Wstrzymane przyjęcia do respiratoterapii domowej. Pacjenci zostają w szpitalach, system traci wydolność
Opublikowane 13 lutego 2026W Polsce narasta kryzys wokół domowej wentylacji mechanicznej. Z wielu regionów kraju napływają sygnały o wstrzymaniu – od 15 stycznia br. – przyjęć nowych dorosłych pacjentów kwalifikowanych do respiratoterapii domowej. To sytuacja bez precedensu od kilkunastu lat. Organizacje pacjenckie i świadczeniodawcy ostrzegają, że konsekwencją może być powstanie nowej kolejki chorych zmuszonych do długotrwałej hospitalizacji, blokowanie łóżek – w tym na oddziałach intensywnej terapii – oraz realne zagrożenie dla ciągłości leczenia.
Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” mówi wprost o narastającym kryzysie i domaga się pilnych wyjaśnień ze strony resortu zdrowia.
– Po raz pierwszy od kilkunastu lat otrzymujemy tak alarmujące informacje. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni i nie rozumiemy, dlaczego Minister Zdrowia doprowadziła do tej sytuacji. Oczekujemy pilnych wyjaśnień i przede wszystkim działania – mówi Magdalena Osińska-Kurzywilk, prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.
Pacjenci gotowi do wypisu nie mogą wrócić do domu
Do Koalicji napływają sygnały od rodziców, opiekunów, lekarzy i zespołów medycznych, że pacjenci – mimo stabilnego stanu klinicznego – nie są wypisywani ze szpitali, ponieważ świadczeniodawcy posiadający kontrakty z NFZ wstrzymali przyjęcia nowych dorosłych chorych do domowej opieki długoterminowej.
W praktyce oznacza to wstrzymanie wypisów osób, które mogłyby kontynuować leczenie w warunkach domowych, blokowanie łóżek szpitalnych oraz ograniczanie przyjęć kolejnych pacjentów z uwagi na brak możliwości zapewnienia im dalszej opieki po zakończeniu hospitalizacji. Szczególnie niepokojąca jest sytuacja na oddziałach intensywnej terapii oraz pulmonologii.
Długotrwała hospitalizacja pacjentów, którzy mogliby przebywać w domu, wiąże się z ryzykiem zakażeń wewnątrzszpitalnych, powikłań, utraty samodzielności i pogorszenia stanu funkcjonalnego. To również dodatkowe obciążenie dla personelu oraz koszt dla systemu ochrony zdrowia.
15 tysięcy pacjentów pod opieką. Tysiące bez gwarancji finansowania
Jak informował wcześniej serwis, powołując się na materiał źródłowy Newserii, w Polsce z domowej wentylacji mechanicznej korzysta obecnie ok. 15 tys. pacjentów z przewlekłą niewydolnością oddechową. Szacuje się jednak, że od 2 do 5 tys. z nich pozostaje bez realnej gwarancji finansowania świadczeń.
– Pod opieką w tej chwili w naszym kraju jest około 15 tys. pacjentów z przewlekłą niewydolnością oddechową – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria Robert Suchanke, prezes Ogólnopolskiego Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej. – Z naszych prognoz wynika, że między 2 a 5 tys. pacjentów jest pozbawionych finansowania w kraju. Ta liczba będzie rosła, ponieważ nie będzie przyjęć, czyli można domniemywać, że pod koniec roku mogłaby urosnąć o kilka tysięcy. Zaległości w systemie za 2025 rok to jest kwota powyżej 150 mln zł, a jeszcze mamy lata poprzednie, gdzie toczą się sprawy sądowe.
Według danych świadczeniodawców w 2025 roku pod opieką pozostawało ok. 5 tys. pacjentów ponad obowiązujące limity kontraktowe, a wykonane świadczenia nie zostały rozliczone. Oznacza to finansowanie opieki z własnych środków podmiotów realizujących świadczenia – przy braku gwarancji refundacji ze strony NFZ. Narastające zatory płatnicze przekładają się dziś na decyzję o wstrzymaniu przyjęć nowych dorosłych pacjentów.
Domowa wentylacja to element systemu, nie „opcjonalna” usługa
Domowa wentylacja mechaniczna funkcjonuje w Polsce od ponad 20 lat i stanowi element opieki nad chorymi z przewlekłą niewydolnością oddechową, w tym z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc (POChP). To jedna z najczęstszych przyczyn hospitalizacji pulmonologicznych. Według danych Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc na POChP choruje w Polsce ponad 2 mln osób.
– Zajmujemy się pacjentami wymagającymi wsparcia w oddychaniu od 2003 roku. To są pacjenci, którzy są w domach na respiratorach i bez nich nie mogą żyć, bo albo pogorszy im się stan zdrowia, albo po prostu umrą. Dla pacjenta z POChP zasadniczą i najważniejszą rzeczą jest, żeby szybko trafić do szpitala i po ustabilizowaniu stanu jak najszybciej wyjść z niego do domu, ponieważ unika się zakażeń wewnątrzszpitalnych – podkreśla Robert Suchanke. – To świadczenie jest pod każdym względem niesamowite, bo pozwala ludziom przebywać nie w szpitalu, tylko w otoczeniu bliskich i jest ekonomicznie uzasadnione dla całego systemu (…) Od kilku lat borykamy się z problemami finansowymi, a fundusz limituje nam to świadczenie poprzez ograniczanie płatności.
Świadczeniodawcy zwracają uwagę, że formalnie nie jest to świadczenie ratujące życie, co powoduje jego limitowanie, mimo że w praktyce brak respiratora w domu oznacza dla wielu pacjentów gwałtowne pogorszenie rokowania.
– Centrala NFZ jako przyczynę tych nadwykonań wskazuje to, że nie trzymamy się kontraktów, czyli przyjmujemy pacjentów poza limit kontraktów. Gdyby sobie wyobrazić, że nie przyjmujemy tych pacjentów, to mamy zapchane szpitale. To jest rocznie kilka tysięcy pacjentów, którzy musieliby w tym szpitalu zostać na respiratorach. (…) Jeśli my tym pacjentom nie pomożemy, nie damy im respiratora w domu, to ograniczymy im bardzo mocno komfort, szanse na przeżycie i wydłużenie czasu życia – zaznacza prezes OZŚWM.
Niewdrożony model finansowania
W tle kryzysu pozostaje niewdrożony model finansowania wentylacji domowej, opracowany w 2023 roku przy udziale ekspertów oraz Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Rozwiązanie to było szeroko omawiane podczas konferencji „Opieka długoterminowa w Polsce – dziś i jutro” w listopadzie 2025 roku, jednak do dziś nie zostało wprowadzone.
– Nie rozumiemy, dlaczego resort zdrowia tak długo zwleka z wprowadzeniem modelu, który mógłby częściowo rozwiązać zaistniały problem. Przecież przygotowano go przy udziale ekspertów i uzyskano szerokie porozumienie wszystkich interesariuszy. Dzisiejsza sytuacja przeczy idei wzmacniania opieki domowej i odwracania piramidy świadczeń – wskazuje Magdalena Osińska-Kurzywilk.
Również świadczeniodawcy podkreślają, że nowy model – zakładający m.in. wykorzystanie telemedycyny i telemonitoringu – miał uporządkować ścieżki opieki i zwiększyć bezpieczeństwo chorych.
– Od trzech lat ten nowy model leży gotowy w ministerstwie. Niezrozumiałe jest dla nas, dlaczego nie może się doczekać wprowadzenia – mówi Robert Suchanke.
Narastające potrzeby zdrowotne
Dane epidemiologiczne wskazują, że liczba osób z chorobami układu oddechowego systematycznie rośnie. W połączeniu z zanieczyszczeniem powietrza i postępującymi zmianami demograficznymi oznacza to zwiększone zapotrzebowanie na opiekę domową, w tym respiratoterapię.
Świadczeniodawcy szacują, że w 2026 roku szpitale zakwalifikują do domowej wentylacji kolejnych ok. 2 tys. pacjentów. Bez dostosowania planów finansowych do realnych potrzeb populacyjnych i bez rozliczenia nadwykonań z 2025 roku system może stanąć przed ryzykiem zablokowania oddziałów intensywnej terapii oraz chorób płuc.
Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” skierowała pisma do Minister Zdrowia oraz Prezesa NFZ, domagając się pilnych wyjaśnień, przywrócenia przyjęć nowych pacjentów oraz wznowienia prac nad wdrożeniem nowego modelu świadczenia.
– Pacjenci i ich rodziny mają prawo do bezpieczeństwa i ciągłości opieki. Jest to również w dobrze pojętym interesie systemu ochrony zdrowia. Każdy dzień zwłoki będzie generował jeszcze więcej problemów. To również źle wydane pieniądze na ochronę zdrowia – podsumowuje Magdalena Osińska-Kurzywilk.
Źródła: Koalicja "Na pomoc niesamodzielnym"; Newseria
Źródła: Koalicja "Na pomoc niesamodzielnym"; Newseria
Autor:
Redakcja MedicalPress