Medicalpress

Dostępne terapie biologiczne poprawiają funkcjonowanie osób z astmą ciężką. Mimo refundacji z takiego leczenia korzysta obecnie ok. 6 tys. pacjentów, podczas gdy według szacunków terapia może być potrzebna 35 tys. osób. Na dostęp do biologicznego leczenia czekają też pacjenci z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc. W Unii Europejskiej zarejestrowano już dwa leki dla wybranych grup chorych, ale w Polsce nie są one dostępne w leczeniu POChP.

– W Polsce ponad połowa chorych na astmę i połowa chorych na POChP jeszcze nie ma rozpoznania choroby. Podstawą rozpoznania choroby obturacyjnej jest wykonanie spirometrii, czyli ujawnienie obturacji, zwężenia oskrzeli. W astmie jest ona spowodowana stanem zapalnym, który kurczy oskrzela, wywołuje obrzęk błony śluzowej i nadmiar gęstej, lepkiej wydzieliny. W przypadku POChP są te same objawy, a dodatkowo dochodzi do degradacji obwodowego miąższu płucnego, co powoduje, że powietrze z trudem wylatuje z układu oddechowego – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria dr hab. n. med. Piotr Dąbrowiecki z Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP, z Kliniki Chorób Wewnętrznych Infekcyjnych i Alergologii Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego.

Według szacunków przedstawianych przez Polską Federację Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP objawy astmy ma w Polsce ponad 4 mln osób, jednak rozpoznanie ma ok. 2 mln. Liczbę chorych na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP) szacuje się na ok. 2 mln, podczas gdy w systemie ochrony zdrowia zarejestrowanych jest ok. 1,3 mln pacjentów z tym rozpoznaniem. Oznacza to, że ponad 700 tys. osób może nie wiedzieć o swojej chorobie.

W ramach Polskiego Dnia Spirometrii w środę 30 września w 10 oddziałach wojewódzkich NFZ wykonywane są bezpłatne badania spirometryczne.

– Każdy, kto ma przewlekły kaszel, trwający ponad osiem tygodni, kto zgłasza uczucie duszności, czyli subiektywne uczucie braku powietrza, powinien wykonać badanie spirometryczne. To niezmiernie ważne, żeby rozpoznać astmę – chorobę, która w Polsce zabija około kilkuset pacjentów rocznie. Jeszcze ważniejsze jest wykonanie spirometrii u osoby, która pali tytoń, żyje w zanieczyszczonej atmosferze i kaszle. Nieleczona, nierozpoznana POChP skraca życie o 10–15 lat – podkreśla dr hab. n. med. Piotr Dąbrowiecki.

Astma ciężka dotyczy 5–10 proc. chorych na astmę. U tych pacjentów objawy i zaostrzenia mogą występować mimo stosowania wysokich dawek leków wziewnych. Dla tej grupy dostępne jest leczenie biologiczne w ramach programu lekowego B.44. Obecnie obejmuje on pięć substancji czynnych o różnych mechanizmach działania.

– Leczenie biologiczne jest dostępne w Polsce od 2012 roku, a w praktyce pierwszy pacjent był włączony w 2013 roku, więc czas leczenia jest już dosyć długi i mamy spore własne doświadczenia dotyczące tych terapii – mówi dr hab. n. med. Aleksandra Kucharczyk, specjalistka chorób wewnętrznych i alergologii z Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego. – To zmieniło świat naszych pacjentów. Spowodowało, że w tej chwili rzadko si ęzdarza, że spotykamy pacjenta z astmą, który nie może wyjeżdżać, pracować czy chodzić do szkoły, kogoś, kto w dalszym ciągu ma tego rodzaju ograniczenia.

Mimo refundacji leczenie biologiczne nadal nie trafia do wszystkich pacjentów z astmą ciężką, którzy mogą spełniać kryteria. Eksperci wskazują m.in. na potrzebę wcześniejszego kierowania chorych do ośrodków zajmujących się leczeniem astmy ciężkiej.

– Realna dostępność do terapii w dalszym ciągu nie jest wystarczająca. Liczba pacjentów sięgająca 6 tys. nie jest tym, na co liczymy, bo szacuje się, że mniej więcej 35 tys. to jest liczba, którą powinniśmy osiągnąć, jeżeli chodzi o leczenie wszystkich pacjentów chorujących na astmę ciężką – ocenia dr hab. n. med. Aleksandra Kucharczyk.

Od 1 października br., zgodnie z decyzją resortu zdrowia, do programu B.44 zostanie wprowadzonych kilka zmian. Jedną z najważniejszych jest obniżenie w kryteriach programu progów eozynofilii wymaganych przy kwalifikacji do terapii. Zmiany obejmują też obniżenie wieku kwalifikacji oraz możliwości zmiany terapii biologicznej dla leków stosowanych w programie.

Jak podkreśla dr hab. Aleksandra Kucharczyk, lekarze i pacjenci liczą także na możliwość włączenia terapii ultradługodziałającej (depemokimabu).

– To, co jest na bliskim horyzoncie, to terapia ultradługodziałająca, czyli taka, którą podaje się pacjentowi zaledwie dwa razy w roku, raz na sześć miesięcy. Ta terapia, podobnie jak leki, które już w tej chwili mamy dostępne, jest ukierunkowana na interleukinę 5. Tę ścieżkę mamy już wypracowaną, wiemy, że leki działające w tym mechanizmie są bardzo bezpieczne i skuteczne, a absolutną innowacją jest długi czas działania – wyjaśnia specjalistka WIM-PIB.

Jak podkreślają eksperci, w leczeniu POChP jesteśmy o krok wcześniej. Standardem są leki wziewne, ale u części chorych mimo leczenia nadal dochodzi do zaostrzeń. Dla wybranej grupy takich pacjentów zarejestrowano w UE dwa leki biologiczne (dupilumab i mepolizumab), które są stosowane jako uzupełnienie dotychczasowego leczenia.  

– Terapia biologiczna w POChP to krok milowy w leczeniu. To leczenie skierowane do pacjentów, którzy mają zaawansowaną postać choroby, częste zaostrzenia i którzy mają już stosowaną terapię trójlekową lub leki rozszerzające oskrzela, kiedy stosowanie steroidu nie jest wskazane. To także pacjenci, którzy mają liczbę eozynofilów powyżej 300 – mówi dr n. med. Małgorzata Czajkowska-Malinowska, konsultant krajowa w dziedzinie chorób płuc.

Badania kliniczne wykazały, że u odpowiednio dobranej grupy pacjentów leczenie biologiczne może ograniczyć liczbę zaostrzeń w POChP o 20–30 proc. Lekarze zwracają uwagę, że każde zaostrzenie pogarsza rokowanie pacjenta, zwiększa ryzyko hospitalizacji i przyspiesza pogarszanie się funkcji płuc.

– Jeżeli pacjent ma fenotyp zaostrzeniowy, to zastosowanie terapii biologicznej zmniejsza liczbę zaostrzeń o 1/3. Ponieważ zaostrzenia są pierwszą przyczyną zgonów u chorych na POChP, to można powiedzieć, że niewłączenie terapii biologicznej u chorego z fenotypem zaostrzeniowym i fenotypem eozynofilowym jest błędem w sztuce – wskazuje dr Piotr Dąbrowiecki.

Dopuszczenie terapii do stosowania w UE nie oznacza automatycznie ich refundacji w Polsce.

– Terapie biologiczne są rzeczywiście zarejestrowane, ale czekamy na refundację i przygotowania programu lekowego. Wierzę, że Rok POChP, inicjatywa, która podkreśla ważność tej choroby, będzie okresem kulminacyjnym dla pacjentów z POChP, który da im nowoczesne leczenie – podkreśla dr n. med. Małgorzata Czajkowska-Malinowska.

POChP jest trzecią najczęstszą przyczyną zgonów na świecie. Według WHO w 2023 roku odpowiadała za 3,4 mln zgonów, czyli ok. 6 proc. wszystkich zgonów.

Wojskowy Instytut Medyczny – Państwowy Instytut Badawczy rozpoczyna realizację programu laserowej korekcji wad wzroku żołnierzy zawodowych Sił Zbrojnych RP. Finansowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej program ma poprawić bezpieczeństwo i komfort służby, a przede wszystkim zwiększyć możliwości wykonywania zadań na stanowiskach wymagających wysokiej sprawności wzrokowej. Realizację zabiegów powierzono Klinice Okulistycznej WIM-PIB.

Program obejmuje żołnierzy zawodowych wybranych korpusów, grup osobowych i specjalności, w których jakość widzenia ma szczególne znaczenie dla skutecznego i bezpiecznego wykonywania zadań. Wśród uprawnionych znajdują się m.in. żołnierze jednostek powietrznodesantowych, piloci i nawigatorzy, członkowie personelu pokładowego, operatorzy i piloci bezzałogowych statków powietrznych, nurkowie oraz żołnierze wojsk specjalnych.

Medycyna, która zwiększa możliwości żołnierza

Dla żołnierza wada wzroku nie zawsze oznacza jedynie konieczność noszenia okularów lub soczewek. W części specjalności może mieć bezpośrednie znaczenie dla możliwości wykonywania zadań operacyjnych.

Laserowa korekcja wzroku pozwala ograniczyć zależność od okularów i soczewek kontaktowych – wyposażenia, które w warunkach pola walki, podczas skoków spadochronowych, działań specjalnych, lotów czy innych wymagających zadań może stanowić dodatkowe ograniczenie.

Znaczenie dobrego widzenia w warunkach operacyjnych potwierdzają doświadczenia armii sojuszniczych przywołane w dokumentacji programu. Stany Zjednoczone prowadzą program laserowej korekcji wzroku personelu wojskowego od lat 90. W badaniach amerykańskich żołnierze po takich zabiegach wskazywali m.in. poprawę gotowości i możliwości operacyjnych, w tym podczas celowania, używania noktowizji czy działania w warunkach nocnych.

WIM-PIB – medycyna podporządkowana potrzebom współczesnego pola walki

Powierzenie realizacji programu Wojskowemu Instytutowi Medycznemu – PIB oznacza połączenie wysokospecjalistycznej medycyny z doświadczeniem wynikającym ze znajomości specyfiki służby wojskowej.

To szczególnie istotne w okulistyce. Celem nie jest bowiem samo usunięcie wady refrakcji, ale uzyskanie efektu, który będzie odpowiadał wymaganiom stawianym żołnierzowi wykonującemu konkretne zadania.

Dlatego program zakłada wieloetapową kwalifikację. Kandydaci muszą spełnić zarówno kryteria formalne, jak i szczegółowe kryteria zdrowotne. Dokumentacja określa m.in. zakres wad wzroku kwalifikujących do programu oraz bezwzględne i względne przeciwwskazania okulistyczne i ogólnomedyczne.

Ostateczną decyzję o możliwości wykonania zabiegu podejmują specjaliści WIM-PIB po przeprowadzeniu badań kwalifikacyjnych. Bezpieczeństwo pacjenta i przewidywalność efektu medycznego pozostają nadrzędnymi kryteriami.

Zaufanie do Kliniki Okulistycznej WIM-PIB

Powierzenie Klinice Okulistycznej WIM-PIB realizacji programu przeznaczonego m.in. dla pilotów, żołnierzy wojsk specjalnych, wojsk powietrznodesantowych, nurków i operatorów systemów bezzałogowych jest jednocześnie wyrazem zaufania do kompetencji zespołu oraz możliwości diagnostycznych i zabiegowych Instytutu, który od lat wykonuje zabiegi dla Sił Zbrojnych, ale również na NFZ jak i komercyjne dla ludności.

Program został WIM-PIB zlecony decyzją Ministra Obrony Narodowej jako zadanie dotyczące wdrożenia w Siłach Zbrojnych RP procedury laserowej korekcji wzroku wśród żołnierzy zawodowych.

To także przykład roli, jaką WIM-PIB pełni w systemie wojskowej ochrony zdrowia: nie tylko leczy następstwa chorób i urazów, lecz wykorzystuje nowoczesną medycynę do zwiększania zdolności żołnierzy do bezpiecznego i skutecznego wykonywania powierzonych im zadań.

Pierwsze 100 zabiegów w 2026 roku

W 2026 roku zaplanowano wykonanie 100 operacji gałek ocznych, a w kolejnych latach liczba zabiegów ma wzrastać. Program jest w całości finansowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej.

Udział żołnierza wymaga potwierdzenia przez dowódcę jednostki przynależności do grupy uprawnionej do programu. Następnie kandydat przechodzi kwalifikację medyczną w WIM-PIB. Wzór zaświadczenia dowódcy jednoznacznie wskazuje, że dokument służy potwierdzeniu uprawnienia żołnierza do udziału w programie realizowanym przez Instytut.

Program ma charakter wieloletni i jest przewidziany na lata 2026-2029.

Korzyść dla żołnierza, korzyść dla Sił Zbrojnych

Dla żołnierza laserowa korekcja wzroku może oznaczać przede wszystkim większy komfort służby, uniezależnienie od okularów lub soczewek oraz poprawę możliwości wykonywania zadań w wymagającym środowisku.

Z perspektywy Sił Zbrojnych jest to inwestycja w człowieka – w jego bezpieczeństwo, sprawność i gotowość operacyjną.

WIM-PIB wykorzystuje w ten sposób potencjał nowoczesnej medycyny tam, gdzie jej efekt ma znaczenie nie tylko dla zdrowia pojedynczego pacjenta, ale również dla zdolności operacyjnych Sił Zbrojnych RP.

Źródło: inf pras