Medycyna estetyczna tylko dla lekarzy. Ministerstwo Zdrowia jasno określa, kto może wykonywać zabiegi wysokiego ryzyka

Opublikowane 02 lutego 2026
Medycyna estetyczna tylko dla lekarzy. Ministerstwo Zdrowia jasno określa, kto może wykonywać zabiegi wysokiego ryzyka
Debata o tym, kto może wykonywać zabiegi z zakresu medycyny estetyczno-naprawczej, od lat budzi emocje zarówno w środowisku medycznym, jak i wśród pacjentów. Rosnąca popularność iniekcji, laserów i procedur „naprawczych” sprawiła, że rynek wypełniły kursy, szkolenia i certyfikaty obiecujące szybkie wejście w świat zabiegów o wysokim stopniu ingerencji. Najnowszy komunikat Ministerstwo Zdrowia jednoznacznie porządkuje ten obszar i stawia wyraźną granicę, której przekraczać nie wolno.
Resort zdrowia nie pozostawia wątpliwości. Procedury takie jak podawanie toksyny botulinowej, kwasu hialuronowego, osocza bogatopłytkowego, zabiegi iniekcyjne czy stosowanie zaawansowanych technologii laserowych są świadczeniami zdrowotnymi. Oznacza to, że mogą być wykonywane wyłącznie przez lekarzy posiadających prawo wykonywania zawodu oraz odpowiednie certyfikaty potwierdzające nabycie konkretnych umiejętności zawodowych. Ukończenie kursu czy szkolenia, nawet potwierdzone certyfikatem, nie nadaje takich uprawnień osobom spoza zawodu lekarza.

W komunikacie podkreślono, że medycyna estetyczno-naprawcza od lat stanowi element programów specjalizacyjnych m.in. w dermatologii i wenerologii oraz chirurgii plastycznej. Jej wykonywanie nie ogranicza się do samej techniki zabiegowej. Wymaga przeprowadzenia badania podmiotowego i przedmiotowego, kwalifikacji pacjenta, wykluczenia przeciwwskazań, prowadzenia dokumentacji medycznej oraz gotowości do natychmiastowego leczenia ewentualnych powikłań. To właśnie ten ostatni element, często pomijany w marketingowych przekazach, decyduje o medycznym charakterze tych procedur.
„Procedury medycyny estetyczno-naprawczej są świadczeniami zdrowotnymi o dużym ryzyku wystąpienia powikłań, zagrożenia życia lub zdrowia, dlatego podlegają regulacji przez Ministra Zdrowia” – wskazano w komunikacie podpisanym przez Katarzyna Kęcka. Ten fragment jasno pokazuje, że nie chodzi o administracyjne porządkowanie rynku, lecz o realne ryzyko kliniczne.

Ministerstwo szczegółowo zwraca uwagę na możliwe konsekwencje nieprawidłowo wykonanych zabiegów. Iniekcje wypełniaczy czy toksyny botulinowej, podobnie jak użycie wysokoenergetycznych laserów, mogą prowadzić do powikłań miejscowych i ogólnoustrojowych. Wśród nich wymieniane są m.in. stany zapalne, martwica tkanek, a w skrajnych przypadkach zagrożenie zdrowia lub życia pacjenta. Dlatego kluczowe znaczenie ma fakt, że osoba wykonująca zabieg musi posiadać uprawnienia do wdrożenia leczenia powikłań oraz ponosić pełną odpowiedzialność medyczną i prawną za cały proces, od kwalifikacji pacjenta po interwencję w sytuacjach niepożądanych. Udzielanie takich świadczeń jest działalnością leczniczą w rozumieniu ustawy i może odbywać się wyłącznie w zarejestrowanych podmiotach wykonujących działalność leczniczą.

W tym kontekście resort jednoznacznie wskazuje, że kosmetyczki i kosmetolodzy są osobami nieuprawnionymi do wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej. Dotyczy to także tych, którzy ukończyli liczne kursy czy szkolenia. Certyfikaty te jedynie potwierdzają udział w szkoleniu i nie nadają żadnych uprawnień do wykonywania zabiegów medycznych. Ministerstwo podkreśla, że procedury będące elementem programów specjalizacyjnych lekarzy nie mogą jednocześnie stanowić przedmiotu kształcenia innych zawodów, ponieważ wymagają kompetencji właściwych wyłącznie dla zawodu lekarza.
Komunikat precyzuje również zakres procedur zastrzeżonych dla lekarzy. Minimalny standard certyfikacji umiejętności zawodowej medycyny estetyczno-naprawczej obejmuje m.in. zabiegi z użyciem toksyny botulinowej, kwasu hialuronowego, kwasu polimlekowego, hydroksyapatytu wapnia, nici medycznych, skleroterapię, lipotransfer, lipolizę iniekcyjną, peelingi medyczne średniogłębokie i głębokie oraz stosowanie zaawansowanych urządzeń medycznych, w tym laserów wysokoenergetycznych i technologii HIFU. Jednocześnie zaznaczono, że poza tym zakresem pozostają zabiegi o niskim ryzyku powikłań, takie jak mezoterapia mikroigłowa czy procedury wykonywane na urządzeniach dopuszczonych przez producentów do użytku przez osoby inne niż lekarze.

W tle całego stanowiska wyraźnie wybrzmiewa jeden priorytet. Bezpieczeństwo pacjentów. Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że granica pomiędzy medycyną estetyczno-naprawczą a kosmetologią estetyczną wynika bezpośrednio z poziomu ryzyka oraz konieczności posiadania kompetencji do leczenia powikłań. Resort zaznacza również, że nie reguluje zawodów niemedycznych, takich jak kosmetolog czy kosmetyczka. Jego kompetencje ograniczają się do zawodów medycznych oraz działalności leczniczej.

Ten komunikat zamyka wiele interpretacyjnych luk, które przez lata funkcjonowały na rynku. Dla pacjentów jest sygnałem ostrzegawczym, by uważnie sprawdzać, kto i w jakich warunkach wykonuje zabiegi ingerujące w zdrowie. Dla środowiska medycznego to potwierdzenie, że estetyka, gdy wkracza w obszar procedur o wysokim ryzyku, pozostaje medycyną, a nie usługą kosmetyczną.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia