Medicalpress
W Szpitalu Specjalistycznym im. S. Staszica w Pile, na Oddziale Kardiologicznym, Grupa American Heart of Poland, przeprowadzono pierwszy zabieg nieoperacyjnego zamknięcia drożnego otworu owalnego (PFO). – Ten małoinwazyjny zabieg daje nadzieję na poprawę jakości życia pacjentów z tą diagnozą, jednocześnie zmniejszając ryzyko kolejnych udarów – mówi prof. Jacek Kubica, ordynator Oddziału Kardiologicznego American Heart of Poland w Pile. Pacjentka, niespełna 30-letnia pani Iga, po zabiegu czuje się już dobrze.
Drożny otwór owalny (PFO) to naturalne połączenie między przedsionkami serca, najczęściej zamyka się samoistnie po urodzeniu. U części osób jednak pozostaje drożne, co w niektórych przypadkach może prowadzić do udaru mózgu o niejasnej przyczynie. – Zabieg ten został przeprowadzony u pacjentki, która w młodym wieku doznała dwóch udarów mózgu. Wdrożenie tej nowoczesnej procedury to istotny element w jej leczeniu – wyjaśnia prof. Jacek Kubica.

– Do tej pory zabieg ten przeprowadzano wyłącznie w dużych klinikach, od 19 grudnia 2024 roku jest on dostępny również na Oddziale Kardiologicznym w Pile, w ramach NFZ, co znacząco poprawia dostępność leczenia dla pacjentów zmagających się z tym schorzeniem – informuje Jacek Rydzek, dyrektor operacyjny Grupy American Heart of Poland.

Procedura polega na wprowadzeniu przez cewnik specjalnego urządzenia zamykającego otwór między przedsionkami serca. Zabieg przeprowadzany jest w znieczuleniu miejscowym, z dostępu przez żyłę udową, bez konieczności otwierania klatki piersiowej. Dzięki temu pacjent szybciej wraca do codziennych aktywności. W pilskim szpitalu zabieg nieoperacyjnego zamknięcia drożnego otworu owalnego przeprowadza dr n. med. Adam Sukiennik z Katedry Kardiologii i Chorób Wewnętrznych Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. Dr. A. Jurasza w Bydgoszczy.

– Zabieg znacząco zmniejsza ryzyko wystąpienia kolejnych udarów mózgu. To szczególnie ważne dla osób młodych, które już doświadczyły udaru, takich jak nasza pacjentka. Dzięki postępowi medycyny możemy realizować coraz bardziej zaawansowane procedury, również zabiegi strukturalne. 19 grudnia przeprowadziliśmy pierwszy zabieg na naszym oddziale, który ingeruje w struktury serca – podkreśla prof. Jacek Kubica, ordynator Oddziału Kardiologicznego Grupy American Heart of Poland.

– Cieszymy się, że możemy wspólnie z Grupą American Heart of Poland rozwijać Oddział Kardiologiczny naszego szpitala, wprowadzając nowoczesne zabiegi – podkreśla Grzegorz Sieńczewski, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Pile.

Pani Iga, do momentu pierwszego udaru, nie miała żadnych objawów sugerujących schorzenia układu sercowo-naczyniowego, nie zmagała się z żadnymi chorobami przewlekłymi. Diagnoza – PFO – była dla niej zaskoczeniem. Pani Iga po zabiegu czuje się dobrze. – Ostatnio żyłam w strachu przed kolejnym udarem. Teraz mam nadzieję na spokojniejszą przyszłość – mówi pacjentka.

Oddział Kardiologiczny Grupy American Heart of Poland jest jedynym podmiotem w Pile oferującym tego rodzaju leczenie. Zabieg odbywa się w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia, sama procedura nie tylko minimalizuje ryzyko kolejnych udarów, ale także znacząco poprawia jakość życia pacjentów.
 
źródło: AHOP
Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu dołączyło do ośrodków wykonujących zabiegi LDL-aferezy. To specjalna metoda mechanicznego oczyszczania krwi z nadmiaru złego cholesterolu. Do tej pory taka procedura leczenia pacjentów była dostępna m.in. w ośrodkach w Gdańsku i Warszawie.
Zabieg LDL-aferezy to mechaniczne oczyszczenie krwi ze złych frakcji tłuszczowych, w tym cholesterolu LDL oraz lipoproteiny Lp(a). Do tej metody leczenia kwalifikowani są pacjenci, u których standardowe leczenie farmakologiczne nie przynosiło oczekiwanych efektów. Procedurę, która przypomina dializy, należy powtarzać co dwa tygodnie.

Pierwszym pacjentem poddanym LDL-aferezie w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu był 66-letni mężczyzna z grupy bardzo wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego, od kilku lat leczony w tutejszej klinice z powodu przewlekłej choroby wieńcowej, niewydolności serca oraz hipercholesterolemii rodzinnej. Pacjent był objęty programem lekowym, jednak podawanie najnowocześniejszych leków nie przynosiło oczekiwanych efektów terapeutycznych. Lekarze zdecydowali się zastosować u niego zabieg LDL-aferezy.

– Podczas zabiegu chory jest podłączony do specjalnej maszyny, w której surowica krwi pacjenta jest filtrowana z niekorzystnych czynników, w tym cząsteczek lipidowych. Zabieg trwa około trzech godzin, należy go powtarzać co dwa tygodnie – mówi dr Katarzyna Mitręga ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.  

LDL-afereza jest zarezerwowana dla chorych, u których nie zadziałały inne dostępne metody leczenia.

– Obecnie w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu mamy około 180 pacjentów z wysokim poziomem cholesterolu, którym podajemy najnowocześniejsze leki, w tej grupie jest sześcioro pacjentów, u których farmakoterapia nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Dla nich LDL-afereza jest ostatnią deską ratunku. Dodatkowo podczas zabiegu z organizmu pacjenta usuwane są czynniki zapalne, które mogą nasilać miażdżycę i tym samym LDL-afereza spowalnia rozwój choroby – mówi dr hab. Witold Streb ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Metoda do tej pory nie była dostępna dla pacjentów z południowej Polski. Część chorych co dwa tygodnie korzystała z zabiegów np. w Gdańsku. Szacuje się, że leczenie za pomocą aferezy LDL zwiększa średni czas przeżycia pacjentów od 8 do 10 lat.

źródło: SCCS
Sobota, 23 marca była wyjątkowym dniem w Klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej UCK WUM. Jednego dnia, w ciągu niespełna 10 godzin, wykonano tam dwa przeszczepienia trzustki (w tym jedną – jednoczasowo z nerką). Pacjentki czują się coraz lepiej i chociaż obie są jeszcze w szpitalu, to w ciągu najbliższych kilku dni zostaną wypisane do domu. 
Operacje przeprowadzili prof. Wojciech Lisik i lek. Paweł Skrzypek wraz z zespołem transplantacyjnym.

– To był duży wysiłek organizacyjny. W tych dwóch weekendowych zabiegach brał udział niemal cały personel medyczny naszej Kliniki. Wcześniej zdarzały się takie okresy „zagęszczenia”, że w ciągu 10 dni mieliśmy 2-3 przeszczepienia trzustki. Jednak takiej sytuacji, żeby wykonać dwa przeszczepienia tego narządu w tym jedno przeszczepienie – jednoczasowo z nerką w ciągu kilku godzin jeszcze nie mieliśmy – mówi lek. Paweł Skrzypek. – Z drugiej strony do takich sytuacji powinniśmy być przyzwyczajeni. Nasza Klinika, jako jedyna w Polsce, w tym samym zespole medycznym wykonuje przeszczepienia wątrób, nerek i trzustek, nierzadko jako przeszczepienia wielonarządowe. Ale nigdy nie były to dwa przeszczepienia trzustki.   

Mogłoby się wydawać, że dwa przeszczepienia to niewiele, jednak ważny jest kontekst. W ciągu całego roku w Klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej UCK WUM wykonuje się 10-15 takich zabiegów. A w Polsce – nie więcej niż 30 rocznie. W sumie w naszym kraju mamy tylko 2 aktywne ośrodki zajmujące się transplantacją tego wymagającego narządu.

Wskazania do transplantacji 

– Przeszczepienie trzustki jest wskazane w wypadku najcięższych form cukrzycy typu 1, czasami również cukrzycy typu 2. Do zbiegu kwalifikowani są diabetycy z poważnymi powikłaniami cukrzycy, takimi jak: szybko postępująca retinopatia, szybko postępująca neuropatia obwodowa lub autonomioczna powodująca w konsekwencji hipoglikemie zagrażające życiu. Natomiast przeszczepienie trzustki z nerką proponujemy osobom, u których cukrzyca doprowadziła do schyłkowej niewydolności nerek. Wówczas jest to optymalna metoda leczenia, gdyż jednocześnie rozwiązujemy dwa problemy – dializ oraz konieczności przyjmowania insuliny – mówi lek. Paweł Skrzypek. I dodaje: Niestety, ciągle niewielu pacjentów do nas trafia. Diabetolodzy rzadko proponują tę metodę leczenia. Duża część osób dociera do nas, bo sami się dowiedzieli, usłyszeli, przeczytali w social mediach, że takie leczenie jest możliwe. Tymczasem w Polsce istnieje wcale niemała grupa pacjentów, która mogłaby z takiego leczenia odnieść z dużą korzyść.

Obie pacjentki, które przeszły zabiegi 23 marca, chorowały na cukrzycę typu 1. Pani Irina, której  przeszczepiono trzustkę wraz z nerką, chorowała na cukrzycę od 17 lat i przyznaje, że był to bardzo ciężki czas w jej życiu. Mimo, że przyjmowała insulinę i kontrolowała to, co jadła, choroba szybko zaczęła niszczyć nerki. Doszło do tego, że trzy lata temu konieczne było usunięcie jednej z nich, a ta która pozostała nie spełniała swojej roli. Dlatego zaproponowano pani Irinie oprócz przeszczepienia trzustki jednoczasowe przeszczepienie nerki.

 

Na czym polegały zabiegi

U obu naszych pacjentek proces przeszczepiania przebiegał bez większych problemów. Choć, jak przyznaje lek. Paweł Skrzypek, jest to zabieg trudny i czasochłonny.

– Trzustka wymaga bardzo dokładnego i precyzyjnego opracowania przed wszczepieniem. Każdy skrawek tego narządu musi być dokładnie sprawdzony i zabezpieczony. Trzeba wykonać bardzo precyzyjną rekonstrukcję układu tętniczego narządu, należy skrócić fragment dwunastnicy, który jest przeszczepiany razem z trzustką – i tak go przygotować, żeby można było wykonać zespolenie z jelitem biorcy. Zatem mały narząd, który ma 12-13 cm długości, zajmuje nas jeszcze przed samym procesem przeszczepienia na 2,5-3 godziny. Jeśli natomiast przeszczepiamy trzustkę jednoczasowo z nerką, to mamy dodatkowe wyzwanie organizacyjne. Trzeba zaangażować dodatkowy zespół chirurgiczny, który w trakcie kiedy przygotowujemy trzustkę, przeszczepia nerkę. Zatem przeszczepiamy najpierw nerkę potem trzustkę. Taka procedura zajmuje w sumie prawie 6 godzin.

Jak się czują pacjentki

Kilka dni po operacji na pytanie „jak się pani czuje?”, pani Irina odpowiada, że z każdym dniem coraz lepiej i cieszy się na perspektywę normalnego życia.  

– Obie pacjentki są w dobrym stanie psychicznym i klinicznym. Bezpośrednio po zabiegu przyjmowały doustnie płyny i preparaty białkowe, a kilka dni po operacji zaczęliśmy podawać im ”zwykłe” jedzenie. Wstrzymywaliśmy się z tym, bo obie panie miały wykonywane zespolenie na jelicie cienkim bardzo wysoko w przewodzie pokarmowym. Nie chcemy, aby pokarm uszkodził to zespolenie – to byłoby bardzo groźne powikłanie. 

Dzięki przeszczepieniu obie kobiety od samego zabiegu nie muszą przyjmować insuliny – trzustki podjęły działalność błyskawicznie po operacji. Są wyleczone z cukrzycy i będą mogły funkcjonować tak jak przeciętny człowiek, który nigdy nie miał cukrzycy – podsumowuje lek. Paweł Skrzypek.

Przeszczepienie trzustki jest jedyną przyczynową metodą leczenia cukrzycy insulinozależnej. Poziom glukozy we krwi normalizuje się praktycznie od razu. Czasem zdarza się, że przeszczepiony narząd produkuje wręcz za dużo insuliny, ale jest to przejściowe i po krótkim czasie obserwujemy prawidłową kontrolę glikemii.  

Jak długo może działać taka przeszczepiona trzustka? W dużej mierze zależy to od pacjenta i jego układu immunologicznego. Jeśli pacjent bierze zalecone leki, zgłasza się na kontrole, realizuje wszystkie zalecenia – to nawet 15-20 lat. 

Możliwe powikłania 

Oczywiście przeszczepienia trzustki wiążą się z ryzykiem wystąpienia powikłań. Na możliwość wystąpienia takowych wpływa zarówno sama złożoność zabiegu, charakter narządu oraz powikłania narządowe rozwijające się w wyniku cukrzycy. Dlatego do takiego leczenia nie kwalifikują się osoby, które są w bardzo ciężkim stanie ogólnym. Jeśli pacjent ma np. nasilone objawy ze strony układu krążenia, operacja mogłaby być dla niego zbyt dużym obciążeniem. I oczywiście nie jest to metoda dla  osób, u których cukrzyca nie jest bardzo nasilona, a ich komfort życia jest całkiem dobry, akceptowalny przez pacjenta.

– Jeśli chodzi o najcięższe powikłania jak np. zakrzepica narządu przeszczepionego – mogą się zdarzyć w ciągu pierwszych dni, tygodni po zabiegu. W naszej Klinice odsetek występowania zakrzepicy jest wyjątkowo niewielki, dlatego, że mamy dokładnie opracowany i przemyślany proces transplantologiczny, a do zabiegu kwalifikujemy dobrze przygotowanych pacjentów. Jak na razie jesteśmy wyjątkowo skuteczni, bo w ciągu ostatnich 8 lat zdarzył się nam tylko jeden taki przypadek – informuje lek. Paweł Skrzypek.

Życie po przeszczepieniu

O tym, jak zmieni się życie pacjentek operowanych 23 marca powiemy dopiero za kilka tygodni, jednak już sam fakt, że nie muszą przyjmować insuliny wprowadza rewolucję w ich życiu. Bardzo odczuwa to pani Ania, która niedawno odwiedziła Klinikę Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej UCK WUM z tortem, ozdobionym figurkami przedstawiającymi trzech operatorów – prof. Wojciecha Lisika, prof. Macieja Kosieradzkiego i lek. Pawła Skrzypka. 

Pani Ania choć jest dopiero kilka tygodni po przeszczepieniu już odczuwa ogromną zmianę. 

– Na cukrzycę chorowałam od 22 roku życia. Radziłam sobie z tym raz lepiej raz gorzej, bo nieodłącznym elementem cukrzycy jest depresja. Były więc wzloty i upadki. Jednak zdecydowanym zwrotem była pandemia. W 2020 r. bardzo ciężko przeszłam Covid-19. Wtedy właściwie wszystko już się posypało. Zaczęłam tracić wzrok, w coraz gorszym stanie były nerki, pojawiła się neuropatia – opowiada pani Ania. 

Poznała kobietę, która miała jako jedna z pierwszych w Polsce przeszczepioną trzustkę. To od niej dowiedziała się, że możliwe jest takie leczenia. Pani Ania poprosiła swojego diabetologa o skierowanie i trafiła do Poradni przy Klinice. Przeszła proces kwalifikacji i ostatecznie została zakwalifikowana do przeszczepienia trzustki, a po dwóch miesiącach pojawił się dawca i przeszła zabieg.

– Po tygodniu od operacji zostałam wypisana ze szpitala. Już dwie doby po operacji miałam wrażenie, jakby w moim organizmie zaczęła płynąc zupełnie inna energia. Przed transplantacją codziennie budziłam się z bólem całego ciała, co wiązałam z moją neuropatią. Teraz wreszcie nic mnie nie boli. Okulistka powiedziała, że prawdopodobnie uda się zatrzymać proces utraty wzroku. Wreszcie nie muszę sobie podawać insuliny! To jest zupełnie inna jakość życia. Gdybym jeszcze raz miała rozważać, czy poddaję się temu zabiegowi, czy nie – to jeszcze raz bym się na niego zdecydowała. 

źródło: WUM

Innowacyjny eksperyment medyczny wykonany po raz pierwszy w Polsce i przez międzynarodowe grono specjalistów miał miejsce w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym Nr 4 w Lublinie. Celem eksperymentu jest pomoc chorym z zastoinową niewydolnością serca. Procedura ma poprawić funkcję lewej komory serca.
Pierwszy i jedyny na świecie system przezcewnikowego zwężania tętnicy płucnej (PAB) do leczenia pacjentów z zastoinową niewydolnością serca i obniżoną frakcją wyrzutową opracował Restore Medical, start-up z Izraela. Innowacyjną i odwracalną terapię, która może mieć istotne zastosowanie w leczeniu niewydolności lewej komory serca nazwano ContraBand™. Po zgromadzeniu obiecujących wyników w wielu ośrodkach klinicznych w Europie i Izraelu w ramach trwającego badania, zabieg przeprowadzono u polskich pacjentów.

– Stworzyliśmy narzędzie, które zwiększa ciśnienie w prawej komorze serca, aby w ten sposób poprawić funkcję lewej komory i zwiększyć hemodynamikę. Cały proces jest odwracalny i prawdopodobnie może w znaczący sposób poprawić jakość życia pacjentów. Skuteczność tej metody mają potwierdzić trwające badania, ale myślę, że już teraz mogę powiedzieć, że jest ona bezpieczna – mówi dr Elchanan Bruckheimer, wynalazca nowej metody leczenia i współzałożyciel Restore Medical, kardiolog dziecięcy Schneider Children’s Medical Center of Israel.

W Polsce pierwsze dwa zabiegi przy użyciu nowej metody odbyły się w Klinicznym Oddziale Kardiologii Inwazyjnej SPSK Nr 4 w Lublinie kierowanym przez dra hab. n. med. Piotra Wacińskiego. Procedurę wykonali specjaliści oddziału, którzy zostali wcześniej odpowiednio przeszkoleni przez izraelskich ekspertów.

– Póki trwają obserwacje i rozwiązanie nie jest wprowadzone na rynek, mówimy o badaniu klinicznym. Zaproszenie nas do tego projektu stanowi dla kierowanego przeze mnie oddziału oraz dla SPSK Nr 4 w Lublinie olbrzymi prestiż. Rozwiązanie sprawdzamy u chorych z niewydolnością serca, dla których inne dostępne opcje leczenia, takie jak farmakoterapia lub przeszczep serca okazały się niemożliwe lub niewystarczające. Procedura może szczególnie poprawić jakość życia tych pacjentów, a w dalszej kolejności także szerszego grona chorych z niewydolnością. Innymi słowy będą oni lepiej funkcjonować i rzadziej wymagać hospitalizacji – mówi dr hab. Piotr Waciński, lekarz kierujący Klinicznym Oddziałem Kardiologii Inwazyjnej SPSK Nr 4 w Lublinie.

Jeżeli badania, w których uczestniczą pacjenci lubelskiego szpitala, dadzą pozytywny wynik, utorują one drogę do rozszerzenia eksperymentu i wprowadzenia nowego leczenia u chorych z niewydolnością serca.

Jak to działa?

Dzięki wprowadzonemu przez cewnik implantowi dochodzi do ograniczenia przepływu i obniżenia ciśnienia w tętnicy płucnej oraz umiarkowanego zwiększenia ciśnienia w prawej komorze serca, co z kolei wpływa na poprawę pracy lewej komory.

– Najważniejszym etapem wdrażania nowych rozwiązań jest moment obserwacji ich zastosowania u pacjentów. Pozwala zrozumieć, jak sposób działania danego rozwiązania w teorii przekłada się na praktykę i w jaki sposób mogą z niego skorzystać pacjenci. Z całym zespołem zdecydowaliśmy się sprawdzić skuteczność naszej metody w najdoskonalszych ośrodkach mających bogate doświadczenie we wdrażaniu po raz pierwszy nowych metod leczenia u pacjentów. Takim ośrodkiem jest m.in. SPSK Nr 4 w Lublinie, gdzie z sukcesem udało się nam przeprowadzić pierwsze w Polsce zabiegi z użyciem naszego rozwiązania. Już teraz możemy zaobserwować pozytywne sygnały w postaci zwiększonego ciśnienia w prawej komorze serca u pacjentów, u których zastosowaliśmy nowe rozwiązanie. Badania prowadzone przez kolejne sześć miesięcy pokażą nam, czy zabieg poprawił samopoczucie pacjentów i ich wydolność. Mamy dużą nadzieję, że procedura stanie się standardem w leczeniu tego typu schorzeń – mówi dr Elchanan Bruckheimer.

Badania odbywają się też w podczas zabiegu. W trakcie badania hemodynamicznego pacjent ćwiczy na rowerze przyłóżkowym przymocowanym do stołu hemodynamicznego (rotorze). Podczas wykonywanego wysiłku przez chorego specjaliści obserwują funkcje serca, a w szczególności jego prawej komory pod obciążeniem oraz przed i po wysiłku. Wykonują dokładne pomiary rzutu serca, sprawdzając ciśnienie krwi.

Eksperyment jest prowadzony łącznie w siedmiu krajach. SPSK Nr 4 w Lublinie jest liderem projektu w Polsce. Kolejne zabiegi będą wykonywane niebawem w innych ośrodkach m.in. w Państwowym Instytucie Medycznym w Warszawie oraz w Krakowie.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni i szczęśliwi widząc przebieg zabiegów w Lublinie. Macie w szpitalu fantastyczny zespół, procedury były wykonane przez specjalistów pod kierownictwem doktora Piotra Wacińskiego bardzo dobrze i mamy wielką nadzieję kontynuacji współpracy w przyszłości na rzecz polskich pacjentów – mówi dr Elchanan Bruckheimer.

– W obecnych czasach, gdy średnia wieku społeczeństwa jest coraz wyższa, ludzie żyją coraz dłużej i pacjentów z niewydolnością serca jest coraz więcej, potrzeba metod stanowiących małoinwazyjne i nowoczesne leczenie oraz rozwiązań dla osób, u których farmakoterapia nie jest wystarczająca. Dlatego chętnie włączyliśmy się do projektu, który być może będzie przełomowy dla tej grupy pacjentów – mówi dr n. med. Andrzej Madejczyk, zastępca lekarza kierującego Klinicznym Oddziałem Kardiologii Inwazyjnej SPSK Nr 4 w Lublinie.

Celem firmy Restore Medical jest usprawnienie leczenia niewydolności serca poprzez opracowanie innowacyjnego i przełomowego urządzenia medycznego, które zmniejszy liczbę hospitalizacji, polepszy jakość życia pacjentów i zmniejszy śmiertelność. Trwające badania kliniczne zostały tak zaprojektowane, aby sprawdzić, czy implant przezcewnikowy z opaską na tętnicę płucną jest skuteczną i bezpieczną metodą leczenia.

Pierwszym pacjentem w Polsce, który został poddany zabiegowi, jest pan Wiesław Gębal. U emerytowanego informatyka z Lublina problemy z sercem pojawiły się wiele lat temu. Przebyty w 2002 roku zawał doprowadził do całkowitej utraty pamięci. Pan Wiesław na nowo musiał uczyć się liter, cyfr, imion członków najbliższej rodziny, nazw i funkcji wszystkich rzeczy, które go otaczały.

– Od czasu zawału leczyłem się kardiologicznie, bo serce pracowało słabo. Byłem objęty programem KOS-zawał, miałem przeprowadzone wszystkie możliwe zabiegi i przyjmowałem leki, ale nie można było już nimi uzyskać większej poprawy. W lipcu 2023 roku nagle dostałem duszności i bóli w klatce piersiowej. Błyskawicznie trafiłem na Oddział Intensywnej Terapii szpitala przy ul. Jaczewskiego, gdzie unormowano moje serce, następnie na oddział kardiologiczny. Dostałem propozycję, że zostanę objęty eksperymentalnym programem leczenia. Przeczytałem wielostronicową informację dla pacjentów objętych programem, wszystko też dokładnie wyjaśnił mi doktor Piotr Waciński. Zgodziłem się. Po zabiegu czuję się dobrze. Doktorowi jestem bardzo wdzięczny za życzliwość i ludzki, bezpośredni kontakt z pacjentem – mówi pan Wiesław Gębal.

– Cieszę się z tej niezwykłej aktywności naszego zespołu kardiologów interwencyjnych, ponieważ ten eksperyment medyczny pomaga pacjentom z ciężką niewydolnością krążenia. I to najbardziej nas cieszy. Na uwagę zasługuje również to, że zrobiliśmy kolejny krok we współpracy z naszymi przyjaciółmi z Izraela, którym jesteśmy niezwykle wdzięczni – mówi prof. dr hab. n. med. Wojciech Załuska, Rektor Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

– Postęp medycyny dokonuje się każdego dnia. I gdyby nie odwaga lekarzy, ale też zaufanie pacjentów, myślę, że byłby niemożliwy. Dotyczy to zarówno farmakologii, ale też nowych terapii, z którymi w ostatnim czasie mamy bardzo dobre doświadczenie. Medycyna jest coraz bardziej spersonalizowana i pozwala leczyć konkretne przypadki konkretnymi lekami. W tym przypadku obszar zabiegowy, który jest mi szczególnie bliski, jest równie ważny. Nowe metody leczenia są coraz bezpieczniejsze, coraz lepsze dla pacjentów i pozwalają na coraz szybszy powrót do zdrowia. Ten kierunek obserwujemy i absolutnie należy w nim dążyć. I my to robimy – mówi dr n. med. Radosław Starownik, Dyrektor Naczelny SPSK Nr 4 w Lublinie.

– Mamy bardzo kompetentnych lekarzy i świetny zespół, który dalej chcemy rozwijać. Dążymy do tego, by opieka nad naszymi pacjentami była kompleksowa. Niebawem planujemy powołać Uniwersyteckie Centrum Kardiologii, co wiąże się z pozyskaniem funduszy na to przedsięwzięcie. W pierwszym etapie projektu zakładamy zwiększenie infrastruktury, właśnie w obszarze hemodynamiki. Chcemy by powstała nowa sala hybrydowa. Chcemy również doposażyć sale, w których są angiografy, czyli urządzenia do przeprowadzania tego typu zabiegów. W drugim etapie, chcemy zadbać o tzw. centrum umiarowień, ale też intensywną opiekę kardiologiczną nad chorymi. Społeczeństwo się starzeje, ludzie żyją coraz dłużej, naszym celem jest zapewnienie takim osobom opieki medycznej na odpowiednim wysokim poziomie – mówi Michał Szabelski, Zastępca Dyrektora ds. Finansów i Rozwoju SPSK Nr 4 w Lublinie.

źródło: SPSK nr 4 w Lublinie

 

 

Zespół Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, szpitala klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego przeprowadził pierwszą retransplantację serca u dziecka. 13-letni Michał jest w trakcie rehabilitacji, święta spędzi już w domu z rodziną.

 

Michał jest pacjentem Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.Pierwszy raz został zakwalifikowany do transplantacji serca w 2022 roku z powodu wrodzonej choroby mięśnia sercowego – kardiomiopatii restrykcyjnej. Pierwszą transplantację przeszedł w październiku 2022 roku.
Po kilku miesiącach przeszczepione serce zaczęło pracować gorzej. – W maju 2023 roku zauważyliśmy znaczne zmiany w naczyniach wieńcowych, przeszczepione serce przestało się prawidłowo kurczyć, obserwowaliśmy niską frakcję wyrzutową. Mimo wprowadzonego leczenia, niewydolność serca postępowała – opowiada dr Arkadiusz Wierzyk kardiolog z Oddziału Kardiochirurgii, Transplantacji Serca i Mechanicznego Wspomagania Krążenia u Dzieci w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu.
Niewydolność przeszczepionego serca jest jednym z powikłań po transplantacji. Zmiany rozwijają się w czasie, do skrajnej niewydolności dochodzi najczęściej po kilku latach od transplantacji. U Michała ten proces postępował znacznie szybciej. – Szansą na uratowanie życia Michała było wszczepienie mechanicznego wspomagania krążenia lub kolejna transplantacja. Do tej pory planowe zabiegi retransplantacji w Polsce były wykonywane u osób dorosłych, teraz przeprowadziliśmy ją u pacjenta poniżej 18 roku życia – mówi dr Szymon Pawlak, koordynator programu transplantacji serca w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Michał do retransplantacji serca został zakwalifikowany na początku 2024 roku. Po kilku tygodniach udało się znaleźć odpowiedniego dawcę. Ponowną transplantację przeprowadził zespół kardiochirurgów z Oddziału Kardiochirurgii, Transplantacji Serca i Mechanicznego Wspomagania Krążenia u Dzieci: dr Joanna Śliwka, dr Szymon Pawlak, lek. Monika Żurek.

– Każda reoperacja jest trudna. Pacjent jest po ciężkiej operacji kardiochirurgicznej, podczas której już wcześniej jego chore serce było usuwane i jako kardiochirurdzy mamy mniej dostępnych tkanek, aby wykonać ponowne zespolenia naczyń. Dodatkowo pacjent, który od pierwszej transplantacji przyjmuje leki immunosupresyjne, jest bardziej narażony na groźne infekcje i powikłania – dodaje dr Joanna Śliwka, która przeprowadziła retransplantację serca Michała.

Rehabilitacja pacjenta po ponownej transplantacji zasadniczo nie różni się od postępowania w przypadku pierwszej transplantacji. Chory jest pod opieką zespołu specjalistów, w tym kardiologów, fizjoterapeutów, psychologa. Musi przyjmować leki według ściśle określonego harmonogramu i wykonywać badania kontrolne poziomu leków immunosupresyjnych. Według ścisłego harmonogramu wykonywana jest biopsja serca i badania immunologiczne, dzięki którym uważnie monitorujemy ewentualne odrzucenie przeszczepionego narządu i możemy wdrożyć odpowiednie postępowanie.

Od 2006 roku w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu wykonano 10 ponownych transplantacji serc, jedną u pacjenta poniżej 18 roku życia. Retransplantacje u dzieci to jedne z najrzadziej wykonywanych zabiegów kardiochirurgicznych. Na świecie stanowią około 3 procent wszystkich transplantacji serca u dzieci.

źródło: Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu

4 listopada, po raz pierwszy, w Wielospecjalistycznym Szpitalu w Sztumie, Grupa American Heart of Poland, przeprowadzono procedury krioablacji balonowej migotania przedsionków, w ramach Krajowej Sieci Kardiologicznej. Odział kardiologiczny, którego ordynatorem jest dr n. med. Przemysław Wilczewski, został włączony do II poziomu referencyjnego Krajowej Sieci Kardiologicznej.
-Jest to duży sukces, ponieważ nie tylko znacząco poprawiły się możliwości funkcjonowania oddziału, ale również zwiększyła się dostępność procedur dla pacjentów. W praktyce oznacza to dużo większe możliwości w zakresie wykonywania procedur nowoczesnej terapii zaburzeń rytmu serca (w tym ablacji i implantacji kardiowerterów), leczenia niewydolności serca, nadciśnienia tętniczego i niektórych wad zastawkowych – mówił dr n. med. Przemysław Wilczewski, kardiolog.

Zabieg krioablacji balonowej jest przeprowadzany w znieczuleniu miejscowym. Podczas tego zabiegu niska temperatura jest skoncentrowana na większym obszarze, i pozwala na odizolowanie ognisk arytmogennych, czyli wyzwalających zaburzenia rytmu serca.

– Pod kierownictwem Marcina Konarzewskiego – kardiologa, zespół operatorów wraz z zespołem przeprowadził trzy udane zabiegi krioablacji. Dzięki temu pacjenci z migotaniem przedsionków, odzyskują regularny, miarowy rytm serca, bez wdrażania, często to obciążającej farmakoterapii – poinformował doktor Wilczewski.

Migotanie przedsionków to jedno z trzech najczęściej występujących zaburzeń rytmu serca. Charakteryzuje się ekstremalnie szybkimi i nieregularnymi skurczami przedsionków. W trakcie migotania przedsionek prawie nie kurczy się, znajdująca się w nim krew zalega, co sprzyja tworzeniu się skrzeplin, które mogą powodować niedokrwienie i uszkodzenie tkanki mózgowej. Wzrost aktywności w ramach Krajowej Sieci Kardiologicznej wpłynie na polepszenie jakości i dostępności usług kardiologicznych dla mieszkańców regionu.

– Efektywna przez wiele lat praca zespołu Oddziału Kardiologicznego, liczba zrealizowanych zabiegów, odpowiednie zaplecze sprzętowe, wykwalifikowany personel i kompleksowość opieki kardiologicznej, pozwoliły nam na zakwalifikowanie się do ośrodków II poziomu Krajowej Sieci Kardiologicznej. Odział zdobył uznanie Konsultanta wojewódzkiego i Kierownictwa Oddziału Pomorskiego NFZ. Przy koordynacji Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego sztumska kardiologia pozwala przeprowadzić szybką diagnostykę i włączyć innowacyjną terapię – uzupełnił ordynator oddziału kardiologicznego Grupa American Heart of Poland.

Rocznie na oddziale kardiologicznym hospitalizowanych jest ponad 1200. pacjentów, a z zawałem mięśnia sercowego ok. 500 pacjentów. Na oddziale kardiologicznym w Sztumie prowadzone są konsultacje i diagnostyka z dziedziny kardiologii, diagnostyki obrazowej (UKG, USG), wad serca, elektrofizjologii i elektroterapii oraz diabetologii. Prowadzony jest również program KOS-zawał.

Źródło informacji: Grupa American Heart of Poland

Lekarze z kilku ośrodków w Polsce pod kierunkiem Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, szpitala klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego pracują nad ulepszeniem metody pozwalającej zapobiegać udarom u chorych z migotaniem przedsionków. Naukowcy sprawdzają, czy można wyeliminować ryzyko mikroudarów niedokrwiennych u chorych podczas zabiegu przezskórnego zamknięcia uszka lewego przedsionka. Projekt finansowany jest przez Agencję Badań Medycznych.
Zamknięcie uszka lewego przedsionka to rutynowo wykonywany zabieg u kilkuset chorych rocznie w Polsce, tylko w Zabrzu co roku przeprowadza się około 70 takich operacji. Polega na wprowadzaniu przez żyłę udową specjalnego implantu (okludera), którym odcina się światło części lewego przedsionka. Jak wskazują badania, w tej części serca z powodu wolniej krążącej krwi tworzą się skrzepliny. Szacuje się, że jeśli one powstają to w 95 % właśnie w uszku lewego przedsionka.

Metoda zabiegowa z powodzeniem jest stosowana w leczeniu pacjentów z migotaniem przedsionków, którzy z powodu ryzyka i/lub  wystąpienia krwawienia, nie mogą przyjmować leków przeciwkrzepliwych, powszechnie stosowanych w profilaktyce udarów. 

– Przy wszystkich zabiegach, które wykonuje się wewnątrz serca, w tym w obrębie  lewego przedsionka, jest pewne ryzyko, że w trakcie operacji do krwioobiegu zostanie uwolniony drobny materiał. Mikrocząsteczki, przepływając do głowy, mogą spowodować niedokrwienie ośrodkowego układu nerwowego, powodując mikroudary. Takie najczęściej niewielkie, często bezobjawowe zmiany udarowe, mogą pogarszać funkcje poznawcze chorego, powodować rozwój demencji, obniżać nastrój pacjentów – tłumaczy dr hab. Witold Streb, koordynator naukowy badania ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu i Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.  

Szacuje się, że około 60 % pacjentów jest zagrożonych powikłaniami z powodu uwolnionego w czasie zabiegu mikromateriału.  

Rozpoczęte badania randomizowane obejmą grupę 240 chorych. Połowa będzie miała wykonany zabieg klasyczną metodą, połowa z zastosowaniem systemu do neuroprotekcji mózgu. W czasie zabiegu lekarze założą dodatkowy system ochrony mózgu. 

– System ten wprowadza się poprzez tętnicę promieniową do łuku aorty i naczyń dogłowowych. Tam rozpręża się specjalne filtry, które przechwytują uwolnione cząsteczki. Po zabiegu filtr jest zamykany i w całości usuwany z naczyń pacjenta wraz z zebranym materiałem – mówi prof. dr hab. Zbigniew Kalarus, kierownik projektu. 
Efekty zastosowania metody będą oceniane na podstawie trzykrotnie wykonywanego rezonansu magnetycznego (przed i po zabiegu oraz rok po operacji) a także ankiet oceniających funkcje poznawcze i samopoczucie pacjentów.

– Jeżeli potwierdzi się nasza hipoteza badawcza, że zastosowanie neuroprotekcji pozwala chronić mózg pacjentów, będzie to podstawa do rozważenia przez ekspertów, żeby zabiegi zamknięcia uszka lewego przedsionka rutynowo wykonywać z dodatkową protekcją mózgu, która eliminuje ryzyko powikłań – dodaje prof. Kalarus.

Badania będą przeprowadzane w kilku ośrodkach w kraju. Kwalifikowani będą do nich pacjenci z migotaniem przedsionków, z podwyższonym ryzykiem wystąpienia udaru i krwawienia, u których ograniczone są możliwości stosowania profilaktyki udarów z zastosowaniem leków przeciwkrzepliwych.  Projekt potrwa trzy lata.

źródło: SCCS

Pacjent bialskiego szpitala chorował na niewydolność serca, a dodatkowo zdiagnozowano u niego bardzo ciasne zwężenie aorty. Kardiolodzy z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej uratowali jego życie, używając do zabiegu nowoczesnej pompy Impella. W województwie lubelskim był to trzeci zabieg tego typu.
W dniu 4 kwietnia br. w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Białej Podlaskiej lek. Sebastian Wójcik w asyście lek. Aleksandra Łozickiego z Oddziału Kardiologii Inwazyjnej, przeprowadził skomplikowany zabieg z użyciem nowoczesnego urządzenia do wspomagania krążenia – Impella CP (Abiomed).

Zabieg wykonano u pacjenta z niewydolnością serca u którego zdiagnozowano bardzo ciasne zwężenie głównej tętnicy serca. Każda manipulacja w tym miejscu mogła zamknąć wszystkie tętnice wieńcowe, i doprowadzić do śmierci pacjenta. Jedyną szansą na uratowanie jego życia było użycie wspomagania krążenia.

Impella to zminiaturyzowana pompa serca stosowana w terapii wspomagającej podczas interwencji bardzo wysokiego ryzyka – w kardiologii inwazyjnej i kardiochirurgii. Urządzenie Impella jest wprowadzane do serca przez dużą tętnicę, zazwyczaj udową. Działanie jej polega na ciągłym zasysaniu krwi z lewej komory i pompowaniu jej do aorty celem utrzymania krążenia i ukrwienia narządów u ciężko chorych pacjentów, u których w tym samym czasie wykonuje się zabieg naprawczy na tętnicach wieńcowych. Urządzenie to bardzo precyzyjnie umożliwia kontrolę przepływu krwi podczas interwencji, co pozwala na osiągnięcie lepszych wyników terapeutycznych i zmniejszenie ryzyka zabiegowego.

Pacjent u którego dokonano zabiegu czuje się dobrze i został już wypisany do domu.

źródło: Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Białej Podlaskiej

Pacjent bialskiego szpitala chorował na niewydolność serca, a dodatkowo zdiagnozowano u niego bardzo ciasne zwężenie aorty. Kardiolodzy z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej uratowali jego życie, używając do zabiegu nowoczesnej pompy Impella. W województwie lubelskim był to trzeci zabieg tego typu.
W dniu 4 kwietnia br. w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Białej Podlaskiej lek. Sebastian Wójcik w asyście lek. Aleksandra Łozickiego z Oddziału Kardiologii Inwazyjnej, przeprowadził skomplikowany zabieg z użyciem nowoczesnego urządzenia do wspomagania krążenia – Impella CP (Abiomed).

Zabieg wykonano u pacjenta z niewydolnością serca u którego zdiagnozowano bardzo ciasne zwężenie głównej tętnicy serca. Każda manipulacja w tym miejscu mogła zamknąć wszystkie tętnice wieńcowe, i doprowadzić do śmierci pacjenta. Jedyną szansą na uratowanie jego życia było użycie wspomagania krążenia.

Impella to zminiaturyzowana pompa serca stosowana w terapii wspomagającej podczas interwencji bardzo wysokiego ryzyka – w kardiologii inwazyjnej i kardiochirurgii. Urządzenie Impella jest wprowadzane do serca przez dużą tętnicę, zazwyczaj udową. Działanie jej polega na ciągłym zasysaniu krwi z lewej komory i pompowaniu jej do aorty celem utrzymania krążenia i ukrwienia narządów u ciężko chorych pacjentów, u których w tym samym czasie wykonuje się zabieg naprawczy na tętnicach wieńcowych. Urządzenie to bardzo precyzyjnie umożliwia kontrolę przepływu krwi podczas interwencji, co pozwala na osiągnięcie lepszych wyników terapeutycznych i zmniejszenie ryzyka zabiegowego.

Pacjent u którego dokonano zabiegu czuje się dobrze i został już wypisany do domu.

źródło: Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Białej Podlaskiej

Radiologia interwencyjna jest jedną z czterech metod leczenia nowotworów – obok chirurgii, onkologii klinicznej i radioterapii. Opiera się ona na małoinwazyjnych zabiegach, przeprowadzanych pod kontrolą badań obrazowych (RTG, TK, MR, USG). Niestety, zabiegi te – będące standardem postępowania w wielu krajach – w Polsce nie są dostępne dla większości pacjentów onkologicznych, pomimo kilkuletnich starań środowiska radiologicznego.
Radiologia interwencyjna na świecie
 
We Francji czy Wielkiej Brytanii wykonuje się tysiące zabiegów z zakresu radiologii interwencyjnej rocznie. W Polsce opóźnienie w zakresie dostępności radiologii interwencyjnej dla pacjentów onkologicznych sięga 15-20 lat w porównaniu do krajów zachodnich. Zabiegi od dawana są zalecane przez międzynarodowe wytyczne. Radiolodzy oceniają, że około 90 proc. pacjentów nie jest leczonych za pomocą radiologii interwencyjnej, chociaż powinni i czekają na decyzję Ministerstwa Zdrowia w sprawie szeregu procedur: krioablacji guzów nerki, płuca i kości, a także termoablacji płuca, kości i nadnerczy.
 
Starania o udostępnienie radiologii interwencyjnej pacjentom
 
Polskie Lekarskie Towarzystwo działa na rzecz udostępnienia tej innowacyjnej metody leczenia większej liczbie pacjentów. Towarzystwo przygotowało bardzo szczegółową dokumentację dotyczącą kwalifikacji nowych zabiegów, a wnioski (Karty Świadczenia Opieki Zdrowotnej) zostały złożone w Ministerstwa Zdrowia w lipcu i październiku 2021 roku przez Konsultanta Krajowego ds. Radiologii, prof. Jerzego Waleckiego. Jak dotąd, żaden z wniosków nie został przekazany do AOTMiT celem analizy i ostatecznie ich kwalifikacji do koszyka świadczeń gwarantowanych.
 
Szansa dla pacjentów
 
Radiologia interwencyjna pozwala na przeprowadzanie minimalnie inwazyjnych procedur zabiegowych pod kontrolą obrazu radiologicznego (USG, tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, fluoroskopia RTG). Zalicza się do nich m.in. termoablację, krioablację czy różnego rodzaju embolizacje. Stosuje się je m.in. w leczeniu raka jelita grubego, raka nerki, raka wątrobowokomórkowego czy raka płuca,. Radiologia interwencyjna odgrywa też istotną rolę w leczeniu paliatywnym i przeciwbólowym.
 
 
PRZYKŁADY wykorzystania radiologii internwencyjnej:
 
DIAGNOSTYKA:
Biopsje gruboigłowe pod kontrolą zaawansowanych technik (TK i MR)
 
LECZENIE NOWOTWORÓW:
Rak jelita grubego – leczenie przerzutów do wątroby i płuc przy pomocy termo- i krioablacji
Rak wątrobowokomórkowy – radykalne leczenie za pomocą ablacji i pomostowe za pomocą chemoembolizacji czy radioembolizacji
Rak nerki – radykalne leczenie za pomocą krio- i termoablacji oraz leczenie przerzutów do płuc i kości
Rak płuca – radykalne leczenie małych guzów za pomocą termo- i krioablacji
Czerniak – leczenie przerzutów do wątroby
Mięsaki – leczenie przerzutów do płuc
 
LECZENIE OBJAWOWE I PRZECIWBÓLOWE
Guzy trzustki, pęcherza, macicy – neurolizy
Rak piersi, prostaty, nerki, płuca, tarczycy:
– bolesne przerzuty do kręgosłupa – ablacja + wertebroplastyka
– bolesne przerzuty do innych kości – krioablacja
 
Brak możliwości odżywiania (guzy p. pokarmowego) – gastrostomia i jejunostomia
Żółtaczka – drenaż i stentowanie dróg żółciowych
Obrzęki w ucisku żyły głównej – stenty
Krwawienie – embolizacja

źródło: CEC

Radiologia interwencyjna jest jedną z czterech metod leczenia nowotworów – obok chirurgii, onkologii klinicznej i radioterapii. Opiera się ona na małoinwazyjnych zabiegach, przeprowadzanych pod kontrolą badań obrazowych (RTG, TK, MR, USG). Niestety, zabiegi te – będące standardem postępowania w wielu krajach – w Polsce nie są dostępne dla większości pacjentów onkologicznych, pomimo kilkuletnich starań środowiska radiologicznego.
Radiologia interwencyjna na świecie
 
We Francji czy Wielkiej Brytanii wykonuje się tysiące zabiegów z zakresu radiologii interwencyjnej rocznie. W Polsce opóźnienie w zakresie dostępności radiologii interwencyjnej dla pacjentów onkologicznych sięga 15-20 lat w porównaniu do krajów zachodnich. Zabiegi od dawana są zalecane przez międzynarodowe wytyczne. Radiolodzy oceniają, że około 90 proc. pacjentów nie jest leczonych za pomocą radiologii interwencyjnej, chociaż powinni i czekają na decyzję Ministerstwa Zdrowia w sprawie szeregu procedur: krioablacji guzów nerki, płuca i kości, a także termoablacji płuca, kości i nadnerczy.
 
Starania o udostępnienie radiologii interwencyjnej pacjentom
 
Polskie Lekarskie Towarzystwo działa na rzecz udostępnienia tej innowacyjnej metody leczenia większej liczbie pacjentów. Towarzystwo przygotowało bardzo szczegółową dokumentację dotyczącą kwalifikacji nowych zabiegów, a wnioski (Karty Świadczenia Opieki Zdrowotnej) zostały złożone w Ministerstwa Zdrowia w lipcu i październiku 2021 roku przez Konsultanta Krajowego ds. Radiologii, prof. Jerzego Waleckiego. Jak dotąd, żaden z wniosków nie został przekazany do AOTMiT celem analizy i ostatecznie ich kwalifikacji do koszyka świadczeń gwarantowanych.
 
Szansa dla pacjentów
 
Radiologia interwencyjna pozwala na przeprowadzanie minimalnie inwazyjnych procedur zabiegowych pod kontrolą obrazu radiologicznego (USG, tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, fluoroskopia RTG). Zalicza się do nich m.in. termoablację, krioablację czy różnego rodzaju embolizacje. Stosuje się je m.in. w leczeniu raka jelita grubego, raka nerki, raka wątrobowokomórkowego czy raka płuca,. Radiologia interwencyjna odgrywa też istotną rolę w leczeniu paliatywnym i przeciwbólowym.
 
 
PRZYKŁADY wykorzystania radiologii internwencyjnej:
 
DIAGNOSTYKA:
Biopsje gruboigłowe pod kontrolą zaawansowanych technik (TK i MR)
 
LECZENIE NOWOTWORÓW:
Rak jelita grubego – leczenie przerzutów do wątroby i płuc przy pomocy termo- i krioablacji
Rak wątrobowokomórkowy – radykalne leczenie za pomocą ablacji i pomostowe za pomocą chemoembolizacji czy radioembolizacji
Rak nerki – radykalne leczenie za pomocą krio- i termoablacji oraz leczenie przerzutów do płuc i kości
Rak płuca – radykalne leczenie małych guzów za pomocą termo- i krioablacji
Czerniak – leczenie przerzutów do wątroby
Mięsaki – leczenie przerzutów do płuc
 
LECZENIE OBJAWOWE I PRZECIWBÓLOWE
Guzy trzustki, pęcherza, macicy – neurolizy
Rak piersi, prostaty, nerki, płuca, tarczycy:
– bolesne przerzuty do kręgosłupa – ablacja + wertebroplastyka
– bolesne przerzuty do innych kości – krioablacja
 
Brak możliwości odżywiania (guzy p. pokarmowego) – gastrostomia i jejunostomia
Żółtaczka – drenaż i stentowanie dróg żółciowych
Obrzęki w ucisku żyły głównej – stenty
Krwawienie – embolizacja

źródło: CEC