Medicalpress

Urlop brany tradycyjnie, raz albo dwa razy do roku, to za mało dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Brak systematycznej regeneracji może prowadzić m.in. do wypalenia zawodowego – powiedziała PAP psycholożka z Uniwersytetu SWPS Aleksandra Penza. Wskazała też na elementy dobrego wypoczynku.

Psycholożka z Uniwersytetu SWPS Aleksandra Penza zwróciła uwagę, że praca, niezależnie od miejsca i stanowiska, może generować wysoki poziom pobudzenia organizmu i stresu. – To osłabia naszą odporność psychiczną, umiejętność podejmowania decyzji, skrupulatność, rzetelność w działaniu. Ludzki organizm dla sprawnego funkcjonowania potrzebuje czasu na regenerację – stwierdziła ekspertka.

Istotna jest przy tym świadomość, co to znaczy dobrze wypoczywać. Psycholożka zwróciła uwagę, że w tym celu warto odwołać się do modelu DRAMMA (detachment, relaxation, autonomy, mastery, meaning, affiliation), który jest akronimem słów wskazujących, jak ten wypoczynek ma wyglądać.

Pierwszy element wiąże się ze słowem detachment, czyli odłączenie psychiczne. – Podczas urlopu ważne jest odcięcie się od zadań zawodowych, zarówno od myśli, jak i od konkretnych czynności, np. sprawdzania e-maili czy odczytywania wiadomości na komunikatorach – wyjaśniła psycholożka.

Dodała, że drugim elementem jest relaks, czyli skupianie się na takich działaniach, które będą obniżać aktywność współczulnego układu nerwowego odpowiedzialnego za mobilizację organizmu. Zgodnie z tą zasadą powinny to być aktywności o niskiej intensywności – spacer, joga, ćwiczenia oddechowe.

Trzeci składnik dotyczy autonomii podczas wypoczynku, czyli wpływu na to, jak spędzamy czas wolny. – Chodzi o to, by nie robić rzeczy pod tak zwane dyktando: zwiedzać miejsca na siłę, czy mieć wszystko zaplanowane co do minuty – wyjaśniła.

Kolejny element udanego wypoczynku wiąże się ze słowem mastery (mistrzostwo), czyli szukaniem aktywności, które będą sprawiały nam satysfakcję, a jednocześnie będziemy mogli się w nich doskonalić. – To może być wspinaczka, jazda na rowerze, ale też czytanie książek, czyli coś, co będzie dla nas stanowiło jakieś minimalne wyzwanie – wymieniła ekspertka.

Ważne będzie także znalezienie takich rzeczy podczas wypoczynku, które dadzą nam poczucie sensu (meaning). – Mowa tutaj o aktywnościach, które będą zgodne z naszymi wartościami – podkreśla psycholożka.

Ostatni czynnik – jak wskazała – związany jest z przynależnością (affiliation) w czasie urlopu. Chodzi o budowanie relacji z innymi ludźmi, szczególnie z bliskimi.

Ekspertka podkreśliła, że bardzo ważne, jest to, by wypoczynek nie polegał na scrollowaniu mediów społecznościowych czy serwisów informacyjnych. – Kiedy oglądamy rolki albo czytamy newsy, nasz mózg jest bombardowany dużą ilością informacji, które musi przetworzyć. Nasze ciało teoretycznie odpoczywa, ale nasz organizm intensywnie przetwarza informacje – powiedziała ekspertka.

Zaznaczyła, że według badań szczyt dobrostanu przypada ok. 8. dnia wypoczynku, dlatego optymalny urlop powinien trwać od 10 do 14 dni. – Czas po urlopie też powinien być takim stopniowym wejściem z zadania, a nie rzutem na głęboką wodę – powiedziała psycholożka.

Jak zauważyła, urlop brany tradycyjnie, raz albo dwa razy do roku, to za mało dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. – Brak systematycznej regeneracji może prowadzić m.in. do wypalenia zawodowego. – Codzienne rutyny związane z odpoczynkiem mają duże znaczenie dla naszego dobrostanu psychicznego – wskazała psycholożka.

Przypomniała, że w klasycznym modelu opracowanym przez Christinę Maslach jednym z kluczowych elementów wypalenia jest wyczerpanie – zarówno fizyczne, jak i emocjonalne.

– Pierwsze symptomy poznawcze wypalenia zawodowego mogą być związane z trudnością ze skupieniem uwagi, częstszym popełnianiem błędów w pracy, odraczaniem podejmowania decyzji trudnych, mniejszą zdolnością do zajmowania się trudnymi zadaniami. Może pojawić się frustracja, zniechęcenie, brak chęci nawiązania relacji w pracy, cynizm, czyli zobojętnienie, a wręcz negatywny stosunek do współpracowników lub klientów – wyjaśniła.

Nieprzyjemne emocje – jak dodała – będziemy czuć także w ciele. – Mogą występować bóle głowy, trudności ze snem, napięcia przy karku, bóle kręgosłupa – wskazała.

Zdaniem ekspertki obecnie coraz więcej firm zwraca uwagę na budowanie dobrostanu pracowników i widzi związek pomiędzy ich dobrostanem a zaangażowaniem w pracę. – Pracownicy, którzy mają wysokie poczucie dobrostanu, wysoką satysfakcję z pracy, są w stanie bardziej się angażować – podkreśliła psycholożka.

Źródło: Nauka w Polsce

Jeszcze kilka lat temu pracownicy narzekali przede wszystkim na przepracowanie. Dziś coraz częściej problemem staje się samo środowisko pracy. Po pandemii wiele osób przyzwyczaiło się do wykonywania obowiązków w ciszy własnego domu. Powrót do głośnych biur typu open space okazał się zaś zderzeniem z rzeczywistością. Rozmowy współpracowników, telefony, spotkania prowadzone przy biurkach czy odgłosy ekspresu do kawy sprawiają, że mózg przez osiem godzin praktycznie nie ma chwili wytchnienia. Efekt? Coraz więcej osób kończy dzień z poczuciem skrajnego zmęczenia, problemami z koncentracją i objawami przewlekłego stresu. To właśnie one mogą być jedną z przyczyn rosnącej liczby absencji chorobowych.

Problem nie sprowadza się wyłącznie do dyskomfortu. Ludzki mózg nie potrafi całkowicie ignorować zrozumiałej mowy. Każda rozmowa prowadzona kilka metrów dalej automatycznie przyciąga uwagę, nawet jeśli próbujemy się na niej nie koncentrować. Za każdym razem, gdy odrywamy się od wykonywanego zadania, mózg musi ponownie wejść w stan pełnego skupienia. Taki proces powtarza się w open space nawet kilkadziesiąt razy dziennie. To niepozorny mechanizm, który z czasem prowadzi do narastającego zmęczenia poznawczego, spadku kreatywności i coraz większego przebodźcowania.

– Przewlekłe przeciążenie bodźcami ma swoje konsekwencje. Hałas zwiększa poziom kortyzolu i adrenaliny, czyli hormonów stresu. W dłuższej perspektywie prowadzi do większej drażliwości, problemów z koncentracją, zmęczenia poznawczego, osłabienia organizmu i zwiększa ryzyko wypalenia zawodowego. W praktyce oznacza to również większe ryzyko absencji chorobowych. Coraz częściej pracownik nie potrzebuje odpoczynku od samej pracy, ale od środowiska, w którym tę pracę wykonuje – mówi Marcin Latta, akustyk i ekspert firmy Saint-Gobain Ecophon.

Biuro przestanie przegrywać z domem?

Jeszcze niedawno pracodawcy zastanawiali się, jak zachęcić ludzi do powrotu do biur. Inwestowali w designerskie wnętrza, strefy relaksu, owocowe czwartki czy atrakcyjne benefity. Tymczasem coraz więcej wskazuje na to, że pracownicy oczekują czegoś znacznie bardziej podstawowego – możliwości pracy bez nieustannego hałasu.

– W domu wielu pracowników po raz pierwszy doświadczyło, czym jest wielogodzinna praca bez ciągłego hałasu dochodzącego z otoczenia. Mogli samodzielnie kontrolować liczbę bodźców, zamknąć drzwi, wyciszyć telefon czy pracować w ciszy. Powrót do otwartych przestrzeni biurowych sprawił, że hałas, który wcześniej wydawał się czymś normalnym, zaczął być odbierany jako realny problem wpływający na samopoczucie – dodaje akustyk.

Przewlekłe zmęczenie staje się kosztem pracodawców

Coraz więcej firm zauważa również, że przewlekłe zmęczenie pracowników przekłada się na konkretne koszty biznesowe. Trudności z koncentracją oznaczają więcej błędów, niższą produktywność i dłuższy czas wykonywania złożonych zadań. Z kolei przewlekły stres i przebodźcowanie zwiększają ryzyko wypalenia zawodowego oraz absencji chorobowych. Koszt źle zaprojektowanego środowiska pracy przestaje więc być wyłącznie problemem pracownika – staje się problemem całej organizacji.

Marcin Latta podkreśla jednak, że problem nie leży w samej idei open space. Przez lata biura projektowano przede wszystkim z myślą o estetyce i maksymalnym wykorzystaniu powierzchni. Tymczasem poprawa parametrów takich jak tłumienie dźwięku mowy (DA,S) w strefach pracy głębokiej pozwala na skrócenie czasu wykonywania zadań wymagających skupienia nawet o 15-20%.

– Betonowe stropy, duże przeszklenia, minimalistyczne wnętrza i otwarte przestrzenie dobrze wyglądały na wizualizacjach, ale często nie uwzględniały tego, jak dźwięk rozchodzi się w pomieszczeniu. Efekt był łatwy do przewidzenia – zespoły wymagające skupienia pracowały tuż obok działów prowadzących nieustanne rozmowy telefoniczne, a kuchnie czy strefy spotkań sąsiadowały ze stanowiskami pracy indywidualnej – zaznacza ekspert Saint-Gobain Ecophon.

Nowa norma ma zakończyć erę przypadkowych open space’ów

To właśnie dlatego do polskiego zbioru norm trafiła właśnie PN-ISO 22955 – pierwszy dokument poświęcony w całości jakości akustycznej biur typu open space. To również pierwsza norma, która odchodzi od traktowania biura jako jednej, jednolitej przestrzeni i zaczyna projektować je wokół człowieka oraz sposobu wykonywania pracy. Przez lata obowiązujące wytyczne koncentrowały się głównie na ogólnych parametrach, takich jak chłonność akustyczna pomieszczenia w stosunku do jego powierzchni. Nowa norma wychodzi z założenia, że nie istnieje jedno idealne biuro dla wszystkich.

– To największa zmiana w projektowaniu biur od dekady. Po raz pierwszy punktem wyjścia nie jest samo pomieszczenie, ale aktywność człowieka. Norma pokazuje, że inaczej należy projektować przestrzeń do współpracy, inaczej miejsce pracy indywidualnej, a jeszcze inaczej strefy socjalne. Co więcej, określa również, jak te strefy powinny być rozmieszczone względem siebie, aby ograniczyć wzajemne rozpraszanie – mówi Marcin Latta.

Pracownik nie potrzebuje odpoczynku od pracy, ale od środowiska

Norma wprowadza także zupełnie nowe podejście do oceny jakości akustycznej. Nie pyta już wyłącznie, czy w biurze jest wystarczająco cicho. Znacznie ważniejsze staje się to, jak daleko niesie się zrozumiała rozmowa i czy pracownik wykonujący zadanie wymagające koncentracji będzie mimowolnie słyszał dyskusję prowadzoną kilka metrów dalej. To właśnie zrozumiała mowa jest jednym z najsilniejszych czynników rozpraszających uwagę.

Projektanci zyskują dzięki temu konkretne narzędzie do planowania przestrzeni. Norma podpowiada nie tylko, jakie parametry powinny spełniać poszczególne strefy, ale również jak je rozmieścić, jakie materiały zastosować i jak ograniczyć przenoszenie się dźwięku pomiędzy nimi. W praktyce często nie oznacza to kosztownej przebudowy całego biura. W wielu przypadkach wystarczy zmiana układu funkcjonalnego oraz zastosowanie odpowiednich, dźwiękochłonnych sufitów, paneli ściennych czy ekranów akustycznych.

– Przez lata walczyliśmy z hałasem intuicyjnie. Dziś w końcu dostajemy gotową metodykę postępowania. Norma pokazuje, jak projektować nowe biura i jak poprawiać istniejące przestrzenie, aby ograniczyć przebodźcowanie pracowników, poprawić koncentrację i stworzyć środowisko pracy, do którego ludzie rzeczywiście będą chcieli wracać – podsumowuje Marcin Latta.

Źródło: inf pras