Alergie zmieniają sposób podróżowania Polaków. Majówka coraz częściej zaczyna się w kuchni

Opublikowane 21 kwietnia 2026
Alergie zmieniają sposób podróżowania Polaków. Majówka coraz częściej zaczyna się w kuchni
Coraz więcej Polaków planuje wyjazdy przez pryzmat diety i bezpieczeństwa zdrowotnego. Przy rosnącej liczbie alergii i nietolerancji pokarmowych standardowa oferta noclegowa przestaje wystarczać, a własne jedzenie i dostęp do kuchni stają się kluczowe dla komfortu podróży.
Z danych NFZ wynika, że w Polsce na alergię cierpi już 12 mln osób. Dla wielu Polaków urlop zaczyna się od sprawdzenia, czy w wynajętym obiekcie jest dobrze wyposażona kuchnia, która umożliwi samodzielne gotowanie bez składników alergizujących. Dane portalu rezerwacyjnego Slowhop pokazują skalę zjawiska: 31% obiektów oferuje śniadania, 15% pełne wyżywienie, a część z nich jest otwarta na przygotowywanie posiłków wegetariańskich. Tylko 8% (173 obiekty z 2200 istniejących w bazie tego portalu) weźmie pod uwagę alergie i nietolerancje pokarmowe gości przygotowując posiłki. Co to oznacza w praktyce? Że alergicy często jadą na urlop z własnym garnkiem i zapasami. 

Dolegliwości alergiczne to nie tylko katar sienny i łzawiące oczy w sezonie pylenia. Coraz większym problemem stają się alergie i nietolerancje pokarmowe. Szacuje się, że w Polsce alergie pokarmowe dotyczą ok. 8% dzieci oraz ok. 5% osób dorosłych. Do tego dochodzi nietolerancja laktozy. Według różnych badań stwierdzana jest ona już u 30–37% Polaków. Eksperci wskazują, że alergia pokarmowa jest najszybciej rosnącą liczebnie postacią alergii w Polsce. Dla alergików każdy posiłek poza domem jest pewnym rodzajem ryzyka. Ubijane ziemniaki mogą zawierać mleko i masło. Kotlet schabowy bywa często moczony w mleku „dla kruchości". Placki ziemniaczane mogą kryć w sobie mąkę, którą dodaje się, by były bardziej zwarte. A pozornie niewinne danie w restauracji może mieć śladowe ilości orzechów. W przypadku silniejszych alergii nawet minimalna ilość alergenu może wywołać poważną reakcję. 
 
Alergia na wakacjach
 
Jednym z najprostszych sposobów na wakacje „pod kontrolą” jest dziś wynajęcie samodzielnego domku, pokoju w agroturystyce albo pensjonacie. Z danych Slowhopa wynika, że spośród ponad 2200 miejsc noclegowych istniejących w bazie tego portalu śniadania serwuje 672 obiekty (31%), a pełne wyżywienie 333 (czyli 15%). Co ciekawe, opcje wegetariańskie lub wegańskie oferuje 258 miejsc (12%). Tylko 8% obiektów deklaruje, że bierze pod uwagę alergie i nietolerancje pokarmowe gości przygotowując posiłki.

Jedzenie coraz wyraźniej kształtuje sposób, w jaki podróżujemy, nie tylko w kontekście alergii. – Z jednej strony obserwujemy rosnący trend „foodies”, którzy wybierają miejsca ze względu na jakość i lokalność kuchni. Z drugiej strony przybywa osób na dietach eliminacyjnych. To sprawia, że coraz częściej rezygnujemy z hoteli na rzecz samodzielnych domków, gdzie mamy pełną kontrolę nad tym, co jemy. Chyba że gospodarz potrafi “obsłużyć” nasze alergie i oferuje dopasowane do nich posiłki. Wtedy zyskuje gościa powracającego przez lata – mówi Aleksandra Klonowska-Szałek, założycielka Slowhopa.

Lodówka jest. Piekarnik już niekoniecznie

Zamiast liczyć na posiłki przygotowywane przez gospodarzy, coraz więcej osób bierze sprawy w swoje ręce: do podróżnej „walizki” trafia mąka bezglutenowa, masło bez laktozy, mleko roślinne i inne składniki potrzebne do codziennego gotowania. W takiej sytuacji kluczowa staje się dobrze wyposażona kuchnia w wynajętym obiekcie. Jak jest z tym praktyce? Z danych Slowhopa wynika, że podstawowe wyposażenie kuchni jest już niemal standardem: lodówkę ma 99% obiektów, garnki i patelnie 96%, płytę kuchenną 95%. Jednak im bardziej specjalistyczny sprzęt, tym gorzej: piekarnik dostępny jest w 57% miejsc, a blachę do pieczenia znajdziemy w mniej niż połowie obiektów (46%). Wypiekacz do chleba (ważny dla osoby na diecie bezglutenowej, która nie ufa sklepowemu pieczywu) ma z2% obiektów, czyli 33 miejsca w całej bazie.

Dwa światy, jedna kuchnia

Paradoksalnie, rosnąca liczba alergików podróżujących z własnym prowiantem i garnkami zbiega się z innym, równoległym trendem. Część gości przyjeżdża do agroturystyk i pensjonatów właśnie dla jedzenia: lokalnego, sezonowego, “z pola na talerz”, przygotowywanego z pasją przez gospodarzy. Rośnie grupa tzw. „foodies”, czyli podróżujących w poszukiwaniu nowych smaków i jakościowych, często ekologicznych produktów. Dwa światy (alergik z własną mąką w walizce) i „foodie” (szukający truflowego risotto) zaczynają się w polskiej turystyce przenikać. W obu przypadkach kuchnia przestała być dodatkiem do noclegu, a stała się jego sercem.

Źródło: Komunikat Prasowy