Zanieczyszczone powietrze a ryzyko nowotworów. „To czynnik, którego nie da się uniknąć”

Opublikowane 21 kwietnia 2026
Zanieczyszczone powietrze a ryzyko nowotworów. „To czynnik, którego nie da się uniknąć”

Długotrwałe narażenie na zanieczyszczenie powietrza zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory o 11 proc., a ryzyko zgonu z ich powodu – o 12 proc. To wnioski z jednego z najbardziej kompleksowych przeglądów dowodów naukowych, który pokazuje, że wpływ jakości powietrza na zdrowie wykracza daleko poza dobrze znany związek z rakiem płuca. W praktyce oznacza to, że czynnik środowiskowy, na który jednostka ma ograniczony wpływ, zaczyna odgrywać coraz większą rolę w epidemiologii nowotworów – i to w skali globalnej.

Nie tylko rak płuca

Zanieczyszczenie powietrza, a szczególnie drobne cząstki pyłu zawieszonego PM2.5, od lat uznawane są za istotny czynnik ryzyka chorób układu oddechowego i sercowo-naczyniowego. Najnowsze dane pokazują jednak, że jego wpływ na onkologię jest znacznie szerszy.

Najsilniejsze zależności obserwuje się w przypadku raka wątroby i jelita grubego. Wraz ze wzrostem stężenia PM2.5 ryzyko zachorowania na raka wątroby rośnie nawet o 32 proc., a raka jelita grubego o 18 proc. Wzrost ryzyka dotyczy także raka piersi i płuca.

Równolegle zwiększa się śmiertelność. Ekspozycja na zanieczyszczone powietrze wiąże się z 20-procentowym wzrostem ryzyka zgonu z powodu raka piersi, 14-procentowym w przypadku raka wątroby i 12-procentowym w raku płuca.

Szacuje się, że samo zanieczyszczenie powietrza odpowiada za około 434 tys. zgonów rocznie z powodu raka płuca. To ponad jedna czwarta możliwych do uniknięcia przypadków u kobiet i blisko co szósty u mężczyzn.

Nierówności zdrowotne zapisane w powietrzu

Jednym z najbardziej uderzających wniosków raportu jest nierównomierne rozłożenie ryzyka. Zanieczyszczenie powietrza nie dotyka wszystkich w równym stopniu – jego konsekwencje kumulują się w populacjach najbardziej narażonych społecznie i ekonomicznie.

„Nowotwory najszybciej rosną w krajach rozwijających się, które są najmniej przygotowane do radzenia sobie z tym problemem. Tymczasem to właśnie populacje najbardziej wrażliwe i niedostatecznie chronione – zwłaszcza osoby gotujące przy użyciu paliw stałych lub mieszkające w pobliżu zakładów przemysłowych – ponoszą nieproporcjonalnie duży ciężar związany z zanieczyszczeniem powietrza. To ludzkie oblicze niesprawiedliwości środowiskowej” (tłum. red.) – podkreśla Helen Clark, była premier Nowej Zelandii i współprzewodnicząca inicjatywy „Our Common Air”.

Szczególnie narażone są kobiety i dzieci. W warunkach, w których do gotowania i ogrzewania wykorzystuje się paliwa stałe (np. drewno, węgiel), kobiety mają aż o 69 proc. wyższe ryzyko rozwoju raka płuca. Wzrost ryzyka dotyczy również innych nowotworów, w tym raka szyjki macicy.

Podwyższone ryzyko obserwuje się także wśród osób pracujących na zewnątrz oraz mieszkańców terenów uprzemysłowionych – zwłaszcza tam, gdzie standardy środowiskowe są niewystarczające lub słabo egzekwowane.

„Czynnik, którego nie da się wyłączyć”

Eksperci podkreślają, że zanieczyszczenie powietrza różni się od wielu innych czynników ryzyka tym, że nie można go po prostu wyeliminować na poziomie indywidualnym.

„Dokonaliśmy ogromnego postępu w ograniczaniu śmiertelności z powodu nowotworów, ale zanieczyszczone powietrze w sposób cichy podważa te osiągnięcia. To czynnik, z którego nie można zrezygnować, i który w największym stopniu dotyka kobiety, dzieci oraz osoby żyjące w ubóstwie” (tłum. red.) – wskazuje Cary Adams, dyrektor generalny Union for International Cancer Control (UICC).

Z tego powodu ciężar odpowiedzialności za ograniczenie ryzyka przesuwa się z poziomu jednostki na poziom polityki publicznej – obejmującej energetykę, transport, przemysł i planowanie przestrzenne.

Dowody są wystarczające, by działać

Zdaniem ekspertów nie ma już potrzeby dalszego udowadniania problemu – dostępne dane są wystarczające, by wdrażać konkretne działania.

„Społeczność onkologiczna osiąga postępy w ograniczaniu innych głównych czynników ryzyka, takich jak palenie tytoniu, spożycie alkoholu czy infekcje wirusowe i bakteryjne. Coraz wyraźniej widać, że zanieczyszczenie powietrza również musi być uznane za istotny i możliwy do uniknięcia czynnik zwiększający ryzyko zachorowania na nowotwory i zgonu z ich powodu” (tłum. red.) – zaznacza dr Elisabete Weiderpass, dyrektor Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC).

W praktyce oznacza to konieczność włączenia jakości powietrza do strategii walki z rakiem – na równi z profilaktyką, diagnostyką i leczeniem.

Polityka zdrowotna zaczyna się od powietrza

Lista skutecznych interwencji jest dobrze znana. Obejmuje m.in. zaostrzenie norm emisji, transformację energetyczną, poprawę jakości transportu publicznego oraz projektowanie miast sprzyjających ograniczaniu ruchu samochodowego.

Przykłady takich działań można znaleźć w miastach, które konsekwentnie ograniczają emisje i promują aktywne formy mobilności – jak Barcelona czy Bogotá – gdzie odnotowano realne spadki liczby zgonów możliwych do uniknięcia.

Problemem pozostaje jednak wdrażanie regulacji. Choć ponad 140 krajów przyjęło standardy jakości powietrza, tylko około jedna trzecia skutecznie je egzekwuje.

„Zanieczyszczenie powietrza odpowiada obecnie za więcej zgonów rocznie niż tytoń. Wymaga więc takiej samej uwagi politycznej ze strony rządów i ministrów zdrowia. Czyste powietrze jest kluczowe zarówno dla zapobiegania nowotworom, jak i poprawy przeżywalności” (tłum. red.) – podkreśla Nina Renshaw, dyrektor ds. zdrowia w Clean Air Fund.

Wyzwanie, które będzie narastać

Znaczenie problemu będzie rosło wraz z prognozowanym wzrostem liczby zachorowań na nowotwory – z 20 mln przypadków w 2022 roku do nawet 35 mln w 2050 roku.

W tym kontekście jakość powietrza przestaje być wyłącznie kwestią środowiskową. Staje się jednym z kluczowych elementów polityki zdrowotnej i realnym narzędziem wpływania na przyszłe obciążenie chorobami nowotworowymi.

Źródło: Union for International Cancer Control (UICC), 2026