Medicalpress
Trwająca reforma systemu refundacyjnego w ochronie zdrowia wywołuje coraz większe napięcia w środowisku lekarskim. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) ostro skrytykowało część propozycji zawartych w projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej. W opinii lekarzy planowane zmiany zagrażają dostępowi pacjentów do terapii oraz niepotrzebnie komplikują codzienną praktykę kliniczną. Czy ustawodawca weźmie pod uwagę głos środowiska medycznego?
W swoim stanowisku z 18 czerwca 2025 r. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) odniosło się do projektu ustawy o zmianie przepisów dotyczących refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. Zdaniem samorządu lekarskiego niektóre zapisy mogą realnie ograniczyć dostęp pacjentów do leczenia refundowanego, a także zwiększyć obciążenia administracyjne dla lekarzy.

Szczególną krytykę środowiska medycznego wzbudził projektowany art. 6 ust. 2b ustawy refundacyjnej. Zgodnie z nim minister zdrowia mógłby wskazać specjalizacje lekarskie uprawnione do wystawiania recept na leki refundowane. W praktyce oznaczałoby to, że np. lekarz POZ mógłby nie być uprawniony do wypisania recepty na lek refundowany stosowany w leczeniu chorób specjalistycznych.

Refundacja to prawo pacjenta, nie przywilej lekarza – podkreśla Prezydium NRL, ostrzegając, że zmiany mogą wymusić na pacjentach konieczność umawiania wielu wizyt tylko po to, by uzyskać refundowaną receptę od lekarza konkretnej specjalizacji.

NRL przypomina również, że podobne ograniczenia obowiązywały w przeszłości w odniesieniu do recept na darmowe leki dla seniorów i dzieci, jednak po licznych protestach środowiska zostały zniesione w grudniu 2024 roku. Powrót do takiego modelu jest – zdaniem lekarzy – niezrozumiały.

Dodatkowe wątpliwości budzi planowane wprowadzenie obowiązku weryfikacji danych pacjenta i jego wcześniejszych recept w systemie informatycznym (art. 96a ust. 5a ustawy Prawo farmaceutyczne). Lekarze alarmują, że przepis ten nie uwzględnia specyfiki wystawiania recept dla siebie i najbliższej rodziny, a także może prowadzić do sytuacji, w której niemożność połączenia z systemem narazi lekarza na odpowiedzialność, mimo że działa w interesie pacjenta.

Samorząd podkreśla, że projekt ustawy pomija jeden z kluczowych postulatów lekarzy: automatyzację procesu refundacji i zdjęcie z lekarzy obowiązku oznaczania poziomu odpłatności. To – jak zauważa NRL – uprościłoby system i wyeliminowało błędy oraz nieporozumienia w codziennej praktyce.

Środowisko lekarskie apeluje do ustawodawcy o uwzględnienie zgłoszonych zastrzeżeń. Prezydium NRL wskazuje, że nadrzędnym celem powinno być uproszczenie procedur refundacyjnych i zapewnienie pacjentom równego, nieskrępowanego dostępu do terapii. W dobie cyfryzacji ochrona zdrowia potrzebuje systemowych rozwiązań, które wspierają – a nie obciążają – lekarzy i pacjentów.

Źródło: Naczelna Izba Lekarska (NIL)

22 maja 2025 r. Ministerstwo Zdrowia przedstawiło projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej, który właśnie trafił do konsultacji publicznych. Dokument obejmuje ponad 100 zmian, z czego aż 30 ma charakter deregulacyjny. Celem reformy jest uproszczenie procedur, poprawa dostępności leków i wyrobów medycznych, a także wzmocnienie pozycji pacjentów w procesie refundacyjnym.
Wiceminister zdrowia Marek Kos podkreślał, że projekt to efekt kilkunastu miesięcy intensywnych prac i konsultacji z przedstawicielami środowisk medycznych, pacjenckich i farmaceutycznych. – „Chcemy usunąć wadliwe albo nierealizowalne zapisy z poprzedniej ustawy” – mówił podczas konferencji prasowej. Przypomniał, że nowelizacja z 2023 roku była szeroko krytykowana i wymagała szybkiej korekty.

Pacjent w centrum
Jednym z głównych założeń reformy jest większe zaangażowanie pacjentów w procesy decyzyjne dotyczące refundacji. Przedstawiciele organizacji pacjenckich będą mogli uczestniczyć – jako obserwatorzy – w negocjacjach cenowych prowadzonych przez Komisję Ekonomiczną, a także w zespołach koordynujących programy lekowe. – „Chcemy umożliwić udział w zespołach eksperckich koordynujących realizację programów lekowych, jak również dać możliwość uczestnictwa w negocjacjach cenowych” – podkreślił Kos.

 
Nowa kategoria dostępności leków
Projekt wprowadza czwartą kategorię dostępności refundacyjnej – obok aptecznej, programów lekowych i katalogu chemioterapii. Dotyczyć ma ona leków stosowanych w chorobach przewlekłych nieonkologicznych, które będzie można podawać w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS). To rozwiązanie ma ułatwić pacjentom dostęp do terapii bez konieczności hospitalizacji, odciążyć szpitale i uprościć procedury.
 
Szybsza ścieżka refundacyjna i mniej biurokracji
Nowelizacja zakłada także skrócenie procedur poprzez:
 
Zgodnie z projektem, pacjenci będą mieli szybszy dostęp do nowoczesnych terapii, w tym również od pierwszego dnia obowiązywania decyzji refundacyjnej – bez oczekiwania na wdrożenie programu czy podpisanie umów ze świadczeniodawcami.
 
Leki skojarzone, recepturowe i generyczne
Duże uproszczenia przewidziano również dla leków złożonych i skojarzonych – jeśli działają tak samo jak ich składniki stosowane oddzielnie, nie trzeba będzie przechodzić całej procedury refundacyjnej od początku. Projekt przewiduje także powstanie oficjalnego receptariusza, który ma ułatwić lekarzom wypisywanie leków recepturowych i zapewnić ich wysoką jakość.
 
Równocześnie ułatwiono ścieżkę dla leków z importu równoległego i zwiększono możliwości wykorzystania opakowań obcojęzycznych – co ma przeciwdziałać brakom leków w aptekach.
 
Deregulacja – konkretne ułatwienia
W projekcie znalazło się około 30 zmian deregulacyjnych, m.in.:
 
Informatyzacja i przejrzystość
Wśród zmian znalazły się także rozwiązania informatyczne – powstanie Systemu Wspomagania Decyzji w Polityce Lekowej (SWDPL) i rozszerzenie dostępu firm farmaceutycznych do Zintegrowanego Systemu Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi (ZSMOPL). Ministerstwo zapowiada też ograniczenie zakresu „tajemnicy refundacyjnej” – więcej informacji o przebiegu negocjacji ma być dostępnych publicznie.
 
Konsultacje publiczne trwają
Projekt został 22 maja przekazany do konsultacji publicznych i międzyresortowych. Uwagi można zgłaszać przez 30 dni. – „Chcemy zapoznać się z nimi jeszcze przed wakacjami i się do nich odnieść” – zapowiedział Marek Kos.
 
Projekt ustawy dostępny na stronie Ministerstwa Zdrowia.
https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12398102/katalog/13129924#13129924

Źródło: RCL

W Sejmie trwają właśnie kolejne czytania projektu ustawy o zmianie ustawy refundacyjnej, który określa m.in. to, na jakich zasadach będą ustalane ceny leków podlegających refundacji. Pomimo braku refundacji na leki weterynaryjne (opiekunowie płacą 100% wartości) nowela proponuje istotną zmianę, która może znacząco ograniczyć dostępność leków dla zwierząt.
Leki recepturowe są kluczowe dla zwierząt

Każdy właściciel zwierzęcia wie, że leki przeznaczone dla naszych pupili można zakupić tylko w gabinecie weterynaryjnym. Lekarze weterynarii dość często wystawiają jednak recepty na leki, które można kupić w aptece bądź zlecić tam ich sporządzenie.

Mowa tutaj najczęściej o sytuacjach, w których nie istnieje gotowy lek na daną przypadłość przeznaczony dla zwierząt albo nie jest on dostępny w gabinecie. Weterynarze, bazując na wiedzy i doświadczeniu, często decydują się na przepisanie leku recepturowego. Jest to produkt leczniczy sporządzony w aptece na podstawie recepty lekarskiej.

Lek recepturowy wykonuje się z tzw. surowców farmaceutycznych. Są to pojedyncze składniki służące do wykonywania leków. Zdarza się, że jako surowiec farmaceutyczny do sporządzania leków recepturowych wykorzystuje się leki gotowe przeznaczone dla ludzi. Muszą on zostać odpowiednio przygotowane – zazwyczaj należy dostosować dawkę substancji czynnej i postać preparatu do potrzeb zwierzaka (w zależności od jego wagi, wieku, kondycji i stanu zdrowia).

Konsekwencje nowelizacji ustawy dla właścicieli zwierząt

Proponowane w noweli ustawy refundacyjnej zmiany nie mogą bezpośrednio wpłynąć na zdrowie zwierząt domowych. Mimo to wyraźnie zmienią cały system, który odpowiada za dostępność receptury aptecznej.

Z uwagi na zaproponowany sposób ustalenia limitów cen dla substancji do receptury aptecznej, wytwarzanie przestanie być opłacalne. Koszty wytworzenia są wyższe niż prawdopodobne ceny. W konsekwencji zainteresowanie chorych i ich lekarzy tą metodą spersonalizowanego leczenia drastycznie spadnie. Odbije się to zapewne na sytuacji aptek, do których zawita mniej pacjentów. Co więcej, nowa ustawa ogranicza marżę apteki do około 25 zł, co nierzadko nie pokrywa nawet kosztów sporządzenia leku recepturowego. W związku z tym apteki prawdopodobnie przestaną utrzymywać magazynowy zapas surowców, a z czasem zaczną też odmawiać przyjmowania recept na leki robione.

Ucierpią jednak nie tylko pacjenci i apteki. Ustalone w noweli ustawy refundacyjnej limity odbiją się najmocniej na producentach surowców farmaceutycznych. Przychody firm zajmujących się wytwarzaniem substancji do receptury zostaną drastycznie ograniczone nowymi regulacjami. Niestety, tym regulacjom nie podlegają ponoszone przez producentów koszty. W konsekwencji firmy albo zmienią orientację biznesową, albo zupełnie wycofają się z rynku.

Co to oznacza dla zwierząt i ich właścicieli? Zapewne znikomą dostępność składników do wykonywania leków recepturowych i ograniczenie liczby aptek, które podejmą się realizacji takich recept. Będzie to stanowiło duże utrudnienie podczas leczenia naszych czworonogów, szczególnie tych cierpiących na choroby przewlekłe i poddawanych długotrwałej terapii opartej na lekach recepturowych.

Ustawa zmieni także sytuację weterynarzy, którzy chcąc utrzymać wysoki standard opieki nad zwierzętami, będą zmuszeni do poszukiwania innych metod leczenia. Jeśli oczywiście takie metody będą dostępne.

Leczenie czworonogów, gadów i pierzastych

W polskich aptekach sporządza się dziś leki recepturowe dla bardzo wielu gatunków zwierząt. Od psów i kotów począwszy, przez żółwie, węże, króliki i świnki morskie, a kończąc na dużych zwierzętach takich jak konie oraz naszych latających przyjaciołach, np. papugach czy kanarkach. Warto wspomnieć, że w Polsce działają ośrodki rehabilitacji dla dzikich zwierząt, a także azyle dla szopów praczy i innych gatunków inwazyjnych, które również stosują w leczeniu swoich pacjentów recepturę, bo przecież nie ma na rynku leków dla szopów czy surykatek.

Najpopularniejszą postacią leków recepturowych dla zwierząt są proszki umieszczane w kapsułkach (stosowane np. podczas leczenia padaczki u psów). Lekarze weterynarii przepisują także krople do oczu lub uszu łagodzące infekcje oraz maści do stosowania na skórę.

Źródło: Zakład Farmaceutyczny AMARA

6 lipca 2023 roku projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej przeszedł pierwsze czytanie w Sejmie. Kolejnym etapem prac jest drugie czytanie zaplanowane najpewniej na 11 lipca br. Pracodawcy sektora farmaceutycznego apelują o wykreślenie z projektu nowelizacji ustawy refundacyjnej przepisu umożliwiającego ministrowi zdrowia obejmowanie refundacją i regulowanie cen leków dostępnych bez recepty.
 
Komentarz Związku Przedsiębiorców i Pracodawcó ZPP:

W ustawie refundacyjnej pojawia się niebezpieczny zapis objęcia refundacją i możliwość regulowania cen leków, które są dostępne bez recepty. Zapis budzi spore obawy pracodawców sektora farmaceutycznego, ponieważ ceny leków refundowanych w Polsce są jednymi z najniższych w państwach członkowskich Unii Europejskiej. W związku z tym objęcie refundacją tego typu leków oznaczałoby narzucenie jeszcze niższej ceny niż obecna rynkowa.

 
Wprowadzenie refundacji na leki bez recepty stanowiłoby swego rodzaju novum dlatego wymaga szczegółowej analizy kosztów – nie powoduje tylko dopłaty państwa do zakupów leków OTC przez pacjentów, ale równocześnie zmniejsza fundusze na refundację.
 
Efektem wprowadzenia refundacji, produkcja leków OTC stałaby się całkowicie nierentowna, a rynek krajowy zostałby w pełni zdominowany przez najtańszy produkt oparty na tej samej substancji najpewniej pochodzenia azjatyckiego, co w sytuacjach kryzysowych jakie ostatnio znamy (pandemia; wojna) nie gwałtowałoby bezpieczeństwa lekowego w Polsce. W tym przypadku lepsze jest zachowanie konkurencji na rynku w obszarze leków OTC i nie regulowanie ich cen. Idąc dalej zaprzestanie produkcji leków bez recepty przez krajowych producentów może wpłynąć na obniżenie rentowności przedsiębiorstw i zwolnienia pracowników krajowej branży farmaceutycznej.
 
Dodatkowo wydawanie środków NFZ na refundację leków bez recepty, kosztujących średnio kilkanaście złotych oraz dostępnych w sytuacji, kiedy wiele droższych terapii ordynowanych na receptę czeka na refundację budzi spore wątpliwości. Pacjenci z własnej kieszeni wydają na leki na receptę, które nie są dziś refundowane w Polsce aż 9,53 mld zł i to właśnie te leki trzeba dołączyć do systemu refundacji.
 
Apelujemy do ustawodawcy o wykreślenie przepisu, który będzie miał niekorzystny wpływ na kondycję ekonomiczną tego sektora, kierując się rozwojem przemysłu farmaceutycznego
w Polsce zwiększającego poziom innowacyjności naszej gospodarki i generującego dobrze płatne miejsca pracy.
 
 
źródło: ZPP
W czwartek, 6 lipca 2023 r., posłowie sejmowej Komisji Zdrowia przyjęli projekt nowelizacji ustaw refundacyjnej, odrzucając jednocześnie większość poprawek opozycji. Projekt będzie dalej procedowany przez Sejm.
Po dwóch dniach obrad Sejmowej Komisji Zdrowia, w tym dołączeniu obszernej autoporawki rządowej, której zapisy wzbudziły wiele kontrowersji, komisja przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych oraz niektórych innych ustaw. Głosowało łącznie 28 posłów, za 19 posłów, 9 wstrzymało się. 

Maciej Miłkowski, wiceminister zdrowia zaznaczył, że jest to pierwsza nowelizacja ustawy refundacyjnej od 2012 roku,a projekt jest odpowiedzią na wnioski kierowane do ministra zdrowia od przedstawicieli rynku farmaceutycznego, pacjentów i wielu grup społecznych, na których funkcjonowanie wpływają przepisy ustawy refundacyjnej. Celem projektu jest poprawa obowiązujących regulacji, które w obecnym kształcie się nie sprawdzają.

Projekt nowelizacji zakłada m.in.

Wśród poprawek, które nie przeszły, znalazły się m.in:

 

źródło: Sejm RP, redakcja

W dniu 5 lipca odbywa się pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych oraz niektórych innych ustaw wraz z autopoprawką (druki nr 3408 i 3408-A) na posiedzeniu Sejmowej Komisji Zdrowia.

Relacja wideo z obrad Komisji – oglądaj

Dzień 2:

https://www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/transmisje.xsp?unid=5DEB3C92253D11FDC12589E3005EB156# 

źródło: Sejm RP

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) alarmuje, że projekt ustawy refundacyjnej w kształcie przyjętym przez Radę Ministrów zawiera zapisy, które mogą pogorszyć dostęp do innowacyjnych terapii. FPP liczy na konstruktywny dialog na forum Sejmu i wypracowanie zmian, które nie zaszkodzą pacjentom. W projekcie zastosowano kilka krytycznych rozwiązań mogących spowodować, że polski system refundacyjny stanie się nieprzewidywalny – ze szkodą dla polskich pacjentów. FPP wierzy, że na forum Sejmowej Komisji Zdrowia istnieje przestrzeń do dialogu i wypracowania rozwiązań, które nie pogorszą dostępności do leków innowacyjnych dla polskich pacjentów.
5 lipca po dwóch latach od skierowanie projektu tak zwanej dużej nowelizacji ustawy refundacyjnej do konsultacji społecznych, odbędzie się pierwsze czytanie projektu na forum sejmowej komisji zdrowia.

Procedowany projekt nowelizacji zawiera m.in. rozwiązanie, które umożliwia jednostronną zmianę opisu programu lekowego przez Ministra Zdrowia. Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami, Minister Zdrowia do zmiany opisu programu lekowego (np. zmiany kryteriów refundacji leku lub refundacji nowej cząsteczki) potrzebował zgody wszystkich firm, których produkty ujęte były w danym programie lekowym. Takie rozwiązanie należy uznać za nieoptymalne – jednak proponowany nowy zapis tylko pozornie rozwiązuje tę sytuację. Zgodnie z projektem nowelizacji Minister będzie miał możliwość jednostronnej ingerencji w przedmiot negocjacji i uzgodnionych wcześniej warunków refundacji, w tym instrumentów dzielonego ryzyka, bez potrzeby uzgadniania tych zmian w podmiotami odpowiedzialnymi. Tym samym warunki refundacji osiągane podczas negocjacji z Komisją Ekonomiczną czy Ministrem Zdrowia będą mogły zostać zmienione nawet następnego dnia przez Ministerstwo Zdrowia np. przez zmianę wielkości populacji pacjentów, dodanie lub ograniczenie zakresu refundacji leków itp. Zaburzy to równowagę stron postępowania refundacyjnego i zmniejszy wzajemne zaufanie, a także będzie mogło ograniczyć dostęp do leków i istotnie pogorszyć warunki refundacji dla polskich pacjentów. FPP, w trakcie majowych negocjacji z Ministerstwem Zdrowia, proponowała kompromisowe rozwiązanie – zgodnie z którym wszystkie zmiany w programie lekowym powinny być dokonywane przez Ministra Zdrowia pod warunkiem, że nie wpływają istotnie, np. zmniejszając lub zwiększając populację leczonych pacjentów, na warunki uzgodnień między stronami (Ministerstwem i firmą farmaceutyczną). Niestety propozycja ta nie znalazła odzwierciedlenia w projekcie – mówi Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Federacja Przedsiębiorców Polskich zwraca także uwagę, że wyłączenie z tajemnicy refundacyjnej informacji o efektywnej cenie leków w przypadku zawarcia umów bilateralnych przez Polskę ingeruję w zasadę tajemnicy przedsiębiorstwa. Brak doprecyzowania zapisów w tym zakresie ograniczy lub uniemożliwi oferowanie rozwiązań cenowych, które wychodzą na przeciwko oczekiwaniom Ministerstwa Zdrowia i uwzględniają polskie uwarunkowania. Należy pamiętać, że sukces refundacyjny ostatnich lat to efekt współpracy strony publicznej z komercyjnymi partnerami i poszukiwania jak najatrakcyjniejszych rozwiązań. Trudno zrozumieć, dlaczego Ministerstwo Zdrowia chce wprowadzić rozwiązania, które mogą wpłynąć na wzrost ceny leków.

Istotnym zapisem zawartym w projekcie ustawy refundacyjnej, który jest nieprecyzyjny, niezrozumiały i budzi powszechny sprzeciw wszystkich uczestników rynku jest obowiązek zapewnienia równej dostępności do leku zagrożonego brakiem dostępności do 10 wskazanych przez Ministra hurtowni farmaceutycznych, niezależnie od tego jaka jest przyczyna zagrożenia. Trudno będzie zapewnić tę dostępność w sytuacji gdy np. podmiot odpowiedzialny nie ma żadnych relacji handlowych z hurtownią, a dana hurtownia danego leku nigdy nie dystrybuowała. Także w przypadku leków o ograniczonej dostępności w których jest mała populacja pacjentów leczonych, rozdrabnianie jej do aż 10 hurtowni zupełnie mija się z celem i utrudni poszukiwanie leku przez apteki dla pacjentów. Wreszcie, wpisanie leku do wykazu leków zagrożonych brakiem dostępności jest przecież dokonywane z urzędu i ogłaszane przez Ministra Zdrowia. Proponowany przepis wymaga od przedsiębiorcy zawarcia umów dostawy z 10 hurtowniami w ciągu jednego dnia po publikacji wykazu – skoro obowiązek powstaje wobec leku do wykazu wpisanego.

Zapraszamy również na Facebook, Twitter, LinkedIn oraz Federacjaprzedsiebiorcow.pl

źródło: FPP

Za kilka dni, dokładnie 5 lipca 2023 roku (środa) o godzinie 12:30, zostanie przeprowadzone pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, a także niektórych innych ustaw. Ta nowelizacja jest pierwszą tego rodzaju od dziesięciu lat.
Jest już zaplanowane pierwsze czytanie projektu ustawy zmieniającej system refundacyjny. Nowelizacja dotyczy różnych aspektów, w tym sposobu alokacji środków na refundację leków w budżecie.
 
Po upływie ponad 10 lat od wprowadzenia obecnie obowiązującej ustawy, nadchodzi pierwsza znacząca nowelizacja. Projekt dotyczy rewizji procesu budżetowania przeznaczonego na refundację leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych.

Dodatkowo, w ramach nowelizacji, wprowadzone zostaną nowe instytucje prawne, które mają na celu zwiększenie produkcji leków oraz substancji czynnych w Polsce. Ta inicjatywa ma wzmocnić bezpieczeństwo lekowe kraju. Projekt zakłada również wprowadzenie przepisów, które zapewnią dostępność produktów refundowanych dla pacjentów, a także dla kobiet w okresie połogu, które będą uprawnione do bezpłatnego zaopatrzenia się w niezbędne leki.

Ponadto, w projekcie nowelizacji uwzględnione zostaną również zmiany dotyczące marż hurtowych i aptecznych. Wśród nich znajdą się takie regulacje jak ustalenie minimalnej marży w wysokości 50 groszy, kwotowy limit 150 zł dla leków objętych refundacją w aptekach oraz ustalenie maksymalnej marży w wysokości 2 tys. zł na leki objęte sprzedażą do szpitali.

W ramach projektu istnieje także propozycja umożliwienia ministrowi zdrowia wydawania decyzji dotyczących objęcia refundacją oraz ustalenia oficjalnej ceny zbytu dla leków, w tym także dla leków dostępnych bez recepty (OTC), które są zalecane w wytycznych dotyczących postępowania klinicznego i wymagają długotrwałego stosowania (powyżej 30 dni) w określonym stanie klinicznym.

Na mocy przepisu, minister zdrowia zostanie upoważniony do wydawania decyzji o objęciu refundacją nawet dla leków dostępnych bez recepty (OTC), pod warunkiem spełnienia określonych warunków. Minister będzie powierzał prezesowi Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji zadanie przygotowania wykazu takich leków. Po konsultacjach z konsultantami i Radą Polityki Pieniężnej (RPP), minister będzie publikował listę leków na podstawie tego wykazu, informując jednocześnie odpowiednie podmioty odpowiedzialne o możliwości złożenia wniosku refundacyjnego dla leków znajdujących się na tej liście.

W ramach projektu ustalono również wymóg dostarczania leków na receptę (Rx), które są zagrożone brakiem dostępności na terenie Polski, w równych ilościach do co najmniej 10 hurtowni farmaceutycznych. Wybrane hurtownie powinny prowadzić działalność bez ograniczeń w zakresie asortymentu, a jednocześnie charakteryzować się największym udziałem obrotu z aptekami ogólnodostępnymi pod względem liczby transakcji. Dostarczana ilość leków powinna być wystarczająca, aby zapewnić zabezpieczenie pacjentów.

Istnieje również istotna propozycja dotycząca zmiany zasad dotyczących wydawania recept. Planuje się zrezygnować z obowiązującej rocznej recepty oraz zmniejszyć o połowę limit leków przepisywanych jednorazowo. Zgodnie z nowymi zasadami, pacjentowi będzie można przepisać na jednej recepcie ilość produktu leczniczego, środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego lub wyrobu medycznego, która jest niezbędna dla pacjenta na maksymalnie 180-dniowy okres stosowania, ustalony na podstawie określonego na recepcie sposobu dawkowania lub stosowania. Lekarz będzie mógł wystawić maksymalnie 6 recept na kolejne okresy stosowania, które łącznie nie przekroczą 180 dni stosowania.

źródło: Sejm, MZ, redakcja

Za dyżur pełniony przez aptekę ogólnodostępną projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej uznaje jej funkcjonowanie bez przerwy przez kolejne dwie godziny zegarowe, w przedziale czasowym między godzinami 19:00 a 23:00 – informuje serwis mgr.farm.
Wśród wielu zmian, wyczekiwanych przez aptekarzy, w świeżo opublikowanym projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej znalazły się m.in. nowe przepisy regulujące kwestię dyżurów aptek.

Jak czytamy na łamach mgr.farm, w uzasadnieniu projektu Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że przełomem jest wprowadzenie po raz pierwszy finansowania dyżurów aptek ze środków publicznych.

Według mgr.farm projektodawca jest zdania, że dyżury apteczne wymagają odejścia od filozofii przymusowości na rzecz rozwiązań w pierwszej kolejności bazujących na dobrowolności.
W dużej mierze związanej z tym, że pełnienie dyżurów będzie płatne, z uwzględnieniem również faktu, że o ile nawet dyżury nocne lub w dni wolne od pracy będą odgórnie wyznaczane w miejscowościach będących siedzibami powiatów nieprzekraczającymi 40 tys. mieszkańców według danych Głównego Urzędu Statystycznego, to również będą się odbywać za stosownym wynagrodzeniem, kompensującym niską opłacalność ekonomiczną pełnienia dyżurów. – czytamy w uzasadnieniu przytoczonym przez mgr.farm.
Z projektu wynika, że w miejscowościach liczących więcej niż 40 tys. mieszkańców pełnienie dyżurów płatnych ma odbywać się na zasadach fakultatywności. Natomiast decyzję o tym każdorazowo będzie podejmował powiat, uwzględniając potrzeby miejscowej ludności i własne możliwości finansowe – doprecyzowuje mgr.farm.

Jak podaje mgr.farm, z projektu wynika też, że za dyżur pełniony przez aptekę ogólnodostępną uznaje się jej funkcjonowanie bez przerwy przez kolejne 2 godziny zegarowe w przedziale czasowym między godzinami 19:00 a 23:00.

Przeanalizowane przez projektodawcę dane statystyczne obrazujące ekspedycję apteczną, prowadzoną porą nocną, wskazują na dość duże zainteresowanie usługami farmaceutycznymi do godz. 21:00 i istotny ich spadek pomiędzy godz. 21:00 a 23:00 oraz w zasadzie całkowity zanik zakupu leków refundowanych po godz. 23:00 do 7:00 rano dnia następnego. To w pełni uzasadnia objęcie zakresem dyżurów płatnych ze środków publicznych dyżurów do godziny 23:00. W związku z powyższym projektodawca uznaje, że finansowanie ze środków publicznych ekspedycji aptecznej od godz. 23:00 byłoby nieodpowiadające faktycznym potrzebom, nieuzasadnione pod względem finansowym, a zatem nieracjonalne – czytamy w uzasadnieniu przytaczanym przez mgr.farm.

Więcej informacji:
https://mgr.farm/aktualnosci/dyzury-aptek-w-projekcie-nowelizacji-ustawy-refundacyjnej-najnowsza-wersja/

źródło: PAP MediaRoom

 

Projekt ustawy refundacyjnej, której losy przedstawiciele branży medycznej i farmaceutycznej śledzili z niepokojem od 2021 r., kiedy to pojawiła się pierwotna wersja projektu, został opublikowany w ubiegły piątek. Okazało się, że dla farmaceutów to nie do końca zmiana na lepsze, tak samo jak dla producentów wyrobów medycznych, którzy od początku dostrzegali w projekcie wiele zagrożeń. O potencjalnych negatywnych skutkach wprowadzenia nowelizacji w życie rozmawialiśmy z Arkadiuszem Grądkowskim, prezesem Izby POLMED.
Izba Polmed krytycznie wypowiada się o nowelizacji ustawy refundacyjnej dotyczącej wyrobów medycznych, ze względu na wprowadzenie zapisu umożliwiającego Ministerstwu Zdrowia jednostronne ustalanie ceny wyrobów medycznych, które może zaważyć na dostępności wyrobów medycznych dla pacjentów.

“Jednym malutkim artykułem na samym początku ustawy Ministerstwo Zdrowia poprzez dopisanie wyrobów medycznych do takiego przepisu daje sobie możliwość urzędowego ustalenia ceny wyrobów medycznych” – ostrzega Arkadiusz Grądkowski podczas wywiadu z redakcją MedicalPress.

Z punktu widzenia firm dostarczających na rynek wyroby medyczne nowelizacja to olbrzymie ryzyko. Rynek wyrobów medycznych jest bardzo zróżnicowany, nawet w zakresie tych samych grup produktowych czy w rodzinach konkretnych produktów. Ta różnorodność sprawia, że niemożliwe jest wydanie decyzji o ustaleniu urzędowej ceny zbytu dla całej grupy produktów. 

“Jeżeli ministerstwo będzie prowadziło rozmowy w sposób jasny i z poszanowaniem partnerskim, to będzie oznaczało to, że faktycznie będzie mogło negocjować ceny, próbować rozmawiać o wdrażaniu innowacji, czyli prowadzić biznesowe negocjacje z firmą. (…). Nie ma jednak żadnego opisanego procesu takiej negocjacji, więc firmy bardzo poważnie i z bardzo dużą ostrożnością patrzą na projekt, który ich zdaniem zablokuje możliwość wprowadzania nowych technologii do naszego kraju.” – mówi prezes Izby POLMED.

W 2020 r. wartość rynku wyrobów medycznych była szacowana na około 17,5 mld złotych. Rośnie wpływ tego wciąż rozwijającego się rynku na polską gospodarkę. Proponowane zmiany dotyczące wyrobów medycznych mogą skutkować przeniesieniem produkcji wyrobów medycznych za granicę. Cena ustalona przez ministerstwo ma obowiązywać na całym rynku – nie będzie dotyczyła tylko sprzedaży do publicznie finansowanych szpitali. Dla wielu innowacyjnych przedsiębiorców może to stanowić powód do wycofania się z dystrybucji na polskim rynku, a odpływ producentów wyrobów medycznych z Polski może doprowadzić do zagrożenia bezpieczeństwa sprzętowego państwa. Co to oznacza dla pacjentów? 

“Po prostu w Polsce może zabraknąć tych najnowocześniejszych technologii, bo międzynarodowe spółki ocenią dostarczanie wyrobów na polski rynek jako bardzo ryzykowne, albo nie będą mogły porozumieć się z Ministrem Zdrowia. Minister Zdrowia będzie mógł również jednoosobowo tak naprawdę zadecydować, jaka firma ma preferencyjne ceny na konkretne wyroby, a jaka mniej preferencyjne.” – podkreśla Arkadiusz Grądkowski.

Potrzeba nowych technologii
“Żeby były odpowiedniej jakości takiej, by dla pacjentów miały jak największą efektywność (…) trzeba otworzyć się na nowość. Cały rynek, cały świat otwiera się na wdrażanie tych nowych technologii, na wdrażanie coraz to nowszych aktualizacji wyrobów – nowsze materiały, lżejsze, bardziej wydajne.“ – wskazuje prezes Izby POLMED.

“Nasze zdrowie to inwestycja. Jeżeli chcemy być lepiej leczeni, musimy liczyć się z tym, że warto jest zainwestować w lepszej jakości produkty w produkty bardziej nowoczesne, w produkty, które szybciej pozwolą nam wyzdrowieć, dzięki nim łatwiej będzie przeprowadzony zabieg, nie będzie powikłań. Pacjent nie będzie znowu trafiał do szpitala. To by był klucz – jeżeli byśmy przestali myśleć o zdrowiu jako wydatku, a zaczęli myśleć jako o inwestycji, przestalibyśmy oszczędzać na naszym zdrowiu, to by się to nam po stokroć zwróciło nawet jako systemowi jeżeli mówimy o finansowaniu.” – podsumowuje Arkadiusz Grądkowski.

źródło: redakcja Medicalpress, rozmawiała Julia Stemach

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) apeluje o natychmiastową zmianę wysokości marż w zakresie sprzedaży leków refundowanych. W przeciwnym razie bezpieczeństwo lekowe polskich pacjentów będzie zagrożone. Rosnące koszty paliw, energii oraz pracy sprawiły, że apteki i hurtownie obracające lekami refundowanymi tracą na prowadzeniu tej działalności. Od ponad dziesięciu lat nie zmieniono przepisów regulujących marże dla podmiotów prowadzących dystrybucję oraz sprzedaż produktów leczniczych. Rocznie korzysta z nich kilkanaście milionów osób. Dodatkowo sposób jej naliczania oraz spadająca cena leków refundowanych sprawiają, że negatywne zjawiska będą się pogłębiać.
Wysokość marż aptecznych i hurtowych reguluje ustawa refundacyjna, która weszła w życie 1 stycznia 2012 r. Zgodnie z obowiązującymi przepisami wysokość marży hurtowej stanowi 5% urzędowej ceny zbytu danego produktu, ustalonej przez podmiot odpowiedzialny oraz Ministerstwo Zdrowia. Marża apteczna z kolei jest naliczana w sposób mieszany – kwotowo-odsetkowa, zgodnie z tabelą wskazaną w przepisach. Od wejścia w życie ustawy refundacyjnej oba rodzaje marż nie uległy zmianie. W tym samym czasie ceny leków refundowanych spadły, co sprawia, że łącznie apteki oraz hurtownie otrzymują mniej środków na prowadzenie tego rodzaju działalności.

„Przez ostatnich dziesięć lat koszty prowadzenia aptek oraz hurtowni zasadniczo wzrosły. Ceny energii elektrycznej, transportu oraz pracy sprawiają, że obrót lekami refundowanymi jest działalnością deficytową. Ministerstwo Zdrowia w ramach projektu nowelizacji ustawy refundacyjnej zaproponowało podniesienie marż, jednakże termin jego przyjęcia przez rząd pozostaje nieznany. Projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej jest bardzo kontrowersyjny – co przekłada się na niewielkie tempo jej procedowania. Uważamy, że należy natychmiast znowelizować przepisy, w przeciwnym razie bezpieczeństwo lekowe milionów pacjentów zostanie zagrożone” – podkreśla Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Zapraszamy również na Facebook, Twitter, LinkedIn oraz Federacjaprzedsiebiorcow.pl
Federacja Przedsiębiorców Polskich jest reprezentatywną organizacją zrzeszającą przedsiębiorców, członkiem Rady Dialogu Społecznego, której nadrzędnym celem jest zapewnienie właściwego rozwoju oraz bezpieczeństwa najważniejszym podmiotom na polskim rynku pracy – pracodawcom i pracownikom. Reprezentuje interesy przedsiębiorstw i instytucji zrzeszonych w ramach Federacji, nieustannie dążąc do poprawy jakości funkcjonowania polskich firm zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej. Podejmuje inicjatywy, które mają kształtować odpowiedzialną, zrównoważoną politykę – efektywną z punktu widzenia pracodawców oraz gwarantującą wysokie bezpieczeństwo pracownikom. Dialog – podejmowany przez Federację Przedsiębiorców Polskich (FPP) – ma uwzględniać opinie wszystkich uczestników polskiego rynku pracy, a następnie – na drodze wielostronnego kompromisu – budować trwałe relacje między poszczególnymi organizacjami oraz przedstawicielami władzy publicznej.

Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) – to instytut powołany przez Federację Przedsiębiorców Polskich w celu opracowywania analiz gospodarczych oraz monitoringu legislacyjnego. CALPE opracowuje raporty i rekomendacje w zakresie najbardziej istotnych aktów prawnych wpływających na działalność przedsiębiorców oraz rynek pracy i zamówień publicznych.

źródło: FPP

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) apeluje o natychmiastową zmianę wysokości marż w zakresie sprzedaży leków refundowanych. W przeciwnym razie bezpieczeństwo lekowe polskich pacjentów będzie zagrożone. Rosnące koszty paliw, energii oraz pracy sprawiły, że apteki i hurtownie obracające lekami refundowanymi tracą na prowadzeniu tej działalności. Od ponad dziesięciu lat nie zmieniono przepisów regulujących marże dla podmiotów prowadzących dystrybucję oraz sprzedaż produktów leczniczych. Rocznie korzysta z nich kilkanaście milionów osób. Dodatkowo sposób jej naliczania oraz spadająca cena leków refundowanych sprawiają, że negatywne zjawiska będą się pogłębiać.
Wysokość marż aptecznych i hurtowych reguluje ustawa refundacyjna, która weszła w życie 1 stycznia 2012 r. Zgodnie z obowiązującymi przepisami wysokość marży hurtowej stanowi 5% urzędowej ceny zbytu danego produktu, ustalonej przez podmiot odpowiedzialny oraz Ministerstwo Zdrowia. Marża apteczna z kolei jest naliczana w sposób mieszany – kwotowo-odsetkowa, zgodnie z tabelą wskazaną w przepisach. Od wejścia w życie ustawy refundacyjnej oba rodzaje marż nie uległy zmianie. W tym samym czasie ceny leków refundowanych spadły, co sprawia, że łącznie apteki oraz hurtownie otrzymują mniej środków na prowadzenie tego rodzaju działalności.

„Przez ostatnich dziesięć lat koszty prowadzenia aptek oraz hurtowni zasadniczo wzrosły. Ceny energii elektrycznej, transportu oraz pracy sprawiają, że obrót lekami refundowanymi jest działalnością deficytową. Ministerstwo Zdrowia w ramach projektu nowelizacji ustawy refundacyjnej zaproponowało podniesienie marż, jednakże termin jego przyjęcia przez rząd pozostaje nieznany. Projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej jest bardzo kontrowersyjny – co przekłada się na niewielkie tempo jej procedowania. Uważamy, że należy natychmiast znowelizować przepisy, w przeciwnym razie bezpieczeństwo lekowe milionów pacjentów zostanie zagrożone” – podkreśla Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Zapraszamy również na Facebook, Twitter, LinkedIn oraz Federacjaprzedsiebiorcow.pl
Federacja Przedsiębiorców Polskich jest reprezentatywną organizacją zrzeszającą przedsiębiorców, członkiem Rady Dialogu Społecznego, której nadrzędnym celem jest zapewnienie właściwego rozwoju oraz bezpieczeństwa najważniejszym podmiotom na polskim rynku pracy – pracodawcom i pracownikom. Reprezentuje interesy przedsiębiorstw i instytucji zrzeszonych w ramach Federacji, nieustannie dążąc do poprawy jakości funkcjonowania polskich firm zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej. Podejmuje inicjatywy, które mają kształtować odpowiedzialną, zrównoważoną politykę – efektywną z punktu widzenia pracodawców oraz gwarantującą wysokie bezpieczeństwo pracownikom. Dialog – podejmowany przez Federację Przedsiębiorców Polskich (FPP) – ma uwzględniać opinie wszystkich uczestników polskiego rynku pracy, a następnie – na drodze wielostronnego kompromisu – budować trwałe relacje między poszczególnymi organizacjami oraz przedstawicielami władzy publicznej.

Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE) – to instytut powołany przez Federację Przedsiębiorców Polskich w celu opracowywania analiz gospodarczych oraz monitoringu legislacyjnego. CALPE opracowuje raporty i rekomendacje w zakresie najbardziej istotnych aktów prawnych wpływających na działalność przedsiębiorców oraz rynek pracy i zamówień publicznych.

źródło: FPP

W ostatnim czasie dostęp do innowacyjnych terapii dla pacjentów z chorobami rzadkimi sukcesywnie się poprawia. Coraz więcej leków trafia do refundacji, choć bolączką pozostaje czas, jaki mija od wydania decyzji refundacyjnej do pierwszego podania roku. – To często nawet około pół roku, co jest zmarnowanym czasem dla pacjenta – mówi Juliusz Krzyżanowski z kancelarii Baker McKenzie. Projektowane zmiany w ustawie refundacyjnej mogą jednak spowodować, że najdroższe leki – a do takich należą właśnie preparaty stosowane w leczeniu chorób rzadkich – nie będą miały szans na refundację.
 Pacjenci zmagający się z chorobami rzadkimi od pewnego czasu mają coraz szerszy dostęp do leczenia, które jest im niezbędne. Od 1 września br. refundowanych jest wszystkich pięć terapii wymienionych na liście technologii lekowych o wysokim poziomie innowacyjności, a w kolejce czeka następnych 11, które znalazły się na tegorocznej liście, opublikowanej pod koniec maja. Widzimy więc, że minister zdrowia dopuszcza do finansowania ze środków publicznych coraz większą liczbę terapii – mówi agencji Newseria Biznes Juliusz Krzyżanowski, adwokat, counsel w kancelarii Baker McKenzie, ekspert ds. prawa ochrony zdrowia.

Potwierdzeniem tego są chociażby dwa innowacyjne leki na SMA (rdzeniowy zanik mięśni) – rzadką chorobę genetyczną, na którą cierpi w Polsce ok. 1 tys. pacjentów – objęte refundacją od 1 września br., czy dwie pierwsze zrefundowane w Polsce technologie lekowe o wysokim poziomie innowacyjności, stosowane w leczeniu ultrarzadkich chorób metabolicznych – ostrej porfirii wątrobowej i pierwotnej hiperoksalurii typu 1. Jest jednak ryzyko, że część leków, tych najdroższych, straci szanse na refundację. Taki może być efekt nowelizacji ustawy refundacyjnej.

Pod koniec sierpnia br. Ministerstwo Zdrowia opublikowało obszerny, liczący aż 1,4 tys. stron, raport z konsultacji dotyczących tej nowelizacji, która została przesłana pod obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów. Zgodnie z założonym harmonogramem ma ona wejść w życie z początkiem 2023 roku. Nowelizacja, która od początku budzi szereg zastrzeżeń m.in. ze strony branży farmaceutycznej i środowisk pacjenckich, zawiera szereg zmian istotnych z punktu widzenia całego rynku (m.in. mechanizm payback przenoszący dużą część ryzyka związanego z funkcjonowaniem systemu refundacyjnego na firmy z branży farmaceutycznej, system tzw. korytarzy cenowych i preferowanie preparatów produkowanych na terenie kraju czy podniesienie wysokości opłaty ryczałtowej za leki).

Ekspert Kancelarii Baker McKenzie ocenia, że efekty jej wprowadzenia odczują pacjenci z rzadkimi chorobami, ale nie będzie to zmiana na plus.

 Te zmiany w dużej mierze będą niekorzystne – podkreśla Juliusz Krzyżanowski. – W kontekście chorób rzadkich tym, na co trzeba zwrócić uwagę, jest zwłaszcza obowiązkowa odmowa objęcia refundacją leku, którego próg kosztu QALY [ang. quality adjusted life year, wysokość progu kosztu uzyskania dodatkowego roku życia skorygowanego o jego jakość – red.] przekracza sześciokrotność PKB na jednego mieszkańca.

Adwokat wskazuje, że przyjęcie tego kryterium spowoduje, iż większość leków stosowanych w chorobach rzadkich i w onkologii nie będzie mogła liczyć na refundację. Chyba że znajdą się na liście technologii lekowych o wysokim poziomie innowacyjności (wykazie TLI).

– Trzeba jednak pamiętać, że ta lista jest tworzona przez Agencję Oceny Technologii Medycznych, analizowana wewnętrznie przez różne podmioty, a na koniec o jej ostatecznym kształcie decyduje minister zdrowia – mówi adwokat, counsel w kancelarii Baker McKenzie. – W systemie refundacji, który jest otwarty, wszystkie podmioty powinny mieć możliwość złożenia wniosku refundacyjnego. Natomiast sztywne ograniczenie maksymalnego kosztu danej terapii spowoduje, że część tych wniosków po prostu nie zostanie złożonych. Nawet jeśli, to taka terapia i tak nie zostanie zrefundowana. To właśnie jest istotne w kontekście chorób rzadkich, gdzie taka terapia często jest jedyną, która może uratować pacjentowi życie.

Choroba Gauchera, na którą w Polsce cierpi raptem ok. 60 osób, mukowiscydoza, mukopolisacharydoza, rdzeniowy zanik mięśni, Klątwa Ondyny, amyloidoza czy akromegalia – to tylko kilka przykładów chorób rzadkich. W sumie sklasyfikowano ich dotąd ponad 6 tys., a cierpi na nie łącznie od 6 do 8 proc. populacji. Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, w Polsce to ok. 2,3–3 mln osób. W ślad za definicją Unii Europejskiej chorobę uznaje się za rzadką, jeśli dotyka nie więcej niż 5 na 10 tys. osób. Ta grupa schorzeń jest najczęściej uwarunkowana genetycznie (dotyczy to 80 proc. chorób) i zwykle charakteryzuje się ciężkim, postępującym przebiegiem, który może zagrażać życiu albo powodować przewlekłą niepełnosprawność. Wiele z nich ujawnia się w wieku dziecięcym. Co istotne, ze względu na rzadkość występowania i brak społecznej świadomości choroby rzadkie są bardzo trudne do zdiagnozowania i zazwyczaj wymagają nowoczesnego leczenia o innowacyjnym charakterze.

 Nie można stawiać chorób rzadkich w jednym szeregu z chorobami cywilizacyjnymi, ponieważ one dotyczą bardzo wąskiej populacji – mówi Juliusz Krzyżanowski. – Ci pacjenci nie mają innej szansy leczenia, ponieważ są to wyjątkowo rzadkie schorzenia, które wymagają specjalistycznych i najczęściej jedynych w swoim rodzaju terapii. Te leki wymagają wielu lat rozwijania i poszukiwania odpowiednich mechanizmów, które będą w stanie zwalczyć te choroby. Dlatego podejście do wydatkowania i finansowania takiego leczenia ze środków publicznych nie powinno być jednakowe. Oczywiste jest też, że takie terapie są siłą rzeczy dużo droższe, co wynika m.in. z małej populacji i z tego, jak dużo czasu potrzeba, aby dany lek został wynaleziony – od pomysłu aż po jego finalne wdrożenie i wyprodukowanie.

W kontekście regulacyjnym ważnym dokumentem jest również przyjęty w sierpniu ub.r.  Plan dla Chorób Rzadkich, który ma systemowo uregulować wsparcie dla pacjentów z takimi schorzeniami. Na jego realizację w latach 2021–2023 rząd przeznaczy 128 mln zł. Główne założenia planu dotyczą poprawy diagnostyki i leczenia chorób rzadkich w Polsce zgodnie ze standardami przyjętymi w Unii Europejskiej. Dokument przewiduje m.in. wprowadzenie wysokospecjalistycznych badań genetycznych, poprawę monitorowania zachorowalności i leczenia tego typu schorzeń, utworzenie krajowych ośrodków eksperckich chorób rzadkich, które będą współpracować z Europejskimi Sieciami Referencyjnymi Chorób Rzadkich, a także wprowadzenie Polskiego Rejestru Chorób Rzadkich oraz paszportu pacjenta z chorobą rzadką, który będzie zawierać m.in. jego dokumentację medyczną i zalecenia dotyczące opieki przewlekłej.

– Sam plan nie wystarczy. On wymaga jeszcze wdrożenia poszczególnych mechanizmów, które pozwolą systematycznie rozszerzać dostęp do leczenia chorób rzadkich w Polsce – zauważa Juliusz Krzyżanowski. – Pewną bolączką systemową jest czas, który mija od momentu wejścia w życie decyzji refundacyjnej aż do pierwszego podania leku. Często jest to nawet około sześciu miesięcy. Decyzja refundacyjna wydana po raz pierwszy obowiązuje przez dwa lata, więc zmarnowanie sześciu miesięcy na oczekiwanie do pierwszego podania leku jest niewątpliwie czymś, co należy jak najszybciej zmienić. Chodzi o to, żeby pacjenci, którzy czekają – a ich stan pogarsza się w miarę upływu czasu – mieli dostęp do leczenia niezwłocznie po wejściu w życie tej decyzji. Tutaj trzeba wprowadzić odpowiednie zmiany systemowe – nie tylko w chorobach rzadkich, ale generalnie w programach lekowych.

źródło: newseria