Medicalpress

Długość życia w USA od dziesięcioleci coraz bardziej odstaje od innych państw o wysokich dochodach. Przyczyniają się do tego zgony z powodu przedawkowania narkotyków, samobójstw i zabójstw, ale w ostatnich latach także nadciśnienia, chorób wątroby, zaburzeń metabolicznych i chorób neurologicznych – informuje „The Milbank Quarterly”.

Długość życia w USA od dziesięcioleci coraz bardziej odstaje od innych państw o wysokich dochodach. Przyczyniają się do tego zgony z powodu przedawkowania narkotyków, samobójstw i zabójstw, ale w ostatnich latach także nadciśnienia, chorób wątroby, zaburzeń metabolicznych i chorób neurologicznych – informuje „The Milbank Quarterly”.

U ich podstaw mogą stać: epidemia opioidowa, łatwy dostęp do broni palnej oraz problemy amerykańskiego systemu ochrony zdrowia, w tym brak powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego i wysokie koszty leczenia.

Naukowiec z Virginia Commonwealth University (USA) przeanalizował dane dotyczące długości życia i umieralności pochodzące z ONZ, amerykańskich Centers for Disease Control and Prevention (CDC) oraz Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Obejmowały one całe populacje wielu krajów i zakres od lat 40. XX wieku do 2023 r.

Okazało się, że różnica między USA a innymi państwami wysokorozwiniętymi nie pojawiła się nagle. Zaczęła zauważalnie rosnąć już w latach 90. ubiegłego wieku, a najbardziej przyspieszyła w dekadzie 2010-2019. W 1980 r. tylko 13 krajów liczących ponad milion mieszkańców miało wyższą oczekiwaną długość życia niż USA. W 2000 r. było ich już 26, w 2010 r. – 32, a w 2023 r. Stany Zjednoczone zajmowały dopiero 38. miejsce.

W ostatnich latach USA zostały pod tym względem wyprzedzone nie tylko przez kraje Europy Zachodniej, Kanadę, Japonię czy Australię, ale również m.in. Czechy, Słowenię, Chile, Kostarykę, Panamę, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Koreę Południową i Tajwan.

Szczególnie niepokojąca jest wysoka umieralność ludzi młodych. W 2023 r. w 60 krajach ryzyko zgonu przed ukończeniem 40. roku życia było niższe niż w Stanach Zjednoczonych, a w 65 państwach 15-latek miał większą szansę dożyć 50 lat niż jego rówieśnik z USA.

Autor, dr. Steven Woolf, sprawdził również, jakie są najważniejsze przyczyny tego trendu. Porównał powody zgonów w USA i 16 innych krajach o wysokich dochodach.

Ustalił, że od 2010 r. za największą różnicę w ogólnej umieralności odpowiadały choroby układu krążenia, przyczyny zewnętrzne, w tym przedawkowania narkotyków, samobójstwa i zabójstwa, a także choroby neurologiczne, choroby układu oddechowego oraz zaburzenia endokrynologiczne i metaboliczne, m.in. cukrzyca. Wśród kolejnych przyczyn znalazły się choroby zakaźne, zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania, niewydolność nerek oraz alkoholowa choroba wątroby.

Zdaniem naukowca nie da się tego zjawiska wyjaśnić jednym czynnikiem. W przypadku przedawkowań ważną rolę odgrywa epidemia opioidowa, a w przypadku zabójstw i części samobójstw – łatwy dostęp do broni palnej. Rosnący problem otyłości oraz środowisko sprzyjające spożywaniu nadmiaru kalorii mogą natomiast przyczyniać się do większej liczby zgonów związanych m.in. z cukrzycą, nadciśnieniem i chorobami nerek.

Woolf podkreślił, że skupienie się wyłącznie na konkretnych chorobach nie wystarcza. Jego zdaniem przyczyn należy szukać także w szerszych warunkach życia. Ważnym czynnikiem pogarszającej się sytuacji jest amerykański system ochrony zdrowia, w którym – w przeciwieństwie do wielu innych bogatych państw – nie ma powszechnego dostępu do opieki medycznej. Znaczenie mogą mieć również duże nierówności w dochodach, ubóstwo, trudności z dostępem do mieszkania i żywności, sposób projektowania miast, izolacja społeczna oraz polityka społeczna.

Badanie pokazało także, że duże różnice występują w obrębie samych Stanów Zjednoczonych. Najwyższą umieralność i najkrótsze życie odnotowuje się w części stanów południowych, Appalachach i na obszarach wiejskich.

W opinii Woolfa sytuację da się jednak naprawić. – Wiemy, jak rozwiązać ten problem. Inne kraje, które od dziesięcioleci wypadają lepiej niż Stany Zjednoczone, pokazały, że lepsze wyniki zdrowotne są możliwe – powiedział.

Jego zdaniem problemem nie jest brak rozwiązań, ale niewystarczające poparcie polityczne dla ich wprowadzania.

Źródło: Nauka w Polsce

Umieralność mężczyzn w Polsce, podobnie jak w innych krajach, jest wyższa niż kobiet. Jak wskazuje GUS, w 2023 roku przeciętne trwanie życia mężczyzn wynosiło 74,7 lat, a kobiet – 82 lata. Choć w ostatnim czasie ta różnica maleje, wciąż jest większa niż w innych krajach europejskich. Eksperci Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn podkreślają, że przyczynia się do tego wiele czynników społecznych, m.in. inny charakter pracy i większa wypadkowość czy bagatelizowanie profilaktyki zdrowotnej.

Jak wskazuje GUS, w pierwszej dekadzie XXI wieku różnica między średnim trwaniem życia kobiet i mężczyzn wynosiła blisko dziewięć lat. Do 2014 roku spadła nieznacznie poniżej ośmiu lat, a przez następne sześć lat utrzymywała się na zbliżonym poziomie. Od 2020 roku widoczne było zmniejszanie się tej różnicy. W 2023 roku wyniosła ona 7,3 roku. To jedna z najwyższych dysproporcji w całej Unii Europejskiej. Z danych Eurostatu wynika, że średnio w UE różnica ta wynosi nieco ponad pięć lat, ale są kraje, gdzie jest ona jeszcze mniejsza.

– W Holandii to jest raptem trzy lata, zatem jest to źródło niepokoju i należy otoczyć troską ten obszar. Nie mamy za wiele badań, aby wyjaśnić różnicę, możemy co najwyżej uciekać się do odpowiedzi na temat jakości życia czy też ogólnych informacji, które mówią o tym, że np. mężczyźni pracują dłużej – mówi Tomasz Topolewski ze Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn.

Jak podkreśla, może to być także kwestia rozbieżności wynikających z charakteru pracy, jakiej podejmują się mężczyźni.

– Mężczyźni bardzo często wykonują bardziej niebezpieczną pracę od kobiet, nie tylko przy sytuacjach powodziowych czy kataklizmach, ale ogólnie, np. pracując fizycznie – dodaje ekspert. – Są czynniki związane np. z większym stresem w pracy czy z bardziej niebezpieczną pracą.

Jak wskazują dane GUS, mężczyźni częściej ulegają wypadkom w pracy. W 2022 roku stanowili 61,2 proc. ogólnej liczby poszkodowanych (w 2021 roku – 62,9 proc.). Co istotne, stanowili oni także zdecydowaną większość wśród poszkodowanych w wypadkach śmiertelnych (95 proc.) oraz w wypadkach ciężkich (88,3 proc.).

Stowarzyszenie na rzecz Chłopców i Mężczyzn wskazuje, że mężczyźni w Polsce cierpią z powodu niskiego bezpieczeństwa pracy, szybciej i częściej umierają na choroby cywilizacyjne. To również oni popełniają w naszym kraju większość samobójstw. Jak wskazują dane Policji, w 2023 roku samobójstwo popełniło ponad 4 tys. mężczyzn na 5,2 tys. zgonów samobójczych ogółem. Taką próbę podjęło ponad 9,6 tys. panów i 5,5 tys. pań.

– Z pewnością również profilaktyka zdrowotna może odgrywać tu dużą rolę. Przykładowo statystyki programu Profilaktyka 40+ mówią jasno: mężczyźni się rzadziej badają i to jest dysproporcja rzędu 2 mln kobiet do mniej więcej 1,2 mln mężczyzn. Widać więc, że kwestia profilaktyki mężczyzn i też kampanii kierowanych do mężczyzn w Polsce jest lekko zaniedbana – ocenia Tomasz Topolewski.

Od 2021 roku w Polsce funkcjonuje program Profilaktyka 40+, który zakłada realizację badań diagnostycznych w formie pakietów, które są skierowane oddzielnie do kobiet i mężczyzn, którzy ukończyli 40. rok życia. W tym przypadku panowie mogą liczyć na bezpłatne badanie ponad 11 obszarów zdrowia, m.in. morfologii, stężenia cholesterolu, glukozy, ciśnienia krwi oraz antygenu PSA, który pozwala zidentyfikować problemy z prostatą na wczesnym etapie. Według Narodowego Funduszu Zdrowia do czerwca br. dzięki programowi przebadało się już ponad 3,5 mln osób. Mężczyźni jednak są zdecydowaną mniejszością.

Jak podkreśla ekspert, nie można tego problemu sprowadzać do stwierdzenia, że mężczyźni nie lubią się badać. Stowarzyszenie postuluje o wsparcie w profilaktyce przez kampanie kierowane do mężczyzn, ale też przez zmiany w organizacji opieki zdrowia w Polsce. 

– Proszę zwrócić uwagę na to, że kobiety mają dostęp do ginekologa bez skierowania, tymczasem mężczyźni potrzebują skierowania do urologa, więc można tutaj wskazywać niektóre zmiany systemowe, których należałoby dokonać, aby uprościć tę profilaktykę. Ale myślę, że w tym temacie należy podejść nieco bardziej interdyscyplinarnie, można zwrócić uwagę na przykład na medycynę pracy. To jest świetny moment na wykonanie podstawowych badań czy przebadanie mężczyzn pod kątem typowo męskich chorób czy chorób związanych z wiekiem – ocenia ekspert Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn.

Jego zdaniem bardzo niekorzystnie działa stereotyp twardego i silnego mężczyzny, który nie prosi o pomoc i jej nie potrzebuje. W ocenie specjalistów takie wyobrażenie blokuje ich chęć do zgłaszania się do lekarzy i na badania profilaktyczne, również do szukania wsparcia psychologów. Tutaj mogłyby pomóc programy zdrowia psychicznego kierowane do panów.

– W Polsce na kampanie profilaktyczne skierowane do mężczyzn wydaje się mniej pieniędzy niż na kampanie skierowane do kobiet. Zatem to również jest obszar, w którym, po pierwsze, można zwiększyć nakłady, a po drugie, stworzyć kampanie bardziej dedykowane, wspierające mężczyzn i ich problemy – postuluje Tomasz Topolewski.

Przykładem takiej typowo męskiej kampanii jest realizowana od kilku lat w listopadzie kampania Movember, która zwraca uwagę na męskie nowotwory – gruczołu krokowego i jąder – i zachęca panów do samobadania i badań profilaktycznych.

– Aby pomóc mężczyznom dbać o zdrowie, powinniśmy przede wszystkim zadbać o nasze otoczenie, naszych braci, ojców, kolegów z pracy. To ich powinniśmy w pierwszej kolejności otoczyć troską. Jeśli zadbamy o mężczyzn w naszym otoczeniu, to nas przybliża do celu – dodaje ekspert. 

źródło: Newseria.pl