Medicalpress

26 października w Światowym Centrum Słuchu IFPS w Kajetanach odbędzie się II Międzynarodowe Sympozjum Muzykoterapii. Eksperci z Polski, Austrii i Łotwy będą rozmawiać o przyszłości zawodu, który w Polsce wciąż nie ma jednoznacznie określonego statusu. Gospodarzem spotkania jest Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu, w którym prof. Henryk Skarżyński i jego zespół od lat wykorzystują muzykę w rehabilitacji słuchu.

Muzykoterapeuci pracują z pacjentami, jednak ich kompetencje i zakres pracy nadal są mało jasne. Jak podkreślają organizatorzy, potrzebne jest lepsze zrozumienie tej profesji również wśród osób decydujących o zatrudnieniu terapeutów i finansowaniu zajęć. Sympozjum pod hasłem „Muzykoterapia jako profesja – między potrzebą regulacji a społecznym zrozumieniem” będzie okazją do omówienia potrzebnych zmian i pozyskania poparcia dla ich wprowadzenia.

Muzyka w pracy z pacjentem

W Kajetanach muzykoterapia jest wykorzystywana w rehabilitacji dzieci z implantami słuchowymi. Podczas zajęć dzieci rozpoznają brzmienie instrumentów i uczą się reagować na zmiany w muzyce. Terapeuta dostosowuje ćwiczenia do możliwości dziecka i etapu rozwoju jego mowy. W ten sposób pracuje nad umiejętnościami słuchowymi potrzebnymi także w codziennym porozumiewaniu się.

Zajęcia są częścią programu „Muzyka w rozwoju słuchowym człowieka”, zainicjowanego przez prof. Henryka Skarżyńskiego. Zespół IFPS opracował na jego potrzeby specjalne kompozycje i ćwiczenia. Bada również ich wykorzystanie w terapii. Barbara Kaczyńska, Katarzyna Godlewska i prof. Henryk Skarżyński opisali w „Journal of Hearing Science” pilotażowe badanie programu „Teatr Instrumentalny” dla dzieci z implantami ślimakowymi.

Muzykoterapia znajduje zastosowanie także w opiece długoterminowej, edukacji i pomocy społecznej. Jej prowadzenie wymaga odpowiedniego przygotowania i współpracy z innymi specjalistami. Ustalenie zasad wykonywania zawodu ma więc znaczenie również dla placówek oraz osób korzystających z pomocy muzykoterapeutów.

Doświadczenie Kajetan

IFPS należy do światowej czołówki ośrodków zajmujących się implantami słuchowymi. Jego twórca i dyrektor, prof. Henryk Skarżyński, w 1992 roku jako pierwszy w Polsce wszczepił implant ślimakowy osobie niesłyszącej. W 2002 roku przeprowadził pierwszą na świecie operację wszczepienia takiego implantu dorosłej osobie z częściową głuchotą. Rozwijany z jego inicjatywy program muzykoterapii wspiera rehabilitację pacjentów po operacji.

Instytut od lat organizuje międzynarodowe spotkania naukowe. W 2026 roku był gospodarzem konferencji implantów słuchowych CI2026. Związkom muzyki ze słuchem poświęcone są również „Ślimakowe Rytmy”, festiwal IFPS, podczas którego występują osoby korzystające z implantów.

Na październikowym sympozjum eksperci przedstawią sytuację muzykoterapeutów w Polsce oraz rozwiązania z Austrii i Łotwy, gdzie zawód został objęty regulacjami prawnymi. Porównają zasady kształcenia i organizacji pracy, a następnie omówią możliwości wykorzystania zagranicznych doświadczeń w Polsce.

Wystąpią m.in. dr hab. Krzysztof Stachyra, profesor UMCS i przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Stowarzyszenia Muzykoterapeutów, prof. Gerhard Tucek z Uniwersytetu Nauk Stosowanych IMC w Krems oraz Mirdza Paipare i dr Jana Duhovska z Uniwersytetu Stradiņša w Rydze. Po debacie o przyszłości zawodu odbędą się sesje dotyczące społecznego rozumienia muzykoterapii i zatrudnienia w instytucjach. Spotkanie zakończy muzykoterapeutyczne jam session.

Organizatorem wydarzenia jest Światowe Centrum Słuchu Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu. Współorganizatorami są Polskie Stowarzyszenie Muzykoterapeutów, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie oraz Akademia Muzyczna im. Karola Szymanowskiego w Katowicach.

Źródło: inf pras

W 2025 roku odnotowano 27,5 mln zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy na łącznie 290,5 mln dni absencji chorobowej. Natomiast jeśli połowa osób nieaktywnych fizycznie w Polsce zaczęłaby spełniać rekomendacje WHO, można byłoby liczyć na 14,6 mln mniej dni chorobowego, a co za tym idzie ok. 1,9 mld zł oszczędności rocznie – wynika z analizy Instytutu Badań Strukturalnych na zlecenie Benefit Systems. Do wyższego poziomu aktywności fizycznej pracujących Polaków przyczyniają się rozwiązania udostępniane przez pracodawców. W ramach sprawdzonego modelu pracownicy mają dostęp do różnych form aktywności i miejsc, w których można ją podejmować.

– Liczba zwolnień lekarskich rośnie z roku na rok. O ile kiedyś mówiliśmy jeszcze o 24–25 mln zwolnień lekarskich w ciągu jednego roku, o tyle w tym momencie mówimy już o 28 mln. Widać więc, że o zdrowie nie tyle powinniśmy, ile musimy zadbać, a profilaktyka powinna być na pierwszym miejscu u każdego z nas – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Paweł Jaroszek, członek zarządu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Z danych ZUS wynika, że w 2025 roku odnotowano 27,5 mln zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy łącznie na 290,5 mln dni absencji chorobowej, zarówno z tytułu choroby własnej, jak i opieki nad dziećmi lub innymi członkami rodziny. Tylko z tytułu choroby własnej do ZUS wpłynęło 24,2 mln zaświadczeń lekarskich, które przełożyły się na 277,6 mln dni absencji chorobowej.

– Na pierwszym miejscu są choroby układu narządu ruchu. Spowodowała to przede wszystkim pandemia, ale nie łudźmy się: to także efekt tego, że coraz więcej pracujemy zdalnie i spędzamy dużo czasu z laptopem na kanapie. Podstawka pod monitor tego nie rozwiąże. Tu potrzebne są bardzo mocne działania profilaktyczne – uważa członek zarządu ZUS.

Choroby układu mięśniowo-szkieletowego i tkanki łącznej w 2025 roku spowodowały 42,4 mln dni absencji chorobowej (17,5 proc.). Na drugim miejscu znalazły się zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania z 34,1 mln dniami chorobowego (14,1 proc.).

Wydatki związane z absencją chorobową w 2025 roku ogółem wyniosły 34,88 mld zł, co oznacza wzrost o 12,4 proc. r/r. Na zasiłki chorobowe finansowane z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wydatkowano 20,71 mld zł (+13,2 proc.), a na wynagrodzenia za czas niezdolności do pracy finansowane ze środków zakładów pracy i Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych – 14,17 mld zł (+11,2 proc.). 

– Aktywność fizyczna jest częścią profilaktyki i prewencji. Zaczęło się od różnych rejestrów, które są wskazówkami dla zachowania życia w zdrowiu. Na przykład INTERHEART mówi, że brak aktywności fizycznej skraca nasze życie. Łącznie z tym, że gdy uprawiamy sport w młodym wieku, to w wieku starszym wydłużamy życie o 13 proc., a ryzyko zgonu redukujemy o 15 proc. To są twarde dane, z którymi nie dyskutujemy – podkreśla dr n. med. Agnieszka Gorgoń-Komor, senator RP, wiceprzewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia.

Według badania MultiSport Index 2025 94 proc. dorosłych Polaków uważa, że regularna aktywność fizyczna pomaga im zadbać o lepszą jakość życia teraz i na przyszłość. 93 proc. wskazuje, że różnorodna aktywność fizyczna ma pozytywny wpływ na zdrowie psychofizyczne, a 77 proc. – że na wykonywanie obowiązków zawodowych.

– Świadomość potrzeby aktywności fizycznej się zwiększa, a sama aktywność zwiększa się tylko w ramach grupy ludzi już aktywnych. Mamy jednak całą rzeszę osób, które jej unikają albo jej po prostu nie doświadczają. Musimy doprowadzić do tego, by edukacja dla sportu nie polegała tylko i wyłącznie na zadawaniu ćwiczeń fizycznych, tylko była rzeczywiście edukacją, która wchodzi w strefę budowania postaw na całe życie. To jest zadanie dla naszego społeczeństwa, inaczej nie będziemy 20. gospodarką świata i stracimy tę pozycję, a na pewno nie zyskamy pozycji jeszcze wyższej – mówi Robert Korzeniowski, chodziarz, czterokrotny mistrz olimpijski.

Z raportu MultiSport Index 2025 wynika, że co trzeci dorosły Polak nie podejmuje żadnej formy aktywności fizycznej w ciągu miesiąca, w tym nawet spacerów czy jazdy na rowerze. Jednocześnie ponad 64 proc. chciałoby się więcej ruszać.

– Ruch jest możliwy w każdym wieku. Nie ma bardzo wielu przeciwwskazań, poza kilkoma jednostkami chorobowymi, do wysiłku fizycznego, umiarkowanego bądź ograniczonego objawami. Oczywiście, im jesteśmy starsi, tym więcej jest ograniczeń, ale żeby ich nie było, wysiłek jest konieczny – podkreśla dr n. med. Agnieszka Gorgoń-Komor.

Pracodawcy w Polsce dostrzegają konsekwencje zmian demograficznych. 52 proc. firm spodziewa się, że starzejąca się i kurcząca siła robocza wpłynie na ich działalność w ciągu najbliższych pięciu lat. 65 proc. przewiduje natomiast trudności z rekrutacją pracowników – wynika z raportu „Future of Jobs Report 2025” Światowego Forum Ekonomicznego (WEF).

– Potrzebujemy rozwiązań wypracowanych zarówno przez pracodawców, jak i biznes. W pracy spędzamy bardzo dużo swojego czasu. Jeżeli więc będziemy mieć tam możliwość wykonywać ruch fizyczny, na przykład w przerwach w pracy, to pracujemy efektywniej, korzystamy z mniejszej liczby zwolnień lekarskich i jesteśmy zdrowsi – podkreśla ekspertka.

Polscy pracodawcy sięgają po narzędzia, które wspierają profilaktykę poprzez aktywność fizyczną.

– Dbanie o kondycję fizyczną jest zarówno przejawem odpowiedzialności za zdrowie zespołu, jak i całkiem konkretną decyzją biznesową. Dlaczego? Dzisiaj pracodawcy czują i wiedzą, że pracownik, który fizycznie i psychicznie czuje się dobrze, ma zadbany dobrostan, to pracownik, który jest efektywny i pomaga firmie funkcjonować. Profilaktyka oparta na aktywności fizycznej, jakościowym śnie i odpowiedniej diecie to oprócz oczywistego wpływu na zdrowie także korzyść ogólnospołeczna i biznesowa – uważa Kinga Kołodziej, dyrektor Działu Relacji z Klientami w Benefit Systems.

Analiza Instytutu Badań Strukturalnych, przygotowana na zlecenie Benefit Systems, pokazuje scenariusz, w którym połowa osób nieaktywnych fizycznie w Polsce zaczyna spełniać rekomendacje WHO dotyczące aktywności. W takim scenariuszu model wskazuje na 14,6 mln mniej dni absencji chorobowej rocznie, 127 tys. dodatkowych osób pracujących i spadek liczby zgonów o 13,7 proc. rocznie. Potencjalne oszczędności z tytułu mniejszej liczby absencji chorobowych oszacowano na 1,9 mld zł, a oszczędności dla systemu ochrony zdrowia na 359 mln zł rocznie.

– Biznes cały czas poszukuje rozwiązań wspierających kondycję psychofizyczną pracowników. Mogę to powiedzieć na przykładzie współpracy Benefit Systems z innymi przedsiębiorcami. Informacja zwrotna, którą dostajemy od klientów przy rozmowach, jest jednoznaczna. Jeden wymiar to ten biznesowy, za którym stoi wyraźna potrzeba wsparcia zdrowia pracowników, ponieważ to jest kwestia przyszłości przedsiębiorstwa. Drugi dotyczy relacji pracodawca i pracownik, gdzie pracodawcy mówią wprost: chcemy zadbać o kondycję naszych pracowników, żeby w tym dobrostanie pracowało im się jak najlepiej, jak najdłużej i jak najefektywniej – zaznacza Kinga Kołodziej.

W Polsce z programu MultiSport korzysta ponad 1,9 mln osób. Według danych MultiSport Index 2025 84 proc. jego użytkowników deklaruje aktywność fizyczną co najmniej raz w tygodniu (48 proc. w populacji ogólnej).

– Program MultiSport jest wielowymiarowy. Z jednej strony pozwala pracodawcom zabezpieczyć kwestie związane z dbaniem o kondycję pracownika, z drugiej wspiera cele HR-owe, w tym te wellbeingowe w przedsiębiorstwie. Dodatkowo nasz program pomaga budować nawyki pracownikom, którzy korzystają z kart sportowych. Mogą to robić, korzystając z różnych aktywności i dziedzin sportowych, z kilkunastu tysięcy obiektów sportowych w Polsce i za granicą, dodatkowo angażując i zachęcając do ruchu swoich bliskich w ramach kart dla osób towarzyszących – tłumaczy przedstawicielka Benefit Systems.

O aktywności fizycznej jako jednym z narzędzi profilaktyki zdrowotnej dyskutowano podczas Europejskiego Forum Nowych Idei – EFNI 2026, które odbyło się 14–16 października w Sopocie.

Źródło: Newseria

39 proc. dorosłych Polaków ma nadwagę, a 21 proc. choruje na otyłość. Nieco ponad 32 proc. zmaga się z nadciśnieniem tętniczym, natomiast niemal 900 tys. osób żyje z nierozpoznaną, a więc nieleczoną cukrzycą – to tylko niektóre z danych z ostatniego ogólnopolskiego badania epidemiologicznego WOBASZ3. Eksperci podkreślają, że kluczem do wydłużenia życia w lepszym zdrowiu jest profilaktyka, której Polacy wciąż nie poświęcają należytej uwagi.

– Długowieczność jest gałęzią medycyny, dlatego że fundamentalnym celem dla systemu ochrony zdrowia jest zabezpieczenie długiego życia w zdrowiu. Zatem proces, który wynika z genezy medycyny, dzisiaj zostaje uzbrojony w zupełnie nowe narzędzia i metody, które pozwalają nam mieć dużo więcej wiedzy na temat potencjału do długiego życia w zdrowiu każdego z nas. Jednocześnie pojawia się wiele nowych narzędzi, które pozwalają nam zmniejszyć ryzyko zachorowania na wiele chorób, zakaźnych i niezakaźnych, które w sposób naturalny dają szansę na utrzymanie dobrostanu w długiej linii naszego życia – mówi agencji Newseria dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka, rektor Uczelni Łazarskiego.

W 2025 roku przeciętne trwanie życia mężczyzn w Polsce wyniosło 75,4 roku w porównaniu do 72,6 roku w 2020 roku i 69,7 roku w 2000 roku. W przypadku kobiet wskaźnik ten jest wyższy – w ubiegłym roku wyniósł 82,5 roku (80,7 roku w 2020 roku i 78 lat w 2000 roku). Tak wynika z ostatnich danych GUS.

– Dowody naukowe jednoznacznie wskazują, że największy wpływ na uzysk zdrowotny, czyli wydłużenie życia i ograniczenie ryzyk, miały przede wszystkim szczepienia. W tej materii niewiele się zmienia. Wciąż uznajemy je za metodę, która pozwala ochronić nas przed zagrożeniami istotnie skracającymi życie, rodzącymi ryzyko przedwczesnej śmierci – podkreśla dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Na łamach czasopisma „The Lancet” w 2024 roku opublikowano analizę 50 lat globalnych programów szczepień. Badacze oszacowali, że w latach 1974–2024 uratowały one ok. 154 mln osób, w tym 101 mln niemowląt. Na każde uratowane ludzkie istnienie przypadało średnio 66 lat życia w pełnym zdrowiu.

– Innymi rozwiązaniami są na pewno immunoterapie czy terapie genowe. Wszystkie technologie, które adresują przyczynę rozwoju choroby, zwiększają szansę na to, aby w sposób skuteczny, jednoznaczny się z nią zmierzyć, a tym samym dać szansę na to, aby funkcjonować w stanie bez choroby, a nie w stanie choroby przewlekłej – wyjaśnia rektor Uczelni Łazarskiego.

Z danych Eurostatu wynika, że w 2024 roku 35,3 proc. mieszkańców Unii Europejskiej zgłosiło, że ​​cierpi na przewlekłą chorobę lub problem zdrowotny. W Polsce odsetek ten wyniósł 35,1 proc. Największy odsetek odnotowano w Finlandii (56 proc.), a najniższy we Włoszech (17 proc.). Te spore różnice nie muszą wynikać z faktycznego stanu zdrowia obywateli, ale z ich świadomości zdrowotnej i częstotliwości badań.

– Wiele nowego musi się wydarzyć w systemie ochrony zdrowia, jego organizacji, ale i finansowania, żebyśmy przestawili go z paradygmatu leczenia choroby na paradygmat zachowania zdrowia – uważa dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka. – Promocja zdrowia, profilaktyki, wczesnej diagnostyki, która ma nie służyć wykryciu choroby, ale potwierdzeniu zdrowia – to są zupełnie nowe atrybuty systemu ochrony zdrowia, które będą zmuszały regulatorów do tego, aby przebudować katalog świadczeń gwarantowanych w ramach ubezpieczenia, ale również organizację pracy systemu ochrony zdrowia.

Jak podkreśla, w nowym modelu do troski o zdrowie obywateli powinny być zaangażowanie nie tylko zasoby sektora ochrony zdrowia, ale również wielu innych dziedzin, m.in. edukacji, sportu, kultury, infrastruktury czy mediów, które będą promować profilaktykę w społeczeństwie.

Prawie dziewięciu na 10 Polaków dba o swoje zdrowie, jednak co trzeci robi to poza gabinetem lekarskim. Działania prozdrowotne bez profilaktyki medycznej podejmuje 39 proc. mężczyzn i 25 proc. kobiet. Najczęstszym powodem niewykonywania badań są dobre samopoczucie i brak potrzeby. To wnioski z raportu „Wellbeing po polsku – jak naprawdę dbamy o siebie? Profilaktyka w liczbach 2026” PMR Market Experts by Hume’s Institute.

– W profilaktyce musi się zmienić bardzo wiele, przede wszystkim podejście Polaków. Dzisiaj system ubezpieczenia zdrowotnego oferuje powszechny dostęp do badań profilaktycznych finansowanych ze środków publicznych bez żadnych ograniczeń. Mimo że często mówimy o kryzysie i reglamentowaniu dostępu do wielu świadczeń medycyny naprawczej, to w odniesieniu do profilaktyki tego limitowania nie ma. Borykamy się z postawą samego Polaka i samej Polki, którzy bardzo często przez nieuwagę, brak wiedzy czy zabieganie rezygnują z tego, co jest fundamentem zachowania dobrej kondycji zdrowotnej – podkreśla rektor Uczelni Łazarskiego.

Narodowy Fundusz Zdrowia prowadzi m.in. profilaktykę raka piersi i szyjki macicy, badania przesiewowe raka jelita grubego, profilaktykę chorób odtytoniowych i gruźlicy. Od 5 maja 2025 roku działa również program Moje Zdrowie, czyli bezpłatny bilans zdrowia dostępny dla ubezpieczonych osób od 20. roku życia, bez górnej granicy wieku. 14 września br. Kancelaria Premiera za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformowała, że z programu do tej pory skorzystało 3,6 mln osób.

– Pozostaje pytanie, co zrobić, aby Polakom się chciało, aby byli świadomi tego, jaką inwestycją w przyszłość, bezpieczeństwo, również finansowe, jest ich decyzja o udziale w badaniach profilaktycznych – wskazuje dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka. – Do skutecznej profilaktyki potrzeba przede wszystkim świadomego i zaangażowanego obywatela. Być może brakuje nam narzędzi albo one są jeszcze niewystarczające, ponieważ dopiero teraz uruchamiamy chociażby lekcje o zdrowiu w edukacji powszechnej.

Zdaniem ekspertki duża jest tu rola personelu medycznego, ale i w tym zakresie potrzebne są zmiany, np. w modelu kształcenia.

– Przywykliśmy do koncentrowania się lekarza na diagnozie i leczeniu. Tymczasem każdy profesjonalista medyczny powinien być osobą, która w pierwszej kolejności promuje zdrowy styl życia i aktywność profilaktyczną – wyjaśnia rektor Uczelni Łazarskiego. – Aby rola lekarzy mogła w tym systemie zostać wykorzystana w pełni, muszą oni mieć dodatkowe narzędzia, które pozwalają im zareagować na tlący się problem dużo szybciej niż dotychczas oraz zaopiekować się na przykład pacjentem z nadwagą wchodzącą w stan otyłości nie wtedy, kiedy będzie miał on już powikłania cukrzycy czy chorób układu krążenia, tylko wtedy, kiedy choroba daje swoje pierwsze symptomy albo nawet jeszcze działa w ukryciu.

Źrodło: Newseria

Otyłość u dzieci staje się jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowia publicznego, a coraz młodszy wiek pacjentów zmusza ekspertów do poszukiwania skutecznych i bezpiecznych metod leczenia. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) opublikowała pierwsze wytyczne dotyczące postępowania z otyłością u dzieci poniżej 10. roku życia. Dokument wskazuje na konieczność kompleksowej zmiany nawyków żywieniowych, zwiększenia aktywności fizycznej i zaangażowania całej rodziny w proces terapeutyczny. Jednocześnie WHO nie rekomenduje farmakoterapii ani chirurgii bariatrycznej w tej grupie wiekowej, zwracając uwagę na niedostatek badań dotyczących ich długoterminowego bezpieczeństwa. Nowe zalecenia pokazują również, jak wiele pozostaje do zrobienia, aby leczenie otyłości dziecięcej było dostępne, skuteczne i wolne od stygmatyzacji.

Otyłość coraz częściej dotyka dzieci już w pierwszych latach życia. To problem, którego konsekwencje wykraczają daleko poza nadmierną masę ciała i mogą wpływać na zdrowie metaboliczne, rozwój fizyczny oraz funkcjonowanie psychiczne dziecka. Jednocześnie leczenie otyłości u najmłodszych pozostaje jednym z trudniejszych obszarów współczesnej medycyny. Organizm dziecka intensywnie się rozwija, a interwencje terapeutyczne muszą uwzględniać nie tylko redukcję ryzyka zdrowotnego, ale również prawidłowy wzrost i dojrzewanie.

W odpowiedzi na narastającą skalę problemu Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała 7 października 2026 roku pierwsze kompleksowe wytyczne dotyczące zintegrowanego leczenia otyłości u dzieci w wieku od 29. dnia życia do ukończenia 10 lat. Osobny dokument poświęcono młodzieży w wieku od 10 do 19 lat. Zalecenia mają pomóc państwom i placówkom medycznym w organizowaniu opieki, która uwzględnia potrzeby zdrowotne dzieci i ich rodzin, a jednocześnie opiera się na dostępnych dowodach naukowych.

Najważniejszy wniosek płynący z nowych rekomendacji jest jednoznaczny. W przypadku najmłodszych pacjentów podstawą leczenia powinny pozostawać odpowiednio zaplanowane interwencje żywieniowe, aktywność fizyczna, zmiana codziennych nawyków oraz wsparcie rodziców i opiekunów. WHO nie rekomenduje rutynowego stosowania leków przeciwotyłościowych ani chirurgii bariatrycznej u dzieci poniżej 10. roku życia.

Nie oznacza to jednak, że otyłość dziecięca jest problemem, który można rozwiązać wyłącznie poprzez ograniczenie słodyczy czy zachęcanie dziecka do większej ilości ruchu. Przeciwnie, nowe wytyczne wskazują na potrzebę kompleksowego podejścia, w którym interwencje medyczne, psychologiczne i środowiskowe wzajemnie się uzupełniają.

Jednym z kluczowych elementów terapii jest sposób żywienia. WHO zaleca, aby u dzieci powyżej drugiego roku życia interwencje dietetyczne były planowane przez osoby posiadające odpowiednie kompetencje w zakresie żywienia, we współpracy z rodzicami. Plan powinien uwzględniać wiek, potrzeby rozwojowe, stan zdrowia, preferencje żywieniowe oraz warunki społeczne i kulturowe rodziny.

Dostępne badania nie pozwalają wskazać jednego modelu żywienia, który byłby zdecydowanie skuteczniejszy od pozostałych. To ważna informacja w czasach, gdy popularność zdobywają kolejne diety i programy redukcji masy ciała, często reklamowane jako uniwersalne rozwiązania. W przypadku dzieci priorytetem nie powinno być szybkie odchudzanie, lecz trwała poprawa sposobu odżywiania bez narażania organizmu na niedobory pokarmowe czy zaburzenia rozwoju.

Podobne podejście dotyczy aktywności fizycznej. Zamiast narzucania intensywnych treningów WHO zwraca uwagę na potrzebę dostosowania ruchu do możliwości i zainteresowań dziecka. Szczególnie istotne mogą być aktywności oparte na zabawie, niewymagające rywalizacji i pozwalające budować pozytywne doświadczenia związane z ruchem. Dla dziecka z otyłością, które może doświadczać ograniczeń sprawności lub negatywnych komentarzy ze strony rówieśników, ma to szczególne znaczenie.

W nowych wytycznych dużo miejsca poświęcono również interwencjom behawioralnym, czyli metodom wspierającym stopniową zmianę codziennych zachowań. Obejmują one między innymi wspólne wyznaczanie realistycznych celów, modyfikowanie domowego otoczenia sprzyjającego nadmiernemu jedzeniu oraz wzmacnianie korzystnych nawyków.

W tym kontekście WHO wyraźnie podkreśla rolę rodziny. Dziecko, szczególnie kilkuletnie, nie podejmuje samodzielnie większości decyzji dotyczących zakupów spożywczych, przygotowywania posiłków, organizacji dnia czy sposobu spędzania wolnego czasu. Oczekiwanie, że samo zmieni swoje zachowania, bez odpowiedniego wsparcia najbliższego otoczenia, jest więc mało realistyczne.

WHO dopuszcza także wykorzystanie wybranych narzędzi cyfrowych, takich jak aplikacje wspierające aktywność fizyczną czy interaktywne gry ruchowe, u dzieci powyżej drugiego roku życia. Mają one jednak pełnić funkcję uzupełniającą, a nie zastępować rzeczywisty ruch, kontakt z opiekunami czy bezpośrednią opiekę medyczną. Organizacja zwraca uwagę na negatywne konsekwencje nadmiernego czasu spędzanego przed ekranami, szczególnie gdy przekracza on dwie godziny dziennie w czasie wolnym.

Jednym z najbardziej znaczących elementów nowych zaleceń jest ostrożne podejście do farmakoterapii. W ostatnich latach leczenie otyłości u dorosłych przeszło ogromną transformację dzięki rozwojowi nowoczesnych leków, w tym preparatów oddziałujących na układ inkretynowy. Ich skuteczność wywołała dyskusję o możliwościach stosowania podobnych terapii w coraz młodszych grupach pacjentów.

WHO wskazuje jednak, że nie można automatycznie przenosić wyników badań przeprowadzonych u dorosłych i nastolatków na dzieci w wieku przedszkolnym czy wczesnoszkolnym. U dzieci poniżej szóstego roku życia brakuje badań oceniających farmakologiczne leczenie otyłości, natomiast w grupie od sześciu do dziewięciu lat dostępne dane dotyczą przede wszystkim metforminy, stosowanej głównie w leczeniu cukrzycy.

Największą niewiadomą pozostaje długoterminowy wpływ leków na rozwijający się organizm, w tym wzrastanie, dojrzewanie i zdrowie psychiczne. W przypadku chirurgii bariatrycznej oraz urządzeń wspomagających redukcję masy ciała brak odpowiednich badań w tej grupie wiekowej dodatkowo uniemożliwia wiarygodną ocenę bilansu korzyści i ryzyka.

Warto podkreślić, że brak rekomendacji dla najmłodszych dzieci nie oznacza odrzucenia farmakoterapii jako metody leczenia otyłości w ogóle. WHO przyjęła odrębne podejście do młodzieży, u której w określonych sytuacjach klinicznych można rozważać bardziej intensywne metody terapii pod opieką wyspecjalizowanego zespołu. Różnica ta pokazuje, jak istotne jest dostosowanie leczenia do wieku i etapu rozwoju pacjenta.

Nowe wytyczne ujawniają poważną lukę w wiedzy medycznej. Mimo rosnącej liczby dzieci z otyłością nadal brakuje wysokiej jakości badań dotyczących skuteczności poszczególnych interwencji u najmłodszych pacjentów. Część dostępnych analiz opiera się na niewielkich grupach, krótkim okresie obserwacji lub danych pochodzących od starszych dzieci i nastolatków.

Wytyczne WHO zwracają uwagę na konieczność uwzględnienia nierówności społecznych i ekonomicznych. Leczenie otyłości dziecięcej nie może być uzależnione wyłącznie od zasobności portfela rodziców, ich poziomu wiedzy zdrowotnej czy miejsca zamieszkania.

Z perspektywy systemu ochrony zdrowia oznacza to potrzebę rozwijania opieki, w której lekarz podstawowej opieki zdrowotnej, dietetyk, psycholog i inni specjaliści mogą współpracować w ramach spójnej ścieżki terapeutycznej. Szczególnego znaczenia nabiera wczesne rozpoznawanie problemu, odpowiednia ocena rozwoju dziecka oraz zapewnienie rodzinie długoterminowego wsparcia.

W praktyce skuteczna terapia powinna koncentrować się na poprawie zdrowia, sprawności i codziennego funkcjonowania, a nie wyłącznie na liczbie kilogramów. U rosnącego dziecka sukces terapeutyczny nie zawsze musi oznaczać szybką redukcję masy ciała. W zależności od wieku i sytuacji klinicznej korzystnym efektem może być także spowolnienie przyrostu masy ciała przy zachowaniu prawidłowego wzrastania.

Nowe wytyczne WHO są czymś więcej niż zbiorem zaleceń dotyczących żywienia i aktywności fizycznej. Stanowią próbę uporządkowania podejścia do choroby, której znaczenie przez wiele lat było niedoceniane, szczególnie w najmłodszych grupach wiekowych.

Najważniejsza zmiana powinna dotyczyć nie tylko sposobu leczenia, ale również postrzegania samej choroby. Otyłość u dziecka nie jest kwestią braku silnej woli ani problemem, z którego zawsze można po prostu wyrosnąć. Jest przewlekłą chorobą wymagającą odpowiedniej diagnostyki, indywidualnego postępowania i długofalowej opieki.

WHO zapowiada aktualizowanie zaleceń wraz z pojawianiem się nowych dowodów naukowych. Do tego czasu najważniejszym zadaniem pozostaje zapewnienie dzieciom i ich rodzinom dostępu do bezpiecznego, kompleksowego leczenia, które nie będzie sprowadzało się do nakazu jedzenia mniej i ruszania się więcej.

Źródło: WHO, Guidelines on the integrated management of obesity in children, 7 października 2026 r.

Kolorowa skala od zielonego „A” do czerwonego „E” miała ułatwiać wybór żywności, ale od lat budziła kontrowersje. Ministerstwo Zdrowia zdecydowało o rezygnacji z Nutri-Score w ramach polityki zdrowotnej państwa. Nie oznacza to jednak automatycznego zniknięcia oznaczeń ze wszystkich produktów dostępnych w polskich sklepach.

System miał upraszczać zakupy i w kilka sekund podpowiadać konsumentowi, który produkt ma korzystniejszy profil żywieniowy. Zamiast stać się powszechnym standardem, Nutri-Score od lat wywołuje jednak spory wśród producentów, dietetyków i przedstawicieli administracji. Teraz Ministerstwo Zdrowia przesądziło, że system nie będzie elementem polskiej polityki zdrowotnej.

Nutri-Score jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych systemów znakowania żywności na froncie opakowania. Produkty otrzymują ocenę od zielonego „A” do czerwonego „E”, wyliczaną na podstawie algorytmu uwzględniającego ich skład i wartość odżywczą. Założenie jest proste: konsument nie musi studiować tabeli wartości odżywczej, aby szybko porównać produkty.

Jednocześnie Polska nie rezygnuje z prób wpływania na wybory żywieniowe konsumentów. Kierunek wydaje się jednak inny: zamiast jednej syntetycznej oceny produktu resort coraz mocniej sięga po regulacje dotyczące konkretnych kategorii żywności i środowisk, w których dokonywane są wybory.

Dobrym przykładem są szkoły. Od 1 września 2026 roku obowiązują nowe przepisy dotyczące żywności sprzedawanej dzieciom i młodzieży oraz posiłków serwowanych w szkołach i przedszkolach. Ograniczają one dostęp do wysoko przetworzonej żywności o niskiej wartości odżywczej, zwiększają znaczenie warzyw, owoców i produktów pełnoziarnistych oraz wskazują wodę jako podstawowy napój.

Resort zwraca uwagę, że problem nie jest marginalny. Według danych przywoływanych przez Ministerstwo Zdrowia nawet 80 proc. dzieci w Polsce nie spożywa rekomendowanej ilości warzyw i owoców, a rosnący odsetek dzieci i nastolatków ma nieprawidłową masę ciała. Niewłaściwa dieta i otyłość zwiększają ryzyko chorób przewlekłych w późniejszym życiu, w tym chorób układu krążenia i niektórych nowotworów.

Rezygnacja z Nutri-Score nie kończy dyskusji o znakowaniu żywności. Przesuwa ją raczej na inne pytanie: jak przekazywać informacje o wartości odżywczej w sposób wystarczająco prosty, by były użyteczne podczas codziennych zakupów, a jednocześnie na tyle precyzyjny, by pojedyncza litera nie była odbierana jako ostateczny werdykt na temat tego, czy dany produkt jest „zdrowy”.

Dla konsumenta najważniejsza konsekwencja jest więc mniej spektakularna, niż może sugerować hasło o „końcu Nutri-Score”. Kolorowe oznaczenie nie powinno być traktowane jako jedyne kryterium wyboru żywności, podobnie jak jego brak nie zwalnia z czytania składu i tabeli wartości odżywczej. A dla państwa pozostaje znacznie trudniejsze zadanie: stworzenie takich warunków informacyjnych i regulacyjnych, które rzeczywiście pomagają dokonywać zdrowszych wyborów, zamiast jedynie przenosić odpowiedzialność na konsumenta.

Długość życia w USA od dziesięcioleci coraz bardziej odstaje od innych państw o wysokich dochodach. Przyczyniają się do tego zgony z powodu przedawkowania narkotyków, samobójstw i zabójstw, ale w ostatnich latach także nadciśnienia, chorób wątroby, zaburzeń metabolicznych i chorób neurologicznych – informuje „The Milbank Quarterly”.

Długość życia w USA od dziesięcioleci coraz bardziej odstaje od innych państw o wysokich dochodach. Przyczyniają się do tego zgony z powodu przedawkowania narkotyków, samobójstw i zabójstw, ale w ostatnich latach także nadciśnienia, chorób wątroby, zaburzeń metabolicznych i chorób neurologicznych – informuje „The Milbank Quarterly”.

U ich podstaw mogą stać: epidemia opioidowa, łatwy dostęp do broni palnej oraz problemy amerykańskiego systemu ochrony zdrowia, w tym brak powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego i wysokie koszty leczenia.

Naukowiec z Virginia Commonwealth University (USA) przeanalizował dane dotyczące długości życia i umieralności pochodzące z ONZ, amerykańskich Centers for Disease Control and Prevention (CDC) oraz Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Obejmowały one całe populacje wielu krajów i zakres od lat 40. XX wieku do 2023 r.

Okazało się, że różnica między USA a innymi państwami wysokorozwiniętymi nie pojawiła się nagle. Zaczęła zauważalnie rosnąć już w latach 90. ubiegłego wieku, a najbardziej przyspieszyła w dekadzie 2010-2019. W 1980 r. tylko 13 krajów liczących ponad milion mieszkańców miało wyższą oczekiwaną długość życia niż USA. W 2000 r. było ich już 26, w 2010 r. – 32, a w 2023 r. Stany Zjednoczone zajmowały dopiero 38. miejsce.

W ostatnich latach USA zostały pod tym względem wyprzedzone nie tylko przez kraje Europy Zachodniej, Kanadę, Japonię czy Australię, ale również m.in. Czechy, Słowenię, Chile, Kostarykę, Panamę, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Koreę Południową i Tajwan.

Szczególnie niepokojąca jest wysoka umieralność ludzi młodych. W 2023 r. w 60 krajach ryzyko zgonu przed ukończeniem 40. roku życia było niższe niż w Stanach Zjednoczonych, a w 65 państwach 15-latek miał większą szansę dożyć 50 lat niż jego rówieśnik z USA.

Autor, dr. Steven Woolf, sprawdził również, jakie są najważniejsze przyczyny tego trendu. Porównał powody zgonów w USA i 16 innych krajach o wysokich dochodach.

Ustalił, że od 2010 r. za największą różnicę w ogólnej umieralności odpowiadały choroby układu krążenia, przyczyny zewnętrzne, w tym przedawkowania narkotyków, samobójstwa i zabójstwa, a także choroby neurologiczne, choroby układu oddechowego oraz zaburzenia endokrynologiczne i metaboliczne, m.in. cukrzyca. Wśród kolejnych przyczyn znalazły się choroby zakaźne, zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania, niewydolność nerek oraz alkoholowa choroba wątroby.

Zdaniem naukowca nie da się tego zjawiska wyjaśnić jednym czynnikiem. W przypadku przedawkowań ważną rolę odgrywa epidemia opioidowa, a w przypadku zabójstw i części samobójstw – łatwy dostęp do broni palnej. Rosnący problem otyłości oraz środowisko sprzyjające spożywaniu nadmiaru kalorii mogą natomiast przyczyniać się do większej liczby zgonów związanych m.in. z cukrzycą, nadciśnieniem i chorobami nerek.

Woolf podkreślił, że skupienie się wyłącznie na konkretnych chorobach nie wystarcza. Jego zdaniem przyczyn należy szukać także w szerszych warunkach życia. Ważnym czynnikiem pogarszającej się sytuacji jest amerykański system ochrony zdrowia, w którym – w przeciwieństwie do wielu innych bogatych państw – nie ma powszechnego dostępu do opieki medycznej. Znaczenie mogą mieć również duże nierówności w dochodach, ubóstwo, trudności z dostępem do mieszkania i żywności, sposób projektowania miast, izolacja społeczna oraz polityka społeczna.

Badanie pokazało także, że duże różnice występują w obrębie samych Stanów Zjednoczonych. Najwyższą umieralność i najkrótsze życie odnotowuje się w części stanów południowych, Appalachach i na obszarach wiejskich.

W opinii Woolfa sytuację da się jednak naprawić. – Wiemy, jak rozwiązać ten problem. Inne kraje, które od dziesięcioleci wypadają lepiej niż Stany Zjednoczone, pokazały, że lepsze wyniki zdrowotne są możliwe – powiedział.

Jego zdaniem problemem nie jest brak rozwiązań, ale niewystarczające poparcie polityczne dla ich wprowadzania.

Źródło: Nauka w Polsce

Od 1 października państwo zaczyna finansować szczepienia przeciw HPV dla kolejnej grupy. Po dzieciach i młodzieży bezpłatny dostęp do szczepionki otrzymują młodzi dorośli. Rozwiązanie ma jednak charakter czasowy, a zasady kwalifikacji zawierają istotne ograniczenie wieku, na które warto zwrócić uwagę przed podjęciem decyzji o szczepieniu.

Zmianę wprowadza obwieszczenie Ministra Zdrowia z 30 września 2026 roku dotyczące zalecanych szczepień ochronnych, których zakup jest finansowany przez państwo. Dokument został opublikowany w Dzienniku Urzędowym Ministra Zdrowia.

Nowa możliwość dotyczy kobiet i mężczyzn po ukończeniu 18. roku życia do ukończenia 26. roku życia. Szczepienie przeciw HPV będzie w tej grupie realizowane w schemacie trzydawkowym, a finansowanie przewidziano od 1 października 2026 roku do 31 maja 2027 roku.

W obwieszczeniu znajduje się warunek, który w praktyce zawęża grupę osób mogących rozpocząć bezpłatny cykl. Pierwszą dawkę trzeba przyjąć przed ukończeniem 25. roku życia. Osoba, która rozpocznie szczepienie przed 25. urodzinami, może natomiast zakończyć trzydawkowy schemat już po przekroczeniu tej granicy wieku, z zachowaniem właściwych odstępów między dawkami.

Według informacji NIZP PZH akcja ma pozwolić na zaszczepienie ponad 17 tys. młodych dorosłych. Jest to więc rozszerzenie finansowania na nową grupę, ale nie powszechny program obejmujący bezterminowo wszystkich młodych dorosłych.

WHO wskazuje, że niemal wszystkie przypadki raka szyjki macicy są związane z zakażeniem onkogennymi typami HPV. Szczepienie pozostaje jednym z podstawowych narzędzi pierwotnej profilaktyki tego nowotworu. Największą skuteczność daje przed rozpoczęciem aktywności seksualnej i potencjalnym kontaktem z wirusem, dlatego główną grupą docelową programów szczepień pozostają dzieci i młodzież.

Rozszerzenie finansowania na młodych dorosłych nie zmienia tego priorytetu. Umożliwia natomiast skorzystanie ze szczepienia części osób, które nie zostały zaszczepione wcześniej. Sam fakt rozpoczęcia aktywności seksualnej nie oznacza bowiem automatycznie kontaktu ze wszystkimi typami HPV, przed którymi może chronić szczepionka.

Bez zmian pozostaje powszechny program bezpłatnych szczepień przeciw HPV dla dzieci i młodzieży. Obejmuje dziewczęta i chłopców po ukończeniu 9. roku życia do ukończenia 14 lat. W tej grupie stosowany jest schemat dwudawkowy. Szczepienie musi zostać rozpoczęte przed ukończeniem 14 lat, ale druga dawka może zostać podana już po 14. urodzinach, przy zachowaniu odstępu od 6 do 12 miesięcy.

NIZP PZH przypomina, że dzieci, które ze względu na wiek nie mieszczą się w powszechnym programie, mogą korzystać z bezpłatnej szczepionki Cervarix dostępnej w ramach refundacji aptecznej. W takim przypadku potrzebna jest recepta. Dla dorosłych Cervarix pozostaje dostępny z 50-procentową refundacją.

Źródło: MZ

Senat przyjął bez poprawek nowelizację ustawy o podatku akcyzowym, która ma uszczelnić system opodatkowania e-papierosów i urządzeń do waporyzacji. Nowe przepisy mają przede wszystkim wyeliminować sytuacje, w których produkty o podobnym zastosowaniu podlegają różnym zasadom podatkowym ze względu na swoją konstrukcję lub sposób sprzedaży. Wyższe i bardziej jednolite obciążenia fiskalne mają również wpływać na cenową dostępność tych produktów.

Za przyjęciem ustawy 24 września zagłosowało 59 senatorów. Nikt nie był przeciw, a 31 senatorów wstrzymało się od głosu. Wcześniej Komisja Budżetu i Finansów Publicznych rekomendowała przyjęcie nowych przepisów bez poprawek.

Nowelizacja jest kolejną w ostatnich miesiącach próbą dostosowania przepisów akcyzowych do szybko zmieniającego się rynku e-papierosów. Problemem okazało się m.in. pojawianie się konstrukcji, które pełniły podobną funkcję jak już opodatkowane urządzenia, ale ze względu na szczegóły techniczne nie mieściły się w dotychczasowych definicjach ustawowych.

Jedne zasady dla różnych e-papierosów

Ustawa wprowadza nowy podział e-papierosów. Przepisy rozróżniają m.in. jednorazowe papierosy elektroniczne, wielorazowe e-papierosy na wymienne wkłady oraz pozostałe papierosy elektroniczne. Osobno zdefiniowane zostały także wkłady – zarówno zawierające płyn, jak i bez płynu.

Celem jest objęcie systemem akcyzowym produktów pełniących podobne funkcje niezależnie od tego, w jaki sposób zostały skonstruowane. Senat wskazuje, że nowe przepisy mają wprowadzić jednolite zasady opodatkowania papierosów elektronicznych i urządzeń przeznaczonych do podgrzewania płynów lub innych wyrobów wykorzystywanych do inhalacji.

Zmiana ma znaczenie m.in. w przypadku urządzeń sprzedawanych w częściach czy wykorzystujących rozwiązania techniczne, które pozwalały dotychczas uniknąć obciążeń przewidzianych dla innych e-papierosów.

Podczas prac senackich wskazywano, że różnice w opodatkowaniu urządzeń o podobnym zastosowaniu wynikały właśnie z ich konstrukcji lub sposobu sprzedaży poszczególnych elementów. Nowelizacja ma ograniczyć takie praktyki, a jednocześnie przeciwdziałać szarej strefie i nierównej konkurencji na rynku.

50 zł akcyzy od urządzenia

Nowelizacja określa również wysokość obciążeń. Stawka akcyzy na urządzenia do waporyzacji ma wynosić 50 zł za sztukę. Taka sama stawka – 50 zł – została przewidziana dla zestawów części służących do ich złożenia.

W przypadku płynu do e-papierosów ustawa określa stawkę na poziomie 2,20 zł za każdy mililitr. Jeżeli płyn znajduje się w jednorazowym papierosie elektronicznym, wyliczoną w ten sposób akcyzę powiększa się dodatkowo o 50 zł za urządzenie.

Zmiany oznaczają więc nie tylko rozszerzenie katalogu produktów objętych akcyzą, lecz również ujednolicenie sposobu traktowania urządzeń, które z punktu widzenia konsumenta służą do tego samego celu, choć różnią się technologią.

E-papierosy i dostępność dla młodych

Choć ustawa jest przede wszystkim regulacją podatkową, w debacie parlamentarnej pojawia się również argument zdrowia publicznego. Wyższa cena produktów nikotynowych może ograniczać ich dostępność, szczególnie dla osób młodych, które są bardziej wrażliwe na cenę.

Już podczas wcześniejszych prac nad zmianami dotyczącymi akcyzy senatorowie zwracali uwagę, że nowe rodzaje e-papierosów mogą być szczególnie atrakcyjne dla młodych użytkowników. Jednocześnie część senatorów podkreślała potrzebę stworzenia bardziej kompleksowych i neutralnych technologicznie regulacji, zamiast kolejnych punktowych zmian odpowiadających na pojawianie się nowych konstrukcji urządzeń.

Obecna nowelizacja ma ograniczyć możliwość obchodzenia przepisów poprzez modyfikowanie konstrukcji produktu lub oddzielną sprzedaż jego elementów.

Rynek zmienia się szybciej niż przepisy

To właśnie tempo zmian na rynku stało się jednym z głównych problemów dla ustawodawcy. W czerwcu 2026 roku Senat rozpatrywał już inną nowelizację ustawy akcyzowej, dotyczącą e-papierosów wykorzystujących indukcję elektromagnetyczną. Wcześniejsze przepisy koncentrowały się na urządzeniach z klasyczną grzałką elektryczną, co stworzyło lukę dla produktów wykorzystujących inną technologię.

Wrześniowa ustawa idzie dalej. Zamiast koncentrować się wyłącznie na jednej technologii, zmienia definicje poszczególnych kategorii e-papierosów i urządzeń do waporyzacji.

Ma to utrudnić powstawanie sytuacji, w której nowy produkt pojawiający się na rynku pozostaje poza systemem akcyzowym tylko dlatego, że jego konstrukcja nie odpowiada dokładnie definicji zapisanej wcześniej w ustawie.

Kiedy nowe przepisy zaczną obowiązywać?

Ustawa przewiduje, że zasadniczo wejdzie w życie po 14 dniach od ogłoszenia. Większość nowych regulacji dotyczących e-papierosów i urządzeń do waporyzacji ma być jednak stosowana po upływie trzech miesięcy od wejścia ustawy w życie.

Wyjątek dotyczy m.in. stawki akcyzy na płyn do papierosów elektronicznych wynoszącej 2,20 zł za mililitr – odpowiedni przepis ma wejść w życie 1 stycznia 2027 roku.

Przewidziano także przepisy przejściowe dla przedsiębiorców i produktów znajdujących się już na rynku, m.in. dotyczące rejestracji podmiotów, znaków akcyzy i wyrobów zgromadzonych przed rozpoczęciem stosowania nowych regulacji.

Senat przyjął ustawę 24 września bez poprawek. Tym samym parlamentarny etap prac nad przyjętym przez Sejm tekstem został zakończony.

Nowe regulacje pokazują jednocześnie problem, z którym ustawodawca mierzy się od kilku lat: rynek e-papierosów szybko wprowadza nowe konstrukcje i modele sprzedaży, podczas gdy przepisy podatkowe i zdrowotne muszą być na bieżąco dostosowywane do kolejnych produktów.

Źródło: Senat

Warszawa wśród największych ośrodków oraz Bielsko-Biała w grupie miast do 300 tys. mieszkańców osiągnęły najlepsze wyniki w tegorocznym Indeksie Zdrowych Miast. Ranking obejmuje 66 miast na prawach powiatu i ocenia warunki, jakie tworzą one dla zdrowia i jakości życia mieszkańców. Wyniki ogłoszono podczas Kongresu Zdrowe Miasta 2026, którego uczestnicy dyskutowali m.in. o wpływie przestrzeni, transportu, środowiska i usług publicznych na dobrostan lokalnych społeczności.

Podstawą do tworzenia dobrostanu w miastach jest wsłuchiwanie się w potrzeby ich mieszkańców. „Siedząc za biurkiem nie wymyślimy tego, czego potrzebuje nasza społeczność. Ma ona prawo do tego, aby stworzyć przestrzeń, gdzie każdy będzie się czuł godnie i wygodnie” – powiedziała Magdalena Czarzyńska-Jachim, prezydentka Sopotu, podczas Kongresu Zdrowe Miasta 2026. Miastami, które osiągnęły najlepsze wyniki w Indeksie Zdrowych Miast są: Warszawa (powyżej 300 tys. mieszkańców) oraz Bielsko-Biała (do 300 tys. mieszkańców).

Celem Kongresu Zdrowych Miast jest wypracowanie rozwiązań i rekomendacji, które przyczynią się do polepszenia jakości życia w naszych miastach oraz zainspirują do działania na szeroką skalę. Podczas towarzyszącej Kongresowi Gali ogłoszono wyniki piątej już edycji Indeksu Zdrowych Miast. Jego celem jest porównanie, jakie warunki dla zdrowego życia mieszkańców tworzą w Polsce miasta na prawach powiatu. Badanie obejmuje wszystkie 66 miast na prawach powiatu, w których mieszka 12,2 mln osób, czyli blisko jedna trzecia ludności Polski.

„Dzięki współpracy Grupy LUX MED, Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i ruchu Open Eyes Economy udało się stworzyć projekt, który wspiera miasta w budowaniu lepszych warunków życia dla mieszkańców. Jego siłą jest połączenie rzetelnej wiedzy naukowej, doświadczeń praktyków oraz perspektywy samych mieszkańców. Wierzymy, że taka współpraca pozwala skutecznie odpowiadać na wyzwania związane ze zdrowiem, jakością życia i zrównoważonym rozwojem miast” – podkreśliła dr Anna Rulkiewicz, prezeska Grupy LUX MED.

W kategorii miast powyżej 300 tys. mieszkańców zwyciężyła Warszawa. Odbierając nagrodę, Rafał Trzaskowski, prezydent Miasta st. Warszawy podziękował mieszkańcom i mieszkankom stolicy, mówiąc, że „to oni każdego dnia starają się o te zmiany”.

„Olbrzymie gratulacje dla wszystkich przyjaciół samorządowców, którzy otrzymali te nagrody, dlatego, że rzeczywiście samorządem Polska stoi” – dodał prezydent Trzaskowski.

W kategorii miasta do 300 tys. mieszkańców zwyciężyła Bielsko-Biała. Tytuł Miasta 5-lecia przypadł miastu Zabrze, które między pierwszą a tegoroczną edycją rankingu awansowało z 58. na 27. miejsce, poprawiając swoją pozycję o 31 miejsc. W poszczególnych kategoriach zwyciężyły następujące miasta: Zdrowie – Rybnik; Ludność i pokolenia a także Usługi komunalne i społeczne – Rzeszów, Edukacja – Kraków, Mieszkalnictwo – Sopot, Środowisko – Olsztyn, Przestrzeń – Chorzów, Infrastruktura – Warszawa.

Wyniki Indeksu były punktem wyjścia do debaty „Jak tworzyć zdrowe miasto?” z udziałem przedstawicieli najczęściej nagradzanych w Indeksie miast. Magdalena Czarzyńska-Jachim, prezydentka Sopotu, zaznaczyła podczas dyskusji, że „siedząc za biurkiem nie wymyślimy tego, czego potrzebuje nasza społeczność”.

„Zawsze podaję taki przykład: ławeczek, które stawiamy w parkach, przy terenach zielonych, bo kojarzą nam się z tym, że się relaksujemy, na przykład, czytając książkę. A kiedy zapytaliśmy seniorów, gdzie stawiać ławki, to okazało się, że chcą ich przy głównych ulicach, bo idąc ze sklepu do domu muszą mieć ławkę, na której mogą odpocząć po drodze, bo nie są w stanie tego odcinka pokonać bez odpoczynku” – powiedziała Magdalena Czarzyńska-Jachim.

Tomasz Mencina, wiceprezydent Warszawy, przyznał, że samorząd ma bardzo duży wpływ na środowisko, w którym spędzamy większość swojego życia.

„Odpowiadamy za przestrzeń publiczną, transport, zieleń, jakość powietrza, sport, edukację, usługi społeczne i wszystkie te obszary mają ogromny wpływ na nasze zdrowie. To, co robimy, robimy dla mieszkańców, ale przede wszystkim jesteśmy odpowiedzialni właśnie za tworzenie warunków, które pozwolą mieszkańcom być zdrowymi” – powiedział wiceprezydent Mencina.

Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, przyznał, że przy podejmowaniu decyzji ważny jest głos mieszkańców, ale należy przy tym zachować ostrożność wobec głosów tych, którzy „zawsze będą niezadowoleni”.

„Trzeba słuchać ekspertów, ale tych prawdziwych ekspertów. I podjąć właściwe i konieczne decyzje, mając świadomość, że mogą one budzić negatywne emocje” – zaznaczył prezydent Jaśkowiak.

Krzysztof Stańko, wiceprezydent Rzeszowa mówił z kolei o konieczności zachowania ciągłości i konsekwencji w podejmowanych działaniach, co pozytywnie wpływa na dobrostan mieszkańców miasta.

„Przez kilkadziesiąt ostatnich lat następcy samorządowców kontynuowali działania poprzedników, co przekładało się na przykład na zdrowie mieszkańców Rzeszowa. Gdyby nie działanie samorządowców z poprzednich kadencji w Rzeszowie nie powstałby uniwersytet z Wydziałem Nauk o Zdrowiu i Psychologii. Między innymi dlatego poprawił się dostęp do służby zdrowia w mieście” – powiedział Stańko.

Dr Michał Lorbiecki, pełnomocnik prezydenta – urbanista miasta Chorzów, zaznaczył, że włodarze miast mają coraz większą wiedzę i coraz większą świadomość wobec oczekiwań lokalnych społeczności.

„Otaczają się ekspertami, otaczają się odpowiednimi ludźmi, którzy doradzają we właściwy sposób. Przestrzegam zatem przed podejmowaniem decyzji pod wpływem populizmu tych, którzy najgłośniej krzyczą w social mediach czy na konsultacjach społecznych. Zresztą nie tylko włodarze, ale również mieszkańcy są coraz bardziej świadomi. I to właśnie mieszkańcy wiedzą często lepiej niż ci eksperci, których wiedza zatrzymała się na poziomie sprzed wielu lat. Wiedzę musimy cały czas aktualizować, bo wiedza jest najważniejsza” – zaznaczył Lorbiecki.

Kongres Zdrowe Miasta wyrasta z projektu Indeks Zdrowych Miast, inicjatywy zainaugurowanej w 2022 roku przez Grupę LUX MED i realizowanej wspólnie z naukowcami Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie oraz Fundacją Gospodarki i Administracji Publicznej. Jego celem jest tworzeniu miast przyjaznych obywatelom poprzez analizę dotyczącą inicjatyw i działań, które lokalne społeczności wdrażają, tworząc zrównoważoną przestrzeń miejską. Współorganizatorami Kongresu, obok Grupy LUX MED., są SGH i ruch Open Eyes Economy. Patronat medialny nad Kongresem sprawował m.in. PAP MEDIAROOM.

Źródło: PAP MediaRoom

Jak zmniejszyć liczbę osób, które w ogóle zachorują na nowotwór? To pytanie znalazło się w centrum The 2nd European Summit on Cancer Prevention and Control, który odbył się w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie. Eksperci z Polski i Europy dyskutowali o działaniach, które mogą ograniczać ryzyko zachorowania w całych populacjach – od walki z uzależnieniem od tytoniu i nikotyny, przez szczepienia przeciw HPV i badania przesiewowe, po przeciwdziałanie otyłości. Podkreślano, że skuteczna profilaktyka wymaga nie tylko indywidualnych wyborów, ale także trwałych rozwiązań systemowych.

Przy jednym stole spotkali się eksperci zdrowia publicznego, klinicyści, badacze i osoby odpowiedzialne za kształtowanie polityk zdrowotnych, m.in. z WHO Europe, Parlamentu Europejskiego, organizacji zajmujących się kontrolą tytoniu oraz Narodowego Instytutu Onkologii.

Ta różnorodność jest istotna, ponieważ profilaktyka nowotworów nie jest wyłącznie zadaniem lekarza ani wyłącznie odpowiedzialnością pojedynczego człowieka. Wymaga równoczesnego działania edukacji, zdrowia publicznego, ustawodawcy i systemu ochrony zdrowia – podkreśla prof. Paweł Koczkodaj, współorganizator konferencji i kierownik Pracowni Prewencji Pierwotnej i Polityki Zdrowotnej Instytutu.

Wśród gości wydarzenia znaleźli się znakomici goście, w tym m.in. Jolanta Sobierańska-Grenda, Minister Zdrowia, Monika Wielichowska, Wicemarszałkini Sejmu RP, Adam Jarubas, poseł do Parlamentu Europejskiego, Wioleta Tomczak, wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Zdrowia, Marek Augustyn, wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia, Michał Chrobot, dyrektor Departamentu Opieki Koordynowanej w Ministerstwie Zdrowia, Rafał Tarłowski, Senior Advisor for the Healthcare Sector w Ambasadzie Danii w Polsce, prof. Marek Svoboda, dyrektor generalny Masaryk Memorial Cancer Institute, oraz Kristina Mauer-Stender z WHO Regional Office for Europe.

Spotkanie otworzyła dr hab. n. med. Beata Jagielska, Dyrektor NIO.

Zdrowie publiczne potrzebuje nie tylko dobrych strategii, lecz także odważnych i zaangażowanych ludzi, którzy potrafią przełożyć wiedzę na działanie. Takie spotkania jak dzisiejsze pozwalają łączyć doświadczenie z nową energią, budować współpracę i wypracowywać rozwiązania, które mogą prowadzić do rzeczywistej zmiany. W profilaktyce właśnie ta zdolność do konsekwentnego działania ma szczególne znaczenie – mówiła ekspertka.

Kontynuacja debaty rozpoczętej podczas polskiej prezydencji w Radzie UE

Summit rozwija działania rozpoczęte w NIO w 2025 r. Wraz ze startem polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, Instytut wspólnie z Ministerstwem Zdrowia zorganizował wówczas konferencję „Towards a Cancer-Free Europe: Strengthening Cancer Prevention Strategies”, która otworzyła debatę o przyszłości europejskiej prewencji nowotworowej. 27 maja 2025 r., wraz z końcem kadencji, odbył się w NIO pierwszy European Summit on Cancer Prevention and Control – inaugurujący nową platformę współpracy i koordynacji działań profilaktycznych. Dyskutowano m.in. o przyszłości badań przesiewowych, polityce zdrowotnej i włączaniu prewencji do strategii krajowych oraz unijnych. Współpraca z partnerami europejskimi i Międzynarodową Agencją Badań nad Rakiem (IARC) stała się również przyczynkiem do przygotowania kolejnej edycji szczytu.

Uwagę na znaczenie kontynuowania europejskiego dialogu zwróciła Minister Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

Profilaktyka nowotworów jest jedną z najważniejszych inwestycji w zdrowie społeczeństwa – ratuje życie, zmniejsza nierówności zdrowotne i pozwala lepiej wykorzystywać zasoby systemu ochrony zdrowia. Cieszę się, że dialog rozpoczęty w Polsce podczas prezydencji w Radzie Unii Europejskiej jest dziś kontynuowany wspólnie przez ekspertów, decydentów i przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego z całej Europy – mówiła Minister Zdrowia.

Również Adam Jarubas podkreślał, że ciągłość europejskiej współpracy ma znaczenie kluczowe, ponieważ profilaktyka wymaga długofalowego zaangażowania politycznego i praktycznych działań.

Europa nie może walczyć z rakiem wyłącznie poprzez leczenie. Musimy zapobiegać większej liczbie nowotworów, zanim się rozwiną. Wykorzystajmy ten szczyt, aby przekuć wiedzę w działanie, a dobre pomysły w skuteczne rozwiązania. Współpracując, możemy budować zdrowszą i bardziej sprawiedliwą Europę dla przyszłych pokoleń – mówił poseł PE.

Tytoń, HPV i otyłość

Program wydarzenia koncentrował się na obszarach, w których konsekwentne działania mogą realnie ograniczać liczbę zachorowań na nowotwory: używaniu tytoniu i uzależnieniu od nikotyny, nowotworach związanych z HPV oraz otyłości.

Pierwszy blok rozmów poświęcono doświadczeniom Polski i innych państw europejskich w ograniczaniu używania tytoniu, leczeniu uzależnienia od nikotyny i rozwijaniu skutecznej polityki antytytoniowej. Dyskusja pokazała, że współczesna profilaktyka nie może sprowadzać się do prostego komunikatu „nie pal”. Musi obejmować dostęp do profesjonalnego wsparcia i leczenia uzależnienia, środowiska wolne od dymu, odpowiednie regulacje oraz stabilne programy krajowe. Eksperci z Polski, Irlandii, Danii i WHO rozmawiali o tym, jak łączyć pomoc indywidualną z rozwiązaniami systemowymi.

Szczególnie mocno wybrzmiał w tym kontekście głos Kristiny Mauer-Stender z WHO Regional Office for Europe, która zwróciła uwagę, że w profilaktyce nowotworów nie sposób pominąć problemu używania tytoniu i nowych produktów nikotynowych.

Mówiąc o zapobieganiu nowotworom, musimy mówić o tytoniu. Ponad 37 proc. nowych przypadków nowotworów wiąże się z czynnikami, którym można zapobiegać, a sam tytoń odpowiada za około 15 proc. zachorowań. Wiemy, jakie działania są skuteczne, ale dziś mierzymy się z nowym wyzwaniem – e-papierosami, saszetkami nikotynowymi i kolejnymi produktami projektowanymi tak, by przyciągać młodych ludzi. Naszym celem powinno być jedno: wolność od uzależnienia od tytoniu i nikotyny – podkreślała ekspertka.

Kolejnym strategicznym tematem była eliminacja nowotworów związanych z HPV. W przypadku raka szyjki macicy medycyna dysponuje wyjątkowo skutecznym zestawem narzędzi: szczepieniami przeciw HPV, nowoczesnymi badaniami przesiewowymi i leczeniem zmian przednowotworowych. Kluczowym wyzwaniem pozostaje przełożenie tej wiedzy na dobrze zorganizowany i powszechnie dostępny system. Omawiano m.in. doświadczenia Australii, szczepienia realizowane w szkołach oraz potrzebę spójnego połączenia szczepień, badań przesiewowych i dalszego postępowania.

Trzeci blok rozmów dotyczył otyłości i jej znaczenia w profilaktyce nowotworów. Nadmierna masa ciała wiąże się ze zwiększonym ryzykiem wielu typów nowotworów, dlatego przeciwdziałanie otyłości coraz wyraźniej staje się częścią polityki onkologicznej, a nie wyłącznie domeną diabetologii czy kardiologii. Eksperci omawiali zarówno rozwiązania populacyjne, jak i nowe możliwości leczenia otyłości, a także rolę środowiska żywieniowego w tworzeniu warunków, w których zdrowszy wybór staje się łatwiejszy.

30 lat wsparcia po drugiej stronie słuchawki

Szczególne miejsce w programie szczytu zajęło 30-lecie działalności Ogólnopolskiej Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym NIO. To trzy dekady profesjonalnego wsparcia osób, które zdecydowały, że chcą zerwać z uzależnieniem od nikotyny, oraz przykład profilaktyki dostępnej dokładnie wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna.

Podczas otwarcia konferencji Irena Przepiórka-Rosłońska, kierująca Poradnią, została uhonorowana Medalem im. prof. Franciszka Łukaszczyka „W Służbie Pacjentom i Nauce”. Medal wręczyli Minister Zdrowia, dr hab. n. med. Beata Jagielska oraz prof. Koczkodaj. Wyróżnienie było wyrazem uznania dla wieloletniego zaangażowania w rozwój poradnictwa antynikotynowego i budowanie systemu pomocy osobom uzależnionym.

Do jubileuszu odniosła się również osobiście Monika Wielichowska, Wicemarszałkini Sejmu RP i inicjatorka ustanowienia 2026 Rokiem Profilaktyki Zdrowotnej.

Wiedza ma sens wtedy, kiedy prowadzi do decyzji, a decyzja – kiedy przekłada się na działanie. To właśnie jest profilaktyka w praktyce: dostępna pomoc, konkretna rozmowa, jedna decyzja, a potem kolejna. Chciałabym, aby Rok Profilaktyki Zdrowotnej trwał dłużej niż do 31 grudnia 2026 roku – podkreśliła.

Znaczenie jubileuszu podkreślił także Marek Augustyn, dziękując konsultantom, koordynatorom, pracownikom ochrony zdrowia i ekspertom, którzy przez trzy dekady współtworzyli Poradnię. Jak zaznaczył, jej działalność pokazuje, jak profesjonalne wsparcie może docierać do osób podejmujących trudną decyzję o zaprzestaniu palenia.

Profilaktyka to także decyzje systemowe

Jednym z najważniejszych wniosków szczytu było podkreślenie, że skuteczna profilaktyka nie zależy wyłącznie od indywidualnych wyborów. Równie ważne są warunki tworzone przez system ochrony zdrowia, administrację i politykę publiczną. Takie podejście wyraźnie akcentuje piąta edycja Europejskiego Kodeksu Walki z Rakiem, która zalecenia dla osób chcących ograniczać własne ryzyko zachorowania uzupełnia rekomendacjami dla decydentów.

Nie wystarczy zachęcać do zdrowych wyborów, jeśli system nie zapewnia dostępu do szczepień, badań, poradnictwa czy przestrzeni wolnych od dymu. Profilaktyka jest więc elementem długofalowej polityki zdrowotnej – opartej na danych, finansowaniu, regulacjach i mierzalnych efektach. Ten wymiar był obecny także w sesji otwierającej szczyt, poświęconej przyszłości systemów zdrowia, europejskiej współpracy oraz krajowym działaniom onkologicznym.

Uzupełnieniem części eksperckiej była inauguracja programu Mentors4Starters Public Health, łączącego doświadczonych ekspertów z osobami rozwijającymi swoją drogę zawodową w zdrowiu publicznym. Program ma wspierać rozwój kompetencji, wymianę doświadczeń oraz pracę nad projektami, które mogą znaleźć praktyczne zastosowanie w tym obszarze.

Profilaktyka jako trwały kierunek

Prof. Paweł Koczkodaj podkreśla, że tegoroczny szczyt odbył się w szczególnym momencie – profilaktyka zajmuje coraz ważniejsze miejsce w polityce zdrowotnej państw, a akcent stopniowo przesuwa się z leczenia chorób na skuteczne zapobieganie im.

Rok 2026 został ustanowiony przez Sejm RP Rokiem Profilaktyki Zdrowotnej. Rok wcześniej Senat RP ogłosił 2025 Rokiem Edukacji Zdrowotnej i Profilaktyki. Ta ciągłość dobrze oddaje główną ideę szczytu: profilaktyka nie powinna być jednorazowym hasłem. Jej skuteczność zależy od konsekwencji – regularnej edukacji, stabilnych programów, dostępnych świadczeń i decyzji publicznych, które utrzymują zdrowie w centrum polityki – mówi ekspert.

The 2nd European Summit on Cancer Prevention and Control był nie tylko przestrzenią wymiany wiedzy i doświadczeń, lecz przede wszystkim miejscem poszukiwania rozwiązań pozwalających skuteczniej przekładać dowody naukowe na praktykę. Warszawskie spotkanie pokazało, że profilaktyka może realnie ograniczać liczbę zachorowań na nowotwory, jeśli staje się trwałym elementem polityki zdrowotnej – opartym na współpracy, ciągłości działań i rozwiązaniach dostępnych dla całych populacji.

Źródło: NIO

Ministerstwo Zdrowia konsekwentnie rozwija cyfrowe rozwiązania, które wspierają profilaktykę i codzienne dbanie o zdrowie. Narzędzia dostępne w aplikacji mojeIKP pomagają użytkownikom lepiej poznać swój stan zdrowia, kontrolować czynniki ryzyka i podejmować świadome decyzje dotyczące codziennych nawyków. Jednym z nich jest ankieta „10 dla zdrowia”, która zastąpiła „10 dla serca”. To nie tylko zmiana nazwy, ale przede wszystkim rozwinięcie narzędzia, które dziś obejmuje znacznie szersze spojrzenie na zdrowie.

„10 dla zdrowia” to rozwinięcie narzędzia informatycznego tworzonego w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia na lata 2022–2032. Ankieta została teraz rozszerzona tak, aby pomagać spojrzeć na zdrowie w sposób bardziej kompleksowy. Oprócz profilaktyki chorób sercowo-naczyniowych uwzględnia także kwestie związane ze zdrowiem psychicznym, profilaktyką chorób nowotworowych oraz innymi czynnikami, które mają wpływ na długość i jakość życia.

Poważne choroby często rozwijają się przez wiele lat. Na niektóre czynniki ryzyka możemy wpływać poprzez codzienne decyzje, a inne możemy odpowiednio wcześnie wykrywać, kontrolować i ograniczać. Dlatego „10 dla zdrowia” łączy własnego stanu zdrowia oraz konkretne działania profilaktyczne.

„10 dla zdrowia” opiera się na dziesięciu ważnych dla zdrowia obszarach: kontroli ciśnienia tętniczego, poziomu cholesterolu LDL i glukozy, utrzymaniu prawidłowej masy ciała, zdrowym żywieniu, regularnej aktywności fizycznej, zdrowym śnie, radzeniu sobie ze stresem, a także rezygnacji z używania tytoniu, nikotyny i alkoholu. Po wypełnieniu ankiety użytkownik otrzymuje wynik oraz indywidualne rekomendacje pokazujące, które obszary warto poprawić.

Nowa odsłona narzędzia wpisuje się w działania Ministerstwa Zdrowia, które stawia na nowoczesne rozwiązania wspierające profilaktykę i budowanie świadomości zdrowotnej. Celem jest nie tylko zapewnienie pacjentom łatwego dostępu do informacji o własnym zdrowiu, ale także zachęcanie ich do regularnych badań i codziennych wyborów, które sprzyjają zdrowiu.

Rozszerzeniu narzędzia towarzyszy kampania edukacyjna „Bądź 10 na 10”, która startuje 18 września i pokazuje, że dbanie o zdrowie nie zaczyna się dopiero w gabinecie lekarskim, ale od codziennych decyzji i regularnej profilaktyki. Kampania zachęca do sprawdzenia swojego wyniku w „10 dla zdrowia”, poznania własnych czynników ryzyka i podejmowania działań, które pomagają dłużej cieszyć się zdrowiem. Ankieta jest dostępna bezpłatnie w aplikacji mojeIKP.

10 obszarów zdrowia

1. Optymalne ciśnienie tętnicze 

Regularnie kontroluj ciśnienie tętnicze.

2. Optymalny poziom cholesterolu LDL

Dbaj o utrzymanie prawidłowego poziomu cholesterolu LDL i regularnie go kontroluj.

3. Optymalny poziom glukozy

Dbaj o utrzymanie prawidłowego poziomu glukozy we krwi i regularnie kontroluj jej stężenie.

4. Prawidłowa masa ciała

Kontroluj masę ciała i dbaj o utrzymanie jej na prawidłowym poziomie.

5. Zdrowe żywienie

Odżywiaj się zdrowo.

6. Zero tytoniu i nikotyny

Nie pal papierosów ani nie używaj innych wyrobów tytoniowych lub nikotynowych.

7. Zero alkoholu

Nie pij alkoholu.

8. Zdrowy sen

Dbaj o zdrowy i odpowiednio długi sen.

9. Radzenie sobie ze stresem

Ucz się radzić sobie ze stresem i dbaj o zdrowie psychiczne.

10. Regularna aktywność fizyczna

Bądź aktywny fizycznie.

Czy jesteś 10 na 10? Sprawdź!

Wypełnij ankietę „10 dla zdrowia” w aplikacji mojeIKP i dowiedz się, o które obszary swojego zdrowia warto zadbać.

Źródło: MZ

Od tradycyjnych papierosów po e-papierosy, podgrzewacze tytoniu i saszetki nikotynowe – w ciągu ostatnich trzech dekad znacząco zmienił się rynek produktów zawierających nikotynę i sposób ich używania. Niezmienna pozostaje potrzeba skutecznego leczenia uzależnienia. Telefoniczna Poradnia Pomocy Palącym działająca przy Narodowym Instytucie Onkologii obchodzi 30-lecie działalności. Z niewielkiej poradni z jedną linią telefoniczną rozwinęła się w system udzielający około 7,5 tys. sesji poradnictwa rocznie. Jubileusz przypada w czasie, gdy codziennie tytoń pali 17,1 proc. osób w Polsce, a nowe produkty nikotynowe stają się szczególnie istotnym wyzwaniem wśród młodzieży.

Skala wyzwania nadal jest duża. Według najnowszego zestawienia Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (ang. Organisation for Economic Co-operation and Development – OECD) codziennie tytoń pali 17,1 proc. osób w Polsce. To więcej niż wynosi średnia dla państw OECD – 14,8 proc. Jednocześnie, coraz większego znaczenia nabierają nowe produkty nikotynowe. Główny Inspektorat Sanitarny wskazuje, że codziennie z e-papierosów korzysta 5,9 proc. dorosłych, a wśród młodzieży w wieku 15–16 lat niemal 40 proc. deklarowało ich używanie w ciągu miesiąca poprzedzającego badanie.

– To dane, które wyjaśniają, dlaczego współczesna profilaktyka uzależnień nie może ograniczać się do znanych od lat komunikatów o szkodliwości palenia. Zmienia się rynek, sposób przyjmowania nikotyny i społeczny kontekst jej używania. Wraz z nimi musi zmieniać się także system pomocy, , tak aby adekwatnie odpowiadał na nowe wzorce używania nikotyny i rzeczywiste potrzeby osób uzależnionych – podkreśla prof. Paweł Koczkodaj, kierownik Pracowni Prewencji Pierwotnej i Polityki Zdrowotnej NIO-PIB

Od jednej linii do …

Choć świadomość społeczna dotycząca szkodliwości palenia dziś jest nieporównywalnie większa z tą z okresu zmian systemowych w Polsce, eksperci już dekady temu wiedzieli, że to – nomen omen – palący społecznie problem. Odpowiedzią na potrzebę profesjonalnego i łatwo dostępnego wsparcia osób uzależnionych było uruchomienie w listopadzie 1996 roku przez Fundację Promocja Zdrowia Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym – pierwszej tego typu placówki w Europie Środkowej i Wschodniej. Trzy lata później, TPPP została włączona w struktury Zakładu Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii. Dziś misja Poradni jest tak samo aktualna jak na początku: pomagać osobom uzależnionym od nikotyny w drodze do życia bez niej.

– Początkowo Poradnia działała zaledwie przez kilka godzin w tygodniu. Do dyspozycji była jedna linia, a zespół tworzyły dwie osoby. W udzielanie pomocy angażowali się także lekarze, psychologowie czy studenci medycyny. Były to początki bardzo skromne organizacyjnie, ale szybko okazało się, jak duże jest zapotrzebowanie na taką formę wsparcia. Telefon stawał się dla wielu osób pierwszym miejscem, w którym mogły, bez poczucia oceniania, opowiedzieć o swoim uzależnieniu, zapytać, jak przygotować się do rzucenia palenia i uzyskać w tym zakresie konkretną pomoc – mówi Irena Przepiórka-Rosłońska, kierująca Telefoniczną Poradnią Pomocy Palącym.

To właśnie rosnąca liczba takich rozmów najlepiej pokazywała, że Poradnia jest potrzebna

Z czasem zainteresowanie rosło, dlatego wydłużano godziny działania i rozbudowywano zaplecze. Dziś TPPP jest dostępna przez sześć dni w tygodniu: od poniedziałku do piątku w godz. 9.00–21.00 oraz w soboty w godz. 9.00–15.00. Z jednej linii telefonicznej powstał system umożliwiający równoczesną obsługę pięciu połączeń. Zmianę skali działalności najlepiej pokazuje liczba kontaktów z Poradnią. Z kilkuset połączeń rocznie w pierwszych latach działalności do ponad 600 miesięcznie –  do około 7,5 tys. sesji poradnictwa rocznie. 

Ważnym momentem działalności TPPP było także uruchomienie w 2002 roku tzw. „srebrnego”, czyli niskopłatnego numeru 801 108 108. Dzięki temu kontakt z Poradnią stał się łatwiejszy i bardziej dostępny dla osób z całego kraju, niezależnie od miejsca zamieszkania. Był to istotny krok w kierunku upowszechnienia telefonicznego wsparcia w rzucaniu palenia i zwiększenia zasięgu działalności.

Dwa lata później, informacja o możliwości uzyskania pomocy zaczęła pojawiać się także na opakowaniach wyrobów tytoniowych, choć nie na wszystkich:

– Numer Poradni pojawiał się zaledwie na co czternastym opakowaniu wyrobów tytoniowych. Dziś może się wydawać, że to niewiele, ale w tamtym czasie był to ogromny krok naprzód. Po raz pierwszy informacja o możliwości uzyskania profesjonalnej pomocy zaczęła docierać bezpośrednio do osób palących – dokładnie w miejscu, w którym stykały się one ze swoim uzależnieniem. Dla Poradni oznaczało to zupełnie nową skalę dotarcia i szansę, by z pomocą wyjść poza osoby, które już wcześniej wiedziały o jej istnieniu – kontynuuje Irena Przepiórka-Rosłońska

Przełom przyniosły lata 2016–2017 i wdrożenie unijnej dyrektywy dotyczącej wyrobów tytoniowych. Numer TPPP znalazł się na nowych, umieszczanych na każdym opakowaniu wyrobów tytoniowych, ostrzeżeniach zdrowotnych, dzięki czemu informacja o wsparciu stała się znacznie bardziej widoczna. Liczba połączeń wyraźnie wzrosła – w tym okresie sięgała około 10 tys. rocznie – a Poradnia, dzięki wcześniej rozwiniętej infrastrukturze, była przygotowana, by na ten wzrost odpowiedzieć.

Nie tylko telefon

Uzależnienie od nikotyny jest chorobą przewlekłą i nawracającą, wymagającą spojrzenia medycznego, psychologicznego i społecznego. Nie istnieje jeden schemat skuteczny dla każdego. Zadaniem konsultanta jest więc nie tylko przekazywanie wiedzy, ale również pomoc w rozpoznaniu indywidualnej sytuacji, zasobów i sposobu działania możliwego do zastosowania przez konkretną osobę. Początkowo pomoc Poradni miała wyłącznie charakter reaktywny – konsultanci odbierali telefony od osób, które same zgłaszały się po wsparcie. W 2005 roku uruchomiono także serwis proaktywny. Konsultanci mogą w jego ramach sami kontaktować się z osobami potrzebującymi pomocy, które zgłaszają taką potrzebę m.in. za pośrednictwem strony internetowej.

W 2007 roku na pomoc Poradni zaczęła być dostępna także przez internet: poprzez porady e-mailowe i stronę jakrzucicpalenie.pl, później również przez media społecznościowe. W 2010 roku uruchomiono profil Poradni na Facebooku. Od 2015 roku na stronie działa także poradnia internetowa, w której eksperci odpowiadają na indywidualne pytania osób szukających wsparcia. Każdego roku w tej formie udzielanych jest około 350–400 porad eksperckich.

Wraz z rozwojem Poradni zwiększał się również jej zespół – od dwóch osób na początku działalności do siedmiu obecnie. Konsultanci mają zapewnione regularne superwizje i uczestniczą w szkoleniach podnoszących ich kompetencje. TPPP pracuje zgodnie ze standardami European Network of Quitlines oraz w oparciu o zasady Evidence Based Medicine, co gwarantuje wysoką jakość poradnictwa oraz zgodność stosowanych metod z aktualną wiedzą naukową i sprawdzonymi modelami postępowania.

30 lat doświadczeń i rozmowa o przyszłości

Jubileusz TPPP przypada w momencie, w którym profilaktyka nowotworowa ponownie staje się w Warszawie przedmiotem międzynarodowej debaty. 16 września 2026 roku w Narodowym Instytucie Onkologii odbędzie się 2nd European Summit on Cancer Prevention and Control – spotkanie ekspertów zdrowia publicznego, naukowców, lekarzy, przedstawicieli instytucji europejskich, administracji oraz organizacji pacjenckich. Wśród uczestników i prelegentów znajdą się przedstawiciele m.in. IARC, WHO, OECD, Komisji Europejskiej oraz europejskich i krajowych środowisk eksperckich.

Dyskusja będzie dotyczyć nie tylko wiedzy o czynnikach ryzyka, ale przede wszystkim tego, jak przekładać ją na rozwiązania, które rzeczywiście działają: skuteczną politykę zdrowotną, regulacje, programy profilaktyczne, ograniczanie nierówności i lepsze docieranie do różnych grup społecznych.

– Skuteczna profilaktyka nowotworów wymaga znacznie więcej niż przekazywania wiedzy o czynnikach ryzyka – mówi prof. Paweł Koczkodaj

W tym kontekście, 30 lat działalności TPPP to coś więcej niż jubileusz jednej poradni. To trzy dekady praktycznych doświadczeń pokazujących, że profilaktyka musi być dostępna, elastyczna i gotowa reagować na zmiany zachowań społecznych. 

Dziś te doświadczenia stają się także częścią szerszej rozmowy o tym, jak powinna wyglądać profilaktyka kolejnych dekad. I właśnie dlatego historia TPPP nie jest tylko spojrzeniem wstecz. Jest jednym z punktów odniesienia w debacie o tym, co należy robić dalej.

Źródło: NIO

W Ministerstwie Zdrowia odbyła się konferencja inaugurująca realizację Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych. Program wyznacza długofalową strategię wsparcia pacjentów, ich rodzin oraz rozwoju wczesnej profilaktyki i diagnostyki do 2030 roku.

To pierwsza tego typu polityka publiczna przyjęta przez Radę Ministrów. Program ma na celu poprawę jakości życia osób z chorobami otępiennymi i ich opiekunów, zwiększanie świadomości w zakresie profilaktyki, wspieranie wczesnego rozpoznawania zaburzeń poznawczych oraz rozwijanie systemu wsparcia zdrowotnego i społecznego.

– Choroby otępienne dotykają całe rodziny, społeczności lokalne, rynek pracy oraz system opieki zdrowotnej i społecznej. Nie możemy ich postrzegać wyłącznie jako problemu medycznego. W grudniu 2025 r. program został przyjęty przez Radę Ministrów, z realizacją na 5 lat. Dokument, przygotowany wspólnie przez ministerstwo zdrowia, zespół przy pełnomocniku rządu ds. polityki senioralnej oraz ekspertów medycznych, ma wielką wagę, bo dotyka nie tylko obszarów zdrowotnych, ale też społecznych – kładzie duży nacisk na opiekę nad chorymi. Ten dokument to dowód, że Polska jest gotowa podjąć to wyzwanie w sposób systemowy, odpowiedzialny i oparty na dowodach naukowych – podkreśla wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.

Choroby otępienne stanowią jedno z największych wyzwań medycznych, społecznych i gospodarczych XXI wieku. Zgodnie z danymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na świecie żyje z nimi ponad 55 mln osób. W Polsce szacuje się, że z otępieniem zmaga się obecnie ponad pół miliona osób, a prognozy OECD wskazują, że do 2040 roku liczba ta może przekroczyć 770 tysięcy.

7 kluczowych filarów programu

Prace nad Programem obejmowały współpracę ekspertów z wielu sektorów. Dokument opiera się na kluczowych obszarach działań:

  1. Podnoszenie świadomości społecznej oraz przełamywanie tabu wokół demencji.
  2. Zmniejszanie ryzyka zachorowania poprzez promocję profilaktyki i zdrowego stylu życia.
  3. Wsparcie wczesnej diagnostyki, umożliwiające szybsze rozpoznanie pierwszych objawów.
  4. Leczenie i opieka nastawione na skoordynowaną pomoc medyczną i środowiskową.
  5. Wsparcie opiekunów nieformalnych, w tym ich edukacja oraz ochrona zdrowia psychicznego.
  6. Rozwój systemów gromadzenia danych, niezbędnych do optymalizacji polityk publicznych.
  7. Wspieranie badań naukowych nad chorobami otępiennymi.

Profilaktyka – dbając o serce, dbamy o mózg

Program kładzie duży nacisk na modyfikowalne czynniki ryzyka. Nawet około 45% przypadków otępienia wiąże się z czynnikami, na które mamy wpływ. Wśród nich wymienia się m.in. nadciśnienie tętnicze, wysoki poziom cholesterolu LDL, utratę słuchu, depresję, aktywność fizyczną, dietę oraz relacje społeczne. Wiele z nich pokrywa się z ryzykiem chorób układu krążenia, co potwierdza zasadę, że dbając o zdrowie serca, chronimy również mózg.

Krajowy Program Działań wobec Chorób Otępiennych powstał po to, aby wiedzę naukową przełożyć na działania publiczne. To plan konkretnych kroków, które będą realizowane w kolejnych latach przez różne instytucje i podmioty odpowiedzialne za ochronę zdrowia oraz politykę społeczną.

– Naszym zadaniem jest przygotowanie informatora, który ma podnosić świadomość o chorobach otępiennych oraz rekomendacje, jak ma wyglądać przestrzeń osób dotkniętych tą choroba i jak ją przygotować. Część działań jest już podejmowana. Jest program Aktywny Senior i rekomendacje, jak powinny funkcjonować placówki dziennego pobytu. Aktywność przychofizyczna ma wielkie znaczenie, bo aż o 45% zwiększa się szansa na uniknięcie chorób otępiennych – tłumaczy minister Marzena Okła-Drewnowicz, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, pełnomocnik rządu ds. polityki senioralnej.

Prof. dr hab. n. med. Bartosz Karaszewski, konsultant krajowy w dziedzinie neurologii, również podkreśla znaczenie profilaktyki w zahamowaniu chorób otępiennych: – Mamy bardzo niekorzystny profil demograficzny. W ciągu najbliższych 20 lat liczba chorych na Alzheimera i inne choroby otępienne znacząco wzrośnie. Dlatego tak ważna jest prewencja. Mamy dobrze zdefiniowane elementy, na które możemy wpływać. Ważne, żeby je implementować od najmłodszych lat. Rozpoczynamy też wielką rewolucję terapeutyczną choroby Alzheimera – zaczynamy rozumieć działania mechanizmów przyczynowych.

Realne wsparcie dla opiekunów

Opieka nad osobą z chorobą otępienną stanowi ogromne wyzwanie dla bliskich. Działania przewidziane w Programie uwzględniają m.in. adaptację bezpłatnych kursów edukacyjnych WHO dla opiekunów nieformalnych, wsparcie psychologiczne oraz funkcjonowanie dedykowanej infolinii.

Wiele z działań przewidzianych w Programie jest już podejmowanych. Od niespełna roku działa infolinia Rzecznika Praw Pacjenta dla pacjentów i ich bliskich, realizowane są projekty z Narodowego Programu Zdrowia i funduszy unijnych mające na celu wsparcie opiekunów nieformalnych i obejmujące profilaktykę funkcji poznawczych u osób starszych.

Podczas wydarzenia wręczono również oficjalne powołania członkom Zespołu do spraw monitorowania realizacji Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych, w którego skład weszli przedstawiciele świata nauki, administracji publicznej oraz organizacji pacjenckich.

Źródło: MZ