Medicalpress
Ogłoszona w marcu 2020 roku pandemia COVID-19 była wydarzeniem, które wstrząsnęło nie tylko systemem ochrony zdrowia, ale całym życiem ekonomicznym i społecznym. Mierzyliśmy się z sytuacją pandemii po raz pierwszy, nikt nie wiedział, co nas czeka, co wzbudzało uzasadniony lęk.
„Jako neurolodzy od początku trwania pandemii COVID-19 zastanawialiśmy się, czy wirus SARS- CoV-2 wpływa na układ nerwowy, a jeżeli tak, to w jaki sposób. Gdy okazało się, że powikłania neurologiczne tej infekcji faktycznie występują u bardzo wielu pacjentów, zaczęliśmy analizować, czy wirus przedostaje się do układu nerwowego, a być może tylko jakaś jego część, i jaką drogą. Dziś nasze największe zainteresowanie, a także niepokój, budzą neurologiczne objawy post-COVID, czyli symptomy ze strony układu nerwowego, utrzymujące się przez wiele miesięcy po przebyciu infekcji wirusem SARS-CoV-2. Ponieważ dotyczą one znacznego odsetka pacjentów, wzmaga to nasze obawy o sytuację polskich pacjentów, potrzebujących pomocy neurologa. Dostęp do lekarzy tej specjalności obecnie jest trudny i konieczne jest podjęcie przez osoby decydujące o systemie opieki zdrowotnej w Polsce pilnych działań. Jako Polskie Towarzystwo Neurologiczne apelujemy o zwiększenie nakładów zarówno na rozwój kadry neurologicznej, jak i na diagnostykę i leczenie chorób układu nerwowego” – mówi prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska z Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Stres związany z zachorowaniem na nieznaną chorobę był na tyle silny, że mógł doprowadzić do różnych powikłań natury neurologicznej i psychicznej, jak chociażby zaburzeń nastroju czy zaburzeń poznawczych, czyli m.in. pogorszenia pamięci i koncentracji. Dość szybko okazało się jednak, że nie są to jedyne objawy neurologiczne towarzyszące infekcji. Zgodnie z wynikami badania przeprowadzonego przez Europejską Akademię Neurologiczną, do ostrych neurologicznych zaburzeń w przebiegu COVID-19 należą m.in: encefalopatia, udar mózgu, bóle głowy, utrata węchu i zaburzenia ze strony nerwów obwodowych. Czynnikami ryzyka wystąpienia ostrych zaburzeń neurologicznych w przebiegu COVID-19 są: starszy wiek, płeć męska oraz wcześniejsze występowanie schorzeń neurologicznych. U pacjentów hospitalizowanych z powodu ciężkiego przebiegu COVID-19 pojawienie się ostrych zaburzeń neurologicznych wiąże się z prawie 6-krotnym wzrostem ryzyka zgonu podczas hospitalizacji. Pojawia się też pytanie – czy objawy neurologiczne znikają wraz z ustąpieniem infekcji, czy stają się problemem na dłużej?

Wirus SARS-CoV-2 a układ nerwowy
Przytoczone powyżej dane skłoniły naukowców do zastanowienia się, czy wirus SARS-CoV-2 przedostaje się do układu nerwowego, a jeśli tak, to jaką drogą. Generalnie koronawirusy nie są bowiem wirusami neurotropowymi, lecz atakują głównie układ oddechowy. Z drugiej strony, wiadomo, że receptory ACE-2, które są celem ataku wirusa SARS-CoV-2, znajdują się również na komórkach glejowych mózgu i neuronach rdzenia kręgowego.
„Aktualnie jest kilka różnych hipotez dotyczących przenikania wirusa do mózgu i płynu mózgowo- rdzeniowego, ale dotychczasowe dowody na jego obecność w tych miejscach są bardzo ograniczone. Wiemy natomiast, że w płynie mózgowo-rdzeniowym pacjentów z COVID-19 dochodzi do określonych zmian immunologicznych (czyli podwyższonego indeksu specyficznych przeciwciał), które są nieobecne u osób zdrowych. Dotychczas nie stwierdzono jednak, czy te zmiany są efektem obecności w ośrodkowym układzie nerwowym wirusa, czy jego fragmentów, np. białka S, które w pewnym momencie cyklu życiowego wirusa odrywa się od niego i funkcjonuje niezależnie. Według jednej z hipotez akumulacja białka S w układzie nerwowym może być przyczyną występowania zespołu post- COVID” – tłumaczy prof. Alina Kułakowska.

Neurologiczne objawy post-COVID
Post-COVID to długoterminowe – utrzymujące się dłużej niż 3 miesiące – skutki zdrowotne, związane z przebyciem zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Możliwych objawów post-COVID jest bardzo wiele, należą do nich: zespół przewlekłego zmęczenia, zaburzenia węchu, problemy z pamięcią, kaszel, zaburzenia żołądkowo-jelitowe, dyzautonomia (czyli zaburzenia działania autonomicznego układu nerwowego, co może powodować m.in. kołatania serca, zmiany ciśnienia krwi, problemy z termoregulacją, nadmierne pocenie się czy dysfunkcje seksualne), nietolerancja wysiłku fizycznego oraz zaburzenia psychiczne. Wiele z nich dotyczy zatem układu nerwowego, a co niepokojące – zespół post-COVID występuje u znacznego odsetka pacjentów.
Duże amerykańskie badanie, obejmujące prawie 240 tys. pacjentów po przebytej infekcji wirusem SARS-CoV-2 wykazało, że u 34% pacjentów w okresie 6 miesięcy od zachorowania na COVID-19 odnotowano diagnozę neurologiczną lub psychiatryczną, a u osób z ciężkim przebiegiem COVID, wymagającym hospitalizacji, wskaźnik ten wyniósł aż 46%. Wyniki tego badania zostały opublikowane w prestiżowym czasopiśmie Lancet Psychiatry (2021; 8(5): 416-427). W kontynuacji tego badania, również opublikowanym w Lancet Psychiatry (2022; 9(10): 815-827), które objęło już grupę prawie 1 mln 200 tys. pacjentów po przebytym COVID wykazano, że ryzyko deficytów poznawczych (mgła mózgowa), demencji, psychoz i padaczki było nadal wyższe po 2 latach w grupie post-COVID niż
w kontrolnej.

„To bardzo niepokojące dane, które wskazują, że wkrótce możliwy jest jeszcze większy niż wynikający jedynie z trendów demograficznych, wzrost liczby pacjentów wymagających pomocy lekarza-neurologa. W Polsce liczba neurologów jest niewystarczająca w stosunku do potrzeb, podobnie jak niewystarczające są nakłady i  nwestycje w neurologię. Jako PTN od kilku lat apelujemy o pilne zwiększenie nakładów na rozwój kadry neurologicznej, a także na diagnostykę i leczenie chorób układu nerwowego oraz przeprowadzenie niezbędnych zmian organizacyjnych. Dane z przytoczonych badań stanowią kolejny ważny argument za wdrożeniem zmian jak najszybciej, by uniknąć zapaści w opiece neurologicznej” – podkreśla prof. Alina Kułakowska.


Wirus SARS-CoV-2 a zaburzenia węchu
Zdecydowanie najczęstszym neurologicznym powikłaniem COVID-19 są zaburzenia węchu, które dotyczą aż 60% osób przechodzących infekcję. Zaburzenia te obejmują całkowitą utratę węchu (anosmię), zmniejszoną zdolność do wyczuwania zapachów (hiposmię) lub zaburzenie polegające na tym, że pacjent odczuwa różne zapachy zupełnie inaczej, niż pachną one w rzeczywistości (parosmię).
Co jest przyczyną tych zaburzeń? Jak się dziś wydaje, koronawirus SARS-CoV-2 atakuje tzw. komórki podporowe, które są częścią nabłonka węchowego i wspierają funkcjonowanie neuronów węchowych, ułatwiając im odbiór bodźców węchowych. Oznacza to, że koronawirus zazwyczaj nie uszkadza bezpośrednio neuronów, a niszczy komórki podporowe, które mają zdolność do regeneracji. Dlatego u większości pacjentów zaburzenia węchu są przejściowe i mijają maksymalnie po 6 tygodniach.
„Niestety u około 10% pacjentów zaburzenia węchu, będące konsekwencją COVID-19, są trwałe. U tych osób wirus mógł spowodować molekularne uszkodzenia wewnątrz komórek tworzących nabłonek węchowy, a przez to trwale zaburzyć działanie receptorów węchowych i zmysł węchu” – mówi prof. Alina Kułakowska.
Oprócz zaburzeń węchu, zakażenie wirusem SARS-CoV-2 może mieć inne długoterminowe i poważne konsekwencje zdrowotne, takie jak:

Wyzwania stojące przed polską neurologią
Prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego dodaje, że pandemia COVID-19 była ogromnym wyzwaniem dla całego środowiska medycznego, ale polscy neurolodzy doskonale poradzili sobie z tą trudną sytuacją, zarówno wspierając pacjentów, jak i uczestnicząc w wielorakich badaniach naukowych i inicjatywach edukacyjnych. 

„Pandemia, jak i powszechne występowanie zespołu post- COVID, pokazują, jak dużą rolę we współczesnej medycynie odgrywa neurologia. Stoimy na stanowisku, że neurologia powinna być, obok kardiologii i onkologii, trzecią dziedziną strategiczną w polskim systemie ochrony zdrowia. Wciąż rośnie liczba pacjentów z chorobami układu nerwowego – przede wszystkim z powodu starzenia się naszego społeczeństwa. W listopadzie, czyli miesiącu, w którym wypada Ogólnopolski Dzień Seniora, warto przypomnieć, że według danych GUS, obecnie osoby mające ponad 60 lat stanowią 28% naszego społeczeństwa, a według prognoz w 2050 roku będzie to aż 40%. Oznacza to szybko zwiększające się wyzwania systemowe stojące przed polską neurologią oraz konieczność podjęcia pilnych i kompleksowych działań w kierunku poprawy sytuacji pacjentów ze schorzeniami układu nerwowego” – zaznacza ekspertka.

Źródło informacji: ExpertPR

27 lutego przypada Dzień Wiedzy o Anosmii poświęcony edukacji na temat możliwych przyczyn utraty węchu i nieocenionego znaczenia właściwej diagnostyki. W Dniu Wiedzy o Anosmii eksperci zwracają uwagę na trudności, z jakimi zmagają się pacjenci doświadczający anosmii, która może być wynikiem zapalenia zatok przynosowych lub zapalenia błony śluzowej z polipami nosa. Choroby te bardzo często współwystępują z atopowym zapaleniem skóry, bo są wywoływane tym samym czynnikiem – zapaleniem typu 2.
O tym, jak istotny jest zmysł węchu, dowiadujemy się dopiero, gdy zaczyna nam go brakować. Utrata tego zmysłu nie tylko w znaczący sposób upośledza jakość życia, wpływając m.in. na łaknienie, ale stanowi też poważne zagrożenie w sytuacjach, kiedy zapach ostrzega przed niebezpieczeństwem. Wielu z nas doświadczyło niedogodności wynikających z krótkotrwałej utraty węchu za przyczyną pandemii COVID-19. Rzeczywiście, infekcje wirusowe górnych dróg oddechowych są najczęstszą przyczyną tymczasowej anosmii. Warto jednak budować świadomość na temat długotrwałego upośledzenia (hiposmii) lub straty węchu, których jedną z możliwych przyczyn są polipy nosa.
 
– Narząd węchu człowieka znajduje się w górnej części jamy nosowej. Nawet zdrowe osoby, żeby poczuć słabszy zapach, muszą wziąć głębszy wdech, kierując substancje zapachowe do dalej położonego nabłonka węchowego – wyjaśnia mechanizm zaburzeń węchu prof. dr hab. n. med. Dariusz Jurkiewicz, kierownik Kliniki Otolaryngologii i Onkologii Laryngologicznej w Wojskowym Instytucie Medycznym – Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie, przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Otorynolaryngologów Chirurgów Głowy i Szyi  – Polipy nosa mechanicznie blokują przepływ powietrza zawierającego substancje zapachowe do obszaru, gdzie znajdują się receptory węchu, dlatego pacjenci z polipami doświadczają dysfunkcji tego zmysłu.
 
Polipy nosa to nienowotworowe narośla błony śluzowej nosa lub zatok przynosowych. Powodują szereg objawów, które w znaczący sposób utrudniają codzienne funkcjonowanie. Pacjenci z polipami nosa skarżą się przede wszystkim na uporczywy katar, trudności w oddychaniu przez nos, uczucie ucisku u nasady nosa i bóle głowy, czasem też na ból zębów.

Polipy większych rozmiarów mogą również powodować deformację struktur kostnych nosa. Są przyczyną wielu powikłań, m.in zaburzeń snu, obturacyjnego bezdechu sennego oraz, co w Dniu Wiedzy o Anosmii należy szczególnie podkreślić, dysfunkcji powonienia.  

Bolała mnie głowa i czułam ucisk u nasady nosa – te objawy skłoniły mnie do wizyty u lekarza, który zdiagnozował u mnie polipy nosa – wspomina pacjentka, która zaczęła chorować niemal 10 lat temu – Wciąż mam nieustanny katar i nie czuję nawet najmocniejszych zapachów –
 
Chorobę tę na wczesnym etapie rozwoju leczy się miejscowo, najczęściej glikokortykosteroidami podawanymi donosowo. Pacjenci w zaawansowanym stadium choroby bardzo często kierowani są na zabieg endoskopowy. Polipy jednak mają tendencję do nawracania, dlatego nierzadko pacjenci z tym schorzeniem, pomimo powtarzanych wielokrotnie operacji, narażeni są także na bardzo obciążającą terapię sterydami systemowymi lub, w przypadku nawracających infekcji, powtarzającą się antybiotykoterapię.

Najczęstszym powodem wystąpienia polipów nosa jest przewlekły stan zapalny organizmu:
Polipy nosa to zmiany, które tworzą się na podłożu przewlekłego zapalenia toczącego się w zatokach przynosowych lub błonie śluzowej nosa. Najczęstszym podłożem polipów jest zapalenie typu drugiego – mówi prof. dr hab. n. med. Maciej Kupczyk, specjalista chorób wewnętrznych, chorób płuc i alergologii, pracownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.
 
Stan zapalny to odpowiedź organizmu na zewnętrzny czynnik uszkadzający: zwykle bakterię lub wirus. Pod wpływem patogenu układ immunologiczny inicjuje reakcje obronne, które w zwykłych warunkach skutkują krótkotrwałym zapaleniem. Jeśli jednak na szlaku zapalenia wystąpi błąd, następuje niewspółmiernie silna odpowiedź układu immunologicznego, która trwa mimo ustania faktycznego zagrożenia, powodując przewlekły stan zapalny. 

W zapaleniu typu 2 reakcja obronna organizmu kontrolowana jest przez limfocyty typu 2 – komórki odpowiedzialne za przewlekanie stanu zapalnego. U podłoża tego zjawiska najczęściej leży nietolerancja na alergeny, np. pyłki roślin, sierść zwierząt, kurz lub niektóre pokarmy. U pacjentów, którzy mają genetyczną skłonność do rozwoju alergii stają się one czynnikiem wyzwalającym choroby zwane atopowymi, m.in astmę oskrzelową, atopowe zapalenie skóry, eozynofilowe zapalenie przełyku, alergiczny nieżyt nosa, zapalenie błony śluzowej nosa oraz przewlekłe zapalenie zatok. Wspólny patomechanizm leżący u źródła tych chorób sprawia, że wielu pacjentów zmaga się z różnymi chorobami atopowymi jednocześnie. Według badań prawie 10% dorosłych z umiarkowanym lub ciężkim zapaleniem błony śluzowej nosa z polipami nosa cierpi również na atopowe zapalenie skóry a aż 46% z nich ma również astmę.

Eksperci zaznaczają, że pacjentami z ciężkimi postaciami chorób atopowych trzeba opiekować się holistycznie, kierując leczenie na szlak zapalenia typu 2:
Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie zostanie wprowadzony dostęp do terapii biologicznej. Blokuje ona ten czynnik, który indukuje nasilenie procesu zapalnego. Działa punktowo – dokładnie w te patomechanizmy, które są decydujące dla progresji ciężkich postaci choroby – mówi prof. dr hab. n. med. Maciej Kupczyk.
 
Badania kliniczne dowodzą, że leki biologiczne interweniujące w zapalenie typu 2, mają wysoką skuteczność wśród pacjentów z najcięższymi objawami przewlekłego zapalenia zatok z nawracającymi polipami nosa – głównego sprawcy utraty węchu.
 
W Stanach Zjednoczonych i w niektórych krajach Europy leki biologiczne zostały dopuszczone do leczenia pacjentów z polipami nosa. Dzięki takiej terapii można ograniczyć liczbę zabiegów operacyjnych i kontrolować objawy chorób współistniejących – dodaje prof. dr hab. n. med. Dariusz Jurkiewicz.
 
Właściwie funkcjonujący zmysł węchu pełni nieocenioną rolę w życiu człowieka: uczestniczy w procesie trawiennym, początkując wydzielenie soków trawiennych i śliny, pozwala na wybór właściwego pokarmu, ale też wyzwala emocje i przywołuje wspomnienia. Anosmia zaś w znaczący sposób utrudnia codzienne funkcjonowanie i wpływa na poczucie własnej wartości.
 
Nie czuję zapachu własnego ciała, więc często obawiam się, czy nie pachnę nieprzyjemnie dla innych ludzi. Z tego powodu unikam bliskości – wyznaje pacjentka cierpiąca na anosmię, podkreślając wpływ utraty węchu na relacje społeczne.
 
Utrata zmysłu węchu może również powodować trudności w wykrywaniu zagrożeń, takich jak wyciek gazu lub ulatniający się dym. Dlatego tak ważne jest, żeby nie bagatelizować anosmii i edukować społeczeństwo w zakresie jej leczenia.
 
– Dzień Wiedzy o Anosmii jest cenną okazją do zwrócenia uwagi na wpływ tej choroby na jakość życia i potrzebę budowania świadomości na temat podstawowych przyczyn utraty węchu, w tym polipów i zapalenia typu 2 – podkreśla Hubert Godziątkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych. – Poprzez edukację społeczeństwa przyczyniamy się do zmian postaw społecznych i postrzegania polipów jako poważnej jednostki chorobowej.
 
Więcej informacji o polipach nosa i innych chorobach wywoływanych zapaleniem typu 2, praktyczne rady dla pacjentów i rzetelne wsparcie dla ich rodzin można uzyskać na nowej stronie Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych pod adresem www.ptca.pl.
 
źródło: PTCA
27 lutego przypada Dzień Wiedzy o Anosmii poświęcony edukacji na temat możliwych przyczyn utraty węchu i nieocenionego znaczenia właściwej diagnostyki. W Dniu Wiedzy o Anosmii eksperci zwracają uwagę na trudności, z jakimi zmagają się pacjenci doświadczający anosmii, która może być wynikiem zapalenia zatok przynosowych lub zapalenia błony śluzowej z polipami nosa. Choroby te bardzo często współwystępują z atopowym zapaleniem skóry, bo są wywoływane tym samym czynnikiem – zapaleniem typu 2.
O tym, jak istotny jest zmysł węchu, dowiadujemy się dopiero, gdy zaczyna nam go brakować. Utrata tego zmysłu nie tylko w znaczący sposób upośledza jakość życia, wpływając m.in. na łaknienie, ale stanowi też poważne zagrożenie w sytuacjach, kiedy zapach ostrzega przed niebezpieczeństwem. Wielu z nas doświadczyło niedogodności wynikających z krótkotrwałej utraty węchu za przyczyną pandemii COVID-19. Rzeczywiście, infekcje wirusowe górnych dróg oddechowych są najczęstszą przyczyną tymczasowej anosmii. Warto jednak budować świadomość na temat długotrwałego upośledzenia (hiposmii) lub straty węchu, których jedną z możliwych przyczyn są polipy nosa.
 
– Narząd węchu człowieka znajduje się w górnej części jamy nosowej. Nawet zdrowe osoby, żeby poczuć słabszy zapach, muszą wziąć głębszy wdech, kierując substancje zapachowe do dalej położonego nabłonka węchowego – wyjaśnia mechanizm zaburzeń węchu prof. dr hab. n. med. Dariusz Jurkiewicz, kierownik Kliniki Otolaryngologii i Onkologii Laryngologicznej w Wojskowym Instytucie Medycznym – Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie, przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Otorynolaryngologów Chirurgów Głowy i Szyi  – Polipy nosa mechanicznie blokują przepływ powietrza zawierającego substancje zapachowe do obszaru, gdzie znajdują się receptory węchu, dlatego pacjenci z polipami doświadczają dysfunkcji tego zmysłu.
 
Polipy nosa to nienowotworowe narośla błony śluzowej nosa lub zatok przynosowych. Powodują szereg objawów, które w znaczący sposób utrudniają codzienne funkcjonowanie. Pacjenci z polipami nosa skarżą się przede wszystkim na uporczywy katar, trudności w oddychaniu przez nos, uczucie ucisku u nasady nosa i bóle głowy, czasem też na ból zębów.

Polipy większych rozmiarów mogą również powodować deformację struktur kostnych nosa. Są przyczyną wielu powikłań, m.in zaburzeń snu, obturacyjnego bezdechu sennego oraz, co w Dniu Wiedzy o Anosmii należy szczególnie podkreślić, dysfunkcji powonienia.  

Bolała mnie głowa i czułam ucisk u nasady nosa – te objawy skłoniły mnie do wizyty u lekarza, który zdiagnozował u mnie polipy nosa – wspomina pacjentka, która zaczęła chorować niemal 10 lat temu – Wciąż mam nieustanny katar i nie czuję nawet najmocniejszych zapachów –
 
Chorobę tę na wczesnym etapie rozwoju leczy się miejscowo, najczęściej glikokortykosteroidami podawanymi donosowo. Pacjenci w zaawansowanym stadium choroby bardzo często kierowani są na zabieg endoskopowy. Polipy jednak mają tendencję do nawracania, dlatego nierzadko pacjenci z tym schorzeniem, pomimo powtarzanych wielokrotnie operacji, narażeni są także na bardzo obciążającą terapię sterydami systemowymi lub, w przypadku nawracających infekcji, powtarzającą się antybiotykoterapię.

Najczęstszym powodem wystąpienia polipów nosa jest przewlekły stan zapalny organizmu:
Polipy nosa to zmiany, które tworzą się na podłożu przewlekłego zapalenia toczącego się w zatokach przynosowych lub błonie śluzowej nosa. Najczęstszym podłożem polipów jest zapalenie typu drugiego – mówi prof. dr hab. n. med. Maciej Kupczyk, specjalista chorób wewnętrznych, chorób płuc i alergologii, pracownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.
 
Stan zapalny to odpowiedź organizmu na zewnętrzny czynnik uszkadzający: zwykle bakterię lub wirus. Pod wpływem patogenu układ immunologiczny inicjuje reakcje obronne, które w zwykłych warunkach skutkują krótkotrwałym zapaleniem. Jeśli jednak na szlaku zapalenia wystąpi błąd, następuje niewspółmiernie silna odpowiedź układu immunologicznego, która trwa mimo ustania faktycznego zagrożenia, powodując przewlekły stan zapalny. 

W zapaleniu typu 2 reakcja obronna organizmu kontrolowana jest przez limfocyty typu 2 – komórki odpowiedzialne za przewlekanie stanu zapalnego. U podłoża tego zjawiska najczęściej leży nietolerancja na alergeny, np. pyłki roślin, sierść zwierząt, kurz lub niektóre pokarmy. U pacjentów, którzy mają genetyczną skłonność do rozwoju alergii stają się one czynnikiem wyzwalającym choroby zwane atopowymi, m.in astmę oskrzelową, atopowe zapalenie skóry, eozynofilowe zapalenie przełyku, alergiczny nieżyt nosa, zapalenie błony śluzowej nosa oraz przewlekłe zapalenie zatok. Wspólny patomechanizm leżący u źródła tych chorób sprawia, że wielu pacjentów zmaga się z różnymi chorobami atopowymi jednocześnie. Według badań prawie 10% dorosłych z umiarkowanym lub ciężkim zapaleniem błony śluzowej nosa z polipami nosa cierpi również na atopowe zapalenie skóry a aż 46% z nich ma również astmę.

Eksperci zaznaczają, że pacjentami z ciężkimi postaciami chorób atopowych trzeba opiekować się holistycznie, kierując leczenie na szlak zapalenia typu 2:
Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie zostanie wprowadzony dostęp do terapii biologicznej. Blokuje ona ten czynnik, który indukuje nasilenie procesu zapalnego. Działa punktowo – dokładnie w te patomechanizmy, które są decydujące dla progresji ciężkich postaci choroby – mówi prof. dr hab. n. med. Maciej Kupczyk.
 
Badania kliniczne dowodzą, że leki biologiczne interweniujące w zapalenie typu 2, mają wysoką skuteczność wśród pacjentów z najcięższymi objawami przewlekłego zapalenia zatok z nawracającymi polipami nosa – głównego sprawcy utraty węchu.
 
W Stanach Zjednoczonych i w niektórych krajach Europy leki biologiczne zostały dopuszczone do leczenia pacjentów z polipami nosa. Dzięki takiej terapii można ograniczyć liczbę zabiegów operacyjnych i kontrolować objawy chorób współistniejących – dodaje prof. dr hab. n. med. Dariusz Jurkiewicz.
 
Właściwie funkcjonujący zmysł węchu pełni nieocenioną rolę w życiu człowieka: uczestniczy w procesie trawiennym, początkując wydzielenie soków trawiennych i śliny, pozwala na wybór właściwego pokarmu, ale też wyzwala emocje i przywołuje wspomnienia. Anosmia zaś w znaczący sposób utrudnia codzienne funkcjonowanie i wpływa na poczucie własnej wartości.
 
Nie czuję zapachu własnego ciała, więc często obawiam się, czy nie pachnę nieprzyjemnie dla innych ludzi. Z tego powodu unikam bliskości – wyznaje pacjentka cierpiąca na anosmię, podkreślając wpływ utraty węchu na relacje społeczne.
 
Utrata zmysłu węchu może również powodować trudności w wykrywaniu zagrożeń, takich jak wyciek gazu lub ulatniający się dym. Dlatego tak ważne jest, żeby nie bagatelizować anosmii i edukować społeczeństwo w zakresie jej leczenia.
 
– Dzień Wiedzy o Anosmii jest cenną okazją do zwrócenia uwagi na wpływ tej choroby na jakość życia i potrzebę budowania świadomości na temat podstawowych przyczyn utraty węchu, w tym polipów i zapalenia typu 2 – podkreśla Hubert Godziątkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych. – Poprzez edukację społeczeństwa przyczyniamy się do zmian postaw społecznych i postrzegania polipów jako poważnej jednostki chorobowej.
 
Więcej informacji o polipach nosa i innych chorobach wywoływanych zapaleniem typu 2, praktyczne rady dla pacjentów i rzetelne wsparcie dla ich rodzin można uzyskać na nowej stronie Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych pod adresem www.ptca.pl.
 
źródło: PTCA