Medicalpress

Bólowi można w wielu przypadkach zapobiec – ważną rolę ogrywa tu zdrowy styl życia, można też zmniejszyć ryzyko przekształcenia się bólu ostrego w ból przewlekły, a szczepiąc się przeciw półpaścowi, możemy zapobiec bolesnej neuralgii półpaścowej – mówili eksperci we wtorek na konferencji prasowej w Sejmie RP.

Bólowi można w wielu przypadkach zapobiec – ważną rolę ogrywa tu zdrowy styl życia, można też zmniejszyć ryzyko przekształcenia się bólu ostrego w ból przewlekły, a szczepiąc się przeciw półpaścowi, możemy zapobiec bolesnej neuralgii półpaścowej – mówili eksperci we wtorek na konferencji prasowej w Sejmie RP.

Odbyła się ona z inicjatywy posłanki Elżbiety Anny Polak, przewodniczącej Parlamentarnego Zespołu ds. Medycyny Bólu w ramach obchodzonego w trzecią środę października Europejskiego Dnia Świadomości Bólu. W tym roku przyświeca mu hasło „Ukryte koszty bólu”.

– Tylko profilaktyka pozwoli nam na to, żebyśmy nie trafili do poradni leczenia bólu. A jest to, po pierwsze, odpowiednia aktywność fizyczna, dostosowana do naszych możliwości, do naszego wieku, do naszej wydolności. To jest odpowiednia dieta z odpowiednią ilością błonnika i mało przetworzona. Ale to jest też poszukiwanie pomocy lekarskiej wtedy, kiedy nasz organizm daje nam sygnały oraz szczepienie się – wymieniła dr Magdalena Kocot-Kępska, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Bólu.

Zaznaczyła, że szczególnie ważne jest zaszczepienie się przeciw półpaścowi. – Jest to jedyna szczepionka na ból. Od 2023 r. jest dostępna w Polsce. Zapobiega ona w 90 proc. półpaścowi i w 90 proc. neuralgii półpaścowej, czyli jednemu z najtrudniejszych zespołów bólowych do leczenia. Zatem w prosty sposób możemy uniknąć bólu przewlekłego – tłumaczyła specjalistka.

W rozmowie z PAP zwróciła uwagę na to, że konieczne jest rozszerzenie bezpłatnych szczepień przeciwko półpaścowi dla grupy osób po 65 roku życia bez względu na choroby współistniejące (obecnie uprawnione do refundacji 100 proc. są osoby 65 plus z chorobami współistniejącymi – PAP). Neuralgia popółpaścowa jest bowiem najdroższym i najbardziej dokuczliwym powikłaniem półpaśca. Ból często trwa do końca życia pacjenta.

– Jako PTBB walczymy o to, by rozszerzyć tę refundację, m.in. dlatego, że pacjenci, którzy zdrowo żyli i nie mają chorób współwystępujących, czują się pokrzywdzeni – wskazała dr Kocot-Kępska.  

Dodała, że eksperci w dziedzinie medycyny bólu dążą też do wprowadzenia standardów leczenia przeciwbólowego u pacjentów z ostrym półpaścem i neuralgią półpaścową. Chodzi o stworzenie tzw. szybkiej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej dla tych chorych.  

– Półpasiec boli, a są dowody na to, że im szybciej pacjent we wczesnej fazie neuralgii popółpaścowej trafi do poradni leczenia bólu i uzyska leczenie wielokierunkowe (…),  tym lepszy jest efekt. Ból mija szybciej, wprawdzie po pół roku, ale mija, zamiast ciągnąć się przez 30 lat – powiedziała PAP dr Kocot-Kępska.

Dr hab. Dariusz Kossoń, kierownik Poradni Leczenia Bólu Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus UCK WUM podkreślił, że ból ostry towarzyszący chorobie i ból przewlekły dotyczą ok. jednej piątej społeczeństwa.

– Wprawdzie nie możemy obiecać pacjentowi, że po operacji nie będzie go bolało, ale możemy zrobić dużo, aby zminimalizować ryzyko chronifikacji bólu (przejścia bólu ostrego w przewlekły – PAP) – tłumaczył specjalista. Wskazał, że po pierwsze można jeszcze przed operacją identyfikować tę grupę pacjentów, u których wystąpienie silnego bólu pooperacyjnego jest bardziej prawdopodobne. Według niego zalicza się tu m.in.: pacjentów, którzy już przed operacją mają dolegliwości bólowe oraz pacjentów, którzy zażywają określone grupy leków. Kolejna grupą są pacjenci z lękiem. – Zastosowanie odpowiednich skal u pacjentów z lękiem, u których występuje zjawisko katastrofizacji bólu, daje ogromną możliwość skorzystania ze skutecznych metod zmniejszających ryzyko chronifikacji bólu, tłumaczył dr Kossoń. Według niego identyfikację pacjentów bardziej zagrożonych bólem pooperacyjnym powinien prowadzić lekarz anestezjolog w poradni prehabilitacyjnej (prehabilitacja oznacza wielokierunkowe przygotowanie pacjenta do operacji – PAP).

Jak podkreślił specjalista, wiadomo również, z którymi operacjami wiąże się silny ból. – To są operacje gruczołu sutkowego, to są operacje na klatce piersiowej i wewnątrz klatki piersiowej, to są operacje kręgosłupa – wymieniał dr Kossoń. Wyjaśnił, że ta wiedza pozwala zastosować odpowiednią farmakoterapię, jak i metody anestezji regionalnej, które znacznie zmniejszą liczbę pacjentów cierpiących z powodu bólu pooperacyjnego, a także z powodu jego chronifikacji.

Ekspert przypomniał, że w Polsce jest około 2 mln operacji rocznie, a co dziesiąty pacjent ma problem z bólem pooperacyjnym (200 tys.). W ocenie specjalisty jest to duża liczba, a w naszym kraju brakuje poradni leczenia bólu.

Jak wskazują specjaliści z PTBB wraz z ekspertami z Fundacji Eksperci dla zdrowia w rekomendacjach przedstawionych w nowym raporcie „Ukryte koszty bólu”, aby dobrze leczyć ból ostry i zapobiegać przekształceniu się go w ból przewlekły, konieczne jest rozszerzenie wskazań do stosowania interwencyjnych metod leczenia bólu – w szczególności kriolezji (małoinwazyjny zabieg, który wykorzystuje ekstremalne zimno do zablokowania przewodzenia sygnałów bólowych) i termolezji (metoda wykorzystująca ekstremalne ciepło do blokowania przewodzenia bólu) – o wybrane wskazania dotyczące bólu ostrego. Wcześniejsze zastosowania tych metod może poprawić skuteczność jego leczenia i ograniczyć ryzyko rozwoju bólu przewlekłego.

W kolejnej rekomendacji specjaliści wskazują na konieczność zapewnienia pacjentom z chorobami nowotworowymi, u których występuje ból oporny na inne metody leczenia, dostępu do terapii z wykorzystaniem wszczepialnych dokanałowych systemów podawania leków przeciwbólowych.

Ich zdaniem niezbędna jest też poprawa skuteczności leczenia bólu pooperacyjnego oraz ograniczenie ryzyka jego utrzymywania się i przewlekania w odpowiednio dobranych grupach pacjentów. Pomóc w tym może wprowadzenie śródoperacyjnej kriolezji do wybranych zabiegów kardiochirurgicznych i torakochirurgicznych oraz zapewnienie odpowiedniej wyceny tej procedury.

– Jeśli chodzi o prace dotyczące interwencyjnego leczenia bólu, przygotowany został projekt rozporządzenia obejmujący trzy istniejące świadczenia gwarantowane: neurolizę chemiczną, czyli zniszczenie nerwów poprzez podanie czynnika neurolitycznego, kriolezję, czyli czasowe wyłączenie przewodnictwa impulsów nerwowych z wykorzystaniem niskiej temperatury oraz termolezję, czyli czasowe wyłączenie przewodnictwa impulsów nerwowych z wykorzystaniem wysokiej temperatury – powiedziała podczas debaty po konferencji wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.

Z kolei Tomasz Kuleta, naczelnik Wydziału Świadczeń Gwarantowanych i Jakości w MZ wyjaśnił, że przygotowywane zmiany w świadczeniach mają dostosować wskazania do aktualnej wiedzy medycznej oraz umożliwić szersze wykorzystanie współczesnych metod obrazowania. 

– Chodzi nam o to, by pacjent miał dostęp do właściwego leczenia, zastosowanego we właściwym momencie, według jednolitych zasad bezpieczeństwa. Takie podejście może zwiększyć możliwości skutecznego leczenia bólu, ale również ograniczyć konieczność długotrwałego stosowania farmakoterapii – podkreślił. Dodał, że wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski wyraził zgodę na przeprowadzenie tego procesu legislacyjnego. – Myślę, że w tym tygodniu, a najpóźniej w przyszłym tygodniu projekt trafi do konsultacji wewnętrznych, a następnie do konsultacji zewnętrznych – podsumował Kuleta. Dodał, że za około 2-3 tygodnie projekt ukaże się na stronach internetowych Rządowego Centrum Legislacji. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Coraz więcej Polaków korzysta ze szczepień przeciw grypie, RSV czy półpaścowi. Eksperci podkreślają jednak, że poziom wyszczepialności dorosłych, szczególnie osób starszych, nadal jest niewystarczający. Zbliżający się sezon infekcyjny może być okazją nie tylko do szczepienia przeciw grypie, ale także do sprawdzenia szerszych potrzeb pacjenta w zakresie profilaktyki.

– Ostatni sezon infekcyjny był dość intensywny, jeśli chodzi o zachorowania dotyczące grypy. Zresztą w tym czasie jak zawsze jest ona najistotniejszym problemem zdrowotnym. Na drugim miejscu uplasowały się zakażenia RSV, które w dużej mierze dotyczyły dzieci do drugiego roku życia, ale nie możemy także zapominać, że duże obciążenie związane jest z osobami powyżej 65. roku życia. Jeśli chodzi o COVID-19, to w poprzednim sezonie sytuacja była umiarkowana, chociaż to nie oznacza, że nie obserwowaliśmy skoku zachorowań – mówi w rozmowie z agencją Newseria prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. z,Iwona Paradowska-Stankiewic konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii.

W sezonie 2025/2026 szczyt zachorowań na grypę przypadł na okres między 26 stycznia a 1 lutego 2026 roku, kiedy liczba przypadków na 100 tys. mieszkańców wyniosła 403,7. W przypadku RSV punkt kulminacyjny nastąpił między 9 a 15 marca 2026 roku (32,2). Tak wynika z raportu o chorobach zakaźnych, który powstał we współpracy Centrum e-Zdrowia (CeZ) z Głównym Inspektoratem Sanitarnym oraz Ministerstwem Zdrowia.

– To są główne problemy tzw. chorób infekcyjnych sezonowych, natomiast warto również podkreślić, że poza nimi istotne są także obciążenia występujące cały rok, dotyczące chociażby pneumokoków czy półpaśca. W związku z tym, że to jest całoroczny problem, liczba zachorowań jest bardzo różna. Tutaj duże obciążenie jest związane z osobami starszymi powyżej 65. roku życia – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Iwona Paradowska-Stankiewicz.

Liczba osób zaszczepionych na grypę wzrasta. Według danych CeZ w sezonie infekcyjnym 2025/2026 wyniosła ona 2,297 mln, podczas gdy rok wcześniej było to 1,8 mln, a dwa lata wcześniej – 1,643 mln.

– W odniesieniu do szczepień w ostatnim okresie obserwujemy dosyć pozytywną sytuację, czyli zwiększenie zainteresowania szczepieniami. Myślę o tych, które nie są realizowane w ramach kalendarza szczepień, tylko dotyczą osób dorosłych, w tym starszych. Te statystyki były bardzo dobre, ponieważ w poprzednim sezonie w porównaniu z jeszcze poprzednim o 28 proc. osób więcej skorzystało ze szczepień przeciw grypie. Oczywiście nie jest to jeszcze liczba zadowalająca, ponieważ to dało odsetek 6,2 proc. w skali populacji, w przypadku osób starszych było to 16 proc. z haczykiem – wyjaśnia konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii. – Oczekiwania i udowodnione naukowo informacje mówią o tym, że w przypadku osób starszych stan zaszczepienia powinien się kształtować na poziomie 75 proc., a więc mamy jeszcze dużo do zrobienia – dodaje.

Z ostatnich dostępnych danych Eurostatu wynika, że w Unii Europejskiej w 2023 roku przeciwko grypie sezonowej zaszczepiło się 47,1 proc. osób w wieku 65 lat i starszych.

– W odniesieniu do RSV sytuacja jest również bardzo korzystna. Było duże zainteresowanie tymi szczepieniami, zwłaszcza wśród osób starszych. Jak pamiętamy, zostały one wprowadzone z refundacją dopiero w zeszłym roku, więc w tym sezonie spodziewamy się również dużego zainteresowania – podkreśla dr hab. n. med. i n. o zdr. Iwona Paradowska-Stankiewicz. 

W przypadku szczepień przeciw RSV dostępne są dwa preparaty. Oba są bezpłatne dla osób w wieku 65 lat i starszych oraz objęte 50-proc. refundacją dla osób w wieku 60–64 lata. Na RSV w sezonie 2025/2026 zaszczepiło się nieco ponad 627 tys. Polaków, czyli o ponad pół miliona więcej niż rok wcześniej (71,9 tys.). Największe zainteresowanie wystąpiło w grupie wiekowej 70-74 (162,5 tys.).

– W przypadku półpaśca również jest większe zainteresowanie. Jeśli chodzi o pneumokoki, to tutaj pewnie czas pokaże, ale na pewno stan zaszczepienia powinien się poprawić, czyli zwiększy się zainteresowanie tymi szczepionkami wśród osób starszych – zaznacza konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii.

Po rozszerzeniu refundacji wyraźnie wzrosła również liczba szczepień przeciw półpaścowi. W 2025 roku zaszczepiło się ponad 177 tys. osób wobec niespełna 15 tys. rok wcześniej.

– Szczepienia są podstawą profilaktyki. To jest najbardziej kosztoefektywna i efektywna w sensie indywidualnym metoda profilaktyczna w całej medycynie. Mają one wartość nie tylko w sensie ochrony przed infekcją, ponieważ czasami nie chronią, ale chronią przed hospitalizacją, ciężkim przebiegiem. Czasami, jak ostatnio wiemy, również przed innymi konsekwencjami, nawet niezwiązanymi z samą infekcją, dlatego szczepienia powinniśmy promować u wszystkich, którzy są narażeni na ciężki przebieg choroby – uważa prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Jak podkreśla prof. dr hab. n. med. Krzysztof Tomasiewicz, większość szczepionek można podawać wspólnie. 

– Pewne zasady łączenia oczywiście obowiązują, natomiast szczepienia, które są dostępne w tej chwili, mogą być stosowane jednego dnia. Podawane są oczywiście w różne miejsca, chyba że jest to szczepionka skojarzona, czyli preparaty, które zawierają różne szczepionki – zaznacza prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Bardzo istotna jest rozmowa lekarza z pacjentem i rozwiewanie obaw, np. związanych z wystąpieniem niepożądanych odczynów poszczepiennych.

– Najważniejsze jest to, żeby porozmawiać z pacjentem, żeby nie sięgnął do internetu i nie spotkał się z fake newsami – podkreśla dr n. med. Justyna Tymińska z Wydziału Medycznego Uczelni Łazarskiego, członek zarządu Oddziału Mazowieckiego Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej.

Dorośli pacjenci mogą się zaszczepić w aptekach, które podpisały umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ) przeciw 18 chorobom, w tym m.in. grypie, pneumokokom, półpaścowi czy też COVID-19. Szczepionki w aptekach są bezpłatne, częściowo refundowane (np. w 50 proc.) lub pełnopłatne, w zależności od rodzaju szczepionki i wieku pacjenta.

– Kiedyś pacjent musiał pójść do lekarza, dostać receptę, wrócić do apteki, wykupić szczepionkę, po czym znowu wrócić do lekarza lub pielęgniarki, żeby się zaszczepić, czyli mieliśmy trzy kroki. W tej chwili pacjent ma wszystko w jednym kroku, czyli przychodzi do apteki i ma w tym samym miejscu kwalifikację, wystawioną receptę ze zniżką i podanie szczepionki z całą przysługującą refundacją, więc prościej już się po prostu nie da – wyjaśnia dr n. med. i n. o zdr. Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Od 14 lutego 2025 roku zwiększono uprawnienia farmaceutów, którzy mogą wystawiać recepty na szczepienia zalecane i wykonywać je w aptekach. 

– Osiemnaście szczepień jest już w tej chwili refundowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Mówimy tu o kwalifikacji i samym podaniu szczepionki. Dodatkowo jest to 26 szczepień, które już można wykonać w aptece, od tych podstawowych, takich jak COVID-19, grypa czy szczepienie przeciwko RSV, po te, które są stosowane np. przeciwko chorobom egzotycznym. Jest to więc bardzo szeroka oferta i to wszystko jest dostępne dla pacjentów praktycznie od ręki. Te atuty przemawiają za tym, że pacjenci wybierają apteczne punkty szczepień – zaznacza dr n. med. i n. o zdr. Marek Tomków.

Obecnie w całej Polsce funkcjonuje 2440 aptecznych punktów szczepień, w których na przełomie 2025 i 2026 roku wykonano ok. 1,2 mln szczepień. Szacuje się, że codziennie w Polsce punkty apteczne odwiedza 2,5 mln osób.

Źródło: Newseria