Medicalpress

Leczenie przewlekłej białaczki limfocytowej coraz częściej zmierza w kierunku terapii, które pozwalają uzyskać długotrwałą kontrolę choroby bez konieczności bezterminowego przyjmowania leków. Podczas konferencji „Hematologia konsultacyjna. Jak leczę… w 2026 r.” eksperci dyskutowali o wynikach badania CLL17, nowych wytycznych EHA oraz barierach, które sprawiają, że w Polsce nadal wielu pacjentów otrzymuje terapie ciągłe. Wśród kluczowych wyzwań wskazano organizację leczenia opartego na wenetoklaksie, indywidualizację wyboru terapii oraz dostęp do nowych schematów i leków.

W dniach 10-12.09.2026 r. w Gdańsku odbyła się konferencja „Hematologia konsultacyjna. Jak leczę… w 2026 r. w ramach, której omawiano nowe metody leczenia różnych schorzeń hematologicznych. W ostatnim dniu konferencji omawiano zagadnienia związane z leczeniem przewlekłej białaczki limfocytowej (CLL). Punktem wyjścia była debata dotycząca badania klinicznego CLL17, które podkreśliło rosnące znaczenie terapii o ograniczonym czasie trwania. Wyniki tego randomizowanego, wieloośrodkowego badania fazy III wykazały, że schematy wenetoklaks–obinutuzumab oraz wenetoklaks–ibrutynib mogą zapewniać kontrolę choroby porównywalną z ciągłym stosowaniem ibrutynibu w monoterapii, jednocześnie umożliwiając zakończenie leczenia po określonym czasie. Debatę prowadził prof. Krzysztof Giannopoulos, a stanowiska przeciwstawne przedstawili prof. Krzysztof Jamroziak – argumentujący, że wyniki badania pomogły w codziennej praktyce – oraz prof. Wojciech Jurczak, reprezentujący bardziej sceptyczne podejście. Profesor Jurczak podkreślił, że w obecnych czasach dysponujemy już kolejnymi generacjami inhibitorów kinazy Brutona o zdecydowanie bardziej korzystnym profilu tolerancji leczenia niż inhibitor pierwszej generacji, jakim jest ibrutynib. Dyskusja nie sprowadzała się jednak do prostego rozstrzygnięcia sporu. Pokazała przede wszystkim, że ograniczenie czasu ekspozycji na leczenie staje się jednym z najważniejszych celów współczesnej terapii CLL. Wyniki badania CLL17 dostarczyły temu podejściu istotnego uzasadnienia klinicznego.

Bezpośrednio po debacie rozpoczął się panel ekspertów CLL, który poprowadzili prof. Iwona Hus oraz prof. Bartosz Puła. W dyskusji uczestniczyli prof. Krzysztof Giannopoulos, prof. Krzysztof Jamroziak, prof. Wojciech Jurczak, prof. Dariusz Wołowiec, prof. Tomasz Wróbel oraz prof. Jan Maciej Zaucha.

Dyskusję zainicjował prof. Jan Maciej Zaucha, przedstawiając dane Narodowego Funduszu Zdrowia z lat 2025 i 2026. Wynikało z nich, że pomimo krajowych i międzynarodowych zaleceń wskazujących na korzyści z terapii ograniczonych w czasie, nadal znaczna część pacjentów otrzymuje nieograniczoną w czasie terapię akalabrutynibem lub zanubrutynibem. Dane te stały się punktem wyjścia do rozmowy o przyczynach rozbieżności między zaleceniami a praktyką kliniczną.

Jednym z najważniejszych powodów może być łatwość organizacyjna rozpoczęcia leczenia inhibitorami BTK. Akalabrutynib i zanubrutynib mogą być włączane w warunkach poradni, bez konieczności hospitalizacji, skomplikowanej eskalacji dawki ani intensywnego monitorowania ryzyka zespołu rozpadu guza. Z perspektywy ośrodków oraz samych pacjentów jest to istotne ułatwienie, które może sprzyjać wybieraniu terapii ciągłych, nawet jeśli długoterminowo leczenie ograniczone w czasie byłoby rozwiązaniem bardziej pożądanym ze względu na ograniczoną ekspozycję na leki, potencjalnie niższą toksyczność i niższe koszty leczenia przy jednoczesnym zachowaniu skuteczności takich form terapii.

Zwrócono również uwagę na mniejszą od oczekiwanej liczbę włączeń do schematu wenetoklaks–ibrutynib. Jedną z możliwych przyczyn mogą być obawy dotyczące działań niepożądanych ibrutynibu, szczególnie u pacjentów starszych oraz u pacjentów obciążonych chorobami układu sercowo-naczyniowego. Nadzieję na zmianę tej sytuacji wiązano z udostępnieniem terapii ograniczonej w czasie akalabrutynibem w skojarzeniu z wenetoklaksem. Schemat ten jest postrzegany jako potencjalnie lepiej tolerowana terapia ograniczona w czasie, choć jego wybór nadal powinien uwzględniać indywidualne ryzyko oraz charakterystykę pacjenta.

Istotną część rozmowy poświęcono także organizacji leczenia opartego na wenetoklaksie. Podkreślono potrzebę dalszych szkoleń oraz edukacji zespołów medycznych w zakresie możliwości rozpoczęcia terapii w warunkach ambulatoryjnych. U odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów, po właściwej ocenie ryzyka wystąpienia zespołu rozpadu guza oraz przy zapewnieniu nawodnienia i monitorowania laboratoryjnego, eskalacja dawki wenetoklaksu nie zawsze wymaga hospitalizacji. Upowszechnienie takich procedur mogłoby ograniczyć bariery organizacyjne i zwiększyć dostępność terapii o ograniczonym czasie trwania.

W dalszej części panelu omówiono najważniejsze założenia nowych wytycznych EHA dotyczących leczenia CLL. Wskazują one, że u pacjentów bez zaburzeń TP53 terapie ograniczone w czasie powinny być preferowane, o ile pozwalają na to profil ryzyka, choroby współistniejące oraz możliwości bezpiecznego przeprowadzenia leczenia. Jednocześnie zapowiedziano rychłą publikację nowych polskich zaleceń dotyczących diagnostyki i leczenia CLL, opracowanych przez grupę PALG. Również w tym kontekście podkreślano potrzebę odchodzenia od automatycznego stosowania terapii bezterminowych oraz świadomego wykorzystywania schematów pozwalających pacjentowi na okres wolny od leczenia. Wytyczne EHA wyraźnie wspierają ten kierunek, zachowując jednocześnie miejsce na indywidualizację postępowania.

W końcowej części rozmowy wyrażono nadzieję na refundację schematów ograniczonych w czasie, opartych na akalabrutynibie i wenetoklaksie, w skojarzeniu z obinutuzumabem lub bez niego. Ważnym oczekiwaniem pozostaje również refundacja pirtobrutynibu – niekowalencyjnego inhibitora BTK wykazującego aktywność u pacjentów po wcześniejszym leczeniu zarówno kowalencyjnym inhibitorem BTK, jak i inhibitorem BCL2. Lek ten może wypełnić szczególnie istotną lukę terapeutyczną u chorych z tak zwaną podwójną opornością, dla których obecnie, poza badaniami klinicznymi w Polsce, brak jest refundacji odpowiedniej terapii. Jego miejsce w zmieniającym się krajobrazie leczenia CLL zostało niedawno podsumowane przez polskich autorów w artykule przeglądowym opublikowanym w „Acta Haematologica Polonica”.

Obie sesje pokazały, że postęp w leczeniu CLL nie zależy już wyłącznie od dostępności kolejnych leków. Równie istotne pozostają czas trwania terapii, jej bezpieczeństwo, organizacja pracy ośrodków oraz możliwość zapewnienia pacjentowi długiego okresu bez leczenia. To właśnie konsekwentne wdrażanie terapii ograniczonych czasowo może stać się jednym z najważniejszych kierunków polskiej praktyki klinicznej w najbliższych latach.

Komisja Europejska zatwierdziła stosowanie cetuksymabu w skojarzeniu z enkorafenibem i chemioterapią FOLFOX w pierwszej linii leczenia dorosłych pacjentów z przerzutowym rakiem jelita grubego (mCRC) z mutacją BRAF V600E. To pierwszy schemat terapii celowanej dopuszczony w Unii Europejskiej do stosowania już na początku leczenia tej szczególnie niekorzystnie rokującej postaci nowotworu.

Decyzja została oparta na wynikach badania III fazy BREAKWATER, które wykazało istotne wydłużenie czasu wolnego od progresji oraz przeżycia całkowitego w porównaniu ze standardową chemioterapią. Nowy schemat został już uwzględniony w tegorocznych wytycznych Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ESMO) jako standard leczenia pierwszej linii u chorych z mutacją BRAF V600E.

Mutacja BRAF V600E wiąże się z niekorzystnym rokowaniem

Rak jelita grubego jest jednym z najczęściej rozpoznawanych nowotworów na świecie i pozostaje drugą najczęstszą przyczyną zgonów z powodu chorób nowotworowych. U około 20% pacjentów choroba ma charakter przerzutowy już w momencie rozpoznania.

Mutacja BRAF V600E występuje u około 8–12% chorych z przerzutowym rakiem jelita grubego. Jest uznawana za jeden z najważniejszych niekorzystnych czynników rokowniczych – pacjenci z tą zmianą molekularną mają wyraźnie gorsze wyniki leczenia niż chorzy bez mutacji BRAF, a ryzyko zgonu jest ponad dwukrotnie wyższe.

Do tej pory leczenie pierwszej linii opierało się przede wszystkim na chemioterapii z ewentualnym dodatkiem bewacyzumabu. Możliwości terapii ukierunkowanej molekularnie pojawiały się dopiero po progresji choroby.

Badanie BREAKWATER zmienia podejście do leczenia

Podstawą decyzji Komisji Europejskiej były wyniki międzynarodowego badania III fazy BREAKWATER, do którego włączono wcześniej nieleczonych pacjentów z przerzutowym rakiem jelita grubego i potwierdzoną mutacją BRAF V600E.

Uczestnicy otrzymywali leczenie skojarzone obejmujące:

Schemat porównano ze standardowym leczeniem opartym na chemioterapii (FOLFOX, FOLFOXIRI lub CAPOX) z bewacyzumabem lub bez niego.

Ponad dwukrotne wydłużenie mediany przeżycia

W badaniu BREAKWATER leczenie skojarzone przyniosło wyraźną poprawę wszystkich najważniejszych parametrów skuteczności.

Mediana czasu wolnego od progresji choroby (PFS) wyniosła:

Oznacza to zmniejszenie ryzyka progresji lub zgonu o 47% (HR 0,53).

Jeszcze większą różnicę odnotowano w zakresie przeżycia całkowitego (OS). Mediana przeżycia wyniosła:

Nowy schemat zmniejszył ryzyko zgonu o 51% (HR 0,49), ponad dwukrotnie wydłużając medianę przeżycia całkowitego.

Korzyści obserwowano również pod względem odsetka odpowiedzi na leczenie. Obiektywną odpowiedź uzyskano u 65,7% pacjentów leczonych nowym schematem wobec 37,4% w grupie kontrolnej.

Diagnostyka molekularna warunkiem zastosowania leczenia

Eksperci podkreślają, że skuteczność nowego schematu leczenia zależy od wcześniejszego wykrycia mutacji BRAF V600E.

Oznacza to, że diagnostyka molekularna staje się nieodzownym elementem kwalifikacji do leczenia już na początku terapii przerzutowego raka jelita grubego. Coraz większe znaczenie zyskują kompleksowe badania genetyczne wykonywane metodami sekwencjonowania nowej generacji (NGS), które pozwalają jednocześnie ocenić wiele biomarkerów predykcyjnych, w tym mutacje genów RAS i BRAF, a także inne zmiany molekularne mające wpływ na wybór leczenia.

Nowy standard postępowania

Znaczenie wyników BREAKWATER znalazło odzwierciedlenie w najnowszych wytycznych Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ESMO), które rekomendują schemat cetuksymab–enkorafenib–FOLFOX jako standard leczenia pierwszej linii u chorych z przerzutowym rakiem jelita grubego z mutacją BRAF V600E (poziom rekomendacji I, A).

To jedna z niewielu sytuacji w onkologii, w której terapia celowana już w pierwszej linii leczenia wykazała tak znaczącą poprawę zarówno czasu do progresji, jak i przeżycia całkowitego u pacjentów z niekorzystnym rokowaniem.

Co oznacza decyzja Komisji Europejskiej?

Dopuszczenie nowego schematu leczenia do stosowania w Unii Europejskiej oznacza możliwość jego wykorzystania u pacjentów spełniających kryteria rejestracyjne.

Nie oznacza jednak automatycznej dostępności terapii w poszczególnych krajach członkowskich. W Polsce praktyczne wdrożenie nowego standardu będzie zależało od decyzji refundacyjnych oraz zapewnienia powszechnego dostępu do diagnostyki molekularnej umożliwiającej wykrycie mutacji BRAF V600E przed rozpoczęciem leczenia.

Wyniki badania BREAKWATER po raz kolejny pokazują, że rozwój onkologii coraz silniej opiera się na medycynie precyzyjnej. Właściwa identyfikacja zmian molekularnych staje się równie ważna jak dostęp do nowoczesnych terapii, ponieważ to właśnie wynik badania genetycznego decyduje dziś o możliwości zastosowania najbardziej skutecznego leczenia.

Źródła: Merck. European Commission approves Erbitux® in combination with encorafenib and FOLFOX for first-line treatment of metastatic colorectal cancer with BRAF V600E mutation.

Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) zatwierdziła zidesamtinib do leczenia dorosłych pacjentów z miejscowo zaawansowanym lub przerzutowym niedrobnokomórkowym rakiem płuca (NDRP) z rearanżacją genu ROS1, u których doszło do progresji po wcześniejszym leczeniu inhibitorem ROS1. Decyzję oparto na wynikach badania klinicznego ARROS-1, w którym wykazano trwałe odpowiedzi na leczenie, również u pacjentów z przerzutami do ośrodkowego układu nerwowego.

To pierwsza rejestracja leku GSK w obszarze raka płuca i kolejny przykład rozwoju terapii celowanych przeznaczonych dla niewielkich, molekularnie zdefiniowanych grup chorych.

ROS1 – rzadka, ale ważna zmiana molekularna

Rearanżacja genu ROS1 występuje u około 1–2 proc. chorych na niedrobnokomórkowego raka płuca. Najczęściej dotyczy osób młodszych, niepalących lub z niewielką ekspozycją na dym tytoniowy oraz pacjentów z gruczolakorakiem płuca.

W ostatnich latach leczenie inhibitorami ROS1 znacząco poprawiło rokowanie tej grupy chorych. Problemem pozostaje jednak rozwój oporności na leczenie oraz pojawianie się przerzutów do mózgu, które stanowią jedną z najczęstszych przyczyn progresji choroby.

To właśnie z myślą o tych wyzwaniach opracowano zidesamtinib – inhibitor nowej generacji zaprojektowany tak, aby zachować aktywność wobec wielu mutacji oporności ROS1 oraz skuteczniej przenikać przez barierę krew–mózg.

Wyniki badania ARROS-1

Podstawą decyzji FDA były wyniki globalnego badania ARROS-1 fazy I/II, obejmującego pacjentów z zaawansowanym lub przerzutowym ROS1-dodatnim NDRP, wcześniej leczonych inhibitorem ROS1.

Analiza obejmująca 117 chorych wykazała odsetek obiektywnych odpowiedzi (ORR) wynoszący 44 proc. Odpowiedzi na leczenie były trwałe – po sześciu miesiącach utrzymywały się u 82 proc. pacjentów odpowiadających na terapię, a po roku u 69 proc.

Jak podkreślają autorzy badania, odpowiedzi obserwowano również u chorych z przerzutami do mózgu oraz u pacjentów, u których rozwinęły się mutacje oporności na wcześniejsze leczenie inhibitorami ROS1.

Leczenie ukierunkowane również na zmiany w mózgu

Rozwój przerzutów do ośrodkowego układu nerwowego pozostaje jednym z największych wyzwań w leczeniu ROS1-dodatniego raka płuca. Dlatego jedną z najważniejszych cech nowego leku jest jego zdolność do przenikania przez barierę krew–mózg.

Według producenta cząsteczka została zaprojektowana tak, aby zapewnić odpowiednie stężenie leku również w ośrodkowym układzie nerwowym, co może mieć znaczenie dla kontroli choroby u pacjentów z przerzutami do mózgu.

Profil bezpieczeństwa

Najczęściej zgłaszanymi działaniami niepożądanymi były obrzęki, neuropatia obwodowa, zaparcia, zmęczenie oraz duszność.

Badacze podkreślają, że jednym z celów projektowania zidesamtinibu było nie tylko zwiększenie skuteczności leczenia, ale również poprawa jego tolerancji, aby umożliwić pacjentom długotrwałe stosowanie terapii.

– Mimo postępów w leczeniu mutacje oporności, progresja choroby w mózgu oraz działania niepożądane nadal stanowią istotne wyzwania dla pacjentów. Odpowiedzi obserwowane w badaniu ARROS-1, również u chorych intensywnie wcześniej leczonych, stanowią ważny krok naprzód (tłum. red.) – skomentował prof. Alexander Drilon z Memorial Sloan Kettering Cancer Center, główny badacz programu ARROS-1.

Kolejny krok w rozwoju terapii celowanych

Rozwój terapii ukierunkowanych molekularnie sprawił, że rak płuca nie jest już jedną chorobą, lecz grupą nowotworów różniących się profilem genetycznym. Wykrycie zmian takich jak EGFR, ALK, ROS1, BRAF, MET, RET czy NTRK pozwala dobrać leczenie celowane, które u wielu pacjentów jest skuteczniejsze i lepiej tolerowane niż klasyczna chemioterapia.

Eksperci podkreślają, że warunkiem zastosowania takich terapii pozostaje wykonanie odpowiedniej diagnostyki molekularnej. Coraz częściej oznacza to wykorzystanie kompleksowego profilowania genomowego (NGS), które umożliwia jednoczesne wykrycie wielu zmian predykcyjnych z jednej próbki materiału nowotworowego.

Co oznacza decyzja FDA dla pacjentów?

Zatwierdzenie zidesamtinibu przez FDA oznacza możliwość stosowania leku w Stanach Zjednoczonych u pacjentów spełniających kryteria rejestracyjne.

Nie oznacza jednak automatycznej dostępności terapii w Europie. Obecnie lek nie posiada pozwolenia na dopuszczenie do obrotu wydanego przez Europejską Agencję Leków (EMA), dlatego nie jest jeszcze dostępny w ramach standardowego leczenia w krajach Unii Europejskiej, w tym w Polsce.

Badanie ARROS-1 jest nadal kontynuowane. Oprócz pacjentów wcześniej leczonych inhibitorami ROS1 oceniana jest również skuteczność zidesamtinibu w pierwszej linii leczenia.

Wyniki kolejnych analiz pokażą, czy nowa terapia będzie mogła znaleźć zastosowanie także na wcześniejszych etapach leczenia ROS1-dodatniego niedrobnokomórkowego raka płuca.

Źródła: GSK. FDA approves Jideytro (zidesamtinib) for previously treated ROS1-positive non-small cell lung cancer. 22 lipca 2026