Medicalpress
Medycyna laboratoryjna nie tylko wspiera proces leczenia, ale odgrywa również kluczową rolę w profilaktyce oraz wczesnym wykrywaniu chorób cywilizacyjnych. – Dzisiejsza precyzja badań laboratoryjnych pozwala z dużą dokładnością i wysokim prawdopodobieństwem określić szczegóły dotyczące naszego stanu zdrowia – podkreśla Artur Gabrysiak, manager medycyny laboratoryjnej American Heart of Poland. Wiele z tych badań można wykonać bezpłatnie – w ramach świadczeń finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
Współczesne laboratoria wykonują szereg badań przesiewowych, umożliwiających wczesne wykrycie schorzeń dotykających milionów Polaków – m.in. chorób układu krążenia, takich jak nadciśnienie, miażdżyca czy niewydolność serca, a także cukrzycy i otyłości. Regularne wykonywanie badań ma istotne znaczenie, ponieważ pozwala na rozpoznanie chorób na wczesnym etapie, co znacznie zwiększa szanse na skuteczne leczenie i powrót do normalnego życia.

Podstawowe badania – ważne informacje o zdrowiu

W ramach programu „Moje Zdrowie”, wspierającego profilaktykę zdrowotną, oferowane są m.in. badania laboratoryjne, które umożliwiają wykrycie problemów zdrowotnych, zanim staną się realnym zagrożeniem dla pacjenta. Mogą z niego skorzystać osoby, które ukończyły 20 lat. – W ramach tych działań proponowane są m.in. oznaczenia poziomu glukozy (diagnostyka cukrzycy), morfologia (wykrywanie zaburzeń krwi, także nowotworowych), lipidogram – czyli cholesterol całkowity i jego frakcje (przewidywanie ryzyka chorób sercowo-naczyniowych), a także oznaczenie kreatyniny, pozwalające na ocenę funkcji nerek – wymienia Artur Gabrysiak, manager medycyny laboratoryjnej American Heart of Poland. Jak dodaje, dzięki diagnostyce laboratoryjnej możliwe jest nie tylko szybkie rozpoczęcie leczenia, ale często także skuteczne zahamowanie rozwoju choroby.

Co warto wiedzieć o pobieraniu krwi?

Współczesna medycyna laboratoryjna to także odpowiednie procedury dotyczące pobierania próbek do konkretnych badań. Dziś krew pobiera się przy użyciu systemów próżniowych, które zwiększają komfort i bezpieczeństwo zarówno dla pacjenta, jak i personelu medycznego. – To rozwiązania, które sprawiają, że pobranie jest szybkie, komfortowe i bezpieczne, a próbki są od razu przygotowane do konkretnego badania – tłumaczy Artur Gabrysiak. Nie trzeba już „przelewać” krwi między probówkami, co zmniejsza ryzyko błędów, a wyniki uzyskane w ten sposób są bardziej wiarygodne.

– Warto również rozwiać kilka mitów – dziś nie ma potrzeby zaciskania i „pompowania” pięścią przed pobraniem krwi ani zginania ręki po – dodaje ekspert American Heart of Poland.

Jak przygotować się do badań laboratoryjnych?

Aby wyniki badań były wiarygodne i precyzyjne, warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach przygotowania. Przede wszystkim przed niektórymi badaniami, takimi jak oznaczenie poziomu glukozy czy lipidogram, ważne jest, aby być na czczo – nie spożywać jedzenia ani innych napojów poza wodą przez około 8-12 godzin. Przed badaniem warto również ograniczyć intensywny wysiłek fizyczny, ponieważ może on wpływać na wyniki. Stres może zaburzać parametry krwi, dlatego warto podejść do badania w stanie wypoczęcia i relaksu. Na co najmniej godzinę przed pobraniem krwi nie wolno palić papierosów, gdyż nikotyna może zafałszować wyniki. Niezależnie od tego, należy kontynuować przyjmowanie leków zgodnie z zaleceniami lekarza, chyba że otrzymasz inne instrukcje. Ponadto warto poinformować personel medyczny o przyjmowanych lekach i ewentualnych przewlekłych schorzeniach, które mogą mieć wpływ na badania. Przynajmniej dobę przed badaniem nie należy spożywać alkoholu, który może wpłynąć na wyniki. Przestrzeganie tych zasad pomaga uzyskać dokładne i miarodajne wyniki, które są podstawą do postawienia właściwej diagnozy i wdrożenia odpowiedniego leczenia.

Profilaktyczne badania laboratoryjne monitorują nasze zdrowie

Częstotliwość wykonywania badań laboratoryjnych zależy od wielu czynników, takich jak wiek, stan zdrowia, historia chorób w rodzinie oraz styl życia. Ogólnie zaleca się, by zdrowi dorośli wykonywali podstawowe badania profilaktyczne, takie jak morfologia, poziom glukozy czy lipidogram, przynajmniej raz w roku. W przypadku osób po 40. roku życia lub mających czynniki ryzyka (np. nadciśnienie, otyłość, palenie papierosów, choroby sercowo-naczyniowe w rodzinie) badania mogą być wskazane częściej i rozszerzone o dodatkowe testy, np. oceniające funkcję nerek czy tarczycy. Dla osób z przewlekłymi schorzeniami lekarz ustala indywidualny harmonogram badań, który może obejmować kontrole nawet co kilka miesięcy.

 
Źródło:Komunikat Prasowy
Rak gruczołu krokowego to najczęściej diagnozowany nowotwór złośliwy u mężczyzn w Polsce, choć nadal nie najczęstsza przyczyna zgonów onkologicznych – tu wciąż przoduje rak płuca. Mimo że liczba diagnoz systematycznie rośnie, a dostęp do nowoczesnych terapii poprawił się znacząco, system opieki zdrowotnej wciąż nie radzi sobie z podstawowym wyzwaniem – skuteczną i dostępną diagnostyką we wczesnym stadium choroby.
 
Problemem nie są tylko procedury, brak sprzętu czy finansowanie, ale również – a może przede wszystkim – luki organizacyjne, fałszywe przekonania i niska zgłaszalność mężczyzn do lekarza. Wciąż pokutuje stereotyp męskości oparty na bagatelizowaniu problemów zdrowotnych i unikaniu wizyt lekarskich. Według badania CBOS z 2023 roku aż 38% mężczyzn po 45. roku życia nigdy nie badało się u urologa, a 57% uważało, że „nie miało takiej potrzeby”. W efekcie wielu pacjentów trafia do systemu zbyt późno – a rak prostaty, który w wielu przypadkach mógłby być chorobą przewlekłą, zbyt często kończy się zgonem.

Mit PSA i brak realnej profilaktyki

Dla większości mężczyzn skrót „PSA” oznacza coś oczywistego – badanie, które warto wykonać po czterdziestce, bo może wykryć raka prostaty. Dla lekarzy – to jedno z najbardziej kontrowersyjnych narzędzi ostatnich dekad. Mimo popularności wśród pacjentów, oznaczenie poziomu antygenu specyficznego dla prostaty nie jest uznawane za skuteczny test przesiewowy. Wręcz przeciwnie: nadmierna interpretacja wyników PSA może prowadzić do nadrozpoznawalności, niepotrzebnych biopsji, a w skrajnych przypadkach – do leczenia pacjentów, którzy tego leczenia nigdy by nie potrzebowali.

To nie znaczy, że PSA nie ma wartości – przeciwnie. Badanie to może być cennym elementem diagnostyki, pod warunkiem że towarzyszy mu mądra, specjalistyczna interpretacja. Kluczowe jest bowiem nie samo wykrycie podwyższonego poziomu antygenu, ale ocena ryzyka: jakie jest tempo wzrostu PSA, jakie są inne parametry kliniczne, czy pacjent należy do grupy ryzyka, jak wygląda wynik rezonansu, czy badania per rectum.

Dlatego eksperci zgodnie podkreślają: mężczyzna z niepokojącym wynikiem PSA powinien jak najszybciej trafić do urologa – a nie samodzielnie podejmować decyzje na podstawie jednego wskaźnika. Problem w tym, że dostęp do specjalisty nie jest w Polsce tak prosty, jak być powinien.

Bez skierowania – ale tylko w teorii

Kobieta może pójść do ginekologa bez skierowania – to jedno z założeń funkcjonujących w systemie od lat. Mężczyzna, który chce skonsultować problemy urologiczne, nadal musi uzyskać skierowanie od lekarza rodzinnego. Choć temat ten powraca regularnie w debacie publicznej, zmiany nie następują. W efekcie wielu pacjentów rezygnuje z konsultacji, zniechęconych dodatkową biurokracją.

Psychologiczna bariera również odgrywa ogromną rolę. Wielu mężczyzn unika tematu, niechętnie mówi o problemach z oddawaniem moczu, a objawy tłumaczy „wiekiem”. Tymczasem czas działa na niekorzyść – od pierwszych symptomów do rozpoznania choroby mija często nawet półtora roku. I dopiero interwencja partnerki lub nagłe pogorszenie stanu zdrowia skłania ich do działania.

Problem ten dotyczy w sposób szczególny mężczyzn z tzw. grupy rodzinnego ryzyka. W ich przypadku – podobnie jak u kobiet z historią raka piersi – badania przesiewowe w kierunku mutacji BRCA1 i BRCA2 mogą mieć kluczowe znaczenie dla wczesnego rozpoznania i wdrożenia odpowiedniego leczenia. W Polsce takie testy są już dostępne w trybie ambulatoryjnym. Ale żeby z nich skorzystać, trzeba najpierw znaleźć się w systemie – a to nadal dla wielu zbyt wysoki próg.

Może Cię zainteresować: Od 1 lipca badania BRCA i HRD w trybie ambulatoryjnym – przełom w diagnostyce genetycznej w onkologii

Diagnostyka: skomplikowany algorytm, nierówna dostępność

W raku prostaty nie ma jednej decyzji, która rozstrzyga o losach pacjenta. Zamiast tego – jest szereg powiązanych ze sobą kroków: od badania per rectum, przez rezonans magnetyczny i biopsję fuzyjną, po zaawansowane metody obrazowania molekularnego, takie jak PET-PSMA. Każdy z tych etapów może przesądzić o dalszym leczeniu, ale tylko wtedy, gdy pacjent ma do niego realny dostęp.

– Diagnostyka raka prostaty jest bardzo trudna, bardzo skomplikowana, oparta na szeregu kolejnych krokach i każdy krok ma nieść ze sobą jakąś decyzję, która jest czasami bardzo trudna – mówiła prof. Urszula Demkow, wiceminister zdrowia.

W teorii standard postępowania jest jasno opisany: rezonans wieloparametryczny powinien poprzedzać biopsję, a u pacjentów z podejrzeniem przerzutów stosuje się obrazowanie PET z wykorzystaniem PSMA – swoistego „nawigatora” wykrywającego komórki nowotworowe z niezwykłą czułością. W praktyce jednak dostęp do tych procedur zależy od miejsca zamieszkania, zasobów szpitala i liczby specjalistów. A to oznacza, że ścieżka pacjenta wciąż zbyt często przypomina loterię.

W czerwcu 2025 roku rozszerzono wskazania do badania PET, co – przynajmniej na papierze – powinno poprawić sytuację pacjentów. Jednak nawet najbardziej zaawansowane technologie nie pomogą, jeśli system nie będzie w stanie ich udźwignąć kadrowo i organizacyjnie.

W niektórych przypadkach alternatywą może być medycyna nuklearna – wykorzystująca izotopy promieniotwórcze zarówno do diagnostyki, jak i terapii. Jednym z jej najbardziej przełomowych zastosowań jest PET-PSMA – metoda umożliwiająca wykrycie przerzutów na bardzo wczesnym etapie, jeszcze zanim pojawią się objawy kliniczne.

– Ona pokazuje chorobę na bardzo niskim stopniu zaawansowania, tam, gdzie inne metody jeszcze nie są w stanie niczego wykryć – wyjaśniał prof. Marek Dedecjus, kierownik Kliniki Endokrynologii Onkologicznej i Medycyny Nuklearnej Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie. – To ma wpływ nie tylko na postępowanie diagnostyczne, ale też terapeutyczne u ponad 30% pacjentów, zmieniając to postępowanie.

Mimo przełomowego potencjału, dostępność tej technologii w Polsce wciąż jest ograniczona – m.in. ze względu na niewystarczającą liczbę specjalistów, ograniczoną liczbę urządzeń i infrastrukturę, która dopiero się rozwija.

Zbyt późna diagnostyka to nie tylko problem organizacyjny, ale też efekt społecznego i kulturowego tabu. Wielu mężczyzn – nawet mając objawy – nie decyduje się na wizytę u specjalisty, licząc, że „przejdzie samo”. Takie podejście prowadzi do opóźnień, które znacząco zmniejszają szansę na skuteczne leczenie. A przecież wczesne wykrycie, choć trudne, wciąż daje największą szansę na życie bez raka.

Terapia: od hormonalnej kastracji po teranostykę

Współczesna onkologia daje coraz większe możliwości leczenia raka prostaty, także w przypadkach zaawansowanych lub rozsianych. O ile jeszcze kilkanaście lat temu pacjent z nieoperacyjnym rakiem gruczołu krokowego miał bardzo ograniczone opcje, dziś dostępnych jest kilka linii terapii – od leczenia hormonalnego po terapie molekularne i izotopowe.

Leczenie zwykle rozpoczyna się od tzw. kastracji farmakologicznej – czyli blokowania działania testosteronu, który napędza rozwój nowotworu. W wielu przypadkach ten etap przynosi znaczną poprawę i pozwala na stabilizację choroby na długie miesiące, a nawet lata. Z czasem jednak rak uczy się „omijać” hormonalną blokadę – staje się oporny i wtedy konieczne jest wprowadzenie kolejnych metod.

– Pierwszą linią terapii jest kastracja hormonalna. Dopóki taka terapia jest skuteczna, pacjent pozostaje na niej, czasami łączonej z innymi metodami. Kiedy rak staje się hormonoporny, wprowadza się chemioterapię – tłumaczyła wiceminister zdrowia prof. Urszula Demkow.

Kolejne opcje obejmują nowoczesne leki ukierunkowane molekularnie – w tym inhibitory receptorów androgenowych, immunoterapię oraz terapie z wykorzystaniem radioaktywnego radu 223. Dodatkowo, u pacjentów z mutacjami BRCA1 lub BRCA2 można zastosować inhibitory PARP – leki znane wcześniej głównie z leczenia raka jajnika czy piersi, a dziś coraz częściej stosowane także w raku prostaty.

Postęp jest widoczny również w diagnostyce molekularnej – od lipca 2025 roku badania BRCA można wykonywać ambulatoryjnie, co znacząco poprawia dostępność. To ważna zmiana, bo umożliwia identyfikację pacjentów, którzy mogą skorzystać z kolejnej, czwartej linii leczenia.

Radioligandy i teranostyka – precyzyjna broń przyszłości

Jednym z najbardziej ekscytujących kierunków rozwoju jest tzw. teranostyka – czyli połączenie diagnostyki i terapii w jednym preparacie. Zastosowanie izotopów promieniotwórczych, które celują bezpośrednio w komórki nowotworowe, pozwala nie tylko je wykryć, ale i zniszczyć – z wysoką precyzją i minimalnym wpływem na zdrowe tkanki.

– My izotopy łączymy z takimi cząsteczkami, które wykrywają markery nowotworowe. Ale to nie wszystko, bo ten izotop diagnostyczny możemy zastąpić izotopem terapeutycznym – wyjaśniał prof. Marek Dedecjus. – Tak powstaje tzw. radioligand, który selektywnie lokalizuje komórki nowotworowe oraz je niszczy, nie interesując się, gdzie one są położone i w jakiej są ilości.

To zupełnie nowa jakość leczenia – pozwalająca kontrolować rozrost nowotworu nawet wtedy, gdy inne metody zawiodły. Dodatkową zaletą jest możliwość bieżącego monitorowania skuteczności terapii. – Możemy powiedzieć, czy działa, czy nie, już na bardzo wczesnych etapach – zaznaczał profesor.

Skuteczność tej metody potwierdzają nie tylko badania naukowe, ale i konkretne przypadki kliniczne. U jednego z pacjentów po wieloletnim leczeniu zastosowanie radioligandów doprowadziło do niemal całkowitej regresji zmian i spadku PSA do wartości bliskich zeru. Choć nie każda historia kończy się tak spektakularnie, potencjał tej technologii nie budzi wątpliwości – obecnie prowadzi się ponad 70 badań klinicznych nad terapiami radioligandowymi w raku prostaty.

Problem w tym, że ten przełom nadal nie jest dostępny dla wszystkich. Barierą jest nie tylko ograniczona liczba specjalistów i ośrodków, ale też wyzwania logistyczne: produkcja izotopów, infrastruktura do ich podania, a także finansowanie. Nawet w krajach o dużo większych zasobach – jak Francja – dostępność terapii szacuje się obecnie na zaledwie 50% potencjalnie potrzebujących pacjentów.

W Polsce jesteśmy na początku tej drogi. Kierunek został wyznaczony, ale pytanie brzmi: czy system zdąży nadążyć, zanim kolejna fala pacjentów straci swoją szansę?

Chirurgia robotyczna: precyzja kontra wycena

W ostatnich latach zabiegi chirurgiczne w leczeniu raka prostaty zyskały zupełnie nowy wymiar – dzięki rozwojowi technologii robotycznej. Operacje przeprowadzane z użyciem systemów takich jak da Vinci, pozwalają na osiągnięcie precyzji, jakiej nie daje ani klasyczna chirurgia otwarta, ani nawet laparoskopia. Efekty? Krótszy czas hospitalizacji, mniejsze ryzyko powikłań i lepsze wyniki funkcjonalne – szczególnie w obszarze tak newralgicznym, jak trzymanie moczu i zachowanie potencji.

– U wielu pacjentów te metody pozwalają zachować potencję, zachować trzymanie moczu – zaznaczał prof. Tomasz Szydełko, konsultant krajowy w dziedzinie urologii, Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, wskazując na ogromne znaczenie jakościowe tej technologii.

Dane NFZ pokazują, że udział operacji robotycznych dynamicznie rośnie. Jeszcze w 2022 roku na refundację prostatektomii radykalnej przeznaczono 157 mln zł. W 2024 roku było to już ponad 400 mln zł, z czego aż 278,5 mln dotyczyło operacji przeprowadzonych z użyciem robota. W ciągu kilku lat ta technologia z eksperymentalnej nowinki stała się nowym standardem – przynajmniej w dużych ośrodkach.

Problem polega na tym, że za rozwojem technologii nie zawsze nadąża system wycen i finansowania. Początkowo zakładano, że sprzęt robotyczny będzie kupowany z funduszy unijnych, więc jego koszt nie był uwzględniany w taryfikacji. Dziś jednak większość placówek finansuje go z własnych środków, co czyni dotychczasową wycenę – mówiąc oględnie – nieaktualną.

– Ilość systemów jest bardzo duża i jednostki kupują z własnych środków. W związku z tym, ta pierwotna wycena już by była niedoszacowana – wskazywał dr Bartosz Małkiewicz z Polskiego Towarzystwa Urologicznego.

Dodatkowo, obniżenie wyceny zabiegów robotycznych może doprowadzić do paradoksalnej sytuacji: szpitale – zmuszone do szukania oszczędności – będą preferować starsze metody, mimo ich niższej skuteczności i większego ryzyka powikłań. I nie chodzi tylko o te krótkoterminowe.

– Nietrzymanie moczu w przypadku mężczyzny 50–60-letniego potrafi zupełnie wykluczyć go z pracy zawodowej. Taki człowiek przechodzi na rentę, a państwo polskie na niego dodatkowo wydaje około 3 tys. zł rocznie – wyliczał dr hab. Piotr Dyniarski, kierownik Kliniki Urologii ŚUM w Zabrzu.

Jego szacunki pokazują, że różnica w kosztach między prostatektomią robotyczną a laparoskopową wynosi zaledwie około 2 tys. zł na pacjenta. Ale długofalowe skutki są nieporównywalne – bo podwaja się odsetek pacjentów z nietrzymaniem moczu, wzrasta liczba koniecznych procedur urologicznych, a część chorych wymaga wszczepienia sztucznego zwieracza za kolejne 30 tys. zł. I to wszystko przy świadomości, że „tańsza” metoda leczenia mogła być bardziej kosztowna dla całego systemu – i bardziej dotkliwa dla pacjenta.

Co więcej, jak zauważają urolodzy, system bywa nie tylko niedoszacowany, ale i nielogiczny. Przykład? Obowiązek wykonywania scyntygrafii kości nawet u pacjentów z niskim ryzykiem – tylko po to, by spełnić formalne kryteria rozliczenia zabiegu robotycznego.

– To są pieniądze stracone dla systemu, bo wykonane jest to badanie niepotrzebnie – mówił prof. Szydełko. – A wszystko dlatego, że procedura została tak skonstruowana.

Eksperci apelują, by nie dopuścić do sytuacji, w której nowoczesna technologia – która już dziś ratuje tysiące pacjentów – stanie się ofiarą źle zaprojektowanej polityki taryfikacyjnej. Bo w tej rozgrywce stawką nie są tylko złotówki, ale konkretne zdrowie i przyszłość konkretnych mężczyzn.

Kiedy o leczeniu decyduje kod pocztowy

Niezależnie od tego, czy chodzi o diagnostykę obrazową, dostęp do specjalisty czy wybór metody leczenia – jednym z największych wyzwań pozostaje nierówność regionalna. W Polsce nadal obowiązuje zasada, że miejsce zamieszkania może determinować nie tylko szybkość postawienia diagnozy, ale także dostępność do nowoczesnej terapii. Eksperci i organizacje pacjentów nie mają złudzeń: w przypadku raka prostaty „bariera kodu pocztowego” wciąż działa.

Część pacjentów trafia do dobrze wyposażonych ośrodków z dostępem do rezonansu, PET-PSMA czy robota chirurgicznego. Inni muszą czekać miesiącami, odbywać dodatkowe podróże lub – co gorsza – rezygnować z leczenia w pełnym zakresie, bo lokalny szpital nie oferuje odpowiednich procedur. To przekłada się bezpośrednio na wyniki leczenia, a w konsekwencji – na przeżycia.

Dodatkowym problemem są „ukryte” koszty, z którymi pacjenci muszą się mierzyć na każdym etapie – od konieczności wykonywania prywatnych badań, po wydatki związane z transportem czy rekonwalescencją. Tego typu obciążenia nie są uwzględniane w wycenach procedur, ale mają realny wpływ na dostępność i skuteczność terapii.

Edukacja akcyjna, profilaktyka okazjonalna

W debacie publicznej temat profilaktyki raka prostaty pojawia się regularnie – najczęściej przy okazji kampanii Movember albo dni walki z rakiem. Problem w tym, że poza pojedynczymi akcjami niewiele dzieje się na poziomie systemowym. Nie istnieje ogólnopolski program edukacyjny skierowany do mężczyzn w średnim wieku. Nie ma też spójnej strategii, która łączyłaby profilaktykę pierwotną (styl życia, dieta, aktywność) z wtórną (wczesne wykrycie choroby).

– Problem profilaktyki w Polsce jest ogromny, ponieważ ona jest akcyjna, nie jest systemowa. Jest okazjonalna, podzielona na pojedyncze obszary – podkreślają przedstawiciele organizacji pacjentów. – Kolejny raz apelujemy o to, żeby powstała całościowa, wieloletnia strategia dla profilaktyki w Polsce.

Choć wiele mówi się o tym, że „mężczyźni nie chodzą do lekarza”, na poziomie praktycznym niewiele robi się, by im to ułatwić. Zniesienie obowiązku skierowania do urologa – mimo wieloletnich postulatów – wciąż nie zostało wprowadzone. Dla wielu chorych oznacza to dodatkową przeszkodę w momencie, w którym liczy się szybka reakcja. Psychologiczne opory, o których mówią lekarze, są realne: strach, wstyd, unikanie tematu. Ale jak słusznie zauważają pacjenci – zidentyfikowanie przyczyny to dopiero pierwszy krok. Potrzebne są konkretne narzędzia, by te bariery przełamać. Programy informacyjne, zmiana języka komunikacji zdrowotnej, edukacja dorosłych mężczyzn – nie tylko w mediach, ale i w miejscu pracy, w gabinecie lekarza rodzinnego, w społecznościach lokalnych.

Technologia nie wystarczy

Rosnące wydatki na raka prostaty – blisko 1,8 mld zł w 2024 roku – świadczą o tym, że państwo nie ignoruje problemu. Ale samo finansowanie nie wystarczy. Bo choć rak prostaty coraz częściej może być traktowany jako choroba przewlekła, to system nadal nie jest gotowy na skokowy wzrost liczby pacjentów wymagających zaawansowanego leczenia i długoterminowej opieki.

W wielu miejscach brakuje specjalistów, infrastruktury, koordynacji. A przede wszystkim – refleksji, że pacjent z rakiem prostaty nie jest jedynie „jednostką chorobową”, ale mężczyzną, który chce żyć, pracować, zachować sprawność i godność. Ostatecznie, skuteczne leczenie nie polega wyłącznie na wycięciu guza czy podaniu leku. Polega na objęciu pacjenta opieką, która bierze pod uwagę jego potrzeby, wybory i sytuację życiową. A do tego potrzebny jest nie tylko dobry lekarz i precyzyjny robot chirurgiczny, ale również mądrze zorganizowany system. System, który nie tylko leczy raka prostaty – ale i pomaga mężczyźnie wrócić do życia.

 
Źródło: posiedzenie Podkomisji stałej ds. onkologii (ZDR04S) z dnia 24 lipca 2025 r.
Wszystkie cytowane wypowiedzi pochodzą z posiedzenia Podkomisji stałej ds. onkologii (ZDR04S), które odbyło się 24 lipca 2025 r. w Sejmie RP.
Miała być mapą drogową dla polskiej onkologii – Narodowa Strategia Onkologiczna, zaplanowana na lata 2020–2024, w założeniu miała rozwiązać kluczowe problemy systemu opieki onkologicznej. Jednak raport Onkofundacji Alivia nie pozostawia złudzeń: wiele działań zostało zrealizowanych jedynie formalnie, bez realnych efektów dla pacjentów. Brakuje postępów w diagnostyce, profilaktyce i jakości leczenia, a dostęp do nowoczesnej opieki wciąż zależy od miejsca zamieszkania. Redakcja MedicalPress zachęca do lektury i refleksji nad tym, co zrobić, by kolejne strategie nie były tylko katalogiem dobrych intencji.
Fundacja Alivia opublikowała raport podsumowujący realizację Narodowej Strategii Onkologicznej (NSO) w latach 2020–2024. Wnioski są alarmujące: większość oczekiwanych rezultatów Strategii nie została osiągnięta, a część zadań w ocenie Fundacji wykonano wyłącznie “na papierze”. Z perspektywy pacjentów od 2020 roku niewiele się zmieniło. Wciąż czekają w kolejkach, brakuje jednolitych standardów leczenia, a jakość opieki onkologicznej w dużej mierze zależy od miejsca zamieszkania. W kwestii profilaktyki od Europy dzieli nas kosmiczny dystans. Mimo to 8 lipca br. sejmowa Komisja Zdrowia jednogłośnie przyjęła sprawozdanie z realizacji NSO za rok 2024.

Co czwarty z nas zachoruje na raka, a co piąty umrze z powodu nowotworu. Każdego roku nowotwór diagnozowany jest u ponad 180 tysięcy Polaków, a obecnie z chorobą nowotworową żyje w Polsce około 1,17 mln osób. Rak już jest najczęstszą przyczyną śmierci osób w wieku produkcyjnym, a problem narasta.

Strategia pełna niespełnionych obietnic

Narodowa Strategia Onkologiczna miała być kompleksową odpowiedzią na dramatyczną sytuację polskich pacjentów onkologicznych – “mapą drogową” dla polskiej onkologii. W tym kontekście szczególnie niepokojące są wnioski ze sprawozdania z realizacji NSO za 2024 rok przygotowanego przez Ministerstwo Zdrowia oraz najnowszego raportu Fundacji Alivia „Odhaczone zadania – niespełnione obietnice. Realizacja Narodowej Strategii Onkologicznej za lata 2020-2024 z perspektywy pacjenckiej”. Mimo formalnego zakończenia wielu zadań polscy pacjenci onkologiczni nadal nie odczuwają realnej poprawy.

Kluczowe dla zdrowia populacyjnego wskaźniki takie jak zwiększenie udziału w badaniach przesiewowych, wyszczepialność przeciw HPV oraz poprawa jakości diagnostyki i leczenia, nie zostały osiągnięte.

Problemy znane od lat nadal bez rozwiązania

Na niską jakość Strategii Onkofundacja Alivia wskazywała jeszcze przed jej wdrożeniem. Dziś, mimo upływu lat, wiele problemów pozostało nierozwiązanych – potwierdzają to liczne przykłady i dane zawarte w najnowszym raporcie opracowanym przez Fundację. 

W zakresie badań przesiewowych (obszar 3. Strategii) w 2024 roku poziom zgłaszalności na mammografię przesiewową wyniósł 33%, zamiast planowanych 60%. Na cytologię – 14%, zamiast planowanych do końca 2024 – 60%, a na kolonoskopię 11%, zamiast 30%W zakresie profilaktyki pierwotnej (obszar 2. Strategii) wyszczepialność przeciw HPV osiągnęła zaledwie około 11% przy oczekiwanym do końca 2024 roku rezultacie 60%. Innym przykładem z tego obszaru jest odsetek osób używających wyrobów tytoniowych, który rośnie, zamiast maleć. W 2022 roku odsetek palących wyniósł 30,8% wśród mężczyzn i 27,1% wśród kobiet – i wykazuje tendencję rosnącą.

Obszar 5. Strategii (Inwestycje w system opieki onkologicznej) również pozostawia wiele do życzenia. Wciąż nie wdrożono narzędzi monitorowania ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej pacjenta (karta e-DILO). Mimo formalnych działań nie powstał efektywny system kontroli jakości w polskiej onkologii, a chorzy nie mają gwarancji, że leczenie odbywa się według najnowszych standardów.

Polscy pacjenci onkologiczni wciąż czekają zbyt długo na diagnozę i leczenie, a jak już je rozpoczną, ich ścieżka nie jest monitorowana. Najnowszy raport Onkofundacji Alivia pokazuje, że formalnie „odhaczone” zadania nie przełożyły się na realną zmianę w codziennym życiu chorych. Bez odważnych decyzji i rzeczywistego wdrożenia systemowych rozwiązań Strategia onkologiczna pozostanie niespełnioną obietnicą. 

“5 grzechów głównych”, czyli kluczowe błędy Narodowej Strategii Onkologicznej

Analiza przeprowadzona przez Onkofundację Alivia wskazuje na pięć systemowych błędów, które nie tylko utrudniają realizację celów Narodowej Strategii Onkologicznej, ale również zaciemniają faktyczny obraz sytuacji pacjentów onkologicznych w Polsce. Te „grzechy główne” sprawiają, że nawet zadania uznane formalnie za wykonane nie przekładają się na realną poprawę jakości opieki.

  1. Brak mierników skuteczności i efektów
Wielu działaniom przypisano status „zrealizowanych”, mimo że nie osiągnięto żadnych konkretnych rezultatów z punktu widzenia obywatela i pacjenta. Ministerstwo Zdrowia w większości przypadków nie raportuje rzeczywistych wskaźników sukcesu. 
  1. Częste zmiany terminów i redefinicje celów
Znaczna liczba zadań ujętych w NSO została przesunięta na późniejsze lata lub „zrealizowana” w zmienionej, mniej ambitnej formie. Takie działania rozmywają pierwotne cele Strategii i uniemożliwiają obiektywną ocenę postępów. Przykład: w pierwotnej wersji NSO treść zadania 17.2 brzmiała: “Do końca 2020 r. wdrożymy nowy model organizacyjny opieki nad pacjentami („Cancer Units”) dla kluczowych nowotworów: płuca, jelita grubego, nowotworów ginekologicznych i urologicznych”. W uchwale zmieniającej uchwałę w sprawie przyjęcia NSO z grudnia 2024 przyjęto nowe brzmienie “ Wdrożymy nowy model organizacyjny opieki nad pacjentami („Cancer Units”) dla kluczowych nowotworów: nowotworu jelita grubego w 2021 r., nowotworu płuca w 2025 r., nowotworów ginekologicznych i urologicznych w 2026 r.”
  1. Formalizm raportowania
Raportowanie realizacji NSO ma często charakter czysto formalny. Zadania uznawane są za zakończone na podstawie pojedynczych, symbolicznych działań (np. stworzenia materiałów informacyjnych lub przeprowadzenia pilotażu), a nie wdrożenia trwałych, systemowych rozwiązań dostępnych dla pacjentów w całym kraju.
  1. Nierówności regionalne i ograniczony dostęp
Z dostępem do nowoczesnej diagnostyki, leczenia czy wsparcia psychologicznego pacjentów onkologicznych nadal wiążą się głębokie różnice geograficzne. Wiele rozwiązań wdrażanych w ramach NSO funkcjonuje wyłącznie w wybranych województwach lub placówkach, co sprawia, że miejsce zamieszkania często decyduje o jakości leczenia.
  1. Brak niezależnej, zewnętrznej ewaluacji
Ocena realizacji Strategii spoczywa wyłącznie w rękach Ministerstwa Zdrowia. Brakuje stałego, zewnętrznego monitoringu postępów z udziałem organizacji pacjenckich i niezależnych ekspertów. Bez transparentnej i obiektywnej oceny nie da się wiarygodnie odpowiedzieć na pytanie, czy NSO rzeczywiście przyniesie realne efekty.

Polityczny formalizm a smutna rzeczywistość pacjentów

8 lipca br. sejmowa Komisja Zdrowia jednogłośnie przyjęła sprawozdanie z realizacji NSO za rok 2024. Wiceminister Marek Kos, prezentując dokument, koncentrował się głównie na zadaniach zrealizowanych w 2024 roku. Minister nie odniósł się i nie odpowiedział na zadane przez Onkofundację Alivia pytanie, jakie dodatkowe strategie i działania zostaną podjęte przez Ministerstwo Zdrowia, aby osiągnąć oczekiwane rezultaty, które zaplanowano w Narodowej Strategii Onkologicznej,

Analiza realizacji Narodowej Strategii Onkologicznej za lata 2020–2024 pokazuje jasno: tam, gdzie pacjent powinien odczuć realną zmianę, wciąż jej nie ma. W obszarach, gdzie realizacja NSO powinna być najbardziej odczuwalna – szybka diagnostyka, równa dostępność do leczenia i profesjonalna koordynacja ścieżki pacjenta – dramatycznie brakuje potrzebnych rozwiązań. Reformy na papierze nie poprawią sytuacji w polskiej onkologii. Potrzebna jest realna zmiana, która przełoży się na krótsze kolejki, szybszą diagnostykę i skuteczniejsze leczenie. Dopóki tego nie osiągniemy, nie możemy mówić o sukcesie Narodowej Strategii Onkologicznej – komentuje Joanna Frątczak-Kazana, Wicedyrektorka Onkofundacji Alivia. 

Pełny raport: „Odhaczone zadania – niespełnione obietnice. Realizacja Narodowej Strategii Onkologicznej za lata 2020-2024 z perspektywy pacjenckiej” jest dostępny na stronie Fundacji Alivia.

Mimo poprawy dostępu do terapii onkologicznych, Polska wciąż pozostaje w ogonie Unii Europejskiej pod względem skuteczności działań profilaktycznych i poziomu uczestnictwa w badaniach przesiewowych. Z najnowszego raportu European Cancer Organisation (ECO) wynika, że system onkologiczny w naszym kraju boryka się z licznymi opóźnieniami, niewystarczającą edukacją zdrowotną i brakiem efektywnego wykorzystania istniejących narzędzi prewencji nowotworowej.

Najnowszy raport European Cancer Organisation (ECO) ujawnia niepokojące dane dotyczące stanu profilaktyki nowotworowej w Polsce. Pomimo istnienia programów przesiewowych, takich jak te dla raka piersi, szyjki macicy i jelita grubego, poziom uczestnictwa w tych badaniach pozostaje znacznie poniżej średniej unijnej. Sytuacja ta stawia Polskę w niekorzystnym świetle na tle innych krajów UE i wskazuje na pilną potrzebę działań naprawczych.

Zgodnie z danymi zawartymi w raporcie ECO, Polska posiada trzy populacyjne programy przesiewowe: dla raka piersi, szyjki macicy oraz jelita grubego. Jednakże, mimo ich dostępności, uczestnictwo w tych programach jest niskie. W ostatnich latach odnotowano pewien wzrost udziału w badaniach przesiewowych raka piersi, jednak w przypadku raka szyjki macicy zaobserwowano spadek zainteresowania. Dodatkowo, choć prowadzone są pilotażowe programy badań przesiewowych w kierunku raka płuca oraz testów molekularnych HPV, ich zasięg i skuteczność są ograniczone. 

Raport podkreśla również, że Polska boryka się z problemem niskiej świadomości zdrowotnej społeczeństwa oraz brakiem skutecznych kampanii edukacyjnych promujących profilaktykę nowotworową. Brakuje także spójnej strategii narodowej, która integrowałaby działania w zakresie profilaktyki, wczesnego wykrywania i leczenia nowotworów.

Dane, które niepokoją

Według raportu „European Cancer Pulse: Country Report for Poland”:
Eksperci wskazują, że niska zgłaszalność na badania przesiewowe skutkuje zbyt późnym wykrywaniem nowotworów – w zaawansowanych stadiach, kiedy możliwości leczenia są ograniczone.

Śmiertelność nowotworowa wciąż wysoka

Z danych Komisji Europejskiej wynika, że wskaźniki pięcioletnich przeżyć dla najczęstszych nowotworów w Polsce są nadal niższe niż średnia unijna:

– Wiele nowotworów diagnozowanych jest zbyt późno, co ogranicza możliwości leczenia – podkreśla prof. Jacek Jassem, współprzewodniczący sieci ECO „Emergencies and Crises Network”.

Potrzebna nowa strategia narodowa

Raport ECO, opracowany z udziałem polskich ekspertów, wskazuje trzy kluczowe priorytety dla poprawy sytuacji onkologicznej w Polsce:

  1. Wzmocnienie edukacji publicznej na temat wczesnych objawów raka oraz czynników ryzyka (tytoń, dieta, brak ruchu).

  2. Poprawa dostępu do badań przesiewowych, w tym ułatwienie kierowania przez lekarzy POZ do specjalistów.

  3. Równość w dostępie do opieki onkologicznej – niezależnie od regionu czy statusu społecznego.

Dodatkowo, eksperci rekomendują rozwój narzędzi cyfrowych oraz dalszą profesjonalizację roli lekarza POZ w profilaktyce nowotworowej.

Polska znacząco poprawiła dostęp do nowych terapii onkologicznych i wdrożyła nowy kompleksowy system opieki. Jednak nadal musimy pokonać wiele wyzwań, zwłaszcza w zakresie profilaktyki i zdrowego stylu życia – mówi prof. Piotr Rutkowski z Narodowego Instytutu Onkologii, współprzewodniczący sieci Health Systems and Quality Cancer Care Network przy ECO.

Raport ECO stanowi mocny sygnał ostrzegawczy: Polska musi natychmiast zintensyfikować działania profilaktyczne i przesiewowe, jeśli chce ograniczyć umieralność na raka. Bez wsparcia edukacyjnego, organizacyjnego i finansowego, nawet najlepsze terapie nie zatrzymają niepokojących statystyk. Potrzebne są konkretne, długofalowe decyzje – teraz.

Źródło: European Cancer Organisation, Country Report Poland (2024)

Współczesna onkologia to nie tylko postęp w leczeniu – to przede wszystkim konieczność inwestowania w profilaktykę, edukację zdrowotną i efektywne wykorzystanie zasobów systemu ochrony zdrowia. Jak zauważa prof. dr hab. Jacek Jassem – „około 2/3 nowotworów ma przyczyny, na które mamy wpływ”, a naszym obowiązkiem jest „radykalne podejmowanie działań profilaktycznych”, zanim system się załamie.
Nowotwory stanowią jedno z największych wyzwań zdrowotnych współczesnego świata. Mimo postępów w diagnostyce i leczeniu, liczba zachorowań na choroby nowotworowe wciąż rośnie. Czy jesteśmy bezsilni wobec tej tendencji? Eksperci zgodnie twierdzą, że nie. Kluczem do zmniejszenia ryzyka zachorowania jest profilaktyka, edukacja i świadome podejmowanie decyzji zdrowotnych.

W rozmowie z Gdańskim Uniwersytetem Medycznym profesor Jassem podkreśla także wagę rozsądnego gospodarowania zasobami i odejścia od nadmiernej hospitalizacji:

„W Polsce chory przychodzi czasami przez dekady do poradni onkologicznej, podczas gdy wystarczyłaby kontrola sprawowana przez lekarza POZ lub pielęgniarkę. […] To na pewno bardzo oszczędza zasoby w systemie, zarówno finansowe, jak i ludzkie.”

Profilaktyka odgrywa kluczową rolę w zmniejszaniu ryzyka zachorowania na nowotwory. Obejmuje ona działania mające na celu zapobieganie powstawaniu chorób (profilaktyka pierwotna) oraz wczesne wykrywanie zmian nowotworowych (profilaktyka wtórna).

Profilaktyka pierwotna

Profilaktyka pierwotna koncentruje się na eliminowaniu czynników ryzyka, które mogą prowadzić do rozwoju nowotworów. Do najważniejszych działań w tym zakresie należą:

Profilaktyka wtórna

Profilaktyka wtórna polega na wczesnym wykrywaniu zmian nowotworowych, co zwiększa szanse na skuteczne leczenie. Kluczowe działania to:

Edukacja jako fundament profilaktyka

Edukacja zdrowotna jest nieodzownym elementem skutecznej profilaktyki. Świadomość społeczeństwa na temat czynników ryzyka, objawów nowotworów i dostępnych metod zapobiegania jest kluczowa dla zmniejszenia liczby zachorowań.

Kampanie społeczne

W Polsce prowadzone są liczne kampanie edukacyjne, mające na celu zwiększenie świadomości na temat profilaktyki nowotworów. Przykłady to:

Rola mediów i internetu

Media i internet odgrywają coraz większą rolę w edukacji zdrowotnej. Dostęp do rzetelnych informacji na temat profilaktyki i leczenia nowotworów pozwala pacjentom na podejmowanie świadomych decyzji dotyczących swojego zdrowia.

Choć nowotwory stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego, nie jesteśmy wobec nich bezsilni. Poprzez odpowiednią profilaktykę, edukację i świadome podejmowanie decyzji zdrowotnych możemy znacząco zmniejszyć ryzyko zachorowania. Kluczem jest zaangażowanie zarówno jednostek, jak i całego społeczeństwa w działania na rzecz zdrowego stylu życia i regularnych badań przesiewowych.

Przeczytaj rozmowę z prof. dr hab. Jackiem Jassemem – LINK

Foto: Paweł Sudara
Źródło: gumed.edu.pl

W erze cyfrowej medycyny wygodny dostęp do badań diagnostycznych staje się kluczowym elementem profilaktyki zdrowotnej. Nowy serwis alab.pl, uruchomiony przez ALAB laboratoria, to odpowiedź na potrzeby współczesnych pacjentów, którzy oczekują szybkiej, przejrzystej i kompleksowej obsługi online. Platforma pozwala nie tylko na zamówienie ponad 3500 badań laboratoryjnych, ale również umożliwia skorzystanie z Punktów Pobrań w całej Polsce, odbiór wyników online czy konsultacje ze specjalistą. To krok w stronę nowoczesnej, zintegrowanej diagnostyki – dostępnej na wyciągnięcie ręki.
Pacjenci mogą skorzystać z szerokiej oferty ponad 3500 badań, wybierać spośród niemal 800 Punktów Pobrań w całej Polsce, odebrać wyniki online oraz – w razie potrzeby – skonsultować je ze specjalistą. W ramach serwisu dostępna jest również usługa ALAB w domu, umożliwiająca pobranie materiału do badań pod adresem wskazanym przez pacjenta.

Przemyślany interfejs, intuicyjna ścieżka zakupowa i rozbudowane Konto Pacjenta sprawiają, że korzystanie z platformy jest proste, szybkie i dostosowane do codziennego trybu życia.

– Stworzyliśmy serwis, który odpowiada na współczesne potrzeby Pacjentów – zapewnia wygodny dostęp do badań i wspiera w podejmowaniu świadomych decyzji zdrowotnych. To rozwiązanie, które łączy wieloletnie doświadczenie ALAB laboratoria z nowoczesnym podejściem do diagnostyki – mówi Monika Majewska, dyrektor E-commerce ALAB laboratoria.

Na użytkowników alab.pl czekają m.in.:
Dodatkowo na alab.pl regularnie prowadzone są akcje profilaktyczne promujące badania przesiewowe oraz edukujące w zakresie profilaktyki zdrowotnej.

Nowy serwis alab.pl to kolejny krok ALAB laboratoria w kierunku nowoczesnej diagnostyki i wspierania pacjentów w dbaniu o zdrowie. W najbliższych miesiącach planowane są kolejne funkcjonalności i udogodnienia, które jeszcze bardziej uproszczą i uelastycznią dostęp do badań laboratoryjnych.

ALAB laboratoria Sp. z o.o. jest innowacyjną i szybko rozwijającą się siecią laboratoriów analiz medycznych w Polsce. Usługi w dziedzinie diagnostyki laboratoryjnej stały się głównym i strategicznym przedmiotem działalności gospodarczej Spółki od 2001 roku. Firma posiada w ofercie ponad 3500 badań diagnostycznych i współpracuje z kilkoma tysiącami placówek medycznych na terenie całego kraju. Rocznie wykonuje blisko 90 milionów badań i dysponuje siecią niemal 800 Punktów Pobrań obecnych we wszystkich województwach w Polsce.
Źródło: ALAB laboratoria Sp. z o.o.
– Rak płuca to nowotwór szczególny – nie tylko ze względu na swoją agresywność, ale także ze względu na to, że jego skuteczne leczenie wymaga błyskawicznej diagnostyki, dostępu do nowoczesnych terapii i ścisłej współpracy lekarzy różnych specjalizacji – zaznacza prof. Rodryg Ramlau. Jego zdaniem kluczowym rozwiązaniem, które mogłoby zmienić obecny stan rzeczy, jest utworzenie Lung Cancer Units.
W lutym w Sejmie RP[1], eksperci, przedstawiciele ministerstwa zdrowia, parlamentarzyści i organizacje pacjentów mówili o potrzebie istotnych zmian systemowych w opiece nad pacjentami z rakiem płuca w Polsce. Dyskusja koncentrowała się na wyzwaniach w diagnostyce i leczeniu tej choroby oraz pilnej potrzebie wdrożenia ośrodków kompleksowej opieki Lung Cancer Units (LCU), które mogłyby znacząco poprawić wyniki terapii i koordynację opieki nad pacjentami, a tym samym poprawić przeżywalność polskich chorych i ujednolicić standard leczenia.

Prof. Rodryg Ramlau: Rak płuca wymaga interdyscyplinarnej i kompleksowej opieki
Jednym z kluczowych ekspertów zabierających głos w dyskusji był prof. Rodryg Ramlau, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca i uznany autorytet w dziedzinie onkologii. W swojej wypowiedzi podkreślił, że nowoczesna opieka nad pacjentami z rakiem płuca nie może opierać się wyłącznie na leczeniu pojedynczych przypadków w rozproszonych ośrodkach, bez skoordynowanego planu postępowania. Prof. Rodryg Ramlau przypomniał, że w czerwcu ubiegłego roku PGRP, we współpracy z kilkunastoma towarzystwami naukowymi oraz organizacjami zajmującymi się tematyką raka płuca, zainicjowała Misję Rak Płuca 2024–2034[2], która zmapowała najpilniejsze wyzwania i wskazała kierunki poprawy opieki i konkretne rozwiązania.

– Rak płuca to nowotwór szczególny – nie tylko ze względu na swoją agresywność, ale także ze względu na to, że jego skuteczne leczenie wymaga błyskawicznej diagnostyki, dostępu do nowoczesnych terapii i ścisłej współpracy lekarzy różnych specjalizacji – zaznaczył prof. Ramlau.

Zdaniem Profesora kluczowym rozwiązaniem, które mogłoby zmienić obecny stan rzeczy, jest utworzenie Lung Cancer Units – wyspecjalizowanych, wielodyscyplinarnych ośrodków dedykowanych wyłącznie pacjentom z rakiem płuca. Podobne jednostki funkcjonują z powodzeniem w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii, znacznie skracając czas diagnostyki i zwiększając skuteczność leczenia.

– W tej chwili pacjent z podejrzeniem raka płuca często czeka tygodniami na pełną diagnostykę i rozpoczęcie leczenia. W tym czasie choroba postępuje, zmniejszając szanse na skuteczną terapię. W Lung Cancer Units diagnostyka mogłaby być realizowana kompleksowo, w jednym miejscu i w jak najkrótszym czasie. – dodał ekspert.

– Ponad 25 proc. wszystkich zgonów w Polsce z powodu nowotworów złośliwych wynika z przebiegu raka płuca. Naszym celem jest, aby w ciągu najbliższej dekady ten odsetek zmniejszył się do 15 proc. Konieczna jest także poprawa odsetka 5-letnich przeżyć z obecnych 14 proc. do co najmniej 20 proc. we wszystkich grupach wiekowych. – dodał Profesor Ramlau.

W raku płuca liczba nowych zachorowań jest niemal identyczna z liczbą zgonów: Według danych z Krajowego Rejestru Nowotworów w 2022 r. odnotowano 20,7 tys. nowych przypadków, podczas gdy w tym samym roku z powodu raka płuca zmarło 20,9 tys. osób. Tylko 15-20 proc. pacjentów, u których zdiagnozowano raka płuca, kwalifikuje się do leczenia radykalnego, tj. dającego szansę nie tylko na wydłużenie życia, ale na wyleczenie. U blisko 80 proc. chorych rak płuca diagnozowany jest już w postaci zaawansowanej.

Prof. Ramlau podkreślił również, że w Polsce istnieją już ośrodki dysponujące odpowiednim zapleczem do stworzenia LCU – kluczowe jest jednak ich formalne uznanie i wdrożenie systemowych rozwiązań umożliwiających ich funkcjonowanie.

Z punktu widzenia aktualnych i nadchodzących możliwości leczenia skojarzonego – w tym okołooperacyjnego i kolejnych linii w przypadku zaawansowanego raka płuca (program lekowy B.6. to najbardziej rozbudowany i skomplikowany program terapeutyczny w Polsce) LCU powinny powstawać w dużych ośrodkach onkologicznych lub w konsorcjum z nimi, w celu zapewnienia leczenia zgodnego ze standardami klinicznymi.

Co ważne gotowy projekt modelu LCU w Polsce, nad którym pracowali m.in. Konsultant Krajowy w dziedzinie Onkologii Klinicznej, liczni eksperci, w tym z Polskiej Grupy Raka Płuca, powstał w ramach Krajowej Rady Onkologicznej i w połowie 2024 roku został przekazany do resortu zdrowia do prac legislacyjnych.

Ministerstwo Zdrowia o statusie prac nad Lung Cancer Units
Dominika Janiszewska-Kajka, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia, podczas posiedzenia sejmowej Podkomisji Stałej ds. Onkologii podkreśliła, że jednym z kluczowych działań jest wprowadzenie badań przesiewowych w kierunku raka płuca, w tym trwałe uwzględnienie niskodawkowej tomografii komputerowej w koszyku profilaktycznych programów zdrowotnych (przesiewowych).

Dyrektor zaznaczyła, że resort zdrowia dostrzega potrzebę poprawy jakości leczenia raka płuca i prowadzi analizy dotyczące sposobu organizacji i finansowania takich ośrodków. – Obecnie pracujemy nad wytycznymi, które pozwolą określić, jakie placówki mogłyby pełnić funkcję Lung Cancer Units. Jednym z kluczowych wyzwań jest ustalenie standardów kadrowych, sprzętowych oraz ścieżek finansowania takich jednostek. – mówiła.

Zapowiedziała również, że w najbliższych miesiącach mogą pojawić się pierwsze pilotażowe placówki tego typu, jednak zaznaczyła, że pełne wdrożenie tego modelu wymaga jeszcze doprecyzowania kwestii organizacyjnych i legislacyjnych.

Badania przesiewowe i dostęp do diagnostyki molekularnej – wciąż wiele do zrobienia
Podczas posiedzenia poruszony został również temat badań przesiewowych oraz dostępności nowoczesnej diagnostyki molekularnej, która jest kluczowa dla skutecznej terapii raka płuca. Aleksandra Wilk, przedstawicielka organizacji pacjenckiej, wskazała na problemy związane z finansowaniem badań diagnostycznych, takich jak oznaczanie ekspresji PD-L1, które mają kluczowe znaczenie dla kwalifikacji pacjentów do terapii immunoonkologicznych.

– Obecnie pacjenci często muszą finansować diagnostykę molekularną z własnych środków lub czekać na jej realizację w ramach ograniczonego budżetu placówek. To znacząco opóźnia rozpoczęcie leczenia i zmniejsza szanse na skuteczną terapię – alarmowała Wilk.

Eksperci zwrócili także uwagę na potrzebę wznowienia akredytacji zakładów patomorfologii, która nie tylko gwarantuje jakość badań diagnostycznych, ale też umożliwia ich pełne finansowanie przez płatnika publicznego. – W tej chwili cześć badań nie jest zlecanych (w tym ocena eksprsji białka PD-L1), ponieważ grono zakładów nie ma akredytacji, a od ponad roku nie jest ona kontynuowana – wskazywała prof. Renata Langfort, prezes Polskiego Towarzystwa Patologów, apelując do ministerstwa zdrowia o podjęcie pilnych działań w tym zakresie.

Według ekspertów i organizacji pacjentów, skuteczny program badań przesiewowych jest konieczny, aby diagnozować raka płuca na wczesnym etapie, kiedy możliwości skutecznego leczenia są największe. Z danych wynika, że obecnie większość przypadków wykrywana jest w zaawansowanym stadium, kiedy szanse na wyleczenie są znacznie ograniczone.

Pilna potrzeba systemowych zmian
Eksperci, pacjenci oraz parlamentarzyści byli zgodni co do tego, że Lung Cancer Units to model, który należy jak najszybciej wdrożyć w Polsce.

Najważniejsze postulaty z posiedzenia obejmują:

Środowisko medyczne i pacjenckie mówi w znacznym stopniu jednym głosem – wskazując jak bardzo potrzebne są kompleksowe zmiany w opiece nad pacjentami z rakiem płuca, a ich realizacja powinna stać się jednym z priorytetów systemu ochrony zdrowia w Polsce. Kluczowe pytanie brzmi: czy Ministerstwo Zdrowia i decydenci polityczni podejmą działania, które pozwolą na wdrożenie potrzebnych rozwiązań w tym roku?

 
[1] Posiedzenie Podkomisji ds. Onkologii, 20 lutego, Sejm RP
[2] Misja Rak Płuca 2024 – 2034: https://polgrp.org.pl/misja-rak-pluca/

źródło: PGRP

Rak płuca to jeden z najpoważniejszych problemów zdrowotnych w Polsce. Co roku diagnozuje się go u prawie 22 000 osób, a liczba ta systematycznie rośnie, szczególnie wśród kobiet. Od kilku lat nowotwór płuca jest główną przyczyną zgonów wśród mężczyzn, a ostatnio również u kobiet – wyprzedzając raka piersi. Kampania edukacyjna „Dbam o płuca” ma na celu zwiększenie świadomości społecznej na temat profilaktyki i wczesnego wykrywania raka płuca, co może pomóc uratować wiele istnień.
Rak płuca – rosnące wyzwanie zdrowotne
Wzrost liczby zachorowań na raka płuca jest szczególnie widoczny wśród kobiet. Ten systematyczny trend jest alarmujący. Obecnie około 28% dorosłych kobiet w Polsce pali tytoń – to jeden z najwyższych wskaźników w Europie. Tymczasem aż 90% nowotworów płuca jest bezpośrednio związanych z paleniem papierosów. W 2022 roku liczba nowych przypadków nowotworu płuca i oskrzeli (C.34) wyniosła 20 726, w tym 12 278 wśród mężczyzn i 8 448 wśród kobiet. Z jego powodu zmarło łącznie 20 956 osób[1]. Niepokojący jest dodatkowo fakt, że w większości przypadków nowotwór ten diagnozuje się w zaawansowanych stadiach, co prowadzi do wysokiej śmiertelności. Pięcioletnie przeżycie w Polsce wynosi zaledwie 10–15% i jest niższe od średniej europejskiej.

Kobiety w grupie szczególnego ryzyka
Nowotwór płuca staje się coraz większym zagrożeniem dla kobiet w Polsce. W ciągu ostatnich lat liczba zachorowań wśród kobiet wzrosła niemal dwukrotnie, co czyni go najczęstszą przyczyną zgonów nowotworowych w tej grupie. Częstość palenia tytoniu wśród kobiet, a także czynniki środowiskowe i genetyczne, przyczyniają się do dramatycznego wzrostu zachorowalności. Dane są nieubłagane, od 2000 roku liczba nowo rozpoznanych przypadków raka płuca u mężczyzn zmalała o 22%, tymczasem u kobiet wzrosła aż o 95%. Od ponad dekady w Polsce umieralność kobiet z powodu nowotworów złośliwych płuca jest wyższa niż z powodu nowotworów piersi, podczas gdy wśród zachorowań udział nowotworów piersi jest ponad dwukrotnie wyższy niż nowotworów płuca. Tymczasem świadomość ryzyka rozwoju raka płuca i konieczności badań profilaktycznych osób z grup ryzyka jest nadal niewystarczająca.

Profilaktyka i wczesne wykrywanie kluczem do zmiany
Mamy bardzo konkretne narzędzia, które, jeśli tylko z nich skorzystamy, mogą nas uchronić przed rakiem płuca lub umożliwić wczesne wykrycie ognisk nowotworowych i skuteczne leczenie. Są to:
Badania potwierdzają, że regularne stosowanie NDTK w grupach ryzyka może zmniejszyć śmiertelność z powodu raka płuca nawet o 20%. Niestety, świadomość tej metody profilaktyki w Polsce jest wciąż niewielka. W ostatnich latach realizowany był pilotaż programu Wczesnego Wykrywania Raka Płuca, w ramach którego w każdym województwie można było wykonać takie badania. Resort zdrowia, zapowiada, że pilotaż ten zostanie przedłużony od stycznia 2025 r., a docelowo trafi do koszyka świadczeń finansowanego przez NFZ, na takich samych zasadach jak inne programy skriningowe (mammografia, cytologia, kolonoskopia), co zapewni ich szeroką dostępność dla pacjentów. Warto zapytać w placówce medycznej czy takie badania są dostępne. Dodatkowo, w ramach unijnego projektu SOLACE pod koniec września w trasę po Polsce ruszyło pierwsze w Polsce Mobilne Centrum Tomografii Komputerowej, które dociera do mniejszych miast, miasteczek i wsi, mając na celu wyrównanie nierówności w dostępie do badań profilaktycznych. W pierwszej kolejności z takich badań mogli skorzystać pacjenci z woj. lubelskiego[2].

„Dbam o płuca” – apel do społeczeństwa
Okres świąteczno-noworoczny sprzyja postanowieniom, warto w tym czasie pomyśleć zatem o zdrowiu swoim oraz bliskich i zmotywować się wzajemnie do:
Czas działać, by odwrócić niekorzystne statystyki zachorowań i zgonów z powodu raka płuca w Polsce. Każdy z nas może przyczynić się do zmiany, podejmując świadome decyzje zdrowotne i zachęcając bliskich do profilaktyki. Nasza czujność onkologiczna jak i lekarzy, szybkie pokierowanie na badania podstawowe i w przypadku potwierdzenia podejrzenia – pogłębione (w tym obrazowe, biopsję, badania histopatologiczne oraz markerów predykcyjnych: badania molekularne i ekspresji białka PDL-1) to klucz do prawidłowej diagnozy i sukcesu w terapii.  – podkreśla Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji TO SIĘ LECZY.

Śledź kampanię na:
https://www.facebook.com/RakPlucaWiedzaWsparcie
Jeśli podejrzewasz raka płuca albo jesteś w trakcie diagnostyki zobacz nasz poradnik Pacjenta:
https://tosieleczy.pl/index.php/2024/12/12/od-podejrzenia-do-leczenia-sciezka-pacjenta-z-rakiem-pluca-poradnik-pacjenta-2024/
 
[1] https://onkologia.org.pl/pl/raporty
[2] https://www.igichp.edu.pl/o-instytucie/projekty-ue/solace/
źródło: Fundacja TO SIĘ  LECZY
Rak płuca to wciąż jedno z kluczowych wyzwań zdrowotnych w Polsce. – Jako lekarz onkolog chciałbym, by radykalne leczenie było jak najskuteczniejsze. Aby się tak mogło stać, potrzebne jest szybkie rozpoznanie choroby i wdrażanie najnowocześniejszych metod diagnostycznych i terapeutycznych. Tymczasem badania przesiewowe na nowych zasadach powinny się znaleźć w katalogu świadczeń w połowie 2025 roku. Moim celem jest, aby nasz kraj wprowadził szerokie badania przesiewowe w kierunku wczesnego wykrycia raka płuca i dzięki temu zwiększył się odsetek chorych operowanych radykalnie. – podkreśla prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau, kierownik Kliniki Onkologii Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca.
Katarzyna Redmerska: Misja Rak Płuca 2024-2034 to wspólna inicjatywa Polskiej Grupy Raka Płuca, której jest Pan Profesor prezesem i Towarzystw Naukowych działających w obszarach medycyny rodzinnej, diagnostyki, chirurgii i onkologii na rzecz poprawy efektów opieki nad pacjentami z rakiem płuca. Proszę nieco przybliżyć misję tej ważnej inicjatywy?

Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau: Rak płuca to wciąż jedno z kluczowych wyzwań zdrowotnych w naszym kraju. Jest przyczyną największej liczby zgonów związanych z nowotworami. Jednocześnie w ostatniej dekadzie dokonał się znaczący przełom w poznaniu biologii tego typu nowotworu, co przełożyło się m.in. na rozwój wielu innowacyjnych, skutecznych metod zarówno diagnostycznych jak i terapeutycznych, które doprowadziły do poprawy wyników leczenia. Warunkiem sukcesu jest wykorzystanie potencjału zespołów interdyscyplinarnych przez odpowiednią organizację działań w zakresie profilaktyki pierwotnej i wtórnej, a także koordynacji procesu diagnostyczno-terapeutycznego od podejrzenia po zakończenie terapii i monitorowania efektów leczenia jak i działań niepożądanych.

Tworząc Misję Raka Płuca 2024-2034 chcemy wskazać kierunki optymalizacji w perspektywie krótko i długookresowej, które będą miały największy wpływ na realną poprawę jakości i długości życia chorych na raka płuca. To swoista „mapa drogowa” dla środowiska medycznego, pacjenckiego, a także instytucji ochrony zdrowia, pozwalająca na zmniejszenie obciążenia rakiem płuca dla zdrowia publicznego, życia społecznego i gospodarczego Polek i Polaków.    

Katarzyna Redmerska: W Poznaniu odbyła się niedawno II Konferencja Naukowa pn. „Powikłania Warte Poznania w onkologii i hematologii”. Uczestnicy mieli możliwość wymienić doświadczenia, poszerzyć i usystematyzować wiedzę. Jak Pan podsumowuje wydarzenie, jest sukces?

Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau: Bez wątpienia jest sukces (śmiech), z czego jako dyrektor Instytut Onkologii Uniwersytetu im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu – organizatora konferencji, jestem niebywale dumny. To naukowe wydarzenie cieszy się coraz większym zainteresowaniem wśród lekarzy różnej specjalności, szczególnie onkologów i hematologów. Musimy sobie zdawać sprawę, że pomimo zmiany standardów leczenia, wciąż nie mamy wystarczającej kontroli nad powikłaniami wynikłymi z nowoczesnego leczenia nowotworów złośliwych. Wymiana doświadczeń i ciągłe poszerzanie wiedzy umożliwia specjalistom lepsze poznanie meandrów procesów powikłań i ich jak najskuteczniejsze eliminowanie czy też minimalizowanie.

Katarzyna Redmerska: Niestety decyzje dotyczące organizacji leczenia raka płuca wciąż się odwlekają, jak wdrożenie ogólnokrajowego skriningu przy pomocy niskodawkowej tomografii komputerowej, które miało nastąpić z początkiem 2025 roku, a tymczasem resort zdrowia przesunął termin do połowy roku. Czy Pan Profesor ustosunkowuje się do tego wyrozumiale czy jednak jest rozczarowanie?

Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau: Oczywiście, że jest rozczarowanie. Jako lekarz onkolog chciałbym, by radykalne leczenie było jak najskuteczniejsze. Aby się tak mogło stać, potrzebne jest szybkie rozpoznanie choroby i wdrażanie najnowocześniejszych metod diagnostycznych i terapeutycznych. Tymczasem badania przesiewowe na nowych zasadach powinny się znaleźć w katalogu świadczeń w połowie 2025 roku. Moim celem jest aby nasz kraj wprowadził szerokie badania przesiewowe w kierunku wczesnego wykrycia raka płuca i dzięki temu zwiększył się odsetek chorych operowanych radykalnie.  

Katarzyna Redmerska: Porozmawiajmy jeszcze o lung cancer unit. Ile ośrodków w Polsce mogłoby podjąć się wdrożeniu tego systemu?

Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau: Myślę, że około 20 placówek. Następnie zostaną włączone kolejne szpitale, które posiadały odpowiednie kwalifikacje i spełnią wymogi stawiane Ośrodkom Kompetencji. Oczywiście leczenie chorych na raka płuca w tych placówkach będzie nadal prowadzone na dotychczasowych zasadach.

Katarzyna Redmerska: Jak wygląda sytuacja zasobów kadrowych, sprzętu ilości łóżek?
Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau: Liczba chorych onkologicznych wzrasta (w szpitalach brakuje miejsc), a liczba specjalistów nie ulega zwiększeniu. Młodzi adepci sztuki lekarskiej nie garną się do tej specjalizacji, bo jest trudna. Biorąc pod uwagę niedobory kadrowe lekarzy i pielęgniarek, należy poszukiwać metod, które pozwolą na skrócenie podawania leku, jego przygotowania przez aptekę jak też umożliwią leczenie ambulatoryjne i skrócenie pobytu pacjenta w szpitalu. Przykładem tego będzie dostęp stosowania zarejestrowanych i refundowanych w niedalekiej przyszłości leków onkologicznych w formie podskórnej. Podsumowując: lepsze wykorzystanie kadr medycznych pozwoli na szybszy dostęp do leczenia i pozostawienie miejsc szpitalnych dla tych najbardziej potrzebujących chorych. Należy w niedalekiej przyszłości rozważyć konieczność bezpośredniej współpracy z lekarzami rodzinnymi, którzy mogliby objąć opieką niektóre grupy chorych onkologicznych w trakcie ambulatoryjnego leczenia systemowego.

Katarzyna Redmerska: Na koniec pytanie życzeniowe: w Pana opinii jest nadzieja, aby system zdrowia działał tak, aby pacjent onkologiczny był zaopiekowany w stu procentach i miał szanse na jak najdłuższe życie?

Prof. dr hab. n. med. Rodryg Ramlau:  Oczywiście, że tak! Pacjent musi przede wszystkim trafić do ośrodka wielospecjalistycznego, gdzie uzyska kompleksową opiekę onkologiczną. Sukces tkwi w interdyscyplinarnym podejściu do pacjentów onkologicznych. Lekarze muszą mieć komfort pracy, a nie a nie tracić czas na biurokratyczne procedury narzucone przez płatnika. Ten czas powinni poświęcić pacjentowi i poszerzaniu swojej wiedzy.   

Dokument kierunkowy Misja Rak Płuca 2024 – 2034:
https://polgrp.org.pl/premiera-dokumentu-kierunkowego-misja-rak-pluca-2024-2034-przeczytaj-raport/

opracowanie: red. Katarzyna Redmerska

źródło: redakcja, PGRP
Na zlecenie Haleon przy wsparciu brytyjskiego Narodowego Instytutu Badań nad Zdrowiem i Opieką, realizowane jest badanie, którego celem jest zatwierdzenie rutynowych badań przesiewowych w kierunku cukrzycy podczas wizyt kontrolnych u dentysty. 
Cukrzyca jest jedną z najczęstszych chorób przewlekłych w Europie i jest powszechnie uznawana za silnie powiązaną z ciężką chorobą dziąseł (zapaleniem przyzębia). Na podstawie danych Narodowego Funduszu Zdrowia i Koalicji-Cukrzyca, podaje się, że w Polsce jest około 3,5 miliona osób chorych na cukrzycę, z czego około 1/3 z tych osób – ponad 1 milion – pozostaje niezdiagnozowanych. Oznacza to, że co jedenasta osoba w Polsce cierpi na cukrzycę.1
 
Nieleczona cukrzyca może prowadzić do długotrwałych powikłań lub zagrażać życiu. Aby poprawić wykrywanie cukrzycy typu 2, Haleon finansuje badanie o nazwie INDICATE-2, którego celem jest zatwierdzenie rutynowych badań przesiewowych w kierunku cukrzycy podczas wizyt kontrolnych u dentysty.  

Haleon, producent m.in. terapetycznych past do zębów Sensodyne czy Parodontax, aktywnie angażuje się w promowanie profilaktyki chorób jamy ustnej i szerzenie wiedzy na ten temat m.in. właściwego szczotkowania zębów zarówno wśród dorosłych, jak i wśród dzieci. We wrześniu 2024 roku Haleon przeprowadził badanie wśród rodzicówzorganizował „Kartkówkę dla rodziców”, w ramach któregoj sprawdził ich wiedzę dotyczącą znajomości prawidłowych zasad dbania o higienę jamy ustnej. Wyniki testu potwierdziły, że potrzebna jest szeroko zakrojona edukacja w tym zakresie i promowanie właściwych zachowań.W ramach tej akcji, Haleon przekazywał też informacje, które obalały mity dotyczące higieny jamy ustnej.

„Naszą rolą jako producenta past do zębów jest nie tylko oferowanie produktów najwyższej jakości, ale także promowanie profilaktyki i rzetelnej edukacji pacjentów. Dlatego mamy nadzieję, że wyniki badania pomogą opracować nowy system opieki, który proaktywnie identyfikuje i leczy więcej osób z cukrzycą, wykorzystując wiedzę specjalistów zajmujących się zdrowiem jamy ustnej. Działania te powinny również pomóc w zwróceniu większej uwagi na związek między zdrowiem jamy ustnej a ogólnym stanem zdrowia, co jest zgodne z naszym celem w Haleon, jakim jest zapewnienie lepszego zdrowia na co dzień, mówi  – przedstawiciel Haleon (Justyna Ciępka lub Robert Buda, Haleon Medical and Scientific Affairs Lead CEE).

Badanie INDICATE-2 jest prowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Birmingham i ma dodatkowe wsparcie ze strony brytyjskiego Narodowego Instytutu Badań nad Zdrowiem i Opieką (NIHR) Birmingham Biomedical Research Centre. Skupia się ono na opracowaniu nowej skali zwanej Diabetes Risk Assessment in Dentistry Score (DDS), do wykorzystania przez zespoły stomatologiczne w celu wykrywania stanu przedcukrzycowego i cukrzycy w placówkach stomatologicznych. 

„Współpraca z Haleon pozwoli nam określić rzeczywistą częstość występowania stanu przedcukrzycowego i cukrzycy typu 2 – powiedziała dr Zehra Yonel, współprowadząca badanie INDICATE-2.2

Dzięki finansowaniu przez Haleon i NIHR, INDICATE-2 będzie współpracować z wybranymi gabinetami stomatologicznymi w Anglii i Szkocji, aby przebadać ponad 10 000 pacjentów i opracować ścieżkę opieki, która może pomóc służbom zdrowiapracownikom opieki zdrowotnej wykryć i leczyć znacznie więcej osób z niezdiagnozowaną cukrzycą w Wielkiej Brytanii. Jest to pierwszy krok w kierunku opracowania zaleceń i wytycznych dotyczących skutecznego wykrywania cukrzycy podczas rutynowych badań stomatologicznych, które mogą znacząco poprawić wczesną diagnozę i leczenie tej choroby.

Profesor Iain Chapple MBE, profesor periodontologii i konsultant w dziedzinie stomatologii odtwórczej na University of Birmingham’s Dental School oraz współprowadzący badanie INDICATE-2, powiedział: „Finansowanie od Wsparcie Haleon jest bardzo ważne, ponieważ umożliwi nam uwierzytelnienie dwuetapowego modelu na pacjentach rutynowo uczęszczających do gabinetów stomatologicznych w całej Wielkiej Brytanii oraz przetestowanie dalszych ścieżek kierowania pacjentów wysokiego ryzyka do ich lekarzy rodzinnych w celu diagnozy i leczenia.3

Haleon (LSE / NYSE: HLN) jest światowym liderem w dziedzinie zdrowia konsumentów, którego celem jest zapewnienie lepszego zdrowia na co dzień. Portfolio produktów Haleon obejmuje pięć głównych kategorii – zdrowie jamy ustnej, łagodzenie bólu, zdrowie układu oddechowego, zdrowie układu trawiennego i inne oraz witaminy, minerały i suplementy (VMS). Jej długoletnie Jego znane marki – takie jak Advil, Sensodyne, Panadol, Voltaren, Theraflu, Otrivin, Polident Corega, parodontax i Centrum – opierają się na zaufanejzaawansowanej nauce, innowacji i głębokim zrozumieniu człowieka. 

Haleon w regionie Europy Środkowo-Wschodniej

W Europie Środkowo-Wschodniej (CEE) Haleon jest wiodącą firmą specjalizującą się w lekach OTC i jedną z najszybciej rosnących spółek Haleon w regionie EMEA/LatAm. Największym rynkiem CEE, na którym działa Haleon jest Polska – tu znajdują się główna siedziba CEE oraz Haleon Hub.

W portfolio Haleon na CEE znajduje się 9 międzynarodowych, strategicznych marek, w tym kategoria produktów uśmierzających ból takich jak Voltaren czy Panadol oraz marki lokalne. Przez swoją akcję „Dodaj zdrowy ruch” Haleon zachęca Polaków do podejmowania codziennej aktywności fizycznej i wykonywania prostych ćwiczeń, aby eliminować dolegliwości bólowe.

Więcej informacji można znaleźć na stronie: www.haleon.com  


[1] Statystyki cukrzycy w Polsce – występowanie cukrzycy
[2] www.birmingham.ac.uk/news/2024/dental-teams-could-detect-undiagnosed-diabetes-in-more-than-one-million-people-with-new-care-pathway
[3] www.birmingham.ac.uk/news/2024/dental-teams-could-detect-undiagnosed-diabetes-in-more-than-one-million-people-with-new-care-pathway
źródło: Haleon

Trwa pierwszy w Polsce program badań przesiewowych w kierunku raka płuca realizowany za pomocą Mobilnego Centrum Niskodawkowej Tomografii Komputerowej, w ramach projektu SOLACE. Badania realizowane są w ośmiu lokalizacjach na terenie województwa lubelskiego, tj. Włodawa, Tarnogród, Milejów-Osada, Parczew, Janów Lubelski, Kraśnik, Niemce i Chełm.
Program jest kontynuacją Ogólnopolskiego Programu Wczesnego Wykrywania Raka Płuca finansowanego przez Ministerstwo Zdrowia i zakończonego w grudniu 2023.
 
Zachęcamy lekarzy POZ oraz specjalistów z miast uczestniczących w programie pod hasłem Zbadaj Swoje Płuca do kontaktu z przychodniami kwalifikującymi w celu skierowania pacjentów do udziału w badaniach. Do programu kwalifikowane są osoby w wieku 55-74 lat z wywiadem palenia papierosów (co najmniej 20 paczkolat) oraz osoby od 50 roku życia, które nadal palą lub zaprzestały palenia w ostatnich 15 latach, o ile występują dodatkowe czynniki ryzyka (bierne palenie, przewlekłe choroby płuc jak: przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP), samoistne włóknienie płuc, ekspozycja na radon, środowiskowe i zawodowe narażenie na karcynogeny, rak płuca w wywiadzie lub nowotwór stwierdzony u członków najbliższej rodziny.

Szczegółowe informacje dostępne są na stronie internetowej projektu www.igichp.edu.pl/solace/  i plakatach.
 
Rak płuca
Rak płuca jest jedną z głównych przyczyn zgonów onkologicznych w Polsce i w Europie. Wykrycie choroby we wczesnym stadium pozwala na jej skuteczne leczenie operacyjne oraz znacząco poprawia rokowanie. Wysokie ryzyko zachorowania na raka płuca jest przede wszystkim związane z paleniem tytoniu. Ważnymi czynnikami wpływającymi na rozwój raka płuca są także przewlekłe choroby płuc, zwłaszcza przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) lub włóknienie płuc (IPF). Dodatkowo znaczenie ma narażenie na krzemionkę, beryl, nikiel, chrom, kadm, azbest, związki arsenu, spaliny silników diesla, dym ze spalania węgla kamiennego i sadze oraz ekspozycja na radon.
 
Bezpłatne badania przesiewowe
W ramach projektu SOLACE zorganizowany będzie bezpłatny program badań przesiewowych, który wykorzystuje metodę niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK) bez podania środka kontrastowego. Jak potwierdzają wyniki międzynarodowych badań przesiewowych (NELSON, LUSI, NLST) jest to skuteczna metoda prewencji wtórnej. Znacząco poprawia wykrywalność raka płuca na wczesnym etapie choroby, kiedy szanse efektywnego leczenia, a nawet wyleczenia są istotnie większe. Dodatkowo, badanie NDTK pozwala uwidocznić inne zmiany w obrębie układu oddechowego takie jak rozedma płuc czy włóknienie śródmiąższowe; możliwa jest też ocena innych narządów – m. in. aorty, gruczołów piersiowych, tarczycy, częściowo również wątroby. NDTK jest badaniem bezpiecznym, szybkim i bezbolesnym – trwa do 10 minut, nie ma potrzeby pozostawania na czczo. Nie wymaga szczególnych przygotowań. W ramach programu Zbadaj Swoje Płuca oferowana jest również pomoc w rzuceniu palenia.
 
O projekcie SOLACE
Głównym celem europejskiego projektu SOLACE (Strengthening the screening of Lung Cancer in Europe), tworzonego przez konsorcjum europejskie złożone z 37 ośrodków z 15 krajów UE, jest zwiększenie dostępu do badań przesiewowych w kierunku raka płuca. Projekt SOLACE ma na celu również edukację społeczeństwa i pracowników opieki medycznej w zakresie profilaktyki pierwotnej i wtórnej raka płuca poprzez liczne działania edukacyjno-informacyjne oraz kampanię rekrutacyjną pod hasłem „Zbadaj Swoje Płuca”. Kampania skierowana jest do różnych grup społecznych, ze szczególnym uwzględnieniem kobiet, osób o wysokim ryzyku zachorowania, w szczególności chorych na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POCHP) oraz osób ze społeczności o niskim udziale w dotychczas realizowanych programach przesiewowych.
                                                                                                                                       
Współpraca i Patronat
Program koordynuje Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, który jest głównym polskim partnerem projektu SOLACE, we współpracy z Ministerstwem Zdrowia oraz specjalistami m.in. z Kliniki Pulmonologii, Alergologii, Onkologii Pulmonologicznej i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie. Program realizowany jest pod patronatem honorowym Rzecznika Praw Pacjenta, Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc (PTChP) oraz Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej (PTMR).
 
Wsparcie Finansowe
Projekt SOLACE jest współfinansowany przez Unię Europejską (UE) w ramach programu EU4Health 2021–2027, umowa nr 101101187 oraz przez Ministerstwo Zdrowia RP.
 
Kontakt dla Mediów:
Joanna Moes-Sosnowska, joamoes@gmail.com
Izabela Misiak, immuno@igichp.edu.pl
Telefon kontaktowy do projektu: +48 22 43 12 405
 

źródło: Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc
Prezenterka apeluje, by nie lekceważyć profilaktyki, bo tylko dzięki czujności i rozwadze można właściwie zadbać o swoje zdrowie i wydłużyć sobie życie. Ona sama ma za sobą szereg różnych badań, które pozwoliły określić, z jakimi chorobami się zmaga. Agata Młynarska przyznaje też, że pochłonięta leczeniem jednego schorzenia, niemal wykluczyła pojawienie się kolejnego ryzyka. Teraz wspiera kampanię „Nie gadaj, tylko się zbadaj!”. Tym prostym i zapadającym w pamięć hasłem PZU chce wpłynąć na zwiększenie świadomości społecznej w zakresie profilaktyki zdrowotnej.

Dziennikarka zaznacza, że dzięki regularnym badaniom już na wczesnym etapie można wykryć wiele chorób, skonsultować się ze specjalistami i wdrożyć odpowiednie leczenie.

– Ja jestem najlepszym przykładem pacjentki, u której szybka diagnoza dała znakomite efekty. Ponieważ wcześnie postawiona diagnoza jest zupełnie inną szansą na to, żeby zderzyć się z całym leczeniem, które jest bardzo trudne, wyczerpujące, ale może być nadzieją na to, że nasze życie jeszcze chwilę potrwa – mówi.

Agata Młynarska przyznaje jednak, że ona sama skupiając się na leczeniu jednego schorzenia, uśpiła swoją czujność, bo zupełnie nie spodziewała się, że organizm już zaczyna toczyć walkę z kolejną chorobą.

– Ja uważałam, że badania profilaktyczne mogą wychwycić coś, co w moim organizmie powstaje, ale nie zdawałam sobie sprawy, że warto wziąć pod uwagę dużo większy ich zakres. I w momencie, kiedy postawiono już u mnie diagnozę i usłyszałam, na co jestem chora, to inne badania diagnostyczne zostały odsunięte przeze mnie na bok, ponieważ miałam poczucie, że skoro już jestem pod opieką lekarzy i wszyscy się skupiają na moim głównym problemie, jakim są choroby autoimmunologiczne, to pozostałe problemy na pewno nie są istotne albo ich po prostu nie ma. I właśnie w tym natłoku spraw, w leczeniu mojej bardzo trudnej, obciążającej mnie choroby, odłożyłam na bok diagnostykę raka piersi – mówi.

Na szczęście zagrożenie zostało w porę wykryte, ale prezenterka przekonała się, że nawet najmniejsze zaniedbanie może mieć poważne konsekwencje.

– Przy okazji badań przesiewowych dotyczących przyznania mi możliwości leczenia biologicznego musiałam odbyć badania ginekologiczne i wtedy okazało się, że coś tam się we mnie gotuje. Na szczęście po biopsji, po dokładniejszych badaniach, okazało się, że owszem, mam guza, ale nie jest to guz złośliwy. Dzięki badaniu histopatologicznemu byłam bezpieczna i spokojna, ale dostałam informację, że jeżeli nie będę tego monitorować sama, to być może przeoczymy ważną sprawę, która może się w moim organizmie odnowić, ponieważ jestem poddana bardzo skomplikowanej terapii biologicznej i ona może mieć wpływ na to, jak mój organizm się zachowuje – mówi.

Prezenterka nie ukrywa, że garść tych nie najlepszych informacji o stanie zdrowie początkowo ją przytłoczyła. Miała jednak świadomość, że mimo wszystko trzeba wziąć się w garść i znaleźć w sobie siłę do walki z chorobą.

– Pierwsza myśl jest zawsze taka, że człowiek czuje się zagubiony. U mnie nie strach, nie lęk, nie przerażenie pojawiły się jako pierwsze, tylko totalne zagubienie i znak zapytania, co mam zrobić, żeby być skuteczną w działaniu, to była pierwsza myśl. Natomiast potem oczywiście strach i lęk są naturalne, towarzyszą nam za każdym razem, ale ten ogrom informacji jest przytłaczający. Z czasem ja musiałam się nauczyć swojej choroby – podkreśla.

Agata Młynarska apeluje więc, by nie zwlekać i nie robić badań dopiero wtedy, kiedy stan naszego zdrowia zacznie się pogarszać, ale regularnie monitorować to, co się dzieje w naszym organizmie.

– To zależy tylko od nas, to jest dla nas informacja: bądź czujny, nie gadaj, zbadaj się, zrób sobie roczny kalendarz badań, w którym znajdziesz miejsce na wszystko, i bądź odpowiedzialny za siebie i za swoje zdrowie. Jeżeli możemy być sprawczy i wpłynąć na to, żeby uzyskać jak najprędzej i jak najwięcej informacji o swoim stanie zdrowia, uprzedzając niepotrzebne konsekwencje, to trzeba to zrobić – dodaje.

Polki i Polacy mają dostęp do wielu bezpłatnych badań przesiewowych, w tym tych niezbędnych w profilaktyce wtórnej chorób nowotworowych. Szczegółowe informacje na ich temat znajdują się na stronie programu Ministerstwa Zdrowia www.planujedlugiezycie.pl.

Według Mapy Ryzyka Polaków, czyli rankingu naszych najistotniejszych trosk i obaw przygotowanego przez Polską Izbę Ubezpieczeń, trzecie miejsce w pierwszej dziesiątce zajmuje lęk przed zachorowaniem najbliższej osoby na ciężką chorobę, a miejsce czwarte – strach przed nowotworem. Niestety mimo tych obaw Polacy nie badają się, bo uważają, że jeśli organizm nie daje jasnego sygnału, że dzieje się coś nieprawidłowego, to wszystko jest w porządku. Nic bardziej mylnego – uważa Agata Młynarska, która została ambasadorką kampanii PZU „Nie gadaj, tylko się zbadaj”.

– „Nie gadaj, tylko się zbadaj” to jest kampania skierowana przede wszystkim do tych, którzy wciąż jeszcze zbyt dużo gadają, szukają wymówek i nie chcą się badać. Wiemy ze statystyk i z informacji z bliskiego otoczenia, że wciąż za mało poważnie podchodzimy do badań profilaktycznych. Poważnie dopiero brzmi diagnoza. Jak już coś poważnego się znajdzie, to wtedy działamy. Natomiast jak nic nam nie jest, dobrze się czujemy, to dlaczego mamy iść do lekarza, prawda? Więc ta kampania właśnie ma uświadomić nam, że ten moment, w którym czujemy się dobrze, jest świetną okazją do tego, żeby się zbadać – mówi prezenterka.

źródło: Newseria

Novartis Poland zainaugurował konkurs dla studentów, w którym do wygrania jest płatny staż oraz nagrody finansowe w wysokości nawet 10 000 zł! Zadaniem uczestników jest przygotowanie projektu zachęcającego kobiety do wykonywania bezpłatnych badań profilaktycznych w kierunku raka piersi. Prace konkursowe można przesyłać do 6 września br.
Novartis Poland prowadzi działania edukacyjne w obszarze raka piersi – tym razem wdraża nową inicjatywę, której celem jest promocja wykonywania bezpłatnych badań profilaktycznych w kierunku raka piersi, a także zwiększenie świadomości na temat nowotworów wśród młodszego pokolenia. Potrzebę podjęcia działań edukacyjnych w tym obszarze uzasadniają niepokojące statystyki dotyczące zgłaszalności kobiet na badania profilaktyczne. Według danych na dzień 1 lipca 2024 r. tylko 30% uprawnionych kobiet korzysta z programu bezpłatnej mammografii w placówkach publicznych[1].
 
 Dane są bezwzględne i mówią, że mniej niż 1/3 Polek zgłasza się na darmowe badania profilaktyczne. Pamiętajmy, że by screening miał sens powinno brać w nim udział co najmniej 70% kobiet. W Novartis Poland cenimy różne punkty widzenia i zewnętrzną perspektywę, zwłaszcza że młodsze generacje tematem dbania o zdrowie interesują się zdecydowanie bardziej. Do udziału w inicjatywie zapraszamy studentów różnych kierunków licząc, że zaskoczą nas świeżym spojrzeniem na dotarcie z informacją o potrzebie wykonywania badań profilaktycznych w kierunku wykluczenia raka piersi – mówi Aneta Poznańska, Country Head of Communications and Engagement Novartis Poland.
 
„Pink challenge. Zagraj o zdrowie!” to konkurs skierowany do studentów uczelni wyższych, w tym doktorantów. Zadaniem uczestników jest stworzenie koncepcji kampanii społecznej promującej wykonywanie bezpłatnych badań profilaktycznych w kierunku raka piersi. Opracowana kampania powinna zwracać uwagę na rolę badań profilaktycznych we wczesnej diagnostyce raka piersi, a dobrane narzędzia mają promować ich wykonywanie wśród kobiet i w efekcie zwiększyć zgłaszalność na badania diagnostyczne.

O konkursie
Studenci, którzy chcą wziąć udział w konkursie, proszeni są o kontakt mailowy:
zagrajo.zdrowie@novartis.com.

Uczestnicy konkursu mają czas do 6 września 2024 na przygotowanie prezentacji uwzględniającej koncepcję kreatywną, dobór narzędzi i potencjalnych partnerów akcji oraz harmonogram działań. Prezentacja powinna być przesłana na adres mailowy: zagrajo.zdrowie@novartis.com
Więcej informacji o konkursie: https://www.novartis.com/pl-pl/aktualne-wydarzenia/pink-challenge-zagraj-o-zdrowie-i-wygraj-10-000-zl-oraz-staz
 
 
 
 
[1] Narodowy Fundusz Zdrowia, Dane o realizacji programów profilaktycznych (mammografia i cytologia), Według stanu na dzień 1 lipca 2024 r., https://www.nfz.gov.pl/dla-pacjenta/programy-profilaktyczne/dane-o-realizacji-programow/

źródło: Nvartis