Medicalpress

Zwiększenie dostępności do opieki geriatrycznej, włączenie geriatrów do zespołów opieki koordynowanej, a przede wszystkim adekwatna wycena całościowej oceny geriatrycznej (COG) – to najważniejsze rekomendacje wypracowane podczas ogólnopolskiej konferencji „Geriatria w systemie i w praktyce”, która 22-23 maja 2026 r. odbyła się w Hotelu Lipowy Most k. Białegostoku. Wydarzenie zgromadziło nie tylko lekarzy geriatrów z całej Polski, ale także przedstawicieli innych specjalizacji medycznych, ekspertów polityki senioralnej oraz reprezentantów instytucji odpowiedzialnych za kształtowanie systemu ochrony zdrowia.

 
Geriatria na pierwszej linii wyzwań demograficznych

Tłem dwudniowych obrad była diagnoza, którą uczestnicy przyjęli jako punkt wyjścia: starzenie się polskiego społeczeństwa nie jest już prognozą, lecz procesem, który zmienia strukturę potrzeb zdrowotnych i w coraz większym stopniu obciąża system ochrony zdrowia. W tym kontekście geriatria – jako praktyka całościowego, interdyscyplinarnego prowadzenia starszych pacjentów – wymaga impulsu rozwojowego, a nie traktowania jako „kolejnej specjalizacji”.

– Jeśli nie włączymy geriatrii do głównego nurtu ochrony zdrowia, będziemy płacić coraz wyższą cenę za fragmentaryczne leczenie: więcej powikłań, więcej niepotrzebnych hospitalizacji i więcej kosztów wynikających z polifarmakoterapii. Geriatria to inwestycja w bezpieczeństwo pacjenta i w ekonomiczną racjonalność systemu – bo całościowa ocena i koordynacja opieki ograniczają spiralę kosztów interwencyjnych – podkreślała organizatorka konferencji prof. dr hab. Barbara Bień.

Debaty z udziałem decydentów

Rdzeniem konferencji były dwie debaty z udziałem interesariuszy systemu ochrony zdrowia. Debata inauguracyjna „Czego państwo oczekuje od geriatrów, a geriatrzy od państwa?” dotyczyła wzajemnych oczekiwań, priorytetów i odpowiedzialności za wzmocnienie opieki geriatrycznej. Marlena Muszyńska, Dyrektor Departamentu Polityki Senioralnej w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przybliżyła kierunki zmian w opiece nad osobami starszymi w Polsce. – Ustawa o koordynowanej opiece długoterminowej i osobach starszych to nie tylko przepisy – to nowa jakość koordynacji, która połączy lekarzy geriatrów, instytucje i rodziny wokół jednego celu: dobrostanu seniora. Nie możemy dłużej zamykać się tylko w murach szpitala. Podkreśliła, że kluczem do dobrej opieki nad seniorem jest edukacja – zarówno instytucji, jak i rodzin. Musimy wiedzieć, jak rozmawiać z osobą starszą i jak ją skutecznie wspierać.

Debata systemowa „Czy geriatria może być opłacalna? Jak włączyć geriatrię do głównego nurtu ochrony zdrowia?” skoncentrowana na rozwiązaniach organizacyjnych i ekonomice opieki nad seniorami – z udziałem m.in. Dominiki Janiszewskiej-Kajki, Zastępcy Dyrektora Departamentu Analiz i Strategii Ministerstwa Zdrowia, która przedstawiając punkt widzenia resortu na geriatrię, jednocześnie zaprosiła środowisko geriatrów na Miodową. – Zapraszam konsultantów w dziedzinie geriatrii na spotkanie w Ministerstwie Zdrowia już w przyszłym miesiącu. To państwo jesteście ekspertami, którzy widzą system od strony pacjenta – i bez waszego głosu nie podejmiemy decyzji.

Ważnym elementem konferencji było też zaproszenie skierowane do geriatrów ze strony Marioli Łodzińskiej, Prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, która prezentując założenia do zaawansowanej praktyki pielęgniarskiej (APN) u osób starszych, przedstawiła możliwe obszary współpracy. Obejmują one m.in.: pracę nad standardami i bezpieczeństwem klinicznym, mentoringiem i wspólnym kształceniem pielęgniarek, a także tworzenia „ścieżki starszego pacjenta” uwzględniającej APN.

W ramach sześciu sesji merytorycznych – od „Geriatrii w systemie” przez „Politykę senioralną”, „Organizację i praktykę opieki geriatrycznej”, „Współpracę interdyscyplinarną”, po „Praktyczne aspekty kliniczne” i „Problemy interdyscyplinarne” – uczestnicy omawiali zarówno systemowe bariery utrudniające rozwój tej dziedziny w Polsce, jak i praktyczne aspekty pracy z pacjentem geriatrycznym.

Pożądane kierunki zmian – rekomendacje z konferencji

Istotnym dorobkiem konferencji są rekomendacje, które środowisko geriatryczne kieruje do decydentów ochrony zdrowia. W ocenie uczestników wzmocnią one rolę geriatrii w systemie i przyczynią się do jego racjonalizacji organizacyjnej i ekonomicznej w obliczu stojących przed Polską wyzwań demograficznych:

  1. Zwiększenie dostępności do opieki geriatrycznej – opieka nad pacjentem geriatrycznym
    wymaga odejścia od tradycyjnego modelu ukierunkowanego na pojedyncze narządy i choroby na rzecz kompleksowego i skoordynowanego podejścia, które wyłania problemy zdrowotne do
    interwencji, również nowo wykryte, co ma przeciwdziałać nawracającym hospitalizacjom.
    Pacjenci w wieku starszym potrzebują odpowiedniego dla ich potrzeb zarządzania procesem diagnostyczno-terapeutycznym – od przyjęcia do szpitala poprzez leczenie, wypis, aż po systemowe wsparcie w miejscu zamieszkania.
  2. Włączenie geriatrów do interdyscyplinarnych zespołów opieki koordynowanej – szczególnie w prowadzeniu starszych pacjentów wielochorobowych, wymagających holistycznego podejścia.
  3. Planowanie liczby geriatrów z uwzględnieniem kryteriów demograficznych i geograficznych – w oparciu o strukturę wieku i realne potrzeby zdrowotne populacji senioralnej w danej gminie, dzielnicy, powiecie czy województwie. W ten sposób przyspieszymy likwidację „białych plam” na mapie Polski, rozwijając jednocześnie zainteresowanie specjalizacją wśród młodszego pokolenia lekarzy.
  4. Upowszechnienie i adekwatna wycena całościowej oceny geriatrycznej (COG) jako standardu w wykrywaniu ryzyk zdrowotnych, funkcjonalnych i społecznych – także w formule dostosowanej do realiów POZ. Powszechnie stosowana pozwala najlepiej rozpoznawać indywidualne potrzeby, problemy zdrowotne seniorów, dopasowując im jak najlepszą opiekę.
  5. Wzmocnienie roli geriatrów w opiece długoterminowej – poprzez standardy jakości i mechanizmy koordynacji ograniczające ryzyko powikłań, nadmiarowych konsultacji i rehospitalizacji.
Geriatra w opiece koordynowanej

Jednym z najsilniej wybrzmiewających wątków była rola całościowej oceny geriatrycznej (COG) jako narzędzia wczesnego wykrywania ryzyk zdrowotnych, funkcjonalnych i społecznych – oraz postulat jej szerszego stosowania i adekwatnego finansowania nie tylko w lecznictwie zamkniętym, ale i ambulatoryjnej opiece specjalistycznej.

Uczestnicy podkreślali, że obecność geriatry w interdyscyplinarnych zespołach opieki koordynowanej jest kluczowa dla pacjentów w wieku podeszłym – szczególnie w obszarze oceny funkcjonalnej, depreskrypcji i optymalizacji polifarmakoterapii oraz planowania długofalowej opieki.

Dr n. med. Natalia Sołowianowicz, Zastępca Kierownika Oddziału Geriatrii w SPP ZOZ im. dr St. Deresza w Choroszczy w wystąpieniu podsumowującym konferencję „Geriatra i jego zapotrzebowanie na konsultacje specjalistyczne” podkreśliła: – Pacjent geriatryczny wraca do domu z zaleceniami kontroli w kilkunastu poradniach – od kardiologicznej, przez ortopedyczną, po urologiczną i onkologiczną. To codzienność, a nie wyjątek – dowód, że wielochorobowość seniora to nie hasło, tylko realne wyzwanie organizacyjne dla całego systemu, to odpowiedzialność prawna lekarza. Geriatra nie pracuje w pojedynkę – jego skuteczność zależy od realnej, sprawnej współpracy z lekarzami innych dziedzin, fizjoterapeutami, dietetykami, psychologami, opiekunami socjalnymi oraz pielęgniarkami.

Konferencja pokazała geriatrię z dwóch perspektyw – systemowej, w której aspekt finansowy i organizacyjny wymaga zmian, ale też praktycznej, pełnej ambicji, energii i woli dalszego rozwoju. Te dwa światy muszą się spotkać, bo tylko długofalowa polityka rozwoju geriatrii w Polsce, może realnie poprawić jakość życia polskich seniorów.

Konferencja – oddolna inicjatywa środowiska młodszej generacji lekarzy geriatrów – odbyła się pod honorowym patronatem m.in. Minister Zdrowia, Pełnomocnik Rządu ds. Polityki Senioralnej, Rzecznika Praw Pacjenta i Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Europejskiego Towarzystwa Geriatrycznego. Partnerem strategicznym wydarzenia było Województwo Podlaskie. Za poziom merytoryczny konferencji odpowiadał Interdyscyplinarny Komitet Naukowy pod przewodnictwem prof. dr hab. Barbary Bień, z wiceprzewodniczącą dr hab. Karoliną Piotrowicz, prof. UJ – Sekretarz Generalną Europejskiego Towarzystwa Geriatrycznego. Komitetowi Organizacyjnemu przewodniczyła dr n. med. Katarzyna Klimiuk.

Współorganizatorami Instytucjonalnymi konferencji były Okręgowa Izba Lekarska w Białymstoku oraz Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” – Związek Stowarzyszeń.

Źródło: inf pras

Zdrowie dzieci w Polsce wymaga dziś nie tylko specjalistycznej wiedzy, ale także wspólnej odpowiedzialności całego systemu. Premierowe Forum Zdrowia Dzieci zgromadziło 350 uczestników: przedstawicieli medycyny, zdrowia publicznego, edukacji i organizacji społecznych, którzy 10 grudnia 2025 r. w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach debatowali o dostępności świadczeń, profilaktyce, chorobach przewlekłych, zaburzeniach rozwojowych i bezpieczeństwie psychicznym najmłodszych. Interdyscyplinarna agenda wydarzenia pokazała, jak pilne i złożone są dziś potrzeby najmłodszych pacjentów oraz ich rodzin.
Podczas Forum Zdrowia Dzieci eksperci podkreślali, że system opieki pediatrycznej stoi przed równoległymi wyzwaniami: od koordynacji opieki na styku POZ, AOS i lecznictwa szpitalnego, przez narastającą skalę chorób cywilizacyjnych u dzieci, po kryzys zdrowia psychicznego i rosnące potrzeby w zakresie profilaktyki i wczesnych interwencji. W trakcie debat wiele miejsca poświęcono analizie tego, co działa w obecnym systemie oraz identyfikacji obszarów, które wymagają pilnych inwestycji organizacyjnych i finansowych. Interdyscyplinarna agenda, obejmująca m.in. neonatologię, pediatrię, edukację zdrowotną, bezpieczeństwo dzieci i zdrowie publiczne, stworzyła okazję do wymiany wiedzy między środowiskami, które na co dzień pracują z najmłodszymi i ich opiekunami.

– Forum Zdrowia Dzieci powstało z potrzeby stworzenia przestrzeni, w której różne środowiska pracujące na rzecz zdrowia najmłodszych mogą spotkać się i rozmawiać o tej szczególnej grupie pacjentów. Wierzymy, że tylko interdyscyplinarne podejście łączące wiedzę kliniczną, perspektywę systemową i doświadczenia praktyków, daje szansę na realne wzmocnienie opieki pediatrycznej w Polsce. Dzisiejsze debaty pokazały, jak wiele wyzwań wymaga wspólnej pracy, ale też jak duży potencjał współpracy już istnieje – podkreśliła Klara Klinger, redaktorka naczelna Rynku Zdrowia.

Jak zorganizować opiekę pediatryczną w Polsce?

Sesja inauguracyjna „Dziecko w systemie opieki zdrowotnej – co działa, co wymaga zmiany?” wyznaczyła kierunek dalszych dyskusji i zaakcentowała konieczność strategicznego podejścia do organizacji opieki pediatrycznej w Polsce. Ekspertki uczestniczące w debacie podjęły dyskusję o kluczowych obszarach wymagających wzmocnienia: skutecznej koordynacji opieki specjalistycznej, rehabilitacji i lecznictwa szpitalnego, poprawie dostępności świadczeń oraz stabilnym finansowaniu wysokiej jakości usług dla najmłodszych. Wskazywano także na znaczenie inwestycji systemowych, które realnie przełożą się na bezpieczeństwo i jakość opieki.

Prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, kierownik Kliniki Pediatrii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, ordynator Klinicznego Oddziału Pediatrycznego Szpitala Bielańskiego w Warszawie, podkreśliła, że bilanse zdrowia dziecka, mimo iż formalnie nieobowiązkowe w świetle zapisów ministerialnych, są świadczeniem wymaganym przez kontrakt z NFZ i powinny być realizowane jakościowo. Zwróciła uwagę na konieczność stworzenia spójnego systemu monitorowania losów zdrowotnych dziecka, opartego na danych gromadzonych na indywidualnym koncie pacjenta.

– Każdy lekarz powinien zobaczyć, czy pacjent, który się zgłosił, ma rejestrowane zdarzenia medyczne, czyli szczepienia, bilanse zdrowia, jak również wizyty w czasie choroby. Taki system pozwoliłby wykrywać dzieci niewidoczne dla systemu aż do momentu rozpoczęcia edukacji oraz skuteczniej prowadzić opiekę nad pacjentami z chorobami przewlekłymi, szczególnie w okresie przejścia do opieki dla dorosłych – powiedziała.

Drugim kluczowym obszarem jej wystąpienia była konieczność poprawy monitorowania szczepień, w tym szczepień obowiązkowych i zalecanych. Ekspertka wskazała na duże różnice regionalne w poziomie wyszczepienia oraz na zaniedbania wypełniania elektronicznej karty szczepień przez lekarzy.  

– Zadajmy sobie pytanie: dlaczego warmińsko-mazurskie ma poziom zaszczepienia 95%, a lubelskie 80%? Bieżący, rzetelny nadzór nad szczepieniami jest warunkiem bezpieczeństwa zdrowotnego najmłodszych i wymaga pilnych zmian systemowych – zauważyła.

W konkluzji wskazała, że zarówno w zakresie bilansów zdrowia, jak i szczepień potrzebne są pilne, kompleksowe działania oraz jasne standardy wdrożenia, oparte na rekomendacjach krajowych i międzynarodowych towarzystw pediatrycznych.

Dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Łazarski Executive Education, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, ekspert w Pracodawcy RP, jednoznacznie wskazała, że stan zdrowia dzieci i młodzieży staje się jednym z najpoważniejszych wyzwań rozwojowych państwa, które powinno być traktowane nie tylko jako element polityki zdrowotnej, lecz fundamentalny filar polityki publicznej. Podkreśliła, że kryzys demograficzny, w połączeniu z narastającymi problemami zdrowotnymi kolejnych młodych pokoleń, tworzy realne zagrożenie dla przyszłości społecznej i gospodarczej kraju. Zwróciła uwagę na brak spójnego systemu zdrowia publicznego, który mógłby przeciwdziałać wieloczynnikowym zagrożeniom. Według ekspertki zdrowie najmłodszych zależy od stylu życia, sytuacji rodzinnej, jakości środowiska szkolnego, infrastruktury, polityki żywieniowej i reklamowej, a także od wpływu mediów. Dlatego nie wystarczą interwencje ograniczone do systemu ochrony zdrowia; konieczne są działania równoległe i holistyczne, obejmujące wszystkie obszary życia dziecka.

– Przyszłość Polski będzie zależała od tego, na ile będziemy w stanie uzbroić państwo w silne instrumenty zdrowia publicznego, edukacji, profilaktyki, odpowiedzialnej polityki żywnościowej, polityki reklamowej, polityki medialnej. Tylko i wyłącznie równoległe oddziaływanie na wiele podsystemów życia i rozwoju dziecka i młodzieży będzie dawało nam spektakularne efekty. Inaczej będziemy się mierzyć wyłącznie z konsekwencjami zaniechań – apelowała.

Marta Golbik, posłanka na Sejm RP, przewodnicząca Sejmowej Komisji Zdrowia, podkreśliła, że zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży jest dziś jednym z najpilniejszych wyzwań społecznych, a zarazem obszarem, w którym widać najwięcej zagrożeń i zaniedbań. Zwróciła uwagę, że choć debata publiczna często koncentruje się na zdrowiu dorosłych, to potrzeby najmłodszych wciąż nie otrzymują odpowiedniej uwagi, mimo że problemy psychiczne i fizyczne są ze sobą nierozerwalnie powiązane. Ekspertka zaakcentowała również, że proces stanowienia prawa w obszarze zdrowia dzieci jest zderzeniem wiedzy eksperckiej, głosów społecznych oraz interesów gospodarczych, a politycy muszą balansować pomiędzy tymi presjami. Jednocześnie wskazała, że w sprawach dotyczących ochrony zdrowia najmłodszych istnieje ponadpartyjna zgoda – co potwierdziły m.in. prace nad ustawą o dostępie do pomocy psychologicznej dla dzieci od 13. roku życia. Istotną część jej wypowiedzi stanowiła diagnoza luk systemowych, które dotyczą szczególnie braku współpracy międzyresortowej (edukacja, zdrowie, polityka społeczna), ograniczonego przepływu informacji o dziecku pomiędzy instytucjami oraz braku mechanizmów płynnego przejścia młodego człowieka z systemu pediatrycznego do opieki dla dorosłych.

– System nie ma informacji pełnej o dziecku i to jest duży problem. I tu nas czeka mnóstwo pracy, bo niby wszyscy już zdają sobie sprawę, że to jest potrzebne, ale jeszcze nie wiemy, jak to mądrze ułożyć – tak, by instytucje mogły ze sobą współpracować, a jednocześnie nie naruszać praw i prywatności dziecka – wskazała.

Szczególnie poruszający był głos Moniki Hornej-Cieślak, Rzeczniczki Praw Dziecka, która zwróciła uwagę na ważny aspekt edukacji zdrowotnej:
– I mamy paradoksalną sytuację, kiedy są naprawdę realizowane świetne działania, mówię o edukacji zdrowotnej – oczywiście ubolewam, że nie jest obowiązkowa – ale znowu: jest to dla dzieci, a dzieci nie decydują. Tak naprawdę zgodnie z prawem, my jako dorośli mamy obowiązek wysłuchać zdania dziecka i uwzględnić jego rozsądne życzenia. Czy to życzenie dziecka, w mojej ocenie rozsądne, zostało uwzględnione? Nie zostało – podkreślała.

Wskazała również na inne sygnały płynące bezpośrednio od młodzieży, m.in. na problem niekontrolowanej dostępności alkoholu online:

– To młodzi sami alarmują: „nie chcemy takiej dostępności alkoholu, jest większa niż za czasów naszych rodziców“. Świadomość młodych rośnie szybciej niż reakcja dorosłych czy ustawodawców.

Jednym z najważniejszych wyzwań, które zaznaczyła RPD, jest konieczność zmiany kształtu rozmowy z młodymi ludźmi – zwłaszcza w dobie, gdy coraz częściej kierują swoje pytania o zdrowie do sztucznej inteligencji:
– To dla nas, dorosłych, ogromne wyzwanie: zmienić styl komunikacji, być bardziej obecnym, empatycznym i otwartym, zanim przegra się rywalizację o relację z młodym człowiekiem… ze sztuczną inteligencją, która nie powinna pełnić roli doradcy w sprawach zdrowia psychicznego, bo nie jest na takim poziomie, żeby udzielać w 100 procentach właściwych odpowiedzi – przekonywała RPD.

Początek życia i wczesny rozwój: fundament przyszłego zdrowia

Eksperci zgodnie podkreślali, że pierwsze lata życia decydują o dalszym funkcjonowaniu dziecka, a system opieki musi nadążać za rosnącą wiedzą medyczną i potrzebami najmłodszych. Dużo miejsca poświęcono jakości opieki neonatologicznej i organizacji wsparcia w pierwszych dobach i tygodniach życia – od świadczeń POZ, przez bilanse rozwojowe, po dostęp do obowiązkowych badań przesiewowych. Szczególną uwagę zwrócono na wczesne interwencje rozwojowe, które, jeśli wdrażane odpowiednio wcześnie, pozwalają zapobiegać narastaniu zaburzeń i znacząco poprawiają rokowania dzieci. Paneliści dyskutowali o wyzwaniach związanych z diagnozowaniem autyzmu, ADHD czy zaburzeń mowy oraz wskazywali, że szybkość reakcji systemu i ścisła współpraca specjalistów mają kluczowe znaczenie dla dalszego zdrowia dziecka.

Trudne diagnozy i choroby przewlekłe: znaczenie komunikacji i koordynacji

Jednym z najmocniej wybrzmiewających tematów Forum była rola komunikacji na linii lekarz–rodzina. Specjaliści podkreślali, że w obszarze chorób przewlekłych, rzadkich i genetycznych, sama diagnoza to dopiero początek drogi – równie ważne są wsparcie emocjonalne rodziców, partnerska rozmowa o terapiach i rokowaniach oraz jasne prowadzenie przez kolejne etapy leczenia. Dużo uwagi poświęcono również narastającej skali chorób cywilizacyjnych u dzieci: otyłości, cukrzycy typu 2 i zaburzeń metabolicznych. Dyskusje koncentrowały się na stylu życia, diecie i stresie, ale także na znaczeniu wytycznych klinicznych, edukacji rodzin i interdyscyplinarnego leczenia, które łączy pracę pediatrów, dietetyków, psychologów i fizjoterapeutów. Eksperci wskazywali, że bez spójnej koordynacji opieki trudno będzie zahamować rosnące obciążenia zdrowotne najmłodszych.

Profilaktyka i edukacja zdrowotna: inwestycja, która się zwraca

Sesje poświęcone profilaktyce pokazały jednoznacznie: zapobieganie chorobom, edukacja zdrowotna i budowanie dobrych nawyków od najmłodszych lat to inwestycje, które realnie wzmacniają przyszłe pokolenia. Analizie poddano skuteczność programów realizowanych w szkołach i przedszkolach, podkreślając rolę placówek edukacyjnych jako miejsc, które nie tylko uczą, ale także monitorują dobrostan dzieci i reagują na pierwsze niepokojące sygnały. Wiele uwagi poświęcono szczepieniom – zarówno obowiązkowym, jak i zalecanym – wskazując na rolę rzetelnej edukacji rodziców w obliczu dezinformacji. W dyskusjach wybrzmiał również temat tworzenia lokalnych inicjatyw prozdrowotnych, które dzięki współpracy NGO, samorządów i partnerów biznesowych mogą być skutecznie skalowane i wprowadzane do kolejnych środowisk.

Zdrowie wzroku: odpowiedź na wyzwania ery ekranów

Rosnąca ekspozycja dzieci na urządzenia ekranowe stała się jednym z głównych punktów dyskusji w sesji poświęconej zdrowiu wzroku. Eksperci przypominali, że wady refrakcji i zaburzenia widzenia mają bezpośredni wpływ na rozwój emocjonalny, edukacyjny i społeczny najmłodszych, a szybkie wykrycie nieprawidłowości znacząco poprawia rokowania. Podkreślano znaczenie badań przesiewowych, a także nierówności w dostępie do okulistów między dużymi ośrodkami a mniejszymi miejscowościami. Wskazywano również na potencjał nowych technologii diagnostycznych, które ułatwiają wczesne wykrywanie wad wzroku oraz mogą stanowić wsparcie dla praktyki klinicznej. W ramach debaty wiele uwagi poświęcono także problemowi nadmiernego korzystania z telefonów i tabletów.

Bezpieczeństwo i dobrostan psychiczny: wspólna odpowiedzialność systemu i społeczności

Dyskusje dotyczące bezpieczeństwa i zdrowia psychicznego dzieci pokazały, jak wielowymiarowe jest to wyzwanie. Eksperci mówili o ochronie najmłodszych w domu, w placówkach edukacyjnych i przestrzeni publicznej, a także o rosnącej potrzebie edukowania rodzin w zakresie rozpoznawania sygnałów kryzysu. Ważną częścią rozmów była rola służb ratunkowych, policji i lokalnych instytucji w sytuacjach nagłych oraz znaczenie procedur, które pozwalają szybko reagować na zachowania ryzykowne czy przemoc rówieśniczą. Podkreślano, że troska o dobrostan psychiczny to nie tylko działania interwencyjne – równie ważne jest budowanie odporności emocjonalnej, poczucia bezpieczeństwa i umiejętności radzenia sobie ze stresem. Paneliści wskazywali, że tylko spójne podejście systemowe, połączone z codzienną uważnością dorosłych, może skutecznie wspierać najmłodszych.

I Forum Zdrowia Dzieci odbyło się 10 grudnia 2025 roku w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.

Organizatorem wydarzenia jest Grupa PTWP, wydawca portalu rynekzdrowia.pl oraz inicjator debat i wydarzeń dla branży medycznej, w tym Kongresu Wyzwań Zdrowotnych, Forum Rynku Zdrowia oraz Forum Zdrowia Kobiet.  Współorganizatorem oraz partnerem merytorycznym wydarzenia jest Polskie Towarzystwo Pediatryczne.

Więcej informacji jest dostępnych na stronie: https://www.forumzdrowiadzieci.pl/2025/pl/

Zapraszamy do odwiedzenia: www.ptwp.pl  

Źródło: Komunikat Prasowy

Sytuacja chorych z chorobą Parkinsona w ostatnim czasie znacznie się pogorszyła. Pilotaż zawierający programu opieki koordynowanej nad pacjentem z chorobą Parkinsona, przygotowany już kilka lat temu, wciąż leży w ministerialnej szufladzie, a nowy plan finansowy dla programów lekowych w neurologii praktycznie zredukował możliwości leczenia chorych z zaawansowaną chorobą Parkinsona. Są w leczeniu tej choroby pewne sukcesy, ale brakuje nam kompleksowego myślenia. Konieczne jest uporządkowanie systemu opieki nad tymi chorymi – apelowali specjaliści podczas debaty, która odbyła się w Centrum Prasowym PAP z okazji Światowego Dnia Chorych na Chorobę Parkinsona.
W Polsce z chorobą Parkinsona żyje prawie 100 tys. osób, a co roku diagnozę słyszy nawet 8 tys. – coraz młodszych – pacjentów. Eksperci przewidują, że ze względu na starzenie się społeczeństwa chorych będzie lawinowo przybywać, bo po 65 r.ż. zachorowalność na tę chorobę wzrasta aż dziesięciokrotnie.

Najczęstszym objawem jest drżenie ręki, czasem kciuka – od tego się zaczyna. Pojawia się spowolnienie, pacjentowi coraz więcej czasu zajmują codzienne czynności: ubieranie się, zapinanie guzików.

„To najczęściej rodzina zwraca na to uwagę i to oni powinni zadbać o wizytę u lekarza, który potrafiłby rozpoznać tę chorobę. Szybka diagnoza ma znaczenie, ponieważ choć nie mamy możliwości wyleczenia, są coraz większe możliwości leczenia Parkinsona. A dzięki szybko wdrożonej odpowiedniej terapii osoba chora może jeszcze przez wiele lat być czynna zawodowo i kontynuować większość swoich aktywności” – zwraca uwagę prof. dr hab. n. med. Andrzej Friedman z Kliniki Neurologicznej w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim w Warszawie.

Długa diagnoza, a choroba postępuje
Choroba polega na obumieraniu komórek nerwowych w istocie czarnej mózgu, odpowiedzialnych za produkcję dopaminy. Doprowadza to do spowolnienia ruchowego, sztywności mięśni, zubożonej mimiki twarzy, drżenia rąk. Niestety choroba ma charakter postępujący i wraz z jej rozwojem pojawiają się: zaburzenia równowagi, pochylona do przodu sylwetka, trudności z wykonywaniem codziennych czynności, takich jak mycie się, jedzenie, ubieranie. Niezbędna staje się pomoc i opieka ze strony innych osób.

Choć choroba Parkinsona kojarzona jest przede wszystkim z osobami w podeszłym wieku, chorują na nią także młode osoby, nawet przed 30 r.ż.

„U mnie choroba zaczęła się w wieku 35 lat. Pierwszym objawem było sztywnienie prawej ręki, potem nogi, aż przestałam mieć moc do chodzenia. Ze względu na młody wiek diagnozowałam się cztery lata” – mówi Anna Knopkiewicz.

„Potwierdzenie diagnozy trwało u mnie rok, ale po wcześniejszych latach badań. Zaczęło się od utraty węchu, ale dopiero objawy ruchowe – spowolnienie ruchu, niesprawność dłoni skłoniły mnie do szukania pomocy ortopedy i potem neurologa. Wcześniej słyszałem, że jestem za młody na Parkinsona” – opowiada Paweł Kaczmarek.

Właśnie ze względu na różnorodność objawów ważne jest, by lekarze potrafili przeprowadzić diagnostykę różnicową. Tymczasem z tym różnie bywa, ponieważ są województwa – jak podlaskie, warmińsko-mazurskie czy Opolszczyzna, gdzie nie ma ośrodków leczenia.

„Program lekowy jest nierównomiernie rozłożony: na Śląsku, w Krakowie jest w sumie 10 ośrodków, ale już w Łodzi tylko dwa, a w Warszawie i w Gdańsku po jednym. W dodatku to właśnie tam przyjeżdżają pacjenci z innych miast i w efekcie musimy zaopatrzyć dużą część kraju. A problem polega na tym, że liczba zakontraktowanych świadczeń na Mazowszu i na Pomorzu jest za mała” – mówi prof. dr hab. n. med. Dariusz Koziorowski, kierownik Kliniki Neurologii w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim w Warszawie.

Zdaniem prof. Friedmana wynika to z nieodpowiedniego finansowania – za wizytę pacjenta w poradni parkinsonowskiej lekarz otrzymuje 17,50 zł bez względu na to, czy wypisuje receptę na kontynuację leczenia, czy jest to wizyta stymulatorowa wymagająca korekty urządzenia, albo przedstawianie korzyści z bardziej zaawansowanego leczenia. Nie ma się co dziwić, że chętnych do wykonywania tej pracy jest coraz mniej.

„Ale nie ma co powoływać kolejnych ośrodków na siłę. Ważne, by te, które już funkcjonują, miały dobrze wykwalifikowany personel, który zna się na diagnostyce różnicowej i umiał zaopiekować się pacjentami w różnych metodach leczenia. To jest podstawą sukcesu w każdej chorobie neurologicznej” – mówi prof. Friedman.

Zaawansowane możliwości leczenia tylko w specjalistycznych ośrodkach
„O ile przez pierwsze pięć-sześć lat chorego prowadzić może lekarz nie specjalizujący się w leczeniu choroby Parkinsona, o tyle po tym czasie – nazywanym miodowym miesiącem, ze względu na jeszcze dość skąpe objawy i podatność na leczenie – następuje raj utracony, gdy konieczna jest już specjalistyczna terapia” – zwraca uwagę Wojciech Machajek prezes zarządu Fundacji Chorób Mózgu.

Leczenie zaawansowanej choroby Parkinsona opiera się na uzupełnieniu dopaminy w układzie pozapiramidowym, ale wzbogacane jest również o leki przeciwpadaczkowe, neuroleptyki, leki przeciwdepresyjne czy poprawiające kinetykę przewodu pokarmowego. Najbardziej znany lek stosowany w chorobie Parkinsona to lewodopa, ale często stosowane są także: antagoniści receptora dopaminergicznego i leki działające na metabolizm lewodopy i w innych mechanizmach.

„Moment dekompensacji choroby, gdy pojawiają się powikłania ruchowe, to czas by pomyśleć o bardziej zaawansowanych metodach leczenia, porozmawiać z opiekunem, wybrać najlepszą metodę i przekonać do niej pacjenta. Możemy zaoferować choremu leczenie terapiami infuzyjnymi bądź – jeśli nie ma przeciwwskazań – zabieg głębokiej stymulacji mózgu. Zabieg jest tzw. świadczeniem gwarantowanym, a terapie infuzyjne dostępne są w ramach programu lekowego. Polegają one na ciągłym podawaniu leków za pomocą zewnętrznej pompy umieszczonej podskórnie apomorfiny lub dojelitowo lewodopy z karbidopą” – wyjaśnia prof. Koziorowski.

Przygotowanie do zabiegu DBS wymaga starannej kwalifikacji chorych, która powinna odbywać się w wyspecjalizowanym ośrodku neurologicznym.

„W czasie 2-3-dniowego pobytu chory przechodzi ocenę sprawności ruchowej w okresie brania leków i po ich odstawieniu (muszą się one istotnie różnić), ocenę neuropsychologiczną w kierunku wykluczenia depresji i otępienia oraz badanie MRI mózgu. Dopiero wtedy po wspólnej konsultacji z udziałem neurologa, neuropsychologa, neuroradiologa, neurochirurga i psychiatry podejmuje się decyzję o kwalifikacji pacjenta do leczenia operacyjnego” – opowiada prof. Tomasz Mandat zastępca kierownika Kliniki Nowotworów Układu Nerwowego Centrum Onkologii-Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Są możliwości, gorzej z dostępnością
Choć dostępne w Polsce terapie mogą zapewnić sprawność pacjentom z zaawansowaną chorobą Parkinsona, to wciąż niewielu chorych leczonych jest nowocześnie.

Terapie infuzyjne dostępne wyłącznie w programie lekowym B.90 realizuje w Polsce obecnie kilkanaście ośrodków, jednakże leczonych w ten sposób chorych jest stosunkowo niewielu, bo około 300 pacjentów rocznie. Do niedawna kryteria kwalifikacji do programu były bowiem bardzo restrykcyjne.

„Teraz udaje się nam objąć leczeniem trochę więcej pacjentów, choć wciąż poniżej pułapu, który moglibyśmy osiągnąć. Problem leży w dostępie do opieki ambulatoryjnej. Poradnie parkinsonowskie są tak naprawdę bardzo mało dostępne, znajdują się bowiem tylko w kilku ośrodkach akademickich. W dodatku płatnik wycenia te procedury tak samo, bez względu na to, czy to wizyta w poradni neurologicznej, czy w parkinsonowskiej. A przecież czym innym jest przepisanie kolejnej recepty na kontynuację leczenia, a czym innym opieka nad chorym z wszczepionym stymulatorem. Zaczyna więc brakować lekarzy, którzy chcieliby pracować w specjalistycznych poradniach” – zwraca uwagę prof. Friedman.

Tymczasem jakość życia po zastosowaniu bardziej zaawansowanych terapii zmienia się nie do poznania.
„Do programu z lekiem zostałam zakwalifikowana w grudniu. W pierwszą noc po podaniu leku poczułam tak ogromne rozluźnienie mięśni, że pomyślałam, że stał się cud. Co prawda nie trwało to długo, bo kalibracja tego leku też wymaga czasu, ale już wiem, do czego mam dążyć i czego mogę oczekiwać” – opowiada Anna Knopkiewicz.

Podobne odczucia miał Paweł Kaczmarek.
„Przyszedł czas, kiedy pojawiły się problemy z wchłanianiem, silne dystonie. Moja codzienna praca stanęła pod znakiem zapytania. Miałem szczęście, że lekarz przekazał mnie do specjalistycznego lecznictwa. Musiałem jednak poczekać, aż lek zostanie zarejestrowany w Polsce – ten czas przerwałem tylko dzięki mojemu pracodawcy, który płacił mi za nierefundowane leki. Kiedy w końcu dostałem lek, różnica była olbrzymia. Do izolatki wchodziłem, powłócząc nogami, a po podaniu leku dosłownie wybiegłem z niej. Teraz pracuję, bez problemu wstaję rano z łózka, w nocy mogę samodzielnie przekręcać się na drugi bok. Mogę samodzielnie funkcjonować. Ten lek przywrócił mnie do życia” – mówi Paweł Kaczmarek.

W Polsce terapiami infuzyjnymi jest leczonych średnio 4-5 razy mniej pacjentów niż w innych krajach europejskich.
Dlaczego skoro mamy tak dobre metody leczenia, sytuacja leczenia chorych na Parkinsona w Polsce wciąż się nie poprawia?
„W związku z brakiem dostępności do lekarzy specjalistów od 2 lat prowadzimy Akademię Młodego Parkinsonologa, wykształciliśmy ok. 60 młodych specjalistów – to wyjście naprzeciw lepszemu rozpoznawaniu choroby, lepszej diagnostyce i dostępności do specjalistów w tym zakresie, pierwszy krok do poprawy sytuacji” – mówi prof. dr hab. n. med. Jarosław Sławek kierownik Oddziału Neurologicznego i Udarowego Szpitala św. Wojciecha w Gdańsku, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Redukcja wyceny i pilotaż w szufladzie
Kilka lat temu grupa specjalistów opublikowała tzw. Białą Księgę, gdzie zawarto strategię dla polskiej neurologii, i choroba Parkinsona była jednym z sześciu najważniejszych punktów, którymi się zajęli.

„Choć pierwszy projekt pilotażu – programu opieki koordynowanej nad pacjentem z chorobą Parkinsona – został przygotowany przez Polskie Towarzystwo Neurologiczne już w 2018 roku, a kolejny w 2023 roku, wciąż nie ujrzał światła dziennego. Prace, w których uczestniczyli także przedstawiciele środowiska pacjentów, prowadziliśmy w rekordowo szybkim tempie, ale nasze wysiłki nie przyniosły jak na razie spodziewanego efektu w postaci wdrożenia programu w życie. Projekt trafił do ministerialnej szuflady” – mówi prof. Jarosław Sławek.

Problemy pacjentów chorych na Parkinsona potęguje także nowy plan finansowy dla programów lekowych w neurologii, który zredukował możliwości leczenia – AOTM zaproponował znaczną redukcję wyceny procedur i zabiegów stymulacji głębokich mózgu oraz zmniejszenie do 30 proc. refundacji wymiany części w stymulatorach.

Ponadto za wszczepienie stymulatora rozliczani są tylko neurochirurdzy, płatnik nie uwzględnia procesu kwalifikacyjnego i doglądania tego chorego.

„To blokuje rozwój tej metody, bo przecież do zrealizowania usługi potrzeba też innych specjalistów. Jeśli wycena tych zabiegów się nie zmieni, odbije się to na jej dostępności dla pacjentów. Poza tym, by móc je bezpiecznie realizować, musimy mieć promesę zapłaty za te procedury” – uważa prof. Koziorowski.

„W Gdańsku środki, które otrzymujemy, nie pokrywają nawet dotychczas leczonych, nie mówiąc o włączaniu nowych pacjentów. A ze względu na brak leczenia w innych województwach mamy ich coraz więcej. Obecnie na liście oczekujących na terapię infuzyjną znajduje się 50 osób, 12 jest już zakwalifikowanych. Leczonych jest zaledwie kilku. Problem refundacji jest kluczowy, żebyśmy mogli skutecznie pomagać pacjentom. Młodszym, którzy dzięki tej metodzie mogą normalnie funkcjonować, i starszym, którzy rzadziej dzięki niej wymagają specjalistycznej opieki” – ocenia prof. Sławek.

Konieczne rozwiązania systemowe
Ostania retaryfikacja jest dla środowiska specjalistów kompletnie niezrozumiała.
„Choroba Parkinsona jest przykładem choroby interdyscyplinarnej, gdzie zajmując się pacjentem, musimy mieć wiedzę z dziedziny dermatologii – bo terapie infuzyjne wiążą się z problemami skórnymi, urologii – bo powodują problemy z oddawaniem moczu, dietetyki – bo towarzyszą im zaparcia i inne problemy z przewodem pokarmowym, fizjoterapii – aby aktywizować pacjentów, psychiatrii – bo często towarzyszy im depresja. Do tego terapie infuzyjne i DBS to skomplikowane procedury, w trakcie których napotykamy na wiele różnych problemów” – zwraca uwagę prof. Koziorowski.

„Są w leczeniu tej choroby pewne sukcesy, ale brakuje nam kompleksowego myślenia. To powinno leżeć w interesie państwa, żeby wiedzieć, na co wydawane są pieniądze, a dziś płatnik refunduje wszczepienie stymulatora i dalej nikt nie interesuje się, co się z pacjentem i z urządzeniem, które mu wszczepiono, dzieje. To jest niezrozumiałe” – twierdzi prof. Friedman.

Liczba pacjentów chorych na Parkinsona wraz ze starzeniem się społeczeństwa będzie wzrastać – według prognoz z 6 mln w 2016 r. do 16 mln w 2040. Problem będzie narastał, dlatego musimy umieć go systemowo rozwiązywać, poukładać te terapie, rozdzielić czym maja się zajmować neurochirurdzy, czym neurolodzy.

„Na świecie pojawiły się już unowocześnione stymulatory i stymulatory inteligentne, które są droższe i wymagają więcej nakładu pracy, jeśli chodzi o ich programowanie. Czekamy na leki, które będą spowalniały postęp choroby, i one prędzej czy później się pojawią, więc powinniśmy być na to przygotowani. Potrzebna jest nam struktura, czyli sieć ośrodków, gdzie można wykonać diagnostykę, w tym badania genetyczne, i przeprowadzać diagnozę różnicową. Poukładać współpracę z ośrodkami ogólnymi, które mogą prowadzić tego chorego przez pierwszych 5-6 lat, a później przekazywać go do ośrodków specjalistycznych. Zróbmy chociaż pilotaż, przekonajmy się, jak to działa. W tej chwili ci pacjenci przynoszą państwu same straty, bo chociażby samo złamanie szyjki kości udowej występuje u nich sześciokrotnie częściej niż u ich rówieśników, a leczenie takiego złamania jest przecież bardzo kosztowne” – zwraca uwagę prof. Koziorowski.

Pacjenci się nie skarżą
Do biura Rzecznika Praw Pacjenta wpływa rocznie 90 tys. zgłoszeń, 800 z nich jest od pacjentów neurologicznych, w tym od chorych na Parkinsona zaledwie kilkadziesiąt.

„Pacjenci zgłaszają brak kompleksowości leczenia, kłopoty z dostaniem się do poradni. Najbardziej niepokojące dla nas jest to, że są duże nierówności w zdrowiu. Załapanie się na leczenie często jest kwestią szczęścia. Chorzy czekają na terapie miesiącami – jest problem z dostępem do leczenia i do rehabilitacji. Tak nie może być. Deklarujemy swoją pomoc, zgłosimy swoje wnioski do MZ, potrzebujemy tylko więcej głosów od samych pacjentów” – mówi Joanna Niewiadomska z Biura Rzecznika Praw Pacjenta.

Źródło: PAP MediaRoom
Od ponad dwóch lat Ogólnopolski Związek Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej (OZŚWM) intensywnie pracuje nad wdrożeniem nowoczesnego modelu opieki, dedykowanego pacjentom cierpiącym na przewlekłą niewydolność oddechową. We współpracy z Agencją Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) opracowano kompleksowy projekt, który zakłada m.in. wykorzystanie nowoczesnych technologii, takich, jak telemonitoring i teleopieka. Te innowacyjne narzędzia mogłyby nie tylko poprawić jakość opieki, ale także  w znacznej mierze zoptymalizować jej koszty. Pomimo obiecujących wyników pilotażu przeprowadzonego już przez dwóch świadczeniodawców, projekt utknął w resorcie zdrowia i wciąż czeka na realizację.
Proponowany model mógłby skutecznie rozwiązać kluczowe problemy systemowe, w tym nadmierne obciążenie specjalistów, takich jak anestezjolodzy i pulmonolodzy, oraz zapewnić bardziej efektywne zarządzanie dynamicznie rosnącą liczbą pacjentów wymagających domowej wentylacji mechanicznej. Dziś ich liczba przekroczyła już liczbę 14 000 osób. Zaniechanie wdrożenia tego projektu, to nie tylko zmarnowana szansa na poprawę systemu opieki zdrowotnej, ale również przejaw ignorowania zbliżającego się nieuchronnie poważnego kryzysu.

Główne założenia nowego modelu wentylacji mechanicznej:

 
Dr Robert Suchanke, prezes zarządu OZŚWM podkreśla, jak istotne byłoby wdrożenie tych założeń w praktyce:
„Korzyści z wdrożenia nowego modelu byłyby odczuwalne dla wszystkich interesariuszy. Pacjenci zyskaliby większe poczucie bezpieczeństwa i lepszy komfort życia, natomiast Narodowy Fundusz Zdrowia mógłby znacząco zredukować wydatki związane z hospitalizacjami oraz długotrwałą opieką w warunkach stacjonarnych. Jednym z kluczowych elementów nowego modelu jest wprowadzenie cotygodniowego monitoringu stanu zdrowia pacjentów oraz okresowych badań diagnostycznych. Pozwoliłoby to na znaczną poprawę jakości opieki. Niestety, pomimo oczywistych korzyści, projekt nadal nie został wprowadzony w życie, a pacjenci i świadczeniodawcy pozostają w stanie niepewności.”
Zwracała na to uwagę Dorota Mańkowska, kierownik Działu Świadczeń Gwarantowanych i Zmian Systemowych w AOTMiT która podczas ostatniej edycji konferencji Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, poświęconej opiece długoterminowej zaznaczyła, że obecny model świadczenia jest zbyt ograniczony i wymaga rozszerzenia  o dodatkowe elementy wsparcia:

– Pacjenci wentylowani mechanicznie często potrzebują nie tylko wsparcia oddechowego, ale także rehabilitacji, pomocy psychologicznej i żywienia medycznego. Kompleksowa opieka to nie tylko większy komfort dla pacjentów, ale także mniejsze obciążenie dla ich rodzin – powiedziała Mańkowska.

 
Opieka długoterminowa poza priorytetami polskiej prezydencji w UE
 
Z dniem 1 stycznia 2025 roku Polska objęła prezydencję w Radzie Unii Europejskiej, definiując kluczowe obszary działań, takie jak profilaktyka zdrowotna, zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży, cyfrowa transformacja oraz bezpieczeństwo lekowe. Niestety, opieka długoterminowa, w tym wentylacja mechaniczna, nie znalazła się w tym katalogu, pomimo wcześniejszych zapowiedzi.
 
Maciej Sikora, członek zarządu OZŚWM, komentuje tę decyzję:
„Wykluczenie opieki długoterminowej z priorytetów polskiej prezydencji w UE jest niezrozumiałe i niepokojące. Pominięto kluczowy obszar, który dotyczy dziesiątek tysięcy pacjentów wymagających kompleksowej opieki. Kraje rozwinięte od dawna inwestują w rozwój opieki domowej, widząc w niej szansę na poprawę jakości życia pacjentów oraz optymalizację wydatków publicznych. Polska, zmagająca się z większymi wyzwaniami demograficznymi i problemami systemowymi niż pozostali członkowie UE, nie może sobie pozwolić na ignorowanie tego trendu.”
Ekspert OZŚWM wskazuje, że w innych krajach UE, takich jak: Niemcy czy Francja, opieka domowa stanowi fundament systemu zdrowotnego, wspierając proces deinstytucjonalizacji i zapewniając pacjentom możliwość funkcjonowania w komfortowych warunkach domowych, co przekłada się na znaczącą poprawę ich stanu psychicznego i zmniejszenie kosztów leczenia.
 
Korzyści z domowej wentylacji mechanicznej
 
Obecnie z domowej wentylacji mechanicznej w ramach opieki OZŚWM korzysta ponad 14 000 pacjentów. Są to głównie osoby cierpiące na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP) oraz inne poważne schorzenia, takie jak: Klątwa Ondyny, mukowiscydoza, stwardnienie zanikowe boczne (SLA) czy dystrofia mięśniowa. Pacjenci objęci tą formą terapii mogą prowadzić bardziej niezależne życie, co znacząco poprawia ich samopoczucie psychiczne. Regularny monitoring parametrów życiowych zapewnia większe poczucie bezpieczeństwa i zmniejsza ryzyko zaostrzeń chorób. Z finansowego punktu widzenia, opieka domowa  jest znacznie tańsza niż hospitalizacja. Pobyt pacjenta podłączonego do respiratora na oddziale szpitalnym kosztuje od 1 000 do 3 000 zł za dobę, natomiast na oddziale intensywnej terapii ponad 10 000 zł za dobę. Tymczasem koszt domowej opieki wynosi od 107 do 167 zł dziennie w zależności od stopnia zaawansowania choroby.
 
Dr Suchanke podkreśla:
„Domowa wentylacja mechaniczna, to nie tylko efektywne medycznie, ale również ekonomicznie uzasadnione rozwiązanie. Pozwala na znaczące oszczędności w budżecie ochrony zdrowia oraz zwalnia miejsca w szpitalach dla pacjentów w stanie ostrym, wymagających intensywnej opieki. Nie bez znaczenia pozostaje też aspekt ekonomiczny – leczenie w domu może być dla systemu ochrony zdrowia od 10 do 25 razy tańsze niż leczenie  w szpitalu czy ZOL.”
Rosnące nadwykonania
 
Zmianę polityki resortu zdrowia zaczynają coraz bardziej odczuwać członkowie Związku, między innymi w kwestii rozliczeń pacjentów nadlimitowych pozostających pod ich opieką. Narastający deficyt w regulowaniu płatności wobec świadczeniodawców, zaczyna stanowić poważne zagrożenie dla funkcjonowania wielu świadczeniodawców. Pod znakiem zapytania staje możliwość kontynuowania świadczonej przez nich opieki. Opierając się na niezmienianych od lat planach rzeczowo-finansowanych, oddziały NFZ nie uwzględniają wzrostu liczby pacjentów kwalifikowanych przez szpitale do leczenia domowego. Lawinowo rosnąca ilość chorych na POCHP sprawiła, że mimo objęcia opieką 4 razy mniej pacjentów na 100 tys. mieszkańców niż w krajach zachodnich, to już ponad 3 tys. pacjentów będących podłączonych do respiratorów w domach nie jest aktualnie objęta kontraktami z NFZ.
„Nie możemy dłużej czekać. Jeśli nowy model świadczenia wentylacji mechanicznej nie zostanie przyjęty, a nadwykonania nie zostaną zapłacone, świadczeniodawcy zrzeszeni w OZŚWM będą musieli rozważyć wstrzymanie przyjęć nowych pacjentów. ” – mówi dr Suchanke. „Brak działań ze strony odpowiednich instytucji może zmusić nas do podejmowania drastycznych kroków, których nasi członkowie chcieliby uniknąć” – dodaje Suchanke.
Maciej Sikora, członek zarządu Związku konkluduje:
„Obecna sytuacja pacjentów wymagających domowej wentylacji mechanicznej oraz podmiotów medycznych zajmujących się ich opieką jest krytyczna i wymaga natychmiastowych działań. Nie możemy dłużej tolerować biernej postawy odpowiedzialnego za ten stan rzeczy resortu zdrowia. Zamierzamy nagłośnić problem oraz uświadomić opinii publicznej, jak dramatyczna jest sytuacja, w której się znaleźli członkowie Związku. To nie jest tylko walka o przetrwanie, ale przede wszystkim o godność i życie pacjentów, którzy mogą utracić świadczenie ratujące im życie.”
 
źródło: OZŚWM
Dzięki postępom medycyny, osoby z chorobą Parkinsona mogą być leczone coraz skuteczniej. Współczesne terapie pozwalają przez długi czas kontrolować objawy choroby, choć warunkiem powodzenia jest wczesne rozpoczęcie leczenia. W Polsce dostęp do farmakoterapii choroby Parkinsona jest dobry, znacznie gorzej wygląda organizacja opieki nad tymi chorymi. Pacjenci, zwłaszcza ci będący w zaawansowanym stadium choroby, wymagają bezwzględnie opieki wielodyscyplinarnej, a z tym jest duży problem. Chorzy błądzą po systemie – od jednego specjalisty do drugiego. Rozwiązaniem, korzystnym zarówno dla pacjenta, opiekuna, jak i dla systemu, byłaby opieka koordynowana. Niestety, choć pilotażowy program takiej opieki został opracowany już w maju 2023 roku, do tej pory nie doczekał się wejścia w życie. Czy nadchodzący rok 2025 przyniesie bardzo oczekiwane przez pacjentów i lekarzy wdrożenie?
Choroba Parkinsona jest chorobą neurodegeneracyjną, a u jej podłoża leży obumieranie komórek nerwowych w istocie czarnej mózgu, odpowiedzialnych za produkcję dopaminy. Wraz z postępem choroby, zmiany w mózgu nasilają się, czego efektem jest upośledzenie funkcji poznawczych zaburzenia ruchowe. W okresie zaawansowanym choroby pacjent ma trudności z wykonywaniem codziennych czynności, takich jak mycie się, jedzenie, ubieranie i poruszanie. Konieczna staje się całodobowa pomoc i opieka ze strony innych osób. W Polsce każdego roku choroba Parkinsona jest diagnozowana u prawie 8 tys. osób, a cierpi na nią już ponad 90 tys. osób. Szacuje się, że około 20% pacjentów ma chorobę w stadium zaawansowanym. Nieco częściej chorują mężczyźni, szczególnie po 60. roku życia. Niestety coraz częściej zdarza się, że choroba ta jest diagnozowana u osób młodszych – po 40., a nawet 30. roku życia.

Choć choroba Parkinsona nie skraca istotnie długości życia istotny, to znacząco wpływa na jego jakość. Aby zachować dobrą jakość życia, niezwykle ważne jest, aby już we wczesnym etapie choroby rozpocząć leczenie objawowe. Leczenie to polega m.in. na uzupełnieniu i przeciwdziałaniu niedoborom dopaminy.

„Społeczeństwo ma coraz większą świadomość, że schorzenia neurodegeneracyjne, takie jak m.in. choroba Parkinsona, możemy dobrze leczyć, lub jesteśmy w stanie dobrze kontrolować ich objawy. Dzięki temu pacjenci zgłaszają się do lekarza wcześniej i wielu młodych pacjentów z chorobą Parkinsona pozostaje aktywnych zawodowo i dobrze funkcjonuje w społeczeństwie przez długi czas. Pacjent musi jednak przyjmować leki nawet kilka razy dziennie, czasami kilka preparatów jednocześnie. Na początku leczenia pacjenci zwykle obserwują korzystny efekt działania tych leków przez cały dzień. Choroba jednak postępuje i leki działają coraz krócej. Objawy choroby, takie jak drżenie, spowolnienie ruchów czy problemy z chodzeniem mogą pojawiać się, zanim pacjent zażyje kolejną dawkę leku. Dzięki skutecznemu dialogowi pomiędzy neurologami, pacjentami i Ministrem Zdrowia, polscy pacjenci z zaawansowaną chorobą Parkinsona od siedmiu lat mają dostęp refundacyjny do terapii infuzyjnych w ramach programu lekowego B.90, a dzięki tegorocznej aktualizacji tego programu refundacją objęte są  wszystkie opcje terapeutyczne dostępne w Europie i na świecie. To jest ogromna korzyść zarówno dla pacjentów zmagających się z tym trudnym schorzeniem, jak i ich opiekunów. Niestety nadal są w Polsce chorzy, którzy ze względu na miejsce zamieszkania mają utrudniony dostęp do nowoczesnych terapii. Wynika to z niewystarczającej liczby specjalistów zajmujących się leczeniem choroby Parkinsona, co przekłada się na niewielką liczbę wyspecjalizowanych ośrodków oraz kolejki oczekujących. Obecnie program B.90 realizuje jedynie 20 placówek w całym kraju. Pacjenci zmagający się z zaawansowaną postacią choroby Parkinsona to przeważnie osoby starsze, nie w pełni sprawne, wymagające wsparcia opiekuna. Dlatego ważne jest, aby mieli oni dostęp do terapii możliwie najbliżej ich miejsca zamieszkania” – mówi Wojciech Machajek, prezes Fundacji Chorób Mózgu.

Gdy leczenie farmakologiczne staje się niewystarczające, pacjentom można zaproponować także leczenie chirurgiczne. Taką metodą jest głęboka stymulacja mózgu (DBS), która polega na wszczepieniu elektrod, wyciszających pracę tych obszarów w mózgu, które są nadmiernie aktywnych w chorobie Parkinsona. W Polsce jest ok. 15 ośrodków wszczepiających DBS. Jest to dosyć poważny zabieg i kosztowna procedura. Dlatego tak ważne jest, żeby chorzy byli prawidłowo do niej kwalifikowani, a obecnie nie zawsze tak się dzieje. Trzeba pamiętać, że samo wszczepienie elektrod to nie wszystko, trzeba jeszcze odpowiednio zaprogramować urządzenie, a następnie monitorować chorego, czyli prowadzić tzw. serwis. Niestety neurologów, którzy zajmują się ustawianiem DBS, jest zbyt mało, ponieważ jest to czynność długotrwała i wymagająca dużych umiejętności, a dodatkowo nie  wyceniona i nie refundowana przez NFZ (w przeciwieństwie do regulacji stymulatorów serca). W efekcie osoby z DBS są zmuszone do korzystania z prywatnych świadczeń, co nie powinno mieć miejsca” – podkreśla Wojciech Machajek.

Największą bolączką jest organizacja opieki nad pacjentem. „W leczeniu choroby Parkinsona, która jest chorobą multidyscyplinarną, konieczna jest współpraca wielu specjalistów – m.in. neurologa, psychiatry, psychologa, logopedy, dietetyka, rehabilitanta czy specjalisty terapii behawioralnej. W chorobie zaawansowanej często dochodzi do powikłań, takich jak złamania kości udowej, pojawiają się problemy urologiczne, kardiologiczne, powstają odleżyny i trudności z oddychaniem. Dlatego niezbędna jest kompleksowa opieka koordynowana. Opieka nad pacjentami z chorobą Parkinsona powinna być prowadzona w wybranych centrach referencyjnych i obejmować wszystkie elementy terapii, dostosowanej do różnych etapów choroby – leczenie farmakologiczne, leczenie chirurgiczne i wyspecjalizowaną, kompleksową rehabilitację. Program koordynowanej opieki specjalistycznej (KOS) byłby najlepszą formą leczenia pacjentów z chorobą Parkinsona pod względem farmakoekonomicznym. Taka zintegrowana opieka byłaby też z ogromną korzyścią dla osób chorych, które obecnie błąkają się w systemie opieki zdrowotnej” – wyjaśnia Wojciech Machajek.

Na początku 2023 roku resort zdrowia zlecił Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji opracowanie pilotażu takiego programu wraz z wyceną świadczenia. Rozpoczęły się intensywne prace, w których z dużym zaangażowaniem uczestniczyli eksperci neurolodzy i przedstawiciele środowiska pacjentów. Dzięki rekordowemu tempu działania, projekt pilotażu kompleksowej opieki nad pacjentem z chorobą Parkinsona, opracowany w najdrobniejszych szczegółach,  był gotowy maju 2023. Pilotaż miał ruszyć jesienią 2023 i objąć województwa pomorskie, mazowieckie i dolnośląskie. Tak się jednak nie stało.

Mamy ogromną nadzieję, że Minister Zdrowia i Prezes NFZ wprowadzą w życie to bardzo potrzebne pacjentom rozwiązanie w nadchodzącym roku, bo pacjenci z chorobą Parkinsona nie mogą już dłużej czekać. Liczymy na to, że ważnym krokiem w budowaniu dialogu pomiędzy wszystkimi interesariuszami, prowadzącym do niezbędnych zmian systemowych w leczeniu chorób neurologicznych okaże się powołanie Parlamentarnego Zespołu ds. Chorób Ośrodkowego Układu Nerwowego w Sejmie RP” – kończy Wojciech Machajek.

źródło: Ad Meritum

Polski system ochrony zdrowia jest w tej chwili słabo przygotowany na sytuacje kryzysowe, jak kolejne pandemie czy katastrofy naturalne. Poprawy wymaga w zasadzie każdy jego element: od polityki kadrowej, poprzez finansowanie świadczeń, aż po rozwiązania prawne – wynika z raportu omawianego przez ekspertów podczas konferencji „Zmiany w Ochronie Zdrowia 2024”. Wskazują oni, że nie wyciągnęliśmy wniosków z pandemii COVID-19.
 Decydenci muszą mieć świadomość tego, że kryzysy będą się powtarzać, że COVID-19, wojna, powodzie i inne kryzysy środowiskowe czy gospodarcze, które mogą nas nawiedzać, będą wymagały elastyczności, odporności i odpowiedniego reagowania, żeby zabezpieczyć dostęp do świadczeń zdrowotnych – mówi agencji Newseria Biznes dr hab. Iwona Kowalska-Bobko, profesor UJ, dyrektorka Instytutu Zdrowia Publicznego, Wydział Nauk o Zdrowiu Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Pandemia COVID-19 była bezprecedensowym wyzwaniem dla systemów zdrowotnych na całym świecie, również w Polsce. Wiele z nich stanęło na skraju wydolności, próbując poradzić sobie z rozprzestrzenianiem wirusa i zapewnieniem doraźnej opieki, jednocześnie walcząc o utrzymanie podstawowych świadczeń oraz zapewnienie bezpieczeństwa pacjentów i personelu medycznego. Pomimo istniejących planów reagowania kryzysowego początkowe reakcje na tę sytuację były chaotyczne i nieskoordynowane, co tylko zaostrzyło skutki pandemii. COVID-19 zwrócił uwagę na kwestię odporności systemu ochrony zdrowia oraz przygotowania go na kolejne kryzysy – wynika z raportu „Matryca oceny zrównoważenia i odporności ochrony zdrowia”, opracowanego m.in. przez prof. Iwonę Kowalską-Bobko oraz dr Małgorzatę Gałązkę-Sobotkę, dyrektorkę Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia na Uczelni Łazarskiego. Publikacja, która powstała w ramach PHSSR – Partnerstwa na rzecz Zrównoważonego i Odpornego Systemu Ochrony Zdrowia (wspólna inicjatywa Światowego Forum Ekonomicznego, London School of Economics i AstraZeneca), pokazuje, że polski system ochrony zdrowia jest w tej chwili słabo przygotowany na sytuacje kryzysowe, jak kolejne pandemie czy katastrofy naturalne. Poprawy wymaga w zasadzie każdy jego element: od polityki kadrowej, poprzez finansowanie świadczeń, aż po niejasne i nieprecyzyjne rozwiązania prawne.

 Wygląda na to, że nie wyciągnęliśmy wniosków z pandemii COVID-19, ponieważ poprzednia wersja matrycy, którą stworzyliśmy na potrzeby pomiaru odporności systemu, odnotowała lepsze wskaźniki niż obecnie. To oznacza, że najprawdopodobniej COVID-19 zmobilizował nas do tego, żeby na początku zabezpieczyć pewne działania na rzecz potencjalnych kryzysów. Natomiast pamięć jest niestety krótka – i to nie tylko w systemie ochrony zdrowia, ale generalnie pamięć ludzi dotycząca kryzysu COVID-19 i obostrzeń, które były wymagane od nas wszystkich, czyli m.in. mycia rąk, noszenia maseczek i pewnej ostrożności, jeśli chodzi o przenoszenie infekcji. To poszło w zapomnienie. Tak więc obawiam się – na co wskazują też wyniki naszych badań – że ta lekcja nie została odrobiona, wiele jeszcze przed nami. Nasza odporność na kryzysy jest na średnio niskim poziomie – mówi prof. Iwona Kowalska-Bobko.

Jak wskazuje, jednym z priorytetowych obszarów, w których należy wzmocnić odporność systemu ochrony zdrowia, są kwestie dotyczące finansowania świadczeń.

 To jest bardzo ważna sprawa, ponieważ pieniędzy w systemie nam po prostu brakuje i powinniśmy się wykazać szczególną ostrożnością, jeśli chodzi o ich wydatkowanie, zwłaszcza tych, które są w rezerwach kryzysowych – mówi ekspertka Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Musimy koncentrować się na gromadzeniu zasobów finansowych i nie tylko finansowych oczywiście, na to, aby radzić sobie z takim kryzysem.

Jak wynika z raportu, system zdrowotny w Polsce słabo wypada również pod kątem zrównoważonego rozwoju i zielonej transformacji, do czego przyczynia się m.in. to, że średni wiek polskich szpitali wynosi ok. 50 lat. Przestarzała infrastruktura pociąga za sobą konieczność dużych nakładów inwestycyjnych, co jest jednym z czynników hamujących wdrażanie reform.

– To nie jest tak, że dyrektorzy i menedżerowie jednostek ochrony zdrowia nie zauważają wagi tych zjawisk. Natomiast ze względu na infrastrukturę i finansowanie mamy problem z wdrażaniem dobrych praktyk środowiskowych w systemie ochrony zdrowia, zidentyfikowanych już w krajach, które poszły bardziej w kierunku wdrażania zielonej transformacji i zrównoważonych praktyk środowiskowych – mówi prof. Iwona Kowalska-Bobko.

Z raportu „Matryca oceny zrównoważenia i odporności ochrony zdrowia” wynika, że polski system stosunkowo dobrze radzi sobie natomiast z wdrażaniem cyfryzacji. Rozwój cyfrowych usług przyspieszyła – a wręcz wymusiła – pandemia COVID-19. Według ekspertów przygotowanie polskiego systemu ochrony zdrowia na kolejne takie kryzysy wymaga zaś m.in. szerokiej, międzysektorowej współpracy i opracowania odpowiedniej strategii w tym kierunku.

 Będziemy budować Indeks Zrównoważenia Odporności Systemu Ochrony Zdrowia. Będziemy wykorzystywać przede wszystkim wskaźniki ilościowe, które pokażą nam, w jakim miejscu jesteśmy. Chcielibyśmy również co roku przedstawiać wersję takiego indeksu, żebyście państwo zobaczyli, jak ten system w sensie ilościowym równoważy się i uodparnia, albo niestety nie robi tego – zapowiada dyrektorka Instytutu Zdrowia Publicznego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jak podkreśla, tego typu wskaźniki są o tyle istotne, że koncentrują się nie tylko na kwestiach związanych ze zdrowiem, lecz również międzysektorowo – na kwestiach związanych ze środowiskiem.

– W zdrowiu publicznym od lat posługujemy się wskaźnikami, które mamy łatwo zdefiniowane i o których mówimy. To jest średnia długość życia w chwili urodzenia, średnia długość życia w zdrowiu czy inne wskaźniki dotyczące liczby lekarzy, pielęgniarek, liczby łóżek w systemie. Natomiast trudniej definiowalne są wskaźniki, które dotykają kilku sektorów – zdrowia i środowiska, zdrowia i edukacji, zdrowia i pomocy społecznej, zdrowia i rynku pracy – mówi prof. Iwona Kowalska-Bobko. – Bardzo ważne jest budowanie międzysektorowej współpracy i dobrze by było, żebyśmy się zaczęli komunikować, używając tych samych miar, którymi mogą być właśnie takie wskaźniki.

źródło: newseria

Strona społeczna Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia przedstawiła stanowisko w sprawie finansowania systemu ochrony zdrowia w 2024 r. oraz 2025 r. W obliczu niezwykle trudnej sytuacji finansowej Narodowego Funduszu Zdrowia, pracodawcy oraz pracownicy mówią jednym głosem, domagając się zapewnienia bezpieczeństwa finansowego systemu ochrony zdrowia w Polsce. W oficjalnym stanowisku przedstawiciele ośmiu organizacji pracodawców i central związkowych domagają się m.in. zmian w projekcie ustawy budżetowej na 2025 r. czy wycofania zmian wprowadzonych w grudniu 2022 r. w ramach nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, które obciążyły budżet NFZ kosztami finansowania zadań wcześniej pokrywanych z budżetu państwa.
Sygnatariusze wspólnego stanowiska strony społecznej Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia w sprawie finansowania ochrony zdrowia w 2024 r. oraz 2025 r. podkreślają, że system ochrony zdrowia w Polsce boryka się obecnie z szeregiem poważnych wyzwań. Dotyczą one m.in. poziomu finansowania publicznego, co niesie istotne zagrożenia m.in. w obszarze zapewnienia pacjentom szerokiego i równego dostępu do świadczeń zdrowotnych, dostępności do nowych technologii medycznych, profilaktyki chorób czy organizacji opieki nad pacjentami. W odpowiedzi na trudną sytuację finansową NFZ, sygnatariusze pisma przedstawiają postulaty obejmujące propozycje zmian, których celem jest zapewnienie bezpieczeństwa finansowego systemu ochrony zdrowia w Polsce.

Wątpliwości strony społecznej dotyczą m.in. wysokości środków zaplanowanych na finansowanie ochrony zdrowia w Polsce w latach 2024 oraz 2025. Aby uniknąć gwałtownego spadku sprawności systemu i ograniczenia dostępności do świadczeń, sygnatariusze stanowiska opowiadają się za skierowaniem w ramach prac nad projektem nowelizacji ustawy budżetowej na 2024 r. dotacji podmiotowej dla NFZ w kwocie zapewniającej bezpieczeństwo zdrowotne oraz stabilność finansową podmiotów leczniczych. W odniesieniu do planu budżetowego na kolejny rok, uznają zaś za niezbędne zwiększenie wartości dotacji podmiotowej do NFZ do poziomu umożliwiającego zapewnienie ciągłości finansowania zobowiązań przez płatnika publicznego.

We wspólnym stanowisku znalazło się także odwołanie do stanowiska Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia z 5 listopada 2021 r. dotyczącego konieczności skierowania wzrostu nakładów publicznych na ochronę zdrowia w 50% na realizację ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych oraz pozostałej kwoty na wzrost dostępności świadczeń opieki zdrowotnej i technologie obecnie niedostępne w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia.

Na liście postulatów strony społecznej znalazła się również propozycja odwrócenia obciążających budżet NFZ zmian wprowadzonych nowelizacją ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Realizacja tego punktu oznaczałaby powrót do finansowania określonych świadczeń oraz składek na ubezpieczenie zdrowotne z budżetu państwa. Chodzi m.in. o finansowanie zespołów ratownictwa medycznego, świadczeń wysokospecjalistycznych czy bezpłatnych leków dla seniorów i kobiet w ciąży.

Pod wspólnym stanowiskiem strony społecznej Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia w sprawie finansowania ochrony zdrowia w 2024 r. oraz 2025 r. podpisali się przedstawiciele: Business Centre Club, Federacji Przedsiębiorców Polskich, Konfederacji Lewiatan, Pracodawców RP, Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, NSZZ „Solidarność” oraz Związku Rzemiosła Polskiego. 

źródło: Public Policy
21 sierpnia 2024 r. Ministerstwo Zdrowia skierowało do konsultacji zewnętrznych projekt Rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie wykazu Wojewódzkich Ośrodków Monitorujących. Rozporządzenie jest aktem wykonawczym do ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej i stanowi kolejny etap wdrażania sieci. 

Funkcję Wojewódzkich Ośrodków Monitorujących pełnić będą w danym województwie podmioty, które poza kwalifikacją do najwyższego poziomu sieci onkologicznej (SOLO III)  posiadają największy procentowy udział zrealizowanych świadczeń opieki zdrowotnej w województwie w obszarach, o których mowa w art. 8 ust. 1 ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej (tj. leczenie zabiegowe chirurgiczne, chemioterapia i inne metody leczenia systemowego oraz radioterapia onkologiczna), w odniesieniu do zrealizowanych świadczeń z tego zakresu na terenie danego województwa przez wszystkie podmioty zakwalifikowane do SOLO III poziomu.

 Zadania Wojewódzkich Ośrodków Monitorujących to m.in.:

Projekt rozporządzenia realizuje założenia reformy zapisane w ramach kamienia milowego nr D7G w Krajowym Planie Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO).

Projekt rozporządzenia

źródło: MZ

6 sierpnia 2024 r. dbyło się spotkanie Zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP) z Minister Zdrowia Izabelą Leszczyną, wiceministrem Jerzym Szafranowiczem, Prezesem Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji Danielem Rutkowskim oraz wiceprezesem Narodowego Funduszu Zdrowia Jakubem Szulcem.

Podczas spotkania poruszono tematy:
– podwyżek minimalnego wynagrodzenia w ochronie zdrowia,
– płatności za nadwykonania w świadczeniach limitowanych i nielimitowanych,
– zbyt niskiej wyceny świadczeń,
– zmian systemowych w szpitalnictwie.
 
Prezes OZPSP Waldemar Malinowski podkreślił, że w obecnej sytuacji większość środków, którymi dysponują szpitale są przeznaczane na podwyżki dla personelu. Zaznaczył również, że obecna wycena świadczeń jest na zbyt niskim poziomie. Trudno jest mówić w takie sytuacji o poprawie funkcjonowania całego systemu ochrony zdrowia.
 
Ponadto zwrócił uwagę, że brak płatności za nadwykonania w świadczeniach limitowanych i nielimitowanych burzy płynność finansową szpitali i zagraża ich dalszemu funkcjonowaniu.
 
W kwestii zmian systemowych w szpitalnictwie Prezes Waldemar Malinowski zaoferował pełną chęć współpracy. W najbliższych tygodniach planowane są pierwsze spotkania w terenie z przedstawicielami samorządów i dyrektorów szpitali ze stroną rządową. Zarząd OZPSP przekazał również Pani Minister zestawienie spraw, które dotyczą kwestii deregulacyjnych, zmniejszających wymogi ustaw, rozporządzeń MZ oraz zarządzeń NFZ.
 
źródło: OZPSP
zdjęcie: MZ (twitter)
Minister zdrowia mówi nałogom stanowcze – nie, i zapowiada działania na rzecz zwiększenia akcyzy na papierosy i alkohol. Ponadto resort chce wdrożyć zakaz aromatów w podgrzewaczach tytoniu oraz zakaz sprzedaży jednorazówek e-papierosów. – Bez wątpienia wzrost ceny używek (papierosów i alkoholu) może spowodować ograniczenie dostępu do nich młodych ludzi, którzy z reguły nie dysponują znacznymi środkami finansowymi. W pierwszej kolejności należałoby jednak przede wszystkim egzekwować istniejące przepisy. – ocenia dr Janusz Krupa, prezes Instytutu Człowieka Świadomego, współautor raportu „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik ryzyka zdrowotnego w Polsce”.
Jak pokazują dane Instytutu Zdrowia Akademii Polonijnej w Częstochowie – rocznie Polacy wypalają około 50 miliardów papierosów. Jeżeli chodzi o papierosy elektroniczne, liczba jest zdecydowanie mniejsza, ale i tak duża – 100 milionów. Na wyroby tytoniowe w 2019 roku wydaliśmy kwotę 28 mld zł.

Niemal 5 milionów Polaków jest uzależnionych od alkoholu, z czego leczenia wymaga 1,5 mln a poddaje się mu jedynie 15 proc. W 2023 roku wydaliśmy na zakup wódki 16,8 mld zł; na zakup piwa 22,8 mld zł.

Według Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych PARPA, w 2022 roku 1,5 mln dzieci w Polsce wychowywało się w rodzinach alkoholowo uzależnionych – jest to 21,5 proc. wszystkich dzieci w Polsce i 4 proc. populacji Polski.

MZ i walka z używkami wśród nieletnich
Minister zdrowia Izabela Leszczyna chce zakazać sprzedaży dzieciom i młodzieży do lat 18 – papierosów elektronicznych, które nie mają w swoim składzie nikotyny. Jak podkreśla Leszczyna, nie może tak być, by dzieci wdychały toksyczne substancje.

Resort zdrowia kończy właśnie pracę nad projektem zakazu sprzedawania alkoholu na stacjach benzynowych w godzinach od 22 wieczorem do 6 rano. Nowe prawo ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2025 roku.

W opinii dr Janusza Krupy, specjalisty medycyny rodzinnej, prezesa Instytutu Człowieka Świadomego, współautora raportu „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik ryzyka zdrowotnego w Polsce”, którego medicalpress poprosiło o wypowiedź – w pierwszej kolejności należałoby przede wszystkim egzekwować istniejące przepisy.

Zakaz sprzedaży wyrobów tytoniowych osobom niepełnoletnim! Zabrzmi to dziwnie, ale ponad połowa osób przed 18 rokiem życia nie ma w Polsce żadnych problemów z zakupem papierosów tradycyjnych lub e-papierosów, podgrzewaczy tytoniu – wskazuje dr Krupa. – Bez wątpienia wzrost ceny używek (papierosów i alkoholu) może spowodować ograniczenie dostępu do nich młodych ludzi, którzy z reguły nie dysponują znacznymi środkami finansowymi. Kolejny krok to wycofanie jednorazowych e-papierosów, po które młodzi sięgają bardzo często. Pozostałe propozycje trzeba rozważyć bardzo starannie, bo mogą okazać się, paradoksalnie, bardzo negatywne w skutkach. – zaznacza ekspert. – W opublikowanym niedawno raporcie „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik ryzyka zdrowotnego w Polsce” przedstawiamy szeroką analizę rozwiązań stosowanych w Polsce i na świecie oraz aktualnych wytycznych organizacji krajowych i międzynarodowych, w tym zaleceń AOTMiT służących ograniczeniu lub wyeliminowaniu nałogu palenia w społeczeństwie. Wraz z ekspertami wskazaliśmy kluczowe rekomendacje zmian systemowych, które pozwolą ograniczyć palenie tytoniu i realnie wesprzeć osoby zmagające się z uzależnieniem, m.in. poradnictwo antytytoniowe w POZ, stworzenie poradni antytytoniowych, wdrożenie narodowej strategii antytytoniowej. 

W wielu krajach stosuje się mechanizmy fiskalne uzależnione od szkodliwości wyrobów nikotynowych, tzn. im produkt bardziej szkodliwy tym większy podatek, takie rozwiązanie wdrożyła m.in. Szwecja. Przypominamy, że Szwecja jest pierwszym krajem w Europie, który osiągnął status „kraju wolnego od dymu tytoniowego”, gdzie tradycyjne papierosy pali poniżej 5% dorosłej populacji. Badania potwierdziły, że dym tytoniowy zawiera najwięcej substancji kancerogennych i toksycznych (najnowszy przegląd systematyczny).

Agata Nowicka, członek zarządu Stowarzyszenia Walki z Rakiem Płuca, oddział w Szczecinie, w rozmowie z medicalpress chwali przygotowany przez resort zdrowia projekt regulacji wprowadzający zakaz sprzedaży e-papierosów bez nikotyny osobom poniżej 18 roku życia, uważając go za jak najbardziej właściwy. Jednak to za mało żeby rozwiązać obecny problem.

Beznikotynowe jednorazówki po pierwsze stanowią niewielki udział w rynku, po drugie zakaz dotyczący sprzedaży jednorazówek z nikotyną oraz tradycyjnych papierosów istnieje od wielu lat i nie stanowi żadnej realnej bariery gdyż nie jest respektowany przez sprzedawców – zauważa i dodaje: – Dzieci nawet nie muszą w internecie kupować ani prosić starszych kolegów. Kupują sobie samodzielnie jak gumę czy batonik. Kontrola pełnoletności jest zjawiskiem marginalnym. Kontrola i kary nakładane na sprzedawców powinny być na tyle wysokie idące w setkach tysięcy, aby absolutnie każdy sprzedawca realizował obowiązek kontroli.

Zdaniem Nowickiej zakaz atrakcyjnych dla dzieci dodatków smakowych odnoszący się do wszystkich produktów tytoniowych i wszystkich e-papierosów z pewnością ograniczyłby zainteresowanie osób nieletnich tymi wyrobami.

Jak wynika z przeprowadzonych badań uczniowie w szkołach podstawowych w Polsce wapują arbuza, truskawkę i colę w jednorazówkach! Polska należy do czołówki krajów Unii Europejskiej pod względem deklarowanego używania jednorazowych e-papierosów przez osoby poniżej 18 roku życia. Powinniśmy więc w sposób zasadniczy rozwiązać problem. Jednak z publicznych wypowiedzi przedstawicieli resortu zdrowia wynika, że takiego zakazu szybko w Polsce nie będzie. Fakt ten został pozytywnie odebrany przez młodzież, która komentuje decyzję ministerstwa zdrowia w następujący sposób:Pogrozili palcem, postraszyli i dali żyć” – podsumowuje Agata Nowicka.

Papierosy tradycyjne pali około 24 proc. uczniów w Polsce
Uzależnienie od nikotyny wśród nastolatków i młodych dorosłych w Polsce przyjmuje skalę prawdziwej plagi i zdaniem ekspertów medycznych oraz organizacji pozarządowych w Polsce w tej grupie wiekowej stanowi największy problem w zakresie zdrowia publicznego – tłumaczy Agata Nowicka, członek zarządu Stowarzyszenia Walki z Rakiem Płuca, oddział w Szczecinie. – W ostatnim czasie przeprowadzonych zostało wiele badań i analiz w tym temacie m.in. przez Rzecznika Praw Dziecka, Polskie Towarzystwo Postępów w Medycynie  jak również nasze Stowarzyszenie. Dane pomimo różnych metodologii i skali badanej populacji są zbliżone do siebie  i wysoce niepokojące 8 na 10 (78 proc.) przyznaje, że używa e-papierosów regularnie, z czego zdecydowana większość (87 proc.) wapuje te aromatyzowane o smakach owoców lub słodyczy. Papierosy tradycyjne pali około 24 proc. uczniów, a podgrzewaczy tytoniu używa około 7 proc. nastolatków. To owocowe jednorazówki królują dziś  niepodzielnie wśród młodzieży szkolnej. Smaki jakie tylko można sobie wymarzyć.

Jak podkreśla Nowicka, nie wiadomo dokładnie, jakie substancje oprócz nikotyny zawierają jednorazówki, a zatem jak bardzo są trujące gdyż nie są badane przed wprowadzeniem na polski rynek.

Urząd podlegający bezpośrednio Ministerstwu Zdrowia wydaje zezwolenie jedynie na podstawie deklaracji producenta i pomimo wielu apeli zarówno o strony pozarządowej jak i Rzecznika Praw dziecka czy Towarzystw Medycznych nie udało się wprowadzić obowiązku badania substancji chemicznych zawartych w jednorazowych e-papierosach. Wiadomo za to, że smakowe jednorazówki są czynnikiem inicjującym nałóg u polskich dzieci.    

Czynniki wywołujące nałóg
Możliwy schemat popadnięcia w nałóg – temu zagadnieniu nie poświęciliśmy w raporcie zbyt wiele miejsca, koncentrując się głównie na osobach dorosłych, już palących – mówi dr Janusz Krupa, współautor raportu „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik ryzyka zdrowotnego w Polsce”. – Ten schemat od wielu lat jest jednak taki sam – jest to głównie wpływ grupy rówieśniczej (szkoła, studia), młodzi ludzie chcąc dobrze funkcjonować w takich grupach sięgają po wszelkiego rodzaju używki – w tym papierosy i inne wyroby nikotynowe, ale nie tylko. Podobny mechanizm dotyczy alkoholu, narkotyków, dopalaczy. Nie bez znaczenia jest środowisko rodzinne – w rodzinach akceptujących takie zachowania inicjacja takich zachowań jest ułatwiona.

Jak mówi Agata Nowicka, istnieje kilka czynników wyzwalających nałóg, żaden nie jest jednak wiodący i mogą występować łącznie.
Jednym z nich jest nałóg nikotynowy w rodzinie. Wówczas dziecko, jako bierny palacz może być bardziej podatne – wyjaśnia. – Smak papierosów oraz zapach rodziców i domu jednych mogą skutecznie odstraszać i działać jak szczepionka, a dla innych będzie to kontynuacja stylu życia rodziców. Inicjacja jednak w znakomitej większości odbywa się przez jednorazowe e-papierosy nasycone syntetycznymi dodatkami smakowymi o finezyjnych nazwach. Nie śmierdzą, są smaczne, modne i można je łatwo dzielić z kolegami smakując nowe aromaty.

Rola edukacji wczesnoszkolnej w walce z nałogami  
W opinii ekspertów równie ważna jak przepisy jest edukacja wczesnoszkolna.

Powinna być dostosowana do wieku, angażująca, interaktywna i oparta o nowoczesne narzędzia komunikacji. Jako organizacja pozarządowa prowadzimy kampanie „Wdychasz czy Oddychasz” na terenie województwa zachodniopomorskiego, mamy doświadczenie i wiemy jak to robić żeby dotrzeć do młodych – mówi Agata Nowicka, członek zarządu Stowarzyszenia Walki z Rakiem Płuca, oddział w Szczecinie. – Proponowaliśmy Ministerstwu Edukacji współpracę, aby podzielić się wiedzą i zwiększyć zakres kampanii o inne województwa. Mamy nadzieję, że MEN będzie chciał podjąć ten temat właśnie we współpracy z NGO tak jak to zrobił w przypadku edukacji seksualnej z Fundacją Ani Rubik czy psychologicznej z Fundacją Martyny Wojciechowskiej.

Zobacz raport „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik ryzyka zdrowotnego w Polsce”

 
 
źródło: Maredicalpress, autor: red. Katarzyna Redmerska

Pacjenci kardiologiczni przygotowali i przestawili 5 priorytetów dotyczących osób ze schorzeniami sercowo-naczyniowymi. Zakładają one między innymi stworzenia idealnego modelu opieki dla rodzin obciążonych hipercholesterolemią rodzinną oraz prowadzenia badań przesiewowych w tym zakresie wśród sześciolatków. Postulaty zostały zaprezentowane podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Kardiologii, które odbyło się w Senacie RP.

Posiedzenie otworzyła przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Kardiologii senator Agnieszka Gorgoń-Komor, która zapowiedziała plany Senatu zmierzające do ogłoszenia roku 2025 rokiem profilaktyki zdrowotnej. Znaczna część posiedzenia dotyczyła profilaktyki i prewencji chorób układu krążenia u dzieci, które według przewodniczącej Zespołu wymagają dofinansowania, zwłaszcza w zakresie diagnostyki.

Najbardziej palące potrzeby z perspektywy pacjentów przestawiła Agnieszka Wołczenko, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń EcoSerce.

– Jeśli chodzi o świadomość społeczną w zakresie leczenia schorzeń sercowo-naczyniowych, to jest ona niewystarczająca, dlatego musimy zrobić wszystko, żeby ją zwiększyć – rozpoczęła Agnieszka Wołczenko.

Trzeba przygotować i wdrożyć takie działania, które pozwolą zapobiec rozwojowi chorób naczyniowo-sercowych. Na przykład hipercholesterolemię rodzinną można wykrywać już u dzieci. Dlaczego tego nie robimy? – pytała prezes Stowarzyszenia EcoSerce.

BADANIA PRZESIEWOWE U 6-LATKÓW

Częściową odpowiedź na to pytanie przyniosły wystąpienia dra hab. Krzysztofa Dyrbusia ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i profesor Małgorzaty Myśliwiec z Uniwersytetu Gdańskiego.

Dr Dyrbuś zaprezentował wstępne wyniki programu przesiewowego „Lipidogram dla pierwszaka – wczesna diagnostyka szansą na skuteczniejsze leczenie” przeprowadzonego wśród uczniów klas pierwszych szkół podstawowych w Zabrzu. Z zebranych danych jasno wynika, że wczesna diagnostyka to prosta droga do szybszego i bardziej skutecznego leczenia chorób układu krążenia.

– Kilkanaście procent pacjentów z zawałem to młodzi ludzie a wczesne wykrycie hipercholesterolemii rodzinnej umożliwia wykrywanie przedwczesnej miażdżycy – mówił dr Dyrbuś. Te niepokojące statystyki pomogły autorom programu przekonać do niego zarówno dyrektorów miejscowych szkół, jak i samorządowców.

Obecnie mamy w Zabrzu 1300 uczniów klas pierwszych, spośród których przebadaliśmy 660 uczniów (49 proc. chłopcy i 51 proc. dziewczynki). Wykonaliśmy im badania ciśnienia oraz krwi i poziomu cholesterolu całkowitego – wyliczał dr Dyrbuś zwracając uwagę na bariery wynikające z trudności w przekonaniu rodziców dzieci z podwyższonym stężeniem cholesterolu o zasadności zgłaszania się do dalszych badań. Zaznaczył jednak, że wyniki pilotażu są bardzo obiecujące i należałoby wdrażać badania przesiewowe w skali całego kraju.

 

DOBRE PRAKTYKI W EUROPIE

Na konieczność prowadzenia badań przesiewowych pod kątem hipercholesterolemii rodzinnej wśród dzieci i na potrzebę tworzenia poradni lipidowych dla dzieci w całej Polsce, zwracała uwagę prof. Małgorzata Myśliwiec.

Ponad rok temu została złożona w resorcie zdrowia Karta świadczenia Opieki Zdrowotnej dotycząca przesiewu 6-latka, który rocznie kosztuje jedynie 15 mln zł, a ma szanse „wyłapania” naprawdę wielu dzieci, bo zgłaszalność na bilans 6-latka sięga 75 procent, więc ten potencjał trzeba wykorzystać – przypomniała prof. Myśliwiec i zaapelowała do obecnych na posiedzeniu przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia o powrót prac nad tym dokumentem.

 

O tym, że przesiewowe programy profilaktyczne sprawdzają się w innych krajach mówiła Magdalena Daccord, dyrektor generalna FH Europe Foundation, która zaprezentowała przykłady dobrych praktyk w leczeniu hipercholesterolemii rodzinnej w Polsce na tle innych państw Unii Europejskiej.

– Każde dziecko ma przynajmniej jednego rodzica z hipercholesterolemią rodzinną a zdarzają się przypadki, że choruje oboje rodziców. Dlaczego jeszcze nie robimy pilotażu w Polsce, skoro wszystkie przykłady z innych krajów dowodzą, że warto?
Ponad dwa lata temu powstała Deklaracja Praska, w której zawarto konieczność wdrażania programów przesiewowych w całej Europie. Deklaracja została rozesłana do wszystkich Ministerstw Zdrowia w Europie.

Obecny na posiedzeniu Konrad Korbiński, wicedyrektor Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia zapowiedział, że resort przyjrzy się obu dokumentom, zarówno deklaracji praskiej jak i Karcie świadczenia Opieki Zdrowotnej.

 

Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Kardiologii prof. Robert Gil, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, zaprezentował „Dekalog polskiej kardiologii na lata 2023–2025”. Zwrócił uwagę, że Polska znajduje się wśród krajów wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego a hipercholesterolemia rodzinna to obszar, w którym PTK planuje wdrażać nowe technologie i zwiększać dostęp do nich polskich pacjentów.

 
Podczas posiedzenia głos również zabrała dr hab. n. med. Marta Kałużny-Oleksy – Prezes Polskiego Stowarzyszenia Osób z Niewydolnością Serca, ekspertka i praktykująca kardiolożka. Podkreślała, że bez połączenia działań POZ i AOS nie możemy prowadzić sprawnych działań prewencyjnych.

Prewencja nie może być działaniem oderwanym od medycyny, powinna być postrzegana jako interwencja/leczenie, a nie jako odrębny byt – dodała.

W posiedzeniu wzięli udział również prof. Janina Stępińska z Narodowego Instytutu Kardiologii, prof. Maciej Banach, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego. Monika Horna-Cieślak, Rzecznik Praw Dziecka oraz senator Beata Małecka-Libera, przewodnicząca Senackiej Komisji Zdrowia.

 

PRIORYTETY PACJETÓW KARDIOLOGICZNYCH

Dostępność do badań genetycznych

Dostępność do leczenia

Stworzenie idealnego modelu opieki dla całych rodzin z hipercholesterolemią rodzinną

Budowanie świadomości społecznej na tematy hipercholesterolemii rodzinnej

Kardiodiabetonefrologia

źródło: Ogólnopolskie Stowarzyszenie Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń EcoSerce

Polska Liga Walki z Rakiem oraz Ogólnopolska Federacja Onkologiczna powołali Onko-Koalicję dla 10 Twoich praw, której celem jest poprawa wyników leczenia onkologicznego w naszym kraju poprzez wdrożenie w polskim systemie opieki onkologicznej zapisów Europejskiego Kodeksu Opieki Onkologicznej (EKOO).

Europejski Kodeks Opieki Onkologicznej – EKOO (European Code of Cancer Practice) został opublikowany w 2021 r. jako rozwinięcie Europejskiej Karty Praw Pacjenta Onkologicznego (European Bill of Patient’s Rights). EKOO stanowi fundament dla podniesienia standardów opieki onkologicznej w Unii Europejskiej. Powstał w celu poprawy wyników leczenia chorych na nowotwory w Europie niezależnie od ich miejsca zamieszkania, a także wzmocnienia ich aktywnego uczestnictwa i zaangażowania na każdym etapie diagnostyki i leczenia. Kodeks ma pomóc w zrealizowaniu Europejskiego Planu Walki z Rakiem (Cancer Groundshot) zakładającego, że do 2035 r. 70% ogółu chorych na nowotwory przeżyje ponad 10 lat przy istotnej poprawie jakości życia.

Nadal bowiem, pomimo wprowadzenia wielu europejskich i narodowych planów walki z rakiem oraz wytycznych klinicznych i organizacyjnych w opiece onkologicznej, istnieją istotne różnice w jej jakości i wynikach leczenia pomiędzy krajami, regionami, grupami społecznymi i ośrodkami.

Europejski Kodeks Opieki Onkologicznej zawiera 10 najważniejszych praw pacjenta, określając czego może on oczekiwać od systemu opieki zdrowotnej w zakresie opieki w trakcie i po wyjściu z choroby, jakości życia i korzyści z systemu opieki zdrowotnej. Wskazuje również osobom odpowiedzialnym za kształtowanie systemów opieki zdrowotnej, jak zorganizować skupiony na pacjencie i efektywny system opieki onkologicznej.

Wśród praw pacjenta zawartych w EKOO znalazło się m.in.  prawo do:

– dokładnej informacji na temat swojej choroby,
– dodatkowej opinii lekarskiej,
– czynnego uczestnictwa w podejmowaniu decyzji klinicznych,
– najlepszego dostępnego leczenia opartego na najnowszych badaniach naukowych.

Europejski Kodeks Opieki Onkologicznej opracował zespół ekspertów, przedstawicieli organizacji pacjentów i rzeczników praw pacjenta, przy wsparciu europejskich towarzystw naukowych, organizacji pacjenckich oraz Komisji Europejskiej. Współautorem EKOO jest m.in. prof. Jacek Jassem, prezes Polskiej Ligi Walki z Rakiem.

Upodmiotowienie pacjenta i jego aktywny udział w opiece medycznej są istotnym elementami dobrej praktyki onkologicznej. Istnieją dowody naukowe, że wprowadzenie tych zasad nie tylko poprawia samopoczucie chorych, ale także wyniki leczenia podkreśla prof. Jacek Jassem, Kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, prezes Polskiej Ligi Walki z Rakiem.

Postulaty zawarte w Kodeksie wdrażane są w większość krajów europejskich, natomiast w Polsce są mało znane i często nieprzestrzegane. Wprowadzenie niektórych z nich, np. prawa do drugiej opinii czy udziału pacjenta we wszystkich decyzjach na temat leczenia i opieki będzie wymagać pewnej zmiany kultury relacji pomiędzy pacjentem i lekarzem w naszym kraju. Z tego powodu nasze działania kierujemy zarówno do pacjentów i ich rodzin, jak i pracowników ochrony zdrowia – dodaje prof. Jacek Jassem

Europejski Kodeks Opieki Onkologicznej w polskiej wersji językowej zostanie wkrótce opublikowany w języku polskim.

Z powodu nowotworu umiera w Polsce co czwarta osoba. Choroby nowotworowe są drugą przyczyną zgonów w naszym kraju, powodując śmierć ok. 100 tys. osób rocznie. Ocenia się, że liczba ta może w najbliższych 10 latach znacząco wzrosnąć, przez co nowotwory staną się główną przyczyną zgonów w Polsce.

Polska Liga Walki z Rakiem oraz Ogólnopolska Federacja Onkologiczna – inicjatorzy Onko-Koalicji dla 10 Twoich praw zapraszają wszystkie organizacje, zarówno medyczne, jak i pacjenckie do włączenia się do wspólnej inicjatywy oraz działań na rzecz wdrożenia zapisów EKOO do polskiego systemu opieki zdrowotnej. Wzmocnienie roli pacjenta i jego współuczestnictwo we wszystkich działaniach medycznych mogą bowiem znacząco poprawić jakość opieki onkologicznej w naszym kraju.

Pobierz: Europejski_Kodeks_Opieki_Onkologicznej

Więcej informacji na stronie: www.onko-koalicja.pl.

źródło: ONKO-KOALICJA

Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych przyjęła stanowisko do projektu rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie określenia szczegółowego sposobu przeprowadzenia procedury oceniającej, wzoru certyfikatu akredytacyjnego oraz sposobu obliczenia wysokości opłat za przeprowadzenie procedury oceniającej.
Projekt rozporządzenia to akt wykonawczy do ustawy z 16 czerwca 2023 roku o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta. Nowe przepisy mają na celu zdefiniowanie szczegółowych zasad przeprowadzania procedury oceniającej jakość usług medycznych – jest to niezbędne do zapewnienia pacjentom bezpieczeństwa i wysokiej jakości opieki.

Zdaniem KRDL za zasadne należałoby uznać takie ukształtowanie projektowanej regulacji dotyczącej sposobu przeprowadzania procedury oceniającej, w tym planu przeglądu akredytacyjnego, które w bardziej efektywny sposób uwzględni znaczenie wywiadu z pacjentami podmiotu wnioskującego dla oceny jakości świadczonych usług.

Krajowa Rada Diagnostów Laboratoryjnych proponuje bardziej szczegółowe uregulowanie sposobu przeprowadzenia wywiadu z pacjentami podmiotu wnioskującego, w tym uregulowanie kwestii umiejscowienia wywiadu na odpowiednim etapie procedury oceniającej, jako istotnego elementu tej procedury.
Zdaniem Rady opracowany plan przeglądu akredytacyjnego powinien uwzględniać to, iż przeprowadzenie wywiadu z pacjentami podmiotu wnioskującego byłoby zasadne dopiero na podstawie wstępnych wniosków zespołu wizytatorów z przeprowadzanej wizytacji w podmiocie wnioskującym, uwzględniających wstępną ocenę spełniania przez ten podmiot pojedynczych standardów akredytacyjnych.

pełna treść stanowiska: stanowisko KRDL

źródło: KRDL