Medicalpress
W Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego odbyło się kluczowe spotkanie Ministerstwa Zdrowia z blisko setką konsultantów krajowych reprezentujących wszystkie najważniejsze dziedziny medycyny – od specjalizacji lekarskich i lekarsko-dentystycznych, po pielęgniarstwo, farmację i obszary wspierające system. Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda oraz wiceminister Katarzyna Kęcka podkreśliły, że to właśnie eksperci z pierwszej linii praktyki klinicznej pełnią rolę strategicznych doradców państwa i łączników między nauką, medycyną a polityką zdrowotną. Dyskusja skupiła się m.in. na przyszłości kształcenia kadr, organizacji opieki zdrowotnej, demografii, kompetencjach lekarzy oraz regionalnych rozwiązaniach poprawiających dostęp do świadczeń.
Nowe kierownictwo Ministerstwa zwraca szczególną uwagę na konieczność patrzenia na system w sposób przekrojowy, a nie branżowy. Eksperci, którzy na co dzień mierzą się z realnymi wyzwaniami w swoich specjalizacjach, stają się dla rządu partnerami w budowaniu długofalowych strategii zdrowotnych. To podejście odchodzi od wcześniejszej logiki jednostkowych interwencji i otwiera przestrzeń do dyskusji o fundamentach systemu jakości kształcenia, kompetencjach zawodowych, organizacji opieki i dostępności świadczeń.

Szczególne znaczenie ma tu rola konsultantów krajowych, którzy stoją na styku nauki, praktyki i polityki zdrowotnej. Ich wiedza pozwala rządowi zrozumieć, jakie konsekwencje mają poszczególne decyzje zarówno dla pacjentów, jak i dla kadr medycznych. W tym sensie konsultanci pełnią funkcję pomostu: tłumaczą potrzebę reform w sposób zrozumiały dla administracji i dostarczają wiarygodnych danych, które pomagają wyznaczać priorytety.

Jednym z kluczowych tematów poruszonych podczas spotkania były zmiany demograficzne i ich wpływ na kształcenie nowych lekarzy. Wiadomo, że ver w Polsce reprezentują pokolenia o malejącej liczbie przedstawicieli, co w bezpośredni sposób przełoży się na dostępność specjalistów w kolejnych dekadach. W takim kontekście dyskusja o modelu kształcenia specjalizacyjnego oraz miejscu umiejętności lekarskich w całym systemie nabiera szczególnej wagi. To nie jest już kwestia kosmetycznych zmian, lecz debata o tym, jak przygotować kadry medyczne do pracy w rzeczywistości, która za kilka lat będzie zupełnie inna niż dziś.

Drugim istotnym wątkiem są regionalne różnice w dostępie do opieki. Ministerstwo zwróciło uwagę na projekt Podstawowych Regionów Zabezpieczenia, który ma pomóc uporządkować ścieżki pacjentów i lepiej rozumieć realne potrzeby populacyjne w poszczególnych częściach kraju. To narzędzie, które może okazać się kluczowe w planowaniu usług medycznych i ich finansowania. Jego potencjał polega na tym, że nie koncentruje się na pojedynczych procedurach czy szpitalach, lecz na całej logice przepływu pacjenta przez system.

Istotny był również sam ton rozmowy. Spotkanie nie miało charakteru defensywnego, było raczej poszukiwaniem wspólnego języka. Konsultanci nie tylko zadawali pytania, ale także formułowali propozycje rozwiązań, które mają usprawnić funkcjonowanie systemu. To sygnał, że zaczyna tworzyć się nowy model współpracy, oparty na wzajemnym szacunku i partnerskim dialogu między państwem a ekspertami.

Sektor ochrony zdrowia w Polsce stoi w obliczu wielu wyzwań: niedofinansowania, rosnących oczekiwań społecznych, zmian demograficznych, przełomów technologicznych oraz narastających braków kadrowych. Żaden z tych problemów nie może zostać rozwiązany w izolacji. Dlatego rola konsultantów krajowych – grupy, która widzi system „od wewnątrz”, z poziomu szpitali, przychodni i codziennych decyzji klinicznych jest dziś szczególnie cenna.

Spotkanie w CMKP nie było jedynie formalnością. Wewnętrzny rytm systemu ochrony zdrowia, jego sprawność, zdolność reagowania, jakość usług, kształtuje się właśnie poprzez takie rozmowy. Jeżeli ten dialog będzie kontynuowany w duchu współodpowiedzialności, może stać się jednym z motorów realnej modernizacji polskiej ochrony zdrowia. Czy tak się stanie? Wszystko zależy od konsekwencji i determinacji obu stron. Ale jedno jest pewne: bez współpracy z konsultantami krajowymi nowoczesny system zdrowia nie ma szans powstać.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

W 2060 r. luka finansowa w ochronie zdrowia może sięgnąć 434 mld zł – wynika z raportu przygotowanego przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego i Federację Przedsiębiorców Polskich. Eksperci wskazują, że bez zmiany sposobu finansowania system nie nadąży za potrzebami pacjentów. Potrzebujemy nowego modelu, a debatę publiczną i prace nad zmianami trzeba zacząć dzisiaj.
Raport „Luka finansowa systemu ochrony zdrowia – wyzwania długoterminowe” zawiera analizę opartą o model stworzony przez Światową Organizacja Zdrowia. To pierwsze opracowanie, które pokazuje skalę finansowych wyzwań w zdrowiu – w szczególności do 2040 r. Autorzy wskazują, że w najbliższych 15 latach nierównowaga kosztów i przychodów będzie się pogłębiać, ponieważ potrzeby pacjentów będą dalej rosły oraz zacznie ubywać osób pracujących. To już trzeci raport na temat luki finansowej systemu ochrony zdrowia. Tym razem w dokumencie nacisk jest położony na skutki zmian demograficznych. Starzejące się społeczeństwo będzie w większym stopniu potrzebować opieki, a obecny system finansowania, oparty o składkę zdrowotną, nie jest odporny na odejście z rynku tak dużej liczby pracowników.

 Te prognozy to syreny alarmowe. Dziś system finansowania ochrony zdrowia działa z roku na rok, bez pewności, co przyniesie przyszłość. Analizy prowadzone przez European Observatory on Health Systems and Policies są jednoznaczne. Jeżeli nic się nie zmieni, coraz większy ciężar kosztów leczenia spadnie na obywateli państw UE. Najmocniej odczują to rodziny z najniższymi dochodami – te, które państwo powinno szczególnie wspierać. To nie jest raport o finansach, lecz o przyszłości zdrowia całego społeczeństwa – podkreślił dr Bernard Waśko, Dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny.

Dwie prognozy, jedna rosnąca luka w zdrowiu

Autorzy raportu przedstawili dwa możliwe scenariusze rosnącego niedoboru finansów w systemie ochrony zdrowia.

Pierwszy – scenariusz bazowy – zakłada, że koszty leczenia będą rosły w takim tempie jak w ostatnich kilku latach. Jeśli nic się nie zmieni, luka wyniesie 171 mld zł w 2040 r., osiągając w 2060 r. 434 mld zł w cenach stałych, czyli 7,1% PKB. Drugi – scenariusz alternatywny – pokazuje, że luka może rosnąć wolniej, ale wymaga to zmniejszenia presji kosztowej w systemie. W tej wersji wyniesie 112 mld zł w 2040 r. i 315 mld zł w 2060 r. Różnice wynikają ze skutków nakładania się kilku czynników: tempa wzrostu kosztów leczenia, liczby osób potrzebujących opieki i wielkości wpływów z danin publicznych w kolejnych latach. Wskazana luka finansowa będzie musiała zostać częściowo skompensowana wydatkami prywatnymi (out-of-pocket) obywateli albo uzupełniona dodatkowymi środkami publicznymi, pochodzącymi spoza strumienia składkowego.

W poprzednich raportach liczyliśmy lukę w perspektywie kilku najbliższych lat i już wtedy było jasne, że bez zmian system będzie wymagał coraz większego dokładania środków z zewnątrz. Teraz po raz pierwszy patrzymy długoterminowo i widzimy, że to nie jest chwilowe tąpnięcie, ale trwały trend dotykający wiele krajów, wynikający z demografii, rosnących kosztów leczenia i wyczerpania rezerw. Im dłużej będziemy opierać się na doraźnych dotacjach zamiast na przejrzystych zasadach finansowania, tym większą lukę zostawimy kolejnym rządom i kolejnym pokoleniom pacjentów – podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Demografia zmienia system ochrony zdrowia

Deficyt finansowy w ochronie zdrowia rośnie szybciej niż zakładano. To efekt nałożenia się kilku trendów: rosnących kosztów świadczeń, planowania budżetów w zbyt krótkiej perspektywie i coraz większej liczby pacjentów wymagających opieki.

Raport pokazuje, że w kolejnych dekadach liczba mieszkańców Polski będzie maleć – i to bardzo szybko. System najbardziej odczuje jednak zmianę w grupie osób pracujących, które finansują leczenie składkami zdrowotnymi. Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego w ciągu 35 lat może ich być o 25–40 proc. mniej. To oznacza, że coraz mniej osób będzie finansować system, a coraz więcej będzie potrzebować leczenia.

Demografia to jedna z najsilniejszych zmiennych, która już dziś przebudowuje system ochrony zdrowia i w kolejnych latach będzie robić to coraz szybciej. Do 2060 r. mieszkańców Polski może być nawet o 7–8 mln mniej, a w ciągu jednej dekady struktura ich wieku zmieni się bardziej niż kiedyś zmieniała się w trzy. W związku z tym stoimy przed nieuniknionym wyrównaniem kosztów leczenia seniorów do poziomu obserwowanego w Europie Zachodniej, gdzie na opiekę nad osobami 75+ przeznacza się około 20 proc. PKB per capita wobec 12 proc. w Polsce. Jeśli teraz nie zaczniemy planować wydatków na leczenie w dłuższej perspektywie, te różnice zaczną wyznaczać dostęp pacjenta do opieki – tłumaczy dr Bernard Waśko, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego.

Rekomendacje ekspertów

Raport „Luka finansowa systemu ochrony zdrowia – wyzwania długoterminowe” pokazuje, że obecnie ujawniające się problemy wymagają obok działań doraźnych stabilizujących system nowych rozwiązań ustawowych i długofalowych strategii. Wobec tych wyzwań autorzy opracowania rekomendują:

  1. Pilne wdrożenie rozwiązań ograniczających wzrost kosztów udzielania świadczeń opieki zdrowotnej ponad wartość inflacji w gospodarce, ze szczególnym uwzględnieniem czynników odpowiedzialnych za dynamiczny wzrost kosztów systemu ochrony zdrowia w latach 2023–2025.
  2. Ustawowe uregulowanie sposobu uzupełnienia przychodów w systemie ochrony zdrowia z innych źródeł niż związane z wykonywaniem pracy lub prowadzeniem działalności gospodarczej. Warto tu uwzględnić prognozy potrzeb zdrowotnych oparte na analizach rosnącego popytu na świadczenia opieki zdrowotnej, a nie relacji wydatków publicznych do PKB (ten wskaźnik okazał się zupełnie niemiarodajny i nieprzydatny w planowaniu wydatków).
  3. Rozszerzenie bazy podatkowej o opłaty związane z konsumpcją produktów o udowodnionym szkodliwym wpływie na zdrowie obywateli, ograniczając występowanie chorób cywilizacyjnych i koszty ich leczenia w przyszłości.
  4. Weryfikacja grup uprzywilejowanych lub zwolnionych z danin przeznaczonych na finansowanie systemu ochrony zdrowia.
  5. Opracowanie wieloletniej strategii finansowania systemu ochrony zdrowia, uwzględniającej długoterminowe trendy demograficzne: rosnący popyt na świadczenia zdrowotne oraz spadek liczby osób pracujących, które odprowadzają składki na ubezpieczenie zdrowotne (zgodnie z obecnie obowiązującymi regulacjami).
Powinniśmy zacząć rozmowę o systemowym marnotrawstwie części środków. Poważnym wyzwaniem jest nadmiar łóżek szpitalnych w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, najwyższy wśród państw Unii Europejskiej obok Bułgarii i Rumunii. Utrzymywanie systemu bazując na kosztownym szpitalnym modelu opieki, pochłaniającym ponad połowę nakładów płatnika jest bardzo kosztowne. Musimy zacząć rozmawiać o powielaniu nieuzasadnionych porad specjalistycznych oraz innych obszarach, gdzie konieczna jest interwencja – dodaje Wojciech Wiśniewski, ekspert ds. ochrony zdrowia Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Do 2060 roku luka finansowa w ochronie zdrowia może wzrosnąć do rekordowych 434 mld zł – wynika z najnowszego raportu Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego i Federacji Przedsiębiorców Polskich. To pierwsza tak kompleksowa analiza, która pokazuje, jak starzenie się społeczeństwa, rosnące koszty leczenia i malejąca liczba pracujących wpłyną na przyszłość finansowania systemu zdrowotnego. Eksperci alarmują, że bez głębokich reform obecny model — oparty głównie na składce zdrowotnej — stanie się niewydolny, zmuszając pacjentów do coraz większych dopłat „z własnej kieszeni”. Raport wskazuje dwa możliwe scenariusze, ale każdy z nich prowadzi do narastającej luki finansowej, którą będzie trzeba uzupełniać nowymi podatkami, dodatkowymi źródłami finansowania lub zmianą modelu organizacji opieki. Autorzy podkreślają, że konieczne jest pilne rozpoczęcie debaty publicznej i opracowanie wieloletniej strategii finansowania zdrowia, zanim różnice między potrzebami pacjentów a możliwościami systemu staną się nie do pogodzenia.

 
Link do raportu
„Luka finansowa systemu ochrony zdrowia – wyzwania długoterminowe”

Źródło: Komunikat Prasowy

Polska stoi przed rosnącym wyzwaniem demograficznym: coraz większa liczba osób starszych sprawia, że system ochrony zdrowia musi szybko się adaptować. Rzecznik Praw Obywatelskich, Marcin Wiącek, apeluje do minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy o konkretne, systemowe zmiany. Eksperci działający przy RPO wskazują na luki, które utrudniają godną opiekę geriatryczną – od edukacji kadry medycznej po brak koordynacji i cyfryzacji systemu. Ten apel to sygnał alarmowy – jeśli seniorzy mają rzeczywiście otrzymać odpowiednią opiekę, potrzebne są reformy, a nie tylko deklaracje.

Eksperci RPO, podczas wspólnego posiedzenia Komisji ds. Zdrowia i Komisji ds. Osób Starszych, przedstawiły obrazy realnych trudności, z jakimi codziennie mierzą się osoby starsze. Przede wszystkim: edukacja geriatryczna pozostaje niedostateczna – wielu lekarzy, pielęgniarek, personelu pomocniczego nie ma odpowiednich szkoleń w opiece nad seniorami. Specjalizacja w geriatrii jest rozwinięta w niewielkim stopniu, a w niektórych regionach kraju – praktycznie nieobecna. 

Kolejna bariera: dostęp do świadczeń geriatrycznych i wyrobów medycznych. Seniorzy często napotykają problem z uzyskaniem sprzętu medycznego albo nie znają przysługujących im praw. Wyroby medyczne, które mogłyby znacznie poprawić komfort życia, pozostają poza zasięgiem wielu. 

Problemy infrastrukturalne i systemowe – cyfryzacja i koordynacja. Eksperci podnoszą, że lekarze powinni mieć możliwość dostępu (za zgodą pacjenta) do wyników badań, a POZ powinno odgrywać większą rolę w skoordynowanej opiece geriatrycznej. Obecny system opieki często jest fragmentaryczny – senior trafia od specjalisty do specjalisty, bez jasnej ścieżki całościowego wsparcia. 

Onkologia geriatryczna oraz opieka nad osobami z zaburzeniami neuropoznawczymi również wymagają rozwoju – to dziedziny, gdzie potrzeby są duże, a oferta ograniczona. 

RPO: apel o strategię i konkretne działania

W obliczu tych wyzwań Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił oficjalnie do Ministerstwa Zdrowia, prosząc o:

RPO przypomina, że seniorzy stanowią grupę szczególnie wrażliwą – ich prawa do zdrowia, godności i dostępu do świadczeń są konstytucyjnie chronione. Starzenie się społeczeństwa nie jest problemem przyszłości – to realna zmiana, która wymaga działań natychmiast.

Opieka geriatryczna w Polsce stoi dziś na rozdrożu. Z jednej strony są rosnące potrzeby seniorów – ze względu na wiek, choroby przewlekłe, demencję – z drugiej strony system nie nadąża: brakuje kadry wyszkolonej w geriatrii, dostępu do wyrobów medycznych, spójnej koordynacji, a cyfryzacja działa niedostatecznie. Apel RPO to nie tylko zbiór postulatów – to wezwanie do działania, by seniorzy mogli korzystać z opieki zdrowotnej adekwatnej, godnej i sprawnej. Ministerstwo Zdrowia ma przed sobą zadanie fundamentalne: nie tylko reagować, ale zaprojektować z myślą o starzejącym się społeczeństwie system, który działa kompleksowo i systematycznie.

Źródło: RPO

Czterech na pięciu mieszkańców Polski w niedawnym sondażu IBRIS negatywnie oceniło krajowy system ochrony zdrowia. Fatalne oceny opieki zdrowotnej ze strony Polaków przyniosło też międzynarodowe Globalne Badanie Nastrojów Społecznych IRIS. A obiektywne wskaźniki wydolności opieki zdrowotnej w naszym kraju poprawiają się. Dlaczego jest tak źle, skoro jest coraz lepiej?
Najprostsza odpowiedź: uwielbiamy narzekać. Choć, oczywiście, z powodu wszechobecnego bałaganu organizacyjnego, do ideału daleko.

Globalne Badanie Nastrojów Społecznych IRIS (Global Public Confidence Study 2023) pokazało, że 41 proc. dorosłych Polaków uważa, że działanie systemu ochrony zdrowia pogarsza się, a 38 proc. jest zdania, że system jest w stanie kryzysu – łącznie składa się to na 79 proc. niezadowolonych (potencjalnych i obecnych) pacjentów.

Warto pamiętać, że ogólna ocena działania systemów ochrony zdrowia na świecie jest raczej negatywna: średnio 25 proc. respondentów uważa, że system w ich kraju znajduje się w kryzysie, a 32 proc. – że jego funkcjonowanie ulega pogorszeniu. Przeciwnego zdania są zaledwie 4 osoby na 10, uznające, że system w ich kraju jest w doskonałej (7 proc.) lub raczej dobrej kondycji (35 proc.). Najwyższe oceny wystawili swoim systemom ochrony zdrowia Koreańczycy (łącznie 92 proc. ocen pozytywnych), Japończycy (79 proc.) i Hiszpanie (67 proc.); najniższe – Panamczycy (86 proc. ocen negatywnych), Bułgarzy (83 proc.) i Polacy (wspomniane 79 proc.).
Z tezą, że system opieki zdrowotnej w ich kraju należy do najlepszych na świecie, zgadza się całkowicie lub raczej się zgadza 89 proc. Hiszpanów, 82 proc. mieszkańców Korei Południowej i 79 proc. Szwajcarów. Na przeciwnym biegunie jest zaledwie 9 proc. Bułgarów, 14 proc. Panamczyków, i 18 proc. Polaków.

Krajobraz medialny

To, co najczęściej pojawia się w mediach – i tych oficjalnych, i społecznościowych, to z jednej strony obrazki: długie kolejki do specjalistów, trudności z uzyskaniem pomocy na SOR itp., a z drugiej – wybitne osiągnięcia zespołów lekarskich, przełomowe lub trudne operacje zakończone sukcesem.

Eksperci wskazują zaś na niewątpliwą poprawę w wielu obszarach: szybka ścieżka onkologiczna, wiele programów lekowych w kolejnych poważnych problemach zdrowotnych, jedne z najbardziej szczodrych na świecie programów badań przesiewowych noworodków, poszerzenie katalogu szczepień bezpłatnych lub częściowo refundowanych, badania przesiewowe dla dorosłych (z których Polacy i Polki w niewielkim stopniu korzystają), jeden z najlepszych w Europie systemów opieki nad pacjentem ze „świeżym” zawałem serca. Przy czym poziom finansowania opieki zdrowotnej jest jednym z niższych spośród krajów Unii Europejskiej.

Są jeszcze rozmowy w rodzinach i wśród znajomych – każdy korzystał, lub ma bliskiego, który korzystał z opieki zdrowotnej – i tej finansowanej ze środków publicznych i tej w prywatnym sektorze. Nie każdy ma dobre doświadczenia z relacji z profesjonalistami medycznymi.

Właśnie te niepoprawne relacje lekarz-pacjent, zdaniem dr hab. n. społ. Małgorzaty Synowiec – Piłat, prezes Fundacji Kreatywnie dla Zdrowia, przewodniczącej Zarządu Sekcji Socjologii Zdrowia i Medycyny Polskiego Towarzystwa Socjologicznego, są ważną częścią istniejącego w świadomości Polaków obrazu niewydolnie i wadliwie funkcjonującego systemu zdrowia.
 
„Nie sposób się nie zgodzić, że lekarze muszą radzić sobie z ogromną odpowiedzialnością za zdrowie i życie pacjenta. Są też nadmiernie obciążeni pracą. Tu jest też kwestia wieloetatowości – czy z konieczności, czy z wyboru – to już inna sprawa. W czasie, który powinni poświęcić rozmowie z pacjentem i badaniu, zmuszeni są wypełniać rosnącą lawinowo dokumentację – sprawdzonym rozwiązaniem w wielu krajach jest stanowisko asystenta zajmującego się tego rodzaju czynnościami. Również panujące wewnątrz instytucji medycznych relacje między pracownikami pozostawiają wiele do życzenia: autorytaryzm, mobbing etc., dodatkowo obciążają emocjonalnie” – wylicza Małgorzata Synowiec- Piłat. „To wszystko rodzi wśród personelu zmęczenie, frustrację, ogromny stres, wyczerpanie psychiczne, czy wypalenie zawodowe. Odbija się również negatywnie na relacjach i komunikacji z pacjentami” – dodaje socjolożka.

Pracując w dysfunkcjonalnej instytucji personel medyczny stopniowo zapomina, co jest jej nadrzędnym celem – dobro pacjenta, jego zdrowie i życie.
 
„Niestety, lekarze często traktują pacjentów i ich bliskich przedmiotowo, ograniczają się do funkcji instrumentalnej, zapominając o tak ważnej dla pacjenta funkcji opiekuńczo – emocjonalnej. Pacjent – w coraz większym stopniu wykształcony i świadomy, oczekuje natomiast podmiotowego traktowania oraz relacji partnerskich – szczególnie istotnych, jeśli chcemy skutecznie leczyć pacjenta z chorobą przewlekłą. Należy pomóc lekarzom w usprawnieniu i poprawie relacji z pacjentami niewątpliwie pomóc mogą wysokiej jakości, a ta niestety bywa różna, szkolenia i warsztaty z szeroko rozumianej komunikacji” – stwierdza Małgorzata Synowiec – Piłat
Wcale nie tak mało lekarzy

Dane statystyczne na temat liczby lekarzy przypadających na mieszkańca nie okazują tak dramatyczne, jak jeszcze kilka lat temu. Zgodnie z najnowszymi danymi GUS ten współczynnik wynosi około 3,3 – 3,4 na 1000 mieszkańców. Średnia europejska wynosi 4,0.

Co ciekawe, ostatni raport OECD „Health at a Glance” pokazał, że najwięcej lekarzy na 1000 mieszkańców jest w krajach zaliczanych do najbiedniejszych w Europie, czyli w Grecji – 6,1 na 1000 mieszkańców – i Portugalii (przy czym Grecy należą do tych najmniej zadowolonych z krajowej służby zdrowia). Ale najmniej lekarzy na 1000 mieszkańców przypada w krajach najbogatszych – 3. Tak jest Luksemburgu, ale też mniej lekarzy niż Polska (w przeliczeniu na liczbę mieszkańców) mają też Francja i Belgia.

O czym to świadczy? O tym, że aby system był oceniany dobrze, ważna jest nie tylko ogólna liczba lekarzy w przeliczeniu na mieszkańca.
 
Zaledwie 15 proc. Greków zgadza się całkowicie lub raczej się zgadza z tezą, że system opieki zdrowotnej w ich kraju należy do najlepszych na świecie. Pokazało to Globalne Badanie Nastrojów Społecznych IRIS (Global Public Confidence Study 2023), które dostarcza informacji na temat opinii mieszkańców wybranych krajów wobec najważniejszych spraw współczesnego świata.

Z analizy rozmieszczenia medyków w Polsce wynika, że mamy tu do czynienia z dużymi dysproporcjami. Na przykład w województwach mazowieckim i łódzkim jest najwięcej lekarzy na 1000 mieszkańców –  odpowiednio: ponad 4,1 i ponad 3,8. Z kolei najmniej jest w województwach lubuskim (ponad 2,2) i opolskim (ponad 2,3).
Niepokoją dane Barometru Fundacji Watch Health Care (WHC): średni czas oczekiwania na wizytę u lekarza specjalisty w Polsce wydłużył się ponad dwukrotnie między 2013 a 2022 r. Według danych z w październiku / listopadzie 2013 r. na wizytę u lekarza specjalisty czekało się średnio 2 miesiące, gdy w listopadzie 2022 r. – aż 4,1 miesiąca.

Ogromnym problemem jest też wiek lekarzy – statystyczny lekarz ma 53 lata, a lekarka 52 lata.

W 2020 r. liczba lekarzy pracujących w Polsce bezpośrednio z pacjentem wyniosła 126 064 osoby, lekarzy dentystów: 3 772, pielęgniarek: 210 923 i położnych: 27 629 – wynika z informacji Głównego Urzędu Statystycznego (zasoby kadrowe w wybranych zawodach medycznych określono na podstawie źródeł administracyjnych w latach 2019-2020).

Co pokazuje Globalne Badanie Nastrojów Społecznych IRIS?

Wspomniane już Globalne Badanie Nastrojów Społecznych IRIS (Global Public Confidence Study 2023) pokazało, że 41 proc. dorosłych Polaków uważa, że działanie systemu ochrony zdrowia pogarsza się, a 38 proc. jest zdania, że system jest w stanie kryzysu – łącznie składa się to na 79 proc. niezadowolonych pacjentów.
Za przyczynę tego stanu rzeczy 2/3 respondentów uznaje nieefektywne zarządzanie (66 proc.), a 1/3 – niewystarczające finansowanie (34 proc.)

„Nieefektywne zarządzanie równa się niewystarczający dostęp do usług medycznych, zwłaszcza specjalistycznych. Niska dostępność do usług medycznych przyczynia się z kolei do pogorszenia stanu zdrowia chorego, rozwoju choroby i powikłań. Czekanie w wielomiesięcznych kolejkach do specjalisty jest nie tylko uciążliwe dla pacjentów, sprzyja zniechęceniu i utrwalaniu postaw biernych, zaprzestaniu leczenia itp.” – mówi Małgorzata Synowiec-Piłat.

Tylko 24 proc. uczestników badania IRIS w Polsce jest przekonanych, że kraj troszczy się o zdrowie najsłabszych członków społeczności, i niemal tyle samo – 23 proc. – wyraża aprobatę dla polityki zdrowotnej rządu, a jedynie 5 proc. popiera ją w całości. Te wyniki plasują Polskę znacznie poniżej światowej średniej, w jednym szeregu z Bułgarią, Grecją i Panamą.

Na całym świecie ludzie raczej źle oceniają ochronę zdrowia

Ogólna ocena działania systemów ochrony zdrowia na świecie jest raczej negatywna: średnio 25 proc. respondentów uważa, że system w ich kraju znajduje się w kryzysie, a 32 proc. – że jego funkcjonowanie ulega pogorszeniu. Przeciwnego zdania są zaledwie 4 osoby na 10, uznające, że system w ich kraju jest w doskonałej (7 proc.) lub raczej dobrej kondycji (35 proc.). Najwyższe oceny wystawili swoim systemom ochrony zdrowia Koreańczycy (łącznie 92 proc. ocen pozytywnych), Japończycy (79 proc.) i Hiszpanie (67 proc.); najniższe – Panamczycy (86 proc. ocen negatywnych), Bułgarzy (83 proc.) i Polacy (wspomniane 79 proc.).

Z tezą, że system opieki zdrowotnej w ich kraju należy do najlepszych na świecie zgadza się całkowicie lub raczej się zgadza 89 proc. Hiszpanów, 82 proc. mieszkańców Korei Południowej i 79 proc. Szwajcarów. Na przeciwnym biegunie jest zaledwie 9 proc. Bułgarów, 14 proc. Panamczyków, i 18 proc. Polaków.

Średnio tylko 38 proc. wszystkich uczestników badania ma pozytywne zdanie o polityce zdrowotnej prowadzonej przez krajowe rządy. Najwyższe wskazania odnotowano w Korei Południowej (74 proc.), Indonezji (69 proc.) i Indiach (68 proc.). W Europie działalność rządu najlepiej oceniają Niemcy (52 proc.); trzy państwa z najniższą aprobatą dla polityki władz to Bułgaria (17 proc.), Panama (19 proc.) i Polska ex aequo z Irlandią (23 proc.).

Co ciekawe, 63 proc. uczestników badania za najpoważniejsze źródło problemów z systemem ochrony zdrowia uważa nieefektywny sposób zarządzania (ta opinia pojawia się częściej wśród mieszkańców krajów południa Europy i państw, w których ogólna ocena systemu jest niższa), 36 proc. wskazuje na niewystarczające finansowanie.

Zapytani o to, czy medycyna i farmacja będą w stanie rozwiązać większość – jeśli nie wszystkie – problemy zdrowotne w ich kraju, respondenci podzielili się niemal dokładnie na pół. Największą ufność w medycynie i farmacji pokładają mieszkańcy Korei Południowej (78 proc.), Indii (71 proc.) i Hiszpanii (68% proc.), najmniejszą – Bułgarii (19 proc.), Panamy (34 proc.) i Irlandii (35 proc.). Tuż za czołówką wątpiących są Polacy, Litwini i Grecy (39 proc.).

Czy może istnieć idealny system ochrony zdrowia?

„Nikt na świecie nie jest w pełni zadowolony z funkcjonowania systemu ochrony zdrowia. Nawet tam, gdzie w naszej – Polaków – opinii powinien działać znakomicie, są tacy, którzy uważają inaczej. Trudno stwierdzić, czy w ogóle możliwe jest stworzenie systemu, który wszystkich zadowoli” – mówi dr Adam Czarnecki, wiceprezes zarządu ARC Rynek i Opinia, instytucji, która w Polsce odpowiadała za przeprowadzenie Globalnego Badania Nastrojów Społecznych IRIS.

Ekspert podkreśla, że wprawdzie sami oceniamy nasz system krytycznie, ale pod wieloma względami nie odstajemy od Europy tak bardzo. Wydają się to potwierdzać osoby mieszkające poza granicami kraju, które wracają tu, żeby odbyć potrzebne wizyty u specjalistów czy badania.

„Ochrona zdrowia w Polsce jest nieustająco pod ostrzałem krytyki” – wskazuje Czarnecki i podkreśla, że na opinię o systemie wpływają szeroko nagłaśniane ekstremalne przypadki, podczas gdy stanowią one tylko niewielki ułamek jego funkcjonowania.

Być zdrowym

Kongres Rzecznicy Zdrowia 2023 – wspólnie dla zmian w systemie ochrony zdrowia

Małgorzata Synowiec – Piłat zwraca zaś uwagę na niewłaściwą alokację środków w ochronie zdrowia, maksymalną koncentrację na leczeniu chorób, a chroniczne niedofinansowanie profilaktyki. A przecież współcześnie głównym zagrożeniem zdrowotnym w skali danej populacji są choroby cywilizacyjne, zależne od stylu życia. Jednym z priorytetów polityki zdrowotnej na rzecz przeciwdziałania tym chorobom powinny być zatem działania ukierunkowane na kształtowanie prozdrowotnych zachowań i postaw wśród osób zdrowych, a nie tylko leczenie chorych.

„Skuteczne budowanie polityki zdrowotnej to nie tylko ukierunkowanie działań na edukowanie społeczeństwa, ale także przeciwdziałanie nierównościom w zdrowiu. Bardzo ważne jest, by środowisko medyczne, jak i decydenci zdrowia publicznego, osoby podejmujące decyzje w obszarze ochrony zdrowia, zaczęli na zdrowie społeczeństwa i poszczególnej jednostki patrzeć szerzej – uwzględniając perspektywę społeczno-kulturową” – podkreśla ekspertka.

Jej zdaniem, zarówno dostęp do instytucji medycznych, a zwłaszcza do medycznych usług specjalistycznych, ale także nasze możliwości prowadzenia prozdrowotnego stylu życia tak ważnego w przypadku zapobiegania chorobom cywilizacyjnym są zależne od naszego położenia społecznego, od pozycji społecznej, którą zajmujemy, co związane jest przede wszystkim z wykształceniem, ale także sytuacją materialną – nas samych, ale także zbiorowości społecznych, których jesteśmy członkami.

Socjolożka podkreśla, że to właśnie nierówności społeczne bardzo silnie determinują nasze zachowania w zdrowiu i w chorobie, to, kiedy zgłaszamy się do lekarza, jak korzystamy z usług medycyny (kwestia np. kompetencji zdrowotnych), czy stosujemy się do zaleceń lekarskich, ale także – czy bierzemy udział w badaniach profilaktycznych.

„Owszem, jakość leczenia i jego dostępność jest coraz lepsza. Ale czy dla wszystkich dostępna? Czy również dla osób biednych, nisko wykształconych, żyjących w małych miejscowościach, w słabo rozwiniętych regionach kraju? Zatem zamiast zrzucać winę za nieudolnie prowadzone programy prozdrowotne na potencjalnych odbiorców, warto się zastanowić, dlaczego ludzie nie chodzą np. na badania profilaktyczne? Jakie są społeczno-kulturowe przyczyny? Czy zdrowie jest dla nas ważne i na ile, co wygrywa z nim w codziennym życiu? Jakie przejawiamy na co dzień zachowania zdrowotne i dlaczego? Jakie mamy przekonania na temat zdrowia?” – zastanawia się Małgorzata Synowiec – Piłat.

Badaczka w wielu publikacjach podkreśla, że np. w przypadku chorób nowotworowych należy uwzględnić istniejącą w społeczeństwie rakofobię oraz przekonania fatalistyczne, które wpływają negatywnie na uczestnictwo w badaniach profilaktycznych, zgłaszalność do lekarza, kontynuację leczenia po diagnozie oraz stosowanie się do zaleceń lekarskich.
***
Światowe Badanie Nastrojów Społecznych IRIS zostało zrealizowane lutym, marcu i kwietniu 2023 roku (za wyjątkiem jednego kraju, w którym odbyło się w czerwcu). Wzięło w nim udział 18,688 osób z 27 krajów. W każdym z krajów badanie przeprowadzono na reprezentatywnej próbie liczącej od 500 do 1000 dorosłych mieszkańców.
W 25 krajach dane zostały zebrane online; w Turcji badanie przeprowadzono telefonicznie (CATI), w Bułgarii – metodą wywiadu bezpośredniego (TAPI).
Kraje uczestniczące w badaniu: Australia, Austria, Brazylia, Bułgaria, Kanada, Kolumbia, Niemcy, Francja, Finlandia, Grecja, Indie, Indonezja, Irlandia, Włochy, Japonia, Litwa, Meksyk, Holandia, Panama, Polska, Rumunia, Korea Południowa, Hiszpania, Szwajcaria, Turcja, Wielka Brytania, USA. W Polsce za jego przeprowadzenie odpowiadał Instytut Badawczy ARC Rynek i Opinia.
 
Źródło informacji: PAP MediaRoom
Przedstawiciele decydentów, eksperci kliniczni i środowiska pacjentów wspólnie opracowali zbiór rekomendacji dla polskiej transplantologii. Zdaniem autorów wdrożenie dziewięciu ramowych zaleceń może stanowić uzupełnienie i kierunkowe uszczegółowienie Narodowego Programu Transplantacyjnego (NPT), przyjętego w maju 2023 roku.
Rekomendacje zostały stworzone z inicjatywy Federacji Przedsiębiorców Polskich.
– Pod koniec 2022 roku Federacja Przedsiębiorców Polskich postanowiła zapewnić przestrzeń do dialogu pomiędzy wszystkimi stronami zainteresowanymi stanem polskiej transplantologii. Opracowane jesienią 2023 roku rekomendacje powstały na bazie wniosków z dwóch spotkań szerokiego grona przedstawicieli środowisk medycznych, pacjenckich i administracji publicznej. Podczas obrad kluczowi eksperci z obszaru transplantologii odnieśli się do zatwierdzonego przez Radę Ministrów w maju 2023 roku Narodowego Programu Transplantacyjnego (2023-2032). Zdaniem specjalistów idea stworzenia dokumentustrategicznego w obszarze transplantologii w Polsce była potrzebna i oczekiwana. Jednocześnie zwrócono uwagę, że istnieją obszary opieki transplantologicznej, w których wciąż niezbędne są zmiany i interwencje. Cieszymy się, że jako Federacja mogliśmy być inicjatorem i moderatorem obrad eksperckich i wspierać działania świadomościowe w obszarze wypracowanych zaleceń – mówi Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).
W toku dyskusji i późniejszych konsultacji zespół ekspertów w składzie: Magdalena Kramska, Naczelnik Wydziału Transplantologii i Krwiolecznictwa w Departamencie Oceny Inwestycji Ministerstwa Zdrowia, dr hab. Artur Kamiński, Dyrektor Centrum Organizacyjno- Koordynacyjnego ds. Transplantacji „Poltransplant”, prof. dr hab. Roman Danielewicz, Przewodniczący Krajowej Rady Transplantacyjnej, prof. dr hab. Alicja Dębska-Ślizień, Prezes Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego, prof. dr hab. Lech Cierpka, Konsultant Krajowy w dziedzinie Transplantologii Klinicznej, prof. dr hab. Alicja Chybicka, Senator, Przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Transplantacji, poseł Patryk Wicher, Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Wspierania Honorowych Dawców Krwi i Polskiego Czerwonego Krzyża oraz Promocji Krwiodawstwa, Dawstwa Szpiku Kostnego i Transplantologii, Jarosław Cyrynger, Prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Transplantacji Serca, Grzegorz Perzyński, prezes Fundacji Transplantacja LIVERstrong, opracował zbiór dziewięciu zaleceń, które mają stanowić uzupełnienie i kierunkowe uszczegółowienie Narodowego Programu Transplantacyjnego (NPT).
Specjaliści zaproponowali następujące działania i cele:
 
1. Stałe doskonalenie jakości opieki transplantologicznej w Polsce
2. Zwiększenie liczby przeszczepień narządów
3. Rozwój sieci koordynatorów transplantacyjnych
4. Zwiększenie aktywności donacyjnej szpitali identyfikujących i zgłaszających potencjalnych dawców
5. Poprawę systemowej opieki psychologicznej nad biorcami i ich bliskimi
6. Uwzględnienie w działaniach edukacyjnych: potencjalnych dawców, rodzin dawców i biorców, specjalistów oraz interesariuszy sytemu ochrony zdrowia
7. Nowelizacja ustawy Prawo Transplantacyjne
8. Urealnienie wycen procedur z obszaru transplantologii
9. Zwiększanie liczby kadr medycznych zaangażowanych w proces transplantologiczny

– Rekomendacje dla polskiej opieki transplantologicznej zostały opracowane na podstawie wniosków z dyskusji po dwóch spotkaniach, w których uczestniczyli przedstawiciele kluczowych podmiotów i agend zaangażowanych w opiekę transplantologiczną w Polsce. Celem opracowania dokumentu było uzupełnienie i uszczegółowienie celów i zadań, jakie trzeba i warto postawić obecnie w zakresie transplantologii w naszym kraju. Eksperci biorący udział w dyskusjach i konsultacjach zgodzili się, że konieczne są aktualizacje i ułatwienia w dostępnie do procedur transplantologicznych, w tym administracyjnych. Wiele miejsca poświęcono konieczności zaplanowania i wdrożenia kampanii świadomościowych nakierowanych na szerzenie rzetelnej wiedzy o transplantologii i promujących dawstwo
narządów. Pragnęlibyśmy, by rozmowy o dawstwie organów odbywały się w rodzinach w sposób naturalny. Wierzymy, że dzięki wsparciu mediów i zaangażowaniu wszystkich interesariuszy będzie w Polsce możliwe skuteczniejsze ratowania życia i zdrowia z wykorzystaniem odpowiednich procedur translacyjnych – mówi prof. dr hab. Alicja Dębska- Ślizień, kierownik Katedry i Kliniki Nefrologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, Prezes Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego kadencji 2021-2023.
Zdaniem specjalistów kluczowe dla polskiej transplantologii jest efektywne czerpanie ze sprawdzonych wzorców krajów takich jak: Holandia, Hiszpania, państwa nordyckie czy USA, gdzie transplantologia stoi na wysokim poziomie: świadomościowym, organizacyjnym, efektywnościowym, organizacyjnym, infrastrukturalnym, finansowanym i szkoleniowym.

Źródło informacji: Salus Public Relations