Metaboliczne BMI skuteczniej niż tradycyjny wskaźnik wykrywa ryzyko otyłości i chorób sercowo-naczyniowych
Opublikowane 18 lutego 2026– Moje badania obejmowały głównie osoby w średnim wieku i Europejczyków. Musimy brać to pod uwagę, ponieważ może to nie być grupa reprezentatywna dla całej populacji. Jednak wzrost ryzyka był dość wyraźny. Osoby z pozornie normalną masą ciała, ale podwyższonym metabolicznym BMI, są obciążone od dwu- do pięciokrotnie wyższym ryzykiem stłuszczenia wątroby, które stanowi jedno z najgroźniejszych schorzeń metabolicznych. Upośledzenie funkcji wątroby może w najgorszym wypadku prowadzić do raka wątroby. Wiąże się ono również z bardzo wysokim ryzykiem cukrzycy typu 2. Zazwyczaj u osób z tym schorzeniem występuje insulinooporność, więc ich organizm nie radzi sobie dobrze z przetwarzaniem glukozy. Osoby te mają tendencję do gromadzenia większej ilości trzewnej tkanki tłuszczowej, czyli tkanki tłuszczowej wokół narządów wewnętrznych. W wielu przypadkach ich wyniki są zbliżone do osób, które mają BMI w górnej granicy normy – mówi w wywiadzie dla agencji Newseria Rima Chakarou, autorka badania przeprowadzonego na Uniwersytecie w Göteborgu w Szwecji, dziś badaczka w Szpitalu Uniwersyteckim w Lipsku w Niemczech.
Tradycyjny BMI (ang. Body Mass Index) to metoda oceny proporcji wagi do wzrostu. Oblicza się go, dzieląc masę ciała (w kilogramach) przez wzrost (w metrach) podniesiony do kwadratu. Wynik między 25 a 29,9 oznacza nadwagę, a powyżej 30 – otyłość. Badacze coraz częściej zwracają jednak uwagę na to, że wskaźnik ten jest powierzchowny i nieprecyzyjny.
– W dużej populacji może on być źródłem informacji o tym, czy jej przedstawiciele mają więcej, czy mniej tkanki tłuszczowej, ale nie mówi na przykład o tym, gdzie ta tkanka jest zlokalizowana ani jak wygląda metabolizm u tych osób. Jest to problematyczne, ponieważ są osoby bardzo szczupłe, które mogą jednak mieć problemy metaboliczne w postaci insulinooporności, stłuszczenia wątroby i przewlekłego stanu zapalnego rozwijającego się niepostrzeżenie – wskazuje Rima Chakaroun.
Z uwagi na to pojawiła się potrzeba opracowania precyzyjniejszego narzędzia, jakim jest właśnie metaboliczne BMI (metBMI) – oparte nie na podstawowych pomiarach, lecz na metabolomie.
– Wskaźnik ten opiera się na małych cząsteczkach zawartych we krwi. Cząsteczki te pozwalają się określić, jak poszczególne narządy współpracują ze sobą, jaki jest stan wątroby, tkanki tłuszczowej, a nawet jelit. W naszym badaniu przyjrzeliśmy się metabolitom, które zazwyczaj są powiązane z BMI, ulegając wzrostowi lub spadkowi wraz z tym wskaźnikiem, i użyliśmy ich do predykcji metabolicznego BMI. W ten sposób niejako uzyskaliśmy cechy charakterystyczne otyłości, czyli jak wygląda krew osoby, która teoretycznie jest otyła. Okazuje się, że można mieć cechy otyłości bez poziomu BMI, który by na nią wskazywał. Podsumowując, jest to więc raczej korekta tradycyjnego BMI, pozwalająca uzyskać informacje o zdrowiu metabolicznym w danym momencie – podkreśla badaczka.
Z badań przeprowadzonych w Szwecji pod kierownictwem Rimy Chakaroun, które zostały opisane w styczniu w „Nature Medicine”, wynika, że metaboliczne BMI jest silnie powiązane z mikrobiotą jelitową. Osoby z wyższym wskaźnikiem miały mikrobiotę jelitową o mniejszej różnorodności i mniejszym potencjale do rozkładu błonnika pokarmowego do kwasu masłowego – proces ten jest wiązany z łagodzeniem stanu zapalnego. Okazało się też, że po operacji bariatrycznej osoby z wyższym metBMI osiągały o 30 proc. niższą redukcję masy ciała.
– Mikrobiom jelitowy osób o podwyższonym metabolicznym BMI różni się od pozostałych. Występuje w nim mniej bakterii i są one generalnie mniej zróżnicowane, mniej jest również bakterii wytwarzających pożyteczne metabolity. Są to na przykład krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe. Wiele z metabolitów, które są istotne dla obliczania metabolicznego BMI, jest ściśle związanych z mikrobiomem jelitowym i wytwarzanych przez mikrobiom. Nasze jelita są więc wskaźnikiem, jak radzimy sobie w otoczeniu. Może się to wiązać z podwyższonym ryzykiem metabolicznym – wskazuje Rima Chakaroun.
Naukowcy przypuszczają, że zmiana profilu metabolicznego jest możliwa do osiągnięcia. Kluczem do tego ma być przede wszystkim zdrowy styl życia.
– Zawsze pożyteczne będą działania mające na celu zmniejszenie trzewnej tkanki tłuszczowej. Korzystne będzie każde takie działanie: zdrowa dieta, niepolegająca na nadmiernym ograniczeniu spożywanych kalorii, być może trening z obciążeniem. Chodzi o wszystkie czynniki, które zwiększają wytrzymałość organizmu i odporność na stres oraz wpływają na odbudowę mitochondriów, zarówno w tkance tłuszczowej, jak i w mięśniach. Uważam, że najważniejsze jest zrozumienie, że nie jest to wyłącznie kwestia genetyki. Metaboliczne BMI jest odzwierciedleniem stylu życia, odżywiania i tego, jak traktujemy nasz organizm. Na te czynniki mamy zazwyczaj większy wpływ niż na geny – kwituje ekspertka.
Według Światowej Organizacji Zdrowia jedna na osiem osób na świecie cierpi na otyłość. W 2024 roku 35 mln dzieci poniżej piątego roku życia miało nadwagę.
Źródło: Newseria