Medicalpress
W tym szczególnym dniu, życzenia i słowa podziękowania do wszystkich członków samorządu zawodowego diagnostów laboratoryjnych skierowała prezes KRDL dr Monika Pintal-Ślimak. W liście otwartym prezes KRDL przypomniała, że „priorytetem VI kadencji KRDL jest współpraca z samorządami zawodów medycznych, organizacjami pacjenckimi oraz administracją publiczną, w szczególności przedstawicielami władzy ustawodawczej i wykonawczej. Misją tej kadencji jest też podniesienie rangi zawodu diagnosty laboratoryjnego, a także współpraca i działania na rzecz wzmocnienia roli medycyny laboratoryjnej w systemie ochrony zdrowia”. 
63 lata temu Heinrich Matthaei i Marshall Nirenberg dokonali przełomowego odkrycia, rozwiązując tajemnicę kodu genetycznego. To wydarzenie stanowiło fundament dla kolejnych odkryć i dokonań w dziedzinie diagnostyki molekularnej. Upamiętnienie wydarzeń z 1961 r. to także okazja do zwrócenia uwagi na obecne zaangażowanie ponad 18 tysięcy diagnostów laboratoryjnych w proces budowania bezpieczeństwa zdrowotnego Polek i Polaków.

W tym szczególnym dniu, życzenia i słowa podziękowania do wszystkich członków samorządu zawodowego diagnostów laboratoryjnych skierowała prezes KRDL dr Monika Pintal-Ślimak. W liście otwartym prezes KRDL przypomniała, że „priorytetem VI kadencji KRDL jest współpraca z samorządami zawodów medycznych, organizacjami pacjenckimi oraz administracją publiczną, w szczególności przedstawicielami władzy ustawodawczej i wykonawczej. Misją tej kadencji jest też podniesienie rangi zawodu diagnosty laboratoryjnego, a także współpraca i działania na rzecz wzmocnienia roli medycyny laboratoryjnej w systemie ochrony zdrowia”. 

W ramach tegorocznych obchodów Dnia Diagnosty Laboratoryjnego w całej Polsce odbywają się konferencje, warsztaty i bezpłatne badania. Inauguracyjna konferencja „Bezpieczeństwo w medycynie laboratoryjnej” odbyła się w dniach 22-23 maja w Warszawie. Konferencja zgromadziła ponad 250 uczestników i przyniosła inspirujące prelekcje. Krajowa Izba Diagnostów Laboratoryjnych gościła wybitnych ekspertów, którzy podzielili się swoją wiedzą i doświadczeniami: ks. dr Arkadiusz Nowak, prof. Jan Lubiński oraz prof. Bogdan Kałużewski. Podczas wydarzenia odbyły się warsztaty praktyczne oraz panel dyskusyjny pt. „Przełomowe zastosowanie sztucznej inteligencji w medycynie laboratoryjnej”.

Zachęcamy do udostępniania informacji i materiałów. W załączniku przesyłamy plakat Ogólnopolskiego Dnia Diagnosty Laboratoryjnego oraz fotorelację z wydarzenia.

źrródło: KIDL
Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych przypomina o obowiązku ciągłego rozwoju zawodowego diagnostów laboratoryjnych zgodnie z przepisami ustawy o medycynie laboratoryjnej. Diagności mają prawo i obowiązek stale podnosić swoje kwalifikacje poprzez doskonalenie zawodowe lub szkolenie specjalizacyjne. Doskonalenie zawodowe może odbywać się poprzez samokształcenie oraz udział w kursach organizowanych przez specjalistyczne jednostki szkolące.
Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych, mając na uwadze ciążący na diagnostach laboratoryjnych obowiązek stałego poszerzania wiedzy zawodowej i podnoszenia kwalifikacji zawodowy, oświadcza, że:
Otwartość pracodawców na realizację przez diagnostów laboratoryjnych kształcenia ustawicznego we wszystkich przewidzianych prawem formach, w szczególności w ramach szkolenia specjalizacyjnego, leży zarówno w interesie pracodawców jak i interesie całego systemu ochrony zdrowia w Polsce.

Pełna treść stanowiska

źródło: KIDL

Pół roku, licząc od 26 marca, mają na rejestrację w Centralnym Rejestrze Osób Uprawnionych do Wykonywania Zawodu Medycznego osoby, których profesja jest związana z medycyną – informuje serwis Prawo.pl. Obowiązek dotyczy m in.: optometrystów, techników masażystów, podiatrów.

Jak podaje Prawol.pl, 26 marca 2024 r. wchodzi w życie ustawa z 17 sierpnia 2023 r. o niektórych zawodach medycznych (Dz.U. z 2023 r., poz. 1972), regulująca zasady wykonywania zawodów medycznych, które dotychczas nie były objęte regulacjami ustawowymi, tj.:

oraz w ograniczonym zakresie – również dietetyków.

Także 26 marca br. uruchamiany jest Centralny Rejestr Osób Uprawnionych do Wykonywania Zawodu Medycznego. Wpis do rejestru to warunek niezbędny uprawniający do wykonywania zawodów medycznych objętych ustawą (z wyłączeniem dietetyków) – czytamy w serwisie Prawo.pl.

Jak podkreślają dziennikarze Prawo.pl, problem mogą mieć osoby, które wykonują zawody objęte ustawą, ale ukończyły studia wyższe lub szkoły policealne na innych kierunkach, niż określone w ustawie dla danego zawodu medycznego. Utracą prawo wykonywania zawodu, jeśli nie spełniają minimalnych warunków w zakresie wymaganego wykształcenia i jeśli wykonywały swój zawód przez okres krótszy niż 5 lat przed wejściem w życie ustawy.

Czytaj więcej na Prawo.pl:

https://www.prawo.pl/zdrowie/centralny-rejestr-osob-uprawnionych-do-wykonywania-zawodu-medycznego,526109.html

Źródło informacji: PAP MediaRoom

 

Zapowiadany audyt nowych kierunków lekarskich, zwłaszcza tych bez pozytywnej opinii Polskiej Komisji Akredytacyjnej, coraz bliżej. Część środowiska lekarskiego oczekuje wprost ich likwidacji, ale czy to oczekiwanie realne? Uczelnie wykorzystują czas na ponowną weryfikację do wprowadzania działań naprawczych, które mają przekonać PKA do wydania w drugim podejściu pozytywnej opinii. Na decyzję czekają też studenci, którzy w razie potrzeby mają mieć zapewnioną alternatywę.
Wraz z nowym rokiem powrócił temat ponownej weryfikacji nowych kierunków lekarskich. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przypomina, że w Polsce wszystkich kierunków lekarskich działa 36, z czego 14 rozpoczęło kształcenie w październiku 2023 roku. Ze wspomnianych 14, aż 10 nie miało pozytywnej opinii Polskiej Komisji Akredytacyjnej (PKA).

Już na przełomie 2023 i 2024 roku nowy minister nauki informował, że planuje kontrole dotyczące kierunków lekarskich tworzonych w ostatnich latach na uczelniach, które nie miały doświadczenia w kształceniu na kierunkach medycznych. Dziś te plany nabierają rozpędu.
Jak informuje resort, kontrole będą w pierwszej kolejności obejmą uczelnie, które nie dostały pozytywnej opinii PKA oraz te, co do których pojawiły się skargi.

– Jest sporo zamieszania, jeśli chodzi o te kierunki lekarskie, mamy sporo skarg. To musi być zrobione spokojnie, żeby przede wszystkim nie ucierpieli studenci – mówi minister nauki Dariusz Wieczorek.

MNiSW informuje także, że kontrole powinny rozpocząć się w ciągu kilku tygodni, a nawet dni. W pierwszej kolejności resort sprawdzi i przeanalizuje dokumenty, które dotyczą spełnienia wymagań wynikających z opinii PKA.

Wszystkie uczelnie, które utworzyły kierunki lekarskie, zostaną sprawdzone przez PKA po roku funkcjonowania kierunku. Ministerstwo zastrzega, że jeśli w toku kontroli potwierdzi się, że niedociągnięcia kierunków bez pozytywnej opinii PKA nie zostały naprawione, będzie to podstawą do cofnięcia pozwolenia na prowadzenie studiów na tym kierunku. Resort nauki podkreśla jednak, że gdyby doszło do takiej sytuacji, studentom zostanie zapewniona alternatywa.

Prof. Gruchała: audyt po roku? To za późno
Prof. Marcin Gruchała, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych (KRAUM) i rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, mówi “Pulsowi Medycyny”, że informacje dotyczące nowo utworzonych w ostatnim czasie kierunków lekarskich bez pozytywnej opinii Polskiej Komisji Akredytacyjnej, jakie pojawiają się w przestrzeni informacyjnej, są póki co zdawkowe.

– Trudno na ich podstawie jednoznacznie wywnioskować, jakie są w tym zakresie plany Ministerstwa Zdrowia oraz resortu nauki na najbliższe miesiące czy tygodnie. Z jednej strony Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego informowało o planowanym audycie nowych kierunków lekarskich, które nie uzyskały akredytacji PKA, z drugiej nowe kierownictwo MZ zapewnia, że nie będą one wygaszane czy zamykane. Stanowisko KRAUM pozostaje w tym zakresie niezmienne: ze względu na liczne sygnały, napływające od studentów nowych kierunków lekarskich, mamy poważne wątpliwości, czy zachowana została należyta jakość kształcenia – mówi prof. Gruchała.

Jeśli zapadnie ostateczna decyzja o audycie kierunków lekarskich bez akredytacji PKA, to w ocenie prof. Gruchały powinien on zostać wykonany jak najszybciej.

– Zdecydowanie powinno mieć to miejsce wcześniej niż po roku funkcjonowania danego kierunku. Im dłużej będziemy zwlekać, tym większa będzie liczba osób studiujących lub zrekrutowanych na studia medyczne, a więc problem będzie narastał. Gdyby audyt wykazał konieczność zamknięcia któregoś z nowych kierunków lekarskich, uczelnie zrzeszone w KRAUM deklarują przyjęcie studentów z tych placówek. Studenci nie mogą ponosić negatywnych konsekwencji tego, że trafili na uczelnie niebędące w stanie spełnić wymogów określonych przez PKA i zapewnić odpowiednich standardów kształcenia – podkreśla prof. Gruchała.
Nie brakuje przy tym głosów, że progi umożliwiające przyjęcie na nowe kierunki lekarskie były niższe niż na uczelniach o ugruntowanej pozycji. Prof. Gruchała przypomina jednak, że są to młodzi ludzie, którzy zakwalifikowali się na studia.

– Są to osoby, które uzyskały status studentów, przechodząc przez proces rekrutacji, dzięki decyzjom podjętym przez państwowe instytucje – a te swoją powagą powinny gwarantować ich moc i ciągłość. Wraz ze statusem studenta uzyskały one więc prawo do dalszego kształcenia oraz jego weryfikacji według zasad jednolitych dla wszystkich uczelni – mówi rektor GUMed.

– Nawet jeśli taka decyzja zostałaby podjęta, nie sądzę, by zamknięte zostały wszystkie kierunki bez akredytacji PKA – są bowiem wśród nich takie, które z powodzeniem wdrażają działania naprawcze, tak aby spełnić standardy dotyczące jakości kształcenia – dodaje prof. Gruchała.

PKA zarzuca uczelniom głównie skromny dorobek naukowy kadry oraz braki w infrastrukturze
“Puls Medycyny” zwrócił się z prośbą o komentarz do trzech uczelni, które uruchomiły lub planują od kolejnego roku akademickiego kierunek lekarski, mimo że nie otrzymały pozytywnej opinii PKA: Politechniki Wrocławskiej, Akademii Tarnowskiej oraz Akademii Nauk Stosowanych w Nowym Sączu. Żadna z uczelni nie otrzymała jeszcze informacji o terminie ewentualnej kontroli. Politechnika Wrocławska spodziewa się ponownej oceny kierunku lekarskiego wiosną.

Dlaczego uczelniom odmówiono pozytywnej opinii PKA? W opublikowanej przez PKA uchwale Prezydium Komisji zarzuciło Politechnice Wrocławskiej, że uczelnia zaplanowała realizację niektórych zajęć w sposób utrudniający lub uniemożliwiający uzyskanie zaplanowanych efektów uczenia się. Chodzi np. o zajęcia z anatomii.

“Uczelnia wskazuje, że w planowanym programie studiów zapewni studentom kontakt z pacjentem już od pierwszych semestrów zajęć. Niemniej jednak każda obserwacja kliniczna w zakresie anatomii powinna być poprzedzona uzyskaniem wiedzy i umiejętności z tego zakresu podczas pracy na zwłokach i preparatach utrwalonych. Ponadto, zajęciom z anatomii prawidłowej z elementami anatomii topograficznej przypisano treści, które powinny być realizowane na zajęciach z histologii i cytofizjologii wskutek czego liczba godzin zajęć z anatomii prawidłowej z elementami anatomii topograficznej może być zbyt mała na uzyskanie zaplanowanych efektów uczenia się” – czytamy w uchwale PKA.

Jak zaznacza PKA, uczelnia nie przedstawiła też informacji o miejscu i organizacji zajęć w prosektorium. Inne zarzuty dotyczą kadry (w dużej mierze posiadającej dorobek w naukach innych niż medyczne), braku infrastruktury czy warunków rekrutacji. Według PKA istnieje ryzyko, że nie zapewniają one przyjęcia na studia osób posiadających odpowiednią wiedzę i umiejętności.

W przypadku Akademii Nauk Stosowanych w Nowym Sączu, jak informuje uczelnia, zarzuty dotyczyły przede wszystkim kadry, jej skromnego dorobku naukowego, albo niedostatecznego doświadczenia zawodowego. Zarzuty dotyczyły także niedostatecznej infrastruktury.

– W obu tych kwestach podjęliśmy działania naprawcze – zapewnia prodziekan Wydziału Lekarskiego i Nauk o Zdrowiu Akademii Nauk Stosowanych w Nowym Sączu dr n. o zdr. Urszula Cisoń-Apanasewicz.

Nabór na kierunek lekarski w Akademii Tarnowskiej planowo ma rozpocząć się wiosną latem 2023/2024. Studia na uczelni ma rozpocząć 60 osób.

– PKA wskazała kilka zarzutów, m.in.: nie prowadzenie przez pracowników Uczelni badań w dyscyplinie nauki medyczne, brak dołączonego do wniosku dziennika praktyk, nie wskazanie minimalnej liczby punktów (progu) podczas rekrutacji, czy brak podręczników (lub nieaktualne) w uczelnianej bibliotece. Ponadto wątpliwości PKA wzbudziły zbyt podobne efekty uczenia dla zajęć do wyboru: anatomii funkcjonalnej i anatomii palpacyjnej oraz braki w infrastrukturze. Część zarzutów straciła już moc w wyniku działań podjętych przez uczelnię. Prace nad usunięciem pozostałych zostały już ukończone – informuje Piotr Kopa, rzecznik Akademii Tarnowskiej.

Akademia Tarnowska: złożyliśmy wniosek o możliwość prowadzenia kierunku lekarskiego, bo jesteśmy do tego przygotowani
Czy uczelnie obawiają się wygaszenia już uruchomionych kierunków lekarskich lub tych, które mają rozpocząć rekrutację w nowym roku akademickim? Przedstawiciele tych, których poprosiliśmy o komentarz, zgodnie przyznają, że nie.
– Jesteśmy przygotowani do prowadzenia kierunku lekarskiego, w przeciwnym razie nie składalibyśmy wniosku o możliwość prowadzenia kształcenia na tym kierunku. Warto już na wstępie podkreślić, że zdecydowaliśmy się nie otwierać w tym roku akademickim naboru na ten kierunek z troski o jakość kształcenia, dobro studentów, a w konsekwencji także dobro pacjentów. Widząc jak duże kontrowersje towarzyszyły wdrażaniu tego projektu w innych ośrodkach uznaliśmy, że wszystko musi zostać dopięte na ostatni guzik aby rozwiać wszelkie ewentualne wątpliwości – mówi Piotr Kopa z Akademii Tarnowskiej.

Przypomina przy tym, że w przygotowaniach do uruchomienia kierunku lekarskiego Akademii Tarnowskiej pomaga nam to, że od ponad 20 uczelnia lat kształci na kierunkach medycznych (fizjoterapia, pielęgniarstwo, położnictwo).

– Mówimy o kierunkach bardzo dobrze ocenianych przez Polską Komisję Akredytacyjną, z doskonałą kadrą, bardzo dobrym zapleczem, których studenci zdobywają laury najbardziej prestiżowych konkursów wiedzy i doskonale radzą sobie na rynku pracy. Obecnie najistotniejszą dla nas kwestią jest przygotowywane porozumienie z wiodącym akademickim ośrodkiem medycznym, który objąłby nasz kierunek lekarski opieką merytoryczną. Rozmowy trwają, są zaawansowane i mamy nadzieję niebawem przekazać dobre informacje w tym względzie – dodaje Piotr Kopa.

Jak dodaje, uczelnia kończy prace związane z rozbudową infrastruktury: chodzi o nowy budynek dla Wydziału Lekarskiego, wnioskuje też o potrzebne dofinansowanie z KPO. Ponadto uczelnia skompletowała potrzebną kadrę i posiada porozumienia ze szpitalami z regionu, gdzie odbywałaby się część zajęć dydaktycznych i klinicznych.
Politechnika Wrocławska: zatrudniamy starannie dobraną i doświadczoną kadrę, spokojnie czekamy na audyt PKA

Na Politechnice Wrocławskiej medycynę studiuje 60 osób.

– Na potrzeby nowego wydziału zaadaptowaliśmy zabytkowy budynek przedwojennego wrocławskiego szpitala projektu Maxa Berga. Inwestycja objęła przygotowanie pomieszczeń i pracowni dydaktycznych, a także stworzenie nowoczesnego Centrum Symulacji Medycznej oraz kilku laboratoriów. Obecnie dysponujemy m.in. najnowocześniejszym w Polsce Laboratorium Mikroskopii Wirtualnej, w którym studenci uczą się histologii. (…) Nasi studenci mają w sumie dostęp do kilku milionów preparatów histologicznych – mówi dr hab. n. med. Dariusz Jagielski, prof. nadzw. PWr, dziekan Wydziału Medycznego PWr.

Uczelnia planuje też doposażenie kluczowych pracowni dydaktycznych w ramach dwóch katedr oraz wspomnianego Centrum Symulacji Medycznej. Dr Dariusz Jagielski informuje też, że od I semestru dla studentów prowadzone są zajęcia praktyczne w wielospecjalistycznych szpitalach partnerskich PWr.

– Na wydziale zatrudniliśmy i wciąż zatrudniamy starannie dobraną i bardzo doświadczoną kadrę medyczną. Np. nauki kliniczne prowadzone będą przez specjalistów większości specjalizacji medycznych. Aktualnie pracuje u nas 72 nauczycieli akademickich, w tym 13 profesorów tytularnych i 19 profesorów uczelni. Za chwilę zmodernizujemy i doposażymy siedem kolejnych pracowni, w tym pomieszczenia dla Katedry Nauk Przedklinicznych, Farmakologii i Diagnostyki Medycznej oraz Katedry Nauk Społecznych i Chorób Infekcyjnych – podkreśla dr Jagielski.

– Spodziewamy się, że kolejna ocena kierunku będzie przeprowadzona przez Polską Komisję Akredytacyjną jeszcze wiosną. Jesteśmy do niej dobrze przygotowani. Biorąc pod uwagę nasze zaangażowanie, skalę poczynionych inwestycji oraz podjęte działania, jesteśmy spokojni, że otrzymamy pozytywną ocenę PKA – dodaje.

Akademia Nauk Stosowanych w Nowym Sączu: staramy się o własne prosektorium
Na Wydziale Lekarskim i Nauk o Zdrowiu Akademii Nauk Stonowanych w Nowym Sączu w roku akademickim 2023/2024 naukę na kierunku lekarskim rozpoczęło 50 studentów.

– Podejmując decyzje o uruchomieniu kierunku lekarskiego dokładnie przeanalizowaliśmy czy nasza baza pozwala na osiągniecie efektów uczenia się przypisanych do tego kierunku. Podjęliśmy współpracę z np. z Uniwersytetem Radomskim, w którym znajduje się nowoczesne prosektorium i nasi studenci uczą się anatomii. Podpisaliśmy porozumienie z Intercardem sp. z o. o., w którym powstało nowoczesne Wirtualne Laboratorium Serca i Naczyń wyposażone w system urządzeń opartych o modelowanie i wizualizację 3D struktur anatomicznych, umożliwiające nauczanie anatomii poprzez cyfrową symulację obrazów na bazie preparatów medycznych, obrazów radiologicznych i użycia w czasie rzeczywistym urządzeń do obrazowania medycznego (np. USG). Jest to unikalny, nowatorski sposób nauczania anatomii, pozostając komplementarnym do tradycyjnego nauczania z zastosowaniem preparatów – mówi prodziekan Wydziału Lekarskiego i Nauk o Zdrowiu Akademii Nauk Stonowanych w Nowym Sączu dr n. o zdr. Urszula Cisoń-Apanasewicz.

Podkreśla przy tym, że system nie zastąpi tradycyjnej nauki z zastosowaniem preparatów, stanowi jednak wsparcie edukacyjne.
– Zintegrowane aplikacje do nauki anatomii powstałe w oparciu o anatomiczne modele 3D i realne badania obrazowe skanów ciał człowieka, umożliwiają wyświetlanie obrazów w realnej wielkości ciała i organów człowieka, również w formie wirtualnych stołów anatomicznych, czy wirtualnych sekcji – mówi.

Akademia Nauk Stosowanych w Nowym Sączu informuje również o zaplanowanym doposażaniu bazy dydaktycznej w sprzęt oraz jej rozbudowie. Nowy obiekt ma zostać oddany do użytku do końca 2025 r.
– Jednocześnie w celu przyspieszenia uruchomienia własnego prosektorium, (…) podjęto decyzję o lokalizacji prosektorium w istniejącym obiekcie dydaktycznym znajdującym się w Kampusie Dydaktyczno-Sportowym, gdzie również usytuowany jest Wydział Lekarski i Nauk o Zdrowiu. Podpisano umowę z firmą architektoniczną na wykonanie programu funcjonalno-użytkowego adaptacji istniejącego budynku ANS w Nowym Sączu na cele prosektorium – podkreśla dr n. o zdr. Urszula Cisoń-Apanasewicz.

Prace związane z adaptacją i wyposażeniem budynku mają rozpocząć się w II kwartale 2024. Oddanie prosektorium do użytku nastąpi najpóźniej do końca 2024 roku.
Emilia Grzela

źródło: infoWire, Puls Medycyny

W Polsce jest obecnie ok. 80 tys. osób z dyplomem opiekuna medycznego. To duża grupa, porównywalna z liczbą pracowników zatrudnionych w polskim górnictwie. Mimo to opiekunowie medyczni nie mieli dotąd własnej ustawy regulującej tę profesję, choć zabiegają o to już od kilku lat. Szansa pojawiła się wraz z procedowanym właśnie projektem ustawy o niektórych zawodach medycznych, ale na ostatniej prostej wypadł on z harmonogramu prac Sejmu. Opiekunowie medyczni apelują, by został przyjęty na najbliższym posiedzeniu Sejmu 16–17 sierpnia. – Pozostawienie nas bez takiej regulacji cofnie nas w czasie o dobrych kilka lat – wskazuje wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Opiekunów Medycznych Krzysztof Tłoczek.
– Zawód opiekuna medycznego istnieje już od kilkunastu lat i funkcjonuje na podstawie różnych dokumentów, a zakres kompetencji wynika z podstawy programowej – czyli tego, czego opiekunowie są nauczani w szkole policealnej. Natomiast już od dłuższego czasu jest pilna potrzeba takiej ustawowej regulacji, która nie tylko zarysowałaby kompetencje i uprawnienia opiekunów medycznych, ale także relacje z innymi zawodami medycznymi. W 2019 roku zaczęły się prace nad projektem ustawy o niektórych zawodach medycznych, a teraz, po czterech latach, zbliżamy się do końca, ta ustawa powinna być głosowana w Sejmie. W ostatnich tygodniach mamy trochę rewelacji z tym związanych, ale mamy nadzieję, że jeszcze w sierpniu zostanie ona finalnie przyjęta i skierowana do podpisu prezydenta – mówi agencji Newseria Biznes Krzysztof Tłoczek.

Dyplom opiekuna medycznego ma w Polsce ok. 80 tys. osób. Ten zawód jest jednym z niewielu, które dotąd nie doczekały się odrębnej regulacji prawnej. Taka szansa pojawiła się wraz z rozpoczęciem prac nad ustawą o niektórych zawodach medycznych. Wprowadza ona przepisy dotyczące kilkunastu zawodów medycznych dotychczas nieuregulowanych ustawowo, w tym m.in. logopedów, psychoterapeutów czy właśnie opiekunów medycznych. W połowie lipca br. przyjął ją już Senat, więc teraz powinna wrócić do Sejmu. Jednak decyzją marszałek Elżbiety Witek niespodziewanie zdjęto ją z porządku ostatniego, lipcowego posiedzenia. Na razie nie ma jej również w porządku kolejnego posiedzenia, które odbędzie się 16–17 sierpnia br. i może być ostatnim w tej kadencji. To zaś budzi duże obawy środowisk medycznych, ponieważ co do zasady ustawy nieuchwalone w danej kadencji wędrują do kosza.

 Robimy wszystko, aby się upewnić, że ustawa będzie głosowana podczas posiedzenia 1617 sierpnia br. Jak na razie nie ma jej w harmonogramie, ale ten harmonogram jest wstępny i mamy nadzieję, że jeszcze się zmieni. Jesteśmy w kontakcie z pozostałymi organizacjami, które zrzeszają opiekunów medycznych, przede wszystkim z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym, wystosowaliśmy wspólne oświadczenie, które przesłaliśmy do marszałek Elżbiety Witek i posłów Komisji Zdrowia, i mamy nadzieję, że spotkamy się ze zrozumieniem – mówi Krzysztof Tłoczek i nazywa oczekiwaną decyzję Sejmu formalnością. – Wiemy, że są inne zawody medyczne, które teraz, w ostatnim momencie stwierdziły, że jednak nie chciały być ujęte w tej ustawie w jej obecnym kształcie. Natomiast zawód opiekuna medycznego jest najliczniejszą profesją w tej regulacji i pozostawienie nas bez tej ustawy cofnie nas w czasie o dobrych kilka lat.

Organizacje branżowe zrzeszające opiekunów medycznych wskazują, że ustawa o niektórych zawodach medycznych została wypracowana w drodze długich negocjacji i spełnia oczekiwania środowiska, które apeluje o jej jak najszybsze wdrożenie.

– Zależy nam na ustawowym uregulowaniu m.in. dlatego, że do tej pory często spotykaliśmy się z zarzutami, że to nie jest zawód medyczny, ponieważ nie posiada regulacji ustawowej – mówi wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Opiekunów Medycznych. – Chodzi jednak nie tylko o to. Ustawa wprowadza m.in. rejestr osób uprawnionych do wykonywania zawodu opiekuna medycznego, co przyda nam się nie tylko do statystyki, ale przede wszystkim ukróci praktyki takie jak zatrudnianie na tym stanowisku osób bez kwalifikacji, bo będzie to zagrożone karą.

Jak podkreśla, ustawa wprowadza też cały szereg innych, potrzebnych rozwiązań, precyzując m.in. zakres kompetencji opiekunów medycznych, który dotąd był bardzo różnie interpretowany, w zależności od decyzji szpitala czy placówki medycznej.

– Nowe kompetencje – takie jak pobieranie krwi czy podawanie leków podskórnie – do tej pory nie miały nigdzie uregulowania prawnego. Teraz mamy taką sytuację, że są już absolwenci posiadający te kompetencje, ale wciąż brakuje regulacji prawnej, która umożliwiałaby opiekunom medycznym pobieranie krwi – mówi Krzysztof Tłoczek. – Kolejna rzecz to prawo i obowiązek ciągłego doskonalenia, ustawicznej nauki. To też jest na plus, ponieważ dotąd często nie było szkoleń kierowanych do opiekunów medycznych. Jeśli jednak ustawa zostanie przyjęta i będzie w niej zapis, że opiekunowie medyczni muszą się doszkalać przez cały okres swojej pracy zawodowej, to sądzimy, że na rynku pojawi się dużo więcej dedykowanych szkoleń.

Rezygnacja z tej regulacji może też oznaczać przyzwolenie na różne nieprawidłowości, które już mają miejsce w szpitalach i placówkach medycznych.

– Spotykamy się obecnie z tym, że dyrekcje niektórych placówek starają się za pomocą porozumień albo wypowiedzeń zmieniających umowę przenosić opiekunów medycznych na inne stanowiska, takie jak asystent pacjenta albo sanitariusz. Dzięki temu mogą im płacić niższe wynagrodzenie. To też się ukróci, ponieważ po wprowadzeniu ustawy ani sanitariusz, ani asystent pacjenta, ani nikt inny nie będzie mógł wykonywać czynności opiekuna medycznego – tłumaczy ekspert.

To niejedyny przykład nieprawidłowości, przez które w związku z brakiem regulacji ustawowej poszkodowani są nie tylko opiekunowie medyczni. Szpital Miejski w Zabrzu całkiem zlikwidował to stanowisko, wobec czego obowiązki opiekunów będą musiały przejąć pielęgniarki, których liczba i tak jest już zbyt mała, przez co są obciążone zbyt dużą ilością pracy.

– Większość szpitali w Polsce to są szpitale powiatowe i tam zawsze pierwszym motywem, jeżeli chodzi o zatrudnianie nowego personelu, są pieniądze. Dlatego wciąż są takie szpitale, gdzie nie ma opiekunów medycznych i nie planuje się ich wprowadzenia właśnie z powodów finansowych. Niemniej jednak tam, gdzie oni już pracują, zespoły pielęgniarskie mówią, że teraz już nie wyobrażają sobie bez nich pracy – mówi Krzysztof Tłoczek.

źródło: newseria

Pamiętajmy, że poprawa organizacji ochrony zdrowia to przede wszystkim wzrost jej finansowania, a to jest na jednym z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej. I to tylko dzięki wieloetatowej pracy polskich lekarzy i innych pracowników ochrony zdrowia ten system, przy tak opłakanym finansowaniu, jeszcze działa – mówi prof. Krzysztof J. Filipiak.
Ministerstwo Zdrowia podało, że liczba miejsc na kierunkach lekarskich wzrosła z 7 tys. w 2016 roku do 11 tys. obecnie.

Rzeczywiście, liczba miejsc na kierunkach lekarskich wzrosła w podanym przez panią okresie o blisko 60 proc. Żałuję jednak, że nadal nie określono docelowego modelu kształcenia lekarzy w Polsce. Nie wiemy, ilu ich potrzeba, dla ilu państwo zapewni miejsca obowiązkowego stażu podyplomowego, miejsce rezydenckie do otwarcia specjalizacji. Czy system wie, ilu potrzebuje w skali kraju lekarzy specjalistów poszczególnych dziedzin? Gdzie oni mają pracować, jak rozłożyć to zatrudnienie regionalnie, aby zapewnić dostępność do specjalisty i zlikwidować kolejki? Nie prowadzano nawet takiej debaty i stąd zapewne trudno odnieść się do tych statystyk. Pamiętajmy też, że poprawa organizacji ochrony zdrowia to przede wszystkim wzrost jej finansowania, a to jest na jednym z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej. I to tylko dzięki wieloetatowej pracy polskich lekarzy i innych pracowników ochrony zdrowia ten system, przy tak opłakanym finansowaniu, jeszcze działa.

Czy nowo utworzone kierunki lekarskie dysponują odpowiednim zapleczem dydaktycznym i technicznym, by przyjąć i efektywnie kształcić taką liczbę studentów? Czy nie odbije się to na jakości kształcenia?

Nie jestem osobą, do której powinna pani kierować takie pytanie. Każdą istniejącą, jak i powstającą uczelnię aspirującą do prowadzenia kierunku lekarskiego ocenia Polska Komisja Akredytacyjna (PKA) i to jej opinie są wyznacznikiem, czy dany podmiot dysponuje odpowiednim zapleczem dydaktycznym i technicznym, by przyjąć i efektywnie kształcić przyszłych lekarzy. PKA ocenia kierunek i uczelnię na podstawie aktualnie obowiązujących standardów kształcenia. Wysoko oceniam pracę PKA i każda z ocenianych uczelni wprowadza zmiany i unowocześnia metody, narzędzia, techniki pracy w oparciu o jej okresowe raporty. Czy wszystkie nowo powstające uczelnie dają gwarancję odpowiedniej jakości kształcenia? Nie jestem członkiem PKA, nie umiem zatem odpowiedzieć na to pytanie, ale ostatnio Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych (KRAUM) próbowała pochylić się nad tym problemem, opracowując swoiste rekomendacje, jak takie kształcenie powinno się odbywać. To dobry dokument, mam jednak do niego kilka zastrzeżeń.

Jakich?

Pierwsze zastrzeżenie to reprezentatywność KRAUM dla podmiotów kształcących lekarzy. Wysoko oceniam inicjatywę podjętą przez KRAUM – autorami dokumentu jest zresztą wielu moich kolegów o dużym doświadczeniu w zarządzaniu uczelniami i dydaktyce medycznej. Jest to jednak dokument sygnowany przez rektorów 15 uczelni kształcących lekarzy najdłużej w Polsce oraz rektora CMKP – uczelni niekształcącej w ogóle przeddyplomowo i nie zajmującej się tym zagadnieniem. Mamy zatem 15 rektorów w KRAUM, a uczelni kształcących lekarzy od października 2023 roku już 32, czyli większość z nich nie jest reprezentowana w tym gremium.

Nawet jednak ta pierwsza, historyczna piętnastka to w chwili obecnej uczelnie działające na odmiennych zasadach – część nadzorowana jest przez ministra zdrowia, część – przez ministra edukacji narodowej. Część kształci tylko na kierunkach medycznych („stare”, tzw. dawne akademie medyczne), część to wieloprofilowe uniwersytety. Zapewne należałoby to uwzględnić w funkcjonowaniu tego korporacyjnego ciała, jakim jest KRAUM i prędzej czy później do tego dojdzie.

Drugie zastrzeżenie do opracowanego dokumentu jest już merytoryczne. Część zawartych w rekomendacjach KRAUM postulatów jest kontrowersyjna: rekomendacja, aby kształcenie odbywało się w szpitalach klinicznych posiadających najwyższy stopień referencyjności, w praktyce zapewniona może być tylko w największych ośrodkach akademickich.

Osobnym problemem pozostaje również fakt, że te największe szpitale kliniczne w Polsce – reprezentowane przez moich kolegów z KRAUM – to instytucje najbardziej zadłużone wśród wszystkich ośrodków medycznych w Polsce. Jeżeli według danych o zadłużeniu ogłaszanych przez Ministerstwo Zdrowia, pierwszy z nich dochodzi do zadłużenia 1,5 miliarda złotych, drugi przekroczył już 500 milionów, naprawdę trudno będzie tam rozszerzać działalność dydaktyczną, zwiększać liczbę kształconych lekarzy. Mówię to również jako były pracownik akurat tego najbardziej zadłużonego szpitala w Polsce – UCK CSK Banacha, w którym przepracowałem 24 lata.

Czy w przyszłości takie nagłe zwiększenie liczby miejsc na kierunkach lekarskich wzmocni system ochrony zdrowia?

Nie wiemy, na ile zwiększenie limitu kształconych lekarzy do 11 tys. wzmocni system ochrony zdrowia. Przede wszystkim proszę pamiętać, że te osoby „wejdą do systemu” po 6 latach studiów, roku stażu (czyli za 7 lat), a specjalistami zostaną po następnych 4-5 latach. Czyli de facto zmiany w dostępie do specjalistów odczujemy za minimum 11-12 lat. Poza tym, nadal nie wiadomo, ilu z nich nie zdecyduje się na emigrację, podjęcie zawodu na terenie któregokolwiek kraju Unii Europejskiej, gdzie oferuje się im zdecydowanie lepsze warunki finansowe, socjalne, a przede wszystkim lepiej zorganizowaną pracę w swoim zawodzie. Odsyłam tutaj do jednej rzetelnej wiedzy na ten temat – badań prof. Macieja Duszczyka z Uniwersytetu Warszawskiego, który bada zachowania migracyjne przyszłych polskich lekarzy.

Jakie pan profesor widzi rozwiązanie tego problemu, jakim jest aktualny brak kadr?

Bardzo prosto, sformułowałbym je w pięciu punktach:

  1. Wzrost nakładów na ochronę zdrowia, reforma systemu, która pozwoliłaby zdjąć z lekarzy wiele obowiązków administracyjnych, tak by lepiej wykorzystać ich wiedzę fachową.
  2. Określenie docelowego modelu funkcjonowania ochrony zdrowia, zapotrzebowania na specjalistów, lekarzy podstawowej opieki, przy założeniu przynajmniej takiego finansowania ochrony zdrowia, jak średnia środków finansowych wydatkowanych w krajach Unii Europejskiej na pacjenta.
  3. Po określeniu ilu ma być lekarzy – określenie ilu powinniśmy kształcić i gdzie, ważna będzie odpowiedź, czy zapewnimy im odpowiednią liczbę miejsc stażowych, rezydenckich; trzeba również uwzględnić ruchy migracyjne – zarówno wyjeżdżających, jak i przyjeżdżających do Polski.
  4. Czuwanie nad tym, aby uczelnie kształcące lekarzy w Polsce spełniały wszystkie standardy kształcenia, budowanie autorytetu PKA, wsłuchiwanie się w jej uwagi, nieotwieranie kształcenia lekarzy w miejscach, w których okazuje się później, że na zajęcia z anatomii trzeba dojeżdżać do innego miasta setki kilometrów.
  5. Ścisła współpraca pomiędzy samorządem lekarskim (Naczelna Izba Lekarska), podmiotami nadzorującymi uczelnie kształcące lekarzy, a być może głęboka reforma kształcenia, uzgodnienie kto czuwa nad uczelniami kształcącymi lekarzy (minister zdrowia czy minister edukacji?), co powiązane być musi również z rozstrzygnięciem kwestii nadzoru szpitali, ustaleniem, które z nich mają uczestniczyć w kształceniu lekarzy oraz rozwiązaniem problemu ich zadłużenia, sięgającego dzisiaj miliardów złotych w skali ogólnopolskiej.

źróło: Info Wire, Puls Medycyny

Z końcem czerwca powstała „formalnie” nowa specjalizacja medyczna zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia, choć nie tylko lekarze będą mogli ją uzyskać. Mowa o psychoterapii. Teraz trzeba powołać konsultanta krajowego, opracować program kształcenia i wytypować ośrodki kształcące. Problem z psychoterapią jest, i to na wielu poziomach. Czy rozporządzenie go rozwiąże? Psychoterapeuci wątpią. A rynek psychoterapii, także tej, którą należy brać w cudzysłów, kwitnie.
Niestety, szukając pomocy, można się natknąć na osobę, która w najlepszym razie nie pomoże, w najgorszym – zaszkodzi. Mówi o tym dr Sławomir Murawiec, który zauważa w swoim gabinecie – psychiatry (ale jest również psychoterapeutą z certyfikatem uzyskanym ponad 20 lat temu) – coraz więcej pacjentów, którzy całymi latami (na przykład siedem lat) chodzą na psychoterapię i nie widać jakiejkolwiek poprawy – nie mają wglądu w swoje zaburzenia, niepokojące objawy trwają.

Psychoterapeuci i lekarze opowiadają też o pacjentach, którzy do psychoterapeuty zgłaszają się z konkretnym, aktualnym problemem (mobbing w pracy, utrata kogoś bliskiego), a trafiają na takiego, któremu – mówiąc kolokwialnie – wszystko się z matką kojarzy i sprowadza problem do godzin roztrząsania tego, czy i jak rodzice pacjenta kochali.

Ale bywa gorzej, bo zdarzają się i tacy „psychoterapeuci”, którzy pacjentowi ze zdiagnozowaną schizofrenią czy padaczką zalecają odstawienie leków. I tu już jest wielki dramat. Konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii prof. Piotr Gałecki, kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu medycznego w Łodzi opowiada o pacjencie, który znalazł się niedawno w szpitalu w trybie pilnym z urazem głowy. Doszło do niego w trakcie ataku padaczki, którego by może nie było, gdyby „psychoterapeuta” nie zalecił odstawienia leków.

„Pacjent może teraz trafić do osoby, która zgrabnie się w internecie reklamuje” – podsumowuje prof. Bogdan De Barbaro, psychiatra i psychoterapeuta z Collegium Medicum UJ. 

A reklama nie równa się kompetentny specjalista, który jest w stanie naprawdę pacjentowi pomóc.

Psychoterapeuta powinien m.in. umieć rozpoznać, że pacjent cierpi z powodu jakiegoś zaburzenia psychicznego czy zaburzenia osobowości, dobrać odpowiednią metodę postępowania, umieć pozostawić własne przekonania i poglądy za drzwiami gabinetu, być zdolnym do narzucenia sobie samemu dyscypliny polegającej na tym, że potrafi się kontrolować własne reakcje i rozumie się mechanizmy działania własnej psychiki. Kolejne aspekty, to praca pod tzw. superwizją (czyli – w uproszczeniu – spotykanie się w określonych odstępach czasu z bardziej doświadczonym psychoterapeutą w celu przyjrzenia się swoim metodom pracy z pacjentami), zachowanie poufności uzyskanych informacji, umiejętność zawarcia tzw. przymierza terapeutycznego.

Czy właśnie tacy będą psychoterapeuci, którzy ukończą szkolenie specjalizacyjne? Na razie droga do tego jest daleka.

Specjalizacja ta ma być dostępna w ramach kształcenia podyplomowego dla absolwentów: medycyny (zarówno na kierunku lekarskim, jak i lekarsko-dentystycznym), pielęgniarstwa, położnictwa, socjologii, psychologii, pedagogiki, resocjalizacji, pracy socjalnej i nauk o rodzinie.

Co zrozumiałe, nie ma jeszcze ani programu tej specjalizacji, ani listy placówek, w których można ją realizować. Co się teraz będzie działo?

„Zgodnie z ustawą z 24 lutego 2017 r. o uzyskiwaniu tytułu specjalisty w dziedzinach mających zastosowanie w ochronie zdrowia dyrektor Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego powoła zespół ekspertów, którzy opracują program szkolenia specjalizacyjnego. Dyrektor CMKP powoła także drugi zespół ekspertów ds. wyrażenia opinii w sprawie spełniania przez dany podmiot warunków akredytacji. Ten zespół rozpocznie prace, gdy program specjalizacji będzie już gotowy i zatwierdzony przez Ministra Zdrowia oraz opublikowany na stronie CMKP i w SMK” – opowiada rzeczniczka CMKP Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska.

Minister zdrowia natomiast ma za zadanie powołać konsultanta krajowego w dziedzinie psychoterapii. 

Miała być ustawa

Środowisko psychoterapeutów nie jest zadowolone z rozporządzenia. Liczyli na ustawę o zawodzie psychoterapeuty. Pomysł rozporządzenia krytykowała m.in. Polska Rada Psychoterapii, która zrzesza kilkanaście stowarzyszeń psychoterapeutycznych. O wstrzymanie prac nad rozporządzeniem wprowadzającym specjalizację w dziedzinie psychoterapii wnioskowały różne organizacje zrzeszające psychologów i psychoterapeutów, m.in. Sekcja Naukowa Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, Sekcja Naukowa Terapii Rodzin Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, Sekcja Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, Polskie Towarzystwo Terapii Poznawczej i Behawioralnej, oraz organizacje współpracujące w ramach federacji towarzystw psychoanalitycznych.

„Nasze stanowisko nie zmieniło się w tej sprawie” – mówi prezeska Polskiej Rady Psychoterapii Renata Mizerska.

Przypomina, że projekt takiej ustawy został publicznie udostępniony 9 czerwca. Przy czym funkcjonuje zespół parlamentarny ds. ustawowego uregulowania zawodu psychoterapeuty.

Problem polega na tym, że istnieje wiele nurtów psychoterapeutycznych, z których każdy stosuje inne metody pracy z pacjentem, m.in. psychodynamiczny, humanistyczny, poznawczo-behawioralny, integratywny i systemowy. Opracowanie spójnego programu, który będzie uwzględniał różne albo wybrane podejścia terapeutyczne, może być trudne (tak naprawdę niezależnie od tego, w jakiej formie aktu prawnego miałoby się to znaleźć).

Dr hab. Agnieszka Popiel, kierownik Szkoły Terapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS uważa na przykład, że państwo powinno zapewnić, przynajmniej w obszarze opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych, dostęp do tych form psychoterapii, które mają solidne podstawy naukowe dotyczące ich skuteczności. I zwraca uwagę, że jedna metoda sprawdza się w przypadku jednego zaburzenia, a w innym należałoby zastosować inną.

Zwolennicy ustawy powołują się na możliwość zawarcia w niej przepisów dotyczących odpowiedzialności zawodowej (tak jak na przykład w regulacjach dotyczących zawodów: lekarza i lekarza dentysty czy pielęgniarki i położnej, które umożliwiają rozpatrzenie skargi od pacjenta na domniemane zaniedbanie czy błąd odpowiednim organom odpowiedzialności zawodowej, które mają do dyspozycji określony wachlarz kar).

„Psychoterapia jest jedną z ważnych form leczenia.  Pacjenci mają prawo mieć specjalistów z państwowym dyplomem po państwowym egzaminie. Rozporządzenie  nie wyklucza tego, by ustawy nie było, prace nad nią mogą trwać. Rozporządzenie w niczym nie przeszkadza” – mówi prof. Gałecki.


Źródło: Serwis Zdrowie