Medicalpress

Radiologia interwencyjna pozwala wykonywać małoinwazyjne zabiegi pod kontrolą obrazowania, które znajdują zastosowanie m.in. w leczeniu udarów, nowotworów, krwotoków czy chorób dróg żółciowych. Ablacje guzów, embolizacje czy trombektomie mogą zmniejszać obciążenie organizmu i skracać rekonwalescencję, ale nie mają zastępować klasycznej chirurgii – wybór metody powinien zależeć od indywidualnej sytuacji pacjenta i decyzji zespołu wielodyscyplinarnego. O możliwościach radiologii interwencyjnej, barierach w dostępie do takich procedur w Polsce oraz rosnącej roli sztucznej inteligencji mówi prof. Magdalena Januszewicz, kierownik II Zakładu Radiologii Klinicznej UCK WUM.

Co to właściwie jest radiologia interwencyjna i czym różni się od „tradycyjnej” radiologii?

Radiologia interwencyjna to dziedzina medycyny, która zajmuje się zabiegami małoinwazyjnymi, przezskórnymi wykonywanymi pod kontrolą badań obrazowych. Można przyjąć, że jest to połączenie chirurgii i radiologii. Natomiast radiologia to po prostu diagnostyka obrazowa.

A jakie techniki obrazowania najczęściej się stosuje?

Najczęściej fluoroskopię. Jest to technika wykorzystująca promieniowanie rentgenowskie do generowania ruchomego obrazu wnętrza ciała w czasie rzeczywistym. Przypomina to film. Możemy też wykorzystywać obrazowanie za pomocą fal dźwiękowych (USG), tomografii komputerowej (TK) i rezonansu magnetycznego (RM).

Kiedy radiologia z narzędzia diagnostycznego stała się metodą leczenia?

Stało się to pod koniec lat 60. XX wieku, gdy rozwinęła się angiografia obwodowa a następnie koronarografia. Radiolodzy i kardiolodzy wykonujący te badania obserwowali zwężenia w tętnicach wieńcowych. To dało impuls do prób rozszerzania światła tętnic metodami wewnątrznaczyniowymi. Pierwsza udana próba poszerzenia tętnicy (udowej) cewnikami teflonowymi została przeprowadzona przez Charlesa Dottera w 1964 roku. Potem wprowadzono cewniki balonowe – pierwszy na świecie cewnik balonowy do przezskórnej angioplastyki wieńcowej (PTCA) został zaprojektowany i wykonany w latach 70. XX wieku przez Andreasa Gruentziga (wraz z zespołem). Historyczny, pierwszy udany zabieg poszerzenia tętnicy wieńcowej u człowieka przy użyciu takiego dwukanałowego cewnika z PVCA, Gruentzig przeprowadził we wrześniu 1977 roku w Zurychu. To wydarzenie rozpoczęło ogromny postęp technologiczny. I tak od cewników o grubości „sznurka” przeszliśmy do cewników cienkich jak włos, które są elastyczne, sprężyste i wytrzymałe. Pozwalają bezpiecznie dotrzeć przez naczynie bardzo daleko na jego obwód. Z czasem pojawiły się kolejne różnego rodzaju balony, a następnie wspomagające efekt poszerzania wewnątrznaczyniowe metalowe protezy – stenty. To już lata 80. XX wieku. Od tego czasu postęp technologiczny pozwala na coraz śmielsze i różnorodne zastosowania technik małoinwazyjnych. 

Czyli wszystko zaczęło się od zabiegów poszerzania naczyń. A co zdecydowało, że radiologia interwencyjna trafiła do onkologii? 

Gdy w badaniach naczyniowych radiolodzy zaczęli uwidaczniać guzy, narodziła się koncepcja embolizacji, czyli zamknięcia naczyń, które odżywiają nowotwór. Często np. wykonywano i wykonuje się do dziś zabiegi embolizacyjne guza nerki. Zwłaszcza przedoperacyjne, żeby podczas operacji uniknąć dużego krwawienia. Wygląda to tak, że do głównej tętnicy unaczyniającej guz podaje się przez cewnik materiał embolizacyjny. Na początku nie było zbyt wiele możliwości materiałowych, podstawowym materiałem był spongostan. Obecnie mamy dużo lepsze materiały i metody. Na przykład zabieg TACE (Transcatheter Arterial Chemoembolization) stosowany głównie w leczeniu raka wątroby. Polega on na tym, że działamy dwutorowo – bezpośrednio do guza podajemy jednocześnie materiał embolizacyjny i chemioterapeutyk. Chemioterapeutyk podany bezpośrednio może działać w dużym stężeniu. Lek pozostaje w guzie dłużej dzięki embolizacji, która zamyka naczynia odżywcze guza (dzięki czemu zmniejsza się przepływ).

Mówimy o guzach wątroby… Jakie jeszcze nowotwory można leczyć wykorzystując radiologię zabiegową?

Coraz więcej. Obecnie duży nacisk kładzie się na to, aby tam gdzie to możliwe wykonywać zabiegi jak najmniej inwazyjne. I rzeczywiście trafia do nas coraz więcej pacjentów, bo też mamy coraz większe możliwości technologiczne. W naszym ośrodku wykonujemy ablacje guzów wątroby, nerki, płuca i nadnercza. Przymierzamy się do wykonywania ablacji guzów kości. 
Stosujemy przy tym różne rodzaje ablacji – najczęściej termoablację lub krioablację.

Na czym te różne rodzaje ablacji polegają?

Główna różnica wynika z temperatury jaką stosujemy. Możemy wykorzystywać wysoką temperaturę – wtedy mówimy o termoablacji lub bardzo niską temperaturę – wówczas mamy do czynienia z krioablacją. 

Jak takie zabiegi wyglądają w praktyce?

W zabiegach ablacji chodzi o to, żeby jak najskuteczniej dostarczyć do guza określony rodzaj energii. Służą do tego igły ablacyjne. Mają one różną budowę w zależności od tego, jaki rodzaj energii przez nie przeprowadzamy. Takimi igłami przez nakłucie przezskórne docieramy do samego centrum guza. Trafiamy tam pod kontrolą tomografii komputerowej, USG lub MR. Czasami wystarcza jedna igła, niekiedy potrzebujemy kilku – tak jest zwykle w krioablacjach. 

Czy można powiedzieć, że np. krioablacja jest lepsza od termoablacji lub odwrotnie? 

To, jaką technikę zastosujemy, zależy od rodzaju guza, lokalizacji i narządu. Przy guzach nerki czy kości stosujemy w większości krioablację, czyli mrozimy nowotwór. Metodę tę stosujemy też często w leczeniu pacjentów z guzkami w płucach. Natomiast w przypadku guzów wątroby wykorzystujemy termoablację. 

Wspomniała Pani, że obecnie duży nacisk kładzie się na to, by wykonywać zabiegi najmniej inwazyjne, w tym zabiegi radiologii interwencyjnej. Jakie są ich zalety w porównaniu z klasyczną chirurgią? 

Zabiegi radiologii interwencyjnej stanowią mniejsze obciążenie dla organizmu. Trwają krócej, wymagają więc krótszego znieczulenia. Nie mamy rany ani „otwartej” otrzewnej, co zmniejsza ryzyko powikłań bakteryjnych. I wreszcie, okres rekonwalescencji jest znacznie krótszy niż w przypadku tradycyjnej chirurgii. 

Jednak u większości pacjentów onkologicznych nadal stosuje się klasyczną chirurgię. Dlaczego, skoro zabiegi małoinwazyjne mają tyle zalet?

Przede wszystkim nie chodzi o zastąpienie chirurgii radiologią interwencyjną. Chirurgia pozostaje podstawową i najlepiej przebadaną metodą leczenia wielu nowotworów, zwłaszcza gdy guz można bezpiecznie usunąć w całości. Ablacja jest natomiast szczególnie wartościowa u odpowiednio dobranych pacjentów – na przykład z niewielkim guzem, ograniczoną liczbą przerzutów, przeciwwskazaniami do operacji albo wtedy, gdy chcemy zachować jak najwięcej zdrowego narządu.

Problem polega na tym, że w Polsce metody małoinwazyjne nadal nie są dostępne na równych zasadach. Brakuje wyspecjalizowanych ośrodków, odpowiedniej infrastruktury, finansowania i radiologów interwencyjnych, a część pacjentów nie jest nawet konsultowana pod kątem takiego leczenia. Decyzje terapeutyczne nadal zbyt często podejmowane są bez udziału radiologa interwencyjnego.

Dlatego nie powinniśmy stawiać chirurgii i ablacji w opozycji. Są to metody uzupełniające się. Chodzi o to, aby każdy pacjent został oceniony przez wielodyscyplinarny zespół i otrzymał leczenie najlepiej dopasowane do swojej choroby – czasem będzie to operacja, czasem ablacja, a czasem połączenie kilku metod.

Wobec tego, jacy pacjenci onkologiczni są kwalifikowani do ablacji guzów?

Zazwyczaj zabiegi radiologii interwencyjnej wykonujemy u pacjentów „nieoperacyjnych”. Jeśli np. pacjent ma cztery małe przerzuty w wątrobie, to może się nie udać przeprowadzenie resekcji. A możliwości ablacyjne są. Decydują zatem wielkość i liczba zmian nowotworowych oraz ich rozmieszczenie. 

Warto tu zaznaczyć, że do zabiegu zawsze kwalifikuje pacjenta zespół multidyscyplinarny. Pacjent z chorobą nowotworową musi być oceniony zarówno pod względem anestezjologicznym (czy można go znieczulić do zabiegu), pod względem klinicznym (czy jest wydolny krążeniowo i oddechowo), pod względem chirurgicznym (czy jeżeli dojdzie do powikłań, chirurdzy będą mogli go zoperować) i wreszcie pod względem radiologicznym.

Radiologia interwencyjna zaczęła się od zabiegów naczyniowych i na początku dotyczyło to głównie naczyń wieńcowych. A czy można ją zastosować również w przypadku naczyń mózgowych, czyli w leczeniu udarów? 

Oczywiście, udary coraz częściej leczymy pod kontrolą obrazowania. W przypadku udaru niedokrwiennego dochodzi do zamknięcia naczynia przez skrzeplinę. Dzieje się to w różnych mechanizmach. Najczęściej u osób starszych z powodu spadku przepływu przez naczynia, obecności blaszek miażdżycowych, zwężeń i zagęszczenia krwi. Mówimy wówczas o udarze niedokrwiennym. Zwykle dochodzi do niego nad ranem. W świetle naczynia pojawia się skrzeplina i trzeba ją stamtąd wydobyć. Mamy na to w radiologii interwencyjnej dwie metody. Możemy zadziałać na zasadzie odessania, to znaczy pod kontrolą obrazowania docieramy do skrzepliny, rozbijamy ją i odsysamy. Druga metoda polega na tym, że wprowadzamy w skrzeplinę specjalny stent i tak jak korkociągiem „wykręcamy” z naczynia. 

Czy takie metody można zastosować u każdego pacjenta z udarem?  

Możliwość zastosowania leczenia wewnątrznaczyniowego zależy przede wszystkim od czasu, jaki upłynął od wystąpienia objawów udaru, oraz od stanu tkanki mózgowej. 

Kluczowe znaczenie ma tzw. okno terapeutyczne. W większości przypadków liczy się jak najszybsze przywrócenie przepływu krwi, jednak o kwalifikacji do zabiegu decyduje nie tylko czas, ale także stan tkanki mózgowej oceniany w badaniach obrazowych.

Warto zaznaczyć, że u niektórych osób, zwłaszcza z przewlekłymi zwężeniami tętnic, rozwija się tzw. krążenie oboczne, które częściowo kompensuje niedokrwienie. Dzięki temu tkanka mózgowa może pozostawać żywotna przez dłuższy czas niż wskazywałoby na to okno terapeutyczne, a możliwość leczenia utrzymuje się dłużej.

Dlatego przed podjęciem decyzji o zabiegu wykonujemy badania obrazowe, przede wszystkim tomografię komputerową wraz z oceną perfuzji mózgu. Pozwalają one sprawdzić zarówno drożność naczyń, jak i stan tkanki mózgowej. Oceniany jest obszar nieodwracalnie uszkodzony, tzw. rdzeń zawału (core), oraz otaczająca go strefa zagrożona, ale jeszcze możliwa do uratowania, czyli penumbra. Jeżeli obszar nieodwracalnych uszkodzeń jest niewielki, a penumbra duża, oznacza to, że przywrócenie przepływu krwi może przynieść pacjentowi istotne korzyści.

Badania te są szczególnie ważne wtedy, gdy nie wiadomo dokładnie, kiedy doszło do udaru, na przykład gdy objawy pojawiły się podczas snu. W takich sytuacjach o kwalifikacji do leczenia decyduje przede wszystkim stan mózgu widoczny w badaniach obrazowych, a nie wyłącznie czas od wystąpienia objawów.

Jakie jeszcze zabiegi można wykonać metodami radiologii interwencyjnej?

Możemy leczyć krwotoki z przewodu pokarmowego czy powikłania nadciśnienia wrotnego u pacjentów z marskością wątroby. Przykładem jest zabieg TIPS (przezszyjne wewnątrzwątrobowe zespolenie wrotno-systemowe), wykonywany u chorych z nawracającymi krwawieniami z żylaków przełyku. Pod kontrolą obrazowania, przez żyłę szyjną, wprowadzamy cewnik do układu żylnego wątroby i tworzymy połączenie między żyłą wrotną a krążeniem ogólnoustrojowym. Dzięki temu zmniejsza się ciśnienie w układzie wrotnym, a ryzyko kolejnych krwotoków znacząco spada.

Wykonujemy również wiele zabiegów dotyczących dróg żółciowych. Są to m.in. procedury odbarczenia zastoju żółci, poszerzania zwężeń oraz implantacji stentów. W przypadkach, gdy nie można dotrzeć do dróg żółciowych metodą endoskopową, wykonujemy te zabiegi przezskórnie.

W ostatnich latach ogromny postęp dotyczy także materiałów wykorzystywanych podczas zabiegów. Coraz częściej stosowane są nowoczesne stenty biodegradowalne wykonane ze stopów magnezu. Utrzymują one drożność dróg żółciowych przez kilka miesięcy, a następnie stopniowo się wchłaniają.

Czy polscy pacjenci mają dostęp do nowoczesnej radiologii interwencyjnej na poziomie porównywalnym z innymi krajami Europy?

Jeśli chodzi o wiedzę, umiejętności i doświadczenie lekarzy to są one równe europejskim. Problemem nie jest jakość specjalistów, lecz ich liczba. W Polsce pracuje około 3 tys. radiologów, z czego jedynie około 160 specjalizuje się w radiologii interwencyjnej. Nie jest to zawrotna liczba. Dla porównania – we Francji jest ich 1250, a w Niemczech ok 1600. Nadal istnieją również bariery systemowe. Część procedur nie jest odpowiednio wyceniona, a nowoczesny sprzęt i materiały są kosztowne. Brak sprawnych angiografów i tomografów zabiegowych jest bardzo istotną barierą, widoczną także w naszym ośrodku. Problemem pozostaje także organizacja opieki i kierowanie pacjentów do wyspecjalizowanych ośrodków. W onkologii sytuację poprawiło funkcjonowanie ścieżki DILO, jednak w wielu innych obszarach nadal brakuje sprawnego systemu kwalifikowania i przekazywania pacjentów do leczenia metodami radiologii interwencyjnej. 

Radiologia interwencyjna rozwija się bardzo dynamicznie. Skąd bierze się to tempo zmian?

To efekt ogromnego postępu technologicznego. Rozwój radiologii interwencyjnej wspomagają producenci sprzętu medycznego, cewników, stentów i zaawansowanych systemów obrazowania. Dzięki temu możliwe jest wykonywanie coraz bardziej precyzyjnych zabiegów przy jednoczesnym zmniejszaniu obciążenia dla pacjenta.

Nowoczesne technologie sprawiają, że procedury stają się bezpieczniejsze i bardziej komfortowe zarówno dla chorych, jak i dla operatorów. Jednocześnie medycyna coraz wyraźniej zmierza w stronę technik małoinwazyjnych, które pozwalają skrócić hospitalizację i przyspieszyć powrót do zdrowia.

Oczywiście istnieją granice takiego rozwoju. Są sytuacje, w których klasyczna chirurgia pozostanie niezastąpiona. Jednak obszar zastosowań metod małoinwazyjnych stale się poszerza.

Czy sztuczna inteligencja może zmienić radiologię interwencyjną?

Już dziś wspiera nas w planowaniu i wykonywaniu zabiegów. Zaawansowane programy komputerowe pomagają wyznaczyć najbezpieczniejszą drogę dojścia do zmiany, zaplanować przebieg procedury i zwiększyć jej precyzję.
Sztuczna inteligencja nie zastąpi jednak lekarza. Ostateczna decyzja zawsze należy do człowieka, który bierze odpowiedzialność za leczenie pacjenta. Należy więc traktować ją przede wszystkim jako zaawansowane narzędzie wspomagające planowanie i realizację zabiegów. Jej znaczenie będzie rosło wraz z rozwojem systemów obrazowania i nawigacji medycznej.

Źródło: WUM

Międzynarodowy Tydzień Świadomości Onkologii Interwencyjnej to dobra okazja, żeby powiedzieć wprost: w nowoczesnej onkologii nie wystarczą dziś już tylko chirurgia, onkologia kliniczna i radioterapia. Czwartym, równorzędnym filarem jest onkologia interwencyjna – zestaw małoinwazyjnych technik wykonywanych pod kontrolą badań obrazowych, który pozwala precyzyjnie diagnozować chorobę, celować w ogniska nowotworowe i skutecznie leczyć ból oraz powikłania.
To dziedzina rozwijająca się na świecie od dekad, obecna w międzynarodowych wytycznych, a mimo to w Polsce wciąż dramatycznie niedostępna dla większości chorych. W tym samym czasie, kiedy globalna społeczność podkreśla jej znaczenie, polskie środowisko radiologów interwencyjnych alarmuje: bez systemowych inwestycji i egzekwowania refundacji przełom pozostanie tylko na papierze. 

Czym jest onkologia interwencyjna – i dlaczego to zmienia reguły gry

Radiologia interwencyjna (zabiegowa) to dziedzina medycyny, w której lekarze wykonują zabiegi lecznicze i diagnostyczne pod kontrolą badań obrazowych – rentgena, tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego lub ultrasonografii. Jej częścią jest onkologia interwencyjna, czyli radiologia interwencyjna w onkologii – specjalizacja zajmująca się małoinwazyjnym leczeniem pacjentów z chorobami nowotworowymi.
„Radiologia interwencyjna obecna jest na każdym etapie choroby nowotworowej” – mówi dr hab. Grzegorz Rosiak, wiceprzewodniczący Sekcji Zabiegowej Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego UCK WUM. „Dziedzina ta obejmuje wiele procedur: diagnostykę małoinwazyjną (biopsje), zabiegi terapeutyczne (termoablacja, krioablacja, chemoembolizacja i radioembolizacja), leczenie bólu (neurolizy, blokady, krioneurolizy) czy wreszcie leczenie powikłań po innych terapiach onkologicznych (np. drenaże ropni, embolizacje krwawień). Dzięki tym zabiegom wielu pacjentów może uniknąć dużych operacji chirurgicznych, a czas powrotu do zdrowia jest znacznie krótszy.” 

Biopsja jako fundament nowoczesnej diagnostyki

W erze medycyny personalizowanej diagnostyka onkologiczna wymaga pobrania odpowiedniej ilości i jakości materiału do badań histopatologicznych i molekularnych. Radiolodzy interwencyjni wykonują biopsje gruboigłowe pod kontrolą tomografii komputerowej, które pozwalają precyzyjnie pobrać materiał z guza wątroby, płuca, nerki, trzustki, węzłów chłonnych czy kości.
Dzięki temu możliwe jest szybkie i pewne postawienie diagnozy oraz dobór leczenia celowanego. Niestety, w Polsce wciąż zbyt często stosuje się biopsje cienkoigłowe, które nie dostarczają wystarczającej ilości materiału diagnostycznego i często wymagają powtórzenia. 

Termoablacja i krioablacja: niszczenie guza bez skalpela

Zabiegi termoablacji i krioablacji umożliwiają zniszczenie nowotworów bez operacji chirurgicznej. Przez cienką igłę wprowadzaną przez skórę do wnętrza guza lekarz dostarcza energię cieplną lub zimno, które niszczą komórki nowotworowe. Zabieg trwa kilkadziesiąt minut, a pacjent najczęściej wraca do domu po 1–2 dniach.
Metody te stosuje się w leczeniu guzów wątroby, płuca, nerki czy kości i są one obecne w międzynarodowych wytycznych onkologicznych już od ponad 20 lat. 

Chemoembolizacja i radioembolizacja – celny atak w źródło choroby

Pod kontrolą angiografii lekarz wprowadza cewnik do naczynia krwionośnego zaopatrującego guz i podaje lek lub materiał radioaktywny bezpośrednio do nowotworu, ograniczając toksyczność dla zdrowych tkanek. Zabiegi te są szczególnie skuteczne w leczeniu guzów wątroby – w wielu przypadkach stanowią bezpieczniejszą i bardziej efektywną alternatywę dla klasycznej chemioterapii. 

Radiologia interwencyjna w opanowaniu bólu i powikłań

Radiolodzy interwencyjni wykonują także zabiegi zmniejszające ból – m.in. neurolizy i krioneurolizy – oraz procedury ratujące życie, takie jak drenaże ropni czy embolizacje krwawiących naczyń. Dzięki nim można uniknąć ponownych operacji i znacznie skrócić czas hospitalizacji. 

Polska wciąż poza europejskim standardem

„Niestety, według szacunków Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego, aż 90% polskich pacjentów onkologicznych nie ma dziś dostępu do procedur radiologii interwencyjnej” – mówi dr hab. Grzegorz Rosiak. „W Polsce nadal nie stosuje się wielu małoinwazyjnych metod leczenia, które w innych krajach dają realną szansę na wyleczenie. Zamiast tego dominują starsze, często paliatywne metody terapeutyczne – mniej skuteczne dla pacjenta i znacznie droższe.” 
Radiologia interwencyjna obniża koszty terapii, skraca hospitalizację i ogranicza potrzebę wizyt ambulatoryjnych, jednocześnie poprawiając wyniki leczenia. W krajach zachodnich jest uznawana za jeden z czterech filarów leczenia onkologicznego – w Polsce wciąż dopiero walczy o należne miejsce. 

Refundacja to nie wszystko – potrzebne inwestycje i sprzęt

W styczniu 2025 roku wykonano znaczący krok naprzód – Ministerstwo Zdrowia wprowadziło refundację termoablacji i krioablacji guzów płuc, kości i nadnerczy. To decyzja przełomowa, otwierająca drogę do szerszego stosowania małoinwazyjnych metod leczenia nowotworów.
„Niestety, w większości ośrodków brakuje odpowiedniego sprzętu, przez co nawet refundowane procedury nie mogą być wykonywane” – zauważa dr Rosiak. W ramach Narodowej Strategii Onkologicznej zaplanowano wsparcie inwestycyjne dla radiologii interwencyjnej, jednak – jak podkreśla ekspert – „choć na inwestycje w sprzęt medyczny w ramach budżetu NSO przeznaczono do tej pory około 1,5 miliarda złotych, na radiologię interwencyjną nie trafiły żadne środki”. 
„Liczymy, że w 2026 roku środki z budżetu NSO zostaną wreszcie przeznaczone na inwestycje w aparaturę i wyposażenie pracowni radiologii interwencyjnej tak, aby realizując założenia Strategii poprawić dostępność małoinwazyjnych metod leczenia i tym samym obniżyć koszty dla płatnika” – dodaje ekspert. 

Perspektywa pacjentki: „Radiologia interwencyjna uratowała mi życie”

Pani Bożena z Gdyni, pacjentka z wieloletnią historią choroby nowotworowej, mówi wprost: „Jestem przekonana, że radiologia interwencyjna uratowała mi życie. Z chorobą nowotworową zmagam się już ósmy rok. W 2024 roku zespół radiologów interwencyjnych pod kierunkiem dr. hab. Grzegorza Rosiaka przeprowadził u mnie dwukrotnie zabieg termoablacji guzów wtórnych (mięsaków) płuc (…). Po tych zabiegach niestety pojawił się kolejny przerzut – w kości krzyżowej (…). Ponieważ w Polsce nie było możliwości wykonania zabiegu ablacji tej zmiany, zabieg odbył się we Francji. W najnowszej kontroli guz praktycznie znikł – efekt jest więc fenomenalny. Bez radiologii interwencyjnej tak skuteczne leczenie nie byłoby możliwe.” 

Tydzień świadomości – czas na decyzje

Międzynarodowy Tydzień Świadomości Onkologii Interwencyjnej trwa od 27 do 31 października br. To nie tylko okazja do promocji wiedzy, ale i moment, by postawić pytanie: dlaczego polscy pacjenci mają dostęp do refundowanych świadczeń tylko teoretycznie?
Radiologia interwencyjna jest kluczowym elementem nowoczesnej onkologii – skraca czas leczenia, zmniejsza jego inwazyjność i poprawia jakość życia. Jeżeli Polska chce realnie realizować cele Narodowej Strategii Onkologicznej, inwestycje w ten obszar muszą stać się priorytetem.

Źródło: WUM
Radiologia interwencyjna (zabiegowa) to dziedzina medycyny, w której lekarze wykonują zabiegi lecznicze i diagnostyczne pod kontrolą badań obrazowych – rentgena, tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego lub ultrasonografii. Jej częścią jest onkologia interwencyjna, czyli radiologia interwencyjna w onkologii – specjalizacja zajmująca się małoinwazyjnym leczeniem pacjentów z chorobami nowotworowymi.
W tym tygodniu (od 27 do 31 października 2025 r.) obchodzimy kolejny Międzynarodowy Tydzień Świadomości Onkologii Interwencyjnej – inicjatywę, której celem jest zwiększenie wiedzy pacjentów, lekarzy i decydentów o możliwościach tej dynamicznie rozwijającej się dziedziny.

Radiologia interwencyjna – obecna na każdym etapie choroby nowotworowej
Radiologia interwencyjna obejmuje szeroki zakres procedur:
Dzięki nim wielu pacjentów może uniknąć dużych operacji chirurgicznych, a czas powrotu do zdrowia jest znacznie krótszy.

Biopsja – fundament nowoczesnej diagnostyki
W erze medycyny personalizowanej diagnostyka onkologiczna wymaga pobrania odpowiedniej ilości i jakości materiału do badań histopatologicznych i molekularnych. Radiolodzy interwencyjni wykonują biopsje gruboigłowe pod kontrolą tomografii komputerowej, które pozwalają precyzyjnie pobrać materiał z guza wątroby, płuca, nerki, trzustki, węzłów chłonnych czy kości.

Dzięki temu możliwe jest szybkie i pewne postawienie diagnozy oraz dobór leczenia celowanego. Niestety w Polsce wciąż zbyt często stosuje się biopsje cienkoigłowe, które nie dostarczają wystarczającej ilości materiału diagnostycznego i często wymagają powtórzenia.

Termoablacja i krioablacja – precyzyjne niszczenie guzów
Zabiegi termoablacji i krioablacji umożliwiają zniszczenie nowotworów bez operacji chirurgicznej.
Przez cienką igłę wprowadzaną przez skórę do wnętrza guza lekarz dostarcza energię cieplną lub zimno, które niszczą komórki nowotworowe. Zabieg trwa kilkadziesiąt minut, a pacjent najczęściej wraca do domu po 1–2 dniach.
Metody te stosuje się w leczeniu guzów wątroby, płuca, nerki czy kości i są one obecne w międzynarodowych wytycznych onkologicznych już od ponad 20 lat.

Chemoembolizacja i radioembolizacja
Pod kontrolą angiografii lekarz wprowadza cewnik do naczynia krwionośnego zaopatrującego guz i podaje lek lub materiał radioaktywny bezpośrednio do nowotworu, ograniczając toksyczność dla zdrowych tkanek.

Zabiegi te są szczególnie skuteczne w leczeniu guzów wątroby – w wielu przypadkach stanowią one bezpieczniejszą i bardziej efektywną alternatywę dla klasycznej chemioterapii.

Leczenie bólu i powikłań
Radiolodzy interwencyjni wykonują też zabiegi zmniejszające ból – m.in. neurolizy i krioneurolizy – oraz procedury ratujące życie, takie jak drenaże ropni czy embolizacje krwawiących naczyń. Dzięki nim można uniknąć ponownych operacji i znacznie skrócić czas hospitalizacji.
 
Polska potrzebuje rozwoju radiologii interwencyjnej
Radiologia interwencyjna w onkologii (onkologia interwencyjna) to jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się dziedzin współczesnej medycyny. W krajach Zachodu jest jednym z czterech podstawowych filarów leczenia onkologicznego:
Niestety, według szacunków Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego, aż 90% polskich pacjentów onkologicznych nie ma dziś dostępu do procedur radiologii interwencyjnej.

W naszym kraju mamy więc dostępne tylko 3 filary terapii onkologicznej:

 
90% polskich pacjentów onkologicznych nie ma dziś dostępu do radiologii interwencyjnej
 
W Polsce nadal nie stosuje się wielu małoinwazyjnych metod leczenia, które w innych krajach dają realną szansę na wyleczenie. Zamiast tego dominują starsze, często paliatywne metody terapeutyczne – mniej skuteczne dla pacjenta i znacznie droższe dla płatnika publicznego. Tymczasem radiologia interwencyjna obniża koszty terapii, zmniejsza liczbę powikłań, skraca czas hospitalizacji i ogranicza potrzebę wizyt ambulatoryjnych, przynosząc jednocześnie lepsze wyniki leczenia.

W styczniu 2025 roku wykonano jednak ogromny krok naprzód – Ministerstwo Zdrowia wprowadziło refundację termoablacji i krioablacji guzów płuc, kości i nadnerczy. To przełomowa decyzja, która otwiera drogę do szerszego stosowania tych nowoczesnych, małoinwazyjnych metod leczenia nowotworów. Niestety, w większości ośrodków brakuje odpowiedniego sprzętu, przez co nawet refundowane procedury nie mogą być wykonywane.

W ramach Narodowej Strategii Onkologicznej (NSO) zaplanowano wsparcie inwestycyjne dla radiologii interwencyjnej. W zadaniu 23.5 zapisano: „W latach 2023–2026 sfinansujemy inwestycje w aparaturę i sprzęt medyczny przeznaczone do wykonywania świadczeń z zakresu radiologii interwencyjnej, celem zagwarantowania pacjentom onkologicznym procesu terapeutycznego o odpowiedniej jakości i poziomie bezpieczeństwa.”

Niestety, choć na inwestycje w sprzęt medyczny w ramach budżetu NSO przeznaczono do tej pory około 1,5 miliarda złotych, na radiologię interwencyjną nie trafiły żadne środki.

Liczymy, że w 2026 roku środki z budżetu NSO zostaną wreszcie przeznaczone na inwestycje w aparaturę i wyposażenie pracowni radiologii interwencyjnej tak, aby realizując założenia Strategii poprawić dostępność małoinwazyjnych metod leczenia i tym samym obniżyć koszty dla Płatnika.

Opinia pacjentki:
Jestem przekonana, że radiologia interwencyjna uratowała mi życie. Z chorobą nowotworową zmagam się już ósmy rok. W 2024 roku zespół radiologów interwencyjnych pod kierunkiem dr Grzegorza Rosiaka, przeprowadził u mnie dwukrotnie zabieg termoablacji guzów wtórnych /mięsaków/ płuc. Szczególnie ważny był pierwszy zabieg, w którym ablacji poddany został agresywny guz w lewym płucu, którego nie można było zniszczyć  innymi metodami. Zabiegi, z uwagi na ich małą inwazyjność,  są dla pacjenta niesamowicie oszczędzające. Mam tego pełną świadomość, bo wcześniej dwukrotnie miałam klasyczne operacje chirurgiczne usuwania guzów. Po tych zabiegach niestety pojawił się kolejny przerzut – w kości krzyżowej. Zastosowano radioterapię, jednak nie przyniosła ona efektów – zmiana się powiększyła. Ponieważ w Polsce nie było możliwości wykonania zabiegu ablacji tej zmiany, zabieg odbył się we Francji. W najnowszej kontroli guz praktycznie znikł – efekt jest więc fenomenalny. Prawdopodobnie wkrótce będę przechodzić kolejny zabieg termoablacji, ponieważ pojawił się nowy, drobny guzek w płucu. Po każdym zabiegu bardzo szybko dochodziłam do dobrej formy co jest niezwykle istotne z punktu widzenia pacjenta. Bez radiologii interwencyjnej tak skuteczne leczenie nie byłoby możliwe.

Wdzięczna pacjentka – Bożena z Gdyni.

źródło: PLTR

W Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie przeprowadzono pierwsze w Polsce zabiegi krioablacji pierwotnego raka płuca. Łącznie wykonano trzy zabiegi tej nowoczesnej i małoinwazyjnej metody leczenia, dotychczas stosowanej głównie w terapii przerzutów nowotworowych do płuc.

Krioablacja polega na precyzyjnym niszczeniu komórek nowotworowych za pomocą bardzo niskich temperatur i stanowi przełom w krajowej radiologii interwencyjnej. Metoda umożliwia radykalne leczenie małozaawansowanych postaci raka płuca u pacjentów, którzy ze względu na liczne choroby współistniejące nie mogą być leczeni w sposób operacyjny ani radioterapią.

Zabiegi krioablacji przeprowadzono przezskórnie, pod kontrolą tomografii komputerowej, co pozwoliło na niezwykle precyzyjne zniszczenie zmian nowotworowych przy minimalnej inwazyjności i krótkim czasie rekonwalescencji. Stan wszystkich pacjentów po zabiegach jest dobry.

Zabiegi wykonali radiolodzy interwencyjni: dr n. med. Grzegorz Rosiak, dr n. med. Jacek Wakuliński, lek. Dariusz Konecki oraz lek. Mateusz Pajer z Zakładu Radiologii i Diagnostyki Obrazowej, którym kieruje dr n. med. Katarzyna Błasińska.

W zespole zabiegowym uczestniczyli również: mgr Justyna Hyska – technik elektroradiologii, Wioletta Łukasik – pielęgniarka Zakładu Radiologii, lek. Małgorzata Nierebińska – anestezjolog oraz pielęgniarki anestezjologiczne: Milena Kowalczyk, Beata Romaniuk i Halina Odżywolska. Dwóch pacjentów pozostaje pod opieką III Kliniki Chorób Płuc i Onkologii, kierowanej przez dr. n. med. Mateusza Polaczka, a ich bezpośrednim lekarzem prowadzącym jest lek. Natalia Klimek. Trzeci pacjent znajduje się pod opieką I Kliniki Chorób Płuc, której kierownikiem jest prof. dr hab. n. med. Witold Tomkowski, a opiekę bezpośrednią nad chorym sprawuje dr n. med. Małgorzata Jędrych.

Wszyscy pacjenci zostali zakwalifikowani do zabiegu podczas konsylium onkologicznego, które – po analizie stanu ogólnego i licznych obciążeń – uznało, że nie mogą być leczeni tradycyjnymi metodami.

To kolejny sukces radiologów interwencyjnych. W czerwcu br. wykonali pierwszy w Polsce zabieg termoablacji pierwotnego raka płuca. Zabieg ten stanowił przełom w krajowej radiologii interwencyjnej i otworzył nowe możliwości terapeutyczne dla pacjentów, którzy nie kwalifikują się do leczenia operacyjnego ani radioterapii. (https://www.igichp.edu.pl/2025/06/05/pierwszy-w-polsce-zabieg-termoablacji-pierwotnego-raka-pluca-wykonany-w-instytucie-gruzlicy-i-chorob-pluc/)

Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc, jako wiodący ośrodek pulmonologiczny w kraju, konsekwentnie rozwija program radiologii interwencyjnej w onkologii płuc, wdrażając nowoczesne, małoinwazyjne techniki leczenia, które poszerzają możliwości terapeutyczne dla pacjentów z chorobami nowotworowymi.

Źródło: Komunikat Prasowy

3 czerwca 2025 roku zapisze się na kartach historii polskiej medycyny jako dzień wyjątkowego postępu. W Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie przeprowadzono pierwszy w Polsce zabieg termoablacji pierwotnego raka płuca – poinformował PAP dr Grzegorz Rosiak, radiolog interwencyjny specjalizujący się w tego rodzaju małoinwazyjnych technikach terapeutycznych.
Dotąd termoablacja była wykorzystywana jedynie w leczeniu przerzutów nowotworowych do płuc. Tym razem po raz pierwszy metodę zastosowano do leczenia guza pierwotnego – co może oznaczać nową erę w opiece nad pacjentami, którzy nie kwalifikują się do klasycznych metod leczenia onkologicznego, takich jak operacja czy radioterapia.
 
Termoablacja polega na wprowadzeniu cienkiej igły do wnętrza zmiany nowotworowej i podgrzaniu jej za pomocą mikrofal do temperatury, która niszczy komórki raka. Cały zabieg wykonywany jest przezskórnie, pod kontrolą tomografii komputerowej, bez konieczności otwierania klatki piersiowej.

Jak tłumaczy dr Rosiak, zabieg wykonano u pacjenta z zaawansowaną niewydolnością oddechową, który nie kwalifikował się do klasycznej operacji chirurgicznej. Guz miał średnicę 18 mm, co czyniło go odpowiednim kandydatem do termoablacji – techniki dedykowanej guzom nieprzekraczającym 2–3 cm i znajdującym się we wczesnym stadium rozwoju, bez obecności przerzutów.

Nowa nadzieja dla trudnych przypadków
Zabieg przeprowadzili doświadczeni radiolodzy interwencyjni: Grzegorz Rosiak, Dariusz Konecki i Jacek Wakuliński, przy wsparciu zespołu anestezjologiczno-pielęgniarskiego i specjalistów z Zakładu Radiologii i Diagnostyki Obrazowej, kierowanego przez dr Katarzynę Błasińską. Opiekę torakochirurgiczną nad pacjentem sprawuje dr Krzysztof Karuś z Kliniki Chirurgii kierowanej przez prof. Tadeusza Orłowskiego, a decyzję o zakwalifikowaniu pacjenta do termoablacji podjął dr Mateusz Polaczek, kierownik III Kliniki Chorób Płuc i Onkologii.

Stan pacjenta po zabiegu oceniono jako dobry – jeszcze w tym tygodniu możliwe będzie jego wypisanie do domu.

Termoablacja refundowana przez NFZ od 2025 roku.

Warto podkreślić, że od 1 stycznia 2025 roku termoablacja mikrofalowa została objęta refundacją przez Narodowy Fundusz Zdrowia jako świadczenie gwarantowane w ramach leczenia szpitalnego. Zdaniem dr. Rosiaka to ogromny krok naprzód w zapewnianiu polskim pacjentom dostępu do skutecznych i małoinwazyjnych metod leczenia nowotworów.

Zabiegi termoablacyjne to standard w wielu krajach na świecie – ich zastosowanie w Polsce zyskuje coraz większe uznanie, a pionierskie działania, takie jak ten przeprowadzony w IGiChP w Warszawie, wyznaczają nową jakość w krajowej radiologii interwencyjnej.

Nowatorski zabieg przeprowadzony w Warszawie daje nadzieję na skuteczne leczenie pacjentów, dla których tradycyjne metody terapii są zbyt obciążające. To również dowód na to, że polska medycyna jest gotowa, by wdrażać światowe standardy w leczeniu raka płuca – jednej z najpoważniejszych chorób nowotworowych XXI wieku.

Źródło: naukawpolsce.pl

Wątroba to ten narząd, w którym przyrzuty raka jelita grubego powstają najczęściej. W każdym przypadku, kiedy jesteśmy w stanie wyciąć przerzuty z raka jelita grubego do wątroby, powinniśmy to zrobić. Dlatego, że to daje największe korzyści, jeśli chodzi o przeżycie. Inną z metod leczenia przerzutów do wątroby jest termoablacja.

W Polsce rak jelita grubego wykrywany jest u blisko 20 000 osób rocznie. Niestety, aż 65% przypadków diagnozujemy w III lub IV stadium choroby, kiedy jest już zaawansowana i dała przerzuty do węzłów chłonnych lub przerzuty odległe. Konsekwencją zbyt późnej diagnozy jest wciąż wysoka śmiertelność. Rocznie w Polsce umiera 12 000 osób. Warto podkreślić, że rak jelita grubego zdiagnozowany w I stadium rozwoju choroby daje niemal 100% wyleczalność. Dlatego wciąż zachęcamy do prowadzenia zdrowego stylu życia i zgłaszania się na kolonoskopię w ramach Programu Badań Przesiewowych w kierunku Raka Jelita Grubego prowadzonego przez Narodowy Fundusz Zdrowia. – wyjaśnia Iga Rawicka, Prezes Fundacji EuropaColon Polska.

We wrześniu działania Fundacji koncentrują się jednak na działaniach edukacyjnych skierowanych do pacjentów z rakiem jelita grubego z przerzutami w ramach już IV edycji organizowanej przez Fundację EuropaColon Polska kampanii „NIE MIEJ TEGO GDZIEŚ – WSZYSTKO NA TEMAT RAKA JELITA GRUBEGO”. 25. września obchodzony jest bowiem Światowy Dzień Przerzutowego Raka Jelita Grubego.

O przerzutach mówimy, gdy komórki nowotworowe przedostają się z ogniska pierwotnego do innych narządów. W raku jelita grubego to przede wszystkim wątroba i płuca, ale zdarzają się również inne lokalizacje. Przerzuty pojawią się u około 50% pacjentów. – wyjaśnia dr n. med. Leszek Kraj, onkolog kliniczny z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, i dodaje:

– W pierwszej kolejności po stwierdzeniu przerzutów zaczynamy od leczenia miejscowego, czyli leczenia chirurgicznego, radioterapii lub coraz częściej stosowanej radiologii zabiegowej, tzw. radiologii interwencyjnej. Celem leczenia jest dosłownie fizyczne usunięcie zmiany nowotworowej. W kolejnych etapach mamy do dyspozycji klasyczną chemioterapię, a następnie wprowadzamy leczenie personalizowane, w ramach którego dobieramy leczenie zarówno do samego pacjenta (jego preferencji, stanu ogólnego), jak i do profilu molekularnego samego nowotworu. W Polsce dysponujemy 4 liniami leczenia raka jelita grubego, w tym immunoterapią dla pacjentów z niestabilnością satelitarną. W przypadku rzadkich zaburzeń molekularnych mamy dostęp do leczenia w ramach procedury RDTL. Te wszystkie opcje terapeutyczne powodują, że dziś nawet przerzutowego raka jelita grubego możemy leczyć w sposób przewlekły, dając pacjentom szanse na dłuższe życie.  

Prof. dr n. med. Michał Grąt, chirurg transplantolog, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zapewnia, że zawsze u chorych, którzy zgłaszają się z przerzutami raka jelita grubego do wątroby, myślimy nawet o potencjalnym wyleczeniu z choroby nowotworowej. Możemy obecnie łączyć metody operacyjne z nieoperacyjnymi, np. metodami miejscowego zniszczenia zmian (termoablacji), które powinny być prowadzone w porozumieniu z onkologami w ramach zespołu interdyscyplinarnego.

Jesteśmy w stanie wykonywać operacje od małych wycięć fragmentów wątroby razem z przerzutami, do bardzo rozległych resekcji wątroby, czyli usunięcia części wątroby tam, gdzie znajdują się ogniska nowotworowe, tak, żeby zapewnić choremu jak najlepsze wyniki i jak najdłuższe przeżycie. Rozległe operacje, które kiedyś były obarczone bardzo dużym ryzykiem śmiertelności w okresie okołooperacyjnym i ryzykiem powikłań staramy się zastąpić operacjami mniej inwazyjnymi drogą laparoskopową – „przez dziurkę od klucza”. Potrafimy na podstawie badań obrazowych ocenić stan wątroby i odpowiednio zaplanować operację. Jednak zawsze kwalifikując chorego do operacji z powodu przerzutów raka jelita grubego, oceniamy bilans korzyści i strat. Kiedyś przeszczepienie wątroby z powodu przerzutów raka jelita grubego było uznawane za niemożliwe czy niewskazane, przerzuty były bezwzględnym przeciwwskazaniem do transplantacji. Dziś możemy części pacjentom, u których resekcja wątroby nie jest możliwa, zaproponować transplantację wątroby, gdy  uda nam się przy pomocy  leczenia systemowego, czyli podawania chemioterapii, uzyskać stabilizację choroby.  Tych chorych jesteśmy w stanie zakwalifikować do transplantacji wątroby z bardzo dobrymi wynikami odległymi, nieporównywalnymi do tych, które uzyskalibyśmy kontynuując jedynie leczenie systemowe.

Inną z metod leczenia przerzutów do wątroby jest termoablacja. Polega na niszczeniu nowotworów za pomocą wysokiej temperatury. Zabieg wykonuje się przezskórnie, nakłuwając zmianę igłą pod kontrolą tomografii komputerowej, ultrasonografii, czasem rezonansu. Na końcu igły wytwarzana jest wysoka temperatura, dzięki której niszczymy komórki nowotworowe i tylko niewielki margines zdrowej tkanki wokół. Dzięki temu oszczędzamy wątrobę na wypadek nawrotu choroby. To bezpieczna metoda z dużą skutecznością i niewielkim odsetkiem powikłań. Stosujemy ją coraz częściej, szczególnie u pacjentów obciążonych i starszych, u których spodziewamy się, że będą kolejne przerzuty w przyszłości. A możemy spodziewać się ich u 50-60% pacjentów w tym samym miejscu na wątrobie lub powstaną na niej nowe zmiany przerzutowe. – wyjaśnia radiolog interwencyjny, dr n. med. Grzegorz Rosiak z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Dziś już wiemy, że leczenie za pomocą termoablacji jest równie skuteczne, jak resekcja guzów, przy czym termoablacja jest zabiegiem bezpieczniejszym. U pacjentów z przerzutami do wątroby musimy ją oszczędzać, a termoablacja jest metodą, która na to pozwala. Do tej metody kwalifikują się pacjenci z małą ilością (do 5 sztuk) niewielkich guzów. Co ważne, jest to metoda powtarzalna. Termoablację można stosować również w przypadku przerzutów raka jelita grubego do płuc. Jednak metoda ta jest wciąż nierefundowana w Polsce. Choć mamy nadzieję, że to jednak wkrótce się zmieni.

Tym razem nasz specjalny wyświetlacz ledowy, na którym prezentowane są treści edukacyjne powstałe w ramach kampanii „Nie Miej Tego Gdzieś”, przeznaczone dla pacjentów z rakiem jelita grubego, będzie można zobaczyć w Centralnym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Warszawskiego przy ul. Banacha 1A. Dzięki wykorzystaniu kodu QR można przenieść się na stronę internetową kampanii „Nie Miej Tego Gdzieś”, gdzie zostały umieszczone materiały wideo z udziałem ekspertów zajmujących się leczeniem przerzutowego raka jelita grubego z CSK UW.

Więcej szczegółów na temat samej kampanii i materiały edukacyjne można znaleźć na poświęconej tej kampanii stronie: http://niemiejtegogdzies.pl/

źródło:Fundacja EuropaColon Polska 

Radiologia interwencyjna jest jedną z czterech metod leczenia nowotworów – obok chirurgii, onkologii klinicznej i radioterapii. Opiera się ona na małoinwazyjnych zabiegach, przeprowadzanych pod kontrolą badań obrazowych (RTG, TK, MR, USG). Niestety, zabiegi te – będące standardem postępowania w wielu krajach – w Polsce nie są dostępne dla większości pacjentów onkologicznych, pomimo kilkuletnich starań środowiska radiologicznego.
Radiologia interwencyjna na świecie
 
We Francji czy Wielkiej Brytanii wykonuje się tysiące zabiegów z zakresu radiologii interwencyjnej rocznie. W Polsce opóźnienie w zakresie dostępności radiologii interwencyjnej dla pacjentów onkologicznych sięga 15-20 lat w porównaniu do krajów zachodnich. Zabiegi od dawana są zalecane przez międzynarodowe wytyczne. Radiolodzy oceniają, że około 90 proc. pacjentów nie jest leczonych za pomocą radiologii interwencyjnej, chociaż powinni i czekają na decyzję Ministerstwa Zdrowia w sprawie szeregu procedur: krioablacji guzów nerki, płuca i kości, a także termoablacji płuca, kości i nadnerczy.
 
Starania o udostępnienie radiologii interwencyjnej pacjentom
 
Polskie Lekarskie Towarzystwo działa na rzecz udostępnienia tej innowacyjnej metody leczenia większej liczbie pacjentów. Towarzystwo przygotowało bardzo szczegółową dokumentację dotyczącą kwalifikacji nowych zabiegów, a wnioski (Karty Świadczenia Opieki Zdrowotnej) zostały złożone w Ministerstwa Zdrowia w lipcu i październiku 2021 roku przez Konsultanta Krajowego ds. Radiologii, prof. Jerzego Waleckiego. Jak dotąd, żaden z wniosków nie został przekazany do AOTMiT celem analizy i ostatecznie ich kwalifikacji do koszyka świadczeń gwarantowanych.
 
Szansa dla pacjentów
 
Radiologia interwencyjna pozwala na przeprowadzanie minimalnie inwazyjnych procedur zabiegowych pod kontrolą obrazu radiologicznego (USG, tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, fluoroskopia RTG). Zalicza się do nich m.in. termoablację, krioablację czy różnego rodzaju embolizacje. Stosuje się je m.in. w leczeniu raka jelita grubego, raka nerki, raka wątrobowokomórkowego czy raka płuca,. Radiologia interwencyjna odgrywa też istotną rolę w leczeniu paliatywnym i przeciwbólowym.
 
 
PRZYKŁADY wykorzystania radiologii internwencyjnej:
 
DIAGNOSTYKA:
Biopsje gruboigłowe pod kontrolą zaawansowanych technik (TK i MR)
 
LECZENIE NOWOTWORÓW:
Rak jelita grubego – leczenie przerzutów do wątroby i płuc przy pomocy termo- i krioablacji
Rak wątrobowokomórkowy – radykalne leczenie za pomocą ablacji i pomostowe za pomocą chemoembolizacji czy radioembolizacji
Rak nerki – radykalne leczenie za pomocą krio- i termoablacji oraz leczenie przerzutów do płuc i kości
Rak płuca – radykalne leczenie małych guzów za pomocą termo- i krioablacji
Czerniak – leczenie przerzutów do wątroby
Mięsaki – leczenie przerzutów do płuc
 
LECZENIE OBJAWOWE I PRZECIWBÓLOWE
Guzy trzustki, pęcherza, macicy – neurolizy
Rak piersi, prostaty, nerki, płuca, tarczycy:
– bolesne przerzuty do kręgosłupa – ablacja + wertebroplastyka
– bolesne przerzuty do innych kości – krioablacja
 
Brak możliwości odżywiania (guzy p. pokarmowego) – gastrostomia i jejunostomia
Żółtaczka – drenaż i stentowanie dróg żółciowych
Obrzęki w ucisku żyły głównej – stenty
Krwawienie – embolizacja

źródło: CEC

Radiologia interwencyjna jest jedną z czterech metod leczenia nowotworów – obok chirurgii, onkologii klinicznej i radioterapii. Opiera się ona na małoinwazyjnych zabiegach, przeprowadzanych pod kontrolą badań obrazowych (RTG, TK, MR, USG). Niestety, zabiegi te – będące standardem postępowania w wielu krajach – w Polsce nie są dostępne dla większości pacjentów onkologicznych, pomimo kilkuletnich starań środowiska radiologicznego.
Radiologia interwencyjna na świecie
 
We Francji czy Wielkiej Brytanii wykonuje się tysiące zabiegów z zakresu radiologii interwencyjnej rocznie. W Polsce opóźnienie w zakresie dostępności radiologii interwencyjnej dla pacjentów onkologicznych sięga 15-20 lat w porównaniu do krajów zachodnich. Zabiegi od dawana są zalecane przez międzynarodowe wytyczne. Radiolodzy oceniają, że około 90 proc. pacjentów nie jest leczonych za pomocą radiologii interwencyjnej, chociaż powinni i czekają na decyzję Ministerstwa Zdrowia w sprawie szeregu procedur: krioablacji guzów nerki, płuca i kości, a także termoablacji płuca, kości i nadnerczy.
 
Starania o udostępnienie radiologii interwencyjnej pacjentom
 
Polskie Lekarskie Towarzystwo działa na rzecz udostępnienia tej innowacyjnej metody leczenia większej liczbie pacjentów. Towarzystwo przygotowało bardzo szczegółową dokumentację dotyczącą kwalifikacji nowych zabiegów, a wnioski (Karty Świadczenia Opieki Zdrowotnej) zostały złożone w Ministerstwa Zdrowia w lipcu i październiku 2021 roku przez Konsultanta Krajowego ds. Radiologii, prof. Jerzego Waleckiego. Jak dotąd, żaden z wniosków nie został przekazany do AOTMiT celem analizy i ostatecznie ich kwalifikacji do koszyka świadczeń gwarantowanych.
 
Szansa dla pacjentów
 
Radiologia interwencyjna pozwala na przeprowadzanie minimalnie inwazyjnych procedur zabiegowych pod kontrolą obrazu radiologicznego (USG, tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, fluoroskopia RTG). Zalicza się do nich m.in. termoablację, krioablację czy różnego rodzaju embolizacje. Stosuje się je m.in. w leczeniu raka jelita grubego, raka nerki, raka wątrobowokomórkowego czy raka płuca,. Radiologia interwencyjna odgrywa też istotną rolę w leczeniu paliatywnym i przeciwbólowym.
 
 
PRZYKŁADY wykorzystania radiologii internwencyjnej:
 
DIAGNOSTYKA:
Biopsje gruboigłowe pod kontrolą zaawansowanych technik (TK i MR)
 
LECZENIE NOWOTWORÓW:
Rak jelita grubego – leczenie przerzutów do wątroby i płuc przy pomocy termo- i krioablacji
Rak wątrobowokomórkowy – radykalne leczenie za pomocą ablacji i pomostowe za pomocą chemoembolizacji czy radioembolizacji
Rak nerki – radykalne leczenie za pomocą krio- i termoablacji oraz leczenie przerzutów do płuc i kości
Rak płuca – radykalne leczenie małych guzów za pomocą termo- i krioablacji
Czerniak – leczenie przerzutów do wątroby
Mięsaki – leczenie przerzutów do płuc
 
LECZENIE OBJAWOWE I PRZECIWBÓLOWE
Guzy trzustki, pęcherza, macicy – neurolizy
Rak piersi, prostaty, nerki, płuca, tarczycy:
– bolesne przerzuty do kręgosłupa – ablacja + wertebroplastyka
– bolesne przerzuty do innych kości – krioablacja
 
Brak możliwości odżywiania (guzy p. pokarmowego) – gastrostomia i jejunostomia
Żółtaczka – drenaż i stentowanie dróg żółciowych
Obrzęki w ucisku żyły głównej – stenty
Krwawienie – embolizacja

źródło: CEC