Medicalpress

Z tegorocznego raportu STADA Health Report wynika, że 82 proc. Europejczyków jest otwartych na rolę sztucznej inteligencji (AI) w swojej opiece zdrowotnej, a 55 ankietowanych już aktywnie korzysta z tej technologii w sprawach związanych ze zdrowiem. Pacjenci oczekują przy tym, że nowe rozwiązania będą wspierać pracę lekarzy i farmaceutów, a nie ją zastępować.

Tylko 38 proc. Polaków jest zadowolonych z funkcjonowania systemu ochrony zdrowia. Największym problemem – zresztą nie tylko u nas, ale w całej Europie – jest niedobór personelu medycznego, a co za tym idzie, długi czas oczekiwania na wizytę. Starzenie się społeczeństwa oraz pogarszająca się kondycji zdrowia psychicznego stawiają przed nami nie lada wyzwania.

„Z raportu wynika, że Polska na tle 20 krajów europejskich jest na 17. miejscu, jeśli chodzi o zadowolenie ze służby zdrowia. Wśród najpilniejszych potrzeb Polacy wskazują skrócenie czasu oczekiwania na świadczenie zdrowotne. Co ciekawe, wiele osób za jeden z najsłabiej ocenianych elementów uważa profilaktykę, podczas gdy z oferowanych przez państwo badań profilaktycznych korzysta zaledwie co trzecia osoba. Być może to efekt obawy, że po diagnozie nic się nie zadzieje. Te dane pokazują, jak wiele mamy do zrobienia w kontekście komunikacji dotyczącej opieki zdrowotnej i odpowiedzi na realne potrzeby pacjentów w Polsce” – uważa prof. Mateusz Jankowski ze Szkoły Zdrowia Publicznego w Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego.

Choć dysponujemy już koordynatorami opieki, Krajową Siecią Onkologiczną, wyspecjalizowanymi ośrodkami oraz – w wielu przypadkach – dostępem do innowacyjnych terapii na europejskim poziomie, wydaje się, że kluczowym wyzwaniem jest obecnie skuteczniejsze informowanie pacjentów o tym, jak sprawnie poruszać się po systemie.

AI a opieka zdrowotna

Zdaniem specjalistów pomóc może w tym sztuczna inteligencja, z której korzysta już 50 proc. Polaków. Największy potencjał AI dostrzegamy w przyspieszaniu i wspieraniu procesu diagnozowania (46 proc.) oraz ułatwianiu dostępu do opieki zdrowotnej (32 proc.). Największe obawy związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji dotyczą ryzyka błędnej diagnozy (60 proc.) oraz niewłaściwego wykorzystania danych zdrowotnych (45 proc.).

Zdaniem ekspertów priorytetem powinno być jednak nie tyle wdrażanie nowych technologii czy powszechniejsze wykorzystanie AI w ochronie zdrowia, lecz dostrzeżenie, jakie problemy na ścieżce diagnostyczno-leczniczej napotyka pacjent i jak można je rozwiązać.

„Jeśli chodzi o cyfryzację polskiej ochrony zdrowia, to jesteśmy jednymi z liderów w Unii Europejskiej: e-recepta czy internetowe konto pacjenta to innowacyjne rozwiązania niedostępne dla wielu Europejczyków. Na tym jednak nie poprzestajemy, wciąż pracujemy nad wdrażaniem nowych rozwiązań. Jednym z przykładów jest Platforma Usług Inteligentnych. To projekt, którego zadaniem jest zintegrowanie publicznych szpitali z zaawansowanymi algorytmami sztucznej inteligencji, aby wspierać lekarzy w diagnostyce obrazowej i wczesnym rozpoznawaniu nowotworów. Ważne jednak jest nie to, żeby wdrażać jakiejkolwiek technologie, lecz myśleć o tym, jaki problem pacjenta mają one rozwiązać” – zwraca uwagę lekarka Ligia Kornowska, liderka Koalicji AI w zdrowiu.

Jej zdaniem badanie pokazuje, że Polacy podchodzą do algorytmów AI z ciekawością, ale też z mądrą ostrożnością – 26 proc. stosuje sztuczną inteligencję, aby lepiej zrozumieć otrzymaną diagnozę, 20 proc. używa jej do celów profilaktycznych, 19 proc. z pomocą technologii przygotowuje się do wizyty lekarskiej, a 15 proc. traktuje AI jako źródło drugiej opinii po odbytej wizycie.

Samoleczenie sposobem na brak dostępności specjalistów

W związku z problemami, z jakimi borykają się systemy zdrowia w wielu krajach, część pacjentów stara się rozwiązywać swoje problemy zdrowotne na własną rękę, 94 proc. Polaków niektóre dolegliwości (głównie związane z leczeniem bólu i łagodzeniem objawów przeziębienia lub grypy) leczy samemu w warunkach domowych, 72 proc. Polaków mierzy ciśnienie krwi samodzielnie, a 44 proc. używa aplikacji zdrowotnych. Zdaniem specjalistów konieczne jest w tej sytuacji wzmacnianie kompetencji społecznych w zakresie tego, w jaki sposób korzystać ze źródeł cyfrowych.

„Kiedyś był >>doktor Google<<, teraz jest AI. Algorytmy rozwijają się tak szybko, że korzysta z nich coraz więcej osób, musimy więc położyć nacisk na edukowanie pacjentów, aby potrafili rozróżnić, kiedy możliwe jest samodzielne postępowanie, a kiedy jednak należy udać się po pomoc do lekarza. Szczególnie, że modele językowe dostępne online to ruletka, w której można usłyszeć prawidłowe porady czy wnioski, ale można też otrzymać informacje nieprawdziwe, wręcz zagrażające zdrowiu. Poza tym najbardziej niepokojące jest, że 8 proc. pacjentów przyznaje się, że zmieniło dawkę leku lub jego stosowanie na podstawie odpowiedzi dużego modelu językowego” – dodaje Kornowska.

Większe uprawnienia dla farmaceutów

Coraz więcej mówi się o roli, jaką mogą odegrać tu farmaceuci.

„Ograniczona dostępność opieki lekarskiej sprawia, że to farmaceuci stają się dla wielu pacjentów pierwszym źródłem wsparcia. Warto optymalnie wykorzystać ten potencjał. Poza tradycyjną informacją o lekach, farmaceuci mogliby odpowiadać za prowadzenie pacjenta w procesie terapeutycznym oraz za edukację w zakresie nowych technologii. Chodzi o wypracowanie właściwych reakcji na sytuacje, w których pacjent przychodzi do farmaceuty lub gabinetu lekarskiego z diagnozą np. z ChatGPT. Zamiast bezwzględnie odrzucać narzędzia sztucznej inteligencji, lekarze i farmaceuci powinni nauczyć się precyzyjnie wskazywać pacjentom jej ograniczenia i granice bezpieczeństwa” – uważa Bartosz Bobrzyk, dyrektor Działu Consumer Healthcare w STADA.

To zdanie podziela Marta Prechtlova, Consumer Healthcare Director Stada Pharm.

„Podejście pacjentów do zdrowia zmienia się. Mamy lepszy dostęp do informacji i coraz więcej pacjentów chce świadomie dbać o swoje zdrowie, zapobiegać dolegliwościom i aktywnie partycypować w swoim leczeniu. Bo jeśli mam gorączkę, to czemu od razu biec do lekarza, szczególnie, że czas oczekiwania na wizytę jest długi? Łatwiej skorzystać z porad farmaceutów, którzy zajmują się już nie tylko wydawaniem leków, ale stają się konsultantami. Dlatego tak ważne staje się odpowiednie ich wyedukowanie” – uważa Prechtlova.

Z raportu wynika, że lekarze i farmaceuci wciąż mają największy wpływ na decyzje zdrowotne Polaków. Wskazuje na nich 75 proc. badanych. 71 proc. osób uważa, że to właśnie oni powinni odgrywać wiodącą rolę w edukacji zdrowotnej. Mimo rosnącej popularności kanałów cyfrowych, 57 proc. Polaków nadal preferuje zakup produktów OTC w aptece stacjonarnej.

„Na to zaufanie do nas wpływa na pewno fakt, że od kilku lat sukcesywnie zwiększają się nasze uprawnienia. Ustawa o zawodzie farmaceuty zdefiniowała, na czym dokładnie polega zawód farmaceuty i dodała kolejne świadczenia, które możemy zaoferować pacjentom. Mamy możliwość kwalifikowania i wykonywania szczepień ochronnych przy 26 chorobach, czy wykonywania badań diagnostycznych, w ostatnich miesiącach pojawił się dostęp dla nas do historii zdrowotnej pacjenta. Mamy nadzieję, że w najbliższych miesiącach pojawi się możliwość odnawiania recept, na co bardzo liczą pacjenci” – wymienia dr n. farm. Magdalena Stolarczyk, farmaceutka, autorka bloga farmaceuta-radzi.pl

Czy w przyszłości AI zastąpi lekarza?

Z raportu Stada Health 2026 wynika, że pacjenci nie chcą, aby sztuczna inteligencja zastąpiła lekarzy, lecz oczekują współpracy.

„W mojej ocenie sztuczna inteligencja jest świetna do uzupełniania wiedzy lekarza, musi on jednak umieć potwierdzić, czy informacja jest wiarygodna, czy jest halucynacją. Coraz częściej będzie się zdarzało, że lekarz będzie mógł przeprowadzać specjalistyczne konsultacje z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Mam na myśli np. lekarza na SOR bez specjalizacji, który musi zdiagnozować pacjenta, oceniając, czy są jakieś nieprawidłowości w badaniu radiologicznym. Zamiast czekać na opis radiologa, będzie mógł wesprzeć się certyfikowanym algorytmem AI, który podpowie mu, na co warto zwrócić uwagę w tym badaniu. Lekarz w POZ, korzystając z narzędzi sztucznej inteligencji, będzie mógł ocenić znamiona skórne u pacjenta, zamiast od razu kierować go do dermatologa. Myślę, że będziemy iść coraz bardziej w tym kierunku, zmniejszając barierę dostępności do specjalistycznej konsultacji lekarskiej, ale zawsze za pośrednictwem specjalisty medycznego” – uważa Ligia Kornowska.

Źródło: konferencja prasowa, na której przedstawiono wyniki raportu, 21.10.2026

Raport: https://www.stadapoland.pl/stada-health-report/stada-health-report-2026 

Źródło: PAP MediaRoom

Sytuacja ekonomiczna i jakość snu mają większe znaczenie dla poczucia samotności wśród polskich seniorów niż wiek. Główny wpływ na to, czy seniorzy w Polsce czują się młodsi niż wynika z ich metryki, ma zdrowie. Wśród polskich seniorów obserwuje się narastające rozwarstwienie ekonomiczne – to tylko kilka wniosków płynących z najnowszej edycji raportu Fundacji SenorApp „Ocena potrzeb w zakresie wsparcia dla Seniorów w Polsce”.

Cyfryzacja, życie społeczne, zdrowie i jakość życia – to obszary zainteresowania badania, które stało się punktem wyjścia do przygotowania VI edycji raportu „Ocena potrzeb w zakresie wsparcia dla Seniorów w Polsce”. Podczas konferencji inaugurującej najnowszą edycje publikacji, która odbyła się w środę 28 października w Warszawie, eksperci z różnych dziedzin analizowali wnioski płynące z raportu i zastanawiali się w jaki sposób społeczeństwo i osoby oraz instytucje kreujące politykę senioralną mogą wesprzeć polskich seniorów.

 – Dziękuję, że niestrudzenie ciągle realizujecie wiele projektów, które są projektami nowatorskimi, powiedziałabym dość cyfrowymi, w odpowiedzi na tę wielką potrzebę drugiego człowieka. A szczególnie to, o czym rozmawiamy ostatnio i co nas bardzo interesuje, kwestia jak wykorzystać nowe technologie do wspierania osób starszych w opiece – zwróciła się do organizatorów i uczestników konferencji Pełnomocnik Rządu ds. Polityki Senioralnej Marzena Okła-Drewnowicz.

Cyfryzacja – czy seniorzy czują się bezpiecznie w sieci?

Pierwszym tematem dyskusji panelistów była cyfryzacja. Jak wynika z raportu, polscy seniorzy czują się względnie bezpieczni w sieci. Co ciekawe, na poczucie bezpieczeństwa wpływu nie ma np. wiek, ale już zasobność portfela jak najbardziej. Im lepsza sytuacja materialna seniora, tym subiektywnie większe poczucie bezpieczeństwa w sieci. We wszystkich badanych grupach wiekowych, seniorzy chętnie korzystają z Internetu. Online „praktycznie cały czas” jest ok. 67–70% osób w każdej grupie wiekowej, także po 80. roku życia.

– Internet jest dla seniorów nie tylko miejscem komunikacji, ale narzędziem załatwiania podstawowych spraw życiowych: finansów, zakupów, kontaktu z innymi, pozyskiwania informacji i korzystania z nowych technologii. Wysoki deklarowany poziom poczucia bezpieczeństwa seniorów w Internecie nie powinien być utożsamiany z wysokim poziomem faktycznych kompetencji w zakresie cyberbezpieczeństwa. Szczególnie istotna jest grupa osób, które nie potrafią jednoznacznie ocenić swojego bezpieczeństwa. Może to oznaczać potrzebę wzmacniania nie tylko wiedzy, ale przede wszystkim umiejętności rozpoznawania sytuacji ryzykownych i podejmowania właściwej decyzji – skomentowała nadkomisarz Magdalena Niemotko, ekspert ds. polityki społecznej w Wydziale Międzynarodowej Współpracy Policji Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.

W dobie dynamicznego rozwoju sztucznej inteligencji, seniorzy zostali zapytani także o to, czy wolą obsługę przez drugiego człowieka czy przez system/aplikację. Chociaż najczęściej wskazywali na chęć kontaktu z drugim człowiekiem (46,4%), to są otwarci również na obsługę z wykorzystaniem AI, jednak to zależy od rodzaju załatwianej sprawy.

– Wyniki sugerują potrzebę modelu hybrydowego, w którym technologie i AI upraszczają codzienne czynności, ale nie zastępują człowieka tam, gdzie potrzebny jest kontakt, rozmowa i indywidualne wsparcie. Zasadne jest więc włączanie technologii, w tym AI w usługi na rzecz seniorów, ale przy zachowaniu zasady „human in the loop”, technologia ma bowiem zawsze służyć człowiekowi – skomentowała Mariola Jóźwiak-Węclewska, główny specjalista w Wydziale Innowacyjnych Polityk Publicznych Departamentu Badań i Innowacji Ministerstwa Cyfryzacji.

Życie społeczne – skąd bierze się samotność i jak powszechne jest to zjawisko?

Głównym zagadnieniem omawianym w odniesieniu do życia społecznego była kwestia poczucia samotności wśród polskich seniorów. Co ciekawe, najsilniejsza zależność, która jest obserwowana już od kilku edycji badania, wynika z treści życia. Im bardziej wypełnione życie seniora różnymi zajęciami, tym mniejsze deklarowane poczucie samotności. Podobnie ważną korelację zaobserwowano pomiędzy poczuciem samotności a jakością snu. Odsetek seniorów deklarujących poczucie samotności jest aż 6-krotnie niższy wśród osób, które regularnie dobrze się wysypiają i czują się wypoczęci.

W trakcie debaty Łukasz Salwarowski, Prezes Stowarzyszenia MANKO i redaktor naczelny Głosu Seniora, zwrócił uwagę na fakt, że dość powszechnym zjawiskiem jest deklarowane poczucie samotności wśród seniorów, którzy żyją w małżeństwie. – W skali ogólnopolskiej to jest 2 miliony. Czyli 2 miliony osób w Polsce, żyje w związku, w małżeństwie i czuje się samotna! To bardzo głęboka myśl dla nas wszystkich.

Podobne wnioski płyną z badania SeniorApp. Chociaż bardzo często wskazuje się, że mieszkanie w pojedynkę jest kluczowym czynnikiem ryzyka samotności, to zależność ta nie jest aż tak silna, jak można byłoby oczekiwać. Wśród seniorów mieszkających w pojedynkę (ok. 30% badanych) ok. 45% deklaruje poczucie samotności, wśród osób mieszkających z kimś ten wskaźnik wynosi 26%.

Ciekawostką jest fakt, że wiek nie ma niemal zupełnie znaczenia dla tego, czy czujemy się bardziej samotni. Najmłodsi seniorzy (w wieku 55–65 lat) są najbardziej samotni nawet częściej (35%) niż osoby w wieku 66–80 lat (24–26%). Wyraźnie więcej samotnych jest dopiero po 80. roku życia. Jednak czynnikiem, który wpływa na to poczucie jest płeć. Znacznie częściej z samotnością mierzą się mężczyźni – blisko 1/3 badanych panów deklaruje wysoki i umiarkowanie wysoki poziom samotności. W przypadku kobiet takich odpowiedzi udzieliło mniej niż 1/5 badanych.

Jak zauważa Konrad Schroeder, psycholog społeczny i właściciel marki Moc dla Seniora. – Ten negatywny trend koreluje z globalnymi doniesieniami naukowymi m.in. na łamach „Nature Communications”, gdzie dowiedziono, że izolacja skraca życie w zdrowiu psychicznym mężczyzn aż o 5,8 roku. W obliczu tych danych kluczową rekomendacją dla instytucji wspierających staje się tworzenie celowanych klubów aktywizacji dla starszych mężczyzn, a dla samych seniorów – odważne przełamywanie samotności.

Zdrowie – kluczowy czynnik w codziennym funkcjonowaniu

Niezmiennie od lat kluczowym wyzwaniem związanym ze stanem zdrowia seniorów jest wielochorobowość. Sześć na dziesięć osób po 55. roku życia choruje na więcej niż jedną chorobę przewlekłą. To właśnie ten wskaźnik, a nie wiek, decyduje o tym, jak senior ocenia swoje zdrowie. Co ciekawe, mężczyźni częściej deklarowali dobry i bardzo dobry stan zdrowia (łącznie 47,1% wskazań) niż kobiety (43,4%). Jednocześnie odsetek wskazań „źle” i „bardzo źle” również wyższy był w grupie mężczyzn (14,6%) niż kobiet (11%), wśród których dominowały wskazania „przeciętnie” (45,6%).

W związku z wielochorobowością, istotnym problemem jest także przyjmowanie różnych leków i interakcje między nimi. W trakcie debaty uwagę zwróciła na to m.in. prof. Dr hab. n. med. Brygida Kwiatkowska. – W tej chwili praktycznie rzecz biorąc nie mamy możliwości popatrzenia na to, co pacjent przyjmuje. W systemie, który jest, niestety nie mamy wglądu w leki przepisane przez innych lekarzy. (…) Warto zweryfikować i uważam, że każdy z nas lekarzy, bez względu na specjalizację, powinien popatrzeć bardzo szeroko na pacjenta pod względem leków, jakie przyjmuje.

Jak zauważyła Gabriela Kwestarz-Byczysko, Prezes Zarządu DOZ Fundacja dbam o zdrowie, pacjenci w Polsce sami mają możliwość skonsultowania listy przyjmowanych leków ze specjalistą farmacji np. w aptece. Co więcej istnieje specjalna infolinia umożliwiająca przeprowadzenie ze specjalistą konsultacją o przyjmowanych lekach pod numerem 42 200 60 50. – Jest to telefon ogólnopolski. Od poniedziałku do soboty seniorzy mogą porozmawiać z drugim seniorem, a dużo dzisiaj o samotności tu mówimy, który wypełni czasami tę pustkę bycia samemu w domu czy braku rozmówcy. A dodatkowo w każdą środę prowadzimy przez 4 godziny rozmowy z farmaceutą, który może spokojnie, bez obawy, że ktoś tam w kolejce z tyłu w aptece czeka, porozmawiać o przyjmowanych lekach.

Oprócz kwestii związanych z chorobami, Fundacja SeniorApp bada także podejście seniorów do profilaktyki. Na przestrzeni kolejnych edycji badania nie zmienia się ich nastawienie do szczepień ochronnych. Wciąż jest to grupa, która deklaruje duże zaufanie do szczepień i otwartość na ich przyjmowanie. Warunkiem jest jednak bezpłatny dostęp – 88,5% ankietowanych odpowiedziało, że ich zdaniem szczepienia ochronne dla seniorów powinny być bezpłatne. Jak skomentował prof. Dr hab. n. med. Ernest Kuchar, praktyka pokazuje, że to znacząco zwiększa skłonność seniorów do korzystania z tej formy profilaktyki. – Od kiedy szczepionki przeciw RSV i półpaścowi trafiły na listę 65, liczba szczepień przeciwko półpaścowi wzrosła z ok. 15 tys. w 2024 r. do ponad 177 tys. w 2025 r., a przeciw RSV w sezonie 2025/26 zaszczepiło się ponad 600 tys. osób.

Młody jak polski senior – jakość życia

Polscy seniorzy na ogół deklarują, że czują się młodziej, niż wynika to z metryki. Taką odpowiedź wskazało 63% badanych. Kluczowe znaczenie w odpowiedzi na to pytanie miał jednak stan zdrowia. Wśród tych, którzy cieszą się dobrym zdrowiem młodziej czuje się 84% osób, przy złym stanie zdrowia odsetek wskazań dla tej odpowiedzi spada do jedynie 35%. W podziale na poszczególne grupy wiekowe tylko w grupie respondentów po 80. roku życia odsetek wskazań „czuję się na tyle lat ile mam” był wyższy (50,6%) niż „czuję się młodziej niż mój rzeczywisty wiek” (44,2%).

O tym, że kluczowe znaczenie na jakość życia seniorów ma zdrowie, świadczą także wyniki odpowiedzi na pytanie o to, czego najbardziej obawiają się polscy seniorzy myśląc o swojej starości. Aż 7 na 10 badanych obawia się chorób oraz niedołężności, a niemal co drugi bycia ciężarem dla bliskich. Wiele osób (40,2%) wskazywało także na strach przed utratą pamięci.

Co ciekawe, stosunkowo niewiele osób wskazało wśród obaw na złe warunki życia i biedę. Jednocześnie raport SeniorApp wskazuje, że sytuacja ekonomiczna seniorów w Polsce charakteryzują się coraz większym rozwarstwieniem, co przekłada się także na jakość ich życia. Pogorszenie sytuacji ekonomicznej w ostatnim roku zgłosiło aż 52% osób w złej sytuacji i tylko 2% najzamożniejszych. Z kolei poprawę odczuło aż 41% najzamożniejszych i jedynie 9% najuboższych.

Wszystkie te elementy mają wpływ na codzienne samopoczucie i dobrostan psychiczny. W trakcie debaty eksperci zwrócili uwagę na potrzebę zwiększenia zainteresowania właśnie tym obszarem i to nie tylko z perspektywy systemowej. – Potrafimy bardzo łatwo ocenić, kiedy komuś coś dolega fizycznie. Tu kuleje, tu pojawia się grymas na twarzy, widzimy, że coś dolega. (…) Możemy też być sprawni fizycznie, a niekoniecznie odczuwać dobrostan psychiczny. I odwrotnie, ten brak dobrostanu psychicznego może prowadzić do tego, że brakuje nam chęci, zapału i wigoru i też odbija się na zdrowiu fizycznym – zauważyła Anna Bielawska-Jutrzenka, zastępca Dyrektora Departamentu Pomocy Społecznej w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

– Za naszych bliskich jesteśmy odpowiedzialni. Pomoc społeczna ma tę odpowiedzialność uzupełniać, ale nie może jej całkowicie przejmować (…). Chciałbym, żeby każdy starszy człowiek, kiedy powie, że nie chce być ciężarem, usłyszał od nas: „jesteś dla nas ważny”, „możesz na nas liczyć”. Ale potem, żeby naprawdę mógł na nas liczyć – powiedział Maciej Klimek, Członek Rady ds. Polityki Senioralnej przy Prezesie Rady Ministrów i kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wojkowicach.

O raporcie

Fundacja SeniorApp prowadzi badania wśród seniorów od 2021 r. Ankieta ma charakter ogólnopolski i trafia do ok. 1500-2000 osób, a dobór próby jest losowo-kwotowy. Uzyskane dzięki ankietom wyniki służą do przygotowania raportu „Ocena potrzeb w zakresie wsparcia dla Seniorów w Polsce”. W tym roku Fundacja SeniorApp wydała już VI edycję publikacji.

Patronaty honorowe nad tegoroczną edycją raportu objęli: Minister Cyfryzacji, wicepremier Krzysztof Gawkowski, Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie, Główny Inspektorat Sanitarny, Marszałek Województwa Łódzkiego Joanna Skrzydlewska, Krajowa Izba Fizjoterapeutów, Wojewoda Łódzki Dorota Ryl, Marszałek Województwa Mazowieckiego Adam Struzik, Główny Urząd Statystyczny, Warszawska Rada Seniorów i Stowarzyszenie Fundamenty Długowieczności. Partnerami raportu są DOZ Fundacja dbam o zdrowie, GSK, Moc dla Seniora, SiDLY.

Z kolei konferencji, która odbyła się 28 października patronatu honorowego udzielili: Ministerstwo Cyfryzacji, Pełnomocnik Rządu do spraw Polityki Senioralnej Marzena Okła-Drewnowicz, Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy Rafał Trzaskowski, Prezydent Miasta Łodzi Hanna Zdanowska, Ambasada Królestwa Danii, Marszałek Województwa Łódzkiego Joanna Skrzydlewska, Krajowa Izba Fizjoterapeutów, Wojewoda Łódzki Dorota Ryl, Marszałek Województwa Mazowieckiego Adam Struzik, Główny Urząd Statystyczny, Warszawska Rada Seniorów i Stowarzyszenie Fundamenty Długowieczności.

Patronami medialnymi publikacji i wydarzenia są: Serwis Samorządowy PAP, Portal 60+, Głos Seniora, Super Senior, My60+, Ogólnopolska Karta Seniora, Silver TV, Podlaski Senior, Krajowa Izba Domów Opieki, TechnoSenior, MedicalPress, Forum 4 Czerwca, Art. Of Training, Krajowa Izba Managerów Opieki Senioralnej, Pion.pl, Instytut Dobrostanu i Rozwoju.

Źródło: Fundacja SeniorApp

Dwa dni gorących dyskusji, spotkań, warsztatów i prezentacji najciekawszych wdrożeń – tak zapowiadają się Dolnośląskie Dni Innowacji w Zdrowiu organizowane 24–25 listopada 2026 roku przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu (UMW) i Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego (UMWD).

Program połączy konferencję „MedTech czy TechMed. Driven by AI” oraz Dolnośląskie Forum Innowacji. Dwudniowe wydarzenie na Wydziale Farmaceutycznym UMW będzie okazją do rozmowy o tym, jak przekładać osiągnięcia nauki i technologii na konkretne korzyści dla pacjentów, lekarzy i przedsiębiorców.

Czy lekarską intuicję można opisać danymi?

Technologia pokochała medycynę już dawno. Medycyna powoli to uczucie odwzajemnia. To połączenie działa idealnie, gdy obie strony uważnie wsłuchują się w swoje potrzeby i mają świadomość ograniczeń. O tym od trzech lat rozmawiają uczestnicy konferencji „MedTech czy TechMed. Driven by AI” organizowanej przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu. W tym roku, 24 listopada, naukowcy, przedstawiciele szpitali i biznesu spróbują wspólnie ustalić, gdzie przebiega granica cyfryzacji medycyny.

– Największym sukcesem AI nie będzie to, że odpowie za lekarza. Będzie nim to, że lekarz dzięki niej podejmie lepszą decyzję i nadal będzie potrafił ją uzasadnić – podkreśla dr Kamila Ludwikowska.

Prodziekan ds. rozwoju i innowacji Wydziału Lekarskiego UMW oraz zastępca dyrektora ds. lecznictwa Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu od kilku lat z powodzeniem wdraża innowacje, w tym wielokrotnie nagradzaną aplikację Kid AID.

– Potrafię sobie wyobrazić coraz więcej obszarów i zastosowań AI w medycynie. Sama dążę do zdigitalizowania intuicji lekarskiej i zobiektywizowania oceny najmłodszych pacjentów pediatrycznych. Pytaniem zatem przestaje być to, czy doświadczenie kliniczne, intuicję, a nawet zaufanie da się przełożyć na dane – dodaje dr Ludwikowska.

Dyskusja o granicach cyfryzacji dotyczy więc nie tylko tego, co potrafi algorytm, lecz także tego, jak jego obecność zmienia myślenie lekarza i relację z pacjentem.

– To temat znacznie głębszy niż pytanie o to, które zadania lekarza można powierzyć technologii. Granice cyfryzacji zaczynają się już na poziomie naszej wiedzy o człowieku, która mimo ogromnego postępu nauk medycznych pozostaje niepełna. Stawiają pytania o możliwości pomiaru procesów biologicznych i zdolności do odwzorowania rzeczywistego kontaktu z pacjentem w postaci danych – podkreśla dr Agnieszka Siennicka, prodziekan ds. rozwoju Wydziału Nauk o Zdrowiu UMW, dodając, że nawet najbardziej zaawansowany system może analizować wyłącznie pewną zaimplementowaną w postaci danych reprezentację rzeczywistości klinicznej, a nie jej całość. – Szczególnie interesuje mnie to, co tracimy podczas tego odwzorowania: informacje wynikające z bezpośredniej obserwacji, doświadczenia klinicznego lekarza, jego intuicji czy wzajemnych zależności, których nie potrafimy jeszcze opisać. Dojrzeliśmy do dyskusji nie tylko o tym, jak daleko możemy posunąć cyfryzację medycyny, lecz również do zadania pytania, czy zawsze potrafimy rozpoznać granice własnych modeli i konsekwencje ich przekraczania.

Świadomość konsekwencji korzystania ze sztucznej inteligencji w środowisku medycznym to jeden z kluczowych elementów spotkania. Program obejmie kwestie odpowiedzialności zawodowej związanej z wykorzystaniem narzędzi cyfrowych i systemów opartych na AI, a także kierunki zmian regulacyjnych niezbędnych dla bezpiecznego wdrażania innowacji w ochronie zdrowia. Organizatorzy poza dyskusją o prawnych aspektach AI w medycynie zaplanowali także warsztaty, które pozwolą na określenie potrzeb praktyków w obszarze sztucznej inteligencji jako narzędzia wspierającego pracę kliniczną. Chcą mieć pewność, że przygotowując wytyczne, odpowiadają na potrzeby i oczekiwania środowiska, dla którego są one tworzone.

Nauka z realnym zastosowaniem w praktyce

Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu od kilku lat konsekwentnie rozwija obszar innowacji. Kluczowym elementem tych działań jest praktyczne zastosowanie wypracowanych rozwiązań.

– Czasami pomysł wychodzi od naukowców, czasem z pomysłem przychodzi biznes. Przy dobrej współpracy i umiejętności zrozumienia wzajemnych potrzeb wypracowujemy rozwiązania, które realnie odpowiadają na potrzeby systemu, zmieniają go na lepsze. Mamy coraz więcej takich przykładów ze sztandarową, wielokrotnie nagradzaną aplikacją Kid AID wdrożoną we współpracy z Animativ Health – opowiada dyrektor Centrum Transferu Technologii UMW Jakub Sojka.

Pierwszy dzień będzie również okazją do prezentacji międzynarodowych startupów z sektora medtech. Podczas sesji pitchingowej młode firmy przedstawią swoje rozwiązania przedstawicielom funduszy kapitałowych, szukając możliwości rozwoju i pozyskania partnerów.

– Opowiemy też o możliwościach, które stwarza biznesowi powstające we Wrocławiu europejskie centrum doskonałości w obszarze niewydolności serca. Myślę o finansowanym z prestiżowego grantu Teaming for Excellence projekcie RAPTOR HF, który Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu koordynuje, współpracując z Uniwersytetem Oksfordzkim i berlińskim Charité. Jednym z kluczowych założeń wniosku jest komercjalizacja, to poważna oferta dla biznesu – wyjaśnia dyr. Sojka.

Wydarzenie wpisuje się także w działania samorządu województwa na rzecz rozwoju siedmiu regionalnych inteligentnych specjalizacji, wśród których znajduje się „Chemia i medycyna”.

– Rozwój innowacji wymaga współpracy nauki, biznesu i administracji publicznej. Musimy nie tylko tworzyć nowe rozwiązania, ale także szukać odpowiedzi na wyzwania, z którymi mierzymy się każdego dnia. Dolny Śląsk ma silne zaplecze naukowe, przedsiębiorców i ludzi, którzy potrafią przekuwać pomysły w konkretne działania. Chcemy ten potencjał rozwijać i tworzyć warunki, w których innowacje będą wspierać gospodarkę oraz poprawiać jakość życia mieszkańców – podkreśla Michał Rado, wicemarszałek województwa dolnośląskiego.

Od danych do globalnego wpływu

25 listopada odbędzie się kolejna edycja Dolnośląskiego Forum Innowacji, w tym roku pod hasłem „Od danych do globalnego wpływu”. Swoje projekty zaprezentują zespoły badawcze Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz studenci pracujący nad nowymi rozwiązaniami dla branży medycznej. Forum ma pomóc w nawiązywaniu kontaktów między twórcami innowacji a podmiotami, które mogą wesprzeć ich rozwój i wdrożenie.

– Dolnośląska gospodarka potrzebuje innowacji, ale równie ważne jest to, by nowe rozwiązania rzeczywiście trafiały do praktyki. Chcemy połączyć liderów biznesu, naukowców i przedstawicieli samorządu, aby ułatwić współpracę i przyspieszyć wdrażanie technologii. Takie spotkania pomagają budować relacje, z których mogą powstać konkretne projekty – mówi Bartłomiej Kubicz, dyrektor Departamentu Gospodarki i Promocji UMWD.

Uczestnicy porozmawiają o przygotowaniu polskich szpitali do kolejnej generacji cyfrowej transformacji. Wśród tematów znajdą się wykorzystanie sztucznej inteligencji, danych zdrowotnych i interoperacyjności systemów do poprawy jakości leczenia, wzmacniania bezpieczeństwa zdrowotnego państwa i budowania zaufania społecznego. Dyskusja obejmie również warunki, które pozwolą innowacyjnym rozwiązaniom medycznym wyjść poza etap badań i projektów, trafić do pacjentów, przyciągać inwestorów i zdobywać rynki międzynarodowe. Ważnym elementem rozmowy będą także strategiczne inwestycje regionu, w tym budowa Dolnośląskiego Centrum Onkologii.

Dolnośląskie Dni Innowacji w Zdrowiu mają stworzyć przestrzeń do współpracy między środowiskiem medycznym, naukowcami, przedsiębiorcami i administracją publiczną. Szczególna uwaga zostanie poświęcona odpowiedzialnemu wykorzystaniu sztucznej inteligencji, bezpieczeństwu danych medycznych oraz wdrażaniu rozwiązań wspierających decyzje kliniczne. Uczestnicy poznają także projekty rozwijane przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, w tym aplikację Kid AID oraz międzynarodowy projekt RAPTOR HF dotyczący niewydolności serca. Wydarzenie odbędzie się na Wydziale Farmaceutycznym UMW przy ul. Borowskiej 211 we Wrocławiu.

Zapisy na wydarzenie Dolnośląskie Dni Innowacji w Zdrowiu, 24–25 listopada 2026 roku, Wydział Farmaceutyczny UMW, ul. Borowska 211 we Wrocławiu.

Zapisy na warsztat  „Kapitał czeka, ale najpierw formalności: warsztat SLK Partners dla startupów” – liczba miejsc ograniczona.

Zapisy na warsztat „Nie zgub dziecka w sieci” – liczba miejsc ograniczona.

Zapisy na warsztat konsultacyjny „Nie zgub dziecka w sieci” – liczba miejsc ograniczona.

Źródło: inf pras

3 grudnia 2026 roku w Warszawie odbędzie się 22. edycja konferencji MEDmeetsTECH – wydarzenia łączącego środowisko medyczne, naukowe, technologiczne i biznesowe wokół innowacji w ochronie zdrowia. Tegoroczny program skoncentruje się na praktycznych aspektach rozwoju MedTech: od cyfrowych rozwiązań zmieniających polski system ochrony zdrowia, przez komercjalizację i współpracę ze szpitalami, po sztuczną inteligencję, terapie cyfrowe i technologie odpowiadające na konkretne potrzeby pacjentów. W konferencji będzie można uczestniczyć stacjonarnie lub online.

Jak sprawić, aby innowacyjne rozwiązania medyczne nie kończyły się na etapie badań, prototypów i pilotaży, ale stawały się częścią codziennej praktyki klinicznej? Jak skutecznie współpracować z podmiotami leczniczymi, budować wiarygodność technologii i przygotowywać je do wejścia na rynek? To pytania, które znajdą się w centrum #22 edycji MEDmeetsTECH.

Konferencja od lat tworzy przestrzeń spotkania przedstawicieli różnych środowisk zaangażowanych w rozwój nowoczesnej medycyny. Jej celem jest nie tylko prezentowanie nowych technologii, lecz także wspieranie wymiany doświadczeń i budowania relacji, które mogą przełożyć się na konkretne projekty, partnerstwa i wdrożenia.

Od innowacji do standardu w ochronie zdrowia

Program konferencji otworzy sesja „Od innowacji do standardu – cyfrowe rozwiązania, które już kształtują polską ochronę zdrowia”, organizowana pod patronatem NIL IN – Sieci Lekarzy Innowatorów. Uczestnicy przyjrzą się warunkom, które pozwalają przekształcać obiecujące rozwiązania w trwałe elementy systemu ochrony zdrowia. Wśród kluczowych zagadnień znajdą się dowody skuteczności, finansowanie, regulacje, interoperacyjność oraz gotowość organizacji do zmian.

Istotnym punktem programu będzie również sesja poświęcona komercjalizacji i wdrożeniom. Jej uczestnicy poznają doświadczenia związane z wykorzystaniem danych klinicznych w badaniach naukowych, projektowaniem urządzeń medycznych w oparciu o rzeczywiste potrzeby użytkowników oraz wprowadzaniem innowacyjnych rozwiązań do praktyki klinicznej.

Wojciech Makara z TriNetX opowie o tym, jak wykorzystać dane z codziennej praktyki klinicznej do wzmacniania potencjału badawczego szpitali. Z kolei Radek Rejsel i Magdalena Kurowska przedstawią kulisy badań UX prowadzonych z chirurgami transplantologami na potrzeby projektu urządzenia do perfuzji nerek. Waldemar Wiśniewski i Rafał Grabowski pokażą natomiast, jak wygląda droga wdrażania innowacyjnego rozwiązania do unieruchamiania kończyn w obszarze zdominowanym przez tradycyjne metody.

Dopełnieniem tej części programu będzie debata „Jak nawiązać współpracę i przeprowadzić pilotaż w podmiocie leczniczym?”, poświęcona wyzwaniom stojącym przed startupami i firmami rozwijającymi technologie medyczne oraz placówkami, które mogą stać się ich partnerami wdrożeniowymi.

KEYNOTE #TRENDY: od sztucznej inteligencji po mikrochirurgię oka

Jednym z najważniejszych punktów konferencji będzie tradycyjna sesja KEYNOTE #TRENDY, prezentująca kierunki rozwoju branży MedTech i technologie, które mogą zmienić sposób diagnozowania oraz leczenia pacjentów.

Tadeusz Kifner przedstawi doświadczenia związane z budową platformy badawczej centrum medycyny cyfrowej, koncentrując się na wyborze między architekturą chmurową a hybrydową oraz praktycznych konsekwencjach wymogów RODO, bezpieczeństwa i regulacji sektorowych.

Dr hab. n. med. i n. o zdr. Tomasz Jadczyk, prof. ŚUM i AGH, przybliży potencjał biomarkerów głosowych w wykrywaniu chorób sercowo-naczyniowych, wykorzystujących uczenie maszynowe i wyjaśnialną sztuczną inteligencję. Dr hab. Robert Zymliński, prof. UMW, podejmie temat racjonalnego i bezpiecznego wykorzystywania AI w systemie opieki zdrowotnej, ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb klinicznych, jakości danych i współpracy ekspertów.

Z kolei dr Karol Karnowski przedstawi interdyscyplinarne podejście do rozwoju technologii w mikrochirurgii oka. Wystąpienie „Zobaczyć. Dosięgnąć. Wyleczyć. Trzy kroki od obrazu do terapii i trzy zespoły, które muszą mówić jednym językiem” pokaże, jak zaawansowane obrazowanie OCT, robotyczna mikromanipulacja i badania nad biologią siatkówki mogą połączyć się w proces prowadzący od badań laboratoryjnych do zastosowań klinicznych.

EHDS – nowe wymagania dla cyfrowego zdrowia

Program konferencji obejmuje również sesję specjalną poświęconą technicznym aspektom wdrożenia Europejskiej Przestrzeni Danych Zdrowotnych (EHDS) w Polsce.

Roman Radomski, prezes HL7 Poland i członek zarządu HL7 Europe, przedstawi rekomendacje dotyczące technicznych aspektów wdrażania nowych rozwiązań w polskim ekosystemie e-zdrowia.

EHDS będzie miała znaczenie nie tylko dla transgranicznej wymiany danych medycznych, lecz także dla sposobu organizacji i wykorzystywania danych zdrowotnych w Europie. Wystąpienie będzie szczególnie istotne dla przedstawicieli podmiotów leczniczych, administracji publicznej oraz dostawców oprogramowania medycznego, którzy przygotowują się do nowych wymagań.

Technologie, które odpowiadają na potrzeby pacjentów

W programie znalazły się także zagadnienia związane z terapiami cyfrowymi, zdrowiem psychicznym, dobrostanem oraz rozwiązaniami rozwijanymi z myślą o konkretnych grupach pacjentów – w sesji zatytułowanej Digital Therapy.

Konrad Komnata, współzałożyciel Mentalio i Nivalit, wyjaśni, dlaczego pozytywne wyniki badania klinicznego nie zawsze wystarczają, aby technologia cyfrowa znalazła zastosowanie w systemie ochrony zdrowia. Na przykładzie narzędzia AI wspierającego diagnostykę psychiatryczną dzieci i młodzieży pokaże różnice między oceną kliniczną a oceną technologii medycznych (HTA) oraz wymagania płatników na wybranych rynkach międzynarodowych. W sesji wystąpi również Piotr Leszczyński, lekarz, dyrektor medyczny i członek zarządu LongLife, z prezentacją „Profilaktyka między badaniami. Zdrowie360 i medycyna stylu życia w praktyce LongLife”.

Sesja „MedTech w służbie pacjentom” skupi się na rozwiązaniach odpowiadających na konkretne potrzeby zdrowotne. Aleksandra Staniszewska z MY OVU poruszy temat femtechu i potencjału technologii rozwijanych z myślą o zdrowiu kobiet. Justyna Janicka-Ciesielska, lekarka i współzałożycielka BliskoMed, opowie natomiast o możliwościach przenoszenia części opieki medycznej do domu pacjenta, m.in. dzięki zdalnemu monitoringowi, mobilnej diagnostyce i modelom hospital-at-home.

Dr n. med. Jowita Halupczok-Żyła podejmie temat zastosowania technologii cyfrowych w medycynie chorób rzadkich na przykładzie akromegalii. Prezentacja pokaże, jak algorytmy sztucznej inteligencji i nowe rozwiązania cyfrowe mogą wspierać wcześniejsze rozpoznawanie chorób oraz personalizację terapii.

Startupy i networking – przestrzeń dla nowych projektów

Ważnym elementem MEDmeetsTECH pozostaje sesja STARTUP, podczas której wybrane zespoły zaprezentują swoje projekty w formule krótkich wystąpień pitchowych. Na wyróżnione rozwiązania czekają nagrody jury oraz publiczności.

Konferencja będzie również okazją do bezpośrednich spotkań przedstawicieli startupów, firm technologicznych, placówek medycznych, środowiska naukowego i inwestorów. Zaplanowane przerwy networkingowe mają sprzyjać nawiązywaniu kontaktów, poszukiwaniu partnerów oraz wymianie doświadczeń pomiędzy osobami, które na co dzień mierzą się z różnymi aspektami rozwoju innowacji w ochronie zdrowia.

– Rozwój MedTech wymaga współpracy ludzi, którzy często patrzą na te same wyzwania z zupełnie różnych perspektyw. Potrzebujemy naukowców i inżynierów rozwijających technologie, lekarzy rozumiejących realia praktyki klinicznej, menedżerów odpowiedzialnych za wdrożenia oraz partnerów biznesowych, którzy pomogą przełożyć pomysły na rozwiązania dostępne dla pacjentów. MEDmeetsTECH tworzy przestrzeń do spotkania tych środowisk i rozmowy o tym, co jest potrzebne, aby innowacje rzeczywiście zmieniały ochronę zdrowia – podkreśla Janusz Kowalski organizator konferencji.

Partnerem merytorycznym konferencji zostały NIL IN – Sieć Lekarzy Innowatorów oraz PZU Zdrowie.
Program wydarzenia oraz rejestracja dostępna są na stronie internetowej.

Laboratoria kontroli jakości (QC) stopniowo przechodzą w kierunku środowiska opartego na sztucznej inteligencji, robotyce, automatyzacji czy też chmurze obliczeniowej – takie wnioski płyną z raportu Deloitte’a „Pharma’s QC lab of the future”. Przedstawiciele polskiej branży farmaceutycznej podkreślają jednak, że przyszłość kontroli jakości nie będzie zależała wyłącznie od technologii, ale w dużej mierze również od ludzi, którzy będą potrafili je odpowiednio wykorzystywać.

– Największym wyzwaniem kontroli jakości w nadchodzącym 2027 roku nie są nowe regulacje, więcej analiz czy większe wolumeny produkcyjne. Jest nim umiejętność połączenia ludzi, danych i sztucznej inteligencji w sposób, który pozwoli podejmować szybsze, ale nadal w pełni wiarygodne decyzje jakościowe. Trendy branżowe pokazują rosnące znaczenie automatyzacji, cyfryzacji laboratoriów, wykorzystania AI oraz zarządzania ogromną ilością danych jakościowych. Jednocześnie laboratoria są pod coraz większą presją. Oczekuje się krótszego czasu zwalniania serii, większej efektywności i wsparcia dla nowych wdrożeń produktowych – mówi w rozmowie z agencją Newseria Marcin Turzyński, dyrektor ds. jakości w Polpharma Group.

Jak wynika z raportu Deloitte’a, firmy farmaceutyczne inwestują w modernizację laboratoriów w różnym stopniu i trend ten prawdopodobnie się utrzyma. W ciągu najbliższych dwóch–trzech lat co najmniej 70 proc. ankietowanych dyrektorów reprezentujących firmy o różnej wielkości przychodów zadeklarowało, że planują one utrzymać lub zwiększyć inwestycje w modernizację laboratoriów kontroli jakości. 

– Ten kierunek jest widoczny również w naszych wewnętrznych dyskusjach dotyczących planowania i obciążenia zasobów kontroli jakości. Dlatego wierzę, że jej przyszłość nie będzie zależała wyłącznie od technologii. Będzie zależała od ludzi, którzy potrafią zadawać pytania, analizować dane, wykorzystywać nowe narzędzia i nieustannie się rozwijać. Ostatecznie jakość nie powstaje w systemach, tylko w decyzjach, które podejmują ludzie – uważa Marcin Turzyński.

Wśród menedżerów ankietowanych w badaniu Deloitte’a panuje optymizm co do potencjalnego wpływu modernizacji laboratoriów w ciągu najbliższych dwóch–trzech lat. 62 proc. spodziewa się szybszego skalowania, ponieważ analityka predykcyjna i automatyzacja usprawnią takie procesy jak m.in. transfer metod, kwalifikacja sprzętu i zwalnianie partii. 56 proc. przewiduje szybsze, oparte na danych podejmowanie decyzji, a połowa poprawę komfortu pracy operatora, ponieważ automatyzacja redukuje powtarzalne zadania, a walidacja oparta na AI minimalizuje liczbę poprawek.

– Przez lata działy kontroli jakości koncentrowały się na gromadzeniu danych analitycznych. W przyszłości połączenie doświadczenia i wiedzy eksperckiej z nowoczesną technologią pozwoli, aby jakość była efektem nie tylko kontroli. Będzie ona rezultatem świadomego projektowania procesów i eliminacji błędów, ponieważ przewidywalność jest najwyższą formą zaufania, a ono największą wartością, jaką możemy dać pacjentom – podkreśla Agnieszka Witosińska, kierownik Laboratorium Teva Operations Poland.

Jak wskazują autorzy raportu Capgemini Research Institute „Building the next-gen pharma lab: Digitally connected, environmentally sustainable”, specjaliści laboratoryjni potrzebują odpowiednich umiejętności analitycznych, aby wyciągać wnioski z danych. Jednak 97 proc. ankietowanych organizacji wskazuje na trudności ze znalezieniem naukowców łączących wiedzę dziedzinową z kompetencjami cyfrowymi i analitycznymi. 87 proc. jako istotne wyzwanie wymienia również brak zwinnej kultury cyfrowej.

– Laboratoria kontroli jakości za 10 lat na pewno będą wyglądały zupełnie inaczej niż dziś. Coraz więcej procesów jest wspieranych przez automatyzację, cyfryzację i nowoczesne technologie, które już teraz zmieniają pracę w naszych laboratoriach. Dzięki temu mamy efektywniejsze procesy i odważniej wykorzystujemy nowoczesne metody badań. To sprawia, że kontrola jakości jest fascynującym miejscem pracy dla młodych ludzi, którzy chcą rozwijać swoje kompetencje, pracować z innowacyjnymi rozwiązaniami i mieć realny wpływ na zdrowie i bezpieczeństwo pacjentów – uważa Beata Szczechowicz, kierownik Kontroli Jakości w Sandoz.

O najnowszych trendach, regulacjach i rozwiązaniach stosowanych w obszarze Quality Control rozmawiano podczas QC Forum 2026, które odbyło się 7–8 października br. w Starogardzie Gdańskim. W trakcie wydarzenia poruszono kwestie m.in. wykorzystywania sztucznej inteligencji i cyfrowej transformacji laboratoriów, optymalizacji zakresu badań w świetle wymagań GMP (Good Manufacturing Practice) czy też postępowania z wynikami OOS, OOE i OOT.

– Mamy bardzo konkretne tematy i problemy, z którymi mierzymy się na co dzień. To są OOS-y, stabilność, specyfikacje czy optymalizacje badań, ale najcenniejsza jest możliwość porozmawiania o tym, jak inni podchodzą do tych samych problemów. Czasem jedno doświadczenie drugiej osoby potrafi zmienić nasze spojrzenie, dlatego mam swoje małe hasło, że nie ma farmacji bez komunikacji – podkreśla Paweł Pytel, starszy specjalista ds. kontroli jakości w Bioceltix.

Źródło: Newseria

Od 1 października część pacjentów zapisanych przez centralną e-rejestrację może otrzymać telefon od Anny, wirtualnej asystentki Ministerstwa Zdrowia. System ma przede wszystkim pomóc osobom, które nie korzystają z IKP i mojeIKP oraz posługują się telefonem stacjonarnym. Anna przypomni o wizycie i pozwoli ją odwołać, ale nie poprosi o PESEL, dane z dowodu ani pieniądze.

Wirtualna asystentka Anna ma pomóc przede wszystkim seniorom i innym osobom, które nie obsługują SMS-ów, nie korzystają z IKP ani aplikacji mojeIKP i umawiają wizyty bezpośrednio w placówce. Dzięki temu również pacjenci, którzy nie używają cyfrowych narzędzi, będą mogli otrzymywać przypomnienia o wizytach w centralnej e-rejestracji i łatwo je odwoływać. To dodatkowa forma komunikacji, która ma wspierać dostępność centralnej e-rejestracji i zapobiegać wykluczeniu osób mniej aktywnych cyfrowo.

Jak działa wirtualna asystentka

Anna będzie dzwonić do pacjenta 7 dni oraz 1 dzień przed zaplanowaną wizytą. Podczas rozmowy:

Wirtualna asystentka Anna nigdy nie poprosi pacjenta o podanie numeru PESEL, danych z dowodu osobistego ani o dokonanie jakiejkolwiek płatności.

Połączenia będą realizowane z numeru 116 117.

Aktualne dane kontaktowe pacjentów

Pacjent powinien zadbać o to, by placówka miała jego aktualny numer telefonu. Dzięki temu będzie otrzymywać powiadomienia o wizytach. Placówka z kolei podczas rejestracji wizyty powinna upewnić się, że ma aktualny numer telefonu pacjenta i że należy on do niego. Jeśli pacjent nie podał swojego numeru, nie należy zastępować go numerem placówki leczniczej. Aktualne dane kontaktowe pozwalają w porę przypomnieć pacjentowi o wizycie i umożliwić jej odwołanie. Zwolniony termin może wtedy szybciej trafić do innej osoby, co pomaga ograniczyć liczbę niewykorzystanych wizyt.

W kolejnych etapach planujemy rozszerzać zakres spraw, w których wirtualna asystentka Anna będzie wspierać komunikację z pacjentami.  

Jak działa centralna e-rejestracja

Centralna e-rejestracja obejmuje:  

Zakres świadczeń jest stopniowo rozszerzany zgodnie z przyjętym harmonogramem.  

CeR pomaga też zarządzać wizytami, m.in. dzięki przypomnieniom i możliwości ich odwołania.

Więcej informacji o centralnej e-rejestracji znajduje się na portalu ezdrowie.gov.pl (sekcja Dla podmiotów leczniczych -> Centralna e-rejestracja).  

Źródło: Centrum e-Zdrowia

Jak wynika z raportu On Board Think Kong: „Zdrowie z AI”, około 17 mln Polaków pyta sztuczną inteligencję o zdrowie swoje lub bliskich. Raport został przygotowany we współpracy z agencją badawczą SW Research, odpowiedzialną za badanie na próbie 1000 Polaków.

W ciągu ostatniego roku AI o sprawy zdrowotne pytało 58 proc. dorosłych, a 27 proc. robiło to wielokrotnie. Odpowiedzi czatów coraz częściej przekładają się na konkretne decyzje: 19 proc. korzystających kupiło lek bez recepty lub suplement za sugestią AI, a 8,3 proc. zmieniło dawkowanie albo odstawiło lek bez konsultacji z lekarzem. Jednocześnie co czwarty korzystający nigdy nie sprawdza informacji od AI u lekarza, farmaceuty ani w innym wiarygodnym źródle.

Najmłodsi pytają AI najczęściej, ale po pięćdziesiątce robi to ponad 40 proc.

O zdrowie pytało AI 74,5 proc. osób do 24. roku życia i 72,3 proc. osób w wieku 25–34 lata.
W grupie 35–49 lat odsetek wynosi 65,9 proc. i to tu najwięcej osób pyta AI wielokrotnie. Wśród osób po 50. roku życia z AI w sprawach zdrowia korzysta 43,7 proc. Dochód, wykształcenie i wielkość miejscowości niewiele zmieniają – w każdej z tych grup odsetek pytających mieści się między 54 a 62 proc.

Połowa pyta o objawy, co trzecia osoba o leki albo wyniki badań

50,7 proc. korzystających z AI w sprawach zdrowia pyta o objawy, 36 proc. o leki i suplementy, a 33 proc. prosi o interpretację wyników badań. Wyniki badań częściej analizują z pomocą AI kobiety niż mężczyźni (40 wobec 26 proc.) oraz osoby po pięćdziesiątce (42 proc.). Najmłodsi częściej niż inni pytają o stres, sen i zdrowie psychiczne (32 proc.). 27 proc. korzystających wgrało do czatu wyniki własnych badań, zanim omówiło je z lekarzem.

– W ciągu ostatniego roku 6 na 10 dorosłych Polaków konsultowało z AI tematy zdrowotne,
a co czwarty odbywał takie rozmowy regularnie. Zjawisko to zatem już jest nie tylko powszechne, ale i niezależne od miejsca zamieszkania czy poziomu wykształcenia. Dzięki temu, pytanie o specyfikę konsultacji medycznych z AI pozwala nam niejako „na skróty” dotrzeć do wiedzy z jakimi problemami zdrowotnymi mierzą się różne obecnie różne pokolenia Polaków, bez konieczności bezpośredniego pytania o częstotliwość wizyty u danego specjalisty.
– mówi Piotr Zimolzak, Wiceprezes Zarządu SW Research.

Po rozmowie z AI prawie dwa razy więcej osób umawia wizytę, niż ją odwołuje

13,6 proc. korzystających – szacunkowo ok. 2 mln osób – umówiło wizytę u lekarza, na którą bez AI by nie poszło. Z zaplanowanej wizyty zrezygnowało 7,4 proc. U najmłodszych proporcja jest jeszcze wyraźniejsza: 27 proc. umówiło wizytę, a 8 proc. ją odwołało. Co dziewiąty korzystający pytał AI o wybór lekarza, przychodni lub szpitala.

Co piąty kupił lek lub suplement, bo tak podpowiedziała AI

Pytania o leki – ich działanie, dawkowanie, interakcje i skutki uboczne – zadawało 36 proc. korzystających. 19,2 proc. poszło dalej i kupiło lek bez recepty albo suplement na podstawie sugestii czatu. 8,3 proc., czyli co dwunasty korzystający, zmieniło dawkowanie albo odstawiło lek bez konsultacji z lekarzem, a 14,9 proc. potraktowało odpowiedź AI jak diagnozę.

70 proc. sprawdza odpowiedzi AI, ale regularnie robi to tylko 39 proc.

Zapytaliśmy, czy korzystający weryfikują informacje od AI u lekarza, farmaceuty albo w innym wiarygodnym źródle. 70 proc. robi to przynajmniej czasami, ale regularnie – zawsze lub
w większości przypadków – tylko 39 proc. Najczęstsza odpowiedź to „tylko czasami” (30,5 proc.). Co czwarty (25,4 proc.) nie sprawdza informacji od AI nigdy, a wśród osób po 50. roku życia
– co trzeci (33,4 proc.). Odpowiedź AI z lekarzem lub farmaceutą skonsultowało 17,2 proc.
korzystających.

Dla firm i organizacji to ważny sygnał, że sztuczna inteligencja powinna być dziś uwzględniana w strategiach komunikacji, nie tylko jako nowe narzędzie dotarcia do odbiorców, ale także jako pośrednik wpływający na sposób wyszukiwania, interpretowania i oceniania informacji.

Marki, które chcą skutecznie budować swoją wiarygodność, powinny zadbać o obecność rzetelnych i eksperckich treści również w ekosystemie AI, ponieważ to właśnie tam coraz częściej zaczyna się ścieżka pozyskiwania wiedzy przez konsumentów – komentuje Norbert Ofmański, konsultant public relations w On Board Think Kong.

Pełne wyniki raportu „Zdrowie z AI”, w tym dane w podziale na płeć i wiek, dostępne są na stronie: https://obtk.pl/zdrowieai/#wyniki

Raport „Zdrowie z AI”

Raport „Zdrowie z AI”, przygotowany przez OBTK (On Board Think Kong) we współpracy
z SW Research, analizuje rosnącą rolę sztucznej inteligencji w obszarze zdrowia oraz to, w jaki sposób Polacy wykorzystują narzędzia AI do poszukiwania informacji, interpretowania danych
i podejmowania decyzji dotyczących zdrowia. Badanie pokazuje nie tylko skalę korzystania
z AI, ale również sytuacje, w których odpowiedzi generowane przez sztuczną inteligencję mogą wpływać na zachowania pacjentów – od umówienia wizyty lekarskiej, przez zakup leków i suplementów, po samodzielne modyfikowanie dawkowania.

Raport stanowi punkt wyjścia do dyskusji o zmieniającej się ścieżce pacjenta oraz o roli AI
w komunikacji zdrowotnej. Wyniki pokazują, z jakimi pytaniami Polacy zwracają się do sztucznej inteligencji, w jakim stopniu weryfikują uzyskane informacje oraz kiedy odpowiedź AI staje się elementem realnej decyzji dotyczącej zdrowia. W tym kontekście raport dostarcza danych istotnych zarówno dla sektora ochrony zdrowia, jak i ekspertów, instytucji oraz marek obecnych w cyfrowym środowisku informacji o zdrowiu.

Metodologia

Raport został opracowany przez OBTK (On Board Think Kong) na podstawie badania przeprowadzonego przez SW Research, z wykorzystaniem panelu SW Panel.

Badanie zrealizowano metodą CAWI w dniach 8–10 września 2026 roku na ogólnopolskiej
próbie 1000 dorosłych Polaków (18+). Próba jest reprezentatywna dla dorosłej populacji Polski pod względem płci, wieku oraz wielkości miejscowości.

Pytania o tematy, sytuacje i sprawdzanie informacji zadano 576 osobom, które w ciągu 12 miesięcy korzystały z AI w sprawach zdrowia. Szacunki liczby osób (ok. 17 mln, ok. 2 mln) są przybliżone: odnoszą odsetki z badania do liczby dorosłych mieszkańców Polski i są obarczone błędem statystycznym. Wyniki dla grup poniżej 100 osób należy traktować orientacyjnie.

On Board Think Kong (https://obtk.pl) to agencja zrzeszona w międzynarodowej sieci agencji komunikacji marketingowej ECCO Global Communications Network obecnej w ponad 40
krajach, łącznie zatrudniającej ponad 1500 specjalistów w 50 biurach na całym świecie. Główne obszary specjalizacji to: Public Relations, korporacyjne doradztwo, content marketing & SEO, komunikacja w kanałach społecznościowych. Projekty On Board Think Kong wyróżniane są między innymi za kreatywność i skuteczność (Effie, Golden Drum, IPRA Golden Awards, IAC, Stevie Awards). W Polsce agencja należy do Związku Firm Public Relations.
On Board Think Kong jest też jedynym polskim członkiem brytyjskiego stowarzyszenia Content Marketing Association.

Źródło: inf pras

Sztuczna inteligencja ma pomóc leczyć lepiej, nie tylko szybciej – pod czterema warunkami. Eksperci z Polski i USA debatujący w ramach sesji, odbywającej się podczas XXX Międzynarodowego Kongresu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, byli zgodni: kardiologia potrzebuje sztucznej inteligencji, ale pacjent zyska na niej dopiero wtedy, gdy szpital sprawdzi algorytm na własnych danych, zachowa nadzór lekarza, utrzyma kontrolę nad danymi i powoła zespół, który potrafi ją ocenić.

Sesja Focus pt. „Sztuczna inteligencja i cyfrowa transformacja kardiologii – gdzie naprawdę jesteśmy?”, która odbyła się w ramach XXX Międzynarodowego Kongresu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego 18 września 2026 roku, połączyła światowe doświadczenia, polskie przykłady zastosowań AI i pytania o bezpieczeństwo oraz opłacalność wykorzystania sztucznej inteligencji w opiece zdrowotnej.

Algorytmy odczytują już z EKG obniżoną frakcję wyrzutową, skracają opis echokardiografii do około dwóch minut – nadal pod nadzorem lekarza – a w tomografii pozwalają ponad dwukrotnie zmniejszyć liczbę niepotrzebnych koronarografii. W centrum panelu, którą poprowadziła dr Anna Witowicz z Narodowego Instytutu Kardiologii, znalazło się jednak pytanie nie o to, czy AI potrafi analizować badania, lecz jak sprawić, by przekładało się to na lepszą opiekę nad pacjentem.

Zdaniem prof. Sławomira Łobodzińskiego (University of California & California State University, Los Angeles), który przyleciał z Los Angeles specjalnie na XXX Międzynarodowy Kongres Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Poznaniu by podzielić się doświadczeniem z wdrażania sztucznej inteligencji w amerykańskich klinikach, sztuczna inteligencja w kardiologii ma sens tylko wtedy, gdy spełnia cztery warunki:

Na podstawie doświadczeń sieci szpitali UCLA, obsługującej około dwóch milionów pacjentów, profesor Łobodziński przestrzegał przed przenoszeniem algorytmów między instytucjami bez sprawdzenia ich na własnej populacji chorych. „AI w kardiologii ma wartość tylko wtedy, gdy pacjent jest leczony lepiej i szybciej, a system oszczędza czas i pieniądze – i na te dowody wciąż czekamy” – podsumował.

Prof. Piotr Buszman (American Heart of Poland, Katowice) pokazał narzędzia z certyfikatem CE używane już w polskich pracowniach – w analizie EKG i obrazowaniu tętnic wieńcowych, w tym opracowane przez polskie firmy. Barierą dla ich szerszego zastosowania pozostaje brak finansowania przez płatnika. „AI nie zastąpi lekarza, ale zastąpi tego lekarza, który nie używa AI” – ocenił.

Dr Anna Witowicz (Narodowy Instytut Kardiologii – PIB w Warszawie) pokazała, jak szpital może sprawdzić, czy narzędzie AI warto wdrożyć w konkretnej placówce – a nie tylko, czy mu wolno. Przepisy określają, czy technologia jest legalna i bezpieczna. Żaden paragraf jednak nie mówi, czy poprawi ona opiekę w konkretnej placówce i ile to będzie kosztowało. Algorytm, który sprawdził się gdzie indziej, w danym ośrodku może nie spełnić oczekiwań. Odpowiedzią jest szpitalna ocena technologii medycznych (HB-HTA). AI wymaga przy tym pytań, których nie zadaje się stentowi ani lekowi: o dryf (powolne pogarszanie się jakości działania modelu w czasie, gdy rzeczywistość lub dane zaczynają się zmieniać), stronniczość oceny algorytmu, aktualizacje i nadzór człowieka. Jak podkreślano, dokładność to jeszcze nie skuteczność. Dr Witowicz postulowała, by lokalna walidacja i pilotaż z jasnymi kryteriami stały się standardem przed każdym wdrożeniem algorytmu AI (także bezpłatnych narzędzi), a szpitale dzieliły się wynikami ocen – również negatywnymi. „Dopuszczenie do obrotu to nie wartość. Warto pytać: o ile jest lepiej, u kogo się to sprawdziło i jakim kosztem” – zaznaczyła.

Dr hab. Aleksandra Ciepłucha (Uniwersytet Medyczny w Poznaniu) omówiła ramy prawne stosowania AI w opiece zdrowotnej. Od sierpnia 2026 roku obowiązuje ustawa o systemach sztucznej inteligencji, a od grudnia br. algorytmy mają być testowane w 400 szpitalach publicznych (w pilotażu znalazły się narzędzia radiologiczne, brakuje natomiast kardiologicznych) – oraz ryzyka: stronniczość algorytmów, skłonność do ulegania maszynie i utratę umiejętności przez lekarzy. „Obowiązuje zasada ograniczonego zaufania: wynik algorytmu nie jest decyzją kliniczną, a odpowiedzialność za pacjenta pozostaje po stronie lekarza” – podkreśliła.

W panelu prof. Łukasz Kołtowski (Uniwersyteckie Centrum Wsparcia Badań Klinicznych, Warszawski Uniwersytet Medyczny) i prof. Tomasz Roleder (Wydział Medyczny Politechniki Wrocławskiej, Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Wrocławiu) wskazywali na bariery w dostępie do danych, potrzebę interdyscyplinarnych zespołów w szpitalach i rozwiązań, które utrzymują dane pacjentów pod kontrolą placówki.

Dyskusja była żywa – pytań z sali było więcej niż czasu na wyczerpujące odpowiedzi. W każdym głosie powracał ten sam wniosek: innowacji nie ocenia się po efektownej demonstracji, lecz po lokalnych testach, współpracy klinicystów z ekspertami od technologii, prawa i ekonomii oraz gotowości do wycofania narzędzia, które nie spełnia oczekiwań. Stawką nie jest zakup AI, lecz bezpieczniejsza i lepiej zorganizowana opieka nad pacjentem.

Źródło: inf pras

Zakaz mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 13. roku życia, minikonta dla dzieci w wieku 13–15 lat pod nadzorem rodziców, bezpieczniejsze gry online, chatboty AI czy sklepy z aplikacjami. Tego m.in. dotyczy projekt nowego unijnego rozporządzenia w sprawie ochrony małoletnich w internecie – EU Kids Act, który KE przedstawiła we wrześniu. Michał Wawrykiewicz, europoseł z KO, podkreśla, że należy nie tylko wdrażać nowe przepisy, ale również zwiększyć skuteczność egzekwowania tych już istniejących.

Tegoroczne badanie Eurobarometr wskazuje, że w Unii Europejskiej nastolatki w wieku 13–18 lat spędzają średnio online 4,5 godziny dziennie w trakcie tygodnia szkolnego i 6,1 godzin dziennie w weekendy. 14 proc. nastolatków deklaruje, że spędza przed ekranami ponad 10 godzin w trakcie dnia. Co istotne, wśród dzieci, które zaczęły korzystać z mediów społecznościowych przed 10. rokiem życia, deklarowany czas przed ekranem jest o prawie dwie godziny dłuższy niż w przypadku dzieci, które stały się użytkownikami po 14. roku życia.

Połowa nastolatków pozytywnie ocenia wpływ mediów społecznościowych na ich samopoczucie psychiczne. Ich głównymi motywacjami są: rozrywka, kontakt z przyjaciółmi lub rodziną, poczucie więzi z innymi oraz możliwość nauki. Jednocześnie prawie co trzeci nastolatek zgłasza uczucie stresu, smutku lub wykluczenia społecznego z powodu mediów społecznościowych. Zidentyfikowano również inne czynniki presji, które mogą wpływać na samopoczucie, w tym porównywanie się z innymi (45 proc.) i lęk przed pominięciem (41 proc.).

– Negatywny wpływ platform społecznościowych na młodych ludzi jest dostrzegalny w Parlamencie Europejskim. Jako legislatorzy chcemy zrobić jak najwięcej, żeby chronić dzieci, które są bezbronne wobec agresywnej polityki platform i brutalnych algorytmów. Każdy, kto ma dzieci, wie, że wpływ social mediów jest zdecydowanie negatywny: obniża ich koncentrację, możliwości czy zdolności socjalne, interpersonalne – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria Michał Wawrykiewicz, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej, członek grupy Europejska Partia Ludowa (EPL).

Młodzi badani przez Eurobarometr wskazują, że zetknęli się z szeregiem szkodliwych lub niepokojących treści, m.in. mową nienawiści, promocją niezdrowych produktów, fake newsami czy presją na wygląd czy zakup konkretnego produktu.

17 września br. Komisja Europejska przedstawiła projekt rozporządzenia w sprawie ochrony małoletnich w internecie, czyli EU Kids Act. Jego zadaniem jest ochrona nieletnich przed ryzykownymi usługami cyfrowymi i systemami sztucznej inteligencji.

– EU Kids Act ma zapobiegać targetowaniu dzieci przez algorytmy, łapaniu ich w sieć w mediach społecznościowych. Będzie to obejmowało także gry online, których dzieci często używają i gdzie też czyha na nie mnóstwo pułapek – mówi Michał Wawrykiewicz. – Sztandarowe ograniczenie to będzie uniemożliwienie dzieciom korzystania z social mediów do 13. roku życia, a pomiędzy 13. a 15. rokiem życia ograniczona możliwość korzystania z social mediów poprzez tzw. mini accounts. To konta, w których muszą uczestniczyć rodzice. Będą oni powoli dopuszczać dzieci do pełnoprawnego korzystania z social mediów pod ich kontrolą.

W ciągu sześciu miesięcy od rozpoczęcia stosowania przepisów platformy będą musiały sprawdzić, czy obecni posiadacze kont mają mniej niż 15 lat. Jeśli tak, zablokują je. Każde państwo członkowskie będzie musiało zapewnić co najmniej jeden bezpłatny sposób potwierdzenia wieku, także osobom nieposiadającym cyfrowego dowodu tożsamości. Jak podkreśliła Ursula von der Leyen, szefowa KE, przedstawiając propozycję nowych przepisów, to platformy będą musiały wykazać, że ich usługi są dostosowane do wieku i bezpieczne.

Usługi dostępne na minikontach, zgodnie z założeniem, mają być zaprojektowane z uwzględnieniem zabezpieczeń, takich jak ograniczone kontakty społeczne i ograniczony czas spędzany przed ekranem do jednej godziny dziennie. Młodsze dzieci nie będą mieć dostępu do mediów społecznościowych, ale mogą korzystać ze specjalnie zaprojektowanych usług przyjaznych dzieciom za pośrednictwem kont rodziców czy opiekunów.

– Mam nadzieję, że te ograniczenia wiekowe dla dzieci w zakresie korzystania z social mediów znajdą szerokie poparcie w Parlamencie Europejskim. Przecież wszyscy, którzy mają dzieci, wiedzą doskonale, jak destruktywny wpływ na ich rozwój, umiejętności interpersonalne i koncentrację na co dzień wywołują media społecznościowe, również nieograniczone korzystanie z nich. Myślę, że wypracujemy kompromis, który umożliwi w szerokiej palecie politycznej uchwalić to prawo – uważa europoseł KO.

Rozporządzenie nakłada na usługodawców obowiązki w zakresie bezpieczeństwa już na etapie projektowania usług, z których najczęściej korzystają dzieci, w tym mediów społecznościowych, platform wideo, gier, chatbotów AI i sklepów z aplikacjami. Celem jest m.in. wyeliminowanie uzależniających sztuczek prowadzących do nadmiernego używania i ekspozycji czy możliwości kontaktu z nieznajomymi, ale też wprowadzenie domyślnych bezpiecznych ustawień. Przykładowo profile osób niepełnoletnich muszą być domyślnie prywatne, z wyłączoną geolokalizacją, dostępem do kamery i mikrofonu. Usługi online muszą również oferować osobom niepełnoletnim łatwe sposoby blokowania i wyciszania użytkowników.

– W zakresie projektowania perswazyjnego powinniśmy wprowadzać zdecydowane ograniczenia i zakazy. Jest to intencjonalne tworzenie treści w internecie, które mają złapać w sieć dzieci i utrzymać je tam jak najdłużej. To są te specjalne algorytmy, które nakazują ciągłe scrollowanie stron, sieci, zdjęć, materiałów, filmów, przykuwanie uwagi. To jest gigantyczna przewaga technologiczna platform, które w taki perswazyjny sposób projektują treści, a z drugiej strony mamy bezbronne dzieci, które łapią się na ten haczyk – podkreśla polityk.

KE wyjaśnia, że nowe propozycje opierają się na strukturach już istniejących na mocy aktu o usługach cyfrowych (DSA) i aktu w sprawie sztucznej inteligencji.

– Unia Europejska już przewiduje mechanizmy obronne, które mają wyeliminować te zagrożenia. To się dzieje na trzech poziomach. Mamy DSA, czyli akt o usługach cyfrowych, który wprowadza ograniczenia dla platform także w odniesieniu do dzieci, aby chronić je przed agresywną polityką algorytmów. Są przewidziane sankcje, nawet do 6 proc. globalnego obrotu takich platform – mówi Michał Wawrykiewicz.

DSA zobowiązuje platformy do podjęcia środków, które mają na celu ochronę osób małoletnich korzystających z ich usług, w tym m.in. ograniczenie dostępu do treści nieodpowiednich do ich wieku, takich jak gry hazardowe lub pornografia. Rozporządzenie wprowadza także zakaz reklam kierowanych do małoletnich na podstawie profilowania.

– Mamy też AI Act, który przewiduje szczególne obostrzenia co do używania sztucznej inteligencji, w tym obowiązek oznaczania treści przez nią generowanych. Odnosi się to też do młodzieży i agresywnej polityki platform – tłumaczy europoseł KO. – Symultanicznie trzeba zwiększać egzekwowalność przepisów. Przepis na papierze to nie jest wystarczająca recepta, aby zapobiec zagrożeniu. Z drugiej strony, wobec tak dynamicznego rozwoju technologicznego platform i algorytmów, które atakują nasze dzieci, trzeba tworzyć nowe rozwiązania. Stąd Kids Act, który ma wychodzić naprzeciw tym potrzebom.

Źródło: Newseria

Blisko 900 uczestników, trzy dni wykładów, sesji naukowych i warsztatów, operacje pokazowe oraz prezentacje wyników badań – w Kajetanach zakończyła się XLIX Krajowa Konferencja Naukowo-Szkoleniowa Polskiego Towarzystwa Otolaryngologii Dziecięcej pt. „Problemy otorynolaryngologii dziecięcej w codziennej praktyce” – UCHO 2026. Wydarzenie odbywało się wspólnie z VI Krajowym Zjazdem Towarzystwa Otorynolaryngologów, Foniatrów i Audiologów Polskich.

Od 13 do 15 września w Światowym Centrum Słuchu i Hotelu Park Kajetany spotkali się specjaliści zajmujący się diagnostyką, leczeniem i rehabilitacją zaburzeń słuchu, głosu i mowy. Tegoroczna konferencja mocno łączyła praktykę kliniczną z wynikami badań i tematami wykraczającymi poza samą otorynolaryngologię.

Prof. Piotr H. Skarżyński, Wiceprzewodniczący i Sekretarz Generalny Konferencji zwracał uwagę, że właśnie możliwość zestawienia doświadczeń lekarzy różnych specjalności jest jednym z ważnych elementów wyróżniających konferencje z cyklu UCHO.

– W naszej pracy coraz częściej spotykamy się z problemami, których nie da się rozwiązać z perspektywy jednej specjalności. Dlatego tak ważna jest wymiana doświadczeń, a czasem wręcz konfrontacja różnych spojrzeń – otorynolaryngologów, audiologów, foniatrów, pediatrów, neurologów czy alergologów. To właśnie z takich dyskusji najwięcej wynosi się później do codziennej praktyki i leczenia trudnych, nietypowych przypadków – mówi prof. Piotr H. Skarżyński.

Operacje pokazowe: tego nie da się pokazać na slajdzie

Jednym z najmocniejszych punktów drugiego dnia konferencji były operacje pokazowe. Uczestnicy obserwowali zabiegi i pracę operatorów, a także decyzje podejmowane już podczas samej operacji.

Prof. Henryk Skarżyński, Prezydent Konferencji oraz Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Otolaryngologów Dziecięcych, podkreślał, że właśnie możliwość zobaczenia zabiegu na żywo jest jednym z najważniejszych elementów takiego szkolenia.

– Podczas operacji można pokazać, jak wykonuje się daną operację, jakie są niuanse decydujące o powodzeniu, sukcesie. Podczas prezentacji można pokazać jedną czy drugą, czy trzecią tabelę, gdzie są takie lub inne wyniki. Natomiast podczas operacji jest bardzo dużo detali – mówił.

Jak zaznaczał, chodzi nie tylko o samą technikę. Pokazanie metod stosowanych w Kajetanach ma pomóc innym specjalistom lepiej rozumieć możliwości współczesnego leczenia i kwalifikować pacjentów do odpowiednich procedur.

– W ciągu ostatnich 23 lat wykonujemy najwięcej w świecie operacji poprawiających słuch rok do roku. To ładnie brzmi, ale za tym się kryje ogromna praca, odpowiedzialność. I jednocześnie szansa cały czas doskonalenia i rozszerzenia wskazań, co oznacza rosnące możliwości dla naszych pacjentów – mówił prof. Henryk Skarżyński.

Praktyczny charakter konferencji nie kończył się na sali operacyjnej. UCHO obejmowało także warsztaty i zajęcia pozwalające uczestnikom przełożyć wiedzę z wykładów na codzienną pracę z pacjentami.

Ponad 33 tys. uczniów w badaniach słuchu

Ważną częścią tegorocznej edycji konferencji były badania słuchu dzieci. Przedstawiono m.in. wyniki programu prowadzonego w latach 2023–2025 wśród 33 134 uczniów klas I i VIII warszawskich szkół podstawowych.

Nieprawidłowy wynik przesiewowej audiometrii tonalnej uzyskało 10,6 proc. badanych. Wśród dzieci z prawidłową audiometrią u kolejnych 8,8 proc. odnotowano obniżone wyniki testów centralnego przetwarzania słuchowego. Łącznie nieprawidłowości w zastosowanej procedurze przesiewowej stwierdzono u 18,5 proc. badanych.

Badanie przesiewowe nie jest jeszcze diagnozą. Jego zadaniem jest wskazanie dzieci, które powinny przejść dokładniejszą diagnostykę.

Prof. Henryk Skarżyński przekonywał, że właśnie możliwość wychwycenia problemu na wczesnym etapie jest jednym z najważniejszych argumentów za prowadzeniem badań na szeroką skalę.

– Bez badań przesiewowych, bez wczesnej identyfikacji nie będzie postępu i nie będzie realnej profilaktyki. Wczesna interwencja to lepszy wynik, tańsza procedura zarówno po stronie pacjenta, jak i po stronie ośrodka terapeutycznego – podkreślał.

Podczas konferencji omawiano również problemy dzieci przygotowujących się do rozpoczęcia nauki, zaburzenia przetwarzania słuchowego oraz szkolne Strefy Ciszy.

Słuch to nie tylko ucho

UCHO 2026 dużo miejsca poświęcało temu, co dzieje się z dźwiękiem po jego odebraniu przez narząd słuchu. Rozmawiano o przetwarzaniu informacji słuchowych przez mózg, rozwoju mowy i trudnościach, które mogą pojawiać się nawet wtedy, gdy podstawowe badanie słuchu nie wykazuje nieprawidłowości.

W tym kontekście pojawiał się także temat rozwoju języka i komunikacji dzieci oraz korzystania z nowych technologii i ekranów.

Osobne sesje dotyczyły szumów usznych u dzieci, ich diagnostyki i dostępnych metod leczenia.

– Słuch jest podstawą rozwoju mowy. To z kolei przekłada się na codzienną komunikację między nami. A ta codzienna komunikacja dzisiaj dominuje, jeśli chodzi o funkcjonowanie społeczeństwa, w tym jego rozwój – mówił prof. Henryk Skarżyński.

W konferencyjnych dyskusjach wracała również implantologia słuchowa – od kwalifikacji do zabiegu, przez samo leczenie, po dopasowanie urządzeń i rehabilitację.

Apiterapia i muzykoterapia we współczesnej medycynie

W programie UCHO znalazła się również sesja poświęcona miejscu apiterapii i muzykoterapii we współczesnej medycynie. O znaczeniu tych metod mówił prof. Henryk Skarżyński. Temat wpisuje się w szersze podejście IFPS do rehabilitacji, obejmujące nie tylko leczenie i technologie medyczne, ale także metody wspierające pacjenta w powrocie do sprawności.

Muzykoterapia jest od lat rozwijana w Kajetanach w ramach programu „Muzyka w Rozwoju Słuchowym Człowieka”. Z kolei w czerwcu przy Światowym Centrum Słuchu otwarto Krainę Miodu APILAND – Centrum Natury, Zdrowia i Apiterapii, z której korzystać mają również pacjenci Instytutu.

AI już nie tylko w teorii

Jednym z tematów ostatniego dnia była sztuczna inteligencja. Tym razem nie chodziło wyłącznie o rozważania o przyszłości. Pokazywano konkretne przykłady wykorzystania algorytmów w audiologii.

Przedstawiono m.in. system wspomagający analizę badań ABR, który osiągał wyniki porównywalne z oceną doświadczonych audiologów i skracał czas analizy. Jednocześnie autorzy podkreślali, że ostateczna decyzja diagnostyczna i terapeutyczna nadal należy do specjalisty.

Dyskutowano też o chatbotach. Badania pokazały, że mogą być przydatne w przekazywaniu pacjentom informacji czy wspieraniu ćwiczeń wykonywanych w domu, ale znacznie większej ostrożności wymagają przy diagnozowaniu i korzystaniu ze źródeł naukowych.

Pokazano również prace nad aplikacją HearBox Mobile, która ma wspierać przesiewową ocenę słuchu i wybranych funkcji przetwarzania słuchowego u dzieci.

– Ta szansa, jaką dały nam nowe technologie, też z wykorzystaniem sztucznej inteligencji częściowo, na wczesną identyfikację zaburzeń, a następnie pogłębioną diagnostykę w warunkach klinicznych, to nie tylko realna pomoc, ale jednocześnie możliwość wpłynięcia na rozwój współczesnego społeczeństwa – mówił prof. Henryk Skarżyński.

UCHO 2026 zakończone. Jest już termin kolejnej edycji

Tegoroczna konferencja połączyła badania naukowe, praktykę kliniczną i szkolenie specjalistów. Operacje pokazowe i warsztaty odbywały się obok sesji dotyczących profilaktyki, diagnostyki, leczenia oraz nowych technologii.

XLIX Krajowa Konferencja Naukowo-Szkoleniowa Polskiego Towarzystwa Otolaryngologów Dziecięcych „Problemy otorynolaryngologii dziecięcej w codziennej praktyce” – UCHO 2026 odbyła się 13–15 września w Kajetanach, wspólnie z VI Krajowym Zjazdem Towarzystwa Otorynolaryngologów, Foniatrów i Audiologów Polskich.

Organizatorami były Instytut Narządów Zmysłów, Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu, Towarzystwo Otorynolaryngologów, Foniatrów i Audiologów Polskich oraz Polskie Towarzystwo Otolaryngologów Dziecięcych.

Znany jest już termin kolejnej edycji. UCHO 2027 odbędzie się 17–19 czerwca 2027 roku.

Źródło: inf pras

W leczeniu miejscowego raka prostaty coraz większą rolę odgrywają techniki pozwalające precyzyjnie niszczyć ognisko nowotworu przy jednoczesnym oszczędzaniu zdrowych tkanek. Lekarze LUX MED Onkologia Szpitala św. Elżbiety przeprowadzili zabieg nieodwracalnej elektroporacji (IRE), wykorzystując do jego planowania i wykonania system łączący sztuczną inteligencję, fuzję obrazów oraz nawigację 3D. Według ośrodka było to pierwsze na świecie zastosowanie takiego rozwiązania podczas zabiegu urologicznego IRE.

IRE należy do rozwijających się technik leczenia ogniskowego raka prostaty, których celem jest eliminacja zmian nowotworowych przy możliwie dużym zachowaniu zdrowych struktur. Wymaga doskonałej znajomości anatomii prostaty, odpowiedniego zaplanowania terapii oraz wprawy w rozmieszczaniu elektrod. Połączenie doświadczenia zespołu zdobytego podczas wcześniej wykonanych zabiegów IRE, z najnowszą technologią obrazowania i oprogramowaniem ze wsparciem sztucznej inteligencji, pozwoliło na zastosowanie rozwiązania dającego nie spotykaną do tej pory precyzje. To kolejny krok w umacnianiu pozycji LUX MED Onkologia Szpitala św. Elżbiety na mapie specjalistycznych ośrodków leczenia raka prostaty, ukierunkowanych na rozwój współczesnej urologii – w stronę coraz bardziej dokładnych i spersonalizowanych terapii.

– IRE pozwala nam precyzyjnie zniszczyć tkankę nowotworową, jednocześnie oszczędzając znajdujące się w jej sąsiedztwie nerwy i naczynia. Sztuczna inteligencja dodatkowo zwiększa tę precyzję i na podstawie analizy około 100 tysięcy rezonansów pomaga nam określić nie tylko, gdzie znajduje się widoczny nowotwór, ale także przewidzieć kierunek jego potencjalnego szerzenia się. Dzięki temu możemy zaplanować leczenie tak, aby objąć nim cały obszar choroby, również ten, którego nie widać jeszcze w rezonansie. Następnie ten plan przenosimy na obraz USG widziany w czasie rzeczywistym, z jego pomocą precyzyjnie rozmieszczamy elektrody i przeprowadzamy terapię – mówi dr Andrzej Lewicki.

Wykonanie tej innowacyjnej procedury, w ramach certyfikowanego szkolenia obserwowali urolodzy z ośrodków z Białegostoku, Poznania i Łodzi.

IRE – rozwiązanie dla wybranej grupy chorych

Nieodwracalna elektroporacja (IRE) wykorzystuje krótkie impulsy elektryczne o wysokim napięciu, powodujące nieodwracalne uszkodzenie komórek nowotworowych.

Technika ta może być rozważana u starannie wyselekcjonowanych chorych z miejscowym, ograniczonym rakiem prostaty, u których charakterystyka i lokalizacja guza pozwalają na zastosowanie terapii ogniskowej. Jej zaletą jest możliwość skoncentrowania terapii na obszarze zajętym przez nowotwór, przy ograniczeniu wpływu zabiegu na pozostałą część gruczołu krokowego oraz struktur odpowiadających m.in. za trzymanie moczu i funkcje seksualne.

IRE nie jest jednak rozwiązaniem odpowiednim dla każdego chorego. O wyborze sposobu postępowania powinny decydować m.in. stopień zaawansowania choroby, położenie i charakterystyka guza, ogólny stan zdrowia oraz rokowania dot. rozwoju choroby w przyszłości.

Z tego względu istotne jest, aby chorzy wybierali ośrodki oferujące szeroki wachlarz możliwości terapeutycznych, a nie jedną konkretną technologię.

Różne możliwości leczenia – jedna indywidualna decyzja

Wysokospecjalistyczny ośrodek zajmujący się leczeniem raka prostaty, tak jak ma to miejsce w przypadku LUX MED Onkologia, powinien zapewniać Pacjentowi wybór zarówno spośród terapii ogniskowych, takich jak IRE, TMA czy krioterapia, jak i leczenia chirurgicznego, w tym najczęściej rekomendowanej obecnie metody leczenia raka prostaty w Polsce i na świecie – radykalnej prostatektomii w asyście robota chirurgicznego.

Ponieważ rak prostaty najczęściej diagnozowany jest u pacjentów po 65 roku życia, obciążonych innymi chorobami, ważnym elementem bezpieczeństwa przeprowadzania ww. zabiegów jest odpowiednie zaplecze szpitalne, w tym własny Oddział Intensywnej Terapii (OIOM).

Źródło: inf pras

Tylko 29,1% Polaków ufa ekspertom medycznym wypowiadającym się publicznie poza swoją specjalizacją. Niemal tyle samo – 29,5% – podchodzi do takich wypowiedzi sceptycznie, a 41,4% nie ma w tej kwestii wyrobionego zdania. Wyniki badania On Board Think Kong i Focus o Zdrowiu pokazują, że w obszarze zdrowia sam autorytet nie zawsze wystarcza do zbudowania wiarygodności – znaczenie ma również to, czy osoba wypowiadająca się posiada kompetencje w danym obszarze.

Liczy się nie tylko to, kto mówi, ale o czym mówi

Choć 29,1% badanych deklaruje zaufanie do lekarzy i innych ekspertów medycznych wypowiadających się poza swoją specjalizacją, niemal identyczna grupa – 29,5% – podchodzi do takich wypowiedzi sceptycznie. Największa grupa respondentów, 41,4%, nie ma w tej kwestii wyrobionego zdania. Wyniki pokazują, że w ocenie eksperta znaczenie ma nie tylko jego tytuł, ale także adekwatność kompetencji do tematu, na który się wypowiada.

– Dyplom lekarski nie jest dziś uniwersalną przepustką do zaufania. Odbiorcy oceniają nie tylko to, kto mówi, ale również czy jego kompetencje odpowiadają tematowi, w którym zabiera głos. Dla instytucji zdrowotnych, mediów czy twórców treści oznacza to, że dobór eksperta do tematu może być ważniejszy niż sama jego rozpoznawalność – komentuje Norbert Ofmański, On Board Think Kong.

Nie tylko ekspert, ale ekspert właściwy do tematu

Podobne podejście widać w sposobie, w jaki Polacy oceniają internetowe treści dotyczące zdrowia. Najważniejszym elementem budującym wiarygodność portalu zdrowotnego są kompetencje autorów – wskazuje na nie 40,1% badanych. Dla 34% respondentów istotna jest obecność kompetentnych ekspertów w publikacjach, a 33% zwraca uwagę na możliwość dotarcia do badań i raportów źródłowych poprzez zamieszczone linki.

Odbiorcy oceniają również sposób komunikowania informacji. 26,5% badanych za ważny element wiarygodności uznaje neutralny ton komunikacji, 24,5% – wyjaśnianie trudnych terminów i skrótów, a 24% – brak clickbaitowych i sensacyjnych nagłówków.

W stresie zdrowotnym Polacy nadal najczęściej pytają specjalistów

W sytuacjach związanych z niepokojem lub stresem zdrowotnym najczęściej wybieranym źródłem informacji pozostają specjaliści medyczni – wskazało ich 39,9% badanych. Jednocześnie istotną rolę odgrywają internetowe źródła wiedzy: 22,8% respondentów korzysta z portali medycznych i zdrowotnych, a 21,1% – z wyszukiwarek internetowych, w tym odpowiedzi generowanych przez sztuczną inteligencję.

Polacy sięgają również po informacje od rodziny i znajomych (19,8%) oraz wypowiedzi ekspertów opierających się na badaniach naukowych (17,9%). 12,8% badanych korzysta z doświadczeń innych pacjentów publikowanych na forach i grupach dyskusyjnych.

Znacznie rzadziej wskazywane są praktyki medycyny alternatywnej (9,4%), media społecznościowe (7,4%), osoby promujące metody niezweryfikowane naukowo (6,8%) oraz influencerzy niezwiązani z medycyną (3,6%). 18% respondentów deklaruje natomiast, że nie podejmuje decyzji zdrowotnych pod wpływem silnych emocji.

Portale zdrowotne mają potencjał, ale odbiorcy pozostają ostrożni

Choć internet jest ważnym źródłem informacji o zdrowiu, zaufanie do publikowanych tam treści pozostaje umiarkowane. 29,4% badanych deklaruje, że ufa treściom zamieszczonym na portalach medycznych i zdrowotnych. 17,9% podchodzi do nich sceptycznie, a największa grupa – 31,4% – nie potrafi jednoznacznie ocenić ich wiarygodności. Jednocześnie 21,3% respondentów w ogóle nie korzysta z portali zdrowotnych.

Wyniki wskazują, że w komunikacji dotyczącej zdrowia nie wystarczy samo dostarczenie informacji. Odbiorcy chcą wiedzieć, kto jest jej autorem, na jakich źródłach się opiera i czy została przedstawiona w sposób pozwalający ją zrozumieć i zweryfikować.

– Pacjenci chcą być pewni, że mogą zaufać konkretnemu przekazowi i na szczęście aktualnie mają do tego narzędzia. Mogą sprawdzić wiarygodność samego medium oraz to, czy treść odwołuje się do uznanych instytucji lub badań opublikowanych w recenzowanych czasopismach. Niezwykle istotne jest również zwrócenie uwagi na sposób prowadzonej narracji oraz język i ton wypowiedzi autora lub eksperta – komentuje Alicja Jabłońska-Krzywy, redaktor naczelna Focus o Zdrowiu.

Prezentowane wyniki są częścią szerszego raportu realizowanego przez On Board Think Kong we współpracy z platformą internetową Focus o Zdrowiu, przy wsparciu instytucjonalnym Fundacji My Pacjenci. Raport został objęty Patronatem Honorowym Rzecznika Praw Pacjenta.

Badanie: Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI w dniach 03.03–04.03.2026 na ogólnopolskiej próbie 833 dorosłych Polaków. Próba została zweryfikowana i zważona pod względem płci, wieku oraz wielkości miejscowości.

Pełne wyniki raportu: Wiarygodność informacji zdrowotnych w Polsce – raport OBTK

Źródło: inf pras

Polska przygotowuje się do szerszego wykorzystania sztucznej inteligencji i danych w ochronie zdrowia. Jeszcze w 2026 roku szpitale mają otrzymać dostęp do krajowej platformy AI z certyfikowanymi algorytmami wspierającymi diagnostykę obrazową. O tym, jak wdrażać nowe technologie na dużą skalę, a jednocześnie chronić dane pacjentów i zwiększać odporność systemu na cyberzagrożenia, dyskutują w Warszawie eksperci podczas konferencji organizowanej przez Ministerstwo Zdrowia i Centrum e-Zdrowia.

W inauguracji wzięli udział: Irakli Sasania – wiceminister ds. osób przesiedlonych z terytoriów okupowanych, pracy, zdrowia i spraw społecznych Gruzji oraz prof. Piotr Sankowski, specjalista w dziedzinie sztucznej inteligencji. Zebrani wysłuchali także nagranego wystąpienia komisarza Unii Europejskiej ds. zdrowia i dobrostanu zwierząt Olivéra Várhelyiego, Spotkanie otworzyła minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

– Łączy nas przekonanie, że zdrowie jest dziś jednym z najważniejszych obszarów polityk publicznych. Jednocześnie systemy ochrony zdrowia stoją przed wyzwaniami, które jeszcze niedawno wydawały się odległą przyszłością. Rozwój sztucznej inteligencji, rosnące znaczenie danych, potrzeba zapewnienia cyberbezpieczeństwa oraz zmieniające się potrzeby społeczeństw sprawiają, że musimy na nowo definiować sposób funkcjonowania ochrony zdrowia – powiedziała minister zdrowia Jolanta Sobierańska – Grenda.

Do Warszawy przyjechali przedstawiciele europejskich instytucji odpowiedzialnych za zdrowie i cyfryzację, środowiska naukowego, szpitali, organizacji branżowych oraz stowarzyszeń działających na rzecz bezpiecznej transformacji cyfrowej ochrony zdrowia.

W obradach wzięli udział ambasadorowie i przedstawiciele korpusu dyplomatycznego akredytowani w Polsce, a także reprezentanci Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) oraz Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego (ITU).

Technologia ma służyć pacjentom

Polska w ostatnich latach przeznaczyła miliardy złotych na rozwój cyfrowej infrastruktury ochrony zdrowia, a dziś przechodzi do kolejnego etapu tej transformacji. Jeszcze w tym roku polskie szpitale otrzymają dostęp do krajowej platformy sztucznej inteligencji z certyfikowanymi algorytmami wspierającymi diagnostykę obrazową. Równocześnie Centrum e-Zdrowia wspiera około tysiąca szpitali i podmiotów leczniczych, dbając o bezpieczeństwo usług cyfrowych, od których każdego dnia zależy opieka nad blisko 37 milionami obywateli.

– Cyfryzacja nie jest celem samym w sobie. Jej wartość polega na tym, że pomaga lepiej odpowiadać na potrzeby pacjentów, wspierać personel medyczny oraz podejmować trafniejsze decyzje w polityce zdrowotnej. Dlatego dziś coraz częściej mówimy nie tylko o technologii, ale także o odpowiedzialnym wykorzystywaniu wiedzy, danych i współpracy – podkreśliła minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

Nowoczesne narzędzia mogą pomagać szybciej wykrywać zagrożenia zdrowotne, podejmować trafniejsze decyzje i lepiej planować leczenie. Dla pacjentów oznaczają szansę na lepiej skoordynowaną i bezpieczniejszą opiekę oraz większą ciągłość leczenia. Personel medyczny zyskuje natomiast wsparcie w codziennej pracy i łatwiejszy dostęp do informacji potrzebnych do diagnozowania oraz leczenia.

Rozwój sztucznej inteligencji i coraz szersze wykorzystywanie zasobów cyfrowych zmieniają sposób organizacji opieki zdrowotnej. Nowe technologie muszą być jednak wdrażane odpowiedzialnie – z poszanowaniem praw pacjentów, ochroną danych, dbałością o cyberbezpieczeństwo oraz uwzględnieniem potrzeb personelu medycznego.

Od wiedzy do praktycznych działań

Po inauguracji w Ministerstwie Zdrowia kolejne dwa dni wydarzenia mają formę warsztatową w Centrum e-Zdrowia. Zajęcia dotyczą kompetencji i narzędzi potrzebnych do budowania nowoczesnego, bezpiecznego i odpornego systemu ochrony zdrowia.

22 września warsztaty odbywają się w ramach dwóch ścieżek tematycznych:

Na 23 września zaplanowano warsztaty „Data, Governance and Resilient Health Systems”. Będą one poświęcone zarządzaniu opartemu na danych, sprawnej wymianie informacji między systemami, wzmacnianiu odporności sektora zdrowia oraz dalszej współpracy międzynarodowej.

Bezpieczna cyfryzacja dla lepszej opieki

Trzydniowe wydarzenia umożliwiają ekspertom z różnych państw wymianę wiedzy, doświadczeń i dobrych praktyk. Rozmowy dotyczą zarówno rozwoju nowych technologii i zasad ich bezpiecznego oraz odpowiedzialnego stosowania w codziennej opiece nad pacjentami.

Odpowiednie wykorzystanie sztucznej inteligencji i narzędzi cyfrowych może pomóc budować system ochrony zdrowia, który lepiej odpowiada na potrzeby pacjentów, skuteczniej wspiera personel medyczny i jest bardziej odporny na cyberzagrożenia.

Źródło: MZ