Medicalpress

Aż 66% Polaków ma zdiagnozowaną wadę wzroku, ale coroczne badania profilaktyczne wykonuje zaledwie 17% populacji – pokazują wyniki badania Huawei CBG Polska[. W konsekwencji co dziesiąta osoba ze zdiagnozowaną wadą nie wie, jak głębokie ma dioptrie, a zaniechania profilaktyczne zbiegają się z przewlekłymi symptomami – w ciągu ostatnich 12 miesięcy 32% Polaków doświadczyło suchości oczu, 31% ich pieczenia, 25% zamglonego widzenia, a 21% zaczerwienienia. Polacy ujawniają jednak wyraźny zwrot ku technologicznym rozwiązaniom, które chronią wzrok – blisko 60% badanych wybiera dziś smartfony lub tablety z matowym ekranem zamiast tradycyjnego ekranu błyszczącego.

Procesy biomechaniczne, które zachodzą wewnątrz aparatu wzrokowego ujawniają, jak różnie reagują oczy w zależności od budowy i rodzaju posiadanej wady wzroku. Badania wykazały, że struktura oraz skurcz mięśnia rzęskowego – który odpowiada bezpośrednio za akomodację i ogniskowanie obrazu – różnią się u osób z krótkowzrocznością w porównaniu do osób bez wady wzroku. Podczas ogniskowania wzroku na bliskich odległościach anatomicznie dłuższy i grubszy mięsień rzęskowy w oku krótkowzrocznym ulega silniejszemu skróceniu oraz mocniejszemu lokalnemu pogrubieniu niż w oku bez zaburzeń, co stawia aparat akomodacyjny osoby z wadą wzroku w stanie wyższego obciążenia mechanicznego podczas codziennego widzenia.

Astygmatyczna młodość i dalekowzroczna dojrzałość

Rozkład anomalii refrakcji Polaków ujawnia naturalne zróżnicowanie w zależności od wieku badanych. Najczęściej występującą wadą pozostaje krótkowzroczność, która dotyczy 36% ogółu społeczeństwa i kształtuje się na zbliżonym poziomie we wszystkich grupach wiekowych – od 33% u osób w wieku do 24 lat, przez 37% w grupie 25–34 lata oraz 34% u osób od 35 do 49 lat, aż do 38% wśród osób powyżej 50. roku życia.

Badanie wskazuje na wyższy odsetek występowania astygmatyzmu wśród młodszych respondentów. Wada ta dotyczy 21% Polaków, w tym 30% w grupie do 24 lat oraz 27% u osób w wieku 25–34 lata, podczas gdy u osób powyżej 50. roku życia wskaźnik ten wynosi 18%. Z kolei dalekowzroczność dotyczy 13% Polaków. Najczęściej występuje u osób po 50. roku życia (19%), wobec 11% w grupie do 24 roku życia, 7% w grupie 25–34 lata i 10% Polaków między 35. a 49. rokiem życia.

Brak zdiagnozowanej wady wzroku deklaruje 34% Polaków, przy czym najwyższy odsetek z nich znajduje się w grupie 35–49 lat (45%), a wśród osób powyżej 50 lat zdiagnozowaną wadę posiada 73% badanych.

Zdiagnozowani, ale nieświadomi dioptrii

Spośród osób z wadą wzroku najliczniejszą grupę stanowią osoby z wadą małą oraz umiarkowaną. Przedział od:

Najniższe wartości dioptrii (-0,49/ +0,49), wskazuje 4% osób.

W przypadku głębszych wad, zakres od:

Dużą wadę przekraczającą -5,0 lub +5,0 dioptrii posiada 8% Polaków.

Zjawiskiem, które świadczy o niedostatecznej świadomości w zakresie własnego zdrowia jest fakt, że aż 10% osób ze zdiagnozowaną wadą wzroku nie wie lub nie pamięta, jak głęboka jest ich dioptria.

Młode pokolenie poza kontrolą okulistów

Porównanie podejścia do profilaktyki wzroku w grupach wiekowych pokazuje luki z uwzględnieniem w szczególności najmłodszych dorosłych. W grupie osób do 24 roku życia aż 16% nigdy nie było u okulisty ani optometrysty, a kolejne 12% nie pamięta, kiedy odbyło taką wizytę. W grupie 25–34 lata 10% nigdy nie badało wzroku, a 9% nie pamięta wizyty, wśród osób w wieku 35–49 lat to odpowiednio 11% i 9%, natomiast wśród osób powyżej 50 roku życia 5% nigdy nie odwiedziło specjalisty, a 6% nie pamięta wizyty.

Zalecaną coroczną profilaktykę realizuje tylko 11% Polaków do 24. roku życia i 12% osób w wieku 25–34 lata. Dbałość o coroczne badania wzrasta jednak wraz z wiekiem, osiągając 14% w grupie 35–49 lat oraz 22% wśród osób powyżej 50. roku życia, co oznacza dwukrotnie większą odpowiedzialność w zakresie profilaktyki niż u najmłodszych dorosłych.

Świadomy wybór w ochronie wzroku

Codzienne korzystanie z cyfrowych wyświetlaczy ze zdiagnozowaną wadą wzroku wiąże się z dodatkowym obciążeniem ergonomicznym. Prawidłowa korekcja wady refrakcji ma istotne znaczenie podczas długotrwałej pracy przy ekranie. Nieskorygowana lub niedokorygowana wada refrakcji może przyczyniać się do występowania asthenopii, obejmującej m.in. zmęczenie i dyskomfort oczu oraz bóle głowy. W ciągu ostatnich 12 miesięcy aż 32% Polaków doświadczyło uczucia suchości oczu („piasek pod powiekami”), 31% zmagało się z ich pieczeniem, szczypaniem lub kłuciem oczu, 25% doświadczyło przejściowego niewyraźnego, zamglonego lub podwójnego widzenia, a 21% skarżyło się na zaczerwienienie oczu lub pękanie naczynek.

Badania przeprowadzone wśród użytkowników komputerów wskazują również, że nieprawidłowa korekcja astygmatyzmu może pogarszać komfort widzenia podczas pracy przy monitorze. Z tego względu osoby korzystające z ekranów powinny mieć aktualnie określoną wadę refrakcji i odpowiednio dobraną korekcję wzroku.

Odpowiedzią na te wyzwania stają się również nowoczesne rozwiązania technologiczne, takie jak matowe ekrany antyrefleksyjne z technologią PaperMatte, które redukują uciążliwe odbicia i zapewniają stonowany, miękki kontrast obrazu. Zastosowanie powłok, które rozpraszają światło eliminuje efekt lustra i sprzyja stabilności widzenia. Polacy dostrzegają zalety tego typu rozwiązań przy planowaniu zakupów nowego sprzętu. W przypadku zakupu komputera lub laptopa na ekran matowy zdecydowałoby się 61% badanych, przy wyborze smartfona wariant ten wskazuje 59% respondentów, a w przypadku tabletu – 57%. Matowy wyświetlacz pozostaje również najpopularniejszym wyborem przy zakupie konsoli – preferowałoby go 47% pytanych. Klasyczny ekran błyszczący wybiera natomiast jedynie od 10% do 15% badanych w zależności od kategorii urządzenia.

Połączenie technologii, która chroni wzrok z regularną kontrolą wady u okulisty lub optometrysty wspiera w minimalizowaniu skutków cyfrowego zmęczenia i dbaniu o dobrostan narządu wzroku.

Źródło: inf pras

Wojskowy Instytut Medyczny – Państwowy Instytut Badawczy rozpoczyna realizację programu laserowej korekcji wad wzroku żołnierzy zawodowych Sił Zbrojnych RP. Finansowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej program ma poprawić bezpieczeństwo i komfort służby, a przede wszystkim zwiększyć możliwości wykonywania zadań na stanowiskach wymagających wysokiej sprawności wzrokowej. Realizację zabiegów powierzono Klinice Okulistycznej WIM-PIB.

Program obejmuje żołnierzy zawodowych wybranych korpusów, grup osobowych i specjalności, w których jakość widzenia ma szczególne znaczenie dla skutecznego i bezpiecznego wykonywania zadań. Wśród uprawnionych znajdują się m.in. żołnierze jednostek powietrznodesantowych, piloci i nawigatorzy, członkowie personelu pokładowego, operatorzy i piloci bezzałogowych statków powietrznych, nurkowie oraz żołnierze wojsk specjalnych.

Medycyna, która zwiększa możliwości żołnierza

Dla żołnierza wada wzroku nie zawsze oznacza jedynie konieczność noszenia okularów lub soczewek. W części specjalności może mieć bezpośrednie znaczenie dla możliwości wykonywania zadań operacyjnych.

Laserowa korekcja wzroku pozwala ograniczyć zależność od okularów i soczewek kontaktowych – wyposażenia, które w warunkach pola walki, podczas skoków spadochronowych, działań specjalnych, lotów czy innych wymagających zadań może stanowić dodatkowe ograniczenie.

Znaczenie dobrego widzenia w warunkach operacyjnych potwierdzają doświadczenia armii sojuszniczych przywołane w dokumentacji programu. Stany Zjednoczone prowadzą program laserowej korekcji wzroku personelu wojskowego od lat 90. W badaniach amerykańskich żołnierze po takich zabiegach wskazywali m.in. poprawę gotowości i możliwości operacyjnych, w tym podczas celowania, używania noktowizji czy działania w warunkach nocnych.

WIM-PIB – medycyna podporządkowana potrzebom współczesnego pola walki

Powierzenie realizacji programu Wojskowemu Instytutowi Medycznemu – PIB oznacza połączenie wysokospecjalistycznej medycyny z doświadczeniem wynikającym ze znajomości specyfiki służby wojskowej.

To szczególnie istotne w okulistyce. Celem nie jest bowiem samo usunięcie wady refrakcji, ale uzyskanie efektu, który będzie odpowiadał wymaganiom stawianym żołnierzowi wykonującemu konkretne zadania.

Dlatego program zakłada wieloetapową kwalifikację. Kandydaci muszą spełnić zarówno kryteria formalne, jak i szczegółowe kryteria zdrowotne. Dokumentacja określa m.in. zakres wad wzroku kwalifikujących do programu oraz bezwzględne i względne przeciwwskazania okulistyczne i ogólnomedyczne.

Ostateczną decyzję o możliwości wykonania zabiegu podejmują specjaliści WIM-PIB po przeprowadzeniu badań kwalifikacyjnych. Bezpieczeństwo pacjenta i przewidywalność efektu medycznego pozostają nadrzędnymi kryteriami.

Zaufanie do Kliniki Okulistycznej WIM-PIB

Powierzenie Klinice Okulistycznej WIM-PIB realizacji programu przeznaczonego m.in. dla pilotów, żołnierzy wojsk specjalnych, wojsk powietrznodesantowych, nurków i operatorów systemów bezzałogowych jest jednocześnie wyrazem zaufania do kompetencji zespołu oraz możliwości diagnostycznych i zabiegowych Instytutu, który od lat wykonuje zabiegi dla Sił Zbrojnych, ale również na NFZ jak i komercyjne dla ludności.

Program został WIM-PIB zlecony decyzją Ministra Obrony Narodowej jako zadanie dotyczące wdrożenia w Siłach Zbrojnych RP procedury laserowej korekcji wzroku wśród żołnierzy zawodowych.

To także przykład roli, jaką WIM-PIB pełni w systemie wojskowej ochrony zdrowia: nie tylko leczy następstwa chorób i urazów, lecz wykorzystuje nowoczesną medycynę do zwiększania zdolności żołnierzy do bezpiecznego i skutecznego wykonywania powierzonych im zadań.

Pierwsze 100 zabiegów w 2026 roku

W 2026 roku zaplanowano wykonanie 100 operacji gałek ocznych, a w kolejnych latach liczba zabiegów ma wzrastać. Program jest w całości finansowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej.

Udział żołnierza wymaga potwierdzenia przez dowódcę jednostki przynależności do grupy uprawnionej do programu. Następnie kandydat przechodzi kwalifikację medyczną w WIM-PIB. Wzór zaświadczenia dowódcy jednoznacznie wskazuje, że dokument służy potwierdzeniu uprawnienia żołnierza do udziału w programie realizowanym przez Instytut.

Program ma charakter wieloletni i jest przewidziany na lata 2026-2029.

Korzyść dla żołnierza, korzyść dla Sił Zbrojnych

Dla żołnierza laserowa korekcja wzroku może oznaczać przede wszystkim większy komfort służby, uniezależnienie od okularów lub soczewek oraz poprawę możliwości wykonywania zadań w wymagającym środowisku.

Z perspektywy Sił Zbrojnych jest to inwestycja w człowieka – w jego bezpieczeństwo, sprawność i gotowość operacyjną.

WIM-PIB wykorzystuje w ten sposób potencjał nowoczesnej medycyny tam, gdzie jej efekt ma znaczenie nie tylko dla zdrowia pojedynczego pacjenta, ale również dla zdolności operacyjnych Sił Zbrojnych RP.

Źródło: inf pras

Rozpoznanie krótkowzroczności u dziecka i dobranie okularów nie oznacza jeszcze, że problem został rozwiązany. Wada może postępować, dlatego coraz większą rolę odgrywa tzw. kontrola krótkowzroczności. Jakimi metodami można dziś spowalniać jej rozwój i dlaczego znaczenie ma wczesne rozpoczęcie działania?

Dlaczego sama korekcja nie wystarczy? 

Kiedy specjalista zdiagnozuje u dziecka krótkowzroczność, początkowym rozwiązaniem są najczęściej okulary korekcyjne z soczewkami jednoogniskowymi wypukło-wklęsłymi, tzw. „minusy”. Dzięki nim dziecko zaczyna wyraźnie widzieć, łatwiej odczytuje to, co jest na tablicy, rozpoznaje osoby z daleka i może wrócić do codziennych aktywności bez mrużenia oczu. Rodzic ma więc poczucie, że problem został rozwiązany. Często zapomina się jednak o tym, że standardowe okulary co prawda korygują jak wyraźny jest obraz, ale nie zatrzymują procesu wydłużania się gałki ocznej, który stoi za rozwojem krótkowzroczności. Dlatego dziś coraz częściej mówi się nie tylko o korekcji, ale także o kontroli krótkowzroczności, czyli działaniach, których celem jest spowolnienie narastania wady. Czym różnią się oba te procesy?

Korekcja krótkowzroczności polega na takim skorygowaniu wady, aby dziecko mogło wyraźnie widzieć przedmioty znajdujące się w różnej, szczególnie dalszej, odległości. Kontrola krótkowzroczności to natomiast działania, których celem jest spowolnienie narastania wady. To ważne rozróżnienie, ponieważ samo zapewnienie ostrego widzenia nie oznacza, że krótkowzroczność przestanie się pogłębiać. Im wcześniej zaczniemy reagować na tempo jej rozwoju, tym większa szansa na ograniczenie ryzyka pojawienia się poważnych problemów ze zdrowiem oczu w przyszłości, takich jak jaskra, zaćma czy odwarstwienie siatkówki – podkreśla Sylwia Kijewska, optometrystka, ekspertka Hoya Lens Poland.

Dostępne metody kontroli krótkowzroczności

Rodzice, którzy chcą lepiej zrozumieć, jakie możliwości daje dziś kontrola krótkowzroczności, mogą sięgnąć do wytycznych Polskiego Towarzystwa Okulistycznego, dotyczących postępowania u dzieci i młodzieży.

Ogólnie dostępne metody kontroli krótkowzroczności można podzielić na dwie główne grupy: optyczne i farmakologiczne.

Metody optyczne:

Metody farmakologiczne:

Kontrola krótkowzroczności to proces

Sama decyzja o rozpoczęciu kontroli krótkowzroczności to dopiero początek. Wybraną metodę trzeba dopasować do dziecka, a następnie obserwować, jak oko reaguje na zastosowane rozwiązanie. Regularne wizyty u specjalisty pozwalają ocenić postęp wady i w razie potrzeby modyfikować sposób postępowania. Równie ważna jest codzienna konsekwencja, ponieważ nawet najlepiej dobrana metoda nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, jeśli nie będzie stosowana zgodnie z zaleceniami.

Wybór metody kontroli krótkowzroczności powinien zawsze uwzględniać wiek dziecka, jego codzienne aktywności, możliwości i komfort. Nie każda metoda będzie odpowiednia dla każdego pacjenta. Atropina czy ortokorekcja wymagają bezpośredniego kontaktu z powierzchnią oka, co dla niektórych dzieci może być barierą. Na tym tle okulary z soczewkami wykorzystującymi rozogniskowanie wielosegmentowe mogą być prostszym rozwiązaniem, szczególnie dla dzieci, które nie są gotowe na bardziej wymagające metody. Jednocześnie trzeba pamiętać, że żadna z dostępnych metod nie daje gwarancji całkowitego zatrzymania progresji wady. Dlatego tak ważne są wczesne wykrycie krótkowzroczności, regularne kontrole i możliwie szybkie dobranie rozwiązania odpowiedniego dla konkretnego dziecka – mówi Sylwia Kijewska, optometrystka i ekspertka Hoya Lens Poland.

Codzienna profilaktyka i regularność badań

Dbanie o wzrok dziecka nie kończy się na dobraniu odpowiedniej korekcji czy metody kontroli krótkowzroczności. Równie ważne są codzienne nawyki i cykliczne badania, które pozwalają odpowiednio wcześnie zauważyć niepokojące zmiany. Dziecko powinno mieć możliwość spędzania co najmniej dwóch godzin dziennie na świeżym powietrzu, korzystać z naturalnego światła i robić regularne przerwy podczas nauki czy korzystania z ekranów: pomocna może być zasada 20-20-20 (co 20 minut 20 sekund patrzenia w dal na odległość 20 stóp, czyli ok. 6 metrów). Jednocześnie wzrok warto kontrolować regularnie, nawet jeśli dziecko nie zgłasza żadnych problemów. W przypadku zdrowych oczu zaleca się badania co najmniej raz w roku, a przy zdiagnozowanej krótkowzroczności częściej, zgodnie z zaleceniami specjalisty. Takie podejście pozwala nie tylko wspierać prawidłowy rozwój wzroku, ale także szybko reagować, jeśli wada zaczyna się pogłębiać.

Przyszłość wygląda obiecująco

Choć krótkowzroczność nadal pozostaje jednym z największych wyzwań współczesnej okulistyki i optometrii, dzięki najnowszym technologiom, możliwości jej kontroli systematycznie się zwiększają.

Dla rodziców oznacza to przede wszystkim większą szansę na ograniczenie postępu krótkowzroczności i lepszą ochronę wzroku dziecka w przyszłości. Jeszcze kilka lat temu taki kierunek rozwoju wydawał się odległą perspektywą. Dziś staje się coraz bardziej realny.

Technologia rozwija się bardzo szybko i daje nam coraz bardziej precyzyjne narzędzia do kontroli krótkowzroczności. Nie oznacza to jeszcze, że potrafimy całkowicie zatrzymać wadę u każdego dziecka, ale jesteśmy zdecydowanie bliżej tego celu niż kiedykolwiek wcześniej. Najważniejsze, aby wykorzystać te możliwości odpowiednio wcześnie – podsumowuje Sylwia Kijewska, optometrystka i ekspertka Hoya Lens Poland.

Źródło: mat. pras.