Trzy osoby nie żyją. WHO bada klaster hantawirusa na statku wycieczkowym

Opublikowane 08 maja 2026
Trzy osoby nie żyją. WHO bada klaster hantawirusa na statku wycieczkowym
Rejs przez Antarktydę i jedne z najbardziej odległych wysp Atlantyku miał być wyjątkową ekspedycją dla miłośników przyrody i ekoturystyki. Zamiast tego zakończył się międzynarodowym dochodzeniem epidemiologicznym. Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała o klastrze ciężkich zachorowań związanych z hantawirusem na pokładzie statku wycieczkowego. Do 4 maja potwierdzono siedem przypadków, w tym trzy zgony.
Choć WHO podkreśla, że ryzyko dla populacji globalnej pozostaje niskie, sytuacja zwróciła uwagę epidemiologów z kilku powodów. Choroba przebiegała gwałtownie, część pacjentów rozwinęła ciężką niewydolność oddechową, a dodatkowo nie można jeszcze jednoznacznie wykluczyć ograniczonej transmisji między ludźmi.

Rejs przez Antarktydę i nagłe zachorowania

Statek z 147 pasażerami i członkami załogi wypłynął 1 kwietnia z Ushuaia w Argentynie. Trasa obejmowała Antarktydę, Georgię Południową, Tristan da Cunha, Wyspę Świętej Heleny i Wyspę Wniebowstąpienia – regiony o wyjątkowej bioróżnorodności, ale też kontaktach z dziką przyrodą i siedliskami gryzoni, które stanowią naturalny rezerwuar hantawirusów.

Pierwszy pacjent zachorował już 6 kwietnia. Początkowo objawy przypominały zwykłą infekcję wirusową lub zatrucie pokarmowe: gorączka, ból głowy, biegunka. W ciągu kilku dni rozwinęła się jednak ciężka niewydolność oddechowa i pacjent zmarł na pokładzie statku. Kolejne przypadki przebiegały podobnie – od niespecyficznych objawów do gwałtownego pogorszenia stanu klinicznego, zapalenia płuc, zespołu ostrej niewydolności oddechowej (ARDS) i wstrząsu.

Szczególną uwagę zwrócił drugi przypadek. Kobieta, będąca bliskim kontaktem pierwszego chorego, opuściła statek na Wyspie Świętej Heleny z objawami ze strony przewodu pokarmowego. Jej stan gwałtownie pogorszył się podczas lotu do Johannesburga. Pacjentka zmarła po przyjęciu do szpitala, a badania PCR potwierdziły zakażenie hantawirusem. Rozpoczęto dochodzenie epidemiologiczne dotyczące pasażerów lotu.

Kolejny pacjent, ewakuowany medycznie do Republiki Południowej Afryki, trafił na oddział intensywnej terapii. Rozszerzony panel diagnostyczny w kierunku patogenów oddechowych początkowo był ujemny, jednak test PCR również potwierdził zakażenie hantawirusem. WHO poinformowała, że prowadzone są dalsze badania serologiczne, sekwencjonowanie i analizy metagenomiczne.

Hantawirus może prowadzić do ciężkiej niewydolności oddechowej

Hantawirusy należą do grupy wirusów odzwierzęcych przenoszonych głównie przez gryzonie. Człowiek zakaża się najczęściej poprzez kontakt z moczem, śliną lub odchodami zakażonych zwierząt albo przez wdychanie skażonych aerozoli. Zakażenia zwykle wiążą się z przebywaniem w miejscach zasiedlonych przez gryzonie – starych budynkach, magazynach, gospodarstwach rolnych czy terenach leśnych.

W Amerykach hantawirusy mogą powodować hantawirusowy zespół sercowo-płucny (HCPS/HPS), czyli jedną z najcięższych wirusowych chorób układu oddechowego. Początkowo objawy są mało charakterystyczne: gorączka, bóle mięśni, osłabienie, nudności, biegunka czy ból brzucha. Problem polega na tym, że po kilku dniach może dojść do nagłego rozwoju ciężkiej niewydolności oddechowej i wstrząsu.

W regionie obu Ameryk śmiertelność może sięgać nawet 50 proc.

To właśnie szybka progresja choroby sprawia, że hantawirusy budzą tak duży niepokój klinicystów. Pacjenci początkowo mogą wyglądać stosunkowo stabilnie, by w krótkim czasie wymagać wentylacji mechanicznej, leków wazopresyjnych, a czasem nawet pozaustrojowego wspomagania utlenowania krwi (ECMO).

WHO podkreśla jednak, że zakażenia hantawirusami pozostają rzadkie. W większości przypadków wirusy te nie przenoszą się łatwo między ludźmi. Wyjątkiem jest przede wszystkim Andes virus występujący w Ameryce Południowej, dla którego opisywano ograniczoną transmisję podczas bliskiego i długotrwałego kontaktu.

WHO: ryzyko globalne pozostaje niskie

To właśnie dlatego obecna sytuacja jest monitorowana tak uważnie. Pierwsze dwa przypadki były ze sobą epidemiologicznie powiązane, a dodatkowo obie osoby przed wejściem na statek podróżowały po Ameryce Południowej, w tym Argentynie. Na razie nie wiadomo jednak, czy zakażenia były wynikiem wspólnej ekspozycji środowiskowej, czy mogło dojść do transmisji między ludźmi.

Eksperci zwracają uwagę, że przypadek ten pokazuje również szerszy problem związany z rozwojem turystyki ekspedycyjnej i ekoturystyki. Podróże do odległych regionów świata coraz częściej oznaczają kontakt człowieka z ekosystemami, patogenami i rezerwuarami zwierzęcymi, z którymi wcześniej miał ograniczoną styczność.

WHO zaznacza, że większość rutynowych podróży turystycznych nie wiąże się z istotnym ryzykiem zakażenia hantawirusem. Zaleca jednak ostrożność podczas pobytu w regionach endemicznych, szczególnie tam, gdzie występują gryzonie. Kluczowe znaczenie mają podstawowe działania profilaktyczne: unikanie kontaktu z odchodami gryzoni, odpowiednia wentylacja pomieszczeń oraz stosowanie czyszczenia „na mokro” zamiast zamiatania, które może powodować unoszenie zakaźnych aerozoli.

Na pokładzie statku wdrożono środki bezpieczeństwa, izolację chorych oraz ograniczenie kontaktów między pasażerami. WHO prowadzi koordynację międzynarodową wspólnie z władzami Cabo Verde, Holandii, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Republiki Południowej Afryki.

Obecnie statek pozostaje u wybrzeży Cabo Verde, a kolejne próbki są analizowane w laboratoriach referencyjnych.

WHO nie rekomenduje żadnych ograniczeń w podróżach ani handlu. Organizacja podkreśla jednak, że sytuacja pozostaje rozwojowa, a dochodzenie epidemiologiczne trwa.

Źródło: komunikat Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) „Disease Outbreak News: Hantavirus cluster linked to cruise ship travel – Multi-country”, 4 maja 2026 r.