Migotanie przedsionków u młodszych i starszych pacjentów. Dlaczego leczenie wymaga indywidualnej strategii

Opublikowane 27 lutego 2026
Migotanie przedsionków u młodszych i starszych pacjentów. Dlaczego leczenie wymaga indywidualnej strategii
Migotanie przedsionków może wyglądać identycznie w zapisie EKG u 40-latka i 70-latka, jednak jego konsekwencje kliniczne oraz ryzyko powikłań są zupełnie inne. Eksperci Asocjacji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego podkreślają, że skuteczne leczenie tej najczęstszej arytmii wymaga spersonalizowanego podejścia, uwzględniającego wiek pacjenta, choroby współistniejące, styl życia oraz ryzyko udaru i innych powikłań zakrzepowo-zatorowych.
Z okazji kampanii świadomościowej #DzieńPulsu, prowadzonej przez Asocjację Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, wiele uwagi poświęca się migotaniu przedsionków. Na pytania odpowiada prof. dr hab. n. med. Jakub Baran, Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM, Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego, przewodniczący elekt Asocjacji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Czy o najczęściej występującej arytmii w 2026 roku można jeszcze powiedzieć lekarzom coś nowego?

Z pewnością można na tę arytmię spojrzeć inaczej niż powszechnie o niej myślimy, nieszablonowo. Jako specjaliści wiemy na przykład, że migotanie przedsionków jest objawem różnych zjawisk chorobowych, które dotykają naszych pacjentów. Nie zawsze jednak bierzemy pod uwagę, że inny ciężar gatunkowy i inne ryzyko związane z powikłaniami tej arytmii będzie dotyczyło 40-latka – wysportowanego, z niskimi czynnikami ryzyka zatorowo-zakrzepowego, a inne ryzyko będzie dotykało tego samego człowieka za 30 lat, czyli w momencie, kiedy będzie on miał 70-75 lat. Z biegiem lat może się pojawić nadciśnienie tętnicze, upośledzona tolerancja glukozy, czyli stan przedcukrzycowy. I już to będzie formowało czynniki ryzyka, które przy obecnej arytmii znacząco podwyższą ryzyko wystąpienia udaru niedokrwiennego mózgu.

Najgroźniejszego powikłania migotania przedsionków?

Tak, a szerzej – powikłań zakrzepowo-zatorowych. Nie jest to jedyna grupa powikłań, ale z pewnością najistotniejsza. Wiemy, że nawet jeśli uda się odessać skrzeplinę powstającą w wyniku arytmii, czyli wykonać trombektomię aspiracyjną, to i tak istnieje duże ryzyko, że jakieś zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym pozostaną na stałe. Będzie to miało dewastujący wpływ na  codzienne funkcjonowanie pacjenta.

Jakie zmiany w codziennym funkcjonowaniu może powodować migotanie przedsionków u młodszych, a jakie u starszych pacjentów?

U 40-latka czy 50-latka będzie to głównie zmniejszona tolerancja wysiłku, szybsze męczenie się, nadmierne pocenie się, absencje w pracy czy zaburzenie funkcji seksualnych. U 70-latka czy 75-latka wymienione symptomy nie będą miały może już aż tak istotnego znaczenia, ale pojawi się znacznie większe ryzyko udaru. To zagrożenie dla zdrowia i sprawności, a nawet życia. Tak więc migotanie przedsionków, które w EKG będzie wyglądało tak samo u 40-latka i u 70-latka, będzie miało zupełnie inny ciężar gatunkowy u pacjentów w różnym wieku. Powinniśmy więc zawsze mieć na uwadze, o jakim pacjencie mówimy. Patrzmy nie tylko na wyniki badań, lecz na całe spectrum funkcjonowania człowieka.

Czy leczenie migotania przedsionków w przypadku pacjentów w różnym wieku wygląda inaczej?

Schemat wygląda dość podobnie, ale zdecydowanie powinniśmy niuansować podejście do terapii w różnych grupach pacjentów. Chociaż wytyczne zakładają bardzo podobne postępowanie w każdym przypadku rozpoznania migotania przedsionków, to jednak inaczej będziemy leczyli człowieka, który ma rzadkie napady arytmii i wiemy, po czym one występują. Takiemu pacjentowi, z niskim ryzykiem zakrzepowo-zatorowym, nie zalecimy przewlekłej terapii antyarytmicznej i nie narazimy go na ryzyko związane z przewlekłym stosowaniem farmakoterapii. Co innego w przypadku chorego, który ma bardzo częste napady arytmii i to znacząco utrudnia mu życie – bywa, że pacjent z powodu migotania przedsionków nie jest w stanie wyjść z domu i normalnie funkcjonować.

Jaką strategię terapeutyczną można wówczas przyjąć?

Wtedy oczywiście pomyślimy o leczeniu farmakologicznym, a na kolejnym etapie, jeśli leki okażą się nieskuteczne, o leczeniu zabiegowym. Ablację rozważymy także w przypadku, gdy sam pacjent powie nam, że wolałby skorzystać z leczenia zabiegowego a nie stosować farmakoterapię przez całe życie. W przypadku ablacji podstawa terapii jest taka sama dla wszystkich – to izolacja żył płucnych. Mamy twarde dowody, że izolacja żył płucnych w migotaniu przedsionków działa, ale trzeba przyznać, że poziom skuteczności w zależności od różnych czynników może się wahać.
 
Jak wygląda ten zakres?

W napadowym migotaniu przedsionków skuteczność leczenia zabiegowego wynosi nawet 85-90%. Taki poziom zwykle oznacza, że w ciągu roku nie wróci żaden napad migotania przedsionków. Przy przetrwałym migotaniu przedsionków zakres wynosi 65-75% skuteczności i dlatego musimy  wiedzieć, jak postępować z pacjentami, u których arytmia nawróciła. Możliwości są naprawdę różnorodne. Wiele zależy również od modyfikacji czynników ryzyka arytmii i jej nawrotów oraz schorzeń towarzyszących, do których powinniśmy motywować naszych pacjentów, a także od umiejętności operatorów.

Czy system ochrony zdrowia w Polsce jest zdaniem Pana Profesora przygotowany na spersonalizowane strategie leczenia migotania przedsionków?

Najłatwiej byłoby powiedzieć, że i tak, i nie. O ile dostępność do pierwszego etapu leczenia, czyli do izolacji żył płucnych różnymi technikami, jest w naszym kraju na dobrym poziomie, to już w przypadku kolejnych zabiegów system nie różnicuje etapu terapii. To wpływa chociażby na finansowanie procedur – takie samo w obydwu przypadkach, pomimo tego, że specyfika tych zabiegów jest inna. Należy dodać, że nie ma – nie tylko w Polsce, ale w ogóle na świecie –udokumentowanego idealnego sposobu leczenia powtórnego (po pierwszym nieskutecznym zabiegu). To w dużej mierze zależy od doświadczenia operatora i ośrodka. Lepsze monitorowanie skuteczności na poszczególnych etapach i w różnych ośrodkach pozwoliłoby zrozumieć, dlaczego w jakimś miejscu można osiągać lepsze efekty terapii, a co można poprawić u nas. Do tego potrzebna jest świadoma kadra medyczna.

A propos świadomości, jak ocenia Pan Profesor wiedzę społeczeństwa w zakresie roli regularnego mierzenia pulsu?

Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie trzeba było już nad niczym pracować, ale trzeba powiedzieć, że jest dziś zdecydowanie lepiej niż jeszcze 10 lat temu. Pacjenci co do zasady wiedzą, do czego służą opaski i zegarki z funkcją monitorowania rytmu serca. Wiedzą, do czego przydają się aplikacje, jak reagować na ewentualne alerty. Większość pacjentów w wieku 40 czy 50 lat jest tego świadoma. Starsze osoby, chociaż może nie tak technologicznie zaawansowane, i tak najczęściej potrafią mierzyć tętno. Na czym powinniśmy się skupić? Na tych osobach, które nie potrafią zmierzyć tętna właściwie albo nie są świadome, dlaczego to jest ważne. Jako Asocjacja Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego marzylibyśmy, by każdy w Polsce umiał poprawnie zmierzyć tętno sobie i osobie bliskiej i wiedział, kiedy i jak reagować na nieprawidłowości. Ta wiedza powinna być przekazywana już dzieciom, na etapie edukacji zdrowotnej, ale poprawnego mierzenia pulsu można się nauczyć w każdym wieku, dlatego edukujmy naszych pacjentów. W kontekście omawianych dziś zagrożeń związanych z migotaniem przedsionków nie ma wątpliwości, że warto.

Źródło: Komunikat Prasowy