Dorośli, którzy czytają, ale nie rozumieją? Polskie badanie pokazuje ukryty problem

Opublikowane 24 kwietnia 2026
Dorośli, którzy czytają, ale nie rozumieją? Polskie badanie pokazuje ukryty problem
Nie każda trudność z czytaniem oznacza, że ktoś nie potrafi odczytać tekstu. Coraz częściej problem ujawnia się dopiero wtedy, gdy trzeba zrozumieć treść, połączyć informacje, wyciągnąć wnioski i wykorzystać je w codziennym życiu przy czytaniu instrukcji, formularza, informacji urzędowej, tekstu w internecie czy zaleceń medycznych. Nowe polskie badanie pokazuje, że u dorosłych osób z trudnościami w czytaniu funkcjonalnym mechanizmy problemu mogą być bardzo różne.
Autorzy pracy opublikowanej w czasopiśmie „Brain Sciences” analizowali poznawcze podłoże trudności w czytaniu u dorosłych Polaków. Badanie objęło 158 osób. 

Czytanie funkcjonalne, czyli coś więcej niż odczytanie słów

W krajach rozwiniętych problem niskich kompetencji czytelniczych rzadko polega dziś na całkowitej nieumiejętności czytania. Znacznie częściej dotyczy tzw. czytania funkcjonalnego zdolności do rozumienia, oceniania i wykorzystywania informacji zapisanych w tekście.

To umiejętność potrzebna w bardzo konkretnych sytuacjach: gdy trzeba zrozumieć ulotkę leku, instrukcję przygotowania do badania, pismo z urzędu, warunki umowy, ogłoszenie, formularz, informację zdrowotną albo komunikat zamieszczony w internecie. Trudność nie musi więc polegać na tym, że dana osoba „nie czyta”. Może polegać na tym, że tekst jest zbyt złożony, zbyt specjalistyczny, wymaga łączenia wielu informacji albo szybkiego wyszukiwania danych.

Autorzy badania zwracają uwagę, że trudności związane z czytaniem i rozumieniem tekstów w Polsce stają się coraz bardziej widoczne. Jak wynika z przywoływanych przez nich danych badania PIAAC, w najnowszym cyklu odsetek dorosłych osiągających najniższe wyniki wzrósł do 39 proc., podczas gdy w poprzedniej edycji wynosił 18,8 proc.

Nie oznacza to jednak, że osoby te nie potrafią czytać w podstawowym sensie. Problem częściej dotyczy sytuacji, w których trzeba tekst zrozumieć, połączyć zawarte w nim informacje i wykorzystać je w praktyce – na przykład przy czytaniu instrukcji, formularzy czy zaleceń.

Dobre czytanie to coś więcej niż samo odczytywanie słów

Badanie przeprowadzone przez Katarzynę Chyl-Tanaś, Marcina Szczerbińskiego i Artura Pokropka zostało oparte na modelu Simple View of Reading, który zakłada, że rozumienie tekstu zależy przede wszystkim od dwóch elementów: sprawnego czytania słów oraz rozumienia ze słuchu – czyli tego, jak dobrze radzimy sobie z przetwarzaniem i interpretacją języka.

U większości dorosłych czytanie przebiega na tyle automatycznie, że nie wymaga dużego wysiłku. Dzięki temu, sięgając po tekst, możemy jednocześnie go rozumieć, łączyć zawarte w nim informacje i wyciągać wnioski, zamiast skupiać się wyłącznie na samym odczytywaniu kolejnych słów.

Inaczej wygląda to u osób z trudnościami. W tej grupie czytanie bywa wolniejsze i bardziej wymagające, co utrudnia skupienie się na znaczeniu tekstu. W efekcie można przeczytać tekst od początku do końca, ale jego sens nie zawsze jest w pełni uchwycony.

Trzy różne profile trudności

Badacze zidentyfikowali trzy różne typy trudności wśród dorosłych, którzy mają problem z czytaniem funkcjonalnym. 

Największą grupę – ponad połowę badanych (53,8 proc.) – stanowiły osoby, u których problem nie polegał na samym czytaniu słów. Byli w stanie je odczytać, ale trudność pojawiała się wtedy, gdy tekst stawał się bardziej złożony. Dłuższe zdania, specjalistyczne słownictwo czy bardziej „urzędowy” język sprawiały, że sens całości był trudniejszy do uchwycenia.

Druga, dość liczna grupa (37,5 proc.) to osoby, które w testach sprawdzających podstawowe umiejętności czytania i przetwarzania języka radziły sobie podobnie jak pozostali. A jednak w zadaniach wymagających wykorzystania tekstu w praktyce wypadały słabiej. Autorzy sugerują, że w tym przypadku znaczenie mogą mieć czynniki bardziej „życiowe” niż poznawcze – nawyki czytelnicze, wcześniejsze doświadczenia ze szkoły, motywacja czy sposób korzystania z informacji na co dzień, np. w internecie.

Najmniejszą grupę (8,8 proc.) stanowiły osoby z trudnościami najbardziej zbliżonymi do dysleksji. W ich przypadku czytanie było wyraźnie wolniejsze i bardziej wymagające, co utrudniało płynne przetwarzanie tekstu. 

Jeden problem, różne potrzeby

Wnioski z badania pokazują, jak ważne jest to, co kryje się pod pojęciem czytania funkcjonalnego. Samo odczytanie tekstu nie zawsze wystarcza – kluczowe jest to, czy jesteśmy w stanie go zrozumieć, połączyć zawarte w nim informacje i wykorzystać je w praktyce.

To właśnie na tym poziomie pojawiają się najczęstsze trudności. Tekst może być zbyt złożony, napisany specjalistycznym językiem, nieczytelnie ułożony albo wymagać szybkiego odnalezienia konkretnych informacji. W takich sytuacjach nawet osoby, które dobrze radzą sobie z samym czytaniem, mogą mieć problem z jego praktycznym wykorzystaniem.

Dlatego znaczenie ma nie tylko to, jak czytamy, ale także to, jak teksty są tworzone. Widać to szczególnie w komunikacji publicznej i zdrowotnej. Pacjent, odbiorca decyzji administracyjnej czy użytkownik e-usługi często musi samodzielnie odnaleźć się w przekazie, który bywa zbyt skomplikowany.

Prosty język, przejrzysta struktura, jasne instrukcje i ograniczenie nadmiaru informacji nie są wyłącznie kwestią stylu. W wielu przypadkach decydują o tym, czy informacja zostanie rzeczywiście zrozumiana i wykorzystana.

Smartfon też może utrudniać czytanie

Autorzy zwrócili uwagę także na coś bardzo praktycznego – sposób, w jaki czytamy. Osoby z niższymi wynikami częściej korzystały z telefonu, a samo czytanie na smartfonie wiązało się z gorszym rezultatem – średnio o około 2,5 punktu, niezależnie od grupy.

To ważna obserwacja, bo dziś wiele informacji odbieramy właśnie w ten sposób. Mały ekran, ciągłe przewijanie, przełączanie się między treścią a pytaniami czy wyszukiwanie konkretnych fragmentów sprawiają, że czytanie wymaga większego skupienia. Dla osób, którym już wcześniej trudno jest pracować z tekstem, może to być dodatkowe utrudnienie.

Nie tylko szkoła, także instytucje

Badanie pokazuje, że niskie kompetencje czytania funkcjonalnego u dorosłych nie są wyłącznie problemem edukacyjnym. To również wyzwanie dla instytucji publicznych, systemu ochrony zdrowia, pracodawców i autorów komunikatów kierowanych do obywateli.

Jeżeli tekst ma być użyteczny, musi być zaprojektowany z myślą o osobach o różnych kompetencjach czytelniczych. Dotyczy to szczególnie informacji medycznych, gdzie niezrozumienie zaleceń, instrukcji przygotowania do badania, dawkowania leków czy objawów alarmowych może mieć bardzo konkretne konsekwencje.

Autorzy badania podkreślają, że osoby z trudnościami w czytaniu nie tworzą jednej grupy, dlatego wsparcie powinno być bardziej elastyczne i dopasowane do rzeczywistych potrzeb. Równie ważne jest jednak upraszczanie otoczenia informacyjnego tak, aby teksty potrzebne w codziennym życiu były bardziej dostępne, zrozumiałe i możliwe do wykorzystania.

Źródło: Katarzyna Chyl-Tanaś, Marcin Szczerbiński, Artur Pokropek, „Cognitive Underpinnings of Functional Reading Difficulties in Polish Adults”, Brain Sciences 2026. https://doi.org/10.3390/brainsci16050438