Rehabilitacja onkologiczna: brakujące ogniwo w leczeniu pacjentów z nowotworami
Opublikowane 14 maja 2026Rehabilitacja i fizjoterapia pacjentów onkologicznych przez lata pozostawały na marginesie debaty o leczeniu nowotworów. Onkologia najczęściej kojarzona jest z chirurgią, chemioterapią, radioterapią czy nowoczesnymi terapiami lekowymi. Tymczasem dla wielu chorych powrót do sprawności po leczeniu, zapobieganie trwałej niesprawności, leczenie obrzęków limfatycznych, przeciwdziałanie sarkopenii czy właściwe przygotowanie do terapii są warunkiem nie tylko lepszej jakości życia, ale także skuteczniejszego leczenia.
Na ten problem zwrócono uwagę podczas posiedzenia Podkomisji stałej do spraw onkologii, poświęconego działaniom służącym zapewnieniu dostępu do fizjoterapii oraz rehabilitacji dla pacjentów onkologicznych. Przewodniczący podkomisji Marek Hok przypominał, że każdego roku w Polsce rozpoznaje się około 180 tys. nowych zachorowań na nowotwory, a z chorobą onkologiczną żyje ponad 1,2 mln osób.
Rehabilitacja w systemie: jest finansowanie, ale brakuje odrębnej ścieżki onkologicznej
Jak zaznaczała Dominika Janiszewska-Kajka, zastępczyni dyrektora Departamentu Analiz i Strategii Ministerstwa Zdrowia, obecnie w systemie nie funkcjonuje odrębny zakres świadczeń rehabilitacji leczniczej przeznaczony wyłącznie dla pacjentów onkologicznych. „Pacjentowi onkologicznemu przysługuje rehabilitacja na podstawie rozporządzenia w sprawie rehabilitacji, oczywiście z dedykowanymi procedurami medycznymi. Wyjątkiem jest wyodrębnienie jednolitego modelu opieki w ramach kompleksowej opieki nad pacjentem z nowotworem piersi, czyli tzw. Breast Cancer Unit, gdzie rehabilitacja stanowi integralny element leczenia” – mówiła przedstawicielka MZ.
Ten wyjątek pokazuje jednak także skalę nierówności. W raku piersi pacjentki mogą korzystać z modelu, który obejmuje wsparcie przed leczeniem, w okresie pooperacyjnym i na dalszych etapach terapii. W jego ramach przewidziano konsultację lekarską, ocenę fizjoterapeutyczną, kinezyterapię, terapię manualną, profilaktykę i leczenie obrzęku limfatycznego, pracę z blizną, ćwiczenia okołokondycyjne, wsparcie psychologiczne i edukację. W innych nowotworach podobne rozwiązania nie są jeszcze standardem.
Ministerstwo Zdrowia zapowiada jednak kolejne kroki. „Bardzo oczekiwanym świadczeniem, które na wzór Breast Cancer Unit będzie w najbliższym czasie procedowane, jest kompleksowa opieka nad pacjentem z nowotworem klatki piersiowej, czyli Lung Cancer Unit. Projekt rozporządzenia jest już gotowy i czeka na skierowanie do konsultacji publicznych. W ramach tego modelu również opracowano rehabilitację pacjenta z nowotworem klatki piersiowej” – wskazywała Dominika Janiszewska-Kajka. Dodała również, że kolejnymi obszarami mają być kompleksowa opieka nad pacjentami z nowotworami urologicznymi i ginekologicznymi, także z modułem rehabilitacji.
Jednym z najmocniej wybrzmiewających tematów była nierównomierność dostępu do świadczeń. Jak mówiła przedstawicielka MZ, Narodowy Fundusz Zdrowia identyfikuje tzw. białe plamy, czyli obszary, w których brakuje zakontraktowanych świadczeniodawców lub dostępność jest znacząco ograniczona. Przyczyny mają charakter zarówno finansowy, jak i podażowy. „Z perspektywy pacjenta onkologicznego skutki ograniczonego dostępu do rehabilitacji są szczególnie istotne, ponieważ opóźnienie rozpoczęcia rehabilitacji może bezpośrednio przełożyć się na ryzyko trwałej niesprawności, pogorszenie wyników leczenia oraz wydłużenie powrotu do aktywności społecznej i zawodowej” – podkreślała Dominika Janiszewska-Kajka.
Z danych przedstawianych podczas posiedzenia wynika, że rehabilitacja jest jednym z istotnych segmentów systemu ochrony zdrowia. Łączna wartość jej finansowania w 2026 roku wynosi ponad 3,5 mld zł. Jednocześnie, jak zaznaczono, nie istnieje osobna pozycja świadczeń określona jako rehabilitacja onkologiczna. Skala korzystania przez pacjentów onkologicznych z fizjoterapii i rehabilitacji jest jednak duża. W samej fizjoterapii ambulatoryjnej liczba pacjentów przekracza 2,5 mln rocznie, z czego ponad pół miliona stanowią pacjenci onkologiczni.
Obrzęk limfatyczny: nie estetyka, lecz ryzyko trwałej niesprawności
Szczególne miejsce w dyskusji zajęły obrzęki limfatyczne, będące jednym z istotnych powikłań leczenia onkologicznego. Prof. Andrzej Szuba, prezes Sekcji Limfologicznej Polskiego Towarzystwa Flebologicznego, zwracał uwagę, że problem dotyczy bardzo dużej grupy chorych. „W raku szyjki macicy jest to nawet do 50 proc. obrzęków limfatycznych kończyn dolnych, w raku piersi 20–50 proc., w zależności od techniki operacyjnej i momentu pomiaru. Rak macicy, rak pochwy czy rak prostaty to nowotwory, które u wielu pacjentów powodują – zwykle po pół roku, roku lub dwóch latach – rozwój obrzęku limfatycznego, mającego bardzo poważne konsekwencje dla dalszego życia i sprawności” – mówił prof. Szuba.
Ekspert podkreślał, że obrzęk limfatyczny nie jest wyłącznie problemem estetycznym. To powikłanie może prowadzić do realnej niepełnosprawności, utraty zdolności do pracy i długotrwałego wykluczenia z normalnej aktywności. „U pacjentek leczonych z powodu raka piersi nawet niewielki obrzęk dłoni może oznaczać utratę zdolności do wykonywania pracy zawodowej, szczególnie jeśli wymaga ona precyzyjnych ruchów. Mówimy o młodych kobietach, które chcą wrócić do aktywności zawodowej, dlatego mówimy tu o profilaktyce inwalidztwa i umożliwieniu tym osobom powrotu do pracy” – zaznaczał prof. Szuba.
W jego ocenie późne trafianie pacjentów do właściwego leczenia jest jedną z poważniejszych luk systemowych. „To jest właśnie taka biała plama systemu. Ci pacjenci trafiają do nas często po wielu miesiącach, a czasem latach wędrówki po różnych ośrodkach, gdzie słyszą: »Wyleczyliśmy pana z nowotworu, dzięki temu pan żyje, ale to jest konsekwencja leczenia i musi się pan z tym pogodzić«. Takie osoby nie powinny do nas trafiać tak późno” – mówił prof. Szuba.
Dr n. med. Janusz Doś, kierownik Zakładu Fizjoterapii Onkologicznej Wielkopolskiego Centrum Onkologii, wskazywał, że w ostatnich latach wykonano ważny krok w zakresie refundacji wyrobów kompresyjnych, ale nadal problemem pozostaje dostęp do leczenia i właściwego postępowania fizjoterapeutycznego. „Leczenie obrzęków limfatycznych jest wieloetapowe, długie, a w konsekwencji również kosztowne, dlatego zdecydowanie większy nacisk powinien być położony na działania profilaktyczne” – podkreślał dr Doś.
Jego zdaniem obecne rozwiązania nadal zbyt mocno koncentrują się na pacjentkach leczonych z powodu raka piersi. „Do tej pory możliwość postępowania przeciwobrzękowego ograniczona jest przede wszystkim do oddziałów dziennych oraz kompleksowej opieki onkologicznej w raku piersi. Powstaje więc pytanie, dlaczego tylko ta grupa pacjentek ma zapewnione wsparcie, podczas gdy pozostali pacjenci i pacjentki pozostają go pozbawieni” – mówił dr Doś. Wskazywał, że wsparcia wymagają także chorzy z nowotworami układu moczowo-płciowego, skóry, ośrodkowego układu nerwowego czy płuca.
Eksperci akcentowali, że profilaktyka jest nie tylko korzystna klinicznie, ale również opłacalna ekonomicznie. Prof. Szuba zwracał uwagę, że obrzęk limfatyczny nie zawsze jest późnym powikłaniem. „Około 50 proc. obrzęków limfatycznych po operacjach onkologicznych pojawia się do drugiego roku po zabiegu, a duża część już w pierwszym roku. To nie jest więc wyłącznie późne powikłanie – profilaktyka jest niezmiernie ważna i powinna rozpocząć się zaraz po operacji” – podkreślał.
Jako przykład wskazywał Prospective Surveillance Model, w którym pacjent po operacji odbywa regularne wizyty fizjoterapeutyczne co trzy miesiące, a przy minimalnych oznakach narastania obrzęku wdrażane jest wczesne zaopatrzenie kompresyjne. „Tego typu profilaktyka daje bardzo dobre efekty zarówno kliniczne, jak i ekonomiczne, ponieważ pozwala zahamować rozwój obrzęku limfatycznego i ograniczyć koszty leczenia” – mówił prof. Szuba. Wskazywał również, że w grupie kobiet po operacjach nowotworów ginekologicznych pacjentki stosujące profilaktyczne pończochy uciskowe w ciągu roku praktycznie nie rozwinęły obrzęku limfatycznego, podczas gdy w grupie bez profilaktycznej kompresji problem dotyczył około jednej trzeciej kobiet.
W dyskusji wybrzmiał także problem jakości i standardów prowadzonej rehabilitacji. Prof. Szuba zwracał uwagę, że w praktyce leczenie obrzęków limfatycznych w rehabilitacji ambulatoryjnej często nie obejmuje bandażowania kompresyjnego, które jest podstawą skutecznej terapii. „Trafiają do mnie pacjentki po tygodniach leczenia opierającego się wyłącznie na drenażu limfatycznym czy masażu pneumatycznym, bez odpowiedniego zaopatrzenia uciskowego, i właściwie nic się nie zmienia. To są wyrzucone pieniądze i marnowanie środków” – oceniał.
Prehabilitacja i aktywność: pacjent powinien być przygotowany do leczenia
Kolejnym ważnym wątkiem była prehabilitacja, czyli przygotowanie pacjenta do leczenia onkologicznego. Arkadiusz Ujma z Krajowej Izby Fizjoterapeutów podkreślał, że pacjenci onkologiczni nie powinni trafiać wyłącznie do standardowej kolejki świadczeń ambulatoryjnych. „To trudne, ale trzeba powiedzieć wprost – ci pacjenci często mają mniej czasu i dlatego powinni być objęci dodatkową, bardziej kompleksową opieką, skierowaną bezpośrednio do osób z konkretnymi nowotworami” – mówił.
Krajowa Izba Fizjoterapeutów, jak zaznaczał Ujma, przygotowała założenia fizjoterapeutycznej opieki onkologicznej. Jednym z postulatów jest wprowadzenie obligatoryjnej wizyty fizjoterapeutycznej na oddziałach oraz szersze wykorzystanie prerehabilitacji. „Pacjent po leczeniu chirurgicznym często ma zupełnie inny stan funkcjonalny i trudniej go właściwie ocenić, dlatego dobrze byłoby badać go także przed zabiegiem, co ułatwiłoby późniejsze planowanie terapii” – wskazywał przedstawiciel KIF.
Na znaczenie rehabilitacji już na etapie hospitalizacji zwracała uwagę również dr n. med. Iwona Makles-Kacy z Centrum Onkologii w Gliwicach. Podkreślała, że powikłania takie jak obrzęk chłonny są często późne, ale system powinien działać wcześniej, zanim dojdzie do trwałych następstw. „Tymczasem pacjenci onkologiczni nie są obecnie objęci opieką rehabilitacyjną podczas hospitalizacji. Mamy określone limity zatrudnienia dla pielęgniarek, natomiast w przypadku fizjoterapeutów – przykładowo w leczeniu raka jelita grubego – jest to pół etatu, co jest dalece niewystarczające” – mówiła.
Dr Makles-Kacy zwracała uwagę, że leczenie onkologiczne samo w sobie jest długotrwałe, wieloetapowe i obciążające fizycznie. Pacjenci są narażeni m.in. na zaniki mięśniowe i sarkopenię, która może pogarszać tolerancję leczenia. „Jeśli mamy pacjenta z rozpoznaną sarkopenią, jego leczenie staje się bardziej obciążające, dlatego tak ważna jest profilaktyka” – podkreślała. W jej ocenie aktywność ruchowa powinna być traktowana jako podstawowa metoda zapobiegania skutkom funkcjonalnym leczenia onkologicznego.
Ekspertka zwracała również uwagę na utrwalone schematy komunikacji z pacjentami. „Pacjent onkologiczny często nie dowiaduje się na oddziale, że kiedy odczuwa zmęczenie, nie powinien pozostawać w łóżku, ale się ruszać. Tymczasem wielu chorych doświadcza zespołu przewlekłego zmęczenia, a na wypisach nadal często powielany jest schemat: »proszę prowadzić oszczędzający tryb życia«. Pacjenci rozumieją to dosłownie – jako brak aktywności” – mówiła dr Makles-Kacy.
W Gliwicach, mimo braku refundacji takiego modelu, funkcjonuje zespół rehabilitacji obejmujący dietetyka, fizjoterapeutę i psychologa. Jak wskazywała dr Makles-Kacy, dobrze przygotowany pacjent sprawniej przechodzi leczenie, szybciej wraca do życia społecznego i zawodowego, a to przekłada się także na korzyści systemowe i finansowe.
Potrzebna szybka ścieżka i miejsce rehabilitacji w opiece koordynowanej
Ważnym postulatem było także lepsze osadzenie rehabilitacji w całej ścieżce onkologicznej. Dr n. med. Jarosław Tałałaj z Polskiego Towarzystwa Rehabilitacji oceniał, że system nie jest pozbawiony zasobów, ponieważ opiera się na oddziałach rehabilitacji ogólnoustrojowej, które funkcjonują przy ośrodkach onkologicznych i pozwalają obejmować leczeniem pacjentów z różnymi rozpoznaniami. Problemem jest jednak brak szybkiej ścieżki. „Pacjenci onkologiczni trafiają do klasycznej kolejki świadczeń rehabilitacyjnych i nie mają żadnej szybkiej ścieżki, co utrudnia domknięcie całego procesu leczenia” – mówił.
Dr Tałałaj podkreślał, że rehabilitacja nie jest obecnie wpisana ani w ustawę o Krajowej Sieci Onkologicznej, ani w regulacje dotyczące szybkiej ścieżki onkologicznej. W jego ocenie dostępność rehabilitacji powinna zostać dopasowana do potrzeb pacjentów onkologicznych i lepiej osadzona w całym procesie leczenia. Zaproponował również rozważenie włączenia lekarza specjalisty rehabilitacji medycznej do konsyliów onkologicznych. Marek Hok przyznał, że również w karcie DILO warto byłoby uwzględnić perspektywę rehabilitacji i fizjoterapii, a obecność specjalisty rehabilitacji medycznej podczas konsyliów mogłaby być przydatna w dalszym prowadzeniu pacjenta po leczeniu operacyjnym czy chemioradioterapii.
Przedstawicielka Ministerstwa Zdrowia, odnosząc się do postulatów ekspertów, podkreślała, że resort przygotowuje zmianę rozporządzenia dotyczącego rehabilitacji. Jak mówiła Dominika Janiszewska-Kajka, Krajowa Izba Fizjoterapeutów pozostaje jednym z głównych partnerów Ministerstwa Zdrowia w tych pracach, a rozporządzenie było przygotowywane wspólnie ze środowiskiem fizjoterapeutów i konsultantami krajowymi. „Padł tutaj postulat prehabilitacji i jest to bardzo ważny kierunek. Minister Zdrowia oczekuje do 30 czerwca realizacji zlecenia przez AOTMiT dotyczącego oceny prehabilitacji. Wsłuchiwaliśmy się w głosy ekspertów i mamy nadzieję, że po otrzymaniu rekomendacji możliwe będzie wdrażanie takich rozwiązań” – mówiła.
Jednocześnie MZ zwracało uwagę na ograniczenia kadrowe i prawne. „Chcielibyśmy zwiększyć dostępność świadczeń rehabilitacyjnych i mamy świadomość istniejących ograniczeń, szczególnie kadrowych. Niektóre rozwiązania dotyczące zasobów personelu mogą mieć istotny wpływ na funkcjonowanie systemu i dostępność świadczeń, dlatego szukamy rozwiązań, które pozwolą ten dostęp realnie zwiększyć” – zaznaczała Dominika Janiszewska-Kajka.
Odnosząc się do propozycji wprowadzania nowych rozwiązań zarządzeniem prezesa NFZ, przedstawicielka resortu wskazywała, że przy braku wyodrębnionego zakresu rehabilitacji onkologicznej nie jest możliwe tworzenie takich świadczeń aktem niższego rzędu. „Dlatego prowadzimy ścisłą współpracę z centralą NFZ nad zmianą rozporządzenia dotyczącego rehabilitacji, która – mamy nadzieję – będzie pierwszym ważnym krokiem poprawiającym dostępność dla pacjentów” – mówiła.
Ministerstwo zapowiedziało także działania w innych obszarach rehabilitacji. W przygotowywanej zmianie rozporządzenia resort chce zwiększyć dostępność do subterraneoterapii, znosząc wymóg unikatowego środowiska, którym obecnie dysponuje tylko Wieliczka, tak aby dopuścić do realizacji tego rodzaju rehabilitacji także inne ośrodki. Wskazano również, że choć nie ma obecnie kompleksowej opieki nad pacjentem z nowotworem tarczycy, obowiązujące przepisy dają możliwość rehabilitacji osób z zaburzeniami funkcji narządu słuchu i mowy, zależnie od wskazań lekarza i kwalifikacji pacjenta.
Kluczowym wnioskiem z posiedzenia była potrzeba odejścia od traktowania rehabilitacji onkologicznej jako dodatku po zakończeniu leczenia. Coraz wyraźniej widać, że powinna być ona częścią skoordynowanej opieki nad pacjentem od początku terapii i po jej zakończeniu. Jak podsumowywał Marek Hok, każda choroba onkologiczna po zakończeniu leczenia kwalifikuje pacjenta do rehabilitacji i fizjoterapii. „To choroba przewlekła i tak powinna być traktowana również w systemie opieki koordynowanej, z uwzględnieniem potrzeb pacjentów w zakresie powrotu do sprawności” – podkreślał przewodniczący podkomisji.
Źródło: opracowanie własne na podstawie przebiegu posiedzenia Podkomisji stałej do spraw onkologii z 13 maja 2026 r., poświęconego informacji Ministra Zdrowia na temat działań służących zapewnieniu dostępu do fizjoterapii oraz rehabilitacji dla pacjentów onkologicznych.
Autor:
Redakcja MedicalPress