Medicalpress

Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że do 2030 roku w europejskim regionie zabraknie blisko miliona pracowników ochrony zdrowia. Parlament Europejski dostrzega problem i wzywa Komisję do opracowania kompleksowej i długoterminowej strategii. Marlena Maląg, europosłanka PiS, podkreśla, że koordynacja działań na poziomie unijnym jest możliwa, jednak każde państwo członkowskie powinno poradzić sobie z tym wyzwaniem we własnym zakresie.

Według Europejskich Służb Zatrudnienia (EURES) i Europejskiego Urzędu ds. Pracy sektor opieki zdrowotnej plasuje się wśród trzech głównych sektorów o powszechnym i poważnym niedoborze siły roboczej w państwach członkowskich

– Zjawisko niedoboru kadry medycznej w Unii Europejskiej jest potężne. Również sytuacja w Polsce jest dramatyczna, jeżeli chodzi o liczbę personelu medycznego, lekarzy, pielęgniarek. Z czego to wynika? Przede wszystkim z tego, że z jednej strony mówimy, w jaki sposób chcemy wspierać ochronę zdrowia, a z drugiej strony nie ma rozwiązań systemowych – mówi agencji Newseria Marlena Maląg, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości oraz EKR.

W 2024 roku liczba lekarzy w Polsce pracujących bezpośrednio z pacjentem i pozostających na terenie kraju wynosiła 141 193. Pięć lat wcześniej było 125 349, co oznacza wzrost o 13 proc. Raport „Braki kadry lekarskiej – strategia działań w różnych horyzontach czasowych” opracowany przez Think Tank SGH dla ochrony zdrowia wskazuje, że ten wzrost to efekt m.in. zwiększenia liczby kierunków lekarskich i ich absolwentów, wydłużania aktywności zawodowej przez starsze roczniki oraz – w znacznie mniejszym stopniu – napływu lekarzy wykształconych za granicą. Eksperci podkreślają jednak, że zwiększenie zasobów kadrowych nie musi w pełni kompensować rosnącego zapotrzebowania na świadczenia zdrowotne, wynikającego m.in. ze starzenia się populacji. Tym bardziej że ponad 40 proc. czynnych zawodowo lekarzy ma co najmniej 55 lat, co zwiększa ryzyko pogłębienia luki pokoleniowej.

Ankieta przeprowadzona na potrzeby raportu Think Tank SGH dla ochrony zdrowia wśród dyrektorów ponad 180 podmiotów leczniczych wskazuje, że 79 proc. z nich ocenia problemy z zatrudnieniem lekarzy jako poważne lub bardzo poważne.

– Sytuacja jest bardzo poważna. Ludzie płacą coraz więcej za usługi medyczne, bo chcą być zdrowi, a zdrowsi nie są i koło się zamyka – uważa Marlena Maląg. – Za rządów Prawa i Sprawiedliwości wprowadziliśmy pierwszy krok, czyli zwiększenie miejsc na kierunki lekarskie. To miało funkcjonować, niestety część tych uczelni została zamknięta. Z czym się to wiąże? Przede wszystkim jesteśmy starzejącym się społeczeństwem i potrzebna jest coraz dłuższa, specjalistyczna opieka lekarska. Z drugiej strony te usługi powinny być profesjonalnie wykonane, a widzimy, co się dzieje w kraju. Warto przypomnieć, że lekarz, który nie ma specjalizacji, może zarabiać blisko 40 tys. euro rocznie, nie być na dyżurach i nie być za to rozliczonym.

Z prognoz Ministerstwa Zdrowia przytaczanych w raporcie SGH wynika, że do 2034 roku podaż lekarzy w Polsce może przewyższyć zapotrzebowanie, a nadwyżka będzie stopniowo rosnąć. Zdaniem autorów raportu to przede wszystkim efekt zwiększania limitów przyjęć na studia medyczne. Od 2005 roku wzrosły one o 239 proc. W ostatnich latach systematycznie rośnie także liczba absolwentów kierunków medycznych: z blisko 3,7 tys. w roku akademickim 2019/2020 do ponad 4,7 tys. w 2023/2024, czyli o 28,7 proc. W roku akademickim 2025/2026 limit przyjęć na kierunek lekarski (z wyłączeniem lekarsko-dentystycznego) wyniósł ponad 9 tys. miejsc na 36 uczelniach wyższych o różnym statusie.

Według danych z raportu OECD „Health at a Glance: Europe 2024” w 2022 roku w państwach członkowskich Unii Europejskiej odnotowano niedobór ok. 1,2 mln lekarzy, pielęgniarek i położnych potrzebnych do zapewnienia powszechnego dostępu do opieki zdrowotnej.

– Rozwiązania, które powinny być wprowadzone, muszą być przede wszystkim skuteczne, niedążące do przeregulowania. Może być pewna koordynacja w UE, ale przede wszystkim to państwa członkowskie muszą potrafić sobie z tym tematem poradzić. Jest to potężne wyzwanie finansowe. Niektórzy posłowie domagają się, aby wydatki na zdrowie były wyłączone z reguły wydatkowej. Myślę, że to już byłoby za daleko. Jednak faktycznie nakłady na opiekę zdrowotną i systemowa reforma są potężnym wyzwaniem. Widzimy, że borykają się z nim wszystkie państwa w Unii Europejskiej – podkreśla europosłanka PiS.

Posłowie do Parlamentu Europejskiego 17 września br. przyjęli rezolucję w sprawie unijnego planu kryzysowego dotyczącego pracowników służby zdrowia. Wzywają Komisję Europejską m.in. do pilnego opracowania kompleksowej i długoterminowej europejskiej strategii na rzecz pracowników ochrony zdrowia w celu zwiększenia ich liczby o co najmniej 1 mln specjalistów w kolejnych wieloletnich ramach finansowych na lata 2028–2034. W rezolucji wezwano także państwa członkowskie do przyjęcia kompleksowych strategii krajowych w tej dziedzinie i skutecznego planowania zatrudnienia.

Europarlamentarzyści poparli również rozwój ukierunkowanego i sprawiedliwego wdrażania telemedycyny, sztucznej inteligencji i innych innowacyjnych technologii, w tym niezbędnej infrastruktury, zrównoważonych przepisów krajowych, niezbędnego kształcenia ustawicznego i szkolenia pracowników służby zdrowia w zakresie umiejętności cyfrowych.

– Sztuczna inteligencja jest dzisiaj wyzwaniem, ale też codziennością. Musi być ona umiejętnie zastosowana. My w kraju wprowadziliśmy już różne narzędzia, takie jak e-recepta czy e-zwolnienia. Polska, jeżeli chodzi o te działania, jest liderem. Na pewno sztuczna inteligencja może pomóc, aczkolwiek cały czas potrzebny jest człowiek, żeby to zarządzanie było sprawne i bezpieczne dla każdej ze stron – uważa Marlena Maląg.

Posłowie zwrócili uwagę także na potrzebę wzmocnienia ochrony pracowników ochrony zdrowia – zarówno w kontekście rosnących aktów przemocy wobec lekarzy, pielęgniarek czy ratowników, jak również ich zdrowia psychicznego oraz dobrostanu. Wskazali tu na takie problemy jak wypalenie zawodowe, depresja i brak równowagi między życiem zawodowym a prywatnym.

Źródło: Newseria

Bezpieczeństwo osób korzystających z kąpielisk ma się poprawić dzięki nowelizacji Prawa wodnego, którą przyjęła Rada Ministrów. Projekt zakłada sprawniejszą wymianę informacji między instytucjami odpowiedzialnymi za monitorowanie jakości wody, wprowadza ocenę ryzyka zakwitów sinic i glonów oraz porządkuje zasady nadzoru nad kąpieliskami zgodnie z wymaganiami Unii Europejskiej.

Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji Prawa wodnego, który dostosowuje polskie przepisy do wymogów Unii Europejskiej dotyczących jakości wód w kąpieliskach. Ważne z perspektywy zdrowia publicznego zmiany mają wzmocnić nadzór nad bezpieczeństwem kąpiących się oraz usprawnić współpracę instytucji, które są odpowiedzialne za monitorowanie jakości wody.

Zmiany pozwolą na szybszą wymianą informacji pomiędzy Państwową Inspekcją Sanitarną, Wodami Polskimi, Inspekcją Ochrony Środowiska i samorządami. Dzięki temu możliwe będzie sprawniejsze wykrywanie zagrożeń oraz podejmowanie działań w przypadku pogorszenia jakości wody w trakcie sezonu kąpielowego.

Nowelizacja porządkuje również zasady oceny jakości wód i wyznaczania kąpielisk, doprecyzowując m.in. liczbę osób korzystających z kąpieli oraz kwestie związane z oceną jakości wody. W przepisach uwzględniono także rozwiązania dotyczące współpracy instytucji w sytuacji pogorszenia jakości wód, które są już stosowane w praktyce.

Istotną zmianą jest wprowadzenie podejścia opartego na analizie ryzyka w zakresie występowania nadmiernych zakwitów sinic i glonów. Pozwoli to na wczesne wykrycie zagrożeń zdrowotnych i szybszą reakcję w celu ochrony osób korzystających z kąpielisk.

Dodatkowo doprecyzowane zostaną zadania Wód Polskich związane z identyfikowaniem źródeł zanieczyszczeń i ograniczaniem ich wpływu na jakość wód w rzekach, jeziorach i innych akwenach.

Nowe przepisy, które zwiększą skuteczność działań służących ochronie zdrowia publicznego i zapewniają zgodność polskich regulacji z prawem Unii Europejskiej, mają wejść w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Źródło: MZ