Medicalpress

39 proc. dorosłych Polaków ma nadwagę, a 21 proc. choruje na otyłość. Nieco ponad 32 proc. zmaga się z nadciśnieniem tętniczym, natomiast niemal 900 tys. osób żyje z nierozpoznaną, a więc nieleczoną cukrzycą – to tylko niektóre z danych z ostatniego ogólnopolskiego badania epidemiologicznego WOBASZ3. Eksperci podkreślają, że kluczem do wydłużenia życia w lepszym zdrowiu jest profilaktyka, której Polacy wciąż nie poświęcają należytej uwagi.

– Długowieczność jest gałęzią medycyny, dlatego że fundamentalnym celem dla systemu ochrony zdrowia jest zabezpieczenie długiego życia w zdrowiu. Zatem proces, który wynika z genezy medycyny, dzisiaj zostaje uzbrojony w zupełnie nowe narzędzia i metody, które pozwalają nam mieć dużo więcej wiedzy na temat potencjału do długiego życia w zdrowiu każdego z nas. Jednocześnie pojawia się wiele nowych narzędzi, które pozwalają nam zmniejszyć ryzyko zachorowania na wiele chorób, zakaźnych i niezakaźnych, które w sposób naturalny dają szansę na utrzymanie dobrostanu w długiej linii naszego życia – mówi agencji Newseria dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka, rektor Uczelni Łazarskiego.

W 2025 roku przeciętne trwanie życia mężczyzn w Polsce wyniosło 75,4 roku w porównaniu do 72,6 roku w 2020 roku i 69,7 roku w 2000 roku. W przypadku kobiet wskaźnik ten jest wyższy – w ubiegłym roku wyniósł 82,5 roku (80,7 roku w 2020 roku i 78 lat w 2000 roku). Tak wynika z ostatnich danych GUS.

– Dowody naukowe jednoznacznie wskazują, że największy wpływ na uzysk zdrowotny, czyli wydłużenie życia i ograniczenie ryzyk, miały przede wszystkim szczepienia. W tej materii niewiele się zmienia. Wciąż uznajemy je za metodę, która pozwala ochronić nas przed zagrożeniami istotnie skracającymi życie, rodzącymi ryzyko przedwczesnej śmierci – podkreśla dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Na łamach czasopisma „The Lancet” w 2024 roku opublikowano analizę 50 lat globalnych programów szczepień. Badacze oszacowali, że w latach 1974–2024 uratowały one ok. 154 mln osób, w tym 101 mln niemowląt. Na każde uratowane ludzkie istnienie przypadało średnio 66 lat życia w pełnym zdrowiu.

– Innymi rozwiązaniami są na pewno immunoterapie czy terapie genowe. Wszystkie technologie, które adresują przyczynę rozwoju choroby, zwiększają szansę na to, aby w sposób skuteczny, jednoznaczny się z nią zmierzyć, a tym samym dać szansę na to, aby funkcjonować w stanie bez choroby, a nie w stanie choroby przewlekłej – wyjaśnia rektor Uczelni Łazarskiego.

Z danych Eurostatu wynika, że w 2024 roku 35,3 proc. mieszkańców Unii Europejskiej zgłosiło, że ​​cierpi na przewlekłą chorobę lub problem zdrowotny. W Polsce odsetek ten wyniósł 35,1 proc. Największy odsetek odnotowano w Finlandii (56 proc.), a najniższy we Włoszech (17 proc.). Te spore różnice nie muszą wynikać z faktycznego stanu zdrowia obywateli, ale z ich świadomości zdrowotnej i częstotliwości badań.

– Wiele nowego musi się wydarzyć w systemie ochrony zdrowia, jego organizacji, ale i finansowania, żebyśmy przestawili go z paradygmatu leczenia choroby na paradygmat zachowania zdrowia – uważa dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka. – Promocja zdrowia, profilaktyki, wczesnej diagnostyki, która ma nie służyć wykryciu choroby, ale potwierdzeniu zdrowia – to są zupełnie nowe atrybuty systemu ochrony zdrowia, które będą zmuszały regulatorów do tego, aby przebudować katalog świadczeń gwarantowanych w ramach ubezpieczenia, ale również organizację pracy systemu ochrony zdrowia.

Jak podkreśla, w nowym modelu do troski o zdrowie obywateli powinny być zaangażowanie nie tylko zasoby sektora ochrony zdrowia, ale również wielu innych dziedzin, m.in. edukacji, sportu, kultury, infrastruktury czy mediów, które będą promować profilaktykę w społeczeństwie.

Prawie dziewięciu na 10 Polaków dba o swoje zdrowie, jednak co trzeci robi to poza gabinetem lekarskim. Działania prozdrowotne bez profilaktyki medycznej podejmuje 39 proc. mężczyzn i 25 proc. kobiet. Najczęstszym powodem niewykonywania badań są dobre samopoczucie i brak potrzeby. To wnioski z raportu „Wellbeing po polsku – jak naprawdę dbamy o siebie? Profilaktyka w liczbach 2026” PMR Market Experts by Hume’s Institute.

– W profilaktyce musi się zmienić bardzo wiele, przede wszystkim podejście Polaków. Dzisiaj system ubezpieczenia zdrowotnego oferuje powszechny dostęp do badań profilaktycznych finansowanych ze środków publicznych bez żadnych ograniczeń. Mimo że często mówimy o kryzysie i reglamentowaniu dostępu do wielu świadczeń medycyny naprawczej, to w odniesieniu do profilaktyki tego limitowania nie ma. Borykamy się z postawą samego Polaka i samej Polki, którzy bardzo często przez nieuwagę, brak wiedzy czy zabieganie rezygnują z tego, co jest fundamentem zachowania dobrej kondycji zdrowotnej – podkreśla rektor Uczelni Łazarskiego.

Narodowy Fundusz Zdrowia prowadzi m.in. profilaktykę raka piersi i szyjki macicy, badania przesiewowe raka jelita grubego, profilaktykę chorób odtytoniowych i gruźlicy. Od 5 maja 2025 roku działa również program Moje Zdrowie, czyli bezpłatny bilans zdrowia dostępny dla ubezpieczonych osób od 20. roku życia, bez górnej granicy wieku. 14 września br. Kancelaria Premiera za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformowała, że z programu do tej pory skorzystało 3,6 mln osób.

– Pozostaje pytanie, co zrobić, aby Polakom się chciało, aby byli świadomi tego, jaką inwestycją w przyszłość, bezpieczeństwo, również finansowe, jest ich decyzja o udziale w badaniach profilaktycznych – wskazuje dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka. – Do skutecznej profilaktyki potrzeba przede wszystkim świadomego i zaangażowanego obywatela. Być może brakuje nam narzędzi albo one są jeszcze niewystarczające, ponieważ dopiero teraz uruchamiamy chociażby lekcje o zdrowiu w edukacji powszechnej.

Zdaniem ekspertki duża jest tu rola personelu medycznego, ale i w tym zakresie potrzebne są zmiany, np. w modelu kształcenia.

– Przywykliśmy do koncentrowania się lekarza na diagnozie i leczeniu. Tymczasem każdy profesjonalista medyczny powinien być osobą, która w pierwszej kolejności promuje zdrowy styl życia i aktywność profilaktyczną – wyjaśnia rektor Uczelni Łazarskiego. – Aby rola lekarzy mogła w tym systemie zostać wykorzystana w pełni, muszą oni mieć dodatkowe narzędzia, które pozwalają im zareagować na tlący się problem dużo szybciej niż dotychczas oraz zaopiekować się na przykład pacjentem z nadwagą wchodzącą w stan otyłości nie wtedy, kiedy będzie miał on już powikłania cukrzycy czy chorób układu krążenia, tylko wtedy, kiedy choroba daje swoje pierwsze symptomy albo nawet jeszcze działa w ukryciu.

Źrodło: Newseria

Kręgosłup jest stworzony do ruchu, nie do statycznego obciążania go; aby zmniejszyć ryzyko bólu kręgosłupa w przyszłości, wystarczy wykonywać proste ćwiczenia, ale trzeba to robić regularnie – przekonywali eksperci w piątek podczas konferencji prasowej w Warszawie.

Zorganizowano ją w ramach obchodów Światowego Dnia Kręgosłupa, który przypada 16 października. 

– Kręgosłup jest stworzony do ruchu. Gdyby miał być tylko obciążany statycznie, to byłby kijem od szczotki, a nie bardzo skomplikowaną strukturą, która ma wiele stawów i wiele innych elementów anatomicznych, mających sprawiać, że się rusza – powiedział prof. Robert Gasik, specjalista neurologii oraz ortopedii i traumatologii narządu ruchu z Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji. 

Według niego o zdrowiu kręgosłupa świadczy nie tylko to, że nie odczuwamy dolegliwości bólowych z jego strony, ale również fakt, że podejmujemy działania mające zapobiec bólowi kręgosłupa w przyszłości. Chodzi m.in. o działania o charakterze ergonomicznym w szkole czy w pracy, ale też działania, których celem jest profilaktyka osteoporozy, ponieważ powikłania tej choroby prowadzą do poważnych zespołów bólowych kręgosłupa.

– Ergonomia to nie jest tylko kwestia wzmacniania mięśni, ale też kwestia tego, jak siedzimy w pracy, czy mamy prawidłowo dobrane krzesło, biurko (…) Ergonomia to jest także nauka o tym, jak powinniśmy wykorzystywać czas, żebyśmy byli efektywni w pracy, czyli np. żeby robić mikroprzerwy – wymieniał prof. Gasik.

Zwrócił uwagę na to, jak ważne są regularne ćwiczenia mające na celu poprawienie postawy. – Nie każdy ruch, który uważamy za zdrowy, jest dla nas dobry – ocenił specjalista.

Mateusz Kusznierewicz, mistrz olimpijski i mistrz świata w dziedzinie żeglarstwa sportowego, twórca Power Walk, zaznaczył, że gdy pojawia się ból kręgosłupa, często jest już za późno na profilaktykę. – O zdrowie naszego kręgosłupa należy dbać codziennie, np. siedząc w odpowiedni sposób, zmieniając pozycje, systematycznie ćwicząc mięśnie głębokie – powiedział sportowiec. Zaznaczył, że bardzo ważna dla odpoczynku kręgosłupa jest nasza pozycja w czasie snu. Dlatego warto zaopatrzyć się w odpowiedniej twardości materac i poduszkę.

Zdaniem fizjoterapeutki, laureatki I miejsca w plebiscycie medycznym Hipokrates 2025 w kategorii Fizjoterapeuta Roku, Agaty Goldman–Madaj, już zwykły spacer korzystnie wpływa na nasz kręgosłup. Dlatego w ramach przerwy w pracy najlepiej wyjść na spacer, ale można też wykonywać proste ćwiczenia, jak np. skręty podczas siedzenia na brzegu krzesła (przy wyprostowanych plecach), podnoszenie rąk wysoko do góry, a nawet spoglądanie w sufit. – Nasz kręgosłup odżywia się przez ruch. Samo podniesienie rąk do góry sprawia, że odcinek piersiowy naszego kręgosłupa się prostuje – podkreśliła specjalistka. 

Neurochirurg dr hab. Karol Wiśniewski z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi zwrócił uwagę na to, że u 90 proc. pacjentów odczuwających bóle kręgosłupa mogą one ustąpić dzięki prawidłowo zastosowanej rehabilitacji. Operacja w większości przypadków nie jest potrzebna. – Wyjątkiem są sytuacje, gdy pacjent ma dysfunkcje neurologiczne. Wtedy należy działać bardzo szybko – mamy od 24 do 48 godzin, żeby znieść ucisk po to, żeby dolegliwości neurologiczne mogły ustąpić – powiedział specjalista. 

Zaznaczył, że jeśli pacjent ma jedynie dolegliwości bólowe kręgosłupa (bez dysfunkcji neurologicznych), ale rehabilitacja zastosowana w sposób prawidłowy nie zadziałała po ok. sześciu tygodniach, to można rozważyć operację. – Jest to jednak rzadkie i jeśli rehabilitacja jest stosowana odpowiednio, to z reguły nie ma takiej konieczności – ocenił. 

Według niego pacjenci często przychodzą do specjalisty po uprzednim wykonaniu rezonansu magnetycznego kręgosłupa i na podstawie opisu z badania oceniają, że operacja będzie dla nich najlepszą opcją. – Próbują wręcz wywierać presję na lekarzy. Ale my nie powinniśmy się tej presji poddawać, bo jedna operacja kręgosłupa rodzi ryzyko kolejnych w przyszłości. Należy to brać pod uwagę – tłumaczył neurochirurg. 

Zastrzegł, że u pacjenta, który zgłasza się z bólami kręgosłupa, należy przede wszystkim wykluczyć tzw. czerwone flagi, czyli złamanie kręgosłupa, infekcję, chorobę nowotworową. Dopiero potem powinno się go skierować na rehabilitację. – Oczywiście, jeśli pacjent ma bardzo silne dolegliwości bólowe, to musi się położyć na 5-7 dni, ponieważ ruch zaostrza stan zapalny. W tym czasie musi też przyjmować niesteroidowe leki przeciwzapalne i przeciwbólowe – wyjaśnił dr Wiśniewski. Na rehabilitację powinien trafić dopiero wtedy, gdy ból zostanie wytłumiony, dodał. 

Prof. Gasik podkreślił, że pacjentów z bólem kręgosłupa, który utrzymuje się powyżej trzech tygodni, nie da się skutecznie leczyć bez dokładnego poznania przyczyny dolegliwości bólowych, czyli bez pełnej diagnostyki. – Nie da się efektywnie leczyć pacjentów, jeśli od początku nie będziemy do nich podchodzić indywidualnie – podsumował. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Polacy dość dobrze oceniają ogólny stan swojego zdrowia, ale ich odpowiedzi na pytania o szczegóły dotyczące dobrostanu psychicznego i zdrowych nawyków wskazują na szereg problemów – wynika z raportu PZU Zdrowie. 80 proc. badanych deklaruje, że przynajmniej od czasu do czasu odczuwa przewlekłe zmęczenie, w tym 28 proc. twierdzi, że to częste odczucie. Najgorzej swoją kondycję psychiczną oceniają młode pokolenia. Choć Polacy mają coraz większą świadomość zdrowotną, 15 proc. badanych na przestrzeni ostatniego roku nie wykonało żadnego badania profilaktycznego.

– Zdrowie jest jednym z najważniejszych elementów życia Polaków, dlatego wszyscy chcemy wiedzieć, jak ono wygląda. W PZU Zdrowie przygotowaliśmy na ten temat specjalny raport, który dotyczył ponad tysiąca Polaków. 64 proc. z nich ocenia swój stan zdrowia jako dobry i bardzo dobry – mówi w rozmowie z agencją Newseria Czesław Ducki, członek zarządu PZU Zdrowie, współautor raportu.

Według raportu PZU Zdrowie „Epidemia zmęczenia. Polacy nie mają czasu na zdrowie” młodsze pokolenie zdecydowanie częściej deklaruje bardzo dobry stan zdrowia. W grupach 18–24 i 25–29 lat jest to odpowiednio 24 proc. i 23 proc. Ich ocena zdrowia fizycznego jest lepsza niż ocena dobrostanu psychicznego. Jako zły lub bardzo zły określa go 18 proc. w grupie 18–24 lat, a jako dobry lub bardzo dobry – 32 proc.

Odwrotnie jest wśród osób starszych. Respondenci po 60. roku życia najrzadziej deklarują bardzo dobry stan zdrowia (4 proc.), ale jednocześnie najczęściej pozytywnie oceniają swoją kondycję psychiczną (74 proc.).

– Młode pokolenie ma znacznie gorszy dobrostan psychiczny i tutaj widać dużą zmianę in minus. Częściej mają problemy w sferze mentalnej, ale częściej też korzystają z pomocy profesjonalistów, co jest dobrym sygnałem – uważa Czesław Ducki.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy z pomocy psychologa, psychoterapeuty lub psychiatry korzystał co piąty Polak (21 proc.). W grupach 18–24 lat, 25–29 lat oraz 30–39 lat odsetek ten wyniósł kolejno 29 proc., 32 proc. i 33 proc., podczas gdy wśród osób po 60. roku życia tylko 9 proc. 

Jak wskazuje badanie PZU Zdrowie, nawet dobra deklarowana kondycja nie oznacza braku problemów z energią, stresem czy regeneracją.

– Jako Polacy gorzej oceniamy zdrowie psychiczne niż fizyczne, ale zdrowie to nie tylko brak choroby lub jej nasilenie. To również ryzyko jej wystąpienia, które będzie miało konsekwencje w kolejnych latach. Jeżeli popatrzymy na te parametry głębiej, na środowisko, w jakim żyjemy, stres, przemęczenie, zaburzenia, smutek, ta sytuacja wygląda już znacznie gorzej – podkreśla członek zarządu PZU Zdrowie. – Powinniśmy patrzeć na zdrowie szerzej. To jest też poziom naszego komfortu życia, jeżeli chodzi o sen czy naszą kondycję psychiczną. Nie da się rozpatrywać zdrowia jako fizycznego i psychicznego. Nasza fizykalność wpływa na naszą psychikę i odwrotnie.

W ciągu ostatnich trzech miesięcy 80 proc. Polaków deklarowało odczuwanie przewlekłego zmęczenia przynajmniej co jakiś czas, w tym 28 proc. często. Tylko 18 proc. badanych przyznało, że w tym okresie go nie odczuwało.

W grupie osób aktywnych zawodowo często obserwowane są stres, przemęczenie i trudności związane z zachowaniem równowagi między pracą a życiem prywatnym. Co trzeci badany pracownik deklaruje, że odczuwa stres związany z pracą co najmniej kilka razy w tygodniu, a 68 proc. przyznaje, że co najmniej czasami pracuje mimo choroby lub złego samopoczucia, które uzasadniałyby odpoczynek lub zwolnienie lekarskie. Jednocześnie dwie trzecie pracowników deklaruje, że doświadcza symptomów wypalenia zawodowego przynajmniej od czasu do czasu.

– To jest bardzo poważny sygnał alarmowy dla nas wszystkich. Przewlekłe zmęczenie i stres przekładają się na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne, często to jest kwestia wielu lat, zanim nastąpią objawy choroby – podkreśla Czesław Ducki. – Powinniśmy się zatrzymać, zastanowić się i mieć świadomość, że przewlekłe zmęczenie jest czymś bardzo negatywnym, również w sensie medycznym. Będzie się przyczyniało do powstawania chorób albo nasilało te już występujące.

Respondenci najczęściej śpią 6–7 godzin na dobę (39 proc.) lub między 7 a 8 godzin (28 proc.). Jednocześnie co czwarty badany przesypia nie więcej niż 6 godzin na dobę. Sen trwający ponad 8 godzin deklaruje tylko 7 proc. osób.

– Bardzo ważna jest aktywność fizyczna, która wspiera nasze zdrowie, zmniejsza stres i pozwala odreagować napięcia. Istotne jest też budowanie pozytywnych relacji społecznych. W poszczególnych grupach wiekowych jest to niełatwe. To na pewno jest wyzwanie dla młodych osób, które są bardziej narażone na przewlekłe zmęczenie – wyjaśnia Czesław Ducki.

Zdrowotne obawy Polaków skupiają się głównie wokół chorób, które kojarzą się z najpoważniejszymi konsekwencjami dla życia i codziennego funkcjonowania. Największy niepokój budzą nowotwory (40 proc.). Na drugim miejscu znajduje się utrata sprawności i samodzielności w starszym wieku (33 proc), a podium zamykają choroby serca i układu krążenia (30 proc.).

– Profilaktyka jest jednym z najważniejszych elementów dbania o zdrowie. Co istotne, mamy coraz większą świadomość znaczenia profilaktyki dla naszego zdrowia. Już duża część Polaków wie, że trzeba się badać i to jest dobre dla ich zdrowia w perspektywie długoterminowej – wymienia członek zarządu PZU Zdrowie.

Najczęściej wykonywanym badaniem profilaktycznym wśród Polaków są badania krwi (63 proc.). Jednocześnie 15 proc. badanych deklaruje, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie wykonało żadnego z takich badań.

– Profilaktyka ma sens wtedy, kiedy czujemy się zdrowi i nic nam nie dolega. Zależy nam na tym, aby przy zgłaszaniu się na badania diagnostyczne wyłapywać jak najmniejsze zmiany, bo wtedy możemy pójść w głębszą diagnostykę i pokierować pacjenta do konkretnego specjalisty. Wtedy leczenie jest najskuteczniejsze – przypomina Anna Nikołajew-Diak, pielęgniarka i koordynatorka ds. położnictwa w PZU Zdrowie. – W profilaktyce największe znaczenie ma pierwszy kontakt. Bardzo często są nim pielęgniarki i położne. To my częściej widzimy pacjenta niż lekarz i jesteśmy w stanie wyłapać więcej problemów zdrowotnych.

Największymi barierami, które utrudniają wykonywanie badań profilaktycznych, są długi czas oczekiwania na wizytę lub badanie (32 proc.), koszty badań (31 proc.) oraz trudny dostęp do specjalistów (30 proc.). Wśród czynników zniechęcających do wykonywania badań profilaktycznych respondenci wymieniali również brak czasu (20 proc.) i obowiązki zawodowe (10 proc.).

– Z raportu jednoznacznie wynika, że dużą barierą jest dostępność do służby zdrowia. Dlatego zakup pakietów profilaktycznych przez pracodawcę jest bardzo dobrym krokiem. Drugim jest to, co część pracodawców robi, czyli udziela kilku godzin urlopu na badania, żeby pracownik mógł je wykonać w godzinach pracy. To jest bardzo korzystne dla pracownika, ale też w długiej perspektywie dla pracodawcy – tłumaczy Czesław Ducki.

40 proc. badanych uważa, że ich pracodawca dba o zdrowie pracowników, natomiast 41 proc. jest odmiennego zdania. Pracownicy oczekują od pracodawców większego zaangażowania w obszarze zdrowia, szczególnie poprzez rozwój profilaktyki, dodatkowe dni wolne związane ze zdrowiem, wsparcie psychologiczne czy opiekę medyczną dla członków rodziny.

– Nie wolno odkładać profilaktyki na tak zwane jutro. Jutro też będziemy mieć pełny grafik, nie będziemy mieć czasu, natomiast zdrowie nie poczeka. Jako pacjenci powinniśmy się interesować tym, co się dzieje, możemy zgłosić się do programu profilaktycznego, zapytać, będąc przy okazji w przychodni niekoniecznie we własnej sprawie, co jest dla nas dedykowane – radzi Anna Nikołajew-Diak.

Najsilniejszą motywacją do wykonywania badań profilaktycznych jest chęć kontrolowania stanu zdrowia (46 proc.), a jej znaczenie rośnie wraz z wiekiem. Dla młodszych ankietowanych większe znaczenie mają historia chorób w rodzinie, informacje znalezione w mediach oraz wsparcie bliskich. Starsi kierują się natomiast głównie zaleceniami lekarza i własnymi doświadczeniami zdrowotnymi.

– Jeśli zbudujemy wśród młodych osób pozytywne nastawienie do badania się, to jest szansa, że oni później przekażą to dalej swoim dzieciom, osobom z rodziny. W ten sposób będziemy budować wielopokoleniowe pozytywne nastawienie do zdrowia – podkreśla pielęgniarka i koordynatorka ds. położnictwa w PZU Zdrowie. 

Publikacji raportu „Epidemia zmęczenia. Polacy nie mają czasu na zdrowie” – dostępnego na stronie pzuzdrowie.pl – towarzyszyła akcja „Pociąg do Zdrowia” realizowanej przez PZU Zdrowie na dworcach kolejowych w pięciu miastach Polski.  

– W ramach akcji w ciągu jednego dnia przebadaliśmy ok. 700 osób. Mogły one skorzystać z porady specjalistów, kardiologa, dermatologa, ale też pielęgniarki czy dietetyka, mogły wykonać badanie EKG, zbadać poziom glukozy, cholesterolu czy witaminy D – podkreśla członek zarządu PZU Zdrowie. – W ciągu jednego dnia wśród badanych odnieśliśmy ewidentne korzyści. Wykryto jedną chorobę serca u dziecka, dwie osoby miały podejrzenie poważnej choroby onkologicznej i zostały skierowane do dalszej diagnostyki. Wiele zbadanych osób miało negatywne parametry i skierowaliśmy je do dalszego leczenia.

Źrodło: Newseria

Śpij lepiej, ruszaj się więcej, zdrowiej jedz, mniej scrolluj, rozwijaj się, dbaj o relacje. Wellbeing ma pomagać nam lepiej o siebie zadbać. W praktyce łatwo jednak zamienić go w kolejną, długą listę rzeczy do odhaczenia na już. Wtedy, zdaniem ekspertów, może zniechęcać i przytłaczać. Jak dbać o siebie uważnie i bez nadmiernej presji, ale regularnie? Jaką rolę w tym wszystkim może odegrać technologia?

8 września obchodzony jest Światowy Dzień Wellbeingu.¹ To dobra okazja, żeby spojrzeć na dobrostan nie jak na modne hasło, ale jak na codzienne pytanie: czego potrzebuję, aby funkcjonować lepiej, spokojniej i bardziej świadomie?

Według badania Multi.Life 88 proc. Polaków martwi się o stan swojego zdrowia, a ponad 4 na 10 często lub bardzo często odczuwa z tego powodu stres. Jednocześnie 43 proc. badanych deklaruje, że chciałoby nauczyć się lepszego dbania o zdrowie fizyczne, a 36 proc. chciałoby zdobyć więcej wiedzy w zakresie profilaktyki zaburzeń zdrowia psychicznego.² W innym badaniu Multi.Life blisko co trzeci Polak – 28 proc. – wskazał również, że chciałby nauczyć się zasad świadomego i zdrowego odżywiania.³

– Za tymi danymi stoją bardzo codzienne potrzeby: jak lepiej spać, jak radzić sobie ze stresem, jak wrócić do ruchu albo kiedy warto porozmawiać ze specjalistą? Dlatego rozmowa o dobrostanie coraz rzadziej sprowadza się do jednego, ogólnego zalecenia. Powinna dotyczyć ułożenia priorytetów i wyboru pierwszego kroku, który jest realny dla konkretnej osoby – przekonuje dr hab. n. med. Andrzej Silczuk, psychiatra, ekspert Multi.Life i dodaje:

– W rozmowie o dobrostanie łatwo niechcący uruchomić mechanizm presji. Człowiek słyszy, że powinien lepiej spać, więcej się ruszać, zdrowiej jeść, ograniczyć ekran, zadbać o relacje i jeszcze znaleźć czas na rozwój. Każda z tych rekomendacji jest potrzebna, ale razem mogą zabrzmieć jak kolejna lista wymagań, dlatego warto wprowadzać zmiany gradacyjnie. Jeżeli ktoś jest już przeciążony, taka lista nie zawsze motywuje. Czasem tylko wzmacnia poczucie, że znowu sobie z czymś nie radzi – mówi.

Dobrostan to system naczyń połączonych

World Happiness Report 2026 opisuje dobrostan szeroko. Uwzględnia relacje i zaufanie. Ważne miejsce zajmują w nim również zdrowie, poczucie wpływu oraz środowisko cyfrowe. Raport nie sprowadza więc tematu do jednej prostej praktyki ani jednego czynnika. Wskazuje raczej na warunki codziennego życia, które wpływają na to, jak ludzie oceniają własne funkcjonowanie.⁴

Podobne szerokie ujęcie pojawia się w raporcie „Dobrostan Polek i Polaków”, przygotowanym przez infuture.institute na zlecenie Benefit Systems. Autorzy opisują dobrostan przez sześć obszarów: zdrowie fizyczne i psychiczne, wewnętrzny spokój, komfort życia, relacje oraz kontakt z naturą. Średnia wartość dobrostanu Polek i Polaków wyliczona na podstawie Wellbeing Score wynosi 4,9/10.⁵

– To, że na dobrostan składa się wiele obszarów, nie oznacza, że w każdym momencie trzeba zajmować się nimi wszystkimi jednocześnie. Potrzeby zmieniają się wraz z sytuacją, etapem życia czy poziomem obciążenia. Czasem potrzebujemy działania, a czasem odpoczynku i odpuszczenia sobie – mówi dr Silczuk.

Telefon może rozpraszać, ale może też pomagać

Z badania Multi.Life wynika, że przebodźcowanie jest dziś jedną z głównych przyczyn stresu Polaków – wskazuje je 47 proc. badanych. Niemal tyle samo, bo 48 proc., mówi o nadmiarze obowiązków i braku czasu.²

– Nie demonizowałbym technologii jako takiej, choć często jako pierwsza przychodzi na myśl, gdy poszukujemy powodów gorszego samopoczucia czy zdrowia. Po całym dniu napięcia telefon może podtrzymywać nas w ciągłym pobudzeniu, jeśli staje się tylko źródłem kolejnych bodźców. Ale ten sam ekran może na przykład służyć kontaktowi, zdobywaniu wiedzy, treningowi czy dotarciu do konkretnego, potrzebnego w danym momencie specjalisty. Dlatego warto patrzeć nie tylko na czas spędzony online, ale przede wszystkim na to, po co sięgamy po technologię i co dzięki niej robimy. A przede wszystkim – jak czujemy się później. Tym bardziej, że to właśnie przestrzeń online wyrównuje dostęp do informacji i specjalistów – dodaje ekspert.

World Happiness Report 2026 pokazuje złożony obraz relacji między mediami społecznościowymi, technologią i dobrostanem. Znaczenie ma nie tylko czas spędzony online. Liczy się także rodzaj aktywności, kontekst korzystania z narzędzi cyfrowych oraz to, czy technologia wspiera relacje, wiedzę i poczucie wpływu.⁴

Mniej aplikacji, prostszy pierwszy krok

Technologia sprawiła, że narzędzia wspierające zdrowie i dobre nawyki możemy mieć zawsze przy sobie. To ona przypomina nam, że czas wstać i się rozruszać. Pomaga umówić rozmowę ze specjalistą, oszacować kaloryczność posiłku czy sprawdzić, jak spaliśmy. Dzięki technologii możemy też słuchać podcastów, w których głos zabierają specjaliści. W tym wszystkim łatwo się jednak zgubić, zwłaszcza gdy każda potrzeba oznacza kolejną aplikację, konto i powiadomienie. Zamiast ułatwiać dbanie o siebie, czasem nieświadomie dokładamy sobie kolejne decyzje i z czasem zniechęcamy się do korzystania z dostępnych rozwiązań.

Badanie Talker Research przeprowadzone online na zlecenie MD Live by Evernorth wśród 2 tys. ubezpieczonych dorosłych Amerykanów korzystających z aplikacji i narzędzi zdrowotnych pokazuje, że przeciętny respondent regularnie używa sześciu takich aplikacji, a 22 proc. – co najmniej dziesięciu. 57 proc. korzysta z narzędzi monitorujących aktywność fizyczną, 39 proc. z aplikacji żywieniowych, a 37 proc. z rozwiązań do monitorowania snu. Ponad połowa badanych – 53 proc. – uważa, że aplikacji zdrowotnych jest zbyt wiele, by nad nimi nadążać, a 45 proc. deklaruje, że co tydzień odczuwa wypalenie związane z koniecznością uzupełniania i śledzenia danych. Jednocześnie 91 proc. twierdzi, że narzędzia zdrowotne poprawiły ich rozumienie funkcjonowania własnego organizmu, choć 40 proc. przyznaje, że nie wie, jak najlepiej wykorzystywać je w praktyce.⁶

– Mnogość wykorzystywanych rozwiązań może prowadzić do chaosu, co czyni dbanie o dobrostan jeszcze trudniejszym. Poszukując rozwiązań technologicznych, które mogą wesprzeć nas w dbaniu o siebie, warto zatem zwracać uwagę na ich kompleksowość. Dziś na rynku odnaleźć można rozwiązania, które łączą monitorowanie elementów zdrowego stylu życia, takich jak aktywność fizyczna czy sposób odżywiania, z możliwością skorzystania z wiedzy i konsultacji eksperckich. Warto poszukiwać tych, które w ramach jednego narzędzia pokażą nam, jak dziś wygląda nasz styl życia, i pomogą realnie wprowadzić oczekiwane zmiany. Narzędzia ukierunkowane na efektywne doświadczenie użytkownika mogą pomóc określić cel oraz rekomendować odpowiednie funkcjonalności, by wspierać w jego osiąganiu – mówi Izabela Nasiłowska-Włodarek, Business Development Director w Benefit Systems S.A., odpowiedzialna za rozwój platformy wellbeingowej Multi.Life.

Dobrostan nie wymaga perfekcji

Dbanie o siebie nie musi być kolejnym projektem naprawczym prowadzonym pod presją. Można wprowadzać mikrozmiany, wyznaczać priorytety, ale też zostawić miejsce na odpoczynek, przyjemność czy czas, który nie służy realizacji żadnego celu.

– Dbanie o siebie nie powinno oznaczać nieustannego poprawiania siebie. Są momenty, kiedy potrzebujemy działania, zmiany nawyku czy profesjonalnego wsparcia, ale są też takie, kiedy najbardziej potrzebny jest odpoczynek. Dobrostan nie polega na tym, żeby wszystko robić idealnie. Raczej na tym, żeby potrafić zauważyć własną potrzebę i odpowiedzieć na nią bez dokładania sobie kolejnej presji – podsumowuje dr Andrzej Silczuk.

Źródło: inf pras

Sama wiedza o profilaktyce nie wystarczy, jeśli nie prowadzi do wykonania badania. Ministerstwo Zdrowia zainaugurowało ogólnopolską kampanię „Profilaktyka – podaj dalej”, która ma zachęcić Polaków do regularnych badań i dbania o zdrowie jeszcze przed pojawieniem się objawów choroby. Przez cały wrzesień w kraju odbędzie się ponad 500 wydarzeń i akcji zdrowotnych, a w promocję profilaktyki włączą się także resorty edukacji, sportu, infrastruktury i aktywów państwowych.

Konferencji towarzyszyło podpisanie porozumienia o współpracy między Ministerstwem Zdrowia, Ministerstwem Edukacji Narodowej i Ministerstwem Sportu i Turystyki. Dokument podpisali minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, minister edukacji Barbara Nowacka oraz minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki. Wcześniej podobne porozumienia zawarto z Ministerstwem Infrastruktury i Ministerstwem Aktywów Państwowych.

Profilaktyka zaczyna się przed pojawieniem się objawów

Głównym przesłaniem kampanii jest zachęcenie Polek i Polaków do działania, zanim pojawią się symptomy choroby. Profilaktyka to nie tylko badania, ale także aktywność fizyczna, zdrowe odżywianie, szczepienia i ograniczanie czynników ryzyka.

„O zdrowie warto dbać, zanim pojawią się objawy. Profilaktyka zaczyna się dużo wcześniej: od codziennych decyzji, aktywności fizycznej, zdrowego odżywiania, szczepień, niepalenia, kontroli czynników ryzyka i regularnych badań odpowiednich do wieku i stanu zdrowia” – podkreśliła minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

Minister zaznaczyła, że celem kampanii jest przełożenie wiedzy na działanie i zwiększenie liczby osób korzystających z badań profilaktycznych: „Chcemy budować świadomość, że badania profilaktyczne nie są wymagające. Wystarczy zrobić pierwszy krok: sprawdzić dostępne badania i umówić termin wizyty. Oprócz tego, że sami będziemy przykładać wagę do regularnych badań, warto, abyśmy uświadamiali i namawiali do tego naszych bliskich: rodzinę, przyjaciół, współpracowników. Najlepszym prezentem, jaki możemy podarować drugiej osobie, jest troska o jej zdrowie.”

Informacja ma prowadzić do badania

Podczas konferencji zwrócono uwagę, że mimo szerokiej oferty bezpłatnych badań zainteresowanie profilaktyką wciąż jest niewystarczające. Jednocześnie dostępne są setki tysięcy terminów na mammografię i badania HPV HR, na które można zapisać się również przez Internetowe Konto Pacjenta i aplikację mojeIKP.

„Sama wiedza nie wystarczy. Chcemy, żeby informacja prowadziła do decyzji, decyzja do zapisu, a zapis do wykonanego badania” – mówiła minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

Profilaktyka na wyciągnięcie ręki

Ważnym elementem kampanii są narzędzia cyfrowe. Z aplikacji mojeIKP korzysta już ponad 5,5 mln osób. Umożliwia ona m.in. sprawdzenie dostępnych programów profilaktycznych, wypełnienie ankiety programu „Moje Zdrowie” oraz zapisanie się na badania.

Kampania wykorzystuje także spersonalizowane powiadomienia w mojeIKP i wiadomości SMS, przypominające o badaniach i wskazujące najprostszą drogę do zapisania się na wizytę.

Profilaktyka wspólną odpowiedzialnością państwa

Partnerzy kampanii będą wykorzystywać własne kanały komunikacji i infrastrukturę, aby promować profilaktykę wśród uczniów, rodziców, pracowników, pasażerów i uczestników wydarzeń sportowych.

Podczas panelu „Profilaktyka – wspólna odpowiedzialność państwa” przedstawiciele administracji publicznej rozmawiali o obecności profilaktyki w szkołach, miejscach pracy, sporcie, transporcie publicznym i przestrzeni cyfrowej.

Wiedza, która ma prowadzić do działania

Drugi panel poświęcono znaczeniu regularnych badań, wczesnemu wykrywaniu chorób oraz barierom utrudniającym korzystanie z profilaktyki. Eksperci podkreślali rolę edukacji zdrowotnej, prostych komunikatów i cyfrowych narzędzi ułatwiających zapis na badania.

Uczestnicy wydarzenia mogli również skorzystać z podstawowych pomiarów zdrowotnych, nauczyć się samobadania oraz uzyskać pomoc przy instalacji aplikacji mojeIKP.

Ponad 500 wydarzeń w całej Polsce

Kampania będzie prowadzona przez cały wrzesień. W całym kraju zaplanowano ponad 500 wydarzeń i akcji zdrowotnych. Przekazy kampanii pojawią się m.in. w telewizji, na billboardach, nośnikach cyfrowych i w warszawskim metrze.

Ambasadorami kampanii są Katarzyna Dowbor, Anna Karwan, Tomasz Majewski, Pia Skrzyszowska oraz Otylia Jędrzejczak. Towarzyszy im Profiś, maskotka kampanii promująca ideę przekazywania dalej wiedzy o zdrowiu.

Więcej o kampanii: https://pacjent.gov.pl/profilaktyka-podaj-dalej

Źródło: MZ