Medicalpress
Nakłady na diagnostykę molekularną to zaledwie 0,5 proc. nakładów na leczenie nowotworów. Taki stan rzeczy powoduje, że chorzy, którzy mogliby zyskać zdrowotnie na zastosowaniu terapii ukierunkowanych molekularnie – nie mają do nich dostępu. Jaka jest ocena stanu molekularnej diagnostyki onkologicznej w Polsce? Odpowiadają specjaliści: prof. Tadeusz Pieńkowski, prof. Artur Kowalik i dr Andrzej Tysarowski.
Diagnostyka molekularna nazywana także genetyczną, odgrywa coraz istotniejszą rolę w polskiej onkologii, w tym – leczeniu raka piersi. Dzięki precyzyjnemu oznaczaniu mutacji i podtypu choroby, lekarze dysponują możliwością zastosowania innowacyjnych terapii celowanych.

Diagnostyka genetyczna to obecnie obligatoryjny standard w wielu nowotworach, bez którego nie możemy liczyć na kompleksowe leczenie onkologiczne – podkreśla dr n. med. Andrzej Tysarowski, kierownik Zakładu Diagnostyki Genetycznej i Molekularnej Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie.  

Terapia celowana molekularnie to przyszłość leczenia nowotworów
Jak wskazuje dr. hab. n. med. Tadeusz Pieńkowski, prof. CMKP, kierownik Oddziału Klinicznego Chemioterapii Radomskiego Centrum Onkologii, kierownik Kliniki Onkologii i Chorób Piersi CMKP oraz prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Rakiem Piersi, nawet najlepszy lek czy terapia celowana molekularnie nie dadzą efektów, jeżeli nie znajdzie się dla nich u danego pacjenta celu molekularnego. – Musimy pamiętać o tym, że warunkiem podstawowym powodzenia terapii celowanej jest wnikliwa ocena genetyczna komórek nowotworu, w tym określenie przewidywalnej podatności chorego na dane leczenie – tłumaczy.

Dr hab. n. med. Artur Kowalik, prof. UJK, kierownik Zakładu Diagnostyki Molekularnej w Świętokrzyskim Centrum Onkologii zapytany jak badania genetyczne wpływają na podejście do nowotworu piersi i jego leczenia, odpowiada, że obecnie głównie badanie wszystkich sekwencji kodujących (całych) genów BRCA1 i BRCA2 ma największe znaczenie dla prewencji i leczenia raka piersi.

Oba geny są bardzo istotnymi markerami dla poradnictwa genetycznego. Nosicielki patogennych lub prawdopodobnie patogennych mutacji dziedzicznych w genach BRCA1/2 obejmuje się programem profilaktycznym zmniejszającym ryzyko rozwoju raka piersi (w tym zaplanowanie obustronnej mastektomii, zabiegu redukującego ryzyko zachorowania na raka piersi u nosicielek ww. mutacji). Dodatkowo geny te są również bardzo ważnym markerem dla zaplanowania rozległości zabiegu przez chirurgów dla pacjentki, u której wykryto raka piersi. – podkreśla prof. Kowalik, dodając, że geny to również czynniki predykcyjne dla zastosowania inhibitorów PARP, czyli nowych możliwości leczenia pacjentki z rozsianym rakiem piersi, jeżeli uprzednio wykryto u niej mutacje germinalną (dziedziczną) patogenną lub prawdopodobnie patogenną we krwi. – To badanie powinno być wykonane u każdej pacjentki z rozpoznanym rakiem piersi tuż po diagnozie a przed jakimkolwiek leczeniem – zaznacza.

Polska wydaje krocie na leczenie nowotworów, diagnostyka jednak wciąż przedstawia wiele do życzenia

To jest zadziwiające, ponieważ bogate kraje Europy Zachodniej inwestują większe środki finansowe dla wykonywania diagnostyki genetycznej u pacjentów onkologicznych. Nawet sytuacja u naszych południowych sąsiadów, Czechów jest bardzo zbliżona do krajów Europy Zachodniej. – mówi prof. Artur Kowalik, i dodaje: – Inwestycja w kompleksową diagnostykę po prostu się opłaca, przede wszystkim pacjentowi, ponieważ dostaje optymalne leczenie i ma większą szansę wrócić do zdrowia i być samodzielnym oraz płatnikowi, ponieważ dobra diagnostyka to racjonalizacja kosztów leczenia onkologicznego. Pamiętajmy, że miesięczny koszt leczenia z zastosowaniem terapii celowanej waha się od 10 tyś do 50 tyś miesięcznie. Natomiast koszt badania to kilkaset do kilku tysięcy złotych w zależności do złożoności wykonanego testu. Dodatkowo badanie genetyczne wykonuje się zwykle raz w trakcie przygotowania do leczenia. Decydenci są zadowoleni, że zwiększają dostęp do nowoczesnego leczenia polskim pacjentom onkologicznym, ale ostatecznie bez równoległego finansowania diagnostyki genetycznej na odpowiednim poziomie oraz zmiany możliwości refundowania badań zleconych w poradni tak naprawdę nie wszyscy mogą skorzystać z tego leczenia – podsumowuje.

W opinii prof. Kowalika na problemy dodatkowo rzutuje ciągły brak zrozumienia, że to nie jest klasyczna diagnostyka laboratoryjna jak morfologia krwi wykonywana przez diagnostów w oparciu o automaty o bardzo dużej przepustowości i względnie tania. Tłumaczy to tak:

Diagnostyka genetyczna jest wykonywana przez genetyków mających bardzo duże doświadczenie w stosowaniu technik biologii molekularnej. To badanie wieloetapowe, z wykorzystaniem zaawansowanych metod genetycznych takich jak sekwencjonowanie następnej generacji (NGS). Dodatkowo wymagane jest duże doświadczenie w analizie i interpretacji tak złożonych danych. Z powyższych powodów badanie trwa 2-3 tygodnie i kosztuje kilka tysięcy złotych.

Na tym jednak problemy się nie kończą. Dr Andrzej Tysarowski wskazuje dodatkowo na problem z dostępnością do laboratoriów wykonujących pełne zakresy badań genetycznych.
Nie wszystkie ośrodki mają dostęp do laboratoriów. Takich specjalistycznych laboratoriów genetycznych posługujących się najnowszymi technikami biologii molekularnej, cechujących się wysoką jakością i wykwalifikowanym personelem wciąż jest w Polsce zbyt mało.” 

Przychodnie onkologiczne z większymi uprawnieniami
Obecnie to szpital wystawia skierowanie na diagnostykę molekularną. W opinii ekspertów, takie prawo powinny otrzymać także przychodnie onkologiczne. Jak jednak zauważa prof. Artur Kowalik, problemem nie jest brak możliwości zlecenia a brak możliwości zrefundowania badania mutacji we wszystkich sekwencjach kodujących w genach BRCA1 i BRCA2 wykonanego metodą NGS z krwi pobranej ambulatoryjnie (tzw. „skierowanie z poradni”).

Ostatecznie więc nie zleca się tych badań, ponieważ każdy ośrodek trzyma dyscyplinę finansową. Dotyczy to również innych badań zlecanych z poradni. Konkludując tak, badanie zlecone z poradni powinno być refundowane – podsumowuje.

Co należałoby poprawić w diagnostyce genetycznej raka piersi

Systemowo należałoby odblokować ograniczenia w zlecaniu badań genetycznych. Dużą barierę w rozwoju zaawansowanej diagnostyki genetycznej jest brak możliwości korzystnego finasowania badań genetycznych z materiału świeżego (krwi obwodowej) zlecanych z poziomu ambulatorium, a w przypadku ośrodków, które nie mają w swojej strukturze poradni genetycznej takie finasowanie w ogóle nie jest możliwe. Stanowi to poważny problem w dostępności badań genetycznych w nowotworach BRCA-zależnych takich jak rak piersi czy rak trzustki. Odblokowanie tej ścieżki zlecania badań genetycznych znacząco wpłynęłoby na rozwój diagnostyki genetycznej w raku piersi. – mówi dr Andrzej Tysarowski.

W opinii prof. Artura Kowalika, pierwsza kompleksowa diagnostyka (w tym genetyczna) oraz zaplanowanie leczenia oraz wykonanie złożonych operacji chirurgicznych powinna być prowadzona w ośrodkach o najwyższym stopniu referencyjności. Również w ośrodkach o najwyższym stopniu referencyjności pracują doświadczeni genetycy jest i możliwość wykonania kompleksowego badania genetycznego np. metodą NGS.
Takie możliwości daje Krajowa Sieć Onkologiczna, która porządkuje tę pierwszą i kluczową diagnostykę genetyczną dla pacjentów onkologicznych oraz definiuje zasady współpracy z ośrodkami o niższych stopniach referencyjności. – wskazuje.  

Dr Andrzej Tysarowski zauważa jeszcze inną kwestię, jaką stanowią duże braki w specjalistycznej kadrze medycznej. – Mam tu na myśli genetyków klinicznych i specjalistów z laboratoryjnej genetyki medycznej. Przekłada się to znacząco na czas oczekiwania na wyniki badań genetycznych.

Prof. Tadeusz Pieńkowski wskazuje, że w diagnostyce wyzwaniem jest taka promocja i organizacja skriningu, by przynajmniej dwie trzecie kobiet w przedziale wiekowym 50-69 co dwa lata poddawane było badaniu mammograficznemu. – Ponadto konieczne jest poszerzenie tego typu badania dla kobiet w pozostałych grupach wiekowych. – dodaje.

Nie zapominajmy o edukacji lekarzy rodzinnych  

Kobiety boją się raka piersi. Mit o tej chorobie przeraża bardziej niż realna prawda. Tymczasem, co należy mocno zaakcentować, diagnoza wcale nie musi być wyrokiem. Coraz skuteczniej udaje się nam leczyć pacjentki. – tłumaczy prof. Tadeusz Pieńkowski.

Specjalista zaznacza, jak istotną rolę odgrywa tutaj świadomość kobiet i ich edukacja. Niestety społeczny lęk przed rakiem wciąż jeszcze powoduje, że chore zgłaszają się zbyt późno i leczenie rozpoczyna się na etapie, gdy choroba jest już zaawansowana.

Zatem pierwsza zasada, należy badać swoje piersi i zgłosić się do lekarza natychmiast, gdy coś wzbudzi nasz niepokój. – podkreśla prof. Pieńkowski, zaznaczając: – Rak piersi to choroba przewlekła, którą trzeba i można leczyć na każdym etapie. 

Ważna jest także świadomość samych lekarzy. W opinii dr Andrzeja Tysarowskiego, tutaj sytuacja stopniowo się poprawia.
Wiedza w tym zakresie przedstawiana jest na licznych kongresach onkologicznych i prasie medycznej. Wynika to również z coraz większej dostępności onkologicznych programów lekowych uzależnionych od badań genetycznych”.– mówi ekspert, dodając, że wiedza na temat istotności i konieczności wykonywania badań genetycznych szybko się szerzy wśród lekarzy oraz organizacji pacjenckich, a także samych pacjentów.

Edukacji nigdy dość. Trzeba edukować i specjalistów o podstawach genetyki oraz biologii molekularnej nowotworów. W tej chwili to wiedza niezbędna dla prawidłowej diagnostyki i leczenia pacjentów onkologicznych. – uzupełnia prof. Artur Kowalik, podkreślając: – Również a może i przede wszystkim taka edukacja nie powinna pominąć lekarzy rodzinnych. Każdy z nich powinien zadać każdemu ze swoich pacjentów dwa pytania: Czy występowały w rodzinie choroby nowotworowe? Jeżeli odpowiedź jest twierdząca to drugie pytanie powinno brzmieć następująco. W jakim wieku występowały zachorowania? Jeżeli odpowiedź jest, że w 2, 3 czy 4 dekadzie życia wtedy lekarz rodzinny powinien zachować czujność i skierować pacjentkę do poradni genetycznej, celem otrzymania porady i ewentualnego zlecenia testów genetycznych w kierunku wykrycia nosicielstwa mutacji patogennych i prawdopodobnie patogennych w genach (np. BRCA1/2) predysponujących do rozwoju chorób nowotworowych.  
 

źródło: redaktor Katarzyna Redmerska, Medicalpess
Rak piersi zajmuje drugie miejsce wśród najbardziej rozpowszechnionych nowotworów w Polsce. Rocznie dotyka on ok. 20 tys. kobiet, z czego ok. 10- 15 proc. cierpi na jego agresywną odmianę, tzw. potrójnie ujemnego raka piersi. Dobre wyniki w leczeniu i ograniczeniu nawrotów tego nowotworu daje nowoczesna immunoterapia. Niestety, dla części chorych z tym rozpoznaniem, chorych we wczesnej fazie nowotworu, nie jest ona jeszcze w Polsce refundowana.
Na potrójnie ujemnego raka piersi chorują w większości młode kobiety, choć może się on również pojawić u osób starszych. Ten typ cechuje duża agresywność, często zdarzają się szybkie nawroty choroby, zwykle po 2-3 latach od zastosowania pierwotnego leczenia. Pacjentki mające ten typ raka są też częściej niż pozostałe obciążone genetycznie. 

„Rak piersi to na dobrą sprawę jest kilka nowotworów, które rozwijają się w kobiecej piersi, ale różnią się od siebie swoimi cechami biologicznymi” – mówi prof. dr hab. n. med. Tadeusz Pieńkowski, kierownik Kliniki Onkologii i Hematologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA. 

Dodaje, że są one rozpoznawane podczas badania receptorów hormonalnych oraz określania stopnia złośliwości tych nowotworów. „Dzięki temu, że te receptory badamy, możemy stosować terapie, dla których ekspresja tych różnych receptorów jest czynnikiem predykcyjnym, czyli wskazuje na dużą skuteczność określonego leczenia” – wyjaśnia prof. Pieńkowski. 

Rak potrójnie ujemy nie ma receptorów hormonalnych – (estrogenowych i progesteronowych) ani nadmiernej ekspresji receptora HER2. Dlatego też dla pacjentek, które na niego chorują, nie są dostępne terapie celowane molekularnie. Podstawowe leczenie stanowi chemioterapia i zabiegi chirurgiczne. 

Jak wskazuje prof. Pieńkowski z uwagi na to, że potrójnie ujemny rak piersi jest podtypem agresywnym, sprawdzano różne metody leczenia dołączane do chemioterapii pod kątem poprawienia rokowania pacjentek. Jedną z takich metod jest immunoterapia, która jest już znana w postępowaniu z takimi nowotworami jak czerniak czy rak płuca, gdzie wykazuje się potwierdzoną skuteczność. 

„Immunoterapia nowotworów to jest jeden wielki dowód na postęp nauk podstawowych: biologii i genetyki, który w konsekwencji doprowadził do tego, że już około 20 lat temu po raz pierwszy udało się skutecznie leczyć ludzi za pomocą mechanizmów, które wzbudzały mechanizm odpornościowy chorego przeciw nowotworowi. Układ odpornościowy ma takie możliwości, tylko nowotwór potrafi ten układ zablokować” – tłumaczy prof. Pieńkowski i uzupełnia, że kiedy już poznano biologiczne podstawy działania immunoterapii, zaczęto ją stosować w leczeniu różnych nowotworów, w tym raka piersi. 

Badania kliniczne wykazały, że jeśli do chemioterapii dołączy się immunoterapię, w ramach leczenia przed- i pooperacyjnego, można zmniejszyć liczbę nawrotów potrójnie ujemnego raka piersi. 

„Okazało się, że akurat w tym typie raka metody immunologiczne mogą potencjalnie znaleźć zastosowanie, ponieważ wykazuje on pewną immunogenność. To się objawia takim zjawiskiem, że w otoczeniu tych zmian nowotworowych są często duże nacieki limfocytów chorego, co świadczy o tym, że organizm usiłuje tego raka zwalczyć” – wyjaśnia prof. Pieńkowski. 

Jak podkreśla, bardzo dużą aktywnością w stosunku do potrójnie ujemnego raka piersi wykazuje się pembrolizumab. Najskuteczniejszy jest w takim układzie, kiedy podawany jest w skojarzeniu z chemioterapią przed operacją i później leczenie z udziałem tego leku jest prowadzone po operacji.

Prof. Pieńkowski informuje, że w badaniach randomizowanych porównywano wyniki chorych, którzy w badaniu eksperymentalnym otrzymywali pembrolizumab, z wynikami osób, które go nie dostawały, tylko stosowano wobec nich tradycyjne metody leczenia. „No i okazało się, że ten preparat powoduje wydłużenie czasu do progresji, czyli chorzy żyją dłużej bez nawrotu choroby i, co najważniejsze, żyją dłużej w ogóle” – zaznaczył specjalista.

Jak wyjaśnił, ten lek powoduje zmiany naturalnego przebiegu tego nowotworu i wykazuje te cechy „których zawsze poszukujemy czyli dłuższe przeżycie przy toksycznościach, które można kontrolować, które nie są jakimś ogromnym problemem”.

W ubiegłym roku terapia okołooperacyjna z dodaniem immunoterapii została zarejestrowana w Unii Europejskiej, jednak w Polsce nie jest jeszcze objęta refundacją, choć toczy się już postępowanie refundacyjne. Dlatego pacjentki, które chcą nim uzupełnić swoje leczenie, muszą same zgromadzić środki na jego zakup. Obecnie kilkadziesiąt kobiet chorujących na potrójnie ujemnego raka piersi zbiera pieniądze na leczenie immunoterapią. Większość robi to za pośrednictwem fundacji, w jednej tylko Fundacji Onkologicznej Alivia prowadzi zbiórki 27 kobiet. Jedną z nich jest pani Beata Równicka. 

„Moja zbiórka była otworzona w październiku 2022 r. i nie uzbierałam jeszcze wszystkich środków, obecnie mam pieniądze na sfinansowanie7 dawek leku. Lekarze zalecają mi przyjęcie 17 dawek, 7 przed operacją i 10 po operacji. Koszt jednej dawki komercyjnie wynosi ok. 15,5 tys. zł” – opowiada pani Beata. 

Diagnozę usłyszała w październiku ub.r. „Właśnie rok wcześniej skończyłam karmienie dziecka piersią. Co roku się badałam. Po zakończeniu laktacji byłam na USG, które nic nie wykazało” – relacjonuje pacjentka. 

Rok później znów poszła na badanie, bo zauważyła w piersi zgrubienie. Lekarz stwierdził, że to niegroźny guzek polaktacyjny, ale za nim schowało się coś, co wzbudziło jego niepokój. „Zlecił mi biopsję gruboigłową i jej wynik już był miażdżący – potrójnie ujemny rak piersi” – mówi pani Beata. 

Od momentu otrzymania wyniku już po półtora tygodnia odbyło się konsylium, podczas którego zalecono pani Beacie 20 cykli chemioterapii i poinformowano ją, że w zależności od tego, co wyjdzie w wyniku badania histopatologicznego – będzie określone dalsze leczenie. 

„W Centrum Onkologii lekarze zalecili mi również stosowanie pembrolizumabu, natomiast od razu podkreślili, że nie jest on refundowany. Więc, jeżeli będę chciała go brać, muszę wtedy sama zebrać środki” – wspomina pani Beata. 

Pomysł o zbiórce na koszty terapii poddała pani Beacie koleżanka, która też zbierała środki na ten sam cel. 

„Najgorszym problemem było dla mnie podjęcie decyzji, czy brać ten lek, czy nie. Bo skoro nie jest on jeszcze standardowo wdrożony do leczenia, to wówczas ta decyzja zależy wyłącznie do mnie. Po tygodniu zastanawiania się, wiedziałam już, że tego chcę” – wyjaśnia pani Beata. 

Zbieranie pieniędzy na lek to duże przedsięwzięcie logistyczne. „Trzeba się zgłosić do fundacji, opisać swój przypadek, prowadzić bloga i rozesłać to wszędzie. Jeżeli ktoś dobrze radzi sobie w internecie i w mediach społecznościowych, takiej osobie przychodzi to łatwiej. Ja akurat taką osobą nie jestem, więc dla mnie było to trudniejsze” – przyznaje pani Beata. 

Pani Beata już przyjmuje pembrolizumab – tę część terapii, która ma miejsce przed czekającą ja wkrótce podwójną mastektomią. Nadal zbiera środki na pozostałe 10 dawek, jakie powinna wziąć po operacji. Z niecierpliwością czeka na decyzję o refundacji, ma nadzieję, że zapadnie ona jeszcze w tym roku. 

„To nie powinno tak być, że my – kobiety chorujące na potrójnie ujemnego raka piersi – musimy się jeszcze same starać o środki na leczenie – podkreśla, i dodaje – Immunoterapia wspomaga leczenie i w późniejszym etapie daje większe zabezpieczenie, że rak nie wróci. Mam 43 lata, ale są też dziewczyny młodsze ode mnie, takie po trzydziestce i też muszą się borykać ze zbieraniem pieniędzy na lek” – dodaje. 

Potrzebę jak najszybszej refundacji immunoterapii w odniesieniu do tego typu raka piersi wskazuje również prof. Tadeusz Pieńkowski. 

„To jest podstawowa rzecz, żeby weszła ona do tego, co w Polsce jest programem lekowym, czyli do sposobu finansowania. To jest narzędzie, którego nam w tej chwili brakuje. Chorzy potrzebują jej z uwagi na to, że może w sposób zasadniczy wpłynąć na ich los – mówi ekspert. – Z tego co wiem, to takie postępowanie refundacyjne się toczy i prowadzi je pan minister Maciej Miłkowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, który jest bardzo zaangażowany i sprawny” – dodaje. 

W opinii prof. Pieńkowskiego przedstawione przez producenta dane dotyczące skuteczności i bezpieczeństwa leczenia przemawiają za tym, że pembrolizumab to jest dobry lek. 

„Dane, którymi dysponujemy są nie do podważenia” – zaznacza. Wyraża też nadzieję, że negocjacje finansowe z producentem leku przyniosą zadowalające efekty i wkrótce zostaną sfinalizowane, co otworzy drogę do refundacji. 

Nowotwory są najczęstszą przyczyną śmierci kobiet przed 65. rokiem życia. Według szacunków Eurostatu w 2018 r. średnia długość życia Polek była o ok. 2 lata krótsza niż innych mieszkanek UE (83,7 lat). Za taki stan rzeczy w większości odpowiedzialna jest wyższa umieralność Polek w wieku 25-64 lata, która dotyczy przede wszystkim nowotworów i chorób układu krążenia. Aktualna wartość potencjalnej utraconej produktywności chorych na potrójnie ujemnego raka piersi w Polsce tylko za 2019 rok to około 100 mln złotych. 

Źródło: PAP MediaRoom

Rak piersi zajmuje drugie miejsce wśród najbardziej rozpowszechnionych nowotworów w Polsce. Rocznie dotyka on ok. 20 tys. kobiet, z czego ok. 10- 15 proc. cierpi na jego agresywną odmianę, tzw. potrójnie ujemnego raka piersi. Dobre wyniki w leczeniu i ograniczeniu nawrotów tego nowotworu daje nowoczesna immunoterapia. Niestety, dla części chorych z tym rozpoznaniem, chorych we wczesnej fazie nowotworu, nie jest ona jeszcze w Polsce refundowana.
Na potrójnie ujemnego raka piersi chorują w większości młode kobiety, choć może się on również pojawić u osób starszych. Ten typ cechuje duża agresywność, często zdarzają się szybkie nawroty choroby, zwykle po 2-3 latach od zastosowania pierwotnego leczenia. Pacjentki mające ten typ raka są też częściej niż pozostałe obciążone genetycznie. 

„Rak piersi to na dobrą sprawę jest kilka nowotworów, które rozwijają się w kobiecej piersi, ale różnią się od siebie swoimi cechami biologicznymi” – mówi prof. dr hab. n. med. Tadeusz Pieńkowski, kierownik Kliniki Onkologii i Hematologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA. 

Dodaje, że są one rozpoznawane podczas badania receptorów hormonalnych oraz określania stopnia złośliwości tych nowotworów. „Dzięki temu, że te receptory badamy, możemy stosować terapie, dla których ekspresja tych różnych receptorów jest czynnikiem predykcyjnym, czyli wskazuje na dużą skuteczność określonego leczenia” – wyjaśnia prof. Pieńkowski. 

Rak potrójnie ujemy nie ma receptorów hormonalnych – (estrogenowych i progesteronowych) ani nadmiernej ekspresji receptora HER2. Dlatego też dla pacjentek, które na niego chorują, nie są dostępne terapie celowane molekularnie. Podstawowe leczenie stanowi chemioterapia i zabiegi chirurgiczne. 

Jak wskazuje prof. Pieńkowski z uwagi na to, że potrójnie ujemny rak piersi jest podtypem agresywnym, sprawdzano różne metody leczenia dołączane do chemioterapii pod kątem poprawienia rokowania pacjentek. Jedną z takich metod jest immunoterapia, która jest już znana w postępowaniu z takimi nowotworami jak czerniak czy rak płuca, gdzie wykazuje się potwierdzoną skuteczność. 

„Immunoterapia nowotworów to jest jeden wielki dowód na postęp nauk podstawowych: biologii i genetyki, który w konsekwencji doprowadził do tego, że już około 20 lat temu po raz pierwszy udało się skutecznie leczyć ludzi za pomocą mechanizmów, które wzbudzały mechanizm odpornościowy chorego przeciw nowotworowi. Układ odpornościowy ma takie możliwości, tylko nowotwór potrafi ten układ zablokować” – tłumaczy prof. Pieńkowski i uzupełnia, że kiedy już poznano biologiczne podstawy działania immunoterapii, zaczęto ją stosować w leczeniu różnych nowotworów, w tym raka piersi. 

Badania kliniczne wykazały, że jeśli do chemioterapii dołączy się immunoterapię, w ramach leczenia przed- i pooperacyjnego, można zmniejszyć liczbę nawrotów potrójnie ujemnego raka piersi. 

„Okazało się, że akurat w tym typie raka metody immunologiczne mogą potencjalnie znaleźć zastosowanie, ponieważ wykazuje on pewną immunogenność. To się objawia takim zjawiskiem, że w otoczeniu tych zmian nowotworowych są często duże nacieki limfocytów chorego, co świadczy o tym, że organizm usiłuje tego raka zwalczyć” – wyjaśnia prof. Pieńkowski. 

Jak podkreśla, bardzo dużą aktywnością w stosunku do potrójnie ujemnego raka piersi wykazuje się pembrolizumab. Najskuteczniejszy jest w takim układzie, kiedy podawany jest w skojarzeniu z chemioterapią przed operacją i później leczenie z udziałem tego leku jest prowadzone po operacji.

Prof. Pieńkowski informuje, że w badaniach randomizowanych porównywano wyniki chorych, którzy w badaniu eksperymentalnym otrzymywali pembrolizumab, z wynikami osób, które go nie dostawały, tylko stosowano wobec nich tradycyjne metody leczenia. „No i okazało się, że ten preparat powoduje wydłużenie czasu do progresji, czyli chorzy żyją dłużej bez nawrotu choroby i, co najważniejsze, żyją dłużej w ogóle” – zaznaczył specjalista.

Jak wyjaśnił, ten lek powoduje zmiany naturalnego przebiegu tego nowotworu i wykazuje te cechy „których zawsze poszukujemy czyli dłuższe przeżycie przy toksycznościach, które można kontrolować, które nie są jakimś ogromnym problemem”.

W ubiegłym roku terapia okołooperacyjna z dodaniem immunoterapii została zarejestrowana w Unii Europejskiej, jednak w Polsce nie jest jeszcze objęta refundacją, choć toczy się już postępowanie refundacyjne. Dlatego pacjentki, które chcą nim uzupełnić swoje leczenie, muszą same zgromadzić środki na jego zakup. Obecnie kilkadziesiąt kobiet chorujących na potrójnie ujemnego raka piersi zbiera pieniądze na leczenie immunoterapią. Większość robi to za pośrednictwem fundacji, w jednej tylko Fundacji Onkologicznej Alivia prowadzi zbiórki 27 kobiet. Jedną z nich jest pani Beata Równicka. 

„Moja zbiórka była otworzona w październiku 2022 r. i nie uzbierałam jeszcze wszystkich środków, obecnie mam pieniądze na sfinansowanie7 dawek leku. Lekarze zalecają mi przyjęcie 17 dawek, 7 przed operacją i 10 po operacji. Koszt jednej dawki komercyjnie wynosi ok. 15,5 tys. zł” – opowiada pani Beata. 

Diagnozę usłyszała w październiku ub.r. „Właśnie rok wcześniej skończyłam karmienie dziecka piersią. Co roku się badałam. Po zakończeniu laktacji byłam na USG, które nic nie wykazało” – relacjonuje pacjentka. 

Rok później znów poszła na badanie, bo zauważyła w piersi zgrubienie. Lekarz stwierdził, że to niegroźny guzek polaktacyjny, ale za nim schowało się coś, co wzbudziło jego niepokój. „Zlecił mi biopsję gruboigłową i jej wynik już był miażdżący – potrójnie ujemny rak piersi” – mówi pani Beata. 

Od momentu otrzymania wyniku już po półtora tygodnia odbyło się konsylium, podczas którego zalecono pani Beacie 20 cykli chemioterapii i poinformowano ją, że w zależności od tego, co wyjdzie w wyniku badania histopatologicznego – będzie określone dalsze leczenie. 

„W Centrum Onkologii lekarze zalecili mi również stosowanie pembrolizumabu, natomiast od razu podkreślili, że nie jest on refundowany. Więc, jeżeli będę chciała go brać, muszę wtedy sama zebrać środki” – wspomina pani Beata. 

Pomysł o zbiórce na koszty terapii poddała pani Beacie koleżanka, która też zbierała środki na ten sam cel. 

„Najgorszym problemem było dla mnie podjęcie decyzji, czy brać ten lek, czy nie. Bo skoro nie jest on jeszcze standardowo wdrożony do leczenia, to wówczas ta decyzja zależy wyłącznie do mnie. Po tygodniu zastanawiania się, wiedziałam już, że tego chcę” – wyjaśnia pani Beata. 

Zbieranie pieniędzy na lek to duże przedsięwzięcie logistyczne. „Trzeba się zgłosić do fundacji, opisać swój przypadek, prowadzić bloga i rozesłać to wszędzie. Jeżeli ktoś dobrze radzi sobie w internecie i w mediach społecznościowych, takiej osobie przychodzi to łatwiej. Ja akurat taką osobą nie jestem, więc dla mnie było to trudniejsze” – przyznaje pani Beata. 

Pani Beata już przyjmuje pembrolizumab – tę część terapii, która ma miejsce przed czekającą ja wkrótce podwójną mastektomią. Nadal zbiera środki na pozostałe 10 dawek, jakie powinna wziąć po operacji. Z niecierpliwością czeka na decyzję o refundacji, ma nadzieję, że zapadnie ona jeszcze w tym roku. 

„To nie powinno tak być, że my – kobiety chorujące na potrójnie ujemnego raka piersi – musimy się jeszcze same starać o środki na leczenie – podkreśla, i dodaje – Immunoterapia wspomaga leczenie i w późniejszym etapie daje większe zabezpieczenie, że rak nie wróci. Mam 43 lata, ale są też dziewczyny młodsze ode mnie, takie po trzydziestce i też muszą się borykać ze zbieraniem pieniędzy na lek” – dodaje. 

Potrzebę jak najszybszej refundacji immunoterapii w odniesieniu do tego typu raka piersi wskazuje również prof. Tadeusz Pieńkowski. 

„To jest podstawowa rzecz, żeby weszła ona do tego, co w Polsce jest programem lekowym, czyli do sposobu finansowania. To jest narzędzie, którego nam w tej chwili brakuje. Chorzy potrzebują jej z uwagi na to, że może w sposób zasadniczy wpłynąć na ich los – mówi ekspert. – Z tego co wiem, to takie postępowanie refundacyjne się toczy i prowadzi je pan minister Maciej Miłkowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, który jest bardzo zaangażowany i sprawny” – dodaje. 

W opinii prof. Pieńkowskiego przedstawione przez producenta dane dotyczące skuteczności i bezpieczeństwa leczenia przemawiają za tym, że pembrolizumab to jest dobry lek. 

„Dane, którymi dysponujemy są nie do podważenia” – zaznacza. Wyraża też nadzieję, że negocjacje finansowe z producentem leku przyniosą zadowalające efekty i wkrótce zostaną sfinalizowane, co otworzy drogę do refundacji. 

Nowotwory są najczęstszą przyczyną śmierci kobiet przed 65. rokiem życia. Według szacunków Eurostatu w 2018 r. średnia długość życia Polek była o ok. 2 lata krótsza niż innych mieszkanek UE (83,7 lat). Za taki stan rzeczy w większości odpowiedzialna jest wyższa umieralność Polek w wieku 25-64 lata, która dotyczy przede wszystkim nowotworów i chorób układu krążenia. Aktualna wartość potencjalnej utraconej produktywności chorych na potrójnie ujemnego raka piersi w Polsce tylko za 2019 rok to około 100 mln złotych. 

Źródło: PAP MediaRoom

Na przestrzeni ostatnich lat, nastąpił ogromny postęp w leczeniu raka piersi, dając pacjentkom szansę na dłuższe życie oraz lepszą jego jakość w trakcie leczenia, a nawet całkowite wyleczenie, o ile nowotwór został wykryty na odpowiednio wczesnym etapie, a nowoczesna terapia została zastosowana we właściwym momencie. Mimo dostępnych badań diagnostycznych i coraz lepszych metod leczenia, w Polsce mamy rosnący trend umieralności z powodu tego nowotworu, w odróżnieniu od reszty Europy. Aby zwrócić uwagę na kluczową rolę profilaktyki raka piersi, szybkiej diagnostyki, właściwej organizacji opieki onkologicznej   i doboru odpowiedniego leczenia, Fundacja OnkoCafe – Razem Lepiej, zainicjowała VII edycję kampanii edukacyjnej „BreastFit. Kobiecy Biust. Męska Sprawa”.
Czy znasz kogoś kto choruje na raka piersi? Większość z nas odpowie na to pytanie twierdząco.  Wszyscy znamy kogoś, kto choruje lub chorował na raka. To zwykłe osoby, mające dom, rodzinę, przyjaciół, pasje. To mama, przyjaciółka, sąsiadka. To może być każda z nas.

Rak piersi to najczęściej występujący nowotwór złośliwy u kobiet[1]. Jak pokazują statystyki, Polska jest krajem, w którym zachorowalność i śmiertelność z jego powodu ciągle wzrasta. Szacuje się, że co roku diagnozę raka piersi słyszy około 20[2] tysięcy Polek. Na przestrzeni ostatnich lat, nastąpił ogromny postęp w leczeniu raka piersi, dając pacjentkom szansę na dłuższe życie oraz lepszą jego jakość w trakcie leczenia, a nawet całkowite wyleczenie, o ile nowotwór został wykryty na odpowiednio wczesnym etapie, a nowoczesna terapia została zastosowana we właściwym momencie. Mimo dostępnych badań diagnostycznych i coraz lepszych metod leczenia, w Polsce mamy rosnący trend umieralności z powodu tego nowotworu, w odróżnieniu od reszty Europy. Aby zwrócić uwagę na kluczową rolę profilaktyki raka piersi, szybkiej diagnostyki, właściwej organizacji opieki onkologicznej   i doboru odpowiedniego leczenia, Fundacja OnkoCafe – Razem Lepiej, zainicjowała VII edycję kampanii edukacyjnej „BreastFit. Kobiecy Biust. Męska Sprawa”.
 
Choroba – zmiana na wszystkich płaszczyznach życia
Kampania „BreastFit. Kobiety biust. Męska sprawa” powstała w 2015 roku i od początku jej misją jest zachęcanie kobiet do wykonywania regularnych badań oraz edukacja na temat wagi wczesnej diagnostyki oraz choroby na każdym jej etapie, także w stopniu zaawansowanym.

– W ciągu siedmiu lat, od momentu rozpoczęcia kampanii, nastąpiło wiele zmian, zarówno w kontekście postrzegania chorób nowotworowych, jak i w dostępie do innowacyjnych terapii. Znacząco wzrosła świadomość społeczna na temat raka piersi, w tym w stopniu zaawansowanym. To sprawiło, że zmieniła się także postawa pacjentki i jej podejścia do leczenia. Dzisiejsza pacjentka jest świadoma swojej podmiotowości w systemie ochrony zdrowia, zdobywa wiedzę z zakresu specyfiki podtypu nowotworu, na który choruje i z zaangażowaniem uczestniczy w procesie leczenia. Właśnie dlatego idea zmiany została myślą przewodnią najnowszej edycji kampanii  – mówi Anna Kupiecka, Prezes Fundacji OnkoCafe-Razem Lepiej.

Kampania jest skierowana również do mężczyzn, aby zachęcić ich do włączenia się w działania promujące profilaktykę wśród bliskich im kobiet. Dzięki temu zmiana w ich życiu spowodowana diagnozą i podjęciem ewentualnego leczenia może być wprowadzona szybciej i przynieść więcej korzyści pacjentce oraz jej bliskim. Istotnym elementem działań jest dostarczanie mężczyznom wiedzy o sposobach wsparcia, narzędziach do rozmowy, a partnerom podstawowych umiejętności w zakresie badania piersi partnerki.
 
Wiedza – podstawa w profilaktyce i leczeniu raka piersi
Ostatnich kilka lat to też rozwój medycyny, który przyniósł wiele nowoczesnych terapii, pozwalających na dobranie indywidualnego sposobu leczenia. Rak piersi jest chorobą zróżnicowaną pod względem typów, a określenie „rak piersi” oznaczać może schorzenia o różnym przebiegu, rokowaniu i odpowiedzi na leczenie.

Wiemy, że istnieje kilka  typów  raka piersi, różniących się od siebie cechami biologicznymi i podatnością na różne rodzaje leczenia celowanego i rokowaniem. Dostępne opcje terapeutyczne są bardzo zróżnicowane, i dopasowane do danego typu nowotworu. We wszystkich przypadkach leczenie jest wieloetapowe. Rozróżniamy leczenie wczesnego raka piersi, gdzie celem terapii jest wyleczenie od zaawansowanego raka piersi. W przypadku chorych na zaawansowanego, uogólnionego raka piersi celem leczenia jest zapewnienie jak najdłuższego życia przy zachowaniu jak najlepszej jego jakości. Dzięki postępowi medycyny,  pojawieniem się  innowacyjnego leczenia, możliwości skutecznego leczenia tej postaci raka znacznie wzrosły.  Coraz częściej chorzy na uogólnionego raka piersi mogą  być długotrwale leczeni i choroba ta ma cechy choroby przewlekłej – mówi Prof. Tadeusz Pieńkowski

Aby podnieść świadomość pacjentek z zaawansowanym rakiem piersi i ich bliskich na temat poszczególnych etapów diagnostyki i leczenia zaawansowanego raka piersi, w ramach VII edycji kampanii zostanie zorganizowany cykl warsztatów edukacyjnych. W trakcie spotkań, psychoonkolog Adrianna Sobol, przedstawi także praktyczne wskazówki, jak oswajać silne emocje towarzyszące chorobie i opowie o praktycznych aspektach procesu terapii w danym stadium. Warsztaty „Zaawansowany rak piersi – pytam, wiem, leczę się” zostaną zorganizowane w 5 miastach w Polsce – w Łodzi, Kielcach, Lublinie, Poznaniu i Olsztynie.

Elementem tegorocznych działań będą też spotkania edukacyjne na temat profilaktyki raka piersi dla lokalnych oddziałów stowarzyszenia Kobiety w Centrum, partnera społecznego kampanii.

Power of Community – kolejna odsłona wyjątkowego kalendarza
Po raz kolejny 12 sportowców wcieliło się w roli modeli, by wesprzeć ideę kampanii i stworzyć charytatywny kalendarz „Powr of Community 2023”, z którego dochód zostanie przeznaczony na wsparcie kobiet z zaawansowanym rakiem piersi.

Wraz z upływem lat rośnie ilość osób za które jesteśmy odpowiedzialni – odpowiadamy za coraz starszych rodziców, partnerów, dzieci. Konsekwentnie powinniśmy dawać przykład jak dbać o zdrowie, motywować do tego bliskich oraz przypominać o wadze profilaktyki. W tym roku poprzez kalendarz chcemy pokazać, że zmiana w życiu mężczyzny jaką może być choroba bliskiej osoby, jest czymś czego musi się spodziewać i powinien wiedzieć jak w jej obliczu sobie poradzić. Dzięki temu będzie skutecznym wsparciem dla bliskich – mówi Jakub Popławski, inicjator i producent kalendarza Power of Community. Autorem zdjęć do kalendarza jest Tomasz Zienkiewicz.

Premiera kalendarza odbędzie się w październiku. Wzorem lat ubiegłych w sesji zdjęciowej udział wzięli, m.in. trener i motywator Daniel Qczaj, kulturysta Michał Karmowski, crossfitowiec Bartek Lipka oraz wielu innych zaangażowanych, znanych sportowców.
 
BreastFit. Kobiecy biust. Męska sprawa
Kampania „BreastFit. Kobiecy biust. Męska sprawa” powstała z inicjatywy Fundacji Onkocafe–Razem Lepiej. Nazwa „BreastFit” nawiązuje do popularnej dyscypliny sportu – crossfit’u- rodzaju treningu, ale także pewnej filozofii samodyscypliny oraz codziennej walki ze słabościami. BreastFit to sztuka badania piersi, rozmowy oraz wsparcia emocjonalnego. Jest to rodzaj treningu włączający mężczyzn w dbanie o zdrowie najważniejszych dla nich kobiet.

 
[1] Krajowy Rejestr Nowotworów, http://onkologia.org.pl/rak-piersi-kobiet/  [data dostępu: 25.07.2022]
[2] Dane opracowane przez European Cancer Information System (ECIS) na zlecenie Komisji Europejskiej, pełny raport dostępny na stronie: https://ecis.jrc.ec.europa.eu/explorer.php ,[data dostępu: 25.07.2022].

źródło: Fundacja Onkocafe
Na przestrzeni ostatnich lat, nastąpił ogromny postęp w leczeniu raka piersi, dając pacjentkom szansę na dłuższe życie oraz lepszą jego jakość w trakcie leczenia, a nawet całkowite wyleczenie, o ile nowotwór został wykryty na odpowiednio wczesnym etapie, a nowoczesna terapia została zastosowana we właściwym momencie. Mimo dostępnych badań diagnostycznych i coraz lepszych metod leczenia, w Polsce mamy rosnący trend umieralności z powodu tego nowotworu, w odróżnieniu od reszty Europy. Aby zwrócić uwagę na kluczową rolę profilaktyki raka piersi, szybkiej diagnostyki, właściwej organizacji opieki onkologicznej   i doboru odpowiedniego leczenia, Fundacja OnkoCafe – Razem Lepiej, zainicjowała VII edycję kampanii edukacyjnej „BreastFit. Kobiecy Biust. Męska Sprawa”.
Czy znasz kogoś kto choruje na raka piersi? Większość z nas odpowie na to pytanie twierdząco.  Wszyscy znamy kogoś, kto choruje lub chorował na raka. To zwykłe osoby, mające dom, rodzinę, przyjaciół, pasje. To mama, przyjaciółka, sąsiadka. To może być każda z nas.

Rak piersi to najczęściej występujący nowotwór złośliwy u kobiet[1]. Jak pokazują statystyki, Polska jest krajem, w którym zachorowalność i śmiertelność z jego powodu ciągle wzrasta. Szacuje się, że co roku diagnozę raka piersi słyszy około 20[2] tysięcy Polek. Na przestrzeni ostatnich lat, nastąpił ogromny postęp w leczeniu raka piersi, dając pacjentkom szansę na dłuższe życie oraz lepszą jego jakość w trakcie leczenia, a nawet całkowite wyleczenie, o ile nowotwór został wykryty na odpowiednio wczesnym etapie, a nowoczesna terapia została zastosowana we właściwym momencie. Mimo dostępnych badań diagnostycznych i coraz lepszych metod leczenia, w Polsce mamy rosnący trend umieralności z powodu tego nowotworu, w odróżnieniu od reszty Europy. Aby zwrócić uwagę na kluczową rolę profilaktyki raka piersi, szybkiej diagnostyki, właściwej organizacji opieki onkologicznej   i doboru odpowiedniego leczenia, Fundacja OnkoCafe – Razem Lepiej, zainicjowała VII edycję kampanii edukacyjnej „BreastFit. Kobiecy Biust. Męska Sprawa”.
 
Choroba – zmiana na wszystkich płaszczyznach życia
Kampania „BreastFit. Kobiety biust. Męska sprawa” powstała w 2015 roku i od początku jej misją jest zachęcanie kobiet do wykonywania regularnych badań oraz edukacja na temat wagi wczesnej diagnostyki oraz choroby na każdym jej etapie, także w stopniu zaawansowanym.

– W ciągu siedmiu lat, od momentu rozpoczęcia kampanii, nastąpiło wiele zmian, zarówno w kontekście postrzegania chorób nowotworowych, jak i w dostępie do innowacyjnych terapii. Znacząco wzrosła świadomość społeczna na temat raka piersi, w tym w stopniu zaawansowanym. To sprawiło, że zmieniła się także postawa pacjentki i jej podejścia do leczenia. Dzisiejsza pacjentka jest świadoma swojej podmiotowości w systemie ochrony zdrowia, zdobywa wiedzę z zakresu specyfiki podtypu nowotworu, na który choruje i z zaangażowaniem uczestniczy w procesie leczenia. Właśnie dlatego idea zmiany została myślą przewodnią najnowszej edycji kampanii  – mówi Anna Kupiecka, Prezes Fundacji OnkoCafe-Razem Lepiej.

Kampania jest skierowana również do mężczyzn, aby zachęcić ich do włączenia się w działania promujące profilaktykę wśród bliskich im kobiet. Dzięki temu zmiana w ich życiu spowodowana diagnozą i podjęciem ewentualnego leczenia może być wprowadzona szybciej i przynieść więcej korzyści pacjentce oraz jej bliskim. Istotnym elementem działań jest dostarczanie mężczyznom wiedzy o sposobach wsparcia, narzędziach do rozmowy, a partnerom podstawowych umiejętności w zakresie badania piersi partnerki.
 
Wiedza – podstawa w profilaktyce i leczeniu raka piersi
Ostatnich kilka lat to też rozwój medycyny, który przyniósł wiele nowoczesnych terapii, pozwalających na dobranie indywidualnego sposobu leczenia. Rak piersi jest chorobą zróżnicowaną pod względem typów, a określenie „rak piersi” oznaczać może schorzenia o różnym przebiegu, rokowaniu i odpowiedzi na leczenie.

Wiemy, że istnieje kilka  typów  raka piersi, różniących się od siebie cechami biologicznymi i podatnością na różne rodzaje leczenia celowanego i rokowaniem. Dostępne opcje terapeutyczne są bardzo zróżnicowane, i dopasowane do danego typu nowotworu. We wszystkich przypadkach leczenie jest wieloetapowe. Rozróżniamy leczenie wczesnego raka piersi, gdzie celem terapii jest wyleczenie od zaawansowanego raka piersi. W przypadku chorych na zaawansowanego, uogólnionego raka piersi celem leczenia jest zapewnienie jak najdłuższego życia przy zachowaniu jak najlepszej jego jakości. Dzięki postępowi medycyny,  pojawieniem się  innowacyjnego leczenia, możliwości skutecznego leczenia tej postaci raka znacznie wzrosły.  Coraz częściej chorzy na uogólnionego raka piersi mogą  być długotrwale leczeni i choroba ta ma cechy choroby przewlekłej – mówi Prof. Tadeusz Pieńkowski

Aby podnieść świadomość pacjentek z zaawansowanym rakiem piersi i ich bliskich na temat poszczególnych etapów diagnostyki i leczenia zaawansowanego raka piersi, w ramach VII edycji kampanii zostanie zorganizowany cykl warsztatów edukacyjnych. W trakcie spotkań, psychoonkolog Adrianna Sobol, przedstawi także praktyczne wskazówki, jak oswajać silne emocje towarzyszące chorobie i opowie o praktycznych aspektach procesu terapii w danym stadium. Warsztaty „Zaawansowany rak piersi – pytam, wiem, leczę się” zostaną zorganizowane w 5 miastach w Polsce – w Łodzi, Kielcach, Lublinie, Poznaniu i Olsztynie.

Elementem tegorocznych działań będą też spotkania edukacyjne na temat profilaktyki raka piersi dla lokalnych oddziałów stowarzyszenia Kobiety w Centrum, partnera społecznego kampanii.

Power of Community – kolejna odsłona wyjątkowego kalendarza
Po raz kolejny 12 sportowców wcieliło się w roli modeli, by wesprzeć ideę kampanii i stworzyć charytatywny kalendarz „Powr of Community 2023”, z którego dochód zostanie przeznaczony na wsparcie kobiet z zaawansowanym rakiem piersi.

Wraz z upływem lat rośnie ilość osób za które jesteśmy odpowiedzialni – odpowiadamy za coraz starszych rodziców, partnerów, dzieci. Konsekwentnie powinniśmy dawać przykład jak dbać o zdrowie, motywować do tego bliskich oraz przypominać o wadze profilaktyki. W tym roku poprzez kalendarz chcemy pokazać, że zmiana w życiu mężczyzny jaką może być choroba bliskiej osoby, jest czymś czego musi się spodziewać i powinien wiedzieć jak w jej obliczu sobie poradzić. Dzięki temu będzie skutecznym wsparciem dla bliskich – mówi Jakub Popławski, inicjator i producent kalendarza Power of Community. Autorem zdjęć do kalendarza jest Tomasz Zienkiewicz.

Premiera kalendarza odbędzie się w październiku. Wzorem lat ubiegłych w sesji zdjęciowej udział wzięli, m.in. trener i motywator Daniel Qczaj, kulturysta Michał Karmowski, crossfitowiec Bartek Lipka oraz wielu innych zaangażowanych, znanych sportowców.
 
BreastFit. Kobiecy biust. Męska sprawa
Kampania „BreastFit. Kobiecy biust. Męska sprawa” powstała z inicjatywy Fundacji Onkocafe–Razem Lepiej. Nazwa „BreastFit” nawiązuje do popularnej dyscypliny sportu – crossfit’u- rodzaju treningu, ale także pewnej filozofii samodyscypliny oraz codziennej walki ze słabościami. BreastFit to sztuka badania piersi, rozmowy oraz wsparcia emocjonalnego. Jest to rodzaj treningu włączający mężczyzn w dbanie o zdrowie najważniejszych dla nich kobiet.

 
[1] Krajowy Rejestr Nowotworów, http://onkologia.org.pl/rak-piersi-kobiet/  [data dostępu: 25.07.2022]
[2] Dane opracowane przez European Cancer Information System (ECIS) na zlecenie Komisji Europejskiej, pełny raport dostępny na stronie: https://ecis.jrc.ec.europa.eu/explorer.php ,[data dostępu: 25.07.2022].

źródło: Fundacja Onkocafe