Medicalpress
Wokół menopauzy narosło wiele mitów, a kobiety często nie wiedzą, kiedy dokładnie się zaczyna, jak ją rozpoznać i co zrobić, aby przejść przez ten czas w dobrej formie. Na najczęściej zadawane pytania odpowiada prof. dr hab. n. med. Violetta Skrzypulec-Plinta – ginekolog, seksuolog i ekspertka zdrowia kobiet. 
Menopauza to naturalny etap w życiu każdej kobiety, który zazwyczaj pojawia się około 50. roku życia. Choć jest procesem fizjologicznym, często budzi niepokój i wiąże się z wieloma pytaniami – od typowych objawów, przez sposoby leczenia, aż po wpływ stylu życia na samopoczucie. Zmiany hormonalne zachodzące w tym okresie oddziałują nie tylko na cykl miesiączkowy, ale także na serce, kości, układ nerwowy czy życie intymne.

Wokół menopauzy narosło wiele mitów, a kobiety często nie wiedzą, kiedy dokładnie się zaczyna, jak ją rozpoznać i co zrobić, aby przejść przez ten czas w dobrej formie. O najczęściej zadawane pytania odpowiada prof. dr hab. n. med. Violetta Skrzypulec-Plinta – ginekolog, seksuolog i ekspertka zdrowia kobiet. Aby dowiedzieć się więcej obejrzyj cykl filmów wideo.

Czym właściwie jest menopauza i kiedy występuje?
– Menopauza to czas w życiu kobiety, w którym dochodzi do ostatniej miesiączki, a poziom podstawowych hormonów – estrogenów – zaczyna trwale spadać – tłumaczy prof. Violetta Skrzypulec-Plinta. – Zanim to nastąpi, mamy okres okołomenopauzalny, czyli perimenopauzę. Zwykle zaczyna się ona około 43. roku życia i wiąże się z nieregularnymi krwawieniami oraz stopniowym obniżaniem poziomu hormonów. Średni wiek menopauzy to 51–52 lata, ale wpływ mają na niego czynniki genetyczne, środowiskowe, a także przebyte operacje ginekologiczne czy stosowanie używek – szczególnie papierosów.

Jakie są objawy menopauzy?
Objawy można podzielić na krótkoterminowe i długoterminowe. – Najczęściej pierwszym sygnałem są uderzenia gorąca – mówi ekspertka. – Towarzyszą im bezsenność, gorsza koncentracja, obniżenie nastroju, a także poczucie „zespołu pustego gniazda”. Z czasem mogą pojawić się dolegliwości kardiologiczne, insulinooporność, bóle mięśni i stawów. Długofalowo kobiety borykają się z suchością pochwy, bolesnością w trakcie współżycia czy osteoporozą. Dlatego tak ważna jest odpowiednia opieka medyczna i dobrze dobrana terapia.

Czy objawy menopauzy można wyleczyć?
– Objawy menopauzy można skutecznie łagodzić. Podstawą jest indywidualny dobór terapii do stanu zdrowia pacjentki – podkreśla prof. Skrzypulec-Plinta. – Kobietom z macicą zaleca się preparaty estrogenowo-gestagenowe, a pacjentkom po histerektomii same estrogeny. W przypadku suchości pochwy stosujemy preparaty miejscowe. Jeśli hormonalna terapia menopauzalna jest przeciwwskazana, można sięgnąć po preparaty roślinne czy środki poprawiające nawilżenie.

Czy istnieje test na menopauzę?
– Podstawą są zgłaszane objawy, ale wykonujemy też badania hormonalne: estradiol, FSH, AMH oraz TSH – wylicza ekspertka. – Badanie USG pozwala ocenić jajniki i endometrium. To, wraz z obrazem klinicznym, daje nam pewność, że kobieta wchodzi w menopauzę.

Czy menopauza występuje także u mężczyzn?
– U mężczyzn również dochodzi do spadku hormonów, szczególnie testosteronu. Ten stan nazywamy andropauzą lub hipogonadyzmem – wyjaśnia prof. Skrzypulec-Plinta. – Objawy są podobne: obniżenie nastroju, gorsza decyzyjność, zmęczenie. Występują jednak później niż u kobiet – zwykle 15–20 lat później. W terapii stosuje się odpowiednio dobrane leczenie hormonalne.

Czy istnieją naturalne metody łagodzenia objawów menopauzy?
– Preparaty pochodzenia roślinnego mają ogromne znaczenie. Zioła o działaniu fitoestrogenowym, jak szwaganda, omeliny czy suplementacja witaminy D3, mogą wspierać organizm w okresie okołomenopauzalnym – tłumaczy ekspertka. – Najlepiej wprowadzać je jak najwcześniej. Kluczowe jest jednak, aby nie stosować niczego na własną rękę – dawkę i rodzaj preparatu powinien dobrać lekarz ginekolog.

Czy dieta i aktywność fizyczna mają wpływ na przebieg menopauzy?
– Zdecydowanie tak. Aktywność fizyczna i zdrowa dieta to filary profilaktyki zdrowotnej w każdym wieku, także w menopauzie – zaznacza ekspertka. – Regularny ruch poprawia metabolizm i samopoczucie, a odpowiednio zbilansowana dieta chroni przed niedoborami i nadmiarem kalorii. Kobiety, które wcześniej były aktywne i dbały o jadłospis, łatwiej radzą sobie z objawami menopauzy.

Jakie konsekwencje może mieć hormonalne leczenie menopauzy?
– Hormonalna terapia menopauzalna ma jasno określone kryteria włączenia i wyłączenia – mówi prof. Skrzypulec-Plinta. – Regularne wizyty kontrolne są konieczne, aby ocenić jej bezpieczeństwo. Pamiętajmy, że terapia może nie tylko łagodzić objawy, ale też chronić przed osteoporozą i rakiem jelita grubego. Ważne jest utrzymywanie prawidłowej masy ciała, bo otyłość sama w sobie zwiększa ryzyko onkologiczne.

Menopauza to naturalny etap życia, ale dzięki wiedzy i nowoczesnym możliwościom leczenia kobiety mogą przechodzić go świadomie i z zachowaniem wysokiej jakości życia.

Źródło: Wywiad z prof. dr hab. n. med. Violetta Skrzypulec-Plinta, kanał Astellas Pharma Polska
https://www.youtube.com/watch?v=aO0R-IG3_cc&list=PLVKQm-NE8ZLua7T8XWsxHouGUxSqccXq7
W Polsce temat nietrzymania moczu oraz innych schorzeń układu moczowo-płciowego wciąż pozostaje w cieniu debaty publicznej, choć dotyczy milionów pacjentów – głównie kobiet po porodach, osób starszych i przewlekle chorych. Z okazji Światowego Tygodnia Kontynencji 2025 eksperci, lekarze i organizacje pacjenckie spotkali się na ogólnopolskiej konferencji, by wspólnie mówić jednym głosem: inkontynencja to nie wstydliwa przypadłość, a poważne wyzwanie zdrowotne, które wymaga systemowego podejścia, rzetelnej edukacji i skutecznego leczenia. Wydarzenie było także momentem symbolicznej zmiany pokoleniowej w Stowarzyszeniu „UroConti”.
Światowy Tydzień Kontynencji to globalna inicjatywa Międzynarodowego Towarzystwa Kontynencji (International Continence Society, ICS), realizowana przez World Federation of Incontinence and Pelvic Problems (WFIPP). Stowarzyszenie „UroConti” jako członek-założyciel WFIPP od lat aktywnie działa na rzecz podnoszenia świadomości społecznej, wspierania pacjentów oraz rzecznictwa systemowych zmian w leczeniu inkontynencji w Polsce.

Tegoroczne obchody rozpoczęła ogólnopolska konferencja, która odbyła się 16 czerwca 2025 roku w Hotelu Novotel Warszawa Centrum. Spotkanie zgromadziło szerokie grono lekarzy, fizjoterapeutów, dietetyków, pacjentów, przedstawicieli organizacji społecznych oraz osób reprezentujących środowisko naukowe i kliniczne. Możliwość udziału online sprawiła, że przekaz wydarzenia dotarł do jeszcze szerszego grona odbiorców.

Wiodącym tematem spotkania było uświadamianie społecznych, medycznych i psychologicznych skutków nietrzymania moczu oraz stolca – problemów, które dotykają miliony osób, lecz wciąż pozostają tematami tabu. Jak wskazywali eksperci, inkontynencja to nie tylko problem zdrowotny, ale także poważne wyzwanie społeczne i systemowe, zbyt często marginalizowane zarówno w debacie publicznej, jak i w praktyce klinicznej.

Prezes Stowarzyszenia „UroConti”, Anna Sarbak, otwierając wydarzenie, podkreśliła wagę edukacji i równego dostępu do nowoczesnych metod leczenia. – Inkontynencja to nie wstydliwa przypadłość – to realny problem medyczny, który może i powinien być skutecznie leczony. Naszą misją jest wspieranie pacjentów, walka o refundację skutecznych terapii i promowanie wiedzy, która ratuje jakość życia. Potrzebujemy silnego, zintegrowanego głosu – pacjentów, ekspertów i decydentów – zaznaczyła.

Szczególną uwagę podczas wydarzenia zwrócono na potrzebę zrozumienia złożonego charakteru inkontynencji. Eksperci medyczni przedstawili wnikliwą analizę anatomicznych, neurologicznych i funkcjonalnych przyczyn nietrzymania moczu i stolca. Zwracali uwagę na fakt, że choć obie dolegliwości bywają leczone rozdzielnie, często mają wspólną przyczynę: uszkodzenia mięśni dna miednicy, zwieraczy, nerwów – zwłaszcza nerwu sromowego – oraz zaburzenia mechanizmów czucia i odruchów.

Wskazywano także, że nawet połowa kobiet po porodach drogami natury może mieć w przyszłości objawy nietrzymania – zarówno moczu, jak i stolca. Urazy okołoporodowe – często nierozpoznane lub zignorowane – są główną przyczyną inkontynencji u kobiet po 50. roku życia. Na konferencji omówiono także najnowsze kierunki leczenia chirurgicznego. Szczególnym zainteresowaniem cieszyła się prezentacja dr Piotra Kani, specjalisty chirurgii ogólnej i urologicznej z Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach, który przedstawił postępy w zakresie robotyki chirurgicznej z wykorzystaniem Robota Chirurgicznego da Vinci. Dzięki tej technologii możliwe staje się przeprowadzanie ultraprecyzyjnych operacji urologicznych z minimalną inwazyjnością, co znacząco skraca czas rekonwalescencji i poprawia wyniki terapii.

 Robot da Vinci to narzędzie, które pozwala zrewolucjonizować podejście do leczenia nietrzymania moczu – zwłaszcza w przypadkach wymagających rekonstrukcji tkanek lub zabiegów radykalnych w obrębie prostaty czy pęcherza. Kluczowe jest jednak, by dostęp do tej technologii nie był przywilejem nielicznych, lecz systemowym standardem – zaznaczył dr Kania.

Szczególne miejsce poświęcono także zagadnieniu edukacji diabetologicznej. Beata Stepanow, Prezes Stowarzyszenia Edukacji Diabetologicznej i wiceprezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, wskazała na dramatyczny związek między cukrzycą a rozwojem inkontynencji. – Pacjenci diabetologiczni bardzo często cierpią na zaburzenia przewodnictwa nerwowego, co wpływa bezpośrednio na zdolność utrzymania moczu czy stolca. Z drugiej strony brak edukacji żywieniowej i kontroli glikemii prowadzi do nieodwracalnych uszkodzeń. Potrzebujemy interdyscyplinarnego podejścia – diabetolog, urolog, fizjoterapeuta i pacjent muszą działać razem – apelowała.

Podkreślono również znaczenie profilaktyki obejmującej odpowiednią edukację okołoporodową, regularną aktywność fizyczną, ćwiczenia mięśni dna miednicy, masaż krocza oraz – co najważniejsze – wczesną diagnostykę i odwagę w mówieniu o objawach. Wielokrotnie podkreślano, że temat inkontynencji w Polsce wciąż jest „niewidzialny” – zarówno w systemie ochrony zdrowia, jak i w społecznej świadomości.

O stylu życia i aktywności fizycznej, jako wsparciu terapii chorób dna miednicy mówiła Magdalena Floriańska, fizjoterapeutka uroginekologiczna z Centrum Medycznego MCC w Warszawie. Wykład rozpoczęła od podkreślenia, że choroby – a dokładniej dysfunkcje – dna miednicy to szerokie spektrum problemów, które można pogrupować na trzy główne kategorie: nietrzymanie moczu, stolca lub gazów (czyli inkontynencję), obniżenia narządów miednicy mniejszej oraz zespoły bólowe. Każda z tych dolegliwości wymaga kompleksowego podejścia terapeutycznego, obejmującego zarówno interwencje medyczne, jak i wsparcie fizjoterapeutyczne oraz zmiany w codziennym stylu życia.

Prelegentka zwróciła także uwagę, że istnieją czynniki ryzyka wspólne dla wszystkich trzech grup schorzeń – zarówno niemodyfikowalne, jak wiek czy płeć, jak i te, na które pacjent ma realny wpływ: sposób odżywiania, aktywność fizyczna, nawodnienie, nawyki toaletowe, jakość snu czy zarządzanie stresem. – Nie mamy wpływu na nasz PESEL, ale mamy wpływ na to, co jemy, jak się poruszamy i czy potrafimy odpoczywać – zauważyła. Podkreśliła też, że dieta oddziałuje nie tylko na masę ciała, ale również na pasaż jelitowy, stany zapalne, jakość tkanek oraz gospodarkę hormonalną – a więc na wiele mechanizmów powiązanych z występowaniem i nasileniem objawów nietrzymania moczu czy bólu miednicy.

Wydarzenie zakończył apel uczestników do decydentów o pilne włączenie leczenia inkontynencji do priorytetów zdrowia publicznego. Wskazano konieczność rozszerzenia refundacji środków chłonnych, dostępu do fizjoterapii uroginekologicznej i rehabilitacji poporodowej oraz objęcia refundacją nowoczesnych form terapii, w tym elektrostymulacji i biofeedbacku. Uczestnicy wezwali również do prowadzenia ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej, która pozwoliłaby odczarować temat inkontynencji jako wstydliwej przypadłości i uznać go za realny problem medyczny, wymagający empatii, diagnostyki i leczenia.

Konferencja „Razem dla skutecznego leczenia” otworzyła oficjalnie Światowy Tydzień Kontynencji 2025 w Polsce. Jak podkreślali organizatorzy, celem tygodnia jest nie tylko uświadamianie skali problemu, lecz także tworzenie przestrzeni do wspólnego działania – pacjentów, specjalistów i instytucji.

Bezpośrednio po zakończeniu konferencji odbyło się Walne Zebranie Delegatów Stowarzyszenia „UroConti”, które przyniosło ważne zmiany organizacyjne oraz symboliczne zakończenie pewnego etapu w historii Stowarzyszenia. Było nim zakończenie kadencji prezes Anny Sarbak, która pełniła tę funkcję nieprzerwanie od 2013 roku.  Delegaci dokonali wyboru nowego Zarządu Głównego na kolejną kadencję. Prezesem została Elżbieta Żukowska, dotychczasowa sekretarz Zarządu, która przez ostatnie lata aktywnie współtworzyła strategię działań i reprezentowała głos pacjentów w kontaktach z instytucjami ochrony zdrowia. Do zarządu dołączyły również Anna Goch, która objęła funkcję sekretarza, oraz Aniela Rogowska jako skarbnik. Jednocześnie dotychczasową prezes, Annę Sarbak, powołano na stanowisko Pełnomocnika Zarządu ds. współpracy z administracją państwową.

Obchody Światowego Tygodnia Kontynencji 2025 w Polsce rozpoczęły się z mocnym przekazem: inkontynencja wymaga natychmiastowych działań systemowych. Konferencja „Razem dla skutecznego leczenia” unaoczniła, jak ogromny wpływ na jakość życia mają problemy nietrzymania moczu i stolca, a także jak wiele możemy zrobić, by poprawić sytuację pacjentów – poprzez dostęp do nowoczesnej terapii, refundację środków i wprowadzenie edukacji zdrowotnej. Zmiana w zarządzie „UroConti” oznacza nowy etap dla organizacji, ale misja pozostaje ta sama: walka o godność, zdrowie i skuteczne leczenie.

Źródło: Uroconti.pl

Rak endometrium to jeden z najszybciej rosnących problemów onkologicznych u kobiet, a jednocześnie nowotwór, w którym przez lata brakowało realnych przełomów terapeutycznych. Dziś, dzięki diagnostyce molekularnej i immunoterapii, pojawia się nowa nadzieja – niestety, tylko dla części pacjentek. Co z pozostałymi 80% chorych? Czy można poszerzyć dostęp do skutecznych terapii również dla nich?
Rak endometrium to jeden z tych raków, w leczeniu którego przez lata brakowało przełomów. Kiedy w innych nowotworach ginekologicznych regularnie pojawiały się nowe, skuteczne terapie, wiedza odnośnie biologii tej choroby nadal pozostawała niewystarczająca. Sytuacja zmieniła się kilka lat temu wraz z wyróżnieniem typów molekularnych raka trzonu macicy. I chociaż w programie lekowym B.148 pojawiły się nowe skuteczne leki, nadal 8 na 10 pacjentek z zaawansowanym lub nawrotowym rakiem endometrium nie ma dostępu do innowacyjnego leczenia.

Rak endometrium to trzeci pod względem zachorowalności nowotwór dotykający kobiety. Nie jest tak częsty, jak rak piersi czy rak płuca, jednakże w ostatnich dwudziestu latach notuje dramatyczny wzrost umieralności: o 5 proc. rocznie. Niestety ten trend jest zgodny z prognozą WHO, według której do 2040 r. o 60% wzrośnie liczba zgonów z powodu raka endometrium.

– Rosnąca zapadalność na raka endometrium wiąże się z cywilizacyjnymi czynnikami ryzyka, czyli m.in. z otyłością czy cukrzycą. 34% wszystkich przypadków raka endometrium można przypisać nadmiernej masie ciała, a występowanie zespołu metabolicznego, m.in wysokiego poziomu cukru we krwi czy nadciśnienia, dwukrotnie zwiększa ryzyko zachorowania na ten nowotwór – podsumowuje prof. dr hab. n. med. Dagmara Klasa-Mazurkiewicz, Katedra Perinatologii Wydziału Lekarskiego Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Nowotwór wokalny, nie lekceważ objawów
Rak trzonu macicy występuje głównie u kobiet powyżej 50. roku życia, czyli w wieku okołomenopauzalnym lub już po menopauzie. Mówi się o nim nowotwór wokalny, co oznacza, że nawet we wczesnej fazie nie da się przeoczyć jego objawów. Według badań, u 90 % pacjentek z rakiem endometrium takim sygnałem jest krwawienie po menopauzie.W grupie kobiet, które nadal miesiączkują mogą pojawić się plamienia między miesiączkowe lub bardziej obfite miesiączki. Warto pamiętać, że nieprawidłowe krwawienie nie od razu oznacza raka endometrium, ale każde wymaga pilnej konsultacji z lekarzem, bo może sugerować inne problemy ginekologiczne.

 
Diagnostyką w raka endometrium
Zaledwie dwanaście lat temu, w 2013 r. wyróżniono typy molekularne raka endometrium, co w konsekwencji po kolejnych ośmiu latach przełożyło się na możliwość wykonania diagnostyki molekularnej, a więc zmiany ścieżki leczenia pacjentki. Stopień zaawansowania raka endometrium wg nowej skali FIGO z dodaną do niej klasyfikacją molekularną guza stosuje się dopiero od 2023 roku. Jednakże minione dwa lata to ogromny przełom dla tej grupy chorych. Aktualnie, wynik diagnostyki dzieli pacjentki z rakiem endometrium na kilka podgrup w zależności od biomarkerów, ale dla dwóch mamy zarejestrowane terapie: chore dMMR charakteryzujące się niedoborem mechanizmu naprawy DNA (20% populacji) i non-dMMR (pMMR) ze sprawnym mechanizmem naprawy (80%). Pierwsza grupa pacjentek w ramach programu lekowego B.148 zyskała dostęp do immunoterapii, która w przypadku ich choroby jest niezwykle skuteczna. Te chore mogą być kwalifikowane do leczenia dostarlimabem (w pierwszej i drugiej linii) lub pembrolizumabem (w drugiej linii).

Skuteczne leczenie? Nie dla wszystkich
Niestety, mimo postępu, nadal większość populacji chorych z zaawansowanym lub nawrotowym rakiem endometrium non-dMMR nie ma dostępu do innowacyjnego leczenia. To oznacza, że 8 na 10 pacjentek nie może skorzystać z immunoterapii.

– W onkologii mówi się o guzach „zimnych” i „gorących”. Guzy „gorące”, w przypadku raka endometrium dMMR, widoczne dla układu odpornościowego dobrze odpowiadają na immunoterapię. Guzy „zimne” – non-dMMR – są słabo widoczne dla układu odpornościowego. Dlatego w tym przypadku wyniki leczenia tą terapią nie były tak spektakularne. Istnieje jednak możliwość zwiększenia odpowiedzi poprzez „podgrzanie guza”. Tak działa inhibitor PARP, który wprowadza zmiany w mikrośrodowisku guza przez co sprawia, że guz staje się bardziej widoczny. W połączeniu z durwalumabem zastosowany u pacjentek non-dMMR ponad dwukrotnie wydłuża czas utrzymywania się odpowiedzi na leczenie. To oznacza dwukrotnie dłuższy czas bez nawrotu czy progresji choroby – powiedziała dr n. med. Anna Dańska – Bidzińska, Klinka Ginekologii Onkologicznej, Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Kobiet Onkologii Polskiej Rak Misja.

Aktualnie, znajomość statusu molekularnego pacjentki, dMMR czy non-dMMR, jest kluczowe w planowaniu ścieżki terapeutycznej i ma istotny wpływ na rokowania pacjentki. Dodatkowo, kierując się naczelną zasadą leczenia onkologicznego – wcześniej znaczy lepiej, warto wdrożyć skuteczne leczenie już w pierwszej linii. Pacjentki z rakiem endometrium dMMR maja już dostęp do takiej terapii. Czas na pacjentki non-dMMR (pMMR).

 
Więcej materiałów dot. raka endometrium: https://rakmisja.pl/
Endometrioza to przewlekła choroba dotykająca nawet co dziesiątą kobietę w wieku rozrodczym, której objawy znacząco obniżają jakość życia i mogą prowadzić do niepłodności. Przez lata pacjentki zmagające się z tą chorobą pozostawały bez odpowiedniego wsparcia w systemie opieki zdrowotnej. Na szczęście, dzięki nowej inicjatywie Ministerstwa Zdrowia, dostęp do kompleksowej, bezpłatnej diagnostyki i leczenia endometriozy staje się rzeczywistością. Sprawdzamy, jak działa nowy system i gdzie szukać pomocy.
Od 1 lipca roku kobiety cierpiące na endometriozę mogą skorzystać z bezpłatnej, kompleksowej opieki medycznej w ramach świadczeń gwarantowanych przez NFZ. Dzięki specjalnemu programowi opracowanemu przez Ministerstwo Zdrowia, leczenie tej wymagającej choroby możliwe jest w wyspecjalizowanych ośrodkach na terenie całego kraju.

Co oferują ośrodki leczenia endometriozy?
Placówki realizujące nowy program oferują:
To model oparty na współpracy interdyscyplinarnego zespołu specjalistów, co znacząco zwiększa szansę na poprawę jakości życia kobiet dotkniętych chorobą.

Kto może skorzystać z pomocy?

Z programu może skorzystać każda pacjentka ze zdiagnozowaną lub podejrzewaną endometriozą – niezależnie od stopnia zaawansowania choroby. Warunkiem jest skierowanie do ośrodka przez lekarza ubezpieczenia zdrowotnego. Lista aktualnych ośrodków opublikowana jest na stronie Narodowego Funduszu Zdrowia.

Dlaczego to tak ważne?

Endometrioza to nie tylko bolesne miesiączki – to choroba ogólnoustrojowa, która wpływa na płodność, stan psychiczny, funkcjonowanie zawodowe i społeczne. Zbyt często była bagatelizowana, a kobiety latami pozostawały bez diagnozy lub odpowiedniego leczenia. Dzięki nowemu programowi system ochrony zdrowia w Polsce robi krok w stronę bardziej empatycznego i kompleksowego podejścia do zdrowia kobiet.

Nowy system opieki nad pacjentkami z endometriozą to długo oczekiwana zmiana, która wreszcie daje kobietom realną szansę na skuteczne leczenie, wsparcie i odzyskanie komfortu życia. Każda pacjentka zasługuje na to, by być wysłuchaną, zdiagnozowaną i objętą należytą opieką – bez kosztów, bez stygmatyzacji, z pełnym szacunkiem dla jej potrzeb. Zachęcamy kobiety, które zmagają się z objawami endometriozy, by nie zwlekały i skonsultowały się z lekarzem.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

W Światowym Dniu Kobiet o świadomości zdrowotnej, czynnikach ryzyka i profilaktyce rozmawiamy z dr Jerzym Gryglewiczem, MBA, ekspertem ochrony zdrowia, Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Pod względem wykonywania badań profilaktycznych Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie, a wydajemy na nie tylko jedną dziesiątą PKB. Tymczasem dzięki inwestycji w edukację zdrowotną, prewencję i wczesną diagnostykę, można by zaoszczędzić 10 razy więcej na leczeniu, zapobiegając 40-50 proc. przypadków chorób cywilizacyjnych – mówili uczestnicy czerwcowej debaty Medycznej Racji Stanu i Federacji Stowarzyszeń „Amazonki” pt. „Edukacja, profilaktyka, diagnostyka – fundamenty bezpieczeństwa zdrowotnego”.
Debata była drugim wydarzeniem eksperckim w ramach kampanii „Siła kobiet. Zdrowie kobiety – bezpieczeństwo rodziny” pod patronatem honorowym wicemarszałek Sejmu Moniki Wielichowskiej. Eksperci rozmawiali m.in. o roli szczepień u osób chorych przewlekle i po 50 roku życia, kompleksowym leczeniu otyłości i chorób nazywanych niesłusznie „wstydliwymi”.

– Nie ma profilaktyki bez edukacji. Dziękuję Ministerstwu Zdrowia i Ministerstwu Edukacji, że od 2025 roku w planie lekcji pojawi się edukacja zdrowotna, która zdrowie człowieka będzie traktowała w sposób kompleksowy – powiedziała na wstępie do debaty Anna Jasińska, współzałożycielka i rzecznika Medycznej Racji Stanu. Ekspertka, powołując się na dane z Barometru WHC 2023 „Kobieta w kolejce” podała, że w roku 2023 średni czas oczekiwania na wizytę do specjalisty wynosił cztery miesiące. W 2024 roku czas oczekiwania wynosił już prawie sześć miesięcy. Na przykład do endokrynologa pacjenci czekali średnio 11 miesięcy, obecnie jest to 18 miesięcy, z kolei do ginekologa -onkologa w ubiegłym roku pacjentki czekały 5,2 miesiąca – obecnie – 4,7 miesiąca.

– W dzisiejszych czasach, gdy zmiany demograficzne, postęp technologiczny i nowe wyzwania zdrowotne stawiają przed nami nowe zadania, musimy skoncentrować nasze wysiłki na trzech podstawowych filarach: edukacji, profilaktyce i wczesnej diagnostyce. Chodzi o zwiększenie naszej świadomości, zredukowanie ryzyka wystąpienia chorób nowotworowych, jak też ich wykrywanie na bardzo wczesnym etapie. Tu wciąż mamy wiele do zrobienia – powiedziała Monika Wielichowska.

Grażyna Mierzejewska, ekspertka Medycznej Racji Stanu, przytoczyła badanie przeprowadzane w 2023 roku przez niemiecką firmę STADA wśród 32 tys. pacjentów w 16 krajach Europy, w świetle którego Polska znalazła się na przedostatnim miejscu po Serbii, a przed Rumunią, jeśli chodzi o wykonywanie badań profilaktycznych.

– Najwięcej badań profilaktycznych wykonują osoby miedzy 40 a 50 rokiem życia, następnie osoby w wieku emerytalnym, oznacza to, że młodzi ludzie nie badają się w ogóle – mówiła.

Poseł Marcin Józefaciuk z Sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży zwrócił uwagę na poziom wiedzy o zdrowiu w szkołach. – W przeszłości edukacja zdrowotna została mocno zaniedbana. Jako dyrektor szkoły widzę, że 90% młodzieży podupada na zdrowiu, świadomie robiąc szkodliwe rzeczy. Oni nie są w stanie przerwać złych nawyków swoich dziadków i rodziców. (…) Pamiętajmy, że to my musimy być przykładem dla naszych dzieci. Nie może tak być, że mama, czy tata mówi: „nie pal”, paląc samemu. Dzieci i młodzież są bardzo krytyczne i zauważają nasz brak konsekwencji oraz zakłamanie – podkreślał poseł.

Szczepienia najsłabszych, seniorów i grup ryzyka

Konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych prof. Miłosz Parczewski mówił o konieczności wdrażania profilaktyki chorób zakaźnych w starzejącej się populacji. Wskazał na znaczenie szczepień przeciwko półpaścowi, pneumokokom i RSV, które powinny być refundowane, np. w ramach programu bezpłatnych leków 65 plus. – Szczepionki zmniejszające ryzyko ciężkiego przebiegu chorób zakaźnych u osób w wieku 65 lat i więcej powinny być refundowane dla tej grupy wiekowej, czyli szczepienia przeciwko półpaścowi, RSV oraz pneumokokom – zaznaczył.

Dr Janusz Meder prezes PUO i współzałożyciel Medycznej Racji Stanu również podkreślił rolę wcześniejszego wdrożenia szczepień u pacjentów, którzy będą zaczynać leczenie chorób przewlekłych. – Musimy przy  podejrzeniu choroby przewlekłej, zanim rozpocznie się np. leczenie immunosupresyjne zapewnić możliwość szczepienia – wskazał.

Prof. Krzysztof Tomasiewicz kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych, Samodzielny Szpital Publiczny w Lublinie dodał, że szczepienie przeciwko półpaścowi powinno być również refundowane niezależnie od wieku osobom szczególnie narażonym na tę chorobę, czyli pacjentom z obniżoną odpornością, chorym na nowotwory, leczonym chemioterapią, steroidoterapią, immunosupresyjnie oraz zakażonym HIV.

O dostęp do szczepienia przeciwko półpaścowi dla swoich chorych upominali się prof. Brygida Kwiatkowska, konsultant krajowa w dziedzinie reumatologii i prof. Konrad Rejdak, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. Zaznaczyli, że dla pacjentów z chorobami autoimmunologicznymi refundacja tych szczepień jest potrzebna, bo wiele stosowanych w ich leczeniu terapii zwiększa ryzyko reaktywacji półpaśca.

Obecnie 50% refundacja szczepionki przeciwko półpaścowi przysługuje osobom w wieku 65 lat i starszym oraz z grup ryzyka. Za jedną dawkę muszą zapłacić 375,53 zł, a trzeba przyjąć dwie w odstępie 2 miesięcy. Dla wielu ta kwota jest poważną barierą.

Półpasiec jest zakaźną chorobą wirusową, na której wystąpienie są szczególnie narażone osoby po 50. roku życia. Choroba wiąże się z ryzykiem licznych powikłań, a jej dokuczliwym następstwem jest często przewlekły ból neuropatyczny oporny na leczenie, który może poważnie upośledzać jakość życia oraz sprawność funkcjonalną.  Dodatkowo choroba może zmuszać do przerwania lub opóźnienia leczenia innych schorzeń oraz wpływać na ich przebieg. Według danych epidemiologicznych, prawie każda osoba w populacji Polski miała kontakt z wirusem VZV. Półpasiec ze stanu uśpienia reaktywuje się u 10-20 proc. pacjentów. Potencjalnie więc ogromny odsetek Polaków narażony jest na rozwinięcie półpaśca. Wśród czynników wywołujących półpasiec są najczęściej stres emocjonalny, stosowanie leków (leków immunosupresyjnych), czy obecność nowotworu złośliwego.

Nieetyczne nieleczenie otyłości

Prof. Mariusz Wyleżoł, kierownik Warszawskiego Centrum Kompleksowego Leczenia Otyłości i Chirurgii Bariatrycznej w Szpitalu Czerniakowskim w Warszawie, podkreślił, że wśród ponad 200 powikłań otyłości znajdują się nie tylko schorzenia kardiologiczne i metaboliczne, jak otyłość, ale również nowotwory. Przypomniał, że przed dwoma miesiącami odbyły się konsultacje publiczne na temat pilotażowego programu zachowawczego leczenia otyłości – KOS-BMI 30 Plus. Obecnie pacjenci i lekarze czekają na jego wdrożenie. Do programu będą się mogły dostać osoby w wieku powyżej 18 lat ze zdiagnozowaną otyłością (BMI powyżej 30), która jest spowodowana nadmierną podażą energii i u których rozpoznano co najmniej jedno z dziewięciu powikłań otyłości. Jest to już drugi po KOS-BAR (chirurgiczne leczenie otyłości olbrzymiej) program kompleksowego leczenia otyłości. – Zakłada on kompleksowe leczenie choroby otyłościowej, ale nie umożliwia farmakologicznego leczenia chorych ze środków publicznych. A niestety, wśród chorych na otyłość większość stanowią osoby, które mają mocno ograniczone możliwości finansowe – zaznaczył prof. Wyleżoł dodając, że problemem wciąż pozostaje rozpoznanie choroby otyłościowej, a przez brak rozpoznania chorzy nie są leczeni. – To tak jakby stwierdzić nadciśnienie i nie wdrożyć leczenia. My leczymy otyłość paliatywnie, bo zajmujemy tylko jej powikłaniami. A powinniśmy leczyć przyczynowo. I będzie to możliwe, jeśli chociaż dla grupy najbardziej chorych farmakoterapia zostanie zrefundowana – apelował. Dodał, że dziś i tak ponosimy koszty leczenia powikłań otyłości.

Prof. Mariusz Wyleżoł ubolewał także, że chirurgia bariatryczna raz się pojawia w programie, a raz znika. – Już czas, aby to rozwiązanie weszło na stałe. Najnowsze badania pokazują, że leczenie operacyjne chorych otyłych wydłuża ich życie, jednocześnie znacząco poprawiając jego jakość. Chirurgiczne zmniejszenie żołądka zapewnia wyraźną utratę wagi i pomaga w leczeniu ponad 40 schorzeń związanych z otyłością, jak cukrzyca typu 2, choroby serca, obturacyjny bezdech senny i niektóre nowotwory. U wielu pacjentów po zabiegu obserwowano redukcję incydentów kardiologicznych, udarów oraz lepszą kontrolę lub remisję cukrzycy.

Prof. Lucyna Ostrowska, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości podkreśliła, że obecnie dostępna jest farmakoterapia, która działa na podstawowe przyczyny choroby otyłościowej. Nowoczesna farmakoterapia, oparta na tzw. podwójnym agoniście receptorów polipeptydu insulinotropowego zależnego od glukozy (GIP) oraz glukagonopodobnego peptydu-1 (GLP-1), zaczyna swoją skutecznością doganiać efektywność chirurgii bariatrycznej, oceniła specjalistka. U dużego odsetka pacjentów pozwala ona uzyskiwać redukcję masy ciała o co najmniej 15-17 proc., co utrzymuje się w czasie. – Poza leczeniem choroby otyłościowej pozwala nam to na leczenie powikłań otyłości, jak cukrzyca typu 2 – oceniła prof. Ostrowska.

Choroby „wstydliwe”

Dagmara Korbasińska-Chwedczuk, zastępca dyrektora Departamentu Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia we wstępie do panelu poświęconemu chorobom „wstydliwym” poinformowała, że zespół powołany przez minister Izabelę Leszczynę który zajmuje się bezpieczeństwem i zdrowiem kobiet poświęci całe spotkanie nietrzymaniu moczu i urazom okołoporodowym.

Prof. Ewa Barcz, kierownik Katedry Ginekologii i Położnictwa Collegium Medicum UKSW Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie poinformowała, że problem nietrzymania moczu i chorób dna miednicy wynika przede wszystkim ze starzenia się oraz z czynników genetycznych i w zasadzie trudno go unikać. Zachorowalność będzie rosła, ponieważ społeczeństwo się starzeje. – Brakuje refundacji nowoczesnych leków i fizjoterapii – ubolewała. Aż 30 proc. dorosłych kobiet w polskiej populacji będzie miało jakąś chorobę dna miednicy, a po 50. roku życia zapadalność rośnie do nawet 50 proc. Najczęstsze schorzenia dna miednicy to wszystkie postaci nietrzymania moczu, obniżenie i wypadanie narządów dna miednicy oraz nietrzymanie stolca Nietrzymanie moczu jest to problemem nawet kilku milionów kobiet w Polsce i może nie tylko obniżać jakość życia, ale niemal całkowicie eliminować kobietę z aktywności społecznej.

Elżbieta Żukowska, sekretarz Stowarzyszenia UroConti mówiła o problemach kobiet z nietrzymaniem moczu i braku refundacji środków higieny.

Dr Anna Czech z Kliniki Urologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego poinformowała, że polscy pacjenci z zespołem pęcherza nadreaktywnego nie mają dostępu do pełnej palety rozwiązań farmakologicznych, które są rekomendowane przez polskie i europejskie towarzystwa naukowe. Wśród nich znajduje się m.in. mirabegron, który jest wskazany w objawowym leczeniu naglącego parcia na mocz, częstomoczu i nietrzymania moczu spowodowanego naglącymi parciami, które mogą wystąpić u dorosłych pacjentów z zespołem pęcherza nadreaktywnego. Polska jest jedynym krajem w UE, w którym cząsteczka ta nie została objęta refundacją, mimo że postępowanie w tej sprawie było inicjowane dwukrotnie. 

Dr Czech dodała, że w leczeniu raka prostaty zdarzyło się wiele dobrego, ale konieczne są dalsze działania edukacyjne, dostęp do specjalisty urologa bez skierowania, a także zwiększanie zakresu refundacji procedur diagnostycznych i terapeutycznych. Obecnie nie jest refundowana biopsja w oparciu o rezonans.

Doktor zaznaczyła, że w leczeniu raka pęcherza moczowego pojawiło się w ostatnim okresie sporo opcji terapeutycznych, jednak dotyczą one zaawansowanego stadium choroby, w przypadku kolejnej linii leczenia. Obejmują więc niewielki odsetek chorych.
 
Z kolei w terapii pacjentów z nienaciekającym rakiem pęcherza moczowego, w ostatnich latach także niewiele się zmieniło.  – Polegamy głównie na klasycznej chemioterapii, więc postępu nie ma. Jest to bardzo agresywny nowotwór, mediana przeżycia pacjenta niestety tutaj się nie wydłuża – powiedziała specjalistka.

źródło: Medyczna Racja Stanu

W opublikowanym przez Forum Parlamentu Europejskiego (EPF) Europejskim Atlasie Antykoncepcji 2022, Czechy, Litwa, Słowacja, Węgry i Polska znalazły się wśród dziesięciu państw o najgorszych wynikach. Polska zamknęła ten ranking, jako jedyny kraj europejski, który w ciągu ostatnich czterech lat zwiększył ograniczenia dotyczące antykoncepcji.
W opublikowanym przez Forum Parlamentu Europejskiego (EPF) Europejskim Atlasie Antykoncepcji 2022, Czechy, Litwa, Słowacja, Węgry i Polska znalazły się wśród dziesięciu państw o najgorszych wynikach. Polska zamknęła ten ranking, jako jedyny kraj europejski, który w ciągu ostatnich czterech lat zwiększył ograniczenia dotyczące antykoncepcji.