ADHD między resortami. Systemowe luki w opiece nad osobami z ADHD

Opublikowane 13 lutego 2026
ADHD między resortami. Systemowe luki w opiece nad osobami z ADHD

W Polsce coraz więcej dzieci i dorosłych funkcjonuje z diagnozą ADHD, ale system wciąż nie nadąża za tą zmianą. Rosnąca świadomość społeczna nie idzie w parze z uporządkowaniem standardów diagnostycznych, dostępem do leczenia ani realnym wsparciem w edukacji i na rynku pracy. W efekcie to, co powinno być procesem medycznym i społecznym opartym na wiedzy, bywa polem niepewności, improwizacji i – w skrajnych przypadkach – systemowych absurdów.

Z danych organizacji społecznych wynika, że skala zgłoszeń rośnie lawinowo. Jeszcze półtora roku temu do jednej z fundacji zajmujących się dorosłymi z ADHD zgłaszało się około 10 osób miesięcznie z prośbą o pomoc w diagnostyce. Dziś jest to nawet 90 osób miesięcznie. Ten wzrost nie musi oznaczać „mody na ADHD”. Oznacza raczej, że osoby, które przez lata funkcjonowały bez rozpoznania, zaczęły szukać odpowiedzi na swoje trudności.

Problem w tym, że system nie oferuje im jednolitej, przejrzystej ścieżki. W praktyce klinicznej obserwuje się ogromne różnice w sposobie diagnozowania. Zdarzają się rozpoznania stawiane podczas kilkunastominutowej wizyty, bez pogłębionego wywiadu rozwojowego, a z drugiej strony – przypadki wielomiesięcznych, kosztownych procesów diagnostycznych, w których nie uwzględnia się opinii psychologicznych wykonanych poza daną placówką. W tle pozostaje pytanie fundamentalne: czy w Polsce istnieje minimalny, powszechnie uznany standard diagnostyczny ADHD u dorosłych?

Środowisko eksperckie wskazuje, że rekomendacje zostały opracowane i opublikowane, m.in. przez ekspertów związanych z Polskim Towarzystwem Psychiatrycznym. Resort zdrowia podkreśla jednak, że minister nie może narzucać lekarzom merytorycznych standardów postępowania – może określać jedynie standardy organizacyjne, a za treść kliniczną odpowiadają towarzystwa naukowe i samodzielni lekarze. Ten spór o zakres odpowiedzialności przekłada się na realne doświadczenie pacjentów: brak jednolitego wdrożenia zaleceń powoduje, że jakość diagnostyki bywa nierówna, a pacjent nie ma narzędzi, by ocenić, czy proces został przeprowadzony zgodnie z aktualną wiedzą medyczną.

Równolegle trwa przebudowa psychiatrii środowiskowej. W obszarze dzieci i młodzieży wprowadzono trójstopniowy system referencyjny oraz standardy postępowania diagnostyczno-terapeutycznego, opracowane m.in. przy wsparciu środków europejskich. W przypadku dorosłych system centrów zdrowia psychicznego wychodzi z pilotażu i ma objąć całą populację. To krok w dobrą stronę, ale nie rozwiązuje problemu dostępności farmakoterapii.

Dorosłe osoby z ADHD nie mają dziś zagwarantowanej refundacji leków. Koszt terapii może sięgać 300–350 zł miesięcznie. Dla osób, które częściej doświadczają trudności zawodowych, epizodów bezrobocia czy współwystępujących uzależnień, jest to bariera realna. Eksperci podkreślają, że sama psychoedukacja i wsparcie psychologiczne nie zawsze wystarczą, a brak leczenia farmakologicznego zwiększa ryzyko wtórnych problemów zdrowotnych i społecznych.

Szczególnie wyraźnie widać systemowe napięcia w edukacji. Formalnie ADHD nie jest chorobą przewlekłą, lecz zaburzeniem neurorozwojowym. W praktyce oznacza to, że uczniowie z tą diagnozą często nie otrzymują orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego, a tym samym nie mają prawa do nauczyciela współorganizującego proces kształcenia. W szkołach integracyjnych wsparcie bywa dostępne „przy okazji”, w szkołach masowych – najczęściej nie ma go wcale.

Jeszcze ostrzej problem widać przy egzaminach zewnętrznych. Komunikaty Centralnej Komisji Egzaminacyjnej nie wymieniają ADHD wprost jako podstawy do określonych dostosowań. W praktyce oznacza to, że wnioski o wydłużenie czasu pracy czy organizację egzaminu w osobnej sali bywają odrzucane, jeśli nie towarzyszy im inne rozpoznanie, np. spektrum autyzmu. Rodzice i prawnicy mówią wprost o sytuacjach, w których uczniowie z prawidłowo postawioną diagnozą ADHD napotykają „ścianę proceduralną”, mimo bogatej dokumentacji medycznej.

To właśnie ten kontekst sprawia, że w przestrzeni publicznej pojawia się coraz ostrzejsza krytyka polityki edukacyjnej. W ostatnich tygodniach szeroko komentowano spór wokół wsparcia dla uczniów z ADHD, w którym Ministerstwo Edukacji Narodowej oskarżane jest o ignorowanie problemu i odsyłanie rodziców do rozwiązań, które nie mają zastosowania do tej grupy. Media pisały o „walce o grupę uczniów”, którym system nie chce przyznać odrębnych mechanizmów wsparcia. Wrażenie chaosu pogłębia fakt, że część rodziców – aby uzyskać realną pomoc – decyduje się na poszukiwanie dodatkowych rozpoznań, co z kolei rodzi oskarżenia o „naddiagnozowanie”.

Podczas ostatniej debaty parlamentarnej poświęconej sytuacji dzieci i dorosłych z ADHD zaproszono przedstawicieli kilku resortów: zdrowia, edukacji, pracy i polityki społecznej oraz Rzecznika Praw Dziecka. Ostatecznie obecny był jedynie przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia. Brak reprezentantów innych resortów nie był jedynie organizacyjnym szczegółem. Pokazał on, że ADHD wciąż nie jest traktowane jako zagadnienie międzyresortowe, mimo że dotyka systemu ochrony zdrowia, edukacji, rynku pracy i zabezpieczenia społecznego.

W dyskusji wybrzmiał jeszcze jeden istotny wątek: konsekwencje braku wsparcia. Osoby z nieleczonym ADHD są bardziej narażone na uzależnienia, trudności w utrzymaniu pracy, problemy finansowe. Eksperci z obszaru leczenia uzależnień postulują wprowadzenie jednolitych narzędzi przesiewowych w poradniach oraz szybkiej ścieżki konsultacji psychiatrycznej dla pacjentów z podejrzeniem współwystępującego ADHD. To przykład myślenia systemowego, w którym ADHD nie jest „dodatkiem”, lecz czynnikiem wpływającym na skuteczność całego leczenia.

Dziś w Polsce trwa więc swoisty test dojrzałości państwa wobec neuroróżnorodności. Czy ADHD pozostanie rozpoznaniem, które w praktyce daje niewiele poza nazwą? Czy stanie się podstawą do stworzenia spójnych standardów diagnostycznych, refundacji leczenia, realnych dostosowań edukacyjnych i wsparcia w pracy?

Bez współpracy resortów, jasnych procedur i uznania, że ADHD to nie chwilowa moda, lecz trwały element krajobrazu zdrowia publicznego, odpowiedź na te pytania pozostanie niejednoznaczna. A koszt braku decyzji – jak podkreślają eksperci – może okazać się wyższy niż koszt wprowadzenia systemowych rozwiązań.

Źródło: zapis posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. ADHD pt. „Obecna sytuacja dzieci oraz dorosłych z ADHD”