O otyłości opłaca się mówić, ale nie ma zrozumienia, że przede wszystkim opłaca się ją leczyć.
Opublikowane 03 marca 2026Świnia na horyzoncie – wołają chłopcy na widok otyłej koleżanki z klasy. To nie choroba, a lenistwo i zaniedbanie – oceniają internetowi „eksperci”, wystarczy mniej żreć, doradzają „życzliwi” komentujący w mediach społecznościowych. Otyłość to choroba uwarunkowana biologicznie dowodzą lekarze, a na to wszechwiedzący hejterzy: w Auschwiz otyłych nie było. Gdzie Pani tak zarosła tłuszczem? – pyta pacjentkę ginekolog, ona nigdy już nie odwiedza ginekologów. Leczenie operacyjne i farmakoterapia to droga na skróty – słyszymy od celebrytów, dziennikarzy i uczestników debaty publicznej, a podczas posiedzenia Komisji Zdrowia, Wiceministra Zdrowia twierdzi, że resort nie może finansować leczenia choroby, nad którą można zapanować dzięki modyfikacji stylu życia. To pokazuje, że potrzeba wciąż wielu konsekwentnych działań i konsolidacji pacjentów, by zmienić społeczną percepcję otyłości.
4 marca, czyli Światowy Dzień Świadomości Otyłości to doskonała okazja, by mówić głośno o potrzebach osób leczących otyłość i o tym, że nie warto szukać winnych otyłości, nie warto sprawiać przykrości osobom z nadmierną masą ciała, lecz w życzliwy sposób wspierać ich zmagania z nawracającą chorobą. Dlatego kampania społeczna Na wagę zdrowia Fundacji Zdrowie i Edukacja Ad Meritum kładzie nacisk na zdrowotny aspekt otyłości, na powikłania wynikające z choroby, na jej nawrotowość. Wspiera pacjentów realnymi narzędziami, jak poradnik, rozmowy z ekspertami, grupy wsparcia, bezpośrednie rozmowy. Podejmuje też działania systemowe - dialog z decydentami, spotkania, wystąpienia podczas kongresów systemowych, wypowiedzi w mediach. Potrzeba działania w tym obszarze zrodziła się z historii osobistej współzałożycielki Fundacji Elżbiety Brzozowskiej, która zredukowała ponad 50 kg i dzięki remontowi w głowie pozostaje w remisji już ponad 6 lat, zmaga się też jako mama z otyłością u dzieci, podobne macierzyńskie doświadczenia dotyczą Ewy Pol, prezeski Fundacji. Kampania skupia blisko 30 Rzeczniczek i Rzeczników Zdrowego Stylu Życia i Leczenia Otyłości, którzy tworzą koalicję pacjentów, lekarzy, psychologów, pielęgniarek, społeczników i działają, by zmieniać postrzeganie otyłości w Polsce. To im oddajemy głos.
Magdalena Gajda, działaczka społeczna, pierwsza polska Społeczna Rzeczniczka Praw Osób Chorych na Otyłość wspomina: Pamiętam swoje pierwsze wystąpienie przed Komisją Zdrowia Senatu RP
w lutym 2013 r. Wzięłam w nim udział na zaproszenie prof. Mariusza Wyleżoła. Dołączyłam do grona ekspertów obesitologii oraz dziedzin medycyny powiązanych z leczeniem otyłości, którzy przedstawiali wówczas pierwszy w polskim parlamencie raport na temat choroby otyłości. Moim zadaniem było opowiedzenie o tym, jak dyskryminowane, stygmatyzowane i z jakich obszarów życia wykluczane są osoby chore na otyłość. I wierzcie mi, że 13 lat temu fraza: „otyłość to choroba” była hasłem nowym, ba! – dla wielu odkrywczym (choć otyłość była już od dawna wpisana do klasyfikacji ECD-10) oraz przyciągającym uwagę społeczną i medialną. Obecnie zaś, hasło to jest, moim zdaniem, synonimem ogromnego pola edukacji, ale też eksploracji jego nowych znaczeń. Gdybym miała użyć terminów komunikacji powiedziałabym, że 13 lat temu zaczęliśmy „społeczną rozmowę” o chorobie otyłości i miejscu chorych na otyłość w polskim społeczeństwie, a obecnie prowadzimy „społeczną debatę”. Czymś, co mnie cieszy, bo jest spełnieniem pewnej wizji, którą miałam 13 lat temu jest to, że choroba otyłości stała się tematem powszechnym, omawianym w każdym aspekcie i nie wstydliwym, a nawet ma własnych… edukacyjnych influencerów. Niedawno miałam przyjemność rozmawiać z dr Anną Sankowską – Dobrowolską (która też jest Rzeczniczką kampanii – przyp .red.), której podziękowałam za to, że… spełnia moje marzenia. Ale jeszcze bardziej cieszę się z odwagi i siły z jaką osoby chore na otyłość występują w obronie swoich praw. Wydaje mi się, że dużym wyzwaniem pozostaje jednak wprowadzenie rozwiązań kompleksowych i systemowych zapewniających maksymalnej liczbie chorych na otyłość dostęp do profesjonalnego leczenia długoterminowego – podobnie jak przy innych chorobach przewlekłych o charakterze nawrotowym. Bądźmy sprawiedliwi – wiele udało się już zdziałać. Ale to elementy mechanizmu, który teraz należy złożyć w całość i zapewnić mu ciągłość działania.
Michał Bonarowski, pacjent z doświadczeniem choroby otyłościowej od dzieciństwa, od 6 lat w remisji, zredukował 50% masy ciała, czyli 85 kg. Stara się inspirować mężczyzn do rozpoczęcia
i wytrwania w leczeniu otyłości. W naszej kulturze wciąż pokutuje przekonanie, że dbanie o siebie – także o zdrowie – nie pasuje do wizerunku „prawdziwego mężczyzny”. Gdy trzeba zmierzyć się z otyłością, oczekuje się, że zrobi to „po męsku”, czyli sam: bez wsparcia innych, bez leków czy operacji. To trudne, zwłaszcza że polskie zwyczaje żywieniowe nadal sprzyjają obfitości, tłuszczom i słodkościom, a umiarkowanie w męskim stylu życia jeszcze się nie przyjęło. Kiedy choroba otyłościowa wraca, pojawia się osąd, że to oznaka słabości – bo „prawdziwy mężczyzna” powinien zawsze dawać radę. A przecież siłą jest właśnie gotowość, by zadbać o siebie i sięgnąć po pomoc, która pozwala żyć dłużej i lepiej. Liczę, że działania organizacji pacjentów pomogą obalić te przeszkody dla dobra mężczyzn i ich bliskich.
Od kilku lat Katarzyna Głowińska, pacjentka, która doświadcza nawrotu i trudności w leczeniu otyłości sprzeciwia się stygmatyzacji i zabiega o dostęp do leczenia: Bardzo bym sobie i innym chorym życzyła, żeby otyłość - tak popularna już w przestrzeni publicznej - była w końcu prawidłowo rozpoznawana i leczona. Powtarza się jak mantrę, że otyłość to choroba, a nadal chorzy są niezaopiekowani tak, jak powinni. Nadal cierpimy na ogromny deficyt zrozumienia i opieki nad chorymi. A przecież to choroba śmiertelna. Na co więc czekamy? Od lat działam na rzecz tej grupy chorych i nadal uważam, że dla nas nie ma miejsca w systemie opieki zdrowotnej. Wszelkie wsparcie polega na słowach, brakuje natomiast realnych działań na rzecz chorych. O otyłości opłaca się mówić, ale nie ma zrozumienia, że przede wszystkim opłaca się ją leczyć.
Ola Cembała choruje na otyłość od nastoletniości, jest blisko 5 lat po operacji bariatrycznej i zredukowała masę ciała o 50 kg, mówi wprost: chorowanie to sinusoida. Kluczowe było dla mnie zrozumienie, że celem nie jest „wyleczenie się raz na zawsze”, ale jak najdłuższe pozostawanie w remisji. To podejście pozwala zdjąć z siebie ciężar winy i wstydu. Najtrudniejsze jest zrozumienie i zbudowanie takiego mocnego, wewnętrznego przekonania, że otyłość jest skomplikowaną chorobą, a nie winą, za którą ponosi się karę. Inną trudnością są finanse potrzebne do efektywnego leczenia, bo jeśli chcemy zaopiekować się sobą kompleksowo (a nie jesteśmy w żadnym programie), musimy liczyć się z wieloma wydatkami związanymi z wizytami u specjalistek i specjalistów z zakresu dietetyki, psychologii, fizjoterapii, medycyny itp.
Ola Przybyła, psycholożka, psychoterapeutka i zarazem pacjentka, która zredukowała ponad 45 kg mówi: widzę, jak często nawroty są mylone z porażką, a są w istocie sygnałem przeciążenia, zmęczenia lub zbyt dużej presji. Zarówno doświadczenie osobiste, jak i kliniczne pokazuje, że zdrowienie rzadko dokonuje się w izolacji. Trwała zmiana rodzi się w relacji wtedy, gdy obok jest ktoś, kto pomoże zatrzymać się na zakręcie, zamiast zawracać z poczuciem winy”.
A co o chorobie otyłościowej mówi 11-letnia Zosia Brzozowska, która autentycznie cierpi z powodu otyłości, a w ostatnim czasie dzięki połączeniu leczenia farmakologicznego z uczestnictwem w Programie Leczenia Otyłości w Centrum Zdrowia Dziecka zredukowała 8 kilogramów: Kiedy ważyłam o wiele za dużo, miałam wrażenie, że jestem tą inną, dziwną, tą która nigdy nie będzie fajną w oczach innych osób. Bardzo przykre było wyśmiewanie, wyzywanie od świni, tłustego chomika, albo słyszenie ,,O, to ta gruba". To nie było przyjemne być tą odtrąconą, wykluczoną czy odrzuconą. Leczenie otyłości polega na jedzeniu mniejszych porcji, większej ilości warzyw i pamiętanie o białku w diecie. To też jedzenie dość małej ilości słodyczy i unikaniu słodzonych napojów. Leczenie otyłości to ćwiczenie, a nie siedzenie. Schudnięcie dało mi poczucie wolności i tego, że sport to potrzebny do życia ruch, a nie męka, jedzenie to pożywienie, a nie źródło przyjemności. Lek daje mi poczucie sytości i dzięki niemu nie myślę ciągle o jedzeniu.
Wiele się mówi o tym, że otyłość jest matką ponad 200 jej powikłań, rzadko się natomiast zwraca uwagę na konsekwencje otyłości, jaką jest stłuszczenie wątroby, prof. dr hab. n. med. Paweł Rajewski, wybitny hepatolog, lipidolog, obesitolog, specjalista chorób wewnętrznych, zakaźnych oraz transplantologii klinicznej zwraca uwagę, że choroba otyłościowa i jej powikłania pod postacią stanu przedcukrzycowego, cukrzycy, zaburzeń lipidowych czy nadciśnienia tętniczego są uznanymi czynnikami ryzyka rozwoju stłuszczeniowej choroby wątroby związanej z dysfunkcją metaboliczną (metabolic dysfunction-associated steatotic liver disease – MASLD): MASLD jest najczęstszą przewlekłą chorobą wątroby na świecie i jedną z głównych przyczyn marskości wątroby, raka wątrobowokomórkowego oraz transplantacji wątroby w krajach rozwiniętych, a także istotnym czynnikiem ryzyka sercowo-naczyniowego. Brak profilaktyki i późne rozpoznanie MASLD prowadzi do powikłań wątrobowych, takich jak nasilenie stłuszczenia wątroby, stłuszczeniowe zapalenie wątroby, progresja włóknienia wątroby, rozwój marskości wątroby czy raka wątrobowokomórkowego, a także do powikłań pozawątrobowych – głównie sercowo-naczyniowych: miażdżycy tętnic, choroby niedokrwiennej serca, zawału serca, udaru mózgu. To choroby sercowo-naczyniowe, a nie powikłania wątrobowe są główną przyczyną zgonów u pacjentów z MASLD. MASLD w Polsce dotyczy ok. 30% populacji osób dorosłych i ok. 10% populacji pediatrycznej. Dane te mogą być jednak niedoszacowane z uwagi na wieloletni bezobjawowy lub skąpoobjawowy przebieg choroby, brak ogólnokrajowych badań przesiewowych w kierunku MASLD u osób z czynnikami ryzyka jej rozwoju oraz niską świadomość zarówno wśród pacjentów, jak i lekarzy. Według prognoz liczby te do 2030 r. mogą się podwoić ze względu na narastającą epidemię otyłości i związane z tym inne powikłania metaboliczne zależne od masy ciała. Skuteczna profilaktyka i leczenie choroby otyłościowej jest również jednym z podstawowych filarów postępowania terapeutycznego w MASLD.
Fundacja Zdrowie i Edukacja Ad Meritum z okazji Światowego Dnia Otyłości przygotowała animację, która w bardzo przystępny sposób pokazuje na czym polega stłuszczenie wątroby i jak mu zapobiegać:
w lutym 2013 r. Wzięłam w nim udział na zaproszenie prof. Mariusza Wyleżoła. Dołączyłam do grona ekspertów obesitologii oraz dziedzin medycyny powiązanych z leczeniem otyłości, którzy przedstawiali wówczas pierwszy w polskim parlamencie raport na temat choroby otyłości. Moim zadaniem było opowiedzenie o tym, jak dyskryminowane, stygmatyzowane i z jakich obszarów życia wykluczane są osoby chore na otyłość. I wierzcie mi, że 13 lat temu fraza: „otyłość to choroba” była hasłem nowym, ba! – dla wielu odkrywczym (choć otyłość była już od dawna wpisana do klasyfikacji ECD-10) oraz przyciągającym uwagę społeczną i medialną. Obecnie zaś, hasło to jest, moim zdaniem, synonimem ogromnego pola edukacji, ale też eksploracji jego nowych znaczeń. Gdybym miała użyć terminów komunikacji powiedziałabym, że 13 lat temu zaczęliśmy „społeczną rozmowę” o chorobie otyłości i miejscu chorych na otyłość w polskim społeczeństwie, a obecnie prowadzimy „społeczną debatę”. Czymś, co mnie cieszy, bo jest spełnieniem pewnej wizji, którą miałam 13 lat temu jest to, że choroba otyłości stała się tematem powszechnym, omawianym w każdym aspekcie i nie wstydliwym, a nawet ma własnych… edukacyjnych influencerów. Niedawno miałam przyjemność rozmawiać z dr Anną Sankowską – Dobrowolską (która też jest Rzeczniczką kampanii – przyp .red.), której podziękowałam za to, że… spełnia moje marzenia. Ale jeszcze bardziej cieszę się z odwagi i siły z jaką osoby chore na otyłość występują w obronie swoich praw. Wydaje mi się, że dużym wyzwaniem pozostaje jednak wprowadzenie rozwiązań kompleksowych i systemowych zapewniających maksymalnej liczbie chorych na otyłość dostęp do profesjonalnego leczenia długoterminowego – podobnie jak przy innych chorobach przewlekłych o charakterze nawrotowym. Bądźmy sprawiedliwi – wiele udało się już zdziałać. Ale to elementy mechanizmu, który teraz należy złożyć w całość i zapewnić mu ciągłość działania.
Michał Bonarowski, pacjent z doświadczeniem choroby otyłościowej od dzieciństwa, od 6 lat w remisji, zredukował 50% masy ciała, czyli 85 kg. Stara się inspirować mężczyzn do rozpoczęcia
i wytrwania w leczeniu otyłości. W naszej kulturze wciąż pokutuje przekonanie, że dbanie o siebie – także o zdrowie – nie pasuje do wizerunku „prawdziwego mężczyzny”. Gdy trzeba zmierzyć się z otyłością, oczekuje się, że zrobi to „po męsku”, czyli sam: bez wsparcia innych, bez leków czy operacji. To trudne, zwłaszcza że polskie zwyczaje żywieniowe nadal sprzyjają obfitości, tłuszczom i słodkościom, a umiarkowanie w męskim stylu życia jeszcze się nie przyjęło. Kiedy choroba otyłościowa wraca, pojawia się osąd, że to oznaka słabości – bo „prawdziwy mężczyzna” powinien zawsze dawać radę. A przecież siłą jest właśnie gotowość, by zadbać o siebie i sięgnąć po pomoc, która pozwala żyć dłużej i lepiej. Liczę, że działania organizacji pacjentów pomogą obalić te przeszkody dla dobra mężczyzn i ich bliskich.
Od kilku lat Katarzyna Głowińska, pacjentka, która doświadcza nawrotu i trudności w leczeniu otyłości sprzeciwia się stygmatyzacji i zabiega o dostęp do leczenia: Bardzo bym sobie i innym chorym życzyła, żeby otyłość - tak popularna już w przestrzeni publicznej - była w końcu prawidłowo rozpoznawana i leczona. Powtarza się jak mantrę, że otyłość to choroba, a nadal chorzy są niezaopiekowani tak, jak powinni. Nadal cierpimy na ogromny deficyt zrozumienia i opieki nad chorymi. A przecież to choroba śmiertelna. Na co więc czekamy? Od lat działam na rzecz tej grupy chorych i nadal uważam, że dla nas nie ma miejsca w systemie opieki zdrowotnej. Wszelkie wsparcie polega na słowach, brakuje natomiast realnych działań na rzecz chorych. O otyłości opłaca się mówić, ale nie ma zrozumienia, że przede wszystkim opłaca się ją leczyć.
Ola Cembała choruje na otyłość od nastoletniości, jest blisko 5 lat po operacji bariatrycznej i zredukowała masę ciała o 50 kg, mówi wprost: chorowanie to sinusoida. Kluczowe było dla mnie zrozumienie, że celem nie jest „wyleczenie się raz na zawsze”, ale jak najdłuższe pozostawanie w remisji. To podejście pozwala zdjąć z siebie ciężar winy i wstydu. Najtrudniejsze jest zrozumienie i zbudowanie takiego mocnego, wewnętrznego przekonania, że otyłość jest skomplikowaną chorobą, a nie winą, za którą ponosi się karę. Inną trudnością są finanse potrzebne do efektywnego leczenia, bo jeśli chcemy zaopiekować się sobą kompleksowo (a nie jesteśmy w żadnym programie), musimy liczyć się z wieloma wydatkami związanymi z wizytami u specjalistek i specjalistów z zakresu dietetyki, psychologii, fizjoterapii, medycyny itp.
Ola Przybyła, psycholożka, psychoterapeutka i zarazem pacjentka, która zredukowała ponad 45 kg mówi: widzę, jak często nawroty są mylone z porażką, a są w istocie sygnałem przeciążenia, zmęczenia lub zbyt dużej presji. Zarówno doświadczenie osobiste, jak i kliniczne pokazuje, że zdrowienie rzadko dokonuje się w izolacji. Trwała zmiana rodzi się w relacji wtedy, gdy obok jest ktoś, kto pomoże zatrzymać się na zakręcie, zamiast zawracać z poczuciem winy”.
A co o chorobie otyłościowej mówi 11-letnia Zosia Brzozowska, która autentycznie cierpi z powodu otyłości, a w ostatnim czasie dzięki połączeniu leczenia farmakologicznego z uczestnictwem w Programie Leczenia Otyłości w Centrum Zdrowia Dziecka zredukowała 8 kilogramów: Kiedy ważyłam o wiele za dużo, miałam wrażenie, że jestem tą inną, dziwną, tą która nigdy nie będzie fajną w oczach innych osób. Bardzo przykre było wyśmiewanie, wyzywanie od świni, tłustego chomika, albo słyszenie ,,O, to ta gruba". To nie było przyjemne być tą odtrąconą, wykluczoną czy odrzuconą. Leczenie otyłości polega na jedzeniu mniejszych porcji, większej ilości warzyw i pamiętanie o białku w diecie. To też jedzenie dość małej ilości słodyczy i unikaniu słodzonych napojów. Leczenie otyłości to ćwiczenie, a nie siedzenie. Schudnięcie dało mi poczucie wolności i tego, że sport to potrzebny do życia ruch, a nie męka, jedzenie to pożywienie, a nie źródło przyjemności. Lek daje mi poczucie sytości i dzięki niemu nie myślę ciągle o jedzeniu.
Wiele się mówi o tym, że otyłość jest matką ponad 200 jej powikłań, rzadko się natomiast zwraca uwagę na konsekwencje otyłości, jaką jest stłuszczenie wątroby, prof. dr hab. n. med. Paweł Rajewski, wybitny hepatolog, lipidolog, obesitolog, specjalista chorób wewnętrznych, zakaźnych oraz transplantologii klinicznej zwraca uwagę, że choroba otyłościowa i jej powikłania pod postacią stanu przedcukrzycowego, cukrzycy, zaburzeń lipidowych czy nadciśnienia tętniczego są uznanymi czynnikami ryzyka rozwoju stłuszczeniowej choroby wątroby związanej z dysfunkcją metaboliczną (metabolic dysfunction-associated steatotic liver disease – MASLD): MASLD jest najczęstszą przewlekłą chorobą wątroby na świecie i jedną z głównych przyczyn marskości wątroby, raka wątrobowokomórkowego oraz transplantacji wątroby w krajach rozwiniętych, a także istotnym czynnikiem ryzyka sercowo-naczyniowego. Brak profilaktyki i późne rozpoznanie MASLD prowadzi do powikłań wątrobowych, takich jak nasilenie stłuszczenia wątroby, stłuszczeniowe zapalenie wątroby, progresja włóknienia wątroby, rozwój marskości wątroby czy raka wątrobowokomórkowego, a także do powikłań pozawątrobowych – głównie sercowo-naczyniowych: miażdżycy tętnic, choroby niedokrwiennej serca, zawału serca, udaru mózgu. To choroby sercowo-naczyniowe, a nie powikłania wątrobowe są główną przyczyną zgonów u pacjentów z MASLD. MASLD w Polsce dotyczy ok. 30% populacji osób dorosłych i ok. 10% populacji pediatrycznej. Dane te mogą być jednak niedoszacowane z uwagi na wieloletni bezobjawowy lub skąpoobjawowy przebieg choroby, brak ogólnokrajowych badań przesiewowych w kierunku MASLD u osób z czynnikami ryzyka jej rozwoju oraz niską świadomość zarówno wśród pacjentów, jak i lekarzy. Według prognoz liczby te do 2030 r. mogą się podwoić ze względu na narastającą epidemię otyłości i związane z tym inne powikłania metaboliczne zależne od masy ciała. Skuteczna profilaktyka i leczenie choroby otyłościowej jest również jednym z podstawowych filarów postępowania terapeutycznego w MASLD.
Fundacja Zdrowie i Edukacja Ad Meritum z okazji Światowego Dnia Otyłości przygotowała animację, która w bardzo przystępny sposób pokazuje na czym polega stłuszczenie wątroby i jak mu zapobiegać:
https://www.youtube.com/watch?v=tvDKz74A1PI
Jak leczyć otyłość?
Otyłość to choroba, która wymaga wielokierunkowego podejścia, gdzie nie ma jednej czarodziejskiej metody, która pomoże zredukować masę ciała i na zawsze już ją zachować.
Jak leczyć otyłość?
Otyłość to choroba, która wymaga wielokierunkowego podejścia, gdzie nie ma jednej czarodziejskiej metody, która pomoże zredukować masę ciała i na zawsze już ją zachować.
Dlatego ważna jest codzienność, która wpływa na efekt – codzienne zadbanie o właściwe odżywianie, codzienne nawodnienie, regularna dawka ruchu, w tym niezbędne ćwiczenia oporowe, wzmacniające mięśnie, zadbanie o odpowiednią długość snu, znalezienie przyjemności innych niż jedzenie – to podstawa remontu w głowie, o czym niestrudzenie edukuje Agnieszka Węgiel, psycholożka, Rzeczniczka Zdrowego Stylu Życia i Leczenia Otyłości, która znana jest w mediach społecznościowych jako Psychologia odchudzania.
To jest baza, która pozwala zachować zredukowaną masę ciała, natomiast chorobę biologiczną, trzeba leczyć i dzisiaj medycyna oferuje kilka możliwości: farmakoterapię – analogi GLP1, analogi GLP1/GIP, mysimbę – lek na receptę, działający na ośrodkowy układ nerwowy, szczególnie polecany przy tzw. jedzeniu emocjonalnym, gdyż blokuje łaknienie i zmniejsza apetyt, endoskopowe lub chirurgiczne leczenie otyłości – i tu jest kilka metod operacji bariatrycznych, lekarz dobiera je w zależności od sytuacji zdrowotnej pacjenta, najczęściej w Polsce wykonywana jest rękawowa resekcja żołądka, zw. sleeve. Pacjenci i chirurdzy wciąż czekają na wprowadzenie na stałe do koszyka świadczeń gwarantowanych programu KOS-BAR, dzisiaj finansowane są same operacje, jednak kompleksowa i skoordynowana opieka wielospecjalistyczna oraz monitorowanie chorego daje najlepszy efekt. Zakończył się pilotaż, a nowe świadczenie wciąż nie jest finansowane, Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że stanie się to najwcześniej z lipcu lub dopiero w styczniu 2027. Chęci są, zrozumienie jest, ale wyzwaniem są finanse i stan budżetu NFZ.
Rzadziej, natomiast, mówi się o endoskopii, a to również ciekawa opcja terapeutyczna, mamy nadzieję, że i ona doczeka się finansowania systemowego, a na razie dostępna jest odpłatnie. Na czym polega ta metoda tłumaczy dr hab. n. med. Michał Spychalski, prof. UMED, ekspert w zakresie endoskopii bariatrycznej: Endoskopowa gastroplastyka (ESG) to nowoczesna, małoinwazyjna i trwała metoda leczenia choroby otyłościowej, której skuteczność została potwierdzona w międzynarodowych badaniach wieloośrodkowych. Zabieg polega na zmniejszeniu objętości żołądka przy użyciu specjalnych szwów zakładanych endoskopowo – przez usta pacjenta, bez nacięć powłok brzusznych i bez usuwania fragmentu żołądka. Objętość żołądka redukowana jest nawet o około 70%, co przekłada się na szybsze uczucie sytości i realną, trwałą redukcję masy ciała. Metoda rekomendowana jest pacjentom z BMI od 27 – czyli już od nadwagi – oraz w I i II stopniu otyłości, szczególnie wtedy, gdy leczenie zachowawcze nie przyniosło efektów. W otyłości III stopnia pierwszeństwo nadal mają metody chirurgiczne, natomiast ESG stanowi wartościową alternatywę dla osób, które nie kwalifikują się do operacji lub jej nie akceptują. Endoskopia bariatryczna ma dziś swoje ugruntowane miejsce w leczeniu otyłości – również w polskich rekomendacjach, gdzie po raz pierwszy uwzględniono ją jako integralny element nowoczesnej terapii tej choroby.
Z czym zatem wchodzimy w Światowy Dzień Otyłości?
Z nadzieją, że społeczeństwo przestanie być bezduszne, a w skrajnych przypadkach okrutne, decydenci wprowadzą efektywne programy leczenia otyłości, gdzie będzie przestrzeń na farmakoterapię, leczenie endoskopowe i chirurgiczne, wsparcie psychologiczne i dietetyczne, a pacjent będzie brał na siebie współodpowiedzialność za swoje leczenie.
Źródło: Komunikat Prasowy
To jest baza, która pozwala zachować zredukowaną masę ciała, natomiast chorobę biologiczną, trzeba leczyć i dzisiaj medycyna oferuje kilka możliwości: farmakoterapię – analogi GLP1, analogi GLP1/GIP, mysimbę – lek na receptę, działający na ośrodkowy układ nerwowy, szczególnie polecany przy tzw. jedzeniu emocjonalnym, gdyż blokuje łaknienie i zmniejsza apetyt, endoskopowe lub chirurgiczne leczenie otyłości – i tu jest kilka metod operacji bariatrycznych, lekarz dobiera je w zależności od sytuacji zdrowotnej pacjenta, najczęściej w Polsce wykonywana jest rękawowa resekcja żołądka, zw. sleeve. Pacjenci i chirurdzy wciąż czekają na wprowadzenie na stałe do koszyka świadczeń gwarantowanych programu KOS-BAR, dzisiaj finansowane są same operacje, jednak kompleksowa i skoordynowana opieka wielospecjalistyczna oraz monitorowanie chorego daje najlepszy efekt. Zakończył się pilotaż, a nowe świadczenie wciąż nie jest finansowane, Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że stanie się to najwcześniej z lipcu lub dopiero w styczniu 2027. Chęci są, zrozumienie jest, ale wyzwaniem są finanse i stan budżetu NFZ.
Rzadziej, natomiast, mówi się o endoskopii, a to również ciekawa opcja terapeutyczna, mamy nadzieję, że i ona doczeka się finansowania systemowego, a na razie dostępna jest odpłatnie. Na czym polega ta metoda tłumaczy dr hab. n. med. Michał Spychalski, prof. UMED, ekspert w zakresie endoskopii bariatrycznej: Endoskopowa gastroplastyka (ESG) to nowoczesna, małoinwazyjna i trwała metoda leczenia choroby otyłościowej, której skuteczność została potwierdzona w międzynarodowych badaniach wieloośrodkowych. Zabieg polega na zmniejszeniu objętości żołądka przy użyciu specjalnych szwów zakładanych endoskopowo – przez usta pacjenta, bez nacięć powłok brzusznych i bez usuwania fragmentu żołądka. Objętość żołądka redukowana jest nawet o około 70%, co przekłada się na szybsze uczucie sytości i realną, trwałą redukcję masy ciała. Metoda rekomendowana jest pacjentom z BMI od 27 – czyli już od nadwagi – oraz w I i II stopniu otyłości, szczególnie wtedy, gdy leczenie zachowawcze nie przyniosło efektów. W otyłości III stopnia pierwszeństwo nadal mają metody chirurgiczne, natomiast ESG stanowi wartościową alternatywę dla osób, które nie kwalifikują się do operacji lub jej nie akceptują. Endoskopia bariatryczna ma dziś swoje ugruntowane miejsce w leczeniu otyłości – również w polskich rekomendacjach, gdzie po raz pierwszy uwzględniono ją jako integralny element nowoczesnej terapii tej choroby.
Z czym zatem wchodzimy w Światowy Dzień Otyłości?
Z nadzieją, że społeczeństwo przestanie być bezduszne, a w skrajnych przypadkach okrutne, decydenci wprowadzą efektywne programy leczenia otyłości, gdzie będzie przestrzeń na farmakoterapię, leczenie endoskopowe i chirurgiczne, wsparcie psychologiczne i dietetyczne, a pacjent będzie brał na siebie współodpowiedzialność za swoje leczenie.
Źródło: Komunikat Prasowy
Autor:
Redakcja MedicalPress