Medicalpress

Dwoje dzieci z ciężką niedomykalnością zastawki płucnej przeszło w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym UCK WUM przezskórną implantację biologicznej zastawki. Oboje pacjenci mieli już wcześniej za sobą operacje kardiochirurgiczne. Tym razem lekarze dostali się do serca przez żyłę udową, dzięki czemu nie było konieczności ponownego otwierania klatki piersiowej. Dzieci po kilku dniach opuściły szpital w bardzo dobrym stanie.

To właśnie wcześniejsze operacje są jednym z najważniejszych elementów tej historii. W przypadku dzieci z niektórymi wrodzonymi wadami serca skuteczna operacja wykonana we wczesnym okresie życia nie zawsze oznacza koniec leczenia zabiegowego. Wraz z dorastaniem pacjenta i upływem czasu mogą pojawiać się problemy wymagające kolejnych interwencji. Jednym z nich jest istotna niedomykalność zastawki płucnej.

Przewlekły przeciek krwi przez niesprawną zastawkę zwiększa obciążenie prawej komory serca. W określonych sytuacjach konieczna staje się więc wymiana zastawki. Kluczowe pytanie brzmi jednak nie tylko „czy”, ale także „kiedy” i „w jaki sposób” przeprowadzić kolejną interwencję.

W przypadku dwóch pacjentów Dziecięcego Szpitala Klinicznego UCK WUM możliwe było zastosowanie metody przezskórnej. Biologiczną zastawkę wprowadzono do układu krążenia przez żyłę udową, a następnie za pomocą cewnika przemieszczono do serca i umieszczono w odpowiednim miejscu. Procedura wymaga zaawansowanego obrazowania i precyzyjnego zaplanowania, ale pozwala uniknąć klasycznego dostępu kardiochirurgicznego.

„To ogromny krok naprzód dla małych pacjentów, zwłaszcza tych, którzy wcześniej przeszli już operacje serca i wymagają kolejnych interwencji. Dzięki tej metodzie możemy uniknąć ponownego otwierania klatki piersiowej, a także skrócić czas hospitalizacji i rekonwalescencji” – mówi dr n. med. Krzysztof Godlewski, kierownik Pracowni Hemodynamicznej DSK UCK WUM.

Dla dziecka, które wcześniej przeszło już operację serca, różnica między kolejną sternotomią a zabiegiem wykonanym przez naczynie krwionośne ma szczególne znaczenie. Chodzi nie tylko o długość pobytu w szpitalu czy szybszy powrót do codziennego funkcjonowania. Leczenie wrodzonych wad serca trzeba rozpatrywać w perspektywie całego życia pacjenta. Każda kolejna interwencja powinna być więc planowana także z myślą o tym, jakie możliwości leczenia pozostawi na przyszłość.

Takie podejście wyraźnie widać w opublikowanym w 2026 r. międzynarodowym konsensusie dotyczącym wymiany zastawki płucnej u dzieci po korekcji tetralogii Fallota. Eksperci Society of Thoracic Surgeons, World Society for Pediatric and Congenital Heart Surgery oraz European Congenital Heart Surgeons Association podkreślają, że strategia powinna minimalizować łączną liczbę interwencji i związane z nimi ryzyko w ciągu całego życia, a jednocześnie chronić funkcję prawej komory oraz jakość życia dziecka.

Nie oznacza to jednak, że zabieg przezcewnikowy powinien automatycznie zastępować operację kardiochirurgiczną u każdego dziecka wymagającego wymiany zastawki płucnej. To istotne zastrzeżenie, zwłaszcza gdy informacje o małoinwazyjnych procedurach przedstawiane są jako prosta alternatywa dla operacji.

Tegoroczny konsensus wskazuje, że zarówno chirurgiczna, jak i przezcewnikowa wymiana zastawki mogą być dobrym rozwiązaniem, ale nie są równoważne w każdej sytuacji. Znaczenie mają m.in. anatomia drogi odpływu prawej komory, wielkość dziecka, dostęp naczyniowy, wcześniejsze operacje i przewidywane przyszłe interwencje. U mniejszych dzieci, zwłaszcza ważących poniżej 30 kg, oraz w przypadku niekorzystnej anatomii nadal preferowane może być leczenie chirurgiczne. Z kolei metoda przezcewnikowa może mieć szczególne znaczenie u pacjentów obciążonych wysokim ryzykiem kolejnej operacji.

Pozostaje także kwestia długoterminowych wyników. Eksperci zwracają uwagę, że w przypadku przezcewnikowej wymiany zastawki płucnej danych dotyczących bardzo odległych efektów jest nadal mniej niż w przypadku leczenia chirurgicznego. Jednym z powikłań wymagających obserwacji jest infekcyjne zapalenie wsierdzia. Dlatego małoinwazyjność nie może być jedynym kryterium wyboru metody.

W tym kontekście zabiegi przeprowadzone w Warszawie są ważne przede wszystkim jako poszerzenie możliwości leczenia dzieci, które już wcześniej wymagały interwencji kardiochirurgicznych. Nie chodzi o wyeliminowanie kardiochirurgii, ale o możliwość wyboru mniej obciążającej procedury tam, gdzie pozwalają na to anatomia i sytuacja kliniczna pacjenta.

Program przezskórnej implantacji zastawki płucnej u dzieci jest na WUM bardzo młody. Pierwszą taką procedurę zespół przeprowadził 15 kwietnia 2026 r. Kolejne dwa skuteczne zabiegi pokazują, że metoda zaczyna być wykorzystywana u następnych pacjentów.

Dla dzieci z wrodzonymi wadami serca rozwój takich technik ma znaczenie wykraczające poza pojedynczą hospitalizację. Współczesne leczenie coraz częściej nie kończy się na uratowaniu życia podczas pierwszej operacji. Jego kolejnym celem jest takie planowanie następnych interwencji, aby dziecko, a później dorosły pacjent, mogło przejść przez kolejne dekady życia z możliwie najmniejszym obciążeniem wynikającym z leczenia.

Źródło: WUM

Czy Polska potrzebuje kolejnego ośrodka przeszczepiającego serca, czy raczej wzmocnienia już istniejących centrów? Decyzja Ministerstwa Zdrowia o wydaniu zgody na uruchomienie programu transplantacji serca w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA wywołała jeden z najpoważniejszych sporów w polskiej transplantologii ostatnich lat. Rezygnacja konsultanta krajowego w dziedzinie kardiochirurgii prof. Mariusza Kuśmierczyka sprawiła, że dyskusja przestała dotyczyć wyłącznie jednego szpitala. Dziś pytania dotyczą sposobu organizacji całego systemu.

Transplantologia należy do najbardziej wymagających obszarów współczesnej medycyny. O sukcesie decydują nie tylko umiejętności chirurgów, ale także sprawnie działający system kwalifikacji chorych, całodobowa gotowość zespołów, koordynacja pobrań narządów, doświadczenie personelu oraz odpowiednia liczba wykonywanych procedur. Dlatego każda decyzja o uruchomieniu nowego programu transplantacyjnego ma znaczenie wykraczające daleko poza jedną placówkę.

Tak stało się również w przypadku decyzji Ministra Zdrowia o wydaniu pięcioletniego pozwolenia dla Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA na przechowywanie i przeszczepianie serc pobranych od zmarłych dawców. Program ma być realizowany w Klinice Kardiochirurgii i Transplantologii kierowanej przez prof. Piotra Suwalskiego. Oznacza to, że Warszawa stanie się jedynym miastem w Polsce posiadającym trzy ośrodki wykonujące transplantacje serca. Łącznie takich centrów będzie osiem.

Sama decyzja nie wzbudziłaby zapewne tak dużych emocji, gdyby nie reakcja prof. Mariusza Kuśmierczyka, konsultanta krajowego w dziedzinie kardiochirurgii i kierownika Kliniki Chirurgii Serca, Klatki Piersiowej i Transplantologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Profesor poinformował o rezygnacji zarówno z funkcji konsultanta krajowego, jak i członkostwa w Krajowej Radzie Transplantacyjnej, wskazując, że jest to protest przeciwko utworzeniu trzeciego programu transplantacji serca w stolicy.

Decyzja ma szczególny ciężar gatunkowy. Kadencja konsultanta krajowego miała zakończyć się dopiero w lutym 2030 roku, co oznacza, że profesor zrezygnował z pełnionej funkcji ponad trzy lata przed jej planowanym końcem. Jednocześnie, według dostępnych publicznie informacji, jego nazwisko nadal figuruje zarówno w wykazie konsultantów krajowych, jak i w składzie Krajowej Rady Transplantacyjnej, a Ministerstwo Zdrowia nie poinformowało dotąd o formalnym przyjęciu rezygnacji.

Sam spór nie dotyczy kompetencji nowego zespołu ani jakości kardiochirurgii prowadzonej w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA. Znacznie ważniejsze jest pytanie o organizację systemu transplantacyjnego w Polsce. Czy lepszym rozwiązaniem jest tworzenie nowych ośrodków, czy zwiększanie potencjału tych, które od lat wykonują największą liczbę przeszczepień?

Jeszcze w styczniu 2025 roku prof. Kuśmierczyk podczas konferencji Ministerstwa Zdrowia oceniał, że siedem funkcjonujących wówczas ośrodków w pełni zabezpiecza potrzeby kraju. Powstanie kolejnego programu nie zwiększa dostępności transplantacji w regionie dotąd pozbawionym takiej możliwości. Nowy ośrodek powstaje bowiem w mieście, w którym działają już dwa wysoko wyspecjalizowane centra.

Dyskusja dotyka jednego z najważniejszych problemów medycyny wysokospecjalistycznej: koncentracji doświadczenia. W transplantologii liczba wykonywanych procedur ma bezpośredni wpływ na utrzymanie kompetencji zespołów, organizację dyżurów oraz jakość opieki przed- i potransplantacyjnej. Jednocześnie większa liczba ośrodków może poprawić dostępność leczenia i zwiększyć bezpieczeństwo systemu, jeśli jeden z programów z różnych powodów ograniczy działalność.

Wątpliwości dotyczące organizacji nowego programu publicznie wyraził również były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Napisał: „A może jeden w pełni profesjonalny, świetnie finansowany? Spełniamy ambicje profesorów czy poprawiamy jakość?”

To pytanie dobrze oddaje istotę obecnej dyskusji. W ochronie zdrowia nie zawsze większa liczba placówek oznacza lepszy dostęp do leczenia. W przypadku transplantacji znaczenie mają także liczba dostępnych dawców, aktywność poszczególnych ośrodków, doświadczenie operatorów, finansowanie oraz możliwość utrzymania przez całą dobę wielodyscyplinarnych zespołów.

W tej sprawie szczególnego znaczenia nabiera rola Krajowej Rady Transplantacyjnej. To właśnie ten organ opiniuje wnioski placówek ubiegających się o zgodę na prowadzenie działalności transplantacyjnej. Nie wiadomo jednak, jakie stanowisko Rada zajęła wobec wniosku PIM MSWiA, jakie argumenty przedstawiono podczas posiedzenia ani czy wśród członków istniała jednomyślność.

Brakuje również odpowiedzi na pytania dotyczące analizy potrzeb zdrowotnych. Nie przedstawiono publicznie danych pokazujących przewidywaną liczbę wykonywanych transplantacji, wpływ nowego programu na funkcjonowanie pozostałych warszawskich ośrodków ani ocen dotyczących zabezpieczenia kadrowego i finansowego przedsięwzięcia.

To właśnie transparentność procesu decyzyjnego wydaje się dziś najważniejsza. Rozwój transplantologii jest celem, z którym trudno polemizować, jednak w medycynie wysokospecjalistycznej równie istotne jest racjonalne wykorzystanie ograniczonych zasobów. Odpowiedź na pytanie, czy trzeci program transplantacji serca w Warszawie poprawi wyniki leczenia i dostępność świadczeń, powinna opierać się na danych epidemiologicznych, analizach systemowych oraz ocenie ekspertów, a nie wyłącznie na formalnym spełnieniu wymagań organizacyjnych.

Spór, który rozpoczął się od decyzji administracyjnej, stał się debatą o kierunku rozwoju polskiej transplantologii. Jej rozstrzygnięcie będzie miało znaczenie nie tylko dla warszawskich ośrodków, lecz także dla przyszłego modelu organizacji najbardziej zaawansowanych procedur medycznych w Polsce.

Źródło: inf pras

Foto: WUM