Medicalpress
Polscy naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Medycznego w Warszawie oraz Międzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komórkowej dokonali przełomu w biologii molekularnej, opracowując pierwszą na świecie metodę chemicznej cyrkularyzacji mRNA. Osiągnięcie to, opisane w prestiżowym czasopiśmie Nature Communications, może znacząco wydłużyć czas życia terapeutycznego RNA, zwiększyć produkcję białek nawet kilkaset razy i otworzyć nowe możliwości leczenia genetycznych chorób rzadkich – w tym mukowiscydozy. To milowy krok w projektowaniu leków nowej generacji, który może zmienić oblicze medycyny spersonalizowanej.
Zespół badaczy, w skład którego wchodzą przedstawiciele Centrum Nowych Technologii Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Medycznego w Warszawie i Międzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komórkowej, dokonał bezprecedensowych osiągnięć w zakresie cyrkularyzacji mRNA – cząsteczki dostarczającej lecznicze geny. Jej kolista struktura uzyskana przez naukowców przyczynia się do wydłużenia czasu życia RNA, a co za tym idzie, dłuższej produkcji białek terapeutycznych. Jest to przełomowe dokonanie, które jest ważnym krokiem w projektowaniu nowej generacji leków RNA. W przyszłości mogą wspomóc leczenie genetycznych chorób rzadkich, w tym mukowiscydozy.

W pracy pt. „Chemical circularization of in vitro transcribed RNA for exploring circular mRNA design” opublikowanej 12 lipca br. na łamach czasopisma „Nature Communications” opisano kilka bezprecedensowych osiągnięć w cyrkularyzacji RNA, w tym chemiczną cyrkularyzację mRNA kodującego białko pełnej długości, chemiczną cyrkularyzację in vitro RNA, rozwój kolistych RNA, które ulegają translacji zależnej od CAP-u, oraz cyrkularyzację modyfikowanego RNA.

– Cyrkularne RNA jest nietypową formą informacyjnego RNA. Występuje ono w naturze, odkryto to stosunkowo niedawno, ale od kilku lat rozważa się również wykorzystanie terapeutyczne takiego mRNA. Istnieją metody biochemiczne jego syntezy, ale to podejście ma pewne wady. Główną jest między innymi to, że cyrkularne RNA ulega translacji jak RNA wirusowe. Natomiast żeby to cyrkularne RNA ulegało translacji tak jak nasze ludzkie RNA w komórkach, to należy tam zamontować strukturę CAP-u – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria prof. dr hab. Jacek Jemielity z Centrum Nowych Technologii Uniwersytetu Warszawskiego. – To, co my zrobiliśmy, to po raz pierwszy zamknęliśmy olbrzymie i bardzo wrażliwe cząsteczki, jakimi są RNA, metodami chemicznymi w kółko. To powoduje, że mogliśmy tam wprowadzić strukturę, która jest odpowiedzialna za translację w taki sposób, jak się to dzieje u ludzi.

Translacja to proces rozszyfrowywania informacji zawartej w mRNA, na podstawie której dochodzi do produkcji białek. Niezbędny jest do tego CAP (czapeczka), czyli struktura znajdująca się na końcu podłużnego RNA. Badacze utworzyli kółko i do chemicznego kolistego RNA zamontowali CAP. Jest to możliwe do przeprowadzenia tylko za pomocą chemii.

 Cyrkularne RNA ma szereg zalet. Najważniejszą jest to, że jest pozbawione końców, a w mRNA są one najsłabszymi ogniwami, od nich rozpoczyna się degradacja. Dzięki temu, że udało nam się wyeliminować te końce, łącząc je ze sobą i zamykając RNA w kółko, w takiej formie może ono trwać w komórkach dłużej i dzięki temu białko również może powstawać znacznie dłużej – tłumaczy prof. Jacek Jemielity.

W ten sposób RNA służy dłużej jako matryca do produkcji białek. W przypadku niektórych sekwencji mRNA ilość wyprodukowanego białka dla RNA, które „zamknięto w kółko” , w porównaniu do prekursorowego mRNA liniowego była nawet do 370 razy większa.

Naukowcy do stworzenia kolistej struktury RNA wykorzystali metodę chemiczną – reakcję, która była na tyle łagodna, aby nie uszkodzić cząsteczki RNA niezwykle wrażliwej na różnego typu warunki. Naukowcom wydawało się, że na większych cząsteczkach spotkanie dwóch końców jest mało prawdopodobne. Dlatego prace rozpoczęto od bardzo krótkich, kilkunastonukleotydowych fragmentów RNA.

 Ku naszemu zaskoczeniu to działało całkiem nieźle. Natomiast oczywiście sytuacja mogłaby się zupełnie zmienić, kiedy przechodzimy do takich mRNA, które już kodują jakieś białka – to są RNA o długości 1 tys. lub 2 tys. nukleotydów, najdłuższe, jakie testowaliśmy, to było 4 tys. nukleotydów RNA kodujące szczepionkę przeciw COVID-owi – mówi badacz. – Byliśmy niezwykle zaskoczeni tym, że mimo że cząsteczka jest olbrzymia i te dwa końce muszą się ze sobą spotkać, żeby przereagować, to ta reakcja zachodziła niezwykle efektywnie. Wydajność procesu cyrkularyzacji przekraczała nawet 60 proc.

Jak podkreśla, przeprowadzone badania pokazały, że bardzo wrażliwe cząsteczki RNA mogą ulegać reakcjom chemicznym.
– Kiedy rozpoczynaliśmy ten projekt, to ta myśl wydawała się zupełnie szalona. To otwiera zupełnie nową drogę w myśleniu o modyfikacjach RNA do zastosowań terapeutycznych – mówi ekspert z z Centrum Nowych Technologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Jeśli chodzi o wydłużenie czasu życia mRNA, pojawiają się nowe możliwe zastosowania tej technologii w leczeniu, które do tej pory były jedynie rozważane
 Są to rzadkie choroby genetyczne, czyli choroby, w których terapeutyczne białko musi być dostarczane znacznie dłużej niż w zastosowaniach szczepionkowych, ponieważ tamto białko terapeutyczne musi być produkowane przez całe życie pacjenta. Więc to liniowe RNA, które łatwo ulega degradacji, średnio nadaje się do takich zastosowań – podkreśla prof. Jacek Jemielity.

Jednym z przykładów jest mukowiscydoza – choroba płuc, w której białko będące transportem jonów jest zmutowane. 

– Jedna cegiełka w tym białku jest podmieniona na inną i to już powoduje dysfunkcję. Pomysłem na leczenie tego typu chorób jest dostarczanie RNA kodujące prawidłową formę tego białka – wyjaśnia ekspert.

Naukowiec podkreśla, że badania nad kulistą formą RNA wciąż są w początkowej fazie. Kolejnym celem zespołu badawczego jest m.in. podniesienie wydajności procesu cyrkularyzacji do nawet powyżej 80 proc.

 Będziemy również pracować nad zwiększeniem aktywności biologicznej. Pierwsze testy in vivo na myszach pokazują, że nasze cyrkularne RNA jest aktywne biologicznie, ale teraz będziemy optymalizować strukturę tego RNA, żeby produkcja białka nie tylko trwała znacznie dłużej, ale również była jak najwydajniejsza – tłumaczy prof. Jacek Jemielity. – Ostatnim etapem będzie oczywiście pokazanie zastosowań cyrkularnego RNA, czyli już w tej chwili myślimy o tym, na jakim modelu choroby chcemy pokazać, że ta technologia działa lepiej od tego, co już istnieje na rynku.

Opracowana przez polski zespół metoda chemicznej cyrkularyzacji mRNA jest nie tylko dowodem na innowacyjność krajowej nauki, ale także realną szansą na rozwój nowej klasy terapii genowych. Wydłużony czas działania RNA i możliwość jego translacji w sposób charakterystyczny dla ludzkich komórek otwierają perspektywy leczenia chorób dotychczas trudnych lub niemożliwych do terapii. Choć badania są wciąż na wczesnym etapie, ich potencjał budzi ogromne nadzieje w środowisku naukowym i medycznym na całym świecie.

Źródło: Newseria

Najważniejsze wyzwania dla rozwoju rynku biotechnologicznego były tematem międzynarodowej konferencji Central European BioForum 2024 (CEBioForum 2024). To największe wydarzenie branży w Polsce, w którym udział wzięło kilkuset uczestników reprezentujących firmy i instytucje sektora biotechnologicznego z Europy i Ameryki Północnej.
„Organizując konferencję, chcemy pokazać wzrost znaczenia sektora biotechnologicznego i to, jak coraz bardziej wpływa na gospodarkę w różnych obszarach” – mówiła, otwierając forum, dr Magdalena Kulczycka, dyrektor zarządzająca Związku Firm Biotechnologicznych BioForum.
Udział w forum wziął wiceminister rozwoju i technologii Jacek Tomczak, który wskazywał na rosnący wpływ biotechnologii na modernizację europejskiego przemysłu w takich obszarach jak żywność, materiały czy leki.

„Także Komisja Europejska widzi potencjał sektora i uważa go za kluczowy, czemu daje wyraz w swoich strategicznych celach rozwoju branży” – podkreślał.

Poinformował, że polski sektor biotechnologiczny jest wart ok. 2 mld zł. Polski rynek biotechnologiczny skupia ponad 200 firm i zatrudnia kilkanaście tysięcy pracowników. Biotechnologia odgrywa obecnie coraz większą rolę w rozwoju medycyny, rolnictwa, utylizacji nieczystości czy realizacji celów zrównoważonego rozwoju.

Terapie genowe, komercjalizacja i pozyskiwanie funduszy

Głównymi tematami dyskusji forum, z udziałem najważniejszych firm sektora biotechnologicznego, były m.in. kwestie wykorzystania terapii komórkowych i genetycznych w leczeniu chorób oraz rozwoju innowacji biotechnologicznych – od etapu badań laboratoryjnych do wejścia na rynek. Mówiono także o pozyskiwaniu funduszy na działalność, wyzwaniach związanych z bioprodukcją i komercjalizacją badań, przygotowaniu firmy do badań klinicznych, a także specyfice wejścia na rynek brytyjski i amerykański, kluczowych dla branży BioTech.

Dr Claire Skentelbery, dyrektorka generalna EuropaBio – Europejskiego Stowarzyszenia Bioprzemysłu, podkreślała, że biotechnologia, obok sztucznej inteligencji oraz technologii kwantowej i chipowej jest traktowana jako technologia krytyczna europejskiej gospodarki w obecnym czasie geopolitycznych napięć. Wskazywała na ważną rolę Polski w czasie planowanej prezydencji naszego kraju w Radzie Unii Europejskiej w 2025 r, szczególnie w kontekście regulacji dotyczących rynku farmaceutycznego (General Pharmaceutical Legislation), produkcji biotechnologicznej (Bio&Biomanufacturing Initiative), a także New Genomic Techniques (NGT) w rolnictwie.

Nie zabrakło także zagadnień dotyczących tworzenia innowacji biotechnologicznych, które mogą wspierać pacjentów z rzadkimi chorobami lub takimi, które są obecnie nieuleczalne. Udział w panelu na ten temat wzięli przedstawiciele: Novartis Gene Therapy & Rare Diseases, Agencji Badań Medycznych, PolTREG, kancelarii Wardyński & Partners oraz firmy ExecMind.

W dyskusji o przygotowaniu firm do badań klinicznych, co jest istotne w procesie komercjalizacji rozwiązań biotechnologicznych, udział wzięli reprezentanci: Pfizer, Polpharma Biologics, Bioton oraz Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN im. M. Nenckiego. Dyskusja przybliżała temat rozwoju innowacji w taki sposób, aby próg wejścia z nimi na rynek był jak najmniejszy i jak najmniej kosztowny.

Na konferencji dyskutowano także o finansowaniu firm biotechnologicznych, a w szczególności o uwarunkowaniach związanych z poszczególnymi formami finansowania – poprzez inwestycje funduszy kapitałowych, wejście na giełdę lub finansowanie działalności z pomocy publicznej, czyli grantów z agencji rządowych. Mówiono o wadach i zaletach każdego z rodzajów finansowania, które przybliżyli paneliści, dzieląc się swoimi doświadczeniami.

Nie zabrakło także dyskusji o globalnych trendach w biotechnologii oraz możliwościach i sposobach ekspansji polskich firm na rynki amerykański i brytyjski, które są rynkami pierwszego wyboru dla polskich firm biotech w ekspansji zagranicznej. Jednocześnie panel na temat wejścia na rynek brytyjski zapoczątkował program, który BioForum realizuje razem z brytyjskim ministerstwem biznesu i handlu i lokalnymi partnerami.

Nagrody CEBioForum

Jak co roku, podczas Gali wydarzenia wręczono nagrody CEBioForum Awards. Otrzymali je laureaci w czterech kategoriach: największy wpływ na rzecz rozwoju sektora biotechnologicznego w Polsce (nagroda personalna), współpraca R&D, Innowacyjny Startup i Specjalna Nagroda Jury.

Nagrodę w kategorii Innowacyjny Startup otrzymała firma Biotreat Vascular sp. z o.o. Została doceniona za wdrożenie innowacyjnego biomateriału poprawiającego leczenie dolegliwości układu krwionośnego.

Osobą o największym wpływie w branży wybrany został prof. dr hab. Jacek Jemielity. Doceniony został za wieloletni wkład w rozwój technologii, która została skomercjalizowana i zastosowana w szczepionkach opartych na mRNA przez wiodącą firmę farmaceutyczną.

W kategorii R&D Collaboration doceniona została firma Acellmed sp. z o.o. za stworzenie, wydrukowanej w technologii 3D, personalizowanej opaski na oko służącej do rekonstrukcji rogówki.

Nagrodą Jury wyróżniona została firma SDS Optic S.A. Doceniona została za działania wkładane w rozwój i komercjalizację na rynkach światowych polskiego wynalazku umożliwiającego szybką i precyzyjną diagnostykę nowotworu piersi wraz z nowoczesną terapią.

Organizator konferencji – Związek Firm Biotechnologicznych BioForum – reprezentuje ponad 30 największych podmiotów sektora biotechnologicznego w Polsce. Celem działalności Związku – jak mówi Robert Mikulski, prezes zarządu – jest integracja sektora i reprezentowanie interesów branży.

„Realizujemy to m.in. poprzez organizację międzynarodowych spotkań, podczas których ludzie, którzy tworzą lub zamierzają tworzyć firmy związane z biotechnologią, mają okazję do bezpośredniej wymiany doświadczeń” – podkreśla. Tegoroczne CEBioForum było XXII edycją konferencji.

Patronat nad wydarzeniem objęli Minister Rozwoju i Technologii, Prezydent m.st. Warszawy, Polska Agencja Inwestycji i Handlu (PAIH) oraz Agencja Badań Medycznych.

Źródło: BioForum

 – Morfologia to zwierciadło wszystkiego, co dzieje się w organizmie. Żeby skutecznie wykorzystywać zdobycze medycyny, najpierw trzeba chorobę zdiagnozować. Najważniejszą rolę odgrywają lekarze Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ), do których przychodzi pacjent. Ważne jest to, żeby wykazywali oni czujność onkologiczną i w razie potrzeby zalecali pacjentom podstawowe badanie, jakim jest morfologia – podkreśla prof. dr hab. n. med. Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, lekarz kierujący Oddziałem Hematologicznym Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli, prezes stowarzyszenia Hematologia Nowej Generacji.
Terapie genowe i komórkowe (CAR-T) już dziś spowodowały przełom w leczeniu niektórych chorób hematologicznych (chłoniaki, białaczki) i neurologicznych (SMA), a w przyszłości mają szansę być wykorzystywane także w szeregu innych schorzeń. Konieczna jest jednak bardzo wyrafinowana diagnostyka, która zaczyna się od prostego badania krwi i jego interpretacji – podkreślali eksperci podczas debaty „Czy nadal wszystko zaczyna się od badania kropli krwi? Od morfologii do terapii genowych i komórkowych”, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Hematologia Nowej Generacji.
 
 – Morfologia to zwierciadło wszystkiego, co dzieje się w organizmie. Żeby skutecznie wykorzystywać zdobycze medycyny, najpierw trzeba chorobę zdiagnozować. Najważniejszą rolę odgrywają lekarze Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ), do których przychodzi pacjent. Ważne jest to, żeby wykazywali oni czujność onkologiczną i w razie potrzeby zalecali pacjentom podstawowe badanie, jakim jest morfologia – podkreśla prof. dr hab. n. med. Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, lekarz kierujący Oddziałem Hematologicznym Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli, prezes stowarzyszenia Hematologia Nowej Generacji.

Morfologia to podstawa
Nieprawidłowy obraz morfologii może wskazywać np. na niedokrwistość z niedoboru żelaza, ale też na nowotwory hematologiczne, które rozwijają się powoli (np. przewlekła białaczka limfocytowa, przewlekła białaczka szpikowa, szpiczak plazmocytowy). – Objawy często są niespecyficzne, to np. osłabienie, łatwiejsze męczenie się, nocne poty, czasem chudnięcie (mimo dobrego apetytu), stany podgorączkowe, wybroczyny na skórze, powiększenie węzłów chłonnych. Bywa też, że objawów nie ma, a choroba jest wykrywana przypadkiem, gdy pacjent wykona morfologię. Dlatego zalecamy okresowe wykonywanie morfologii – mówi prof. dr hab. n. med. Tomasz Wróbel, kierownik Katedry i Kliniki Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku UM im. Piastów Śląskich.

Dobrze by było, żeby każdy pacjent wykonał raz w roku morfologię, choć jest to sprawa trudna i skomplikowana ze względu na możliwości Podstawowej Opieki Zdrowotnej, które dziś są zbyt małe. Chcielibyśmy, żeby na POZ były przeznaczane większe pieniądze, bo to tu pacjenci powinni być diagnozowani. Na razie jednak rzeczywistość mamy taką, że musimy oglądać każdą złotówkę. Na pewno jednak każdy lekarz powinien zlecić morfologię, gdy pacjent ma objawy, mogące wskazywać na nowotwór – mówi dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych, Rzecznik Prasowy Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce. Zwraca też uwagę na to, że od 1 lipca 2022 r. poprawiły się nowe możliwości diagnostyczne lekarzy POZ w zakresie zlecania badań w kierunku niedokrwistości z niedoboru żelaza (lekarz POZ może zlecić takie badania, jak ferrytyna, kwas foliowy, witamina B12). – Niezwykle ważne jest, żeby diagnostykę w kierunku niedokrwistości wykonywali lekarze rodzinni, nie kierowali pacjenta od razu do hematologa. W hematologii ogromnym problemem jest niedobór kadr, dlatego tak ważne jest, żeby w diagnostyce odciążali nas lekarze POZ – dodaje prof. Giannopoulos.

Współpraca między hematologami a lekarzami POZ jest podstawą szybkiej diagnostyki wielu nowotworów hematologicznych. Już kilka lat temu dzięki współpracy Polskiej Grupy Szpiczakowej i Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego z lekarzami rodzinnymi, udało się stworzyć i udostępnić lekarzom POZ kalkulator ułatwiający wczesną diagnozę szpiczaka plazmocytowego. – Tuż przed pandemią stworzyliśmy algorytm diagnostyczny dla splenomegalii. Jest dostępny na naszych stronach edukacyjnych (hematologia.edu.pl, hematoonkologia.pl, hng.com.pl), warto żeby lekarze rodzinni z niego korzystali – mówi prof. Giannopoulos.

Interpretacja morfologii w sieci?
Poza samym wykonaniem morfologii niezwykle ważna jest jej prawidłowa interpretacja. Z wynikiem badania pacjent powinien przyjść na wizytę do lekarza, wiele osób szuka jednak podpowiedzi w Internecie.

Zawsze zalecamy wizytę i rozmowę z lekarzem, który widzi pacjenta i potrafi zinterpretować objawy. Nie zawsze jednak taka wizyta jest szybko możliwa. Są już algorytmy, które mogą dopomóc w samodzielnej interpretacji wyników. Istnieją platformy, na których pacjenci poszukujący diagnozy mogą wpisać swoje dane, objawy, które zostaną przeanalizowane w sposób automatyczny, a następnie zweryfikowane przez konsylium lekarskie. Choć nie można całkowicie poprzestać na wirtualnej interpretacji wyników bez zobaczenia pacjenta, to jednak warto mądrze wykorzystać postęp technologiczny. Dlatego na stronach hematologia.edu.pl, hematoonkologia.pl dostępny jest kalkulator do interpretacji morfologii, który jest narzędziem edukacyjnym, a interpretacje wyników pochodzą ze sprawdzonego źródła i opatrzone są komentarzem lekarza. Tygodniowo ponad 1000 osób korzysta z takich analiz – zaznacza prof. Giannopoulos.

Terapie genowe i komórkowe w hematoonkologii
Coraz częściej w leczeniu nowotworów krwi wykorzystuje się nowoczesne leki celowane, a także terapie genowe i komórkowe. – Podstawą jest jednak dogłębna diagnostyka: genetyczna, molekularna, cytometryczna. Posługujemy się bardzo wyrafinowanymi metodami, ponieważ jest wiele terapii celowanych, które korygują określone zmiany genetyczne. Musimy mieć dokładne informacje na temat choroby, żeby móc zastosować właściwe leczenie – podkreśla prof. Wróbel.

Najnowszą metodą leczenia, coraz szerzej stosowaną w hematoonkologii, są komórki CAR-T. – Od pacjenta są pobierane limfocyty T, następnie zmieniane metodami inżynierii genetycznej i z powrotem podawane pacjentowi. Terapie genowe wkraczają do hematoonkologii w sposób pośredni: nie są bezpośrednio naprawiane geny u pacjenta, tylko pośrednio, w produkcie komórkowym, który później otrzymuje chory. Technologie CAR-T są już dostępne w ostrej białaczce limfoblastycznej, w chłoniakach rozlanych z dużych komórek B, pierwotnym chłoniaku śródpiersia, a ostatnio zostały zarejestrowane komórki CAR-T w szpiczaku plazmocytowym – wymienia prof. Giannopoulos.

Technologie CAR-T bardzo szybko się rozwijają: w Polsce już 34 pacjentów zostało zakwalifikowanych do ich podania. – Oprócz CAR-T, które zostały zarejestrowane jako leki, dzięki grantom z Agencji Badań Medycznych są w Polsce rozwijane tzw. „akademickie CAR-T”: poszczególne ośrodki badawcze pracują nad własnymi produktami. Ta technologia cały czas rozwija bardzo dynamicznie; to marzenie, że uda nam się leczyć każdy nowotwór siłami pacjenta – mówi prof. Wróbel.

Kierowany przez niego ośrodek jest już w trakcie rejestracji pierwszego badania klinicznego dotyczącego CAR-T. – Chcielibyśmy już w przyszłym roku podać pierwszemu pacjentowi nasze komórki CAR-T, mamy nawet nadzieję, że uda się to już w pierwszym półroczu. Chcemy rekrutować do badania pacjentów, którzy mają bardzo agresywne chłoniaki, ale nie spełniają warunków włączenia do istniejących programów lekowych. W naszym badaniu chcemy podać  komórki CAR-T ok. 30 pacjentom, część to będą dzieci. Mamy już sprzęt, mamy technologię, mam nadzieję, że przeszkody administracyjne uda się pokonać – dodaje prof. Wróbel.

Prof. Giannopoulos zwraca też uwagę, że komórki CAR-T powinny być podawane nie tylko w ośrodkach prowadzących przeszczepienia szpiku. – W Polsce wykonuje się zbyt mało transplantacji szpiku, jesteśmy na piątym miejscu od końca w Europie pod tym względem. Musimy rozwijać podawanie CAR-T tak, by nie spowodowało to wydłużenia kolejki pacjentów do transplantacji szpiku – zaznacza prof. Giannopoulos.

Terapie genowe w neurologii
Terapie genowe przebojem wchodzą również do neurologii. Od 1 września jest w Polsce refundowana terapia genowa w SMA (rdzeniowy zanik mięśni), otrzymało ją już pierwsze dziecko zdiagnozowane w wyniku badania przesiewowego. Dr hab. n. med. Magdalena Chrościńska-Krawczyk z Kliniki Neurologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie, konsultant wojewódzki w dziedzinie neurologii dziecięcej, ma w Polsce największe doświadczenia w podawaniu terapii genowej w SMA: stosowała ją od 2020 r. u dzieci, których rodzice zakupili lek poprzez zbiórki publiczne. – Podałam terapię genową 34 dzieciom, najmłodsze miało 5 miesięcy, najstarsze 3 lata: podstawą było kryterium wagowe, gdyż zgodnie z ChPL produktu leczniczego, terapię genową można podać dziecku do 13,5 kg. Efektem jest poprawa siły mięśniowej, napięcia mięśniowego oraz funkcji oddechowych. Jednak im młodsze dziecko i mniej objawowe, tym lepsze efekty. Dlatego tak dobre efekty daje terapia genowa u niemowląt  – mówi dr hab. Magdalena Chrościńska-Krawczyk.

Ogromnym przełomem jest możliwość wczesnej diagnozy dzięki badaniom przesiewowym noworodków. – Dziś każde dziecko w Polsce po urodzeniu ma wykonane badania przesiewowe w kierunku SMA; jeśli pojawia się podejrzenie choroby, wykonuje się badanie weryfikujące. Jeżeli choroba zostaje potwierdzona, dziecko już w okresie noworodkowym może dostać terapię genową lub inną stosowaną w leczeniu SMA – zaznacza ekspertka.
Prowadzone są też badania kliniczne terapii genowych w innych chorobach neurologicznych, m.in. adrenoleukodystrofii, zespole Retta. – Terapie genowe mają szansę zmienić sytuację pacjentów, którzy jeszcze niedawno wydawali się nieuleczalnie chorzy. To jest przyszłość, która dzieje się na naszych oczach – mówi dr hab. Magdalena Chrościńska-Krawczyk.
 
Konieczna współpraca specjalistów z lekarzami POZ
Coraz więcej pacjentów będzie otrzymywać nowoczesne terapie celowane, CAR-T, genowe. Po zakończeniu leczenia powinni jednak trafić również pod opiekę lekarzy Podstawowej Opieki Zdrowotnej. Stąd wyzwanie dla lekarzy POZ, którzy muszą wiedzieć, jak tymi pacjentami się zająć i jaką otoczyć ich opieką. – Lekarze rodzinni mają dziś jeszcze bardzo niewielkie doświadczenie w prowadzeniu pacjentów, którzy otrzymywali nowoczesne terapie genowe i komórkowe. Niewiele wiedzą, jak się nimi opiekować. Ważne jest kształcenie w tym zakresie, od tego będzie zależało zdrowie pacjenta – zwraca uwagę dr Sutkowski.

Z wagi przekazywania wiedzy lekarzom POZ doskonale zdają sobie sprawę zarówno neurolodzy, jak hematolodzy: – Pediatrzy, którzy będą mieli pod opieką dzieci z SMA po zastosowaniu terapii genowej, na pewno powinni zwracać baczną uwagę, np. jak przebiegają u nich infekcje, a także, czy nie pojawia się osłabienie siły mięśniowej. Powinni być w ścisłym kontakcie z neurologiem – zaznacza dr hab. Magdalena Chrościńska-Krawczyk.

Myślę, że lekarze rodzinni są merytorycznie bardzo dobrze przygotowani do prowadzenia pacjentów, jednak w każdej dziedzinie medycyny jest ogromny postęp, zaś do lekarza POZ trafiają wszyscy chorzy. Dlatego lekarzom rodzinnym trzeba przekazać najistotniejsze rzeczy, by opieka nad pacjentami leczonymi najnowocześniejszymi terapiami, była kompleksowa. To duże wyzwanie, także edukacyjne – podkreśla prof. Wróbel.
 
źrodło: komunikat prasowy
 – Morfologia to zwierciadło wszystkiego, co dzieje się w organizmie. Żeby skutecznie wykorzystywać zdobycze medycyny, najpierw trzeba chorobę zdiagnozować. Najważniejszą rolę odgrywają lekarze Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ), do których przychodzi pacjent. Ważne jest to, żeby wykazywali oni czujność onkologiczną i w razie potrzeby zalecali pacjentom podstawowe badanie, jakim jest morfologia – podkreśla prof. dr hab. n. med. Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, lekarz kierujący Oddziałem Hematologicznym Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli, prezes stowarzyszenia Hematologia Nowej Generacji.
Terapie genowe i komórkowe (CAR-T) już dziś spowodowały przełom w leczeniu niektórych chorób hematologicznych (chłoniaki, białaczki) i neurologicznych (SMA), a w przyszłości mają szansę być wykorzystywane także w szeregu innych schorzeń. Konieczna jest jednak bardzo wyrafinowana diagnostyka, która zaczyna się od prostego badania krwi i jego interpretacji – podkreślali eksperci podczas debaty „Czy nadal wszystko zaczyna się od badania kropli krwi? Od morfologii do terapii genowych i komórkowych”, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Hematologia Nowej Generacji.
 
 – Morfologia to zwierciadło wszystkiego, co dzieje się w organizmie. Żeby skutecznie wykorzystywać zdobycze medycyny, najpierw trzeba chorobę zdiagnozować. Najważniejszą rolę odgrywają lekarze Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ), do których przychodzi pacjent. Ważne jest to, żeby wykazywali oni czujność onkologiczną i w razie potrzeby zalecali pacjentom podstawowe badanie, jakim jest morfologia – podkreśla prof. dr hab. n. med. Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, lekarz kierujący Oddziałem Hematologicznym Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli, prezes stowarzyszenia Hematologia Nowej Generacji.

Morfologia to podstawa
Nieprawidłowy obraz morfologii może wskazywać np. na niedokrwistość z niedoboru żelaza, ale też na nowotwory hematologiczne, które rozwijają się powoli (np. przewlekła białaczka limfocytowa, przewlekła białaczka szpikowa, szpiczak plazmocytowy). – Objawy często są niespecyficzne, to np. osłabienie, łatwiejsze męczenie się, nocne poty, czasem chudnięcie (mimo dobrego apetytu), stany podgorączkowe, wybroczyny na skórze, powiększenie węzłów chłonnych. Bywa też, że objawów nie ma, a choroba jest wykrywana przypadkiem, gdy pacjent wykona morfologię. Dlatego zalecamy okresowe wykonywanie morfologii – mówi prof. dr hab. n. med. Tomasz Wróbel, kierownik Katedry i Kliniki Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku UM im. Piastów Śląskich.

Dobrze by było, żeby każdy pacjent wykonał raz w roku morfologię, choć jest to sprawa trudna i skomplikowana ze względu na możliwości Podstawowej Opieki Zdrowotnej, które dziś są zbyt małe. Chcielibyśmy, żeby na POZ były przeznaczane większe pieniądze, bo to tu pacjenci powinni być diagnozowani. Na razie jednak rzeczywistość mamy taką, że musimy oglądać każdą złotówkę. Na pewno jednak każdy lekarz powinien zlecić morfologię, gdy pacjent ma objawy, mogące wskazywać na nowotwór – mówi dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych, Rzecznik Prasowy Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce. Zwraca też uwagę na to, że od 1 lipca 2022 r. poprawiły się nowe możliwości diagnostyczne lekarzy POZ w zakresie zlecania badań w kierunku niedokrwistości z niedoboru żelaza (lekarz POZ może zlecić takie badania, jak ferrytyna, kwas foliowy, witamina B12). – Niezwykle ważne jest, żeby diagnostykę w kierunku niedokrwistości wykonywali lekarze rodzinni, nie kierowali pacjenta od razu do hematologa. W hematologii ogromnym problemem jest niedobór kadr, dlatego tak ważne jest, żeby w diagnostyce odciążali nas lekarze POZ – dodaje prof. Giannopoulos.

Współpraca między hematologami a lekarzami POZ jest podstawą szybkiej diagnostyki wielu nowotworów hematologicznych. Już kilka lat temu dzięki współpracy Polskiej Grupy Szpiczakowej i Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego z lekarzami rodzinnymi, udało się stworzyć i udostępnić lekarzom POZ kalkulator ułatwiający wczesną diagnozę szpiczaka plazmocytowego. – Tuż przed pandemią stworzyliśmy algorytm diagnostyczny dla splenomegalii. Jest dostępny na naszych stronach edukacyjnych (hematologia.edu.pl, hematoonkologia.pl, hng.com.pl), warto żeby lekarze rodzinni z niego korzystali – mówi prof. Giannopoulos.

Interpretacja morfologii w sieci?
Poza samym wykonaniem morfologii niezwykle ważna jest jej prawidłowa interpretacja. Z wynikiem badania pacjent powinien przyjść na wizytę do lekarza, wiele osób szuka jednak podpowiedzi w Internecie.

Zawsze zalecamy wizytę i rozmowę z lekarzem, który widzi pacjenta i potrafi zinterpretować objawy. Nie zawsze jednak taka wizyta jest szybko możliwa. Są już algorytmy, które mogą dopomóc w samodzielnej interpretacji wyników. Istnieją platformy, na których pacjenci poszukujący diagnozy mogą wpisać swoje dane, objawy, które zostaną przeanalizowane w sposób automatyczny, a następnie zweryfikowane przez konsylium lekarskie. Choć nie można całkowicie poprzestać na wirtualnej interpretacji wyników bez zobaczenia pacjenta, to jednak warto mądrze wykorzystać postęp technologiczny. Dlatego na stronach hematologia.edu.pl, hematoonkologia.pl dostępny jest kalkulator do interpretacji morfologii, który jest narzędziem edukacyjnym, a interpretacje wyników pochodzą ze sprawdzonego źródła i opatrzone są komentarzem lekarza. Tygodniowo ponad 1000 osób korzysta z takich analiz – zaznacza prof. Giannopoulos.

Terapie genowe i komórkowe w hematoonkologii
Coraz częściej w leczeniu nowotworów krwi wykorzystuje się nowoczesne leki celowane, a także terapie genowe i komórkowe. – Podstawą jest jednak dogłębna diagnostyka: genetyczna, molekularna, cytometryczna. Posługujemy się bardzo wyrafinowanymi metodami, ponieważ jest wiele terapii celowanych, które korygują określone zmiany genetyczne. Musimy mieć dokładne informacje na temat choroby, żeby móc zastosować właściwe leczenie – podkreśla prof. Wróbel.

Najnowszą metodą leczenia, coraz szerzej stosowaną w hematoonkologii, są komórki CAR-T. – Od pacjenta są pobierane limfocyty T, następnie zmieniane metodami inżynierii genetycznej i z powrotem podawane pacjentowi. Terapie genowe wkraczają do hematoonkologii w sposób pośredni: nie są bezpośrednio naprawiane geny u pacjenta, tylko pośrednio, w produkcie komórkowym, który później otrzymuje chory. Technologie CAR-T są już dostępne w ostrej białaczce limfoblastycznej, w chłoniakach rozlanych z dużych komórek B, pierwotnym chłoniaku śródpiersia, a ostatnio zostały zarejestrowane komórki CAR-T w szpiczaku plazmocytowym – wymienia prof. Giannopoulos.

Technologie CAR-T bardzo szybko się rozwijają: w Polsce już 34 pacjentów zostało zakwalifikowanych do ich podania. – Oprócz CAR-T, które zostały zarejestrowane jako leki, dzięki grantom z Agencji Badań Medycznych są w Polsce rozwijane tzw. „akademickie CAR-T”: poszczególne ośrodki badawcze pracują nad własnymi produktami. Ta technologia cały czas rozwija bardzo dynamicznie; to marzenie, że uda nam się leczyć każdy nowotwór siłami pacjenta – mówi prof. Wróbel.

Kierowany przez niego ośrodek jest już w trakcie rejestracji pierwszego badania klinicznego dotyczącego CAR-T. – Chcielibyśmy już w przyszłym roku podać pierwszemu pacjentowi nasze komórki CAR-T, mamy nawet nadzieję, że uda się to już w pierwszym półroczu. Chcemy rekrutować do badania pacjentów, którzy mają bardzo agresywne chłoniaki, ale nie spełniają warunków włączenia do istniejących programów lekowych. W naszym badaniu chcemy podać  komórki CAR-T ok. 30 pacjentom, część to będą dzieci. Mamy już sprzęt, mamy technologię, mam nadzieję, że przeszkody administracyjne uda się pokonać – dodaje prof. Wróbel.

Prof. Giannopoulos zwraca też uwagę, że komórki CAR-T powinny być podawane nie tylko w ośrodkach prowadzących przeszczepienia szpiku. – W Polsce wykonuje się zbyt mało transplantacji szpiku, jesteśmy na piątym miejscu od końca w Europie pod tym względem. Musimy rozwijać podawanie CAR-T tak, by nie spowodowało to wydłużenia kolejki pacjentów do transplantacji szpiku – zaznacza prof. Giannopoulos.

Terapie genowe w neurologii
Terapie genowe przebojem wchodzą również do neurologii. Od 1 września jest w Polsce refundowana terapia genowa w SMA (rdzeniowy zanik mięśni), otrzymało ją już pierwsze dziecko zdiagnozowane w wyniku badania przesiewowego. Dr hab. n. med. Magdalena Chrościńska-Krawczyk z Kliniki Neurologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie, konsultant wojewódzki w dziedzinie neurologii dziecięcej, ma w Polsce największe doświadczenia w podawaniu terapii genowej w SMA: stosowała ją od 2020 r. u dzieci, których rodzice zakupili lek poprzez zbiórki publiczne. – Podałam terapię genową 34 dzieciom, najmłodsze miało 5 miesięcy, najstarsze 3 lata: podstawą było kryterium wagowe, gdyż zgodnie z ChPL produktu leczniczego, terapię genową można podać dziecku do 13,5 kg. Efektem jest poprawa siły mięśniowej, napięcia mięśniowego oraz funkcji oddechowych. Jednak im młodsze dziecko i mniej objawowe, tym lepsze efekty. Dlatego tak dobre efekty daje terapia genowa u niemowląt  – mówi dr hab. Magdalena Chrościńska-Krawczyk.

Ogromnym przełomem jest możliwość wczesnej diagnozy dzięki badaniom przesiewowym noworodków. – Dziś każde dziecko w Polsce po urodzeniu ma wykonane badania przesiewowe w kierunku SMA; jeśli pojawia się podejrzenie choroby, wykonuje się badanie weryfikujące. Jeżeli choroba zostaje potwierdzona, dziecko już w okresie noworodkowym może dostać terapię genową lub inną stosowaną w leczeniu SMA – zaznacza ekspertka.
Prowadzone są też badania kliniczne terapii genowych w innych chorobach neurologicznych, m.in. adrenoleukodystrofii, zespole Retta. – Terapie genowe mają szansę zmienić sytuację pacjentów, którzy jeszcze niedawno wydawali się nieuleczalnie chorzy. To jest przyszłość, która dzieje się na naszych oczach – mówi dr hab. Magdalena Chrościńska-Krawczyk.
 
Konieczna współpraca specjalistów z lekarzami POZ
Coraz więcej pacjentów będzie otrzymywać nowoczesne terapie celowane, CAR-T, genowe. Po zakończeniu leczenia powinni jednak trafić również pod opiekę lekarzy Podstawowej Opieki Zdrowotnej. Stąd wyzwanie dla lekarzy POZ, którzy muszą wiedzieć, jak tymi pacjentami się zająć i jaką otoczyć ich opieką. – Lekarze rodzinni mają dziś jeszcze bardzo niewielkie doświadczenie w prowadzeniu pacjentów, którzy otrzymywali nowoczesne terapie genowe i komórkowe. Niewiele wiedzą, jak się nimi opiekować. Ważne jest kształcenie w tym zakresie, od tego będzie zależało zdrowie pacjenta – zwraca uwagę dr Sutkowski.

Z wagi przekazywania wiedzy lekarzom POZ doskonale zdają sobie sprawę zarówno neurolodzy, jak hematolodzy: – Pediatrzy, którzy będą mieli pod opieką dzieci z SMA po zastosowaniu terapii genowej, na pewno powinni zwracać baczną uwagę, np. jak przebiegają u nich infekcje, a także, czy nie pojawia się osłabienie siły mięśniowej. Powinni być w ścisłym kontakcie z neurologiem – zaznacza dr hab. Magdalena Chrościńska-Krawczyk.

Myślę, że lekarze rodzinni są merytorycznie bardzo dobrze przygotowani do prowadzenia pacjentów, jednak w każdej dziedzinie medycyny jest ogromny postęp, zaś do lekarza POZ trafiają wszyscy chorzy. Dlatego lekarzom rodzinnym trzeba przekazać najistotniejsze rzeczy, by opieka nad pacjentami leczonymi najnowocześniejszymi terapiami, była kompleksowa. To duże wyzwanie, także edukacyjne – podkreśla prof. Wróbel.
 
źrodło: komunikat prasowy