Glejaki: postęp w neuroonkologii wreszcie widać, ale dla wielu chorych wciąż przychodzi za wolno

Opublikowane 17 marca 2026
Glejaki: postęp w neuroonkologii wreszcie widać, ale dla wielu chorych wciąż przychodzi za wolno

W neuroonkologii coś rzeczywiście zaczyna się poruszać. Sama obecność worasidenibu w tegorocznym zestawieniu TOP 10 ONKO, przygotowanym przez Polskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej, nie jest tylko symbolicznym gestem wobec rzadkiej grupy nowotworów. To raczej sygnał, że po latach stagnacji w glejakach pojawia się wreszcie nowy język leczenia: bardziej molekularny, bardziej selektywny, bardziej świadomy biologii choroby. Jak mówił prof. Andrzej Kawecki, „worasidenib jest inhibitorem enzymów IDH1 i IDH2 stosowanym u chorych na rozlane glejaki o niskiej złośliwości z mutacją IDH. Nie ukrywam, że jego znaczenie jest duże, ponieważ jest to pierwszy lek od ponad dwudziestu lat, który wykazuje wyraźną aktywność w tej grupie guzów mózgu”. Zarazem jednak właśnie glejaki najlepiej pokazują, że pojedynczy lek, nawet ważny i długo wyczekiwany, nie rozwiązuje problemu sam z siebie. W tej grupie chorób równie ważne jak nowa terapia pozostają czas, jakość operacji, dostęp do diagnostyki molekularnej, rozsądna centralizacja leczenia i to, czy pacjent nie zgubi się po drodze między pierwszym objawem a właściwym ośrodkiem.

Postęp technologiczny nie przekłada się jeszcze na wyniki leczenia

To jeden z tych obszarów onkologii, w których kontrast między postępem technologicznym a wynikami leczenia jest szczególnie dotkliwy. Z jednej strony mamy coraz lepsze rezonanse, dokładniejsze klasyfikacje WHO, coraz bardziej zaawansowaną neurochirurgię, nowoczesną radioterapię, rozwijającą się biologię molekularną i pierwsze terapie celowane dla wybranych grup chorych. Z drugiej strony nadal istnieje grupa nowotworów, w których wyniki leczenia pozostają bardzo trudne. Dr n. med. Monika Drogosiewicz z Kliniki Onkologii Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” przypomniała, że w Polsce rozpoznaje się rocznie około 300 nowotworów ośrodkowego układu nerwowego u dzieci, z czego około 30–40 stanowią glejaki o wysokim stopniu złośliwości. Jak zwraca uwagę ekspertka – są to drugie co do częstości występowania nowotwory złośliwe u dzieci.
Właśnie w tej grupie najlepiej widać, że nie można mówić o glejakach jak o jednej chorobie. W glejakach o niskim stopniu złośliwości wyniki leczenia są dziś bardzo dobre, a pięcioletnie i długofalowe przeżycia sięgają 95–96 proc. W praktyce oznacza to, że głównym problemem przestaje być samo przeżycie, a coraz częściej staje się nim jakość dalszego życia, skala neurologicznych następstw leczenia, ryzyko powikłań po radioterapii czy cena, jaką dziecko zapłaci w dorosłości za radykalne postępowanie we wczesnym wieku. Dr Drogosiewicz zauważa, że „w tej chwili doszliśmy do takiego miejsca, gdzie  nie martwimy się już o wyniki leczenia (...) martwimy się o jakość życia pacjentów i tutaj postęp będzie szedł w kierunku nie dodawania leków i nie dodawania metod, tylko ograniczenia”  leczenia tam, gdzie można to zrobić bez szkody dla skuteczności. W praktyce oznacza to między innymi niemal całkowite wycofanie radioterapii u części dzieci z glejakami o niskim stopniu złośliwości oraz coraz większe znaczenie leków biologicznych.
W przypadku glejaków o wysokim stopniu złośliwości wyniki leczenia pozostają znacznie gorsze. Jak wskazała dr Monika Drogosiewicz, przeżycia w tej grupie nowotworów nie przekraczają około 20 proc., przy czym dotyczy to głównie pacjentów, u których możliwe było przeprowadzenie radykalnego zabiegu chirurgicznego. W sytuacji, gdy guz jest nieoperacyjny, możliwości leczenia są bardzo ograniczone. Szczególnym przykładem są guzy pnia mózgu u dzieci, dawniej określane jako DIPG, które należą do najtrudniejszych w leczeniu nowotworów ośrodkowego układu nerwowego.

Diagnostyka molekularna zmienia sposób klasyfikacji i leczenia glejaków

Równocześnie w diagnostyce i leczeniu glejaków coraz większą rolę odgrywa diagnostyka molekularna. Pozwala ona dokładniej określić rokowanie oraz kwalifikować pacjentów do terapii celowanych. W przypadku dzieci ma to szczególne znaczenie, ponieważ część nowych opcji terapeutycznych może być stosowana wyłącznie u chorych z określonym profilem molekularnym. Przykładem są glejaki o niskim stopniu złośliwości z mutacją BRAF V600, w których od października 2025 r. refundowane są u dzieci trametynib i dabrafenib stosowane w pierwszej linii leczenia. Możliwość zastosowania leczenia celowanego zależy więc od wykrycia określonej zmiany molekularnej w guzie. Wśród rozwijanych terapii wymienia się również worasidenib, stosowany u chorych z mutacją IDH, oraz tovorafenib, który w badaniach obejmuje nowotwory z mutacjami i fuzjami BRAF. Jednocześnie w glejakach wysokiego stopnia złośliwości u dzieci możliwości leczenia pozostają ograniczone. Podejmowane są także próby łączenia leków oddziałujących na różne szlaki molekularne.
Właśnie dlatego tak mocno wraca w tej dyskusji temat diagnozy zintegrowanej. Dr Elżbieta Nowicka, przewodnicząca Polskiej Grupy Glejakowej przy PTOK i zastępca kierownika III Kliniki Radioterapii i Chemioterapii Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach, mówi wprost, że rozpoznanie oparte wyłącznie na obrazie mikroskopowym już nie wystarcza. Dopiero połączenie klasycznej histopatologii z badaniami molekularnymi, genetycznymi i immunohistochemicznymi pozwala właściwie określić typ choroby, realne rokowanie i potencjalne cele terapeutyczne. W części przypadków u dorosłych może to oznaczać możliwość leczenia ukierunkowanego molekularnie, choć sama częstość tych zaburzeń pozostaje niewielka. Dr Nowicka przypomina, że w guzach glejowych u dorosłych mutacje czy zaburzenia pozwalające na takie leczenie występują zwykle u 2–4 proc. chorych. To mało, ale dla tych kilku procent dobrze wykonane badanie może zmienić wszystko. Stąd nacisk na współpracę neuropatologów, neurochirurgów i onkologów oraz na sprawne kierowanie pacjentów do leczenia uzupełniającego. W tym ujęciu nie chodzi już tylko o to, czy w kraju są dobre ośrodki – bo są – lecz o to, czy cały proces działa jak jeden organizm. 

Wyspecjalizowane ośrodki i organizacja leczenia

Jednym z kluczowych wyzwań w neuroonkologii pozostaje organizacja ścieżki pacjenta oraz zapewnienie ciągłości diagnostyki i leczenia. Coraz częściej wskazuje się na potrzebę integrowania różnych etapów terapii w jednym ośrodku – tak aby pacjent miał dostęp zarówno do leczenia neurochirurgicznego, jak i pełnej diagnostyki radiologicznej i molekularnej, radioterapii oraz nowoczesnych metod leczenia onkologicznego.
Jednym z proponowanych rozwiązań jest koncepcja brain tumor unit, czyli wyspecjalizowanego modelu opieki dla nowotworów ośrodkowego układu nerwowego, analogicznego do rozwiązań funkcjonujących już w innych obszarach onkologii.
Na znaczenie takiego podejścia zwraca uwagę prof. Maciej Harat, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neuroonkologicznego i koordynator Zakładu Neuroonkologii w Centrum Onkologii w Bydgoszczy. Jak podkreśla, dobrze zorganizowany ośrodek pozwala podejmować decyzje terapeutyczne interdyscyplinarnie od początku ścieżki leczenia, dzięki czemu pacjent nie pozostaje sam z pytaniem o dalsze postępowanie.
Prof. Harat zwraca jednocześnie uwagę, że w glejakach postęp terapeutyczny przez długi czas był bardzo ograniczony. Jak podkreśla, od ponad dwóch dekad nie pojawiły się nowe zarejestrowane terapie, które w istotny sposób zmieniłyby rokowanie chorych z glejakiem wielopostaciowym. Pięcioletnie przeżycia dorosłych pacjentów utrzymują się na poziomie około 5 proc. Jednocześnie – jak zaznacza – w ostatnich latach w krajach Europy Zachodniej zaczęły pojawiać się nowe metody diagnostyczne i terapeutyczne, które stopniowo poprawiają wyniki leczenia.
W Polsce również można zauważyć pewne zmiany, zwłaszcza w obszarze diagnostyki. W ostatnich latach istotnie poprawiła się dostępność podstawowych badań molekularnych. Analizy pozwalające lepiej określić rokowanie i możliwości leczenia, takie jak oznaczenie metylacji promotora genu MGMT, które jeszcze kilka lat temu były trudno dostępne, dziś mogą być wykonywane w rutynowej praktyce klinicznej i rozliczane w systemie publicznym.
Jednocześnie część nowoczesnych metod diagnostycznych i terapeutycznych, mimo że znajduje się w międzynarodowych rekomendacjach, pozostaje w Polsce ograniczona dostępnością. Dotyczy to m.in. obrazowania PET z wykorzystaniem radioznaczników aminokwasowych stosowanych w diagnostyce guzów mózgu. Jak zaznacza prof. Harat, rezonans magnetyczny nie zawsze pozwala w pełni określić zasięg choroby, natomiast badania PET umożliwiają identyfikację nacieku guza także poza obszarem widocznym w rezonansie. Może to mieć znaczenie zarówno dla planowania zakresu operacji, jak i dla bardziej precyzyjnego wyznaczania pola radioterapii.
Kolejnym przykładem terapii, która znajduje się w międzynarodowych rekomendacjach, a w Polsce pozostaje trudno dostępna, jest leczenie z wykorzystaniem zmiennego pola elektrycznego (tumor treating fields). Metoda ta została przebadana w badaniach III fazy i wykazała skuteczność zarówno u pacjentów z nowo rozpoznanym glejakiem, jak i w przypadku nawrotu choroby. W praktyce dostęp do tej terapii jest jednak w Polsce ograniczony i najczęściej możliwy jedynie w ramach badań klinicznych prowadzonych w wybranych ośrodkach. Tymczasem w wielu krajach europejskich metoda ta została już włączona do standardów leczenia.
Równolegle rozwój nowych technologii diagnostycznych i terapeutycznych powinien iść w parze z odpowiednią organizacją opieki nad pacjentem. Nawet najbardziej zaawansowane metody leczenia nie przyniosą pełnych efektów, jeśli chory nie trafi na czas do ośrodka dysponującego odpowiednim doświadczeniem i zapleczem technologicznym.
Niezależnie od rozwoju diagnostyki i nowych terapii kluczowym etapem leczenia glejaków pozostaje zabieg chirurgiczny. O możliwościach skutecznego leczenia w dużej mierze decydują warunki techniczne, w jakich wykonywana jest operacja, oraz doświadczenie zespołu operacyjnego. Współczesna neurochirurgia dysponuje narzędziami pozwalającymi zwiększyć precyzję resekcji guza i jednocześnie ograniczyć ryzyko trwałych powikłań neurologicznych.
Prof. Radosław Rola z Katedry i Kliniki Neurochirurgii i Neurochirurgii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie zwraca uwagę, że z punktu widzenia neurochirurga kluczowe są konkretne elementy zaplecza operacyjnego. Wśród nich wymienia m.in. wysokiej klasy mikroskop operacyjny, zastosowanie znaczników fluorescencyjnych takich jak kwas 5-aminolewulinowy, monitoring śródoperacyjny funkcji neurologicznych, systemy neuronawigacji oraz doświadczenie całego zespołu operacyjnego. Nie są to rozwiązania dodatkowe, lecz narzędzia, które bezpośrednio wpływają na zakres możliwej resekcji guza. Dzięki nim chirurg może dokładniej określić granice zmiany nowotworowej i zwiększyć zakres usunięcia tkanki nowotworowej, jednocześnie ograniczając ryzyko ciężkich deficytów neurologicznych.
Jednocześnie dostęp do części tych technologii nie jest w Polsce równomierny. W praktyce różnice między dużymi ośrodkami akademickimi a mniejszymi placówkami pozostają wyraźne, a finansowanie niektórych procedur i technologii nadal jest ograniczone. W efekcie miejsce zamieszkania pacjenta może w istotny sposób wpływać na dostęp do nowoczesnej diagnostyki i leczenia neurochirurgicznego.
Kwestia organizacji leczenia pojawia się także w dyskusji o centralizacji opieki nad chorymi z glejakami. W wielu analizach podkreśla się, że wyniki leczenia są zwykle lepsze w ośrodkach wykonujących większą liczbę takich operacji, ponieważ wraz z liczbą procedur rośnie doświadczenie zespołu i możliwości techniczne placówki.
Na ten aspekt zwraca uwagę dr hab. Tomasz Dziedzic, neurochirurg z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. W jego ocenie większa liczba wykonywanych zabiegów przekłada się na lepsze przygotowanie zespołów i bardziej przewidywalne wyniki leczenia. Jednocześnie podkreśla on, że centralizacja opieki nie może polegać na kierowaniu wszystkich pacjentów z całego kraju do jednego lub dwóch ośrodków referencyjnych.
W wielu przypadkach długotrwałe leczenie poza miejscem zamieszkania stanowi poważne obciążenie dla pacjenta i jego rodziny. Dlatego – jak wskazuje ekspert – bardziej realistycznym rozwiązaniem jest regionalizacja opieki oparta na jasno określonych poziomach referencyjności, rzeczywistym doświadczeniu zespołów oraz analizie wyników leczenia.

Pierwsze objawy i opóźnienia diagnostyczne

Równie istotnym elementem jest wczesne rozpoznanie objawów oraz sprawne skierowanie pacjenta do odpowiedniego ośrodka diagnostycznego i leczniczego. W przypadku nowotworów mózgu pierwsze symptomy choroby mogą być niespecyficzne, co utrudnia szybkie postawienie diagnozy.
Jak zwraca uwagę prof. Magdalena Chrościńska-Krawczyk, kierownik Kliniki Neurologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, u dziecka guz mózgu przez pewien czas może objawiać się zmianą zachowania, trudnościami z koncentracją, pogorszeniem wyników w nauce, chwiejnością emocjonalną, zaburzeniami pamięci, pogorszeniem koordynacji ruchowej czy nasilającymi się bólami głowy. Szczególną uwagę powinny zwrócić tzw. czerwone flagi, takie jak poranne bóle głowy z towarzyszącymi nudnościami i wymiotami, bóle głowy wybudzające ze snu, zmiana charakteru dotychczasowych dolegliwości bólowych, narastająca senność, zaburzenia świadomości czy napady padaczkowe.
W teorii ścieżka diagnostyczna wydaje się przejrzysta: wywiad lekarski, odpowiednia czujność diagnostyczna i skierowanie do specjalisty. W praktyce jednak dostęp do konsultacji neurologicznej bywa ograniczony. Prof. Chrościńska-Krawczyk wskazuje na przykład poradni neurologii dziecięcej w Lublinie, gdzie zapisy na rok 2026 rozpoczęły się w grudniu, a już na początku stycznia wszystkie terminy na cały rok były zajęte. W sytuacji, gdy pacjent nie trafia bezpośrednio na szpitalny oddział ratunkowy, lecz próbuje przejść standardową ścieżkę ambulatoryjną, czas oczekiwania na konsultację może znacząco się wydłużyć.
Na znaczenie wczesnej diagnostyki zwraca uwagę również dr Michał Sutkowski, lekarz rodzinny i specjalista medycyny rodzinnej. Z jego perspektywy istotne jest wzmocnienie możliwości diagnostycznych podstawowej opieki zdrowotnej, tak aby lekarz rodzinny mógł szybciej kierować pacjenta na odpowiednią ścieżkę diagnostyczną. Nie chodzi przy tym o rutynowe zlecanie badań obrazowych każdemu pacjentowi z bólem głowy, lecz o stworzenie czytelnych i odpowiednio zróżnicowanych ścieżek konsultacyjnych, umożliwiających pilne skierowanie do specjalisty lub wykorzystanie narzędzi takich jak konsultacje zdalne.
Problem opóźnień diagnostycznych widoczny jest także w populacji dziecięcej. Jak wskazuje prof. dr hab. Dawid Larysz, neurochirurg kierujący Kliniką Chirurgii Głowy i Szyi Dzieci i Młodzieży w Olsztynie oraz pracujący w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach, pierwsze objawy guza mózgu bywają interpretowane jako zaburzenia neurorozwojowe lub problemy psychologiczne. Zanim dziecko trafi do właściwego ośrodka, może przejść przez poradnie psychologiczno-pedagogiczne z rozpoznaniami takimi jak ADHD czy zaburzenia ze spektrum autyzmu, bez wykonania badań obrazowych. Dotyczy to zwłaszcza nowotworów rozwijających się powoli, które przez dłuższy czas nie powodują jednoznacznych objawów neurologicznych.
Ekspert zwraca również uwagę na problem pojawiający się u części pacjentów po zakończeniu leczenia. Dzieci, które przeżyły chorobę nowotworową mózgu, często wchodzą w dorosłość z deficytami rozwojowymi i nadal wymagają regularnych badań kontrolnych, niekiedy wykonywanych w znieczuleniu ogólnym. W takich przypadkach pojawia się trudność organizacyjna: system opieki pediatrycznej nie obejmuje już dorosłego pacjenta, natomiast w systemie opieki dla dorosłych znalezienie ośrodka wykonującego badania diagnostyczne w znieczuleniu u osoby z zaburzeniami rozwojowymi bywa bardzo trudne. 

Co naprawdę może zmienić rokowanie w glejakach

Na końcu pozostaje pytanie, co w przypadku glejaków mogłoby dziś oznaczać rzeczywistą zmianę jakościową w leczeniu. Z wypowiedzi specjalistów wyłania się odpowiedź stosunkowo spójna. Problem nie sprowadza się wyłącznie do liczby dostępnych leków, choć ich niedobór nadal pozostaje poważnym ograniczeniem. Nie chodzi również o pojedynczą refundację czy jedną nową technologię. Największy deficyt dotyczy powiązań między elementami systemu, które w Polsce w wielu miejscach już istnieją, ale nie zawsze tworzą spójny proces opieki.
Glejaki szczególnie wyraźnie pokazują, że nowoczesna onkologia nie opiera się wyłącznie na obecności pojedynczych wyspecjalizowanych ośrodków. Jej skuteczność zależy przede wszystkim od tego, czy pacjent – od momentu pojawienia się pierwszych objawów, przez diagnostykę, leczenie operacyjne i terapię uzupełniającą, aż po dalszą kontrolę – porusza się w systemie, który działa w sposób skoordynowany i przewidywalny.
W tym kontekście pojawienie się nowych terapii, takich jak worasidenib, ma znaczenie nie tylko farmakologiczne. Lek ten jest postrzegany jako jeden z pierwszych przykładów terapii ukierunkowanej molekularnie, która może realnie wpłynąć na przebieg wybranych postaci glejaków. Jednocześnie wielu specjalistów traktuje go jako zapowiedź szerszego kierunku rozwoju – sytuacji, w której kolejne leki celowane będą stopniowo zmieniać sposób leczenia tej grupy nowotworów.
Taki rozwój terapii mógłby w przyszłości przesunąć glejaki z obszaru chorób o bardzo ograniczonych możliwościach leczenia w stronę schorzeń, które można długofalowo kontrolować, wydłużając życie pacjentów i poprawiając jego jakość. Warunkiem wykorzystania tego potencjału pozostaje jednak uporządkowanie całego procesu opieki: od diagnostyki molekularnej i nowoczesnego obrazowania, przez leczenie operacyjne i terapię uzupełniającą, aż po wsparcie psychologiczne oraz długoterminowe prowadzenie chorych.
Obecnie nie istnieje jedno rozwiązanie, które mogłoby radykalnie zmienić rokowanie w tej chorobie. Coraz więcej danych wskazuje jednak, że bez precyzyjnej diagnostyki, wyspecjalizowanych ośrodków oraz dobrze zorganizowanej ścieżki pacjenta nawet najbardziej zaawansowane technologie będą wykorzystywane zbyt późno albo tylko w ograniczonej grupie chorych.

Artykuł powstał na podstawie dyskusji podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Centralnego Układu Nerwowego, Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Rzadkich oraz Parlamentarnego Zespołu ds. Onkologii pt. „Glejaki – postęp w neuroonkologii, który odmienia ludzki los”, które odbyło się 10 marca 2026 r.; źródło cytatu materiał prasowy PTOK