Nowe oblicze zakrzepicy: zakrzepica covidowa

Opublikowane 13 października 2022
Nowe oblicze zakrzepicy: zakrzepica covidowa
Zakrzepica, czyli zmiany zakrzepowo-zatorowe w naczyniach krwionośnych, polega na tworzeniu się w naczyniach krwionośnych zakrzepów, które utrudniają lub całkiem uniemożliwiają przepływ krwi. To podstępna choroba. Często nie daje żadnych objawów, rozwija się po cichu, a potem szybko zabija. Zdarzenie zakrzepowo-zatorowe, które zagraża życiu, może prowadzić do zatorowości płucnej, a także spowodować zawał serca i udar mózgu.
Zakrzepica rozwija się najczęściej u osób starszych z tzw. czynnikami ryzyka, ale chorują również w pełni zdrowi młodzi ludzie. W Polsce każdego roku rozpoznaje się ją u kilkudziesięciu tysięcy pacjentów. Może ona pojawić się wówczas, gdy przez dłuższy czas nie poruszamy się, na przykład w czasie podróży samolotem, czy jazdy samochodem, a także u pacjentów unieruchomionych w łóżku np. po zabiegu operacyjnym lub podczas rekonwalescencji. Nawet 60 proc. wszystkich przypadków żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej dotyczy chorych hospitalizowanych.

– Zakrzepica ma wiele twarzy, a niedawno poznaliśmy zupełnie nowe jej oblicze. Jest ono związane z infekcją SARS-CoV-2 i chorobą COVID-19. Nazywam je zakrzepicą covidową – mówi dr n. med. Piotr Ligocki, Kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych 10 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy.

Zakrzepica covidowa
SARS-CoV-2 jest superwirusem, który oddziałuje również na układ sercowo-naczyniowy. Wnikając do organizm człowieka, wirus łączy się m.in. z receptorami o charakterze kardiologicznym, co może powodować również jego ingerencję w cały proces krzepnięcia w organizmie. Obciążeni zakrzepicą są zarówno pacjenci, którzy ciężko zachorowali na COVID-19 i z tego powodu trafili do szpitala, ale także osoby, które w miarę łagodnie przechorowały COVID-19 w domu. 

- Na oddziale covidowym mieliśmy pacjentów, u których rozwinęła się zakrzepica, a którzy nie mieli żadnych czynników ryzyka tej choroby. Z kolei pacjenci, którzy mieli wcześniej zatorowość płucną albo epizody zatorowe kardiologiczne lub neurologiczne, byli silnie narażeni na powtórzenie się tych schorzeń – mówi dr Ligocki.

Lekarze zalecają osobom, które lekko przechodziły COVID-19, aby zrobiły podstawowe badania u lekarza POZ oraz wykonały rentgen płuc. - Zdarzają się bowiem pacjenci, którzy mają spore zmiany w płucach, mimo że mieli lekki przebieg COVID-19 – mówi dr Ligocki. 

Takim badaniom powinny poddać się także osoby, które mają long-COVID lub zespoły post-COVID. Dotyczy to pacjentów, u których nawet kilka miesięcy po przechorowaniu COVID-19 występują objawy neurologiczne, np. zaburzenia pamięci czy bóle głowy, oraz takich, którzy odczuwają wzmożoną męczliwość i mają kłopoty z wcześniej prawidłowym oddychaniem - na przykład mają ból w klatce piersiowej podczas wchodzenia po schodach, czy narastające duszności. 

– Osoby, które mają objawy typowe dla zespołu pocovidowego lub long-COVID, muszą wiedzieć, że może u nich wystąpić ostry proces zakrzepowy – mówi dr Ligocki i dodaje: - Uważam, że COVID-19 jest obecnie jednym z najbardziej niebezpiecznych czynników doprowadzającym we wszystkich grupach chorych do uczynnienia się procesów prozakrzepowych.

Profilaktyka przeciwzakrzepowa
- Pracując na oddziale covidowym zauważyłem pewną prawidłowość: pacjenci nawet w ciężkim stanie, którzy byli leczeni przeciwzakrzepowo, mieli zdecydowanie mniej epizodów prozakrzepowych w porównaniu z osobami, które przechodziły COVID-19 w domu, a miały czynniki ryzyka sprzyjające powstawaniu zakrzepów, ale leczenia przeciwzakrzepowego nie otrzymali. Dlatego ważne jest stosowanie profilaktyki przeciwzakrzepowej u pacjentów chorujących na COVID-19. Chorzy ci powinni dostawać heparynę nie tylko podczas hospitalizacji, ale nawet do miesiąc po jej zakończeniu. Zalecenie to dotyczy zwłaszcza tych osób, które miały czynniki prozakrzepowe – mówi dr Ligocki.

Z obserwacji dr Ligockiego wynika, że pacjenci z COVID-19 leczeni poza szpitalem z czynnikami ryzyka chorób zakrzepowo - zatorowych, którzy nie dostawali heparyny albo mimo zaleceń jej nie stosowali, dość często trafiali do szpitala z epizodami zatorowości płucnej, udaru mózgu lub zawału mięśnia sercowego.

Heparyny
-  Obecnie nie mamy większego problemu z dostępem do heparyny – przyznaje dr Ligocki. Ale to się może zmienić, gdy znowu dużo ludzi będzie chorowało na COVID-19. – W czasie wzrostu liczby zachorowań na COVID-19 obserwowałem duże problemy z dostępnością heparyny. Wynikały one m.in. stąd, że w większości leki te są produkowane w Chinach. Heparyny nie trafiały na rynek europejski, bo nie było transportu – wyjaśnia dr Ligocki. Problemem jest też afrykański pomór świń, który występuje na terenie Chin. Z powodu tej choroby Chińczycy wybijają całe stada zakażonych świń, a heparyny są produkowane z jelit wieprzowych.

Rozwiązaniem tego problemu są pentasacharydy, zwane antykoagulantami syntetycznymi, które powstają w laboratorium. - W okresie „przedcovidowym” nie były one tak często podawane jak w czasach pandemii. Mieliśmy więc mało obserwacji dotyczących zastosowania tej grupy leków. Teraz zobaczyliśmy, że są one bardziej bezpieczne od heparyn biologicznych. Stosowane heparyny biologiczne powodowały u części pacjentów działania niepożądane, takie jak zespół małopłytkowości poheparynowej oraz uczulenia. Komplikowało nam to proces leczenia, bo musieliśmy pacjenta przestawić na heparynę syntetyczną - pentasacharydy, która nie była tak dostępna jak biologiczna. Poza tym dla pacjenta ambulatoryjnego nie jest ona refundowana – mówi dr Ligocki.

Opublikowano kilka badań naukowych, z których wynika, że w niektórych sytuacjach pentasacharydy dają nawet lepsze rezultaty lecznicze w typowych schorzeniach zatorowych w porównaniu z heparyną biologiczną. - Wskazania do stosowania antykoagulantów syntetycznych - pentasacharydów są takie same jak przypadku heparyn biologicznych, ale te syntetyczne są zdecydowanie bardziej bezpieczne. Nie słyszałem ani nie widziałem uczulenia u pacjentów, którzy dostali heparynę syntetyczną -pentsasacharydy – dodaje dr Ligocki.

Jak uniknąć zakrzepicy?
– Należy pić dużo wody, co zapobiegnie zagęszczeniu się krwi, bo zbyt gęsta krew jest również czynnikiem prozakrzepowym.  Osoby, które mają schorzenia sprzyjające powstawaniu zakrzepów, jak żylaki kończyn dolnych, lub mają tendencję do wytwarzania zakrzepów, powinny stosować leki przeciwzakrzepowe. Mamy do dyspozycji całą grupę takich leków - od banalnej polopiryny poprzez heparyny, a na najnowszych doustnych antykoagulantach nowej generacji kończąc – mówi dr Ligocki.

Aby nie mieć zakrzepicy, należy unikać czynników prozakrzepowych, takich jak palenie papierosów, czy nadmierne picie alkoholu, bo to również wpływa negatywnie na obieg krwi w naszym organizmie.  Należy też dbać o kondycję fizyczną, wystrzegać się długotrwałego przebywania w wymuszonej pozycji ciała, co również może prowadzić do procesów prozakrzepowych. Taka sytuacja może mieć miejsce zarówno w pracy, jak i podczas podróży samolotem czy samochodem. - Zakrzepom sprzyja też otyłość. Dlatego osoby otyłe przed lotem powinny profilaktycznie wstrzyknąć sobie dawkę heparyny – uważa dr Ligocki.

Czynnikiem prozakrzepowym jest również dieta bogata w tłuszcze, zwłaszcza tłuszcze nasycone. - Gdy w surowicy krwi podnosi się poziom cholesterolu i trójglicerydów, krew staje się bardziej „gęsta”, co powoduje powstanie czynnika sprzyjającego powstawaniu blaszek miażdżycowych, które po oderwaniu się od naczynia krwionośnego są materiałem powodującym zakrzepicę, w tym incydenty kardiologiczne lub neurologiczne, takie jak zawał czy udar – tłumaczy dr Ligocki.


źródło: komunikat prasowy