Medicalpress

Pacjenci zyskali nowe źródło wiedzy o profilaktyce, czynnikach ryzyka i chorobach układu krążenia. Portal kardiologia.gov.pl ma gromadzić treści przygotowywane i weryfikowane przez ekspertów, a także pomagać w orientacji w systemie opieki kardiologicznej. Serwis uruchomiono w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia i ma być sukcesywnie rozbudowywany.

Narodowy Program Chorób Układu Krążenia na lata 2022–2032 obejmuje m.in. inwestycje w edukację, profilaktykę i styl życia. Uruchomienie portalu kardiologia.gov.pl wpisuje się w ten kierunek, Centrum Projektów Strategicznych NIKard wraz z ekspertami tworzy publiczne miejsce, w którym odbiorcy będą mogli szukać uporządkowanych i sprawdzonych informacji dotyczących zdrowia sercowo-naczyniowego oraz organizacji opieki kardiologicznej w Polsce.

W przestrzeni, w której pacjenci codziennie spotykają się z ogromną liczbą informacji o zdrowiu, szczególnego znaczenia nabiera możliwość dotarcia do treści przygotowanych i weryfikowanych w oparciu o wiedzę ekspercką. Portal ma wspierać świadome dbanie o zdrowie i ułatwiać orientację w najważniejszych zagadnieniach kardiologicznych.

– Rzetelna wiedza jest dziś podstawą działań edukacyjnych i informacyjnych w ochronie zdrowia. Jest szczególnie istotna w czasach tak szerokiej dezinformacji z jaką mamy do czynienia na co dzień w sektorze. Uruchamiając portal kardiologia.gov.pl, udostępniamy pacjentom jedno miejsce z pełną informacją o chorobach sercowo – naczyniowych. Zwracamy także uwagę na istotne treści profilaktyczne. Czasami jedna decyzja o badaniach może uratować zdrowie – mówi wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.

Portal, który będzie się rozwijał i dostarczał tylko wiarygodnych informacji

kardiologia.gov.pl startuje w Światowym Dniu Serca, ale jego uruchomienie jest początkiem dalszego rozwoju. Serwis będzie sukcesywnie uzupełniany o nowe treści i materiały odpowiadające na prawdziwe potrzeby odbiorców. Celem jest stworzenie trwałego, wiarygodnego punktu odniesienia dla osób szukających informacji o profilaktyce i zdrowiu sercowo-naczyniowym, niezależnie od wieku.

– Portal ma pomagać przekładać wiedzę na codzienne decyzje dotyczące zdrowia. Będziemy go rozwijać w taki sposób, aby odpowiadał na realne potrzeby osób szukających wiarygodnych informacji o profilaktyce i chorobach układu krążenia – podkreśla prof. Piotr Dobrowolski, pełnomocnik Ministra Zdrowia ds. Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia.

Profilaktyka z perspektywy lekarza

Podczas konferencji eksperci NIKard przedstawili również argumenty, dlaczego profilaktyka pozostaje ważna z perspektywy praktyki klinicznej. Dr hab. n.med. Maciej Dąbrowski, zastępca dyrektora ds. klinicznych Narodowego Instytutu Kardiologii, odniósł się m.in. do tego, co pacjent może zrobić zanim konieczne stanie się leczenie interwencyjne, jakie sygnały i czynniki ryzyka warto znać oraz dlaczego dostęp do rzetelnych informacji może wspierać wcześniejszą reakcję.

 – Najczęściej trafiają do nas pacjenci z zawałem serca i zwężeniem lub niedrożnością tętnicy wieńcowej, którzy wymagają pilnego leczenia interwencyjnego. Wielu z tych sytuacji można jednak uniknąć dzięki regularnym badaniom, kontroli ciśnienia, cholesterolu LDL i cukru oraz codziennej aktywności fizycznej i zdrowej diecie. Kluczowe są świadomość i wiedza pacjentów. Kto zna swoje wyniki i czynniki ryzyka, szybciej reaguje i konsekwentnie się leczy. Profilaktyka i terapia to wspólna praca pacjenta i lekarza, w której skuteczność leczenia zależy od obu stron – tłumaczy dr hab. n. med. Maciej Dąbrowski, zastępca dyrektora ds. klinicznych Narodowego Instytutu Kardiologii.

Światowy Dzień Serca także dla pacjentów NIKard

Wspólne działania Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Instytutu Kardiologii nie ograniczają się jedynie do organizacji konferencji prasowej. 29 września zaplanowano szereg aktywności edukacyjnych i profilaktycznych dla pacjentów Instytutu i ich rodzin, w tym możliwość pomiaru ciśnienia tętniczego oraz prezentację materiałów m.in. „10 dla Zdrowia”. Wszystkie aktywności łączy wspólny przekaz: profilaktyka zaczyna się od wiedzy i działania, a Krążenie ma znaczenie.

Portal kardiologia.gov.pl realizowany jest w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia na lata 2022-2023.

Źródło: MZ

Codziennie sprawdzamy dziesiątki liczb – godzinę, temperaturę, kurs euro czy poziom baterii w telefonie. A czy wiemy, jaki mamy poziom cholesterolu? Zbyt wysoki cholesterol ma około 21 mln Polaków, czyli nawet 60-70% dorosłej populacji, a przez długi czas może on nie dawać żadnych objawów. 28 września rusza ogólnopolska kampania edukacyjna „Cholesterol. Poznaj swoje liczby”, która zachęca: zbadaj cholesterol, poznaj swój cholesterol LDL i sprawdź, co ta liczba mówi o Twoim zdrowiu.

Kampania jest realizowana w ramach Koalicji Liga Walki z Cholesterolem przez Polskie Towarzystwo Lipidologiczne oraz Fundację TO SIĘ LECZY. Jej celem jest zachęcenie Polaków do kontrolowania poziomu cholesterolu i poznania swojego LDL-C, który podwyższony odpowiada za proces miażdżycy. Równie istotnym zadaniem jest zwrócenie uwagi na inne ważne czynniki ryzyka sercowo-naczyniowego, które nierzadko towarzyszą podwyższonemu cholesterolowi.

W Polsce i Europie choroby sercowo-naczyniowe pozostają główną przyczyną zgonów (aż 160 tys. rocznie). Jednym z kluczowych modyfikowalnych czynników ich rozwoju są zaburzenia lipidowe. Najnowsze wyniki programu „Moje Zdrowie” wskazują, że 50% Polaków nigdy nie zbadało swojego cholesterolu, a z tych, którzy to zrobili, aż 18% ma poziom LDL-C ponad 190 mg/dl – leczy się tylko 22%. Najnowszy bilans zdrowia Polaków WOBASZ3 także pokazuje, że hipercholesterolemia dotyczy prawie 60 proc. Polaków i od 20 lat pozostaje ona jednym z najpowszechniejszych czynników ryzyka. Dlatego znajomość własnego poziomu cholesterolu – przede wszystkim LDL-C – jest ważnym elementem profilaktyki.

– Zbyt wysokie stężenie cholesterolu LDL przez lata może nie dawać żadnych objawów, a jednocześnie prowadzić do rozwoju miażdżycy i zwiększać ryzyko zawału, udaru czy choroby tętnic obwodowych. Niestety znajomość swojego stężenia cholesterolu z ostatnich 12 miesięcy zna tylko co 8. Polak. Dlatego tak ważne jest, aby poznać swoje stężenie LDL-C i nie czekać z badaniem na pierwszy sygnał choroby, której skutecznie potrafimy zapobiegać. Szczególnie, że obecnie, biorąc pod uwagę leczenie niefarmakologiczne, zmianę stylu życia oraz leki, potrafimy bardzo skutecznie radzić sobie z zaburzeniami lipidowymi. Pamiętajmy jednocześnie, że jeśli chcemy z sukcesem zapobiegać miażdżycy, musimy pamiętać też o innych składowych profilu lipidowego – nie-HDL, triglicerydach czy lipoproteinie(a) – o co zawsze powinniśmy także zapytać swojego lekarza.  – podkreśla prof. Maciej Banach, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego, przewodniczący Międzynarodowego Panelu Ekspertów Lipidowych (ILEP).

Poznaj swój cholesterol

Kampania „Cholesterol. Poznaj swoje liczby” stawia cholesterol w centrum uwagi, ponieważ z zaburzeniami lipidowymi zmaga się dwóch na trzech mieszkańców naszego kraju. Mogą one długo pozostawać niezauważone, a ich wczesne wykrycie pozwala odpowiednio wcześnie podjąć działania prewencyjne. Warto znać nie tylko poziom LDL-C, którego wartość docelowa zależy od indywidualnego ryzyka sercowo-naczyniowego, ale także inne składowe profilu lipidowego i wiedzieć za co odpowiadają i co sami możemy zrobić by je poprawić.

– Z rozmów z pacjentami widzimy także, że problemem nie zawsze jest samo wykonanie badania. Czasem wynik trafia do szuflady, bo nie wiemy co oznacza, czy powinniśmy się nim przejmować i co zrobić dalej. Chcemy, żeby ta kampania pomagała przejść od samej liczby do świadomego działania. Zbadać cholesterol, poznać swój wynik, zrozumieć go i – jeśli jest taka potrzeba – wspólnie z lekarzem zdecydować o dalszym postępowaniu. Profilaktyka zaczyna się od wiedzy o własnym zdrowiu – mówi Marek Kustosz, prezes Fundacji TO SIĘ LECZY.

Cholesterol jest jednocześnie częścią większej układanki. Ciśnienie tętnicze, poziom glukozy czy nadmierna masa ciała nie funkcjonują w oderwaniu od niego. Poszczególne czynniki ryzyka mogą współwystępować i zwiększać swoje niekorzystne oddziaływanie, a przez długi czas nie powodować wyraźnych dolegliwości. Nierozpoznane i nieleczone stopniowo zwiększają ryzyko rozwoju miażdżycy oraz poważnych chorób i zdarzeń sercowo-naczyniowych, takich jak choroba wieńcowa, zawał serca, udar mózgu, czy choroba tętnic obwodowych.

Cholesterol i trzy inne liczby, które należy znać

Pierwsze pytanie brzmi: jaki jest mój poziom cholesterolu? Warto znać nie tylko cholesterol całkowity, ale przede wszystkim poziom LDL-C, a także nie-HDL-C, który przedstawia masę wszystkich cząsteczek lipidowych odpowiedzialnych za proces miażdżycy. Wartość docelowa zależy od indywidualnego ryzyka sercowo-naczyniowego. U osób zdrowych norma stężenia LDL wynosi poniżej 3,0 mmol/l (115 mg/dl). Kampania będzie zachęcała także, by każdy z nas sam sprawdził swoje ryzyko sercowo-naczyniowe.  Jest to bardzo łatwe dzięki powszechnie dostępnym online kalkulatorom ryzyka SCORE2. Wówczas dowiemy się, że możemy mieć ryzyko umiarkowane, wysokie czy bardzo wysokie, a wówczas stężenie LDL powinno wynosić odpowiednio <100, 70 czy 55 mg/dl.  

Polska zaświeci przykładem

W ramach kampanii 29 września, w Światowy Dzień Serca, podświetlone zostaną charakterystyczne budynki i obiekty użyteczności publicznej w różnych częściach Polski. W ten sposób miasta i instytucje włączą się w akcję, przypominając mieszkańcom o znaczeniu profilaktyki i regularnych badaniach. O liczbach, które naprawdę mają znaczenie, przypominać będą m.in. Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie, Enea Stadion w Poznaniu, Fontanna Neptuna w Gdańsku, Opera i Filharmonia Podlaska w Białymstoku, Kładka o. Bernatka w Krakowie, Pałac Kultury i Nauki oraz most Śląsko-Dąbrowski w Warszawie, Plac Litewski w Lublinie i Spodek w Katowicach.

Polska kampania częścią europejskiej inicjatywy

Termin rozpoczęcia kampanii nie jest przypadkowy. Jej start zbiega się ze Światowym Dniem Serca oraz Europejskim Tygodniem Badań Przesiewowych (EU Screening Week), organizowanym w ramach europejskiej inicjatywy Know Your Numbers powiązanej z EU Safe Hearts Plan. Wspólnym celem tych działań jest zwiększanie świadomości czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych oraz zachęcanie do profilaktyki, regularnych badań i wczesnego wykrywania zagrożeń dla zdrowia. EU Safe Hearts Plan, zaprezentowany przez Komisję Europejską w grudniu 2025 r., jest pierwszym kompleksowym unijnym planem dotyczącym zdrowia sercowo-naczyniowego.

A zatem, czy znasz swój cholesterol by zadbać o swoje zdrowie tu i teraz?

Więcej informacji będzie dostępnych na stronie kampanii od 28 września www.cholesterol.poznajswojeliczby.pl

Po aktualności związane z wydarzeniami w ramach kampanii zapraszamy na profil FB Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego: https://www.facebook.com/PTLipid oraz Fundacji TO SIĘ LECZY: https://www.facebook.com/ToSieLeczy

Żródło: inf pras

Na nadciśnienie tętnicze cierpi 32 proc. Polaków w wieku 20-75 lat i co dziesiąty między 20. i 35. rokiem życia – wynika z najnowszych badań WOBASZ III, przedstawionych w piątek podczas odbywającej się w Warszawie XXV Ogólnopolskiej Konferencji „Polka w Europie”.

Najnowszy raport potwierdził częste występowanie w naszej populacji nadciśnienia tętniczego (NT), za jakie uznaje się takie, które przekracza 130/80 mmHg. – Niepokojące jest, że rozpowszechnienie nadciśnienia, które dotyczy co najmniej jednej trzeciej dorosłej populacji, stale się zwiększa – powiedział dr hab. Piotr Jędrusik z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, który przedstawił wyniki badań.

WOBASZ III to najnowsza edycja Ogólnopolskiego Badania Stanu Zdrowia Ludności, realizowanego w latach 2025-2026. Jednym z jego głównych ustaleń jest występowanie nadciśnienie tętniczego i skuteczność jego leczenia, gdyż choroba ta znacznie zwiększa ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, w tym zawałów serca i udarów mózgu, będących główną przyczyną zgonów.

– Niestety przewidujemy dalszy wzrost częstotliwości występowania nadciśnienia tętniczego – powiedział dr hab. Piotr Jędrusik z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nadciśnienia Tętniczego i Angiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Jednym z głównych tego powodów – podkreślił – jest narastanie nadwagi i otyłości w naszym społeczeństwie.

Specjalista powołał się na badania opublikowane przez pismo medyczne JAMA, z których wynika, że otyłość jest głównym czynnikiem ryzyka nadciśnienia. Powiedział, że w większym stopniu przyczynia się ona do zbyt dużego wzrostu ciśnienia tętniczego, aniżeli na przykład nadużywanie alkoholu.

Według JAMA przestrzeganie diety DASH (obniżającej ciśnienie tętnicze), zmniejsza ryzyko NT o 14 proc., a ograniczenie spożycia alkoholu poniżej 10 gramów alkoholu dziennie – o 10 proc. Prawidłowy wskaźnik masy ciała (BMI), czyli taki który nie przekracza 25 punktów, obniża ryzyko NT o 40 proc. Tymczasem ponad 18 mln dorosłych Polaków ma nadmierną masę ciała.

– Niepokojące jest, że w leczeniu nadciśnienia jesteśmy nieskuteczni – zaznaczył kardiolog WUM. – Dobą kontrolę ciśnienia uzyskuje się u 30-40 proc. osób z NT.

Jego zdaniem głównym tego powodem jest nieprzestrzeganie zaleceń przez pacjentów. Wielu z nich stosuje leki nieregularnie lub po pewnym czasie je odstawia, wtedy ciśnienie ponownie wzrasta. Z kolei lekarze nie zawsze zmieniają leki, gdy te, które przepisali, okazują się nieskuteczne (jeśli pacjent w ogóle je stosuje). U wielu pacjentów lepsze efekty daje zażywanie dwóch lub trzech leków obniżających ciśnienie tętnicze.

Z badania WOBASZ III wynika, że leki na nadciśnienie przyjmuje 63,5 proc. Polaków z NT, przy czym ciśnienie 140/90 uzyskuje się u 32 proc. naszych rodaków z nadciśnieniem. W wielu innych krajach jest znacznie lepiej – kontrolę prawidłowego ciśnienia uzyskuje się u 70-80 proc. chorych.

Polskiego Towarzystwo Nadciśnienia Tętniczego w ramach kampanii „Misja 50/30. Ciśnienie Pod Kontrolą”, zamierza uzyskać prawidłowe wartości ciśnienia tętniczego u co najmniej 50 proc. pacjentów do 2030 r. Aby to osiągnąć, trzeba zwiększyć w naszym społeczeństwie świadomość, że ciśnienie tętnicze trzeba regularnie kontrolować. – Wciąż 40-60 proc. Polaków nie zna swojego ciśnienia tętniczego – alarmował dr hab. Piotr Jędrusik.

Nadciśnienie nieco rzadziej występuje u kobiet niż mężczyzn, co zmienia się w starszym wieku, gdy u pań zdarza się częściej i jest słabiej kontrolowane. Według WOBASZ III w wieku 30-79 lat na NT cierpi 61 proc. mężczyzn i 53 proc. kobiet. Rozpoznane jest ono u 72 proc. mężczyzn i 81 proc. kobiet, leczone – odpowiednio u 64 proc. i 76 proc., a dobrze kontrolowane – u 34 proc. i 43 proc. Jednak w starszym wieku kontrola ciśnienia tętniczego u kobiet jest gorsza.

– Pamiętajmy, że ryzyko chorób sercowo-naczyniowych wzrasta od najniższych progów nadciśnienia tętniczego zarówno u mężczyzn, jak i kobiet – ostrzegał dr hab. Piotr Jędrusik. – Z kolei dobra kontrola ciśnienia eliminuje wzrost tego ryzyka nawet u osób w starszym wieku.

Źródło: Nauka w Polsce

Niewydolność serca dotyka już ponad 60 milionów ludzi na świecie i należy do najczęstszych przyczyn hospitalizacji osób po 65. roku życia. Choć kojarzona jest głównie z zaawansowaną chorobą kardiologiczną, rozwija się przez wiele lat, często bezobjawowo. Eksperci przekonują, że właśnie dlatego kluczowe znaczenie ma profilaktyka podejmowana na długo przed pojawieniem się pierwszych symptomów.

Na łamach European Heart Journal ukazało się kompleksowe opracowanie poświęcone zapobieganiu niewydolności serca. Autorzy podsumowali aktualną wiedzę na temat czynników ryzyka, skutecznych działań profilaktycznych oraz metod identyfikacji osób szczególnie narażonych na rozwój tego schorzenia.

Choroba, która zaczyna się dużo wcześniej

Niewydolność serca nie jest pojedynczą chorobą, lecz zespołem objawów wynikających z niezdolności serca do efektywnego pompowania krwi. Najczęściej jest konsekwencją trwających przez lata procesów chorobowych i może rozwijać się długo, zanim pacjent odczuje pierwsze dolegliwości.

– Niewydolność serca jest jednym z najczęstszych powikłań chorób sercowo-naczyniowych i stanowi istotną przyczynę hospitalizacji oraz przedwczesnej śmiertelności. Starzenie się społeczeństw oraz rosnąca częstość występowania otyłości, cukrzycy i nadciśnienia tętniczego sprawiają, że liczba chorych stale wzrasta. Dlatego działania zapobiegawcze mają dziś kluczowe znaczenie zarówno dla zdrowia pacjentów, jak i dla wydolności systemów ochrony zdrowia – podkreśla prof. Izabella Uchmanowicz, dziekan Wydziału Pielęgniarstwa i Położnictwa UMW.

Profilaktyka zamiast leczenia skutków

Przez lata działania związane z niewydolnością serca koncentrowały się przede wszystkim na leczeniu osób, u których choroba już wystąpiła. Autorzy publikacji wskazują, że równie ważne jest wcześniejsze rozpoznawanie zagrożenia i zapobieganie rozwojowi schorzenia.

– Największe znaczenie mają działania ukierunkowane na modyfikację czynników ryzyka: regularna aktywność fizyczna, zdrowa dieta, utrzymanie prawidłowej masy ciała oraz unikanie palenia tytoniu. Coraz więcej dowodów wskazuje także na znaczenie indywidualizacji profilaktyki oraz wczesnego wdrażania skutecznych terapii u osób z grup wysokiego ryzyka – mówi prof. Uchmanowicz.

Współczesna profilaktyka nie ogranicza się przy tym wyłącznie do zmiany stylu życia. Coraz większe znaczenie mają także nowoczesne terapie farmakologiczne, które mogą chronić serce jeszcze przed pojawieniem się pierwszych objawów niewydolności. Dotyczy to szczególnie osób z cukrzycą typu 2 oraz przewlekłą chorobą nerek, należących do grup najbardziej narażonych na rozwój choroby.

Niewydolność serca nie zaczyna się w gabinecie kardiologa

Przez wiele lat organizm może skutecznie maskować skutki rozwijających się chorób przewlekłych. Pacjent funkcjonuje normalnie, nie odczuwa bólu ani duszności i często nie postrzega siebie jako osoby zagrożonej chorobą serca. Tymczasem właśnie wtedy mogą zachodzić zmiany, które po latach doprowadzą do niewydolności serca.

Szczególna rola przypada więc podstawowej opiece zdrowotnej, która umożliwia wieloletnią obserwację stanu zdrowia pacjenta i odpowiednio wczesną reakcję na niekorzystne zmiany.

– Podstawowa opieka zdrowotna ma ogromne znaczenie, ponieważ to właśnie lekarz rodzinny najczęściej jako pierwszy rozpoznaje i długofalowo monitoruje czynniki ryzyka prowadzące do niewydolności serca, takie jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, otyłość, zaburzenia lipidowe czy przewlekła choroba nerek – mówi prof. Donata Kurpas z Katedry Pielęgniarstwa Wydziału Pielęgniarstwa i Położnictwa UMW.

Profilaktyka nie sprowadza się przy tym do recept i kolejnych badań. Istotne są także codzienne nawyki dotyczące ruchu, snu, odżywiania czy radzenia sobie ze stresem. To właśnie suma decyzji podejmowanych przez wiele lat może wpływać na kondycję układu sercowo-naczyniowego.

Najlepszy moment na działanie? Zanim pojawią się objawy

Jednym z najważniejszych wniosków płynących z publikacji jest znaczenie bardzo wczesnej profilaktyki. Największe możliwości zapobiegania niewydolności serca pojawiają się bowiem jeszcze wtedy, gdy człowiek nie odczuwa żadnych dolegliwości.

– Szczególnie ważna jest edukacja osób, które czują się zdrowe, ale mają już czynniki ryzyka, ponieważ właśnie wtedy możemy najwięcej zmienić. Z perspektywy opieki zintegrowanej profilaktyka niewydolności serca powinna zaczynać się nie dopiero w poradni kardiologicznej, lecz znacznie wcześniej – w POZ, w ramach edukacji zdrowotnej, w środowisku lokalnym i codziennych decyzjach, które wspierają zdrowie serca przez całe życie – podkreśla prof. Kurpas.

Takie podejście stoi również za akcją „Trzymamy Ciśnienie”, realizowaną przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu. Jej celem jest zwrócenie uwagi na problem, który przez lata może pozostawać niezauważony. Nadciśnienie tętnicze nie boli, ale pozostaje jednym z najważniejszych czynników prowadzących do chorób układu krążenia.

Współczesna medycyna coraz skuteczniej pozwala identyfikować osoby szczególnie narażone na rozwój niewydolności serca. Nawet najbardziej zaawansowane technologie nie zmieniają jednak podstawowej zasady: o kondycję serca warto dbać każdego dnia i reagować na czynniki ryzyka jeszcze wtedy, gdy nie pojawiły się niepokojące objawy.

Jak zmniejszyć ryzyko niewydolności serca?

Materiał powstał na podstawie artykułu: Prevention of heart failure: A scientific statement of the Heart Failure Association, the European Association of Preventive Cardiology, and the Association of Cardiovascular Nursing & Allied Professions of the ESC, and the ESC Council on Hypertension

Źródło: inf pras

Upalne dni to dla organizmu duże wyzwanie. Wysoka temperatura może nie tylko powodować zmęczenie i osłabienie, ale także zwiększać obciążenie układu krążenia. Szczególnie narażone są osoby z chorobami serca, nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą oraz innymi czynnikami ryzyka.

W czasie upałów serce pracuje intensywniej – pod wpływem wysokiej temperatury naczynia krwionośne rozszerzają się, a organizm szybciej traci wodę wraz z potem. Odwodnienie może prowadzić do zaburzeń ciśnienia tętniczego i dodatkowo obciążać układ krążenia. Dlatego w gorące dni warto szczególnie uważnie obserwować swój organizm.

Zawał nie zawsze wygląda tak samo

Wiele osób kojarzy zawał serca z nagłym, silnym bólem w klatce piersiowej. Tymczasem objawy mogą być znacznie bardziej różnorodne i nie zawsze pojawiają się w tak oczywisty sposób.

Najczęstszym sygnałem alarmowym jest uczucie ucisku, rozpierania lub bólu w klatce piersiowej. Dolegliwości mogą promieniować do ramienia, obu rąk, pleców, szyi lub żuchwy. Mogą im towarzyszyć:

Szczególną czujność powinny zachować kobiety, u których objawy zawału częściej mogą być mniej charakterystyczne. Duszność, nudności, ból pleców lub żuchwy czy nagłe pogorszenie samopoczucia również mogą być sygnałem, że dzieje się coś niepokojącego.

Nie czekaj, aż objawy miną

Nie każdy ból czy złe samopoczucie podczas upału należy tłumaczyć wyłącznie wysoką temperaturą lub odwodnieniem. Jeśli pojawiają się objawy sugerujące zawał, nie należy zwlekać – trzeba natychmiast zadzwonić pod numer alarmowy 112 lub 999.

– Im wcześniej otworzymy naczynie wieńcowe przy pomocy angioplastyki i zastosujemy stent, tym szybciej przerwiemy zawał i ograniczymy uszkodzenie serca pacjenta – mówi prof. Piotr Buszman, kardiolog Oddziału Kardiologii American Heart of Poland w Bielsku-Białej.

Szybka reakcja może zdecydować o dalszym przebiegu choroby. Im wcześniej pacjent otrzyma specjalistyczną pomoc, tym większa szansa na ograniczenie uszkodzenia mięśnia sercowego i uniknięcie poważnych powikłań. AHP i Scanmed zapewniają dostęp do kompleksowej opieki kardiologicznej w 32 pracowniach hemodynamicznych, w których pacjenci z ostrymi zespołami wieńcowymi mogą otrzymać niezbędną pomoc.

Jak zadbać o serce w czasie upałów?

Podczas wysokich temperatur warto pamiętać o kilku prostych zasadach:

Szczególną ostrożność powinny zachować osoby z nadciśnieniem, cukrzycą, podwyższonym poziomem cholesterolu, po przebytym zawale oraz osoby palące papierosy.

– Dbając o serce, powinniśmy przede wszystkim ograniczać czynniki, które mogą je uszkadzać. Dotyczy to zarówno palenia papierosów i e-papierosów, jak i narażenia na dym tytoniowy innych osób. Negatywny wpływ na układ sercowo-naczyniowy ma także alkohol, a szczególnie niebezpieczne są narkotyki i substancje psychoaktywne. Warto pamiętać, że uszkodzenie mięśnia sercowego może mieć trwałe konsekwencje – podkreśla dr n. med. Janusz Prokopczuk, kardiolog Oddziału Kardiologii AHP w Kędzierzynie-Koźlu.

Jak dodaje prof. Piotr Buszman:

– Warto mieć telefon zawsze w zasięgu ręki, numery alarmowe zapisane w widocznym miejscu, informować bliskich o nowych objawach, regularnie wykonywać badania profilaktyczne i pozostawać pod opieką lekarza rodzinnego oraz kardiologa.

Wysoka temperatura nie powinna być powodem do ignorowania sygnałów wysyłanych przez organizm. W przypadku podejrzenia zawału liczy się każda minuta.

Źródło: inf pras

Niewydolność serca dotyka już ponad 60 milionów ludzi na świecie i należy do najczęstszych przyczyn hospitalizacji osób po 65. roku życia. Choć najczęściej kojarzy się z zaawansowaną chorobą kardiologiczną, w rzeczywistości może rozwijać się przez wiele lat, początkowo nie powodując wyraźnych objawów. Autorzy nowego stanowiska naukowego opublikowanego w „European Heart Journal” przekonują, że właśnie dlatego profilaktyka może być jednym z najskuteczniejszych sposobów ograniczenia rosnącej liczby zachorowań.

Dokument przygotowany przez ekspertów kilku struktur Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego jest jednym z najbardziej kompleksowych opracowań poświęconych pierwotnemu zapobieganiu niewydolności serca. Podsumowuje aktualną wiedzę na temat czynników ryzyka, możliwości ich ograniczania oraz metod identyfikowania osób, u których choroba może rozwinąć się w przyszłości.

Wśród współautorek stanowiska znalazły się prof. Izabella Uchmanowicz i prof. Donata Kurpas z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Choroba, która zaczyna się znacznie wcześniej

Niewydolność serca nie jest pojedynczą chorobą, lecz zespołem objawów wynikających z niezdolności serca do efektywnego pompowania krwi lub z konieczności pracy przy nieprawidłowo wysokich ciśnieniach wewnątrz jego jam.

Najczęściej jest końcowym etapem procesów chorobowych trwających przez wiele lat. Do jej rozwoju mogą prowadzić między innymi nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, otyłość, choroba wieńcowa, przewlekła choroba nerek oraz migotanie przedsionków.

Przez długi czas organizm może skutecznie kompensować zachodzące zmiany. Pacjent nie odczuwa jeszcze duszności, obrzęków czy wyraźnego pogorszenia tolerancji wysiłku, ale serce i naczynia są stopniowo uszkadzane.

– Niewydolność serca jest jednym z najczęstszych powikłań chorób sercowo-naczyniowych i stanowi istotną przyczynę hospitalizacji oraz przedwczesnej śmiertelności. Starzenie się społeczeństw oraz rosnąca częstość występowania otyłości, cukrzycy i nadciśnienia tętniczego sprawiają, że liczba chorych stale wzrasta. Dlatego działania zapobiegawcze mają dziś kluczowe znaczenie zarówno dla zdrowia pacjentów, jak i dla wydolności systemów ochrony zdrowia – podkreśla prof. Izabella Uchmanowicz z Katedry Pielęgniarstwa Wydziału Pielęgniarstwa i Położnictwa Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

W Europie z niewydolnością serca żyje ponad 14 milionów osób. Każdego roku rozpoznaje się około 2,5 miliona nowych przypadków, a liczba hospitalizacji związanych z chorobą sięga około 2,2 miliona rocznie.

Profilaktyka zamiast leczenia skutków

Przez wiele lat działania związane z niewydolnością serca koncentrowały się głównie na leczeniu pacjentów, u których choroba już wystąpiła. Autorzy nowego stanowiska wskazują jednak, że największy potencjał tkwi w zapobieganiu jej rozwojowi oraz odpowiednio wczesnym rozpoznawaniu osób szczególnie zagrożonych.

Podstawą pozostaje ograniczanie modyfikowalnych czynników ryzyka. Regularna aktywność fizyczna, zdrowe odżywianie, utrzymywanie prawidłowej masy ciała, niepalenie tytoniu oraz ograniczenie spożycia alkoholu mogą zmniejszać prawdopodobieństwo przyszłych problemów z sercem.

Równie ważne jest skuteczne leczenie nadciśnienia tętniczego, cukrzycy, zaburzeń lipidowych i przewlekłej choroby nerek. To właśnie te schorzenia, często występujące jednocześnie, mogą przez lata prowadzić do niekorzystnych zmian w mięśniu sercowym.

– Największe znaczenie mają działania ukierunkowane na modyfikację czynników ryzyka: regularna aktywność fizyczna, zdrowa dieta, utrzymanie prawidłowej masy ciała oraz unikanie palenia tytoniu. Coraz więcej dowodów wskazuje także na znaczenie indywidualizacji profilaktyki oraz wczesnego wdrażania skutecznych terapii u osób z grup wysokiego ryzyka – mówi prof. Uchmanowicz.

Nadciśnienie jednym z głównych czynników ryzyka

Szczególne miejsce w stanowisku ekspertów zajmuje nadciśnienie tętnicze, uznawane za jeden z najważniejszych czynników prowadzących do niewydolności serca.

Długotrwale podwyższone ciśnienie zmusza serce do intensywniejszej pracy. Z czasem może prowadzić do przerostu lewej komory, jej sztywności, zaburzeń napełniania i kurczliwości oraz stopniowego rozwoju niewydolności.

Autorzy publikacji przywołują dane wskazujące, że każde zwiększenie ciśnienia skurczowego o 5 mmHg wiąże się ze wzrostem ryzyka niewydolności serca. Z kolei skuteczna redukcja ciśnienia może istotnie obniżyć prawdopodobieństwo jej rozwoju.

Dlatego kontrola ciśnienia nie jest jedynie sposobem zapobiegania udarowi czy zawałowi. Jest także jednym z podstawowych elementów profilaktyki niewydolności serca.

Takie myślenie stoi również za akcją „Trzymamy Ciśnienie”, realizowaną przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu. Jej celem jest zwrócenie uwagi na chorobę, która przez wiele lat może nie powodować dolegliwości, ale stopniowo zwiększa ryzyko poważnych powikłań sercowo-naczyniowych.

Nowoczesna profilaktyka to także odpowiednio dobrane leczenie

Współczesna profilaktyka niewydolności serca nie ogranicza się już wyłącznie do zaleceń dotyczących diety, ruchu i zaprzestania palenia.

Coraz więcej dowodów wskazuje, że niektóre leki stosowane u pacjentów z cukrzycą, przewlekłą chorobą nerek lub otyłością mogą zmniejszać ryzyko hospitalizacji z powodu niewydolności serca albo opóźniać jej rozwój.

Szczególne znaczenie mają inhibitory SGLT2. W dużych badaniach klinicznych zmniejszały one ryzyko hospitalizacji z powodu niewydolności serca u osób z cukrzycą typu 2, chorobami układu sercowo-naczyniowego i przewlekłą chorobą nerek.

Autorzy dokumentu zwracają także uwagę na rolę agonistów receptora GLP-1 oraz finerenonu u wybranych pacjentów z zaburzeniami metabolicznymi i chorobą nerek.

Nie oznacza to jednak, że leki te powinny być stosowane samodzielnie lub wyłącznie w celu zapobiegania niewydolności serca. Ich dobór musi wynikać z całościowej oceny stanu zdrowia pacjenta, współistniejących chorób i indywidualnego ryzyka.

Niewydolność serca nie zaczyna się w gabinecie kardiologa

Przez wiele lat pacjent z nadciśnieniem, cukrzycą, otyłością czy chorobą nerek może nie mieć żadnych objawów sugerujących rozwijającą się niewydolność serca. Z tego powodu ogromna część profilaktyki odbywa się poza poradniami specjalistycznymi.

Kluczową rolę pełni podstawowa opieka zdrowotna. Lekarz rodzinny często obserwuje pacjenta przez wiele lat i może zauważyć stopniowe pogarszanie się kontroli ciśnienia, wzrost masy ciała, nieprawidłowe wyniki badań laboratoryjnych czy rozwój kolejnych chorób przewlekłych.

– Podstawowa opieka zdrowotna ma ogromne znaczenie, ponieważ to właśnie lekarz rodzinny najczęściej jako pierwszy rozpoznaje i długofalowo monitoruje czynniki ryzyka prowadzące do niewydolności serca, takie jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, otyłość, zaburzenia lipidowe czy przewlekła choroba nerek – mówi prof. Donata Kurpas z Katedry Pielęgniarstwa Wydziału Pielęgniarstwa i Położnictwa Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Profilaktyka nie sprowadza się przy tym wyłącznie do wystawienia recepty czy skierowania na kolejne badania. Często zaczyna się od rozmowy o codziennych nawykach: ilości ruchu, diecie, śnie, stosowaniu używek, stresie oraz regularnym przyjmowaniu zaleconych leków.

Najlepszy moment na działanie? Zanim pojawią się objawy

Jednym z najważniejszych wniosków stanowiska jest to, że największe możliwości zapobiegania niewydolności serca pojawiają się wtedy, gdy pacjent czuje się jeszcze zdrowy.

Nadciśnienie tętnicze, nadwaga, siedzący tryb życia, nieprawidłowe stężenie glukozy czy pogarszająca się funkcja nerek przez długi czas mogą nie wywoływać wyraźnych dolegliwości. Nie oznacza to jednak, że pozostają obojętne dla układu krążenia.

– Szczególnie ważna jest edukacja osób, które czują się zdrowe, ale mają już czynniki ryzyka, ponieważ właśnie wtedy możemy najwięcej zmienić. Z perspektywy opieki zintegrowanej profilaktyka niewydolności serca powinna zaczynać się nie dopiero w poradni kardiologicznej, lecz znacznie wcześniej – w POZ, w ramach edukacji zdrowotnej, w środowisku lokalnym i codziennych decyzjach, które wspierają zdrowie serca przez całe życie – podkreśla prof. Kurpas.

Eksperci wskazują, że właściwa profilaktyka powinna łączyć działania podejmowane przez pacjenta, podstawową opiekę zdrowotną i specjalistów. W zależności od występujących obciążeń może wymagać współpracy lekarzy rodzinnych, kardiologów, diabetologów, nefrologów, dietetyków, fizjoterapeutów i pielęgniarek.

Nie tylko dieta, ruch i ciśnienie

Nowe stanowisko zwraca uwagę również na czynniki, które dotychczas rzadziej pojawiały się w rozmowach o zapobieganiu niewydolności serca.

Należą do nich między innymi przewlekłe narażenie na zanieczyszczenie powietrza, infekcje układu oddechowego, niektóre terapie przeciwnowotworowe, zaburzenia oddychania podczas snu, używanie substancji psychoaktywnych oraz uwarunkowania społeczno-ekonomiczne.

Autorzy wskazują, że ubóstwo, brak bezpieczeństwa żywnościowego, izolacja społeczna i utrudniony dostęp do opieki mogą ograniczać możliwości zdrowego odżywiania, regularnej aktywności i właściwego leczenia chorób przewlekłych.

Dokument opisuje również czynniki charakterystyczne dla kobiet. Wczesna menopauza, powikłania nadciśnieniowe ciąży, nawracające utraty ciąż czy endometrioza mogą wiązać się ze zwiększonym ryzykiem niewydolności serca w późniejszym życiu. Historia zdrowia reprodukcyjnego powinna więc być uwzględniana podczas całościowej oceny ryzyka sercowo-naczyniowego.

Leczenie onkologiczne może wymagać szczególnej ochrony serca

Osobną grupę stanowią pacjenci leczeni z powodu choroby nowotworowej. Niektóre rodzaje chemioterapii i radioterapii mogą uszkadzać mięsień sercowy i zwiększać prawdopodobieństwo rozwoju niewydolności.

Eksperci podkreślają znaczenie oceny ryzyka sercowo-naczyniowego jeszcze przed rozpoczęciem leczenia onkologicznego. Istotne są także właściwa kontrola ciśnienia, cukrzycy i masy ciała, zaprzestanie palenia oraz regularne monitorowanie funkcji serca w trakcie terapii.

U osób szczególnie narażonych mogą być rozważane dodatkowe strategie kardioprotekcyjne, jednak ich zastosowanie powinno być indywidualnie ustalane przez zespół prowadzący leczenie.

Badania mogą pomóc rozpoznać ryzyko wcześniej

W ocenie zagrożenia niewydolnością serca coraz większe znaczenie mogą mieć nie tylko klasyczne czynniki, takie jak ciśnienie tętnicze, masa ciała, glikemia i funkcja nerek, lecz także wybrane biomarkery.

W stanowisku wymieniono między innymi peptydy natriuretyczne BNP i NT-proBNP, wysokoczułe troponiny sercowe, wskaźnik albumina–kreatynina w moczu oraz wysokoczułe białko C-reaktywne.

Nie są to jednak badania przesiewowe przeznaczone automatycznie dla wszystkich zdrowych osób. Ich wykorzystanie powinno zależeć od indywidualnego profilu ryzyka i decyzji lekarza.

Pomocne mogą być również specjalne modele służące do przewidywania prawdopodobieństwa rozwoju niewydolności serca. Autorzy dokumentu omawiają między innymi skale PCP-HF, PREVENT i europejską SCORE2-HF. Narzędzia te nie zastępują oceny klinicznej, ale mogą pomóc wyłonić osoby wymagające bardziej intensywnej profilaktyki.

Profilaktyka zaczyna się przed wystąpieniem objawów

Najważniejszy wniosek płynący z nowego stanowiska ekspertów jest jednoznaczny: niewydolności serca nie należy postrzegać wyłącznie jako schorzenia wymagającego leczenia, ale przede wszystkim jako chorobę, której w wielu przypadkach można skutecznie zapobiegać. Warunkiem jest odpowiednio wczesne rozpoznanie czynników ryzyka, ich skuteczne leczenie oraz regularna ocena stanu zdrowia osób szczególnie narażonych. Choć nie wszystkim przypadkom niewydolności serca można zapobiec, takie postępowanie może znacząco ograniczyć liczbę zachorowań, hospitalizacji i przedwczesnych zgonów.

Źródła: Piepoli M. i wsp. Prevention of heart failure: A scientific statement of the Heart Failure Association, the European Association of Preventive Cardiology, and the Association of Cardiovascular Nursing & Allied Professions of the ESC, and the ESC Council on Hypertension. „European Heart Journal”, 2026; ehag362.
Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu. Niewydolność serca, 30 czerwca 2026.