Medicalpress

Polacy deklarują dużą gotowość do pomocy osobom w kryzysie samobójczym, ale nie zawsze potrafią go rozpoznać i odpowiednio zareagować. Ich postawy różnią się w zależności od płci i otwartości na rozmowę. Wpływają też na nie zakorzenione stereotypy – wynika z badania IPiN.

Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej próbie 2 tys. mieszkańców Polski w wieku 18-64 lata, w ramach Krajowego Programu Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym. Jego autor – dr Michał Bujalski z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie (IPiN) – analizował m.in. stosunek do osób w kryzysie samobójczym, gotowość do udzielenia im pomocy, otwartość na rozmowę o problemach psychicznych oraz funkcjonujące w społeczeństwie stereotypy.

Jak pokazały przesłane PAP wyniki, Polacy są na ogół skłonni pomagać osobie przeżywającej kryzys. Jednocześnie nasz stosunek do samego zjawiska samobójstwa może się bardzo różnić od tego, jak postrzegamy osobę, która doświadcza takich myśli lub zachowań.

– Możemy nie akceptować samobójstwa, a jednocześnie nie odrzucać człowieka, który przeżywa kryzys. To bardzo ważne rozróżnienie, ponieważ osoba doświadczająca myśli samobójczych potrzebuje przede wszystkim możliwości powiedzenia o tym, co przeżywa, bez obawy przed oceną – podkreśliła w komunikacie prasowym ekspertka z IPiN dr Daria Biechowska.

Dodała, że aby pomóc, nie trzeba od razu mieć gotowego rozwiązania problemów. Najważniejsze są wysłuchanie, poważne potraktowanie niepokojącego sygnału i pomoc w dotarciu do odpowiedniego wsparcia.

Badanie wykazało przy tym różnice między kobietami i mężczyznami. Na siedmiostopniowej skali gotowość do pomagania wśród kobiet wyniosła średnio 6,23, a wśród mężczyzn 5,87. Kobiety deklarowały też mniejszy dystans wobec osoby w kryzysie (odpowiednio 2,63 wobec 3,23) oraz większe poparcie dla otwartego mówienia o problemach psychicznych (6,21 wobec 5,72).

Zdaniem ekspertów nie oznacza to jednak, że płeć pozwala przewidzieć zachowanie konkretnej osoby wobec człowieka w kryzysie. Pokazuje natomiast, że dla części społeczeństwa rozmowa o zdrowiu psychicznym nadal jest trudniejsza.

Tymczasem umiejętność ta może być kluczowa. Przeprowadzona analiza pokazała bowiem, że osoby bardziej skłonne do mówienia o problemach psychicznych częściej deklarowały akceptację i gotowość do pomocy, a rzadziej – dystans. Odwrotną zależność zaobserwowano u respondentów, którzy uważali, że zachowania samobójcze powinno się ukrywać. W tej grupie akceptacja osób w kryzysie była wyraźnie mniejsza. 

Zdaniem specjalistów z IPiN dobrą wiadomością jest to, że zauważania kryzysu, rozpoczynania rozmowy i wskazywania dalszej pomocy można się nauczyć. Warto, aby umiejętności te posiadali nie tylko specjaliści, ale wszyscy, którzy mogą zetknąć się z kimś potrzebującym wsparcia.

Dodatkowym problemem jest jednak to, że kryzys nie zawsze jest komunikowany wprost. Czasami świadczą o nim wyłącznie sygnały ostrzegawcze, takie jak wyraźna zmiana zachowania, wycofanie się z kontaktów, rezygnacja z dotychczasowych aktywności, problemy ze snem czy wypowiedzi świadczące o beznadziei albo utracie poczucia sensu. – Dlatego warto zwracać uwagę na zmianę w codziennym funkcjonowaniu i nie bać się zapytać, co się dzieje. Taka rozmowa nie zastępuje profesjonalnej pomocy, ale może stać się pierwszym krokiem do jej uruchomienia – wyjaśniła dr Biechowska.

Na rozpoznawanie zagrożenia mogą wpływać także stereotypy związane z płcią. Respondenci wyraźnie przypisywali określone rodzaje zachowań samobójczych kobietom lub mężczyznom. Zdaniem specjalistów pokazuje to, że społeczne wyobrażenia o tym, kto i w jaki sposób może znaleźć się w kryzysie, nadal są silne. Jeśli zachowanie danej osoby nie pasuje do utrwalonego stereotypu, rozpoznanie zagrożenia może być bardzo trudne lub opóźnione.

Jednocześnie Polacy są świadomi, że przyczyn kryzysu może być wiele. Najsilniej z samobójstwami kojarzą problemy ze zdrowiem psychicznym, a także zadłużenie, mobbing, trudną sytuację finansową, bezrobocie, śmierć bliskiej osoby, samotność oraz rozstanie lub rozwód.

Dlatego nie warto szukać jednego obrazu osoby zagrożonej, tylko zwracać uwagę na wyraźne zmiany w jej codziennym zachowaniu. Tym bardziej że często to bliscy, nauczyciele, lekarze rodzinni, farmaceuci, ratownicy medyczni czy pracownicy socjalni jako pierwsi zauważają, że ktoś przeżywa kryzys. I dopiero oni pomagają mu trafić do psychiatry lub psychologa.

Osoby przeżywające trudności i myślące o odebraniu sobie życia lub chcące pomóc osobie zagrożonej samobójstwem mogą skorzystać z całodobowych, bezpłatnych telefonów pomocowych: 800 70 2222 – centrum wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym; 800 12 12 12 – dziecięcy telefon zaufania Rzecznika Praw Dziecka; 116 111 – telefon zaufania dla dzieci i młodzieży; 116 123 – ogólnopolska poradnia telefoniczna dla osób przeżywających kryzys emocjonalny; 112 – numer alarmowy w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia.

Źródło: Nauka w Polsce

Mężczyźni w Polsce żyją krócej niż kobiety, częściej umierają z powodu nowotworów i znacznie częściej odbierają sobie życie. Tymczasem regularne badania, szybka reakcja na niepokojące objawy i troska o zdrowie psychiczne mogą pomóc ograniczyć te zagrożenia. Z okazji Movember Ministerstwo Zdrowia zorganizowało panel dyskusyjny poświęcony zdrowiu mężczyzn w ramach kampanii „Ustal Prioryte(TY)”. Eksperci podkreślali, że profilaktyka nie powinna ograniczać się do jednorazowych badań, lecz stać się stałym elementem codziennego życia.

4 listopada odbył się panel dyskusyjny poświęcony zdrowiu mężczyzn i profilaktyce nowotworów występujących u panów. Tym samym ministerstwo zdrowia włącza się w międzynarodową akcję „Movember” poświęconą profilaktyce przeciwnowotworowej oraz zachęcającej do regularnych badań, wczesnej diagnostyki i szybkiej reakcji na niepokojące objawy.

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda podkreślała: „Widzę dużą różnicę w męskim podejściu do zdrowia. Dziś profilaktyka jest w zasięgu ręki. Każde źródło dotarcia jest dobre. Można się zbadać w specjalnych punktach na imprezach masowych, mamy aplikację MojeIKP, a w niej „10 dla zdrowia”. No i styl życia. To także zmienia się na plus w kolejnych pokoleniach.”

Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski zaznaczył, że w Polsce nadal mężczyźni żyją krócej niż kobiety: „Dobrze byłoby towarzyszyć naszej partnerce jak najdłużej. Dlatego zdrowy styl życia, regularne badania mogą nam w tym pomóc. Powinniśmy stosować zasadę obowiązującą w lotnictwie – żeby pomagać innym najpierw musimy zadbać o siebie”. Wiceminister zwrócił również uwagę na zdrowie psychiczne: „Bardzo mocno powinniśmy pochylić się nad naszym stanem emocjonalnym i nie bać się prosić o pomoc. Zbyt długie tłumienie w sobie emocji powoduje groźne konsekwencje dla naszego zdrowia i życia.”  

O tym, jak wysoko stawiane jest zdrowie w męskich priorytetach rozmawiali: prof. Paweł Wiechno, kierownik Kliniki Nowotworów Układu Moczowego NIO, prof.  Piotr Gałecki, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii, Bartosz Bednorz, reprezentant Polski w siatkówce, olimpijczyk, mistrz Europy oraz Kamil Dolecki, prezes Zarządu Fundacji Sarcoma, a także st. kpt. Tomasz Milczarczyk z Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej.

Na problem zdecydowanie wyższych statystyk suicydalnych wśród mężczyzn zwracał uwagę psychiatra prof.  Piotr Gałecki. „Dwa razy więcej kobiet leczy się na depresje, za to pięć razy więcej mężczyzn popełnia samobójstwo. Mężczyźni od małego uczeni są, żeby radzić sobie samemu, gorzej też niż kobiety rozpoznają swoje emocje. Dlatego ważne jest, żeby lekarz rodzinny pytał mężczyzn, jak się czują”. Dodał, że psychika i somatyka są od siebie zależne: „Każda zmiana normalnego funkcjonowania, zmęczenie, zaburzenia snu, drażliwość, nadużywanie leków przeciwbólowych, sięganie po alkohol, to elementy, które pokazują, że coś niepokojącego się dzieje.”

Prof. Paweł Wiechno z Narodowego Instytutu Onkologii podzielił się swoimi obserwacjami z gabinetu i stwierdził, że na badania zgłasza się coraz więcej młodszych pacjentów. Problem jest ze starszą grupa wiekową. Zwracał uwagę, że w przypadku raka prostaty objawy występują późno, dlatego koło 50. roku życia należy zachować szczególną czujność. „Kiedy wystąpią jakiekolwiek objawy związane z układem moczowym, nieprawidłowości w narządach płciowych należy natychmiast zgłosić się do lekarza” – apelował. Profesor zwracał też uwagę jak istotne jest otoczenie pacjenta. Często to partnerka pierwsza zauważa coś niepokojącego i kieruje do lekarza.  

O wsparciu najbliższych mówił też Kamil Dolecki, prezes Zarządu Fundacji Sarcoma: „Ważne jest by chodzić do lekarza, ale także słuchać bliskich. Wczesna profilaktyka ratuje życie. Jako organizacja pacjencka obserwujemy, jak duża jest chłonność na wiedzę o profilaktyce. Widzimy jak duży wpływ ma edukacja i zachęcanie”.

St. kpt. Tomasz Milczarczyk z Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej mówił o specyfice zawodu strażaka. „Jesteśmy grupą zawodową narażoną na dużo zagrożeń. Nie tylko przy akcjach, ale i w miejscach, w których przebywamy. Według Międzynarodowego Stowarzyszenia Strażaków nawet 67% z nas zachoruje na nowotwór”. Jako kierujący Zespołem Komendanta Głównego ds. Nowotworowych podejmuję działania dotyczące promocji profilaktyki. „Ważne jest nie tylko rozpoznać zagrożenia, ale też minimalizować je. Musimy być otwarci jako koledzy i musimy umieć ze sobą rozmawiać. Dotyczy to również stanu psychicznego. Chcemy być bohaterami, a wiele rzeczy nosimy w sobie” – zaznaczył. 

O tym jak ważne jest utrzymanie formy w życiu sportowca mówił olimpijczyk Bartosz Bednorz: „Najważniejsze jest utrzymanie systematyczności. Jeden trening nie zbuduje formy, tak samo jest z badaniami. Muszą być wykonywane regularnie”. Sportowiec również zwracał uwagę na wsparcie środowiskowe: „Często myślimy, że poproszenie o pomoc albo powiedzenie, że mamy problem będzie odebrane jako przejaw słabości, a w rzeczywistości jest to przejaw odpowiedzialności.”

Spotkanie podsumował prof. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków NIO i pełnomocnik dyrektora NIO ds. Narodowej Strategii Onkologicznej: „Obecnie mężczyźni żyją krócej od kobiet. W onkologii umiera 10 tys. więcej mężczyzn niż kobiet. Można to zmienić, można wyrównać szanse. Pomoże w tym zmiana nawyków i regularne badania. Każdy mężczyzna pamięta o corocznym przeglądzie samochodu. Zatem i przegląd zdrowia każdy mężczyzna powinien wpisać do kalendarza. Pierwszym krokiem może być „10 dla Zdrowia” dostępna w aplikacji mojeIKP.”

Ogólnopolska akcja edukacyjna „Ustal Prioryte(TY)” ma zachęcać mężczyzn do większego zainteresowania własnym zdrowiem i podejmowania świadomych działań profilaktycznych. To druga odsłona kampanii. W październiku skupiała się na zdrowiu kobiet.

Akcja „Ustal Prioryte(TY)” ma zainteresować Polki i Polaków do traktowania własnego zdrowia jako jednego z najważniejszych priorytetów oraz do regularnych badań profilaktycznych. Hasło przewodnie kampanii to „Ustal Prioryte(TY)”, które nawiązuje do codziennych wyborów i decyzji wpływających na zdrowie. Przekaz kampanii opiera się na założeniu, że profilaktyka wymaga znacznie mniej czasu i wysiłku niż leczenie choroby wykrytej w zaawansowanym stadium.

Działania realizowane w ramach kampanii mają zwiększać świadomość znaczenia regularnych badań, wczesnej diagnostyki oraz szybkiej reakcji na niepokojące objawy.

W ramach kampanii przewidziano:

Źródło: MZ

Foto: MZ

Od 21 do 46 proc. mężczyzn w Polsce może wykazywać objawy depresji – wynika z badania psycholożek z Uniwersytetu SWPS. Klasyczne testy wykrywają je rzadziej niż te, które uwzględniają także drażliwość, agresję, wycofanie, ryzykowne zachowania i nadużywanie alkoholu lub innych substancji psychoaktywnych.

„Jeszcze podczas moich studiów, które rozpoczęłam pod koniec lat 90., byłam uczona, że depresja jest głównie chorobą kobiet. Jednocześnie od dawna mieliśmy dane, które do tego obrazu nie pasowały: statystyki samobójstw. Według danych WHO z 2021 r. globalny, standaryzowany względem wieku współczynnik samobójstw jest aż 2,2 razy wyższy wśród mężczyzn niż wśród kobiet. To rodzi pytanie, czy rzeczywiście mężczyźni znacznie rzadziej chorują na depresję, czy może nie zawsze potrafimy ją u nich rozpoznać” – podkreśliła jedna z autorek badania dr Ewa Jarczewska-Gerc w przesłanym PAP komunikacie.

Wraz z dr Magdaleną Nowicką sprawdzały, jak nasilone są objawy depresyjne w ogólnej populacji mężczyzn. Przeprowadziły badanie samoopisowe, w którym uczestnicy raportowali, w jakim stopniu zauważają u siebie poszczególne symptomy.

Wzięło w nim udział 1073 mężczyzn w wieku od 18 do 89 lat. Próba została dobrana tak, aby odzwierciedlała strukturę populacji Polaków pod względem wieku, wykształcenia, miejsca zamieszkania i stanu cywilnego.

Naukowczynie wykorzystały cztery kwestionariusze. Dwa z nich (PHQ-9 i BDI) pytały głównie o typowe objawy depresji, takie jak smutek, brak energii czy utrata zainteresowań. Dwa pozostałe (MDRS-22 i GSDS-26) uwzględniały także zachowania częściej opisywane u mężczyzn z depresją, m.in. drażliwość, agresję, wycofanie, podejmowanie ryzyka i nadużywanie substancji psychoaktywnych.

Okazało się, że w przypadku klasycznych testów odsetek uczestników przekraczających próg wskazujący na występowanie objawów depresji wyniósł 21 proc. lub 37 proc. (w zależności od kwestionariusza). W narzędziach obejmujących także tzw. męski obraz depresji było to odpowiednio 41 i 46 proc.

Jak podkreśliły badaczki, oznacza to, że w zależności od sposobu pomiaru problem ten występował u co piątego do niemal co drugiego badanego mężczyzny.

Wyjaśniły też, że klasyczne rozpoznanie depresji skupia się przede wszystkim na obniżonym nastroju, utracie zainteresowań i braku energii. Od kilkudziesięciu lat naukowcy zwracają jednak uwagę, że u części mężczyzn zaburzenie może przejawiać się także w mniej oczywisty sposób.

W badaniach z lat 80. i 90. XX w. na szwedzkiej Gotlandii zauważono na przykład, że poprawa rozpoznawania i leczenia depresji przez lekarzy rodzinnych przyniosła wyraźny spadek liczby samobójstw wśród kobiet, ale nie wśród mężczyzn. Pojawiło się więc przypuszczenie, że u części z nich choroba ta może być trudniejsza do rozpoznania, ponieważ problemy psychiczne częściej ujawniają się poprzez konkretne zachowania.

Psycholożki z SWPS sprawdziły również, jakie cechy i sytuacje życiowe wiązały się z większym nasileniem objawów depresji. Jednym z najważniejszych czynników, które zidentyfikowały, był temperament. Więcej objawów występowało u panów silniej reagujących na stres, mających skłonność do długiego pozostawania pod wpływem emocji i charakteryzujących się niższą wytrzymałością.

Znaczenie miał również poziom odczuwanego stresu oraz trudne wydarzenia życiowe, takie jak utrata pracy czy rozpad związku.

Objawy depresyjne często współwystępowały także z problemami ze snem. Z kolei regularna aktywność fizyczna była związana z ich mniejszym nasileniem.

Istotny był też sposób radzenia sobie ze stresem. Przy podobnym temperamencie i zbliżonych warunkach życiowych więcej objawów depresji mieli mężczyźni stosujący strategie unikowe: wycofywanie się, samoobwinianie czy sięganie po używki. Mniej symptomów obserwowano zaś u tych, którzy aktywnie starali się rozwiązywać swoje problemy i szukali wsparcia u innych.

Z nasileniem objawów wiązał się również stan cywilny. Więcej deklarowali ich panowie samotni niż ci pozostający w związkach. Zdaniem autorek może to mieć związek z większym wsparciem społecznym i mniejszym poczuciem osamotnienia u osób mających partnera lub partnerkę.

„Na szczęście zarówno w ramach standardowego wsparcia psychologicznego, jak i psychoterapii, mężczyźni mogą rozwijać kompetencje w zakresie zdrowej regulacji emocji, które mogą zarówno redukować depresję, jak i przeciwdziałać jej długoterminowo” – zaznaczyła dr Magdalena Nowicka.

W kolejnym etapie badaczki chcą sprawdzić, czy mężczyznom z objawami depresji może pomóc trening, w którym uczą się wyobrażać sobie trudne sytuacje i z góry planować, jak na nie zareagują.

Źródło: Nauka w Polsce