Rak płuca kosztuje życie i miliardy. NDTK ma szansę odwrócić ten trend

Opublikowane 29 maja 2026
Rak płuca kosztuje życie i miliardy. NDTK ma szansę odwrócić ten trend
Rak płuca wciąż pozostaje jednym z największych wyzwań zdrowotnych w Polsce. Każdego roku diagnozę słyszy ponad 21 tys. osób, a niemal tyle samo – ponad 22 tys. – umiera z powodu tej choroby. Eksperci nie mają wątpliwości: głównym problemem pozostaje zbyt późne wykrywanie nowotworu, przez co wielu pacjentów trafia do leczenia w stadium zaawansowanym, kiedy możliwości radykalnej terapii są ograniczone, a szanse na wyleczenie znikome. To właśnie dlatego coraz więcej nadziei wiąże się z planowanym od października ogólnopolskim programem badań przesiewowych z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK). Zdaniem ekspertów może on stać się jednym z najważniejszych narzędzi zmieniających sytuację pacjentów z rakiem płuca w Polsce – nie tylko ratując życie, ale również ograniczając koszty leczenia ponoszone przez system ochrony zdrowia.
Podczas konferencji prasowej w Sejmie RP, zorganizowanej tuż przed Światowym Dniem bez Tytoniu przez wicemarszałek Monikę Wielichowską we współpracy z Fundacją TO SIĘ LECZY i Polską Grupą Raka Płuca, eksperci, lekarze, parlamentarzyści i organizacje pacjenckie przekonywali, że Polska stoi dziś przed szansą na prawdziwy przełom.



- Jedną z największych tragedii zdrowotnych w Polsce pozostaje rak płuca. Spotykamy się tuż przed Światowym Dniem bez Tytoniu, ale także w Roku Profilaktyki Zdrowotnej, co przypomina, że zdrowie zaczyna się znacznie wcześniej – od świadomości, profilaktyki i szybkiej reakcji. A profilaktyka nie zaczyna się wyłącznie w gabinecie lekarskim, ale zależy od codziennych wyborów: tego, co mamy na talerzu, czy jesteśmy aktywni, czy dbamy o sen, szczepienia i wczesną diagnostykę – mówiła Monika Wielichowska, wicemarszałek Sejmu.

- Rak płuca każdego roku dotyka ponad 21 tys. osób, a 22 tys. umiera z tego powodu. Za tymi liczbami stoją ludzie, rodziny i niedokończone historie. Największym problemem pozostaje zbyt późna diagnoza – wielu pacjentów trafia do lekarza dopiero wtedy, gdy możliwości leczenia są już bardzo ograniczone, choć wiemy, że wcześniej wykryty rak płuca może być skutecznie leczony. – podkreślała Wicemarszałek.

Październik może zmienić wszystko
Eksperci od lat podkreślają, że w raku płuca kluczowy jest czas. Im wcześniej wykryta choroba, tym większa szansa na leczenie radykalne, czyli całkowite usunięcie nowotworu lub trwałe opanowanie choroby. Dlatego tak duże znaczenie przypisuje się programowi badań przesiewowych z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej. Program ma być skierowany do osób z grup ryzyka – przede wszystkim wieloletnich palaczy oraz osób, które rzuciły palenie. W kontekście planowanego programu eksperci przypominali, że Polska nie startuje od zera – doświadczenia z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej były już budowane w ramach wcześniejszych pilotaży regionalnych i ogólnopolskich.



Jak podkreślał prof. Tadeusz Orłowski, wiceprezes Polskiej Grupy Raka Płuca, dziś kluczowe jest przejście od pilotażu do rozwiązania systemowego. - Profilaktyka wtórna jest równie ważna jak pierwotna, czyli badania przesiewowe z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej. Programy tego typu realizowane są w Polsce od blisko 20 lat, choć dotąd miały charakter pilotażowy – zaczynały się regionalnie, m.in. w Szczecinie, Gdańsku, Warszawie czy Poznaniu, a w ostatnich latach prowadzono już dwa duże programy ogólnopolskie. Badania kierowane są do osób z grup ryzyka – przede wszystkim palaczy z odpowiednią liczbą tzw. paczkolat oraz osób po 55. roku życia z innymi czynnikami ryzyka. Wykonanie niskodawkowej tomografii komputerowej daje szansę na wykrycie raka płuca na wczesnym etapie, co ma ogromne znaczenie. Wśród kobiet śmiertelność może zostać ograniczona nawet o 40 proc., a wśród mężczyzn o ponad 20 proc., więc naprawdę jest o co walczyć.

To właśnie liczby mają przemawiać najmocniej. Z danych prezentowanych podczas konferencji wynika, że rocznie rak płuca rozpoznawany jest u ponad 21 tys. osób, z chorobą żyje ok. 53 tys. pacjentów (ok. 150 tys. osób z rakiem prostaty, prawie 240 tys. z rakiem piersi i ponad 120 tys. z rakiem jelita grubego), a koszty leczenia sięgają ok. 3 mld zł rocznie. Dla porównania – szacowany koszt programu badań przesiewowych z wykorzystaniem NDTK wynosi tylko ok. 50 mln zł rocznie. Zdaniem ekspertów oznacza to, że inwestycja w profilaktykę może przełożyć się nie tylko na tysiące uratowanych istnień, ale również na bardziej racjonalne wydatkowanie środków publicznych.

- Mamy nadzieję, że od października program badań przesiewowych zostanie włączony na stałe do koszyka świadczeń NFZ. To ważne nie tylko z punktu widzenia ludzkiego życia, ale również ekonomii systemu ochrony zdrowia. Wcześnie wykryty rak płuca często wymaga jednorazowego leczenia operacyjnego i daje choremu dużą szansę na zdrowie, podczas gdy pacjent z rozpoznaniem objawowym wymaga nowoczesnych terapii, które mogą kosztować nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. – podkreślał prof. Tadeusz Orłowski.

Podobnie sytuację ocenia Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji To Się Leczy, która na co dzień wspiera pacjentów szukających pomocy po diagnozie. - Na co dzień spotykam się z pacjentami, którzy zwracają się do Fundacji z prośbą o pomoc i wsparcie. Widzimy te liczby bardzo wyraźnie – ponad 22 tysiące zgonów rocznie, praktycznie tyle, ile osób choruje, tyle umiera. Rak płuca pozostaje główną przyczyną zgonów nowotworowych, zarówno wśród mężczyzn, jak i – co może zaskakiwać – również wśród kobiet, wyprzedzając raka piersi – mówiła.

Jak zaznaczała, uruchomienie programu NDTK może stać się realnym punktem zwrotnym. - Aby temu przeciwdziałać, niezbędne jest wczesne wykrywanie raka płuca. Program badań z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej daje szansę na zastosowanie leczenia radykalnego i/lub okołooperacyjnego, a nawet całkowite wyleczenie chorych. Dysponujemy dziś nie tylko możliwościami chirurgicznymi, ale również leczeniem okołooperacyjnym i nowoczesnymi, innowacyjnymi terapiami, które zwiększają szanse pacjentów – podkreślała Aleksandra Wilk.

Wczesne wykrycie to dziś coś więcej niż operacja
Jeszcze kilka lat temu rozpoznanie raka płuca na wczesnym etapie oznaczało przede wszystkim możliwość operacji. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Eksperci podkreślają, że rozwój leczenia okołooperacyjnego sprawił, iż pacjenci zdiagnozowani odpowiednio wcześnie mogą liczyć na znacznie większe szanse trwałego wyleczenia niż jeszcze dekadę temu.

Jak tłumaczył prof. Damian Tworek z Kliniki Nowotworów Klatki Piersiowej Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc, program badań przesiewowych nie jest jedynie sposobem na wcześniejsze postawienie diagnozy – to narzędzie pozwalające wykorzystać pełen potencjał współczesnej medycyny. - Liczba 21 tysięcy symbolizuje roczną liczbę zachorowań na raka płuca w Polsce. Wczesna diagnostyka, obejmująca m.in. program badań przesiewowych z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej klatki piersiowej, daje szansę, aby znaczną część spośród ponad 20 tys. nowo diagnozowanych pacjentów leczyć radykalnie, czyli z intencją całkowitego wyleczenia.

- Chirurgia pozostaje niezwykle ważnym elementem terapii, ale nie jest już jedyną samodzielną opcją leczenia. Obecnie dysponujemy nowoczesnymi metodami, takimi jak immunoterapia czy leczenie ukierunkowane molekularnie, które stosowane przed operacją lub po zabiegu mogą dodatkowo zwiększać szansę na całkowite wyleczenie u chorych z resekcyjnym rakiem płuca – wyjaśniał ekspert.

To właśnie dlatego – jak podkreślano podczas konferencji – czas rozpoznania choroby zaczyna mieć znaczenie większe niż kiedykolwiek wcześniej. Pacjent, którego nowotwór zostanie wykryty odpowiednio wcześnie, może dziś otrzymać leczenie wieloetapowe: chirurgię wspieraną nowoczesnymi terapiami, które zmniejszają ryzyko nawrotu i poprawiają rokowanie. - Właśnie dlatego tak istotna jest wczesna diagnostyka. Jeśli nowotwór zostanie wykryty na etapie umożliwiającym całkowite usunięcie zmiany, możemy dać pacjentowi realną szansę na trwałe wyleczenie. Trzeba jednak pamiętać, że diagnostyka to nie tylko badania obrazowe – aby wdrożyć nowoczesne leczenie okołooperacyjne, potrzebujemy wcześniejszego rozpoznania histopatologicznego. – zaznaczał prof. Tworek.

Tomografia to dopiero początek. Bez diagnostyki molekularnej pacjent może stracić szansę na leczenie
Eksperci zwracali uwagę, że wykrycie zmiany w tomografii komputerowej nie kończy procesu diagnostycznego. Wręcz przeciwnie – to dopiero początek drogi, która musi przebiegać szybko, sprawnie i kompleksowo. Jak przypominał prof. Tworek, obok badań obrazowych konieczne są procedury pozwalające pobrać materiał do oceny histopatologicznej i molekularnej. - To zadanie dla pulmonologów i torakochirurgów wykonujących bronchoskopie, badania EBUS czy biopsje przezklatkowe. Równie ważna jest diagnostyka predykcyjna – ocena ekspresji PD-L1 i badania w kierunku zaburzeń genetycznych, które pozwalają właściwie kwalifikować pacjentów do nowoczesnych metod leczenia okołooperacyjnego.

To właśnie ten etap – zdaniem specjalistów – wciąż pozostaje jednym z najsłabszych ogniw polskiego systemu. Dr Andrzej Tysarowski, konsultant wojewódzki w dziedzinie diagnostyki genetycznej i kierownik Zakładu Diagnostyki Genetycznej i Genomiki Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA, podkreślał, że nowoczesne leczenie raka płuca nie może istnieć bez nowoczesnej diagnostyki. - Laboratoryjna genetyka medyczna stanowi dziś podstawę diagnostyki prowadzącej do medycyny personalizowanej, czyli nowoczesnego leczenia – zarówno terapii celowanych, jak i immunoterapii. Badania genetyczne są niezmiernie ważne nie tylko w raku płuca, ale również w wielu innych nowotworach. W przypadku raka płuca ich znaczenie jest szczególne, ponieważ choroba bardzo często rozpoznawana jest już w stadium zaawansowanym, kiedy nie ma czasu na długą diagnostykę i musi ona zostać przeprowadzona szybko, sprawnie oraz możliwie szeroko.

- Właściwe oznaczenie czynników predykcyjnych – zarówno patomorfologicznych, jak i genetycznych – daje pacjentom dostęp do nowoczesnych terapii. W raku płuca możliwości leczenia jest dziś bardzo dużo i można powiedzieć, że praktycznie co drugi pacjent może skorzystać z innowacyjnego leczenia, czy to immunoterapii, czy terapii celowanych. Aby jednak było to możliwe, konieczna jest zaawansowana diagnostyka genetyczna, a dostęp do niej w Polsce nadal pozostaje ograniczony. – podkreślał dr Andrzej Tysarowski.

Problem jest tym bardziej istotny, że obecnie badania metodą NGS (sekwencjonowanie następnej generacji), umożliwiające jednoczesną ocenę wielu zmian genetycznych, obejmują zaledwie ok. 30 proc. rzeczywistych potrzeb diagnostycznych w raku płuca. W praktyce oznacza to, że ponad 70 proc. pacjentów może nie mieć dostępu do pełnej diagnostyki umożliwiającej właściwy dobór leczenia. - Nawet w ramach obecnego finansowania zbyt rzadko wykonywane są badania panelowe NGS, czyli sekwencjonowanie następnej generacji, pozwalające jednoczasowo wykrywać wiele czynników predykcyjnych w raku płuca. Dlatego apeluję do onkologów, aby badania genetyczne zlecali równolegle z badaniami patomorfologicznymi, w ramach tzw. skierowań jednoczasowych, warunkowych – mówił ekspert.

Płynna biopsja – badanie, które mogłoby skrócić drogę do leczenia
Jednym z ważnych tematów dyskusji była płynna biopsja – technologia, która pozwala wykonywać badania genetyczne z próbki krwi, bez konieczności pobierania tkanki nowotworowej. Problem dotyczy dużej grupy pacjentów z rakiem płuca. U części chorych materiał tkankowy jest niedostępny lub niewystarczający do wykonania pełnej diagnostyki molekularnej. W praktyce oznacza to często konieczność kolejnych hospitalizacji albo powtarzania procedur inwazyjnych, a czasem, co najgorsze brak wykonania badań genetycznych w ogóle.

Jak podkreślał dr Tysarowski, finansowanie płynnej biopsji mogłoby znacząco skrócić czas diagnostyki. - Apeluję również do Ministerstwa Zdrowia o dopuszczenie do finansowania zaawansowanych badań genetycznych z zakresu płynnej biopsji. To technologia, która umożliwia wykonanie diagnostyki u pacjentów, u których nie ma dostępnej tkanki nowotworowej – a dotyczy to około 30 proc. chorych na raka płuca. W takich przypadkach wystarczy pobrać krew, by wykonać badania genetyczne, jednak obecnie rozwiązanie to nie jest finansowane.

Zdaniem ekspertów system powinien iść jeszcze dalej - Potrzebujemy również dostępu do kompleksowego profilowania genomowego (CGP NGS), które pozwala jednoczasowo określić pełne spektrum zmian genetycznych kwalifikujących do terapii celowanych, immunoterapii oraz oceny innych istotnych aspektów leczenia, takich jak metabolizm leków czy choroby współistniejące. Dzięki temu proces diagnostyczny u pacjentów mógłby być w pełni wykorzystany – podkreślał dr Andrzej Tysarowski. Pozwoliłoby to zoptymalizować zarówno kwalifikację do skutecznego leczenia oraz koszty innowacyjnych terapii (obecnie często podaje się leczenie, bez niezbędnych badań predykcyjnych, nie mając pewności czy pacjent odpowie na terapię, a koszty tego leczenia są olbrzymie).

Eksperci nie mają wątpliwości, że bez uporządkowania diagnostyki – w tym finansowania badań patomorfologicznych, oznaczeń PD-L1, badań immunohistochemicznych i genetycznych – nawet najlepiej zaprojektowany program badań przesiewowych nie wykorzysta swojego pełnego potencjału. Wczesne wykrycie ma sens tylko wtedy, gdy za nim natychmiast podąża szybka i dobrze skoordynowana ścieżka diagnostyczno-terapeutyczna.

Nowe uzależnienia, stare konsekwencje
Eksperci zwracali również uwagę, że problem nie ogranicza się dziś wyłącznie do tradycyjnych papierosów, choć to one odpowiadają za prawie 90% zachorowań na raka płuca. Rosnące znaczenie mają nowe wyroby nikotynowe i e-papierosy, szczególnie popularne wśród młodzieży. Jak przypominał prof. Paweł Koczkodaj z Narodowego Instytutu Onkologii, Światowa Organizacja Zdrowia alarmuje, że w regionie europejskim WHO ponad 4,2 mln nastolatków w wieku 13–15 lat używa e-papierosów. W Polsce – według danych z badania Global Youth Tobacco Survey – dotyczy to ponad 23 proc. dziewcząt i ponad 21 proc. chłopców w tej grupie wiekowej. - To szczególnie niepokojące, ponieważ młodzież korzystająca z nowych wyrobów nikotynowych jest około trzykrotnie bardziej narażona na używanie tytoniu w dorosłym życiu. Chciałbym, żeby wybrzmiało to szczególnie mocno przy okazji Światowego Dnia bez Tytoniu – uzależnienie od nikotyny jest chorobą, sklasyfikowaną w ICD, a więc schorzeniem, które można i trzeba leczyć.

Jednocześnie specjaliści podkreślali, że osoby chcące zerwać z uzależnieniem nie są pozostawione same sobie. W Polsce od niemal trzech dekad działa Ogólnopolska Telefoniczna Poradnia Pomocy Palącym przy Narodowym Instytucie Onkologii. - Pod numerem 801 108 108 można uzyskać wsparcie i informacje, jak wyjść z choroby nikotynizmu, rzucić palenie i ograniczyć używanie nowych wyrobów nikotynowych. To pomoc dostępna dla każdego i warto z niej korzystać – przypominał prof. Koczkodaj.

Krótsza droga pacjenta do leczenia
Program badań przesiewowych będzie przełomem, ale nie przyniesie spektakularnych efektów, jeśli pacjent po wykryciu zmiany nadal będzie trafiał do systemu, w którym diagnostyka trwa tygodniami lub miesiącami. Dlatego równie ważnym elementem zmian mają być Lung Cancer Units – wyspecjalizowane ośrodki kompleksowej opieki nad pacjentami z rakiem płuca.

Jak podkreślała Aleksandra Wilk, dziś wydłużona ścieżka diagnostyczna nadal pozostaje jednym z głównych problemów systemowych. - Jako Fundacja współpracujemy z towarzystwami naukowymi – Polską Grupą Raka Płuca, Polskim Towarzystwem Onkologicznym i Polskim Towarzystwem Onkologii Klinicznej – po to, aby zmieniać system ochrony zdrowia i poprawiać opiekę nad pacjentami z rakiem płuca w Polsce. Czekamy zarówno na wdrożenie od 1 października programu niskodawkowej tomografii komputerowej, jak i na Lung Cancer Units, czyli wyspecjalizowane ośrodki, które przyspieszą ścieżkę diagnostyczną pacjentów. Dziś jej wydłużenie często oznacza utratę szansy na radykalne leczenie.

Dlatego uruchomienie ogólnopolskiego programu badań przesiewowych oraz wyspecjalizowanych ośrodków kompetencji LCU będzie miało znaczenie nie tylko kliniczne, ale także organizacyjne i ekonomiczne. - Jeśli Polska wprowadzi program w tym roku, będziemy czwartym krajem w Europie i ósmym na świecie, który realizuje takie rozwiązanie. To ogromny postęp po blisko 20 latach działań pilotażowych i szansa na realne korzyści – przede wszystkim dla pacjentów i ich rodzin, ale także dla budżetu państwa oraz całego systemu ochrony zdrowia – zaznaczała Aleksandra Wilk.
 
 źródło: Fundacja TSL, redakcja