Medicalpress

Polskie Towarzystwo Lipidologiczne opublikowało nowe wytyczne diagnostyki i leczenia zaburzeń lipidowych na 2026 rok. Dokument, przygotowany we współpracy z 14 innymi towarzystwami naukowymi, wprowadza istotne zmiany w podejściu do oceny ryzyka sercowo-naczyniowego i wyboru terapii. Eksperci wskazują trzy równorzędne cele leczenia, podkreślają znaczenie lipoproteiny(a) i zalecają wcześniejsze stosowanie terapii skojarzonej u odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów. Za tymi zmianami stoi potrzeba skuteczniejszego zapobiegania zawałom serca, udarom mózgu i innym powikłaniom miażdżycy.

Zaburzenia lipidowe należą do najczęściej występujących problemów zdrowotnych w Polsce, a jednocześnie przez długi czas mogą nie powodować żadnych zauważalnych dolegliwości. Pacjent z podwyższonym stężeniem cholesterolu może czuć się dobrze, pozostawać aktywny zawodowo i nie mieć świadomości, że w jego tętnicach stopniowo rozwija się miażdżyca. Niekiedy pierwszym wyraźnym sygnałem problemu staje się dopiero zawał serca lub udar mózgu.

Skala zjawiska jest ogromna. Według danych przywoływanych przez ekspertów Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego nieprawidłowe stężenia lipidów mogą dotyczyć nawet 60–70 proc. dorosłych Polaków. Problemem pozostaje nie tylko niewystarczająca wykrywalność zaburzeń, ale również nieskuteczne osiąganie celów terapeutycznych u osób, które już otrzymują leczenie.

Nowe wytyczne diagnostyki i leczenia zaburzeń lipidowych PTL 2026 są odpowiedzią na te wyzwania. Dokument powstał przy udziale 15 towarzystw naukowych i uwzględnia najnowszą wiedzę dotyczącą profilaktyki, diagnostyki oraz farmakoterapii. W porównaniu z poprzednimi zaleceniami znacznie szerzej omawia postępowanie w różnych grupach pacjentów, w tym u osób z cukrzycą, przewlekłą chorobą nerek, schorzeniami wątroby czy chorobami nowotworowymi.

Jedną z najważniejszych zmian jest odejście od oceny skuteczności leczenia wyłącznie na podstawie stężenia cholesterolu LDL. Chociaż pozostaje on podstawowym parametrem wykorzystywanym w diagnostyce i monitorowaniu terapii, nowe wytyczne wskazują na trzy równorzędne cele terapeutyczne: LDL-C, cholesterol nie-HDL oraz apolipoproteinę B, określaną jako apoB.

Standardowy lipidogram dostarcza ważnych informacji, ale nie zawsze w pełni odzwierciedla liczbę i charakter cząstek lipoprotein odpowiedzialnych za rozwój miażdżycy. Cholesterol nie-HDL obejmuje cholesterol transportowany przez wszystkie lipoproteiny o potencjale miażdżycorodnym. Z kolei apoB jest białkiem obecnym w cząstkach lipoprotein aterogennych, dlatego jego oznaczenie pozwala lepiej ocenić ich liczbę.

Rozbieżności między stężeniem LDL-C a apoB mogą mieć szczególne znaczenie u pacjentów z otyłością, cukrzycą, insulinoopornością czy podwyższonym stężeniem triglicerydów. U takich osób wynik LDL-C nie zawsze oddaje pełne obciążenie organizmu cząstkami sprzyjającymi rozwojowi miażdżycy. Uwzględnienie dodatkowych parametrów może więc pomóc w dokładniejszej ocenie ryzyka i skuteczności leczenia.

Nie oznacza to jednak, że każdy pacjent powinien automatycznie wykonywać wszystkie dostępne badania. Ich dobór musi uwzględniać sytuację kliniczną, kategorię ryzyka sercowo-naczyniowego oraz to, czy uzyskany wynik rzeczywiście wpłynie na dalsze postępowanie.

Istotne miejsce w nowych zaleceniach zajmuje również lipoproteina(a), czyli Lp(a). Jest to cząstka o właściwościach miażdżycorodnych, której podwyższone stężenie stanowi niezależny czynnik ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. W przeciwieństwie do wielu innych parametrów lipidowych jej stężenie jest w dużej mierze uwarunkowane genetycznie.

Z tego powodu osoba prowadząca zdrowy tryb życia, utrzymująca prawidłową masę ciała i niemająca istotnych nieprawidłowości w standardowym lipidogramie nadal może mieć podwyższone ryzyko sercowo-naczyniowe związane z wysokim stężeniem Lp(a). Problem jest szczególnie istotny w rodzinach, w których zawały serca lub udary mózgu występowały w młodym wieku.

Eksperci od kilku lat zwracają uwagę na potrzebę szerszego wykorzystania oznaczeń Lp(a), w tym wykonania takiego badania przynajmniej raz w dorosłym życiu. Wynik może dostarczyć informacji, których nie da się uzyskać na podstawie samego cholesterolu LDL, a u wybranych pacjentów uzasadniać bardziej intensywne postępowanie profilaktyczne.

Kolejnym ważnym kierunkiem zmian jest wcześniejsze rozpoczynanie skutecznej farmakoterapii. Tradycyjny model leczenia często zakładał stopniowe zwiększanie dawki jednego leku, a dopiero w przypadku nieosiągnięcia odpowiedniego stężenia cholesterolu dołączanie kolejnych preparatów. Taka strategia może jednak oznaczać, że pacjent przez wiele miesięcy pozostaje poza celem terapeutycznym.

Nowe wytyczne mocniej akcentują możliwość natychmiastowego zastosowania terapii skojarzonej u pacjentów, u których jest to uzasadnione poziomem ryzyka i koniecznym zakresem redukcji stężenia lipidów. Podstawą leczenia pozostają statyny, ale coraz większe znaczenie ma ich łączenie z ezetymibem, a w określonych sytuacjach również z innymi lekami hipolipemizującymi.

Wytyczne zwracają również uwagę na ryzyko rezydualne, czyli zagrożenie sercowo-naczyniowe utrzymujące się pomimo zastosowanego leczenia i osiągnięcia części celów terapeutycznych. Może ono wynikać między innymi z podwyższonego stężenia triglicerydów, lipoproteiny(a), zaburzeń metabolicznych czy współistniejącego stanu zapalnego.

Wśród zagadnień omawianych w nowych wytycznych znalazły się również szczególne grupy pacjentów. Dotyczy to między innymi dzieci z zaburzeniami lipidowymi, osób z hipercholesterolemią rodzinną, pacjentów z przewlekłą chorobą nerek, schorzeniami wątroby oraz osób poddawanych leczeniu onkologicznemu.

Rozwój farmakoterapii nie zmniejsza znaczenia metod niefarmakologicznych. Odpowiednio zbilansowana dieta, regularna aktywność fizyczna, ograniczenie spożycia alkoholu, zaprzestanie palenia tytoniu i utrzymywanie prawidłowej masy ciała pozostają podstawowymi elementami profilaktyki sercowo-naczyniowej. W przypadku pacjentów wymagających leków powinny jednak uzupełniać farmakoterapię, a nie zastępować ją wbrew wskazaniom medycznym.

Największym wyzwaniem może okazać się przeniesienie nowych zaleceń do codziennej praktyki. Nawet najbardziej szczegółowe wytyczne nie poprawią wyników leczenia, jeśli pacjenci nie będą wykonywać badań, lekarze nie będą mieli możliwości odpowiednio szybko intensyfikować terapii, a osoby już leczone nie będą regularnie kontrolować osiąganych wartości lipidowych.

Szczególna odpowiedzialność spoczywa na podstawowej opiece zdrowotnej. To właśnie lekarze rodzinni mają możliwość wczesnego wykrywania zaburzeń lipidowych, identyfikowania osób z wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym i monitorowania długoterminowego leczenia. W wielu przypadkach skuteczna interwencja może rozpocząć się jeszcze zanim pacjent trafi do poradni kardiologicznej.

Nowe wytyczne PTL 2026 pokazują, że współczesne leczenie zaburzeń lipidowych staje się coraz bardziej precyzyjne i zindywidualizowane. Sama informacja o podwyższonym cholesterolu nie wystarcza już do pełnej oceny zagrożenia. Liczy się rodzaj zaburzeń, obecność dodatkowych czynników ryzyka, charakterystyka pacjenta oraz czas potrzebny do osiągnięcia odpowiedniego efektu terapeutycznego.

Źródło: PTL

30 pacjentów przeszło dotąd w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu leczenie LDL-aferezą, a 22 pozostaje obecnie pod opieką ośrodka. Zabieg polega na usuwaniu z krwi cholesterolu LDL i jest przeznaczony dla chorych, u których standardowe leczenie nie przynosi wystarczających efektów.

LDL-afereza jest uzupełnieniem farmakoterapii u pacjentów, u których mimo stosowania leków nie udaje się osiągnąć zalecanego poziomu cholesterolu. Jak powiedział PAP kardiolog ŚCCS prof. Zbigniew Kalarus, chodzi o osoby z bardzo wysokim ryzykiem kolejnych zdarzeń sercowo-naczyniowych, m.in. zawału serca i udaru.

Podstawą leczenia podwyższonego poziomu cholesterolu są leki doustne, przede wszystkim statyny i ezetymib. U części pacjentów, u których nie przynoszą one wystarczającego efektu, stosuje się również leki biologiczne. Jeżeli mimo takiego postępowania nie udaje się osiągnąć celów terapeutycznych, można rozważyć LDL-aferezę.

– To nie jest metoda alternatywna dla farmakoterapii, ale jej uzupełnienie u tych chorych, u których standardowe leczenie nie przynosi oczekiwanych rezultatów – zaznaczył prof. Kalarus.

Dr Witold Streb, który zainicjował wdrożenie tej metody w Zabrzu, wyjaśnił, że potrzeba jej stosowania stała się widoczna wraz z rozwojem poradni lipidowej i wprowadzeniem nowoczesnych leków biologicznych. Do ośrodka zaczęło trafiać więcej osób z rodzinną hipercholesterolemią oraz wysokim stężeniem lipoproteiny Lp(a).

– Okazało się, że u części tych pacjentów nawet najnowsze, silnie działające leki praktycznie nie przynoszą efektu. Trzeba było zaproponować tym chorym coś innego. Jedyną pozostałą możliwością było leczenie zabiegowe – powiedział dr Streb.

Jak dodał, wśród 22 pacjentów obecnie leczonych w Zabrzu cztery osoby mają oporność na inne leki, a pozostali charakteryzują się bardzo wysokim stężeniem Lp(a) i zaawansowaną miażdżycą. Dla tej drugiej grupy nie ma obecnie dostępnych leków, które skutecznie obniżałyby poziom tej cząsteczki.

Zabieg polega na pobraniu krwi pacjenta, przepuszczeniu jej przez specjalny system, w którym usuwane są frakcje zawierające cholesterol LDL, a następnie zwróceniu krwi do organizmu. Procedura trwa około trzech godzin, wymaga wkłucia do żył i obserwacji pacjenta po jej zakończeniu.

W ŚCCS afereza jest wykonywana w ramach hospitalizacji jednodniowej. Pacjent jest przyjmowany rano, a jeśli zabieg przebiega prawidłowo i jego stan na to pozwala, jeszcze tego samego dnia wraca do domu. Terapię trzeba regularnie powtarzać, zazwyczaj co dwa tygodnie.

– Dysponujemy trzema stanowiskami do wykonywania zabiegów – powiedział prof. Kalarus. Zwiększenie liczby pacjentów wymagałoby większej liczby urządzeń oraz zaangażowania dodatkowych lekarzy i pielęgniarek.

Dr Streb dodał, że jest to leczenie długoterminowe, bez z góry określonego terminu zakończenia. Można je przerwać, jeśli pojawią się nowe, skuteczne możliwości farmakologiczne. Obecnie prowadzone są badania kliniczne nad kolejnymi lekami obniżającymi poziom lipidów.

Jak zaznaczył, afereza jest na ogół bezpieczna, ale nie każdy pacjent może z niej korzystać. Ograniczeniem bywają problemy z dostępem naczyniowym, czyli brak żył umożliwiających regularne pobieranie i zwracanie krwi. Podczas zabiegu konieczne jest również monitorowanie stanu pacjenta, m.in. ciśnienia tętniczego.

Według prof. Kalarusa w skali kraju kilka tysięcy osób może potencjalnie wymagać takiego leczenia. Wskazał, że wśród pacjentów z zawałem serca i zaawansowaną miażdżycą pozostaje grupa, u której mimo dostępnych metod nie udaje się uzyskać odpowiedniej kontroli cholesterolu. Obniżenie jego stężenia zmniejsza ryzyko kolejnych zdarzeń sercowo-naczyniowych.

ŚCCS było drugim ośrodkiem w Polsce, który wdrożył LDL-aferezę, po Gdańskim Uniwersytecie Medycznym. Obecnie zabiegi wykonują również ośrodki w Warszawie i Białymstoku. Zabrze jest jedynym takim ośrodkiem w południowej Polsce, a jego pacjenci pochodzą także z województw dolnośląskiego, opolskiego i świętokrzyskiego.

– Nadal jednak brakuje takich ośrodków w innych częściach kraju. Potrzebna jest większa sieć centrów lipidologicznych, które będą mogły wykonywać aferezę – ocenił dr Streb.

Pacjenci, którzy przebyli incydent sercowo-naczyniowy, a mimo stosowanego leczenia nadal mają wysokie stężenie LDL, mogą zostać skierowani przez prowadzącego lekarza na konsultację kardiologiczną. Ostateczna kwalifikacja do aferezy zależy od wyników badań, historii choroby i oceny, czy wyczerpano inne możliwości leczenia. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Codziennie sprawdzamy dziesiątki liczb – godzinę, temperaturę, kurs euro czy poziom baterii w telefonie. A czy wiemy, jaki mamy poziom cholesterolu? Zbyt wysoki cholesterol ma około 21 mln Polaków, czyli nawet 60-70% dorosłej populacji, a przez długi czas może on nie dawać żadnych objawów. 28 września rusza ogólnopolska kampania edukacyjna „Cholesterol. Poznaj swoje liczby”, która zachęca: zbadaj cholesterol, poznaj swój cholesterol LDL i sprawdź, co ta liczba mówi o Twoim zdrowiu.

Kampania jest realizowana w ramach Koalicji Liga Walki z Cholesterolem przez Polskie Towarzystwo Lipidologiczne oraz Fundację TO SIĘ LECZY. Jej celem jest zachęcenie Polaków do kontrolowania poziomu cholesterolu i poznania swojego LDL-C, który podwyższony odpowiada za proces miażdżycy. Równie istotnym zadaniem jest zwrócenie uwagi na inne ważne czynniki ryzyka sercowo-naczyniowego, które nierzadko towarzyszą podwyższonemu cholesterolowi.

W Polsce i Europie choroby sercowo-naczyniowe pozostają główną przyczyną zgonów (aż 160 tys. rocznie). Jednym z kluczowych modyfikowalnych czynników ich rozwoju są zaburzenia lipidowe. Najnowsze wyniki programu „Moje Zdrowie” wskazują, że 50% Polaków nigdy nie zbadało swojego cholesterolu, a z tych, którzy to zrobili, aż 18% ma poziom LDL-C ponad 190 mg/dl – leczy się tylko 22%. Najnowszy bilans zdrowia Polaków WOBASZ3 także pokazuje, że hipercholesterolemia dotyczy prawie 60 proc. Polaków i od 20 lat pozostaje ona jednym z najpowszechniejszych czynników ryzyka. Dlatego znajomość własnego poziomu cholesterolu – przede wszystkim LDL-C – jest ważnym elementem profilaktyki.

– Zbyt wysokie stężenie cholesterolu LDL przez lata może nie dawać żadnych objawów, a jednocześnie prowadzić do rozwoju miażdżycy i zwiększać ryzyko zawału, udaru czy choroby tętnic obwodowych. Niestety znajomość swojego stężenia cholesterolu z ostatnich 12 miesięcy zna tylko co 8. Polak. Dlatego tak ważne jest, aby poznać swoje stężenie LDL-C i nie czekać z badaniem na pierwszy sygnał choroby, której skutecznie potrafimy zapobiegać. Szczególnie, że obecnie, biorąc pod uwagę leczenie niefarmakologiczne, zmianę stylu życia oraz leki, potrafimy bardzo skutecznie radzić sobie z zaburzeniami lipidowymi. Pamiętajmy jednocześnie, że jeśli chcemy z sukcesem zapobiegać miażdżycy, musimy pamiętać też o innych składowych profilu lipidowego – nie-HDL, triglicerydach czy lipoproteinie(a) – o co zawsze powinniśmy także zapytać swojego lekarza.  – podkreśla prof. Maciej Banach, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego, przewodniczący Międzynarodowego Panelu Ekspertów Lipidowych (ILEP).

Poznaj swój cholesterol

Kampania „Cholesterol. Poznaj swoje liczby” stawia cholesterol w centrum uwagi, ponieważ z zaburzeniami lipidowymi zmaga się dwóch na trzech mieszkańców naszego kraju. Mogą one długo pozostawać niezauważone, a ich wczesne wykrycie pozwala odpowiednio wcześnie podjąć działania prewencyjne. Warto znać nie tylko poziom LDL-C, którego wartość docelowa zależy od indywidualnego ryzyka sercowo-naczyniowego, ale także inne składowe profilu lipidowego i wiedzieć za co odpowiadają i co sami możemy zrobić by je poprawić.

– Z rozmów z pacjentami widzimy także, że problemem nie zawsze jest samo wykonanie badania. Czasem wynik trafia do szuflady, bo nie wiemy co oznacza, czy powinniśmy się nim przejmować i co zrobić dalej. Chcemy, żeby ta kampania pomagała przejść od samej liczby do świadomego działania. Zbadać cholesterol, poznać swój wynik, zrozumieć go i – jeśli jest taka potrzeba – wspólnie z lekarzem zdecydować o dalszym postępowaniu. Profilaktyka zaczyna się od wiedzy o własnym zdrowiu – mówi Marek Kustosz, prezes Fundacji TO SIĘ LECZY.

Cholesterol jest jednocześnie częścią większej układanki. Ciśnienie tętnicze, poziom glukozy czy nadmierna masa ciała nie funkcjonują w oderwaniu od niego. Poszczególne czynniki ryzyka mogą współwystępować i zwiększać swoje niekorzystne oddziaływanie, a przez długi czas nie powodować wyraźnych dolegliwości. Nierozpoznane i nieleczone stopniowo zwiększają ryzyko rozwoju miażdżycy oraz poważnych chorób i zdarzeń sercowo-naczyniowych, takich jak choroba wieńcowa, zawał serca, udar mózgu, czy choroba tętnic obwodowych.

Cholesterol i trzy inne liczby, które należy znać

Pierwsze pytanie brzmi: jaki jest mój poziom cholesterolu? Warto znać nie tylko cholesterol całkowity, ale przede wszystkim poziom LDL-C, a także nie-HDL-C, który przedstawia masę wszystkich cząsteczek lipidowych odpowiedzialnych za proces miażdżycy. Wartość docelowa zależy od indywidualnego ryzyka sercowo-naczyniowego. U osób zdrowych norma stężenia LDL wynosi poniżej 3,0 mmol/l (115 mg/dl). Kampania będzie zachęcała także, by każdy z nas sam sprawdził swoje ryzyko sercowo-naczyniowe.  Jest to bardzo łatwe dzięki powszechnie dostępnym online kalkulatorom ryzyka SCORE2. Wówczas dowiemy się, że możemy mieć ryzyko umiarkowane, wysokie czy bardzo wysokie, a wówczas stężenie LDL powinno wynosić odpowiednio <100, 70 czy 55 mg/dl.  

Polska zaświeci przykładem

W ramach kampanii 29 września, w Światowy Dzień Serca, podświetlone zostaną charakterystyczne budynki i obiekty użyteczności publicznej w różnych częściach Polski. W ten sposób miasta i instytucje włączą się w akcję, przypominając mieszkańcom o znaczeniu profilaktyki i regularnych badaniach. O liczbach, które naprawdę mają znaczenie, przypominać będą m.in. Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie, Enea Stadion w Poznaniu, Fontanna Neptuna w Gdańsku, Opera i Filharmonia Podlaska w Białymstoku, Kładka o. Bernatka w Krakowie, Pałac Kultury i Nauki oraz most Śląsko-Dąbrowski w Warszawie, Plac Litewski w Lublinie i Spodek w Katowicach.

Polska kampania częścią europejskiej inicjatywy

Termin rozpoczęcia kampanii nie jest przypadkowy. Jej start zbiega się ze Światowym Dniem Serca oraz Europejskim Tygodniem Badań Przesiewowych (EU Screening Week), organizowanym w ramach europejskiej inicjatywy Know Your Numbers powiązanej z EU Safe Hearts Plan. Wspólnym celem tych działań jest zwiększanie świadomości czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych oraz zachęcanie do profilaktyki, regularnych badań i wczesnego wykrywania zagrożeń dla zdrowia. EU Safe Hearts Plan, zaprezentowany przez Komisję Europejską w grudniu 2025 r., jest pierwszym kompleksowym unijnym planem dotyczącym zdrowia sercowo-naczyniowego.

A zatem, czy znasz swój cholesterol by zadbać o swoje zdrowie tu i teraz?

Więcej informacji będzie dostępnych na stronie kampanii od 28 września www.cholesterol.poznajswojeliczby.pl

Po aktualności związane z wydarzeniami w ramach kampanii zapraszamy na profil FB Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego: https://www.facebook.com/PTLipid oraz Fundacji TO SIĘ LECZY: https://www.facebook.com/ToSieLeczy

Żródło: inf pras

Polska kardiologia potrafi dziś skutecznie leczyć pacjentów, którym 30 lat temu nie mogła zaoferować równie wiele, a w wielu obszarach należy do europejskich liderów. Ten dorobek trzeba jednak chronić, ponieważ choroby sercowo-naczyniowe nadal zbierają w Polsce ogromne żniwo. Co może zagrozić osiągnięciom ostatnich dekad, gdzie możliwości medycyny rozmijają się dziś z dostępnością leczenia i jakie zmiany zdecydują o zdrowiu Polaków w kolejnych latach? Odpowiedzi na te pytania będą szukać uczestnicy XXX Międzynarodowego Kongresu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, który rozpoczyna się właśnie w Poznaniu.

Trzy dekady, które zmieniły rokowanie pacjentów

Kiedy 30 lat temu odbywał się pierwszy Kongres PTK, polska kardiologia funkcjonowała w zupełnie innych realiach. Od tego czasu dokonał się skok, który zmienił rokowanie całych grup pacjentów. Powstała jedna z najlepiej rozwiniętych w Europie sieci leczenia ostrych zespołów wieńcowych,
a polskie ośrodki stały się liderami w kardiologii interwencyjnej, elektroterapii i leczeniu strukturalnych chorób serca. Dziś wszczepiamy zastawki bez otwierania klatki piersiowej, zdalnie monitorujemy pracę serca, wykorzystujemy zaawansowane obrazowanie, sztuczną inteligencję i badania genetyczne, które pozwalają rozpoznawać genetycznie uwarunkowane ryzyko oraz dobierać leczenie do konkretnego pacjenta. Skuteczniej leczymy zawały, niewydolność serca i zaburzenia rytmu, podejmujemy się terapii chorych, którym jeszcze kilkanaście lat temu nie mogliśmy pomóc. Polska kardiologia nie tylko korzysta dziś ze światowych osiągnięć. W wielu obszarach sama wyznacza kierunki rozwoju, a doświadczenie naszych specjalistów jest cenione i wykorzystywane w innych krajach.

Jubileusz nie może być jednak wyłącznie okazją do podsumowania sukcesów. Przedwczesna umieralność sercowo-naczyniowa w Polsce nadal jest wyższa niż w Europie Zachodniej,
a możliwości medycyny nie zawsze przekładają się na dostępność leczenia.

„Przez te lata zbudowaliśmy bardzo wiele: kompetentne zespoły, nowoczesne ośrodki
i możliwości leczenia na światowym poziomie. Nie możemy tego stracić. Dziś problemem coraz częściej nie jest brak wiedzy czy technologii, ale to, czy system pozwala nam z nich skorzystać. Jeżeli ograniczamy dostęp do skutecznego leczenia, tracą przede wszystkim pacjenci”
– przekonuje prof. Marek Gierlotka, Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Nie możemy wybierać między profilaktyką a leczeniem

Polska pozostaje krajem wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego. Żyjemy krócej niż mieszkańcy wielu państw Unii Europejskiej, częściej chorujemy i nadal mamy zbyt wiele zawałów oraz udarów. Dlatego kolejnym etapem rozwoju musi być skuteczna profilaktyka:  wcześniejsze rozpoznawanie nadciśnienia, zaburzeń lipidowych i dziedzicznego ryzyka, leczenie otyłości, ograniczanie palenia oraz zwiększanie udziału Polaków w badaniach przesiewowych.

Nie oznacza to jednak, że można ograniczać środki na leczenie osób, które już zachorowały.

„Nie może być żadnego przeciwstawiania medycyny naprawczej i prewencji. Oba te obszary muszą w Polsce dobrze funkcjonować. Nadal mamy wysoką śmiertelność sercowo-naczyniową, dlatego musimy inwestować zarówno w zapobieganie chorobom, jak i w skuteczne interwencje” – podkreśla prof. Jacek Legutko, Przewodniczący Komitetu Naukowego Kongresów PTK.

Szczególnie wyraźnie widać to w leczeniu strukturalnych chorób serca. Polskie ośrodki mają doświadczone zespoły i potrafią wykonywać najbardziej zaawansowane zabiegi, jednak ich liczba zależy od finansowania. Dotyczy to między innymi przezcewnikowej implantacji zastawki aortalnej, stosowanej u chorych z ciężką stenozą aortalną. Bez leczenia rokowanie tych pacjentów jest bardzo złe, mimo że istnieje skuteczna terapia przedłużająca życie. Ograniczenie liczby finansowanych procedur oznacza więc nie tylko dłuższą kolejkę, ale także pogorszenie rokowania konkretnych osób.

Technologia już jest. Teraz potrzebny jest dostęp

Miniaturyzacja urządzeń, telemonitoring i sztuczna inteligencja zmieniają sposób opieki nad pacjentem. Wszczepiony defibrylator lub stymulator nie tylko reaguje na groźną arytmię, lecz może również przekazywać dane pozwalające wcześniej wykryć pogorszenie niewydolności serca. Certyfikowane algorytmy wspierają analizę badań obrazowych, rozpoznawanie ryzyka
i podejmowanie decyzji klinicznych.

„Kardiologia jest dziedziną, która nowe technologie chłonie jak gąbka. Bardzo szybko przechodzimy od badań i pilotaży do rozwiązań wykorzystywanych w praktyce. Problem zaczyna się wtedy, gdy gotowa i sprawdzona technologia nie może być powszechnie stosowana z powodu braku finansowania albo różnic w dostępie między regionami” – mówi prof. Marcin Grabowski, Rzecznik PTK.

Z perspektywy konsultanta krajowego prof. Waldemara Banasiaka najpilniejsze pozostają nie tylko dostęp do diagnostyki i leczenia, lecz także kadry, organizacja opieki i dalsze prowadzenie chorego po hospitalizacji. System powinien nadążać za rozwojem medycyny i zapewniać pacjentowi ciągłą drogę od rozpoznania, przez leczenie, po rehabilitację i opiekę ambulatoryjną.

Kongres o tym, co zmieni praktykę

W programie XXX Międzynarodowego Kongresu PTK znalazły się najnowsze wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, nowa definicja zawału serca oraz sesje poświęcone niewydolności serca, zaburzeniom lipidowym, kardiologii interwencyjnej, elektroterapii, kardioonkologii, telemonitoringowi i sztucznej inteligencji.

„Jubileusz jest ważny, ale Kongres ma przede wszystkim wymiar praktyczny. Chcemy pokazać wiedzę i rozwiązania, które lekarze będą mogli wykorzystać w codziennej opiece nad pacjentami, a jednocześnie rozmawiać o barierach, które ograniczają ich dostępność” – wskazuje prof. Przemysław Mitkowski, Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Międzynarodowego Kongresu PTK.

Polska kardiologia nie musi już udowadniać, że potrafi leczyć na światowym poziomie. Mamy wiedzę, technologie, wyspecjalizowane zespoły i rozwiązania, dzięki którym znaleźliśmy się
w europejskiej czołówce. Osiągnięcia ostatnich 30 lat nie są jednak dane raz na zawsze. Bez równoległej inwestycji w profilaktykę i leczenie, stabilnego finansowania oraz dostępu do nowoczesnych terapii możemy stracić nie tylko pozycję budowaną przez trzy dekady, lecz także lata życia, które współczesna medycyna potrafi dziś dać polskim pacjentom.

Źródło: inf pras

Odsetek osób palących w ciągu ostatnich dwóch dekad spadł z 31 proc. do 17 proc., a liczba pacjentów z prawidłowo kontrolowanym nadciśnieniem niemal się podwoiła. Problemem pozostaje otyłość – wynika z badań WOBASZ3 – narodowego bilansu zdrowia sercowo-naczyniowego Polaków.

Dane te zaprezentowano w poniedziałek podczas konferencji „Zdrowie sercowo-naczyniowe Polaków” w Narodowym Instytucie Kardiologii. WOBASZ3 to kolejna odsłona ogólnopolskiego badania prowadzonego według porównywalnej metodologii. Bezpośrednie wywiady, pomiary ciśnienia i badania laboratoryjne pozwalają nie tylko określić skalę czynników ryzyka, ale także prześledzić ich zmiany od pierwszego badania WOBASZ z początku lat 2000.

„Badanie pokazuje, że konsekwentna profilaktyka może realnie zmieniać zdrowie społeczeństwa. Jednocześnie wyniki badania precyzyjnie wskazują obszary, w których potrzebujemy dalszych działań: od zdrowia młodych dorosłych, przez otyłość i zaburzenia metaboliczne, po wcześniejsze rozpoznawanie ryzyka sercowo-naczyniowego” – powiedziała Katarzyna Kęcka podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia”.

Jak zaznaczył resort, najbardziej pozytywny trend dotyczy palenia: jeszcze dwie dekady temu paliło 31 proc. Polaków w wieku 20–75 lat, dziś – 17 proc. MZ zaalarmowało, że nadmierna masa ciała dotyczy 18 mln Polaków, a aż 39 proc. choruje na otyłość.

Sukces profilaktyki kontra nowa epidemia

Najbardziej pozytywna zmiana dotyczy używania tradycyjnych wyrobów tytoniowych. Dwie dekady temu paliło 31%. Polaków w wieku 20–75 lat, dekadę później – 25%, dziś – 17%. Oznacza to, że w ciągu 20 lat odsetek palaczy zmniejszył się niemal o połowę – to jeden z największych sukcesów w ograniczaniu ryzyka sercowo-naczyniowego.

Ponad 18 mln Polaków z nadmierną masą ciała

Gorzej wyglądają dane dotyczące masy ciała. Dziś 39%. dorosłych Polaków ma nadwagę, a 21% choruje na otyłość. Łącznie problem nadmiernej masy ciała dotyczy ponad 18 mln osób. W ciągu 20 lat odsetek dorosłych z otyłością praktycznie się nie zmienił, wzrosła natomiast częstość nadwagi: z 34,2%. do 37,6%

Zespół metaboliczny stwierdzono u 27,6% badanej populacji, co odpowiada około 7,6 mln Polaków. Problem ten ma szczególne znaczenie, ponieważ oznacza współwystępowanie kilku czynników zwiększających ryzyko chorób sercowo-naczyniowych.

– Wyniki WOBASZ3 pokazują, że zmienia się profil ryzyka sercowo-naczyniowego Polaków. Badanie wykazało mniejszą częstotliwość palenia wśród Polaków, jednak nadmierna masa ciała nadal dotyczy ogromnej części populacji. To ważne, ponieważ nadwaga i otyłość często współwystępują z nadciśnieniem tętniczym, zaburzeniami lipidowymi i nieprawidłową gospodarką węglowodanową. Kumulacja tych czynników istotnie zwiększa ryzyko zawału serca, udaru mózgu i niewydolności serca – podkreśla prof. Janina Stępińska, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii, członkini Naukowego Komitetu Sterującego Badania WOBASZ3.

Nadciśnienie – leczymy lepiej, ale w systemie nadal pozostają duże luki

W przypadku nadciśnienia tętniczego widać wyraźną poprawę. Dwadzieścia lat temu dotyczyło ono 35,5% Polaków w wieku 20–75 lat, dziesięć lat później 39,2%, dziś 32,3%. Obecnie z nadciśnieniem żyje około 11,5 mln dorosłych Polaków, a farmakoterapię otrzymuje około 7,3 mln.

Jeszcze większą zmianę widać w skuteczności leczenia. Odsetek pacjentów z prawidłowo kontrolowanym ciśnieniem wzrósł z 28,5% do 56,4%. Poprawiła się skuteczność terapii: wśród osób przyjmujących leki około 55% osiąga wartości poniżej 140/90 mm Hg. W odniesieniu do wszystkich osób z nadciśnieniem skuteczna kontrola dotyczy obecnie 32% chorych. To niemal dwukrotny wzrost. Nadal jednak około 4 mln chorych pozostaje poza leczeniem farmakologicznym.

Hipercholesterolemia nadal jednym z największych wyzwań

W przypadku zaburzeń lipidowych postęp jest znacznie mniejszy. Hipercholesterolemia od 20 lat dotyczy ponad połowy Polaków, a jej częstość zmniejszyła się nieznacznie, z 58,4% do 56,3%. Jeszcze bardziej niepokoją wyniki leczenia pacjentów po zawale serca lub udarze. Docelowe stężenie LDL-C poniżej 55 mg/dl osiąga mniej niż co piąty z nich. Potrafimy skutecznie ratować pacjentów w ostrej fazie choroby, ale później zbyt rzadko osiągamy cele leczenia, które mają zmniejszyć ryzyko kolejnego zawału lub udaru.

– WOBASZ3 dostarczył nam unikatowego zbioru danych o zdrowiu Polaków. Teraz najważniejsze jest zrozumienie zależności między poszczególnymi czynnikami ryzyka i wskazanie tych obszarów, w których możemy najskuteczniej interweniować. Chcemy, aby wyniki badania przełożyły się na lepsze strategie prewencji i leczenia chorób układu krążenia, oparte na rzeczywistym obrazie zdrowia polskiej populacji – wyjaśnia prof. Aleksander Prejbisz z Narodowego Instytutu Kardiologii, główny badacz badania WOBASZ3.

Młodzi dorośli wymagają szczególnej uwagi

Szczególnie niepokoją wyniki w grupie 20–35 lat. W tej grupie osób nie widać oczekiwanej poprawy części parametrów metabolicznych i skuteczności leczenia. Nadciśnienie ma już około 10%. młodych dorosłych, narasta problem otyłości brzusznej, a objawy bezsenności dotyczą około co dziesiątej osoby. Czynniki ryzyka chorób sercowo-naczyniowych są więc obecne już na początku dorosłego życia.

To ważne także z perspektywy kolejnych dekad i dobry argument za rozpoczynaniem profilaktyki wcześniej, zanim wieloletnia ekspozycja na czynniki ryzyka przełoży się na rozwój choroby. Im wcześniej pojawiają się nadciśnienie, otyłość brzuszna czy zaburzenia metaboliczne, tym dłużej organizm jest narażony na ich niekorzystne działanie. Jeśli ten trend się utrzyma, choroby sercowo-naczyniowe mogą pojawiać się wcześniej, a liczba pacjentów wymagających leczenia już w wieku produkcyjnym może rosnąć. Dzisiejsze wyniki młodych dorosłych mogą więc zdecydować o tym, jak za kilkanaście lat będzie wyglądał bilans zdrowia całej populacji.

Ukryte, ciche zagrożenia

WOBASZ3 po raz pierwszy pozwolił tak szeroko ocenić skalę problemów, które przez lata mogą rozwijać się bez wyraźnych objawów. Niemal 900 tys. Polaków żyje z nierozpoznaną, a więc nieleczoną cukrzycą. Ponad 2,3 mln ma przewlekłą chorobę nerek. Blisko 4 mln ma podwyższone stężenie lipoproteiny(a), w dużej mierze uwarunkowanego genetycznie czynnika zwiększającego ryzyko sercowo-naczyniowe.

Do tego dochodzi zespół metaboliczny, który dotyczy około 7,6 mln Polaków. To szczególnie ważny wynik, ponieważ oznacza współwystępowanie kilku zaburzeń zwiększających ryzyko chorób sercowo-naczyniowych i cukrzycy. Najnowsze wyniki pokazują więc nie tylko znane od lat problemy, takie jak nadciśnienie, cholesterol czy nadmierna masa ciała. Ujawnia również skalę ryzyka, o którym wielu pacjentów może nie wiedzieć, dopóki nie zostanie ono wykryte w badaniach.

To zmienia perspektywę profilaktyki. Nie wystarczy reagować na chorobę, kiedy pojawią się jej objawy. Coraz większego znaczenia nabiera wcześniejsze rozpoznawanie ryzyka i identyfikowanie osób, które wymagają dalszej diagnostyki lub leczenia, zanim dojdzie do zawału, udaru czy innych powikłań.

– Aktualne i wiarygodne dane epidemiologiczne są podstawą skutecznej polityki zdrowotnej. WOBASZ3 pozwala precyzyjnie wskazać najważniejsze zagrożenia i grupy, które wymagają szczególnej uwagi. Dzięki temu możemy lepiej projektować działania profilaktyczne, szybciej reagować na niekorzystne zmiany i skuteczniej planować leczenie chorób cywilizacyjnych – przekonuje prof. Piotr Dobrowolski, pełnomocnik Ministra Zdrowia ds. Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia na lata 2022-2032, zastępca głównego badacza badania WOBASZ3, Narodowy Instytut Kardiologii.

Bilans dwóch dekad. Czy jesteśmy zdrowsi niż 20 lat temu?

Ogólny bilans jest lepszy. „Indeks 10 dla zdrowia” pokazuje wzrost odsetka osób z dobrym wynikiem z 48,2% do 71,1%. Znacznie mniej palimy, poprawiła się kontrola nadciśnienia, a w części starszych grup obserwujemy korzystne zmiany. Ale za tą poprawą kryje się wyraźna kumulacja czynników ryzyka i niepokojący obraz zdrowia młodych dorosłych. Miliony Polaków żyją z nadmierną masą ciała, hipercholesterolemią lub nierozpoznanymi czynnikami ryzyka, a młodzi dorośli wymagają szczególnej uwagi. To właśnie od ich zdrowia zależy, czy za kolejne 20 lat ten bilans nadal będzie dodatni.

WOBASZ3 nie jest tylko bilansem ostatnich 20 lat. To mapa najważniejszych wyzwań dla profilaktyki, wczesnego wykrywania ryzyka i leczenia na kolejne dekady.

Badanie zostało zrealizowane w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia na lata 2022–2032, finansowanego przez Ministra Zdrowia.

Źródło: WOBASZ, NIKard

Ponad 50,7% uczestników XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu ma nadmierną masę ciała, a u 10,3% odnotowano nadmierną zawartość tkanki tłuszczowej trzewnej. Takie dane wynikają z anonimowego badania przeprowadzonego w dniach 8–10 września 2026 r. przez Fundację na rzecz Leczenia Otyłości (FLO).

Forum Ekonomiczne w Karpaczu to największa i najważniejsza międzynarodowa konferencja polityczno-gospodarcza w Europie Środkowo-Wschodniej. To miejsce, gdzie zapadają kluczowe decyzje i prowadzone są najważniejsze rozmowy na temat przyszłości polityki zdrowotnej Polski – w tym profilaktyki i leczenia choroby otyłościowej.

Jak pokazują wyniki raportu, nadwaga i otyłość to problem dotykający także osób aktywnych zawodowo i społecznie, które na co dzień uczestniczą w tego typu wydarzeniach. Co ważne w badaniu poszerzono tradycyjną analizę wskaźnika BMII o pomiar poziomu tkanki tłuszczowej trzewnej (wisceralnej) oraz określenie typu budowy ciała, co pozwoliło znacznie precyzyjniej ocenić ryzyko zdrowotne.

Zgromadzone dane rzucają światło na skalę zjawiska: u ponad połowy badanych (50,7%) wartość BMI wskazywała na nadmierną masę ciała. W tej grupie 37,7% uczestników miało nadwagę (BMI ≥25), a 13% zmagało się z otyłością (BMI ≥30). Najczęściej była to otyłość I stopnia (10,3%), podczas gdy bardziej zaawansowane formy – II i III stopnia – dotyczyły łącznie 2,7% respondentów.

Sam wskaźnik masy ciała to jednak dopiero początek, ponieważ o wiele dokładniejszą miarą jest sama dystrybucja tkanki tłuszczowej. Tłuszcz trzewny, gromadzący się wokół narządów wewnętrznych jamy brzusznej, wykazuje wysoką aktywność metaboliczną i sprzyja m.in. insulinooporności, zaburzeniom lipidowym, nadciśnieniu tętniczemu oraz stłuszczeniu wątroby. W badanej grupie optymistyczny wynik mieszczący się w granicach normy (1–12) uzyskało 89,7% osób, jednak 10,3% przekroczyło te wartości. Właśnie tej ostatniej grupie specjaliści rekomendują modyfikację dotychczasowej diety oraz wyraźne zwiększenie aktywności fizycznej.

Zróżnicowanie to odzwierciedlają również poszczególne typy budowy ciała, wśród których najwięcej uczestników (aż 51,7%) posiadało typ standardowy, charakteryzujący się przeciętną zawartością tkanki mięśniowej i tłuszczowej. Analizując pozostałe warianty sylwetki, 12,7% stanowiły osoby o typie sklasyfikowanym jako otyłość (wysoki poziom tkanki tłuszczowej przy umiarkowanej masie mięśni), a 13% osoby z masywną budową ciała (wysoki poziom zarówno tkanki tłuszczowej, jak i masy mięśni).

Większość uczestników badania (72,3%) nie deklarowała występowania żadnej z chorób współistniejących. Wśród zgłaszanych problemów zdrowotnych dominowały jednak zaburzenia metaboliczne i sercowo-naczyniowe: zaburzenia lipidowe stwierdzono u 13,3% badanych, nadciśnienie tętnicze u 11%, stan przedcukrzycowy u 4,3%, a cukrzycę typu 2 u 2,0%.

– Jako Fundacja na rzecz Leczenia Otyłości podkreślamy, że otyłość jest chorobą wymagającą właściwego rozpoznania, kompleksowego wielospecjalistycznego podejścia, a regularne badania mogą pomóc odpowiednio wcześnie zidentyfikować zagrożenia dla zdrowia. Mamy nadzieję, że przedstawione dane będą impulsem do dalszej, merytorycznej dyskusji o profilaktyce, zdrowiu metabolicznym oraz potrzebie tworzenia rozwiązań na rzecz redukcji otyłości w Polsce – podkreśla Ewa Godlewska, Założycielka FLO – Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości.

Pełny raport dostępny jest pod linkiem: https://flo.org.pl/index.php/2026/09/11/jaki-jest-stan-zdrowia-uczestnikow-xxxv-forum-ekonomicznego-w-karpaczu/

O badaniu

Badanie „Kondycja zdrowotna uczestników XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu” zostało przeprowadzone w dniach 8–10 września 2026 r. Miało ono charakter całkowicie dobrowolny i anonimowy. Wyniki zaprezentowano wyłącznie w formie zbiorczej, co uniemożliwia identyfikację badanych. Celem inicjatywy było zwrócenie uwagi na skalę problemu nadmiernej masy ciała oraz towarzyszące jej czynniki ryzyka w różnych grupach społecznych.

Źródło: inf pras