Medicalpress
W 2023 roku blisko jedna czwarta mieszkańców Unii Europejskiej w wieku co najmniej 15 lat paliła papierosy — podał Eurostat. To oznacza spadek o dwa punkty procentowe w porównaniu z 2017 rokiem, gdy odsetek wynosił 26 proc.
Różnice w paleniu między płciami pozostają wyraźne. Wśród mężczyzn odsetek ten wyniósł 28 proc., a wśród kobiet 21 proc.

Zdecydowanie niższe wskaźniki notowały Szwecja (8 proc.), Holandia (11 proc.) i Dania (14 proc.)  W przeciwieństwie do tego, najwyższy odsetek palących w UE odnotowano w Bułgarii (37 proc.), Grecji (36 proc.) i Chorwacji (35 proc.) . W Bułgarii aż 49 proc. mężczyzn deklaruje palenie, natomiast wysokie wskaźniki odnotowano też wśród Litwy i Łotwy — odpowiednio 43 proc. i 48 proc.. W przypadku kobiet najczęściej po papierosy sięgają mieszkanki Grecji (32 proc.), Chorwacji (30 proc.) i Rumunii (29 proc.).

Mimo że odsetek palących w UE spadł, wciąż jest zbyt wysoki — co czwarty mieszkaniec Unii to palacz. Rozwarstwienie geograficzne i płciowe pokazuje, że działania przeciwdziałające paleniu muszą być równie zróżnicowane jak skala problemu. W krajach takich jak Bułgaria, Grecja czy Chorwacja konieczne są skoordynowane, intensywne kampanie edukacyjne, wsparcie w rzucaniu palenia i polityka publiczna oparta na dowodach.

Dla porównania w krajach skandynawskich — Szwecji, Danii — niskie wskaźniki pokazują, jak skuteczne mogą być kompleksowe działania: edukacja, restrykcje, podatki i ochrona przed biernym paleniem. W Polsce, gdzie według ogólnych danych pali 27 proc. mieszkańców, potrzebne są wzmocnione działania profilaktyczne i edukacyjne, ze szczególnym uwzględnieniem grup ryzyka.

Palenie tytoniu pozostaje jedną z głównych przyczyn przedwczesnych zgonów w Europie. Według Komisji Europejskiej, co roku ponad 700 tys. Europejczyków umiera z powodu chorób związanych z paleniem, takich jak rak płuc, choroby serca czy przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP).

W odpowiedzi na ten problem UE prowadzi politykę ograniczania tytoniu do 2040 r., której celem jest zredukowanie liczby palaczy do mniej niż 5 proc. populacji. Wdrażane są coraz surowsze przepisy dotyczące reklamy wyrobów tytoniowych, opodatkowania oraz oznakowania opakowań (np. szokujące zdjęcia skutków palenia). W Polsce antynikotynowe kampanie zdrowotne również są obecne, jednak ich skuteczność bywa ograniczana przez dostępność alternatywnych form nikotyny, takich jak e-papierosy czy podgrzewacze tytoniu. Choć ich wpływ na zdrowie wciąż jest przedmiotem badań, niektórzy eksperci ostrzegają, że mogą one prowadzić do uzależnienia nowego pokolenia.

Podczas debaty w Warszawie eksperci przedstawili szwedzkie rozwiązania, które doprowadziły do drastycznego spadku liczby palaczy – z 25 proc. do zaledwie 5 proc. społeczeństwa. Dzięki restrykcyjnym przepisom, skutecznej edukacji i odpowiedniej polityce fiskalnej Szwecja jest dziś liderem walki z uzależnieniami od tytoniu w Europie. Polska tymczasem pozostaje daleko w tyle – papierosy pali aż 27 proc. obywateli. Czy mamy szansę nadrobić ten dystans?
Nieco ponad 5 proc. Szwedów pali papierosy, w Polsce zaś palacze stanowią 27 proc. społeczeństwa. Stosowane od lat regulacje m.in. prawne i fiskalne doprowadziły do tego, że Szwecja jest jedynym krajem w Unii Europejskiej, który zbliża się do statusu społeczeństwa wolnego od palenia – stwierdzili uczestnicy spotkania poświęconego nowoczesnym metodom walki z uzależnieniami.

Dyskusja, która odbyła się z we wtorek w Warszawie z inicjatywy Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej, dotyczyła możliwości przeniesienia szwedzkich wzorców walki z uzależnieniami (od alkoholu, tytoniu i nikotyny, ale także telefonów komórkowych i komputerów) na polski grunt. Jej hasło brzmiało: „Ku wzrostowi zdrowia publicznego. Współczesne zagrożenia dla zdrowia psychicznego i fizycznego młodzieży – doświadczenia europejskie na przykładzie Szwecji. Nowoczesne metody walki z uzależnieniami”, a uczestniczyli w niej m.in. członkowie sejmowej Komisji Zdrowia.

Lekarz psychiatra, poseł Włodzisław Giziński, członek sejmowej Komisja Zdrowia, powiedział, że alkohol, tytoń, otyłość i brak ruchu to cztery główne przyczyny złego stanu zdrowia Polaków.

„Od 2015 roku zaczął się okres skracania przewidywalnego czasu przeżycia Polaków. Wśród 37 bogatych krajów polscy 15-latkowie zajmują 30. miejsce pod względem zadowolenia z życia. Medycyna naprawcza w Polsce jest na dobrym poziomie, ale profilaktyka i styl życia są coraz gorsze” – powiedział poseł.

Prowadzący spotkanie Rafał Jabłoński, reprezentujący Mazowiecką Wspólnotę Samorządową, przedstawił m.in. wyniki badań przeprowadzonych w Szwecji, które dotyczą korzystania z wyrobów tytoniowych. Wynika z nich, że dzięki długoletnim kampaniom edukacyjnym, wysokim cenom produktów oraz restrykcyjnie przestrzeganym przepisom regulującym dostęp nieletnich do wyrobów tytoniowych, liczba osób palących papierosy spadła w ciągu 15 lat z 25 proc. do 5 proc.

Anna Dela, wiceprezes Fundacji Instytut Człowieka Świadomego, uszczegółowiła elementy szwedzkiej strategii walki z uzależnieniami od tytoniu i medycyny. Są to: bezwzględne restrykcje dla dzieci i młodzieży; surowe kary i obowiązkowe sprawdzanie dowodów osobistych przy zakupie produktów nikotynowych; nieatrakcyjne opakowania – produkty tytoniowe są pozbawione kolorowych i zachęcających grafik; polityka fiskalna – najwyżej opodatkowane są tradycyjne papierosy, następnie podgrzewacze tytoniu, e-papierosy, a najniżej woreczki nikotynowe.

„Szwedzi traktują tę strategię jako redukcję szkód, co przyczyniło się do znaczącego spadku zachorowań na nowotwory płuc” – powiedziała Dela.

W Polsce obecnie procedowany jest projekt ustawy, która przewiduje całkowity zakaz obrotu saszetkami nikotynowymi. Zdaniem uczestników dyskusji może to przynieść skutki odwrotne do zamierzonych i, jak podkreślili, należy szukać innych rozwiązań, np. edukacyjnych, legislacyjnych i ekonomicznych.

„Papierosy w Polsce są jednymi z najtańszych w Europie. Dopóki nie podniesiemy cen papierosów, to po prostu ludzie będą masowo, nałogowo je palić” – stwierdziła posłanka Joanna Wicha, zastępczyni przewodniczącego sejmowej Komisji Zdrowia.

Szwedzki model walki z uzależnieniem od tytoniu powinien być inspiracją dla polskich decydentów. Zamiast działań doraźnych i chaotycznych zakazów – jak procedowany obecnie w Polsce projekt całkowitego zakazu sprzedaży woreczków nikotynowych – skuteczniejszą drogą mogą okazać się przemyślane działania: surowe kontrole sprzedaży nieletnim, zniechęcające opakowania, wysoka akcyza i wieloletnie kampanie informacyjne.

Jak słusznie zauważają eksperci, strategia Szwecji to przede wszystkim redukcja szkód, a nie karanie za używanie. Co więcej, tamtejsza profilaktyka przynosi widoczne efekty w postaci mniejszej liczby zachorowań na raka płuca. W Polsce wciąż dominuje medycyna naprawcza – ale jak podkreślali uczestnicy debaty, bez zmiany stylu życia, zwiększenia aktywności fizycznej i ograniczenia palenia papierosów nie uda się poprawić zdrowia publicznego.

Warto, aby Polska wyciągnęła wnioski z doświadczeń Szwecji i wprowadzała zmiany systemowe, zamiast opierać się na doraźnych reakcjach legislacyjnych. Konieczne są inwestycje w edukację zdrowotną i politykę fiskalną, która realnie zniechęca do sięgania po używki – również wśród młodzieży.

Patronat nad konferencją objął Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego.

Źródło informacji: PAP MediaRoom

Szwecja jest obecnie o krok od stania się pierwszym na świecie krajem wolnym od tradycyjnych wyrobów tytoniowych: wydzielające dym papierosy pali tam mniej niż 6 proc. obywateli. Kraj ten odnotowuje o 41 proc. mniej zachorowań na raka płuca i o 38 proc. mniej zgonów nowotworowych niż średnia unijna. Według autorów raportu Instytutu Człowieka Świadomego, skuteczne rozwiązania szwedzkie (jak i innych, europejskich państw) powinny być wdrażane także w Polsce.

W marcu tego roku grupa międzynarodowych ekspertów ogłosiła, że Szwecja ma szansę stać się pierwszym państwem członkowskim Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), które uzyska status kraju wolnego od dymu tytoniowego. W państwie tym udało się osiągnąć ten historyczny kamień milowy – 17 lat przed planowanym terminem – łącząc metody ograniczenia użycia tytoniu ze strategiami minimalizacji wywieranych przez niego szkód. Najnowszy raport kampanii Smoke Free Sweden pokazuje, jak ogromny wpływ na życie mieszkańców państw członkowskich WHO może mieć zastosowanie szwedzkiego modelu na szerszą skalę.
Zwolennicy działań na rzecz redukcji szkód wezwali podczas spotkania w Warszawie (21 czerwca 2023 r.) organizacje zdrowia publicznego na całym świecie do przyjęcia polityki, dzięki której w Szwecji udaje się wyeliminować palenie tytoniu, publikując nowy kompleksowy raport wskazujący sposób, w jaki można by uratować miliony istnień ludzkich w całej Europie, gdyby działania te zostały już podjęte.
 
Raport „O ratowaniu życia na przykładzie Szwecji” (eng. Saving Lives Like Sweden) zaprezentowano na konferencji odbywającej się w Warszawie w przeddzień Światowego Forum Nikotynowego. Z przedstawionych w nim informacji wynika, że:

Dr Delon Human, jeden z autorów raportu, powiedział: „Powinno to stanowić jasny apel do WHO i organizacji zdrowia publicznego na całym świecie o pochylenie się nad zastosowanymi w Szwecji strategiami redukcji szkód i ich wdrożenie. Strategie te mogą potencjalnie uratować miliony istnień ludzkich i znacznie ograniczyć obciążenie chorobami związanymi z paleniem tytoniu na całym świecie”.

Pierwszy raport, zatytułowany The Swedish Experience: A Roadmap To A Smoke-Free Society [Szwedzkie doświadczenia – mapa drogowa do społeczeństwa wolnego od dymu tytoniowego] analizuje, w jaki sposób szwedzcy decydenci praktycznie wyeliminowali palenie, proponując dorosłym palaczom alternatywne produkty nikotynowe, takie jak vaping i saszetki doustne, które są dostępne, akceptowalne i przystępne cenowo.

W ciągu 15 lat, wskaźnik palenia wśród dorosłych w Szwecji spadł z 15% do 5,6%. Jeszcze w tym roku liczba ta spadnie poniżej 5%, czyli poziomu oficjalnie sklasyfikowanego jako „wolność od dymu tytoniowego”.

Oprócz najniższego odsetka chorób związanych z paleniem tytoniu wśród krajów UE, w Szwecji notuje się również o 41% niższą zachorowalność na raka i o 38% niższy wskaźnik spowodowanych tą chorobą zgonów w porównaniu z krajami UE.

Lider kampanii Smoke Free Sweden, Dr Human, powiedział: „Szwedzcy decydenci zaoferowali palaczom możliwość ucieczki od śmiertelnego uzależnienia od papierosów. Powinniśmy świętować niezwykły sukces Szwecji i realizować jej politykę jako przykład najlepszej praktyki. Gdyby decydenci w Polsce przyjęli szwedzkie strategie redukcji szkód w 2000 r., można byłoby uratować 442.000 istnień ludzkich. Zaoferowanie dorosłym palaczom alternatyw o niższej szkodliwości okazało się najskuteczniejszą strategią ograniczania śmiertelnych skutków palenia tytoniu. Organizacje zdrowia publicznego na całym świecie powinny wykorzystać tę okazję i powielać realizowany z powodzeniem w Szwecji scenariusz. Razem możemy pracować na rzecz uwolnienia świata od dymu tytoniowego dla dobra przyszłych pokoleń”.

Raport „Saving lives like Sweden” został opracowany na zlecenie Health Diplomats, międzynarodowej organizacji działającej na rzecz poprawy dostępu do opieki zdrowotnej, zachęcania do innowacji i wdrażania programów redukcji szkód w celu zminimalizowania negatywnych skutków alkoholu, żywności, nikotyny i narkotyków.

Pełny raport dostępny jest pod linkiem: 
https://smokefreesweden.org/resources/ 

źródło: Saving Lives Like Sweden

– Redukcja szkód w medycynie nie jest nowym paradygmatem, tylko w kontekście palenia tytoniu, została wprowadzona parę lat temu. Natomiast przede wszystkim podstawowym celem redukcji szkód jest ograniczanie, minimalizowanie tego, na co jest narażony człowiek przy paleniu papierosów. Czyli redukujemy potencjalne szkody i istniejące już szkody wynikające z tego, że ktoś pali krócej lub dłużej. Dotyczy to każdego palacza. Proszę Państwa, każdy wypalany papieros ma swoje wyraźne skutki zdrowotne. – podkreśla prof. Halina Car z Zakładu Farmakologii Doświadczalnej, Wydział Nauk o Zdrowiu, Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

W Polsce papierosy aktywnie pali ok. 8 mln osób. Liczba ta w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zmniejszyła się, ale to wciąż duży problem. Nie widzimy dalszego trendu spadkowego w tym zakresie.  Dlaczego wiele osób, pomimo prób, nie jest w stanie definitywnie skończyć z nałogiem?

 
Prof. Halina Car: Dlatego, że to jest nałóg. Wobec powyższego, jak każdy nałóg, wymaga takiego podejścia, które jest dedykowane do danego nałogu. Przywykliśmy do tego, że gdy ktoś pali, to jest tak zostawiony sam sobie, a uzależnienie od nikotyny jest chorobą. Traktowaliśmy palaczy jako osoby, które mają po prostu nałóg, które mogą sobie z tym poradzić, które mogą dalej kontynuować palenie bez żadnych konsekwencji. Natomiast jest to nałóg, który wymaga odpowiedniego podejścia. Ja sobie zdaję sprawę z tego, że mamy różne systemy do tego, żeby przeciwdziałać nałogowi, ale one niestety nie są wydolne, mamy chyba tylko 3 poradnie dla ciężko uzależnionych w Polsce. Mamy określony algorytm postępowania, ale co z tego, jeżeli tylko ok. 800 osób na rok, tak naprawdę odchodzi od tego nałogu – mowa o ciężko uzależnionych osobach. Natomiast rzeczywiście ta liczba nie poraża w zakresie kraju.
 
Myślę, że tutaj ważne są tak zwane aspekty psychiczne – przekonanie, że to nie szkodzi, a jeżeli szkodzi to nie będzie dotyczyć mnie. Natomiast, moim zdaniem, wymagane są absolutnie bardziej skoordynowane działania. Mamy problem w tym, że nie informujemy palaczy, ponieważ sam napis na opakowaniach papierosów, że to szkodzi – nie wystarczy –  liczba palaczy nam się od tego nie zmniejsza drastycznie.
 
Wobec powyższego – po pierwsze trudno jest rzucić palenie, po drugie my jesteśmy przyzwyczajeni też do tego i akceptujemy w większości ten nałóg i myślę, że jest przyzwolenie, które istnieje na każdym poziomie, włącznie również z tym, że niezbyt często lekarze odnotowują w historii pacjenta uzależnienie od palenia.
 
W Szwecji, Danii, Wielkiej Brytanii czy Finlandii udało się znacząco zredukować odsetek palących – w jaki sposób?
 
Prof. Halina Car: Ja jestem pod wrażeniem Szwecji. Szwecja w marcu tego roku, dokładnie 14 marca, ogłosiła, że jest już praktycznie krajem bez papierosa. Tylko przypomnę, że według definicji jest to kraj, w którym poniżej 5% osób pali. W jaki sposób się im to udało? Konsekwencją. Szwecja postawiła na snusy – u nich to był jeden z tradycyjnych produktów. Czyli doustny preparat zawierający tytoń, destylowany, odpowiednio przygotowywany. Natomiast Szwedzi postawili przede wszystkim na bardzo rozszerzoną informację. Nawet można powiedzieć – to tak jak w ostatnim raporcie ze spotkania decydentów zajmujących się zdrowiem publicznym – w Szwecji nie demonizowano preparatów alternatywnych i nie ograniczano ich stosowania. Wręcz odwrotnie. Mówiono bardzo wyraźnie, że one nie są dla osób, które nie palą, ale są dla osób, które nie mogą rzucić palenia, po to żeby wyjść z nałogu palenia tytoniu. Bardzo wyraźnie pokazano jakie są skutki palenia tytoniu, jakie są koszty przede wszystkim leczenia chorób odtytoniowych, choroby układu oddechowego, układu krążenia, z rakiem płuc na czele. Tak naprawdę konsekwencje palenia tytoniu dotyczą każdego układu. Wobec powyższego Szwedzi, można powiedzieć jako pionierzy, zauważyli i bardzo wyraźnie zaczęli edukować swoje społeczeństwo, że jeżeli palisz to chorujesz, ponosisz koszty nie tylko ze względu na to że kupujesz papierosy, ale ze względu na to, że potem my cię leczymy i że te koszty ponoszą wszyscy tak naprawdę – podatnicy, płatnicy podatków, ale ponosisz też je i ty. Szwedzi też odróżnili, to co jest paleniem papierosów, czyli szkodzi przede wszystkim – składniki, które znajdują się w dymie papierosowym. W dymie tytoniowym jest ponad 7 tysięcy składników, gdzie 10% to są substancje rakotwórcze. Generalnie rozróżniali produkty palne od niepalnych. Po drugie – zróżnicowali ryzyko. Pokazali, gdzie jest największe ryzyko, poczynając od palenia papierosów, a gdy używa się innych alternatywnych produktów – to ryzyko maleje. I wszędzie te informacje się pojawiały. To było bardzo ważne. Ponadto dali dostęp do tych alternatyw. Co ważne, lekarze rodzinni – wszyscy byli poinformowani – co oznacza, że mieli na wysokim poziomie edukację skierowaną do lekarzy, na co należy zwracać uwagę, jakie są ważne elementy do przekazania dla pacjentów, czyli to był element edukacji, zaczynając od praktyków medycznych poprzez dużą edukację społeczeństwa. Tak zrobiły inne kraje, nie tylko Szwecja, np. Kanada czy Nowa Zelandia. Na stronie rządu kanadyjskiego w marcu, albo w lutym pojawiły się dokumenty opisujące podejście do alternatywnych sposobów. To są kraje wiodące, a my niestety, w tym aspekcie mamy do zrobienia.
 
W Polsce cały czas pojęcie redukcji szkód jest nowe i nieosłuchane – Kto może skorzystać z takiej strategii walki z paleniem tytoniu, jakie metody się stosuje?
 
Prof. Halina Car: Każdy kto pali – to po pierwsze, bo to jest kampania skierowana do osób palących. Trzeba to sobie powiedzieć, że redukcja szkód w medycynie nie jest nowym paradygmatem, tylko w kontekście palenia tytoniu, została wprowadzona parę lat temu. Natomiast przede wszystkim podstawowym celem redukcji szkód jest ograniczanie, minimalizowanie tego, na co jest narażony człowiek przy paleniu papierosów. Czyli redukujemy potencjalne szkody i istniejące już szkody wynikające z tego, że ktoś pali krócej lub dłużej. Dotyczy to każdego palacza. Proszę Państwa, każdy wypalany papieros ma swoje wyraźne skutki zdrowotne. Wobec powyższego są to działania skierowane do 8 mln osób palących, czyli ponad 20% osób naszych obywateli. Wobec powyższego wydaje mi się to niezwykle ważne, żeby ludzie się o tym dowiedzieli i dowiedzieli się w sposób rzetelny, aktualizowany, bo to jest rzecz bardzo ważna, ponieważ pojawiają się teraz nowe doniesienia, badania kliniczne, aktualizacja tej wiedzy. Myślę, że to jest absolutnie jedna z najważniejszych rzeczy.
 
Co do metod redukcji szkód, stosuje się alternatywne produkty, czyli proponuje się produkty, które mają rekomendacje np. FDA dała rekomendację w 2019 r. dla snusu, nawet do możliwości reklamy tego preparatu, jako mniejsze ryzyko do podgrzewania tytoniu. Na pewno producenci saszetek beztytoniowych zawierających czystą farmakopealną, czyli taką jak w lekach, nikotynę, wystąpią o to, bo to jest produkt w tej chwili o najmniejszym ryzyku.
 
Dlatego też, jeżeli się przyjrzymy się tym możliwościom, to możemy umiejętnie zaproponować wg tego jakie kto miał przyzwyczajenia. Wszystkie te produkty powinny być ze znanych źródeł, certyfikowane, ale przede wszystkim używane zgodnie z tym co wskazuje producent. Natomiast jeśli chodzi o osoby, które rzeczywiście mają duży problem z wyjściem z nałogu, powinny może wybrać produkty, które staną się pośrednimi do całkowitego wycofania się z używania nikotyny. Nie można zabrać nikotyny natychmiast wieloletniemu palaczowi, ponieważ wystąpi zespół odstawienia i taki człowiek gdy nie będzie miał pomocy, natychmiast sięgnie po kolejnego papierosa. Więc skala i gama produktów alternatywnych musi być dostosowana do stopnia i wielkości uzależnienia oraz czasu używania papierosów. To są jakby bardzo ważne rzeczy. To Szwedzi zauważyli i dlatego podali całe spektrum.
 
Jaka jest skuteczność leczenia farmakologicznego uzależnienia od nikotyny?
Prof. Halina Car: Niestety ta skuteczność nie jest zadowalająca. W zależności od preparatu mieści się ona w granicach od 10 – 30 procent. Oprócz tego stosuje się preparaty nikotynowej terapii zastępczej. Tu trzeba też znać konsekwencje stosowania tych preparatów. I bez wsparcia psychologicznego, one są mniej skuteczne. Szwedzi właśnie pokazali, jak ważny jest dostęp do wszystkich tych form wsparcia, żeby móc wskazać palaczowi, jakie ma opcje.
 
Czy według Pani, uda nam się zatem osiągnąć cel Polska bez tytoniu do 2030 roku? Jeśli tak to co może nam w tym pomóc? Bo na ten moment jak Pani wspomniała wsparcie w rzucaniu Palenia jest niewystarczające.
 
Prof. Halina Car: Zwykle jestem optymistką, ale w tym zakresie wygląda to słabo. Na pewno trzeba próbować. Mamy trochę mało czasu bo zaledwie 7 lat. Szwecji trochę dłużej to zajeło, bardzo mocno przyspieszyli w ostatnich latach. Natomiast będzie to możliwe pod pewnymi warunkami. Po pierwsze, jeśli będziemy mogli wprowadzić te alternatywne produkty z rzetelną informacją. Że te produkty będą rzeczywiście odpowiednio przedstawiane palącym. Myślę, że samo etykietowanie na opakowaniach to za mało. Pewne kampanie społeczne muszą ruszyć. Powinna ruszyć zakrojona informacja, edukacja, zaczynając od tego, że trzeba edukować już przyszłych lekarzy i tak naprawdę każdy zawód medyczny. Bo przecież widzimy do szpitala trafiają właśnie pacjenci z chorobami, których znaczna część jest związana z paleniem tytoniu. Więc trzeba zacząć na pewno od wszelkich możliwość informowania – „wybierz swoje zdrowie, wybierz mniejsze ryzyko jeżeli nie możesz przestać palić”. Natomiast, moim zdaniem, bardzo istotne jest, aby wyroby alternatywne nie stały się początkiem palenia dla osób, które wcześniej nie paliły, zwłaszcza młode osoby. Dlatego, powinna być bardzo dobrze prowadzona kampania skierowana tylko do palaczy. Musimy znaleźć sposób na to, w jaki sposób to zrobić i taki sposób, który nie będzie obejmował młodego pokolenia, żeby ich nie wprowadzać w alternatywne produkty, ale żeby wyraźnie wyartykułować to, że mniejsze ryzyko dotyczy osób palących wcześniej tytoń. Bowiem wszystkie produkty, które zawierają nikotynę i zawierają tytoń (nawet podgrzewany) – mają swoje ryzyko. Należy to podkreślać. Dlatego myślę, że na różnych poziomach, powinno być pokazanie zróżnicowania ryzyka i dostęp do wszystkich alternatyw. Wybierz ten który możesz, ale w zależności od twojego stanu zdrowia i ten, który będzie akceptowalny. A już decydenci będą wiedzieć co zrobić, jeżeli mamy takie koszty leczenia  w przypadku palaczy, a możemy mieć zdecydowanie niższe koszty terapii osób, które przeszły na inne produkty, to chyba sam ten fakt jest bardzo wymierny. Dlatego też idźmy za wytycznymi, które nam dają odgórnie FDA czy inne organizacje zdrowotne. Myślę, żę chodzi nam o to żeby uchronić ludzi od zgonów, od zachorowań. Więc wybierajmy mniejsze zło, po prostu.

Rozmawiała: Julia Stelmach, redaktorka Medicalpreess

– Redukcja szkód w medycynie nie jest nowym paradygmatem, tylko w kontekście palenia tytoniu, została wprowadzona parę lat temu. Natomiast przede wszystkim podstawowym celem redukcji szkód jest ograniczanie, minimalizowanie tego, na co jest narażony człowiek przy paleniu papierosów. Czyli redukujemy potencjalne szkody i istniejące już szkody wynikające z tego, że ktoś pali krócej lub dłużej. Dotyczy to każdego palacza. Proszę Państwa, każdy wypalany papieros ma swoje wyraźne skutki zdrowotne. – podkreśla prof. Halina Car z Zakładu Farmakologii Doświadczalnej, Wydział Nauk o Zdrowiu, Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

W Polsce papierosy aktywnie pali ok. 8 mln osób. Liczba ta w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zmniejszyła się, ale to wciąż duży problem. Nie widzimy dalszego trendu spadkowego w tym zakresie.  Dlaczego wiele osób, pomimo prób, nie jest w stanie definitywnie skończyć z nałogiem?

 
Prof. Halina Car: Dlatego, że to jest nałóg. Wobec powyższego, jak każdy nałóg, wymaga takiego podejścia, które jest dedykowane do danego nałogu. Przywykliśmy do tego, że gdy ktoś pali, to jest tak zostawiony sam sobie, a uzależnienie od nikotyny jest chorobą. Traktowaliśmy palaczy jako osoby, które mają po prostu nałóg, które mogą sobie z tym poradzić, które mogą dalej kontynuować palenie bez żadnych konsekwencji. Natomiast jest to nałóg, który wymaga odpowiedniego podejścia. Ja sobie zdaję sprawę z tego, że mamy różne systemy do tego, żeby przeciwdziałać nałogowi, ale one niestety nie są wydolne, mamy chyba tylko 3 poradnie dla ciężko uzależnionych w Polsce. Mamy określony algorytm postępowania, ale co z tego, jeżeli tylko ok. 800 osób na rok, tak naprawdę odchodzi od tego nałogu – mowa o ciężko uzależnionych osobach. Natomiast rzeczywiście ta liczba nie poraża w zakresie kraju.
 
Myślę, że tutaj ważne są tak zwane aspekty psychiczne – przekonanie, że to nie szkodzi, a jeżeli szkodzi to nie będzie dotyczyć mnie. Natomiast, moim zdaniem, wymagane są absolutnie bardziej skoordynowane działania. Mamy problem w tym, że nie informujemy palaczy, ponieważ sam napis na opakowaniach papierosów, że to szkodzi – nie wystarczy –  liczba palaczy nam się od tego nie zmniejsza drastycznie.
 
Wobec powyższego – po pierwsze trudno jest rzucić palenie, po drugie my jesteśmy przyzwyczajeni też do tego i akceptujemy w większości ten nałóg i myślę, że jest przyzwolenie, które istnieje na każdym poziomie, włącznie również z tym, że niezbyt często lekarze odnotowują w historii pacjenta uzależnienie od palenia.
 
W Szwecji, Danii, Wielkiej Brytanii czy Finlandii udało się znacząco zredukować odsetek palących – w jaki sposób?
 
Prof. Halina Car: Ja jestem pod wrażeniem Szwecji. Szwecja w marcu tego roku, dokładnie 14 marca, ogłosiła, że jest już praktycznie krajem bez papierosa. Tylko przypomnę, że według definicji jest to kraj, w którym poniżej 5% osób pali. W jaki sposób się im to udało? Konsekwencją. Szwecja postawiła na snusy – u nich to był jeden z tradycyjnych produktów. Czyli doustny preparat zawierający tytoń, destylowany, odpowiednio przygotowywany. Natomiast Szwedzi postawili przede wszystkim na bardzo rozszerzoną informację. Nawet można powiedzieć – to tak jak w ostatnim raporcie ze spotkania decydentów zajmujących się zdrowiem publicznym – w Szwecji nie demonizowano preparatów alternatywnych i nie ograniczano ich stosowania. Wręcz odwrotnie. Mówiono bardzo wyraźnie, że one nie są dla osób, które nie palą, ale są dla osób, które nie mogą rzucić palenia, po to żeby wyjść z nałogu palenia tytoniu. Bardzo wyraźnie pokazano jakie są skutki palenia tytoniu, jakie są koszty przede wszystkim leczenia chorób odtytoniowych, choroby układu oddechowego, układu krążenia, z rakiem płuc na czele. Tak naprawdę konsekwencje palenia tytoniu dotyczą każdego układu. Wobec powyższego Szwedzi, można powiedzieć jako pionierzy, zauważyli i bardzo wyraźnie zaczęli edukować swoje społeczeństwo, że jeżeli palisz to chorujesz, ponosisz koszty nie tylko ze względu na to że kupujesz papierosy, ale ze względu na to, że potem my cię leczymy i że te koszty ponoszą wszyscy tak naprawdę – podatnicy, płatnicy podatków, ale ponosisz też je i ty. Szwedzi też odróżnili, to co jest paleniem papierosów, czyli szkodzi przede wszystkim – składniki, które znajdują się w dymie papierosowym. W dymie tytoniowym jest ponad 7 tysięcy składników, gdzie 10% to są substancje rakotwórcze. Generalnie rozróżniali produkty palne od niepalnych. Po drugie – zróżnicowali ryzyko. Pokazali, gdzie jest największe ryzyko, poczynając od palenia papierosów, a gdy używa się innych alternatywnych produktów – to ryzyko maleje. I wszędzie te informacje się pojawiały. To było bardzo ważne. Ponadto dali dostęp do tych alternatyw. Co ważne, lekarze rodzinni – wszyscy byli poinformowani – co oznacza, że mieli na wysokim poziomie edukację skierowaną do lekarzy, na co należy zwracać uwagę, jakie są ważne elementy do przekazania dla pacjentów, czyli to był element edukacji, zaczynając od praktyków medycznych poprzez dużą edukację społeczeństwa. Tak zrobiły inne kraje, nie tylko Szwecja, np. Kanada czy Nowa Zelandia. Na stronie rządu kanadyjskiego w marcu, albo w lutym pojawiły się dokumenty opisujące podejście do alternatywnych sposobów. To są kraje wiodące, a my niestety, w tym aspekcie mamy do zrobienia.
 
W Polsce cały czas pojęcie redukcji szkód jest nowe i nieosłuchane – Kto może skorzystać z takiej strategii walki z paleniem tytoniu, jakie metody się stosuje?
 
Prof. Halina Car: Każdy kto pali – to po pierwsze, bo to jest kampania skierowana do osób palących. Trzeba to sobie powiedzieć, że redukcja szkód w medycynie nie jest nowym paradygmatem, tylko w kontekście palenia tytoniu, została wprowadzona parę lat temu. Natomiast przede wszystkim podstawowym celem redukcji szkód jest ograniczanie, minimalizowanie tego, na co jest narażony człowiek przy paleniu papierosów. Czyli redukujemy potencjalne szkody i istniejące już szkody wynikające z tego, że ktoś pali krócej lub dłużej. Dotyczy to każdego palacza. Proszę Państwa, każdy wypalany papieros ma swoje wyraźne skutki zdrowotne. Wobec powyższego są to działania skierowane do 8 mln osób palących, czyli ponad 20% osób naszych obywateli. Wobec powyższego wydaje mi się to niezwykle ważne, żeby ludzie się o tym dowiedzieli i dowiedzieli się w sposób rzetelny, aktualizowany, bo to jest rzecz bardzo ważna, ponieważ pojawiają się teraz nowe doniesienia, badania kliniczne, aktualizacja tej wiedzy. Myślę, że to jest absolutnie jedna z najważniejszych rzeczy.
 
Co do metod redukcji szkód, stosuje się alternatywne produkty, czyli proponuje się produkty, które mają rekomendacje np. FDA dała rekomendację w 2019 r. dla snusu, nawet do możliwości reklamy tego preparatu, jako mniejsze ryzyko do podgrzewania tytoniu. Na pewno producenci saszetek beztytoniowych zawierających czystą farmakopealną, czyli taką jak w lekach, nikotynę, wystąpią o to, bo to jest produkt w tej chwili o najmniejszym ryzyku.
 
Dlatego też, jeżeli się przyjrzymy się tym możliwościom, to możemy umiejętnie zaproponować wg tego jakie kto miał przyzwyczajenia. Wszystkie te produkty powinny być ze znanych źródeł, certyfikowane, ale przede wszystkim używane zgodnie z tym co wskazuje producent. Natomiast jeśli chodzi o osoby, które rzeczywiście mają duży problem z wyjściem z nałogu, powinny może wybrać produkty, które staną się pośrednimi do całkowitego wycofania się z używania nikotyny. Nie można zabrać nikotyny natychmiast wieloletniemu palaczowi, ponieważ wystąpi zespół odstawienia i taki człowiek gdy nie będzie miał pomocy, natychmiast sięgnie po kolejnego papierosa. Więc skala i gama produktów alternatywnych musi być dostosowana do stopnia i wielkości uzależnienia oraz czasu używania papierosów. To są jakby bardzo ważne rzeczy. To Szwedzi zauważyli i dlatego podali całe spektrum.
 
Jaka jest skuteczność leczenia farmakologicznego uzależnienia od nikotyny?
Prof. Halina Car: Niestety ta skuteczność nie jest zadowalająca. W zależności od preparatu mieści się ona w granicach od 10 – 30 procent. Oprócz tego stosuje się preparaty nikotynowej terapii zastępczej. Tu trzeba też znać konsekwencje stosowania tych preparatów. I bez wsparcia psychologicznego, one są mniej skuteczne. Szwedzi właśnie pokazali, jak ważny jest dostęp do wszystkich tych form wsparcia, żeby móc wskazać palaczowi, jakie ma opcje.
 
Czy według Pani, uda nam się zatem osiągnąć cel Polska bez tytoniu do 2030 roku? Jeśli tak to co może nam w tym pomóc? Bo na ten moment jak Pani wspomniała wsparcie w rzucaniu Palenia jest niewystarczające.
 
Prof. Halina Car: Zwykle jestem optymistką, ale w tym zakresie wygląda to słabo. Na pewno trzeba próbować. Mamy trochę mało czasu bo zaledwie 7 lat. Szwecji trochę dłużej to zajeło, bardzo mocno przyspieszyli w ostatnich latach. Natomiast będzie to możliwe pod pewnymi warunkami. Po pierwsze, jeśli będziemy mogli wprowadzić te alternatywne produkty z rzetelną informacją. Że te produkty będą rzeczywiście odpowiednio przedstawiane palącym. Myślę, że samo etykietowanie na opakowaniach to za mało. Pewne kampanie społeczne muszą ruszyć. Powinna ruszyć zakrojona informacja, edukacja, zaczynając od tego, że trzeba edukować już przyszłych lekarzy i tak naprawdę każdy zawód medyczny. Bo przecież widzimy do szpitala trafiają właśnie pacjenci z chorobami, których znaczna część jest związana z paleniem tytoniu. Więc trzeba zacząć na pewno od wszelkich możliwość informowania – „wybierz swoje zdrowie, wybierz mniejsze ryzyko jeżeli nie możesz przestać palić”. Natomiast, moim zdaniem, bardzo istotne jest, aby wyroby alternatywne nie stały się początkiem palenia dla osób, które wcześniej nie paliły, zwłaszcza młode osoby. Dlatego, powinna być bardzo dobrze prowadzona kampania skierowana tylko do palaczy. Musimy znaleźć sposób na to, w jaki sposób to zrobić i taki sposób, który nie będzie obejmował młodego pokolenia, żeby ich nie wprowadzać w alternatywne produkty, ale żeby wyraźnie wyartykułować to, że mniejsze ryzyko dotyczy osób palących wcześniej tytoń. Bowiem wszystkie produkty, które zawierają nikotynę i zawierają tytoń (nawet podgrzewany) – mają swoje ryzyko. Należy to podkreślać. Dlatego myślę, że na różnych poziomach, powinno być pokazanie zróżnicowania ryzyka i dostęp do wszystkich alternatyw. Wybierz ten który możesz, ale w zależności od twojego stanu zdrowia i ten, który będzie akceptowalny. A już decydenci będą wiedzieć co zrobić, jeżeli mamy takie koszty leczenia  w przypadku palaczy, a możemy mieć zdecydowanie niższe koszty terapii osób, które przeszły na inne produkty, to chyba sam ten fakt jest bardzo wymierny. Dlatego też idźmy za wytycznymi, które nam dają odgórnie FDA czy inne organizacje zdrowotne. Myślę, żę chodzi nam o to żeby uchronić ludzi od zgonów, od zachorowań. Więc wybierajmy mniejsze zło, po prostu.

Rozmawiała: Julia Stelmach, redaktorka Medicalpreess