Nowe terapie zmieniają leczenie szpiczaka. Pacjenci mogą żyć z chorobą nawet kilkanaście lat
Opublikowane 25 marca 2026Szpiczak plazmocytowy pozostaje chorobą nieuleczalną, ale postęp medycyny wyraźnie poprawia rokowania pacjentów. Coraz częściej mówi się o wieloletnich remisjach, a nawet o możliwości funkcjonalnego wyleczenia części chorych. Hematolodzy podkreślają, że kluczowe znaczenie ma dostęp do nowoczesnych terapii – zarówno w pierwszej linii leczenia, jak i w przypadku nawrotu choroby.
– Leczenie szpiczaka jest relatywnie skomplikowane. Wynika to z tego, że jest to choroba nieuleczalna i z definicji wieloliniowa. Po zastosowaniu nawet najlepszej terapii pierwszej linii musimy zaplanować stosowanie terapii w przypadku jej niepowodzenia. To się zdarza w większości przypadków, więc następnie stosuje się terapię drugiej linii, potem trzeciej i czwartej. Złożoność tych linii powoduje, że terapia jest stosunkowo skomplikowana zarówno dla lekarza, jak i dla pacjenta – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria prof. dr hab. n. med. Dominik Dytfeld, prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego.
Szpiczak plazmocytowy to nowotwór układu krwiotwórczego wywodzący się z komórek plazmatycznych szpiku kostnego. Choroba prowadzi m.in. do uszkodzeń kości, niedokrwistości, zaburzeń odporności czy niewydolności nerek. W Polsce choruje na nią ok. 9–10 tys. osób, a każdego roku diagnozuje się kilka tysięcy nowych przypadków. Choroba dotyczy głównie osób starszych – mediana wieku w chwili rozpoznania wynosi około 70 lat.
– Mimo zastosowania najskuteczniejszej terapii pierwszej linii u większości chorych udaje się uzyskać remisję, która często trwa kilka lat. Niestety choroba biologicznie dostosowuje się do tych warunków i z czasem staje się oporna na wcześniej stosowane leczenie. Wtedy konieczne jest zastosowanie kolejnej linii terapii – tłumaczy prof. Dominik Dytfeld.
Jeszcze na początku XXI wieku rokowania pacjentów były znacznie gorsze niż obecnie. Postęp w leczeniu jest związany przede wszystkim z wprowadzeniem nowych grup leków, w tym inhibitorów proteasomu, leków immunomodulujących oraz przeciwciał monoklonalnych. Zastosowanie terapii wielolekowych pozwoliło uzyskać głębszą odpowiedź na leczenie i wydłużyć czas remisji choroby. Dzięki temu średni czas przeżycia pacjentów znacząco się wydłużył.
– Kiedy rozpoczynałem pracę na początku lat 2000., chory ze szpiczakiem żył dwa-trzy lata, a teraz mówimy o perspektywie funkcjonalnego wyleczenia i czas życia będzie leczony w kilkunastu–dwudziestu latach. To jest coś niesamowitego – ocenia prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego.
Postęp w leczeniu wynika m.in. z wprowadzania nowych kombinacji leków działających na różne mechanizmy choroby. W ostatnich latach coraz większą rolę odgrywają schematy czterolekowe, które pozwalają uzyskać głębszą odpowiedź na leczenie już w pierwszej linii terapii. Badania kliniczne wskazują, że takie podejście może znacząco wydłużyć czas remisji choroby.
Coraz większą rolę w leczeniu szpiczaka odgrywają złożone schematy terapeutyczne oparte na kilku lekach działających na różne mechanizmy choroby. Pozwalają skuteczniej kontrolować chorobę oraz wydłużyć czas do jej progresji. Takie podejście jest obecnie jednym z podstawowych kierunków rozwoju terapii hematologicznych, choć dostęp do najnowszych schematów leczenia nie jest jednakowy we wszystkich krajach.
W najbliższym czasie w programie lekowym mogą się pojawić nowe schematy terapeutyczne zarówno w pierwszej linii leczenia, jak i w leczeniu nawrotów choroby. W badaniach klinicznych coraz częściej stosuje się schematy wielolekowe, które pozwalają uzyskać głębszą i dłuższą remisję choroby.
– Szpiczak to choroba, która na naszych oczach staje się chorobą przewlekłą. Dzięki temu, że wprowadzamy nowe terapeutyki, w nowych skojarzeniach, możemy mówić o przedłużeniu już nie tylko czasu do kolejnych progresji, ale też o sumarycznym przedłużeniu całkowitego życia pacjentów. Zaczynamy też bardzo ostrożnie mówić o tym, że być może część pacjentów, u których będziemy rozpoczynać leczenie w najbliższym czasie, będzie funkcjonalnie wyleczona – przekonuje prof. Krzysztof Giannopoulos, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów.
Rozwój skuteczniejszych terapii pierwszej linii powoduje, że w kolejnych etapach leczenia potrzebne są nowe mechanizmy działania leków. W przypadku nawrotu choroby często nie można już powtórzyć wcześniej stosowanych schematów terapeutycznych. Dlatego jednym z kluczowych kierunków badań jest rozwój nowych terapii celowanych, które pozwalają działać na inne mechanizmy biologiczne komórek nowotworowych.
– W przypadku nawrotu musimy też stosować jeszcze skuteczniejsze leki, bo jeśli mamy terapie czterolekowe stosowane w pierwszej linii, nie możemy w większości przypadków ich powtórzyć. Musimy więc szukać nowych leków i najlepiej, żeby to nie był jeden, nie dwa, tylko trzy leki – tłumaczy prof. Krzysztof Giannopoulos.
Jedną z nowych opcji terapeutycznych rozwijanych w leczeniu nawrotowego szpiczaka jest belantamab mafodotyny, koniugat przeciwciało–lek skierowany przeciwko antygenowi BCMA obecnemu na komórkach szpiczaka. Lek działa poprzez dostarczenie cząsteczki cytotoksycznej bezpośrednio do komórki nowotworowej. Takie podejście pozwala zwiększyć skuteczność leczenia przy jednoczesnym ograniczeniu wpływu na zdrowe komórki.
W badaniach klinicznych odsetek odpowiedzi na leczenie z zastosowaniem belantamabu wynosił 30–35 proc., również u pacjentów wcześniej intensywnie leczonych wieloma liniami terapii. W badaniach III fazy schematy skojarzone z belantamabem wykazywały istotne wydłużenie czasu wolnego od progresji choroby w porównaniu ze standardowymi schematami trójlekowymi.
– Belantamab jest też bardzo nowoczesną cząsteczką, która obejmuje przeciwciało monoklonalne, czyli cząsteczkę skierowaną przeciwko antygenowi na powierzchni komórki nowotworowej. Takie leki już mamy, natomiast nie mamy jeszcze leku, który w swojej strukturze zawiera toksynę komórkową, i jest nim właśnie belantamab. Taka konstrukcja zwiększa skuteczność przeciwnowotworową – podkreśla prof. Dominik Dytfeld.
Belantamab mafodotyny należy do grupy tzw. koniugatów przeciwciało–lek (ADC). Terapia polega na połączeniu przeciwciała monoklonalnego z cząsteczką cytotoksyczną, która po związaniu z komórką nowotworową zostaje do niej dostarczona i prowadzi do jej zniszczenia. W badaniach klinicznych schematy leczenia z wykorzystaniem tego leku wykazywały wyższą skuteczność niż część dotychczas stosowanych terapii w nawrotowym szpiczaku.
– To są w sumie trzy technologie, których najbardziej dziś brakuje: silniejsze terapie pierwszej linii, belantamab w drugiej linii oraz terapia CAR-T – wymienia prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego.
Szpiczak plazmocytowy to nowotwór układu krwiotwórczego wywodzący się z komórek plazmatycznych szpiku kostnego. Choroba prowadzi m.in. do uszkodzeń kości, niedokrwistości, zaburzeń odporności czy niewydolności nerek. W Polsce choruje na nią ok. 9–10 tys. osób, a każdego roku diagnozuje się kilka tysięcy nowych przypadków. Choroba dotyczy głównie osób starszych – mediana wieku w chwili rozpoznania wynosi około 70 lat.
– Mimo zastosowania najskuteczniejszej terapii pierwszej linii u większości chorych udaje się uzyskać remisję, która często trwa kilka lat. Niestety choroba biologicznie dostosowuje się do tych warunków i z czasem staje się oporna na wcześniej stosowane leczenie. Wtedy konieczne jest zastosowanie kolejnej linii terapii – tłumaczy prof. Dominik Dytfeld.
Jeszcze na początku XXI wieku rokowania pacjentów były znacznie gorsze niż obecnie. Postęp w leczeniu jest związany przede wszystkim z wprowadzeniem nowych grup leków, w tym inhibitorów proteasomu, leków immunomodulujących oraz przeciwciał monoklonalnych. Zastosowanie terapii wielolekowych pozwoliło uzyskać głębszą odpowiedź na leczenie i wydłużyć czas remisji choroby. Dzięki temu średni czas przeżycia pacjentów znacząco się wydłużył.
– Kiedy rozpoczynałem pracę na początku lat 2000., chory ze szpiczakiem żył dwa-trzy lata, a teraz mówimy o perspektywie funkcjonalnego wyleczenia i czas życia będzie leczony w kilkunastu–dwudziestu latach. To jest coś niesamowitego – ocenia prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego.
Postęp w leczeniu wynika m.in. z wprowadzania nowych kombinacji leków działających na różne mechanizmy choroby. W ostatnich latach coraz większą rolę odgrywają schematy czterolekowe, które pozwalają uzyskać głębszą odpowiedź na leczenie już w pierwszej linii terapii. Badania kliniczne wskazują, że takie podejście może znacząco wydłużyć czas remisji choroby.
Coraz większą rolę w leczeniu szpiczaka odgrywają złożone schematy terapeutyczne oparte na kilku lekach działających na różne mechanizmy choroby. Pozwalają skuteczniej kontrolować chorobę oraz wydłużyć czas do jej progresji. Takie podejście jest obecnie jednym z podstawowych kierunków rozwoju terapii hematologicznych, choć dostęp do najnowszych schematów leczenia nie jest jednakowy we wszystkich krajach.
W najbliższym czasie w programie lekowym mogą się pojawić nowe schematy terapeutyczne zarówno w pierwszej linii leczenia, jak i w leczeniu nawrotów choroby. W badaniach klinicznych coraz częściej stosuje się schematy wielolekowe, które pozwalają uzyskać głębszą i dłuższą remisję choroby.
– Szpiczak to choroba, która na naszych oczach staje się chorobą przewlekłą. Dzięki temu, że wprowadzamy nowe terapeutyki, w nowych skojarzeniach, możemy mówić o przedłużeniu już nie tylko czasu do kolejnych progresji, ale też o sumarycznym przedłużeniu całkowitego życia pacjentów. Zaczynamy też bardzo ostrożnie mówić o tym, że być może część pacjentów, u których będziemy rozpoczynać leczenie w najbliższym czasie, będzie funkcjonalnie wyleczona – przekonuje prof. Krzysztof Giannopoulos, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów.
Rozwój skuteczniejszych terapii pierwszej linii powoduje, że w kolejnych etapach leczenia potrzebne są nowe mechanizmy działania leków. W przypadku nawrotu choroby często nie można już powtórzyć wcześniej stosowanych schematów terapeutycznych. Dlatego jednym z kluczowych kierunków badań jest rozwój nowych terapii celowanych, które pozwalają działać na inne mechanizmy biologiczne komórek nowotworowych.
– W przypadku nawrotu musimy też stosować jeszcze skuteczniejsze leki, bo jeśli mamy terapie czterolekowe stosowane w pierwszej linii, nie możemy w większości przypadków ich powtórzyć. Musimy więc szukać nowych leków i najlepiej, żeby to nie był jeden, nie dwa, tylko trzy leki – tłumaczy prof. Krzysztof Giannopoulos.
Jedną z nowych opcji terapeutycznych rozwijanych w leczeniu nawrotowego szpiczaka jest belantamab mafodotyny, koniugat przeciwciało–lek skierowany przeciwko antygenowi BCMA obecnemu na komórkach szpiczaka. Lek działa poprzez dostarczenie cząsteczki cytotoksycznej bezpośrednio do komórki nowotworowej. Takie podejście pozwala zwiększyć skuteczność leczenia przy jednoczesnym ograniczeniu wpływu na zdrowe komórki.
W badaniach klinicznych odsetek odpowiedzi na leczenie z zastosowaniem belantamabu wynosił 30–35 proc., również u pacjentów wcześniej intensywnie leczonych wieloma liniami terapii. W badaniach III fazy schematy skojarzone z belantamabem wykazywały istotne wydłużenie czasu wolnego od progresji choroby w porównaniu ze standardowymi schematami trójlekowymi.
– Belantamab jest też bardzo nowoczesną cząsteczką, która obejmuje przeciwciało monoklonalne, czyli cząsteczkę skierowaną przeciwko antygenowi na powierzchni komórki nowotworowej. Takie leki już mamy, natomiast nie mamy jeszcze leku, który w swojej strukturze zawiera toksynę komórkową, i jest nim właśnie belantamab. Taka konstrukcja zwiększa skuteczność przeciwnowotworową – podkreśla prof. Dominik Dytfeld.
Belantamab mafodotyny należy do grupy tzw. koniugatów przeciwciało–lek (ADC). Terapia polega na połączeniu przeciwciała monoklonalnego z cząsteczką cytotoksyczną, która po związaniu z komórką nowotworową zostaje do niej dostarczona i prowadzi do jej zniszczenia. W badaniach klinicznych schematy leczenia z wykorzystaniem tego leku wykazywały wyższą skuteczność niż część dotychczas stosowanych terapii w nawrotowym szpiczaku.
– To są w sumie trzy technologie, których najbardziej dziś brakuje: silniejsze terapie pierwszej linii, belantamab w drugiej linii oraz terapia CAR-T – wymienia prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego.
Terapie CAR-T są jedną z najbardziej zaawansowanych metod leczenia rozwijanych obecnie w hematologii. Polegają na wykorzystaniu limfocytów T pacjenta, które po modyfikacji genetycznej są w stanie rozpoznawać i niszczyć komórki nowotworowe. W Europie w leczeniu nawrotowego szpiczaka zarejestrowane są obecnie dwie terapie CAR-T. Są one stosowane przede wszystkim u pacjentów, u których choroba nawróciła po wielu wcześniejszych liniach leczenia.
Źródło: Newseria
Źródło: Newseria
Autor:
Redakcja MedicalPress