Medicalpress
Jak wynika z raportu pt. „Bieżące lęki i obawy Polaków”, obecnie blisko 94% społeczeństwa boi się przynajmniej jednego spośród 37 możliwych wkrótce czarnych scenariuszy. Najwięcej rodaków obawia się chorób najbliższych osób. Drugie miejsce w rankingu ma własna choroba. Z kolei na trzeciej pozycji jest inflacja, w tym utrata wartości pieniądza. Co ciekawe, ten aspekt w poprzednich edycjach badania był numerem jeden. Aktualnie w pierwszej piątce widać też wzrost cen żywności w sklepach, a także podwyżkę kosztów energii elektrycznej i ogrzewania. Z kolei upadek wspólnoty kościelnej i wahania cen nieruchomości zamykają bieżącą listę lęków i obaw Polaków.
Jak pokazuje najnowszy raport pt. „Bieżące lęki i obawy Polaków”, oparty na cyklicznym badaniu opinii społecznej na ponad tysiącu osób, blisko 94% dorosłych Polaków boi się przynajmniej jednego z prawie 40 scenariuszy podanych w ankiecie. Ponad 2% uczestników sondażu niczego się nie obawia. Mniej niż 1% respondentów lęka się czegoś, co nie zostało uwzględnione przez badaczy. Z kolei przeszło 3% jest niezdecydowanych.

– Większość badanych obawia się najbliższej przyszłości, bo ostatnie lata były trudne społecznie, ekonomicznie i politycznie. Obecna sytuacja jest o tyle ciekawa, że jesteśmy w cyklu kilku kampanii wyborczych, mając już za sobą wybory parlamentarne, a przed nami – wybory samorządowe, do Parlamentu Europejskiego i prezydenckie. Wszystko to podnosi coraz bardziej poziom lęków społecznych dotyczących głównie braku dostępu do służby zdrowia, inflacji, bezpieczeństwa energetycznego, potencjalnej napaści Rosji na Polskę czy nielegalnego napływu imigrantów. To wszystko stanowi paliwo wyborcze. Politycy wykorzystują je, by zbijać kapitał polityczny – mówi dr Michał Pienias z Uczelni Łazarskiego w Warszawie.

Mając na uwadze aktualną sytuację, autorzy realizowanego badania poszerzyli ostatnio do 37 pozycji listę możliwych lęków i obaw. Uczestnicy sondażu mieli wskazać wszystko, czego obawiają się, że może wystąpić w najbliższym czasie. Tym razem najwięcej osób, czyli blisko 49% ankietowanych, zaznaczyło choroby najbliższych. Co ciekawe, w poprzednich edycjach raportu na szczycie obaw była inflacja, w tym utrata wartości pieniądza.

– Inflacja spadła z pierwszego miejsca, ale pamiętajmy, że lęk przed chorobami bliskich ma też wymiar ekonomiczny. Może objawiać się zwiększonymi wydatkami na profilaktykę zdrowia. Z punktu widzenia politycznego to kluczowy temat. Dostęp do bezpłatnej służby zdrowia, czas oczekiwania i jakość świadczonych usług to bacznie obserwowane kwestie przez Polaków – zapewnia Michał Pajdak, jeden ze współautorów raportu z platformy ePsycholodzy.pl.

Na drugim miejscu w zestawieniu widać lęk przed własną chorobą, stratą swojego zdrowia – prawie 39%. Inflacja, w tym utrata wartości pieniądza, jest na trzeciej pozycji – niemal 38%. W TOP5 jest też wzrost cen żywności i innych towarów dostępnych w sklepach – blisko 31%, a także podwyżka kosztów energii elektrycznej i ogrzewania – 30%. Jak komentuje Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl, wskazywanie przez około co trzecią osobę obaw dotyczących ww. kwestii sugeruje, że poważnie dręczą one społeczeństwo. W obliczu trudności zdrowotnych, ekonomicznych oraz społecznych lęki przed chorobami mogą być aktualnie bardziej akcentowane.

– Do skutków sytuacji pandemicznej należą problemy zdrowotne osób, które przeszły COVID19. Polacy mają w pamięci trudności w dostępnie do lekarzy specjalistów, wynikające z długich kolejek i braków kadrowych w służbie zdrowia. Lęki o sprawy zdrowotne mogą zatem nasilać się sezonowo. Natomiast czynniki ekonomiczne zawsze mają duży wpływ na poczucie bezpieczeństwa obywatela. W ostatnich latach zostało ono zaburzone przez wysoką inflację, wynikającą nie tylko z wojny w Ukrainie, ale też z błędów popełnionych przez miniony rząd oraz Narodowy Bank Polski – wyjaśnia ekspert z Uczelni Łazarskiego.

Poza pierwszą piątką w zestawieniu występują takie zagrożenia, jak anomalie pogodowe (mrozy, śnieżyce, huragany, powodzie) – blisko 29%, obniżenie jakości życia – ponad 28%, napływ imigrantów – przeszło 25%, śmierć najbliższych – prawie 23%, a także powrót pandemii – niecałe 23%.

– Temat napływu imigrantów wykazuje wyjątkową dynamikę. Rok temu obawiało się go 17%, a pół roku temu – 23%. Oznacza to, że ten problem jest widoczny i stale rośnie, a Polacy doświadczają go w praktyce. I nie chodzi tu tylko o kwestie wynikające z wojny. W wielu małych miejscowościach pojawiają się licznie imigranci zarobkowi z Azji. Wnoszą oni do gospodarki nowe umiejętności, siłę roboczą i przedsiębiorczość. Wspierają też wzrost gospodarczy poprzez zwiększanie potencjału produkcyjnego i konsumpcji. Jednak wielu Polaków może mieć poczucie, że przyjezdni zabierają im pracę bądź robią konkurencję na rynku – zwraca uwagę Michał Pajdak.

Podsumowując, należy wskazać, że najmniej lęków i obaw budzi wśród Polaków upadek wspólnoty kościelnej – blisko 3%. Nieco więcej osób boi się wahań cen nieruchomości – ponad 4%, rozpadu własnego związku lub rozwodu – przeszło 5%, wzrostu cen walut – 6%, a także wypadku komunikacyjnego – ponad 7%.

Źródło: MondeysNews

Świadomość o tym, jak poważnym zagrożeniem dla naszej przyszłości są zmiany klimatyczne, staje się coraz bardziej powszechna. Widać to między innymi poprzez emocje, które ten wątek wywołuje u coraz większej liczby osób. Coraz częściej czujemy smutek, lęk, czy też niepewność. O tym, dlaczego określone grupy społeczne w różny sposób odbierają informacje dotyczące zmian klimatycznych, czy odczuwane emocje mogą działać motywująco oraz jak radzić sobie z poczuciem zagrożenia, można dowiedzieć się z najnowszego odcinka podcastu E.ON Talks.

Informacje klimatyczne budzą nasze obawy

W badaniu reprezentatywnej grupy 1 145 osób powyżej 14 roku życia, które firma Deloitte przeprowadziła w 2021 roku, 81 proc. ankietowanych wskazało, że niepokoi się zmianami klimatycznymi. Obawy te potwierdza stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia, która szacuje, że w latach 2030-2050 można się spodziewać nawet 250 tysięcy zgonów rocznie w związku z postępującymi, negatywnymi zmianami klimatu.

Ilość informacji pojawiających się we wszystkich środkach przekazu stale rośnie i coraz częściej wpływa na ogólne samopoczucie społeczne. Część z nas przechodzi obok takich informacji obojętnie, inni reagują wycofaniem lub bagatelizują problem. Rosnąca grupa ludzi odczuwa jednak silne emocje, takie jak stres, bezsilność, a nawet strach. Psychologiczne konsekwencje zmian klimatu dotykają już nie tylko osoby, które bezpośrednio doświadczyły katastrofy klimatycznej, na przykład spowodowanej suszą. Dotyczą również ludzi, którzy obawiają się, że tego typu problemy mogą w niedalekiej przyszłości wystąpić również w ich miejscu zamieszkania i dotknąć ich osobiście.

Kryzys klimatyczny szansą na konstruktywne działania

Emocje, które odczuwamy w związku ze zmianami klimatycznymi nie zawsze muszą jednak działać na nas destrukcyjnie. Mogą skłonić do głębszej refleksji i zmotywować do zmiany postawy wobec środowiska naturalnego.
Opublikowane półtora roku temu badanie brytyjskiego Think Tanku wskazuje, że kobiety i osoby młodsze to grupy społeczne, które mają najwięcej uczuć klimatycznych. Również tych trudnych emocji. Jednak w związku z tym znacznie częściej angażują się w działania zmierzające do minimalizacji negatywnych skutków zmian klimatu – mówi dr n. med. Magdalena Gawrych.

Istnieją grupy, które ze względu na swoją szczególną wrażliwość będą mocniej odczuwały lęk związany ze zmianami klimatu. Taką grupą są na przykład dzieci i młodzież, ponieważ są one wystawione na długotrwałe oddziaływania negatywnych konsekwencji zmian klimatycznych. Co za tym idzie, odczuwają ich skumulowane skutki. W skali globalnej są to również osoby ze specyficznych środowisk, osoby wykluczone, czy migranci
– dodaje ekspertka.
Zmiany klimatu a niepokojące symptomy psychologiczne

Wpływ zmian klimatycznych na nasze samopoczucie to realny problem. Warto bacznie obserwować swoje najbliższe otoczenie, aby w porę rozpoznać niepokojące objawy i podjąć odpowiednie działania.
W pierwszej kolejności musimy rozróżnić, czy obawy związane z klimatem są adaptacyjne, czy jest to coś, co może stanowić pewien rodzaj zaburzenia. Jeśli obserwujemy, że ktoś poprzez swoje działania obniża znacznie jakość swojego życia, nie radzi sobie z codziennymi wyzwaniami, ma problemy ze snem, apetytem, funkcjonowaniem społecznym lub ma obniżony nastrój, to na pewno nie jest to adaptacyjny sposób radzenia sobie z wyzwaniami klimatycznymi. Powinno nas to zaniepokoić. Podobnie, jeśli dana osoba odczuwa wysoki lęk uniemożliwiający zachowanie normalnego trybu życia, organizacji dnia i pracy – wszystkie te symptomy powinny zwrócić naszą uwagę – przekonuje Magdalena Gawrych.
Jak zadbać o zdrowie psychiczne w kontekście kryzysu klimatycznego?

Gdy czujemy się przytłoczeni licznymi informacjami na temat negatywnych skutków zmian klimatu, należy szukać pomocy. Może być to rozmowa z drugą osobą i możliwość skonfrontowania różnych perspektyw tego problemu. Jeśli mówienie o własnych emocjach jest zbyt trudne, to niezwykle użyteczna może okazać się psychoedukacja lub dołączenie do odpowiedniej grupy wsparcia. Ogłoszeń można szukać na przykład w mediach społecznościowych.
Są też pozapsychologiczne sposoby, które wydają się być bardzo pomocne, jak na przykład różnego rodzaju metody pracy z ciałem. Minimalizują stres, napięcie i wprowadzają w stan relaksu. Ulgę potrafią przynieść również interwencje oparte na kontakcie z naturą,  w tym tak zwana terapia leśna. Mamy z naturą wspólne korzenie, tam odbywała się nasza ewolucja. W związku z tym ukojenie dla różnych naszych rozterek również płynie z natury – podkreśla ekspertka.
Rozmowę z dr n. med. Magdaleną Gawrych, psycholożką i psychoterapeutką, która od 15 lat prowadzi badania naukowe o zdrowiu psychicznym, można wysłuchać w ramach odcinków  z cyklu  „Klimat na zmiany”, podcastu E.ON Talks

Wszystkie odcinki E.ON Talks są dostępne na Spreaker, Spotify, iTunes i Podcasty Google. Materiał można też odsłuchać i zobaczyć na stronie E.ON.

źródło: E. ON.

Świadomość o tym, jak poważnym zagrożeniem dla naszej przyszłości są zmiany klimatyczne, staje się coraz bardziej powszechna. Widać to między innymi poprzez emocje, które ten wątek wywołuje u coraz większej liczby osób. Coraz częściej czujemy smutek, lęk, czy też niepewność. O tym, dlaczego określone grupy społeczne w różny sposób odbierają informacje dotyczące zmian klimatycznych, czy odczuwane emocje mogą działać motywująco oraz jak radzić sobie z poczuciem zagrożenia, można dowiedzieć się z najnowszego odcinka podcastu E.ON Talks.

Informacje klimatyczne budzą nasze obawy

W badaniu reprezentatywnej grupy 1 145 osób powyżej 14 roku życia, które firma Deloitte przeprowadziła w 2021 roku, 81 proc. ankietowanych wskazało, że niepokoi się zmianami klimatycznymi. Obawy te potwierdza stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia, która szacuje, że w latach 2030-2050 można się spodziewać nawet 250 tysięcy zgonów rocznie w związku z postępującymi, negatywnymi zmianami klimatu.

Ilość informacji pojawiających się we wszystkich środkach przekazu stale rośnie i coraz częściej wpływa na ogólne samopoczucie społeczne. Część z nas przechodzi obok takich informacji obojętnie, inni reagują wycofaniem lub bagatelizują problem. Rosnąca grupa ludzi odczuwa jednak silne emocje, takie jak stres, bezsilność, a nawet strach. Psychologiczne konsekwencje zmian klimatu dotykają już nie tylko osoby, które bezpośrednio doświadczyły katastrofy klimatycznej, na przykład spowodowanej suszą. Dotyczą również ludzi, którzy obawiają się, że tego typu problemy mogą w niedalekiej przyszłości wystąpić również w ich miejscu zamieszkania i dotknąć ich osobiście.

Kryzys klimatyczny szansą na konstruktywne działania

Emocje, które odczuwamy w związku ze zmianami klimatycznymi nie zawsze muszą jednak działać na nas destrukcyjnie. Mogą skłonić do głębszej refleksji i zmotywować do zmiany postawy wobec środowiska naturalnego.
Opublikowane półtora roku temu badanie brytyjskiego Think Tanku wskazuje, że kobiety i osoby młodsze to grupy społeczne, które mają najwięcej uczuć klimatycznych. Również tych trudnych emocji. Jednak w związku z tym znacznie częściej angażują się w działania zmierzające do minimalizacji negatywnych skutków zmian klimatu – mówi dr n. med. Magdalena Gawrych.

Istnieją grupy, które ze względu na swoją szczególną wrażliwość będą mocniej odczuwały lęk związany ze zmianami klimatu. Taką grupą są na przykład dzieci i młodzież, ponieważ są one wystawione na długotrwałe oddziaływania negatywnych konsekwencji zmian klimatycznych. Co za tym idzie, odczuwają ich skumulowane skutki. W skali globalnej są to również osoby ze specyficznych środowisk, osoby wykluczone, czy migranci
– dodaje ekspertka.
Zmiany klimatu a niepokojące symptomy psychologiczne

Wpływ zmian klimatycznych na nasze samopoczucie to realny problem. Warto bacznie obserwować swoje najbliższe otoczenie, aby w porę rozpoznać niepokojące objawy i podjąć odpowiednie działania.
W pierwszej kolejności musimy rozróżnić, czy obawy związane z klimatem są adaptacyjne, czy jest to coś, co może stanowić pewien rodzaj zaburzenia. Jeśli obserwujemy, że ktoś poprzez swoje działania obniża znacznie jakość swojego życia, nie radzi sobie z codziennymi wyzwaniami, ma problemy ze snem, apetytem, funkcjonowaniem społecznym lub ma obniżony nastrój, to na pewno nie jest to adaptacyjny sposób radzenia sobie z wyzwaniami klimatycznymi. Powinno nas to zaniepokoić. Podobnie, jeśli dana osoba odczuwa wysoki lęk uniemożliwiający zachowanie normalnego trybu życia, organizacji dnia i pracy – wszystkie te symptomy powinny zwrócić naszą uwagę – przekonuje Magdalena Gawrych.
Jak zadbać o zdrowie psychiczne w kontekście kryzysu klimatycznego?

Gdy czujemy się przytłoczeni licznymi informacjami na temat negatywnych skutków zmian klimatu, należy szukać pomocy. Może być to rozmowa z drugą osobą i możliwość skonfrontowania różnych perspektyw tego problemu. Jeśli mówienie o własnych emocjach jest zbyt trudne, to niezwykle użyteczna może okazać się psychoedukacja lub dołączenie do odpowiedniej grupy wsparcia. Ogłoszeń można szukać na przykład w mediach społecznościowych.
Są też pozapsychologiczne sposoby, które wydają się być bardzo pomocne, jak na przykład różnego rodzaju metody pracy z ciałem. Minimalizują stres, napięcie i wprowadzają w stan relaksu. Ulgę potrafią przynieść również interwencje oparte na kontakcie z naturą,  w tym tak zwana terapia leśna. Mamy z naturą wspólne korzenie, tam odbywała się nasza ewolucja. W związku z tym ukojenie dla różnych naszych rozterek również płynie z natury – podkreśla ekspertka.
Rozmowę z dr n. med. Magdaleną Gawrych, psycholożką i psychoterapeutką, która od 15 lat prowadzi badania naukowe o zdrowiu psychicznym, można wysłuchać w ramach odcinków  z cyklu  „Klimat na zmiany”, podcastu E.ON Talks

Wszystkie odcinki E.ON Talks są dostępne na Spreaker, Spotify, iTunes i Podcasty Google. Materiał można też odsłuchać i zobaczyć na stronie E.ON.

źródło: E. ON.

Według badań depresja dotyczy 23 proc. pacjentów dializowanych. Jej objawy niełatwo jest rozpoznać i różnicować z tymi występującymi podczas innych somatycznych chorób przewlekłych1. Pacjenci z chorobami nerek mają utrudniony dostęp do specjalistycznych świadczeń zdrowotnych. Specjalistyczna opieka psychologiczna powinna być elementem nefrologicznej opieki koordynowanej.
Depresja jest najczęstszym zaburzeniem psychicznym występującym u pacjentów chorujących na przewlekłą chorobę nerek leczonych dializami. Początek depresji może wystąpić przed lub w momencie rozpoczęcia dializ u około 40-45 proc. pacjentów2,3. W dzisiejszym systemie opieki pacjenci nefrologiczni mają utrudniony dostęp do potrzebnych świadczeń zdrowotnych, w tym do specjalistycznej opieki psychologicznej.
 
 Ważnym elementem leczenia chorych dializowanych powinna stać się również szeroko rozumiana opieka i wsparcie psychologiczne. Od lat postuluje o to środowisko nefrologiczne, m.in. składając projekt opieki koordynowanej do Ministerstwa Zdrowia. W praktyce klinicznej, zauważamy realny problem ze zdrowiem psychicznym osób dializowanych, co znajduje także odzwierciedlenie w badaniach – wyjaśnia dr hab. n. med. Szymon Brzósko, nefrolog dyrektor medyczny DaVita Polska.

Badacze uważają, że nie ma pojedynczej przyczyny odpowiedzialnej za powstanie depresji, a choroba ta uwarunkowana jest różnymi czynnikami, które działają równocześnie. Jako główne przyczyny wymienia się konkretne wydarzenia w życiu pacjenta, w tym między innymi chorobę somatyczną nerek, która go dotknęła.

– Zdiagnozowanie przewlekłej choroby nerek (PChN) inicjuje wiele zmian w dotychczasowego stylu życia i rytmie dnia pacjenta. Osoba hemodializowana musi wygospodarować 4-6 godzin trzy razy w tygodniu, aby poddać się zabiegowi, który ratuje jej życie. Może to się wiązać z koniecznością rezygnacji lub zmiany pracy w dotychczasowym wymiarze lub formie. Często przewlekła choroba nerek, szczególnie jej schyłkowa postać, oznacza dla pacjenta również rezygnację z wcześniej uprawianej, ulubionej aktywności fizycznej czy konieczność przestrzegania specyficznej diety – dodaje dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z 2021 roku 5 proc. światowej populacji dorosłych choruje na depresję i 5,7 proc. osób starszych, po ukończeniu 60. roku życia4. To właśnie osoby w wieku emerytalnym najczęściej są pacjentami dializowanymi.

– Pacjenci dializowani mają zróżnicowane potrzeby i wymagają ponadstandardowej opieki. W dzisiejszym systemie w przypadku skorzystania z usług, które nie wchodzą ściśle w skład opieki nefrologicznej, pacjent ma ogromny problem z ich dostępnością. Rozwiązaniem, które sprawdza się w Stanach Zjednoczonych, jest prowadzenie opieki koordynowanej. Im choroba jest bardziej zaawansowana, tym pacjent więcej czasu spędza w stacji dializ, której personel medyczny doskonale go zna i wie, jakie leczenie jest najbardziej odpowiednie, jakiej pomocy wymaga. Idealnym rozwiązaniem byłaby sytuacja, w której stacje dializ mogłyby koordynować proces leczenia i zabezpieczać szerzej potrzeby pacjentów dializowanych oraz tych z późnymi etapami PChN – mówi dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Pomimo postępu medycyny w wielu przypadkach depresja nie zostaje rozpoznana i odpowiednio leczona. Objawy depresji, takie jak przygnębienie, utrata apetytu, zmniejszona aktywność czy problemy ze snem bywają mylone z dolegliwościami związanymi z inną chorobą przewlekłą.

 Osobom, które dowiadują się o chorobie nerek, towarzyszą niepokój, strach, lęk. Objawy depresji, zaburzeń nastroju zawsze powinny budzić czujność i zainteresowanie otoczenia. Warto codziennie interesować się życiem pacjentów, dla których stacja dializ jest jak drugi dom. Depresja jest poważną chorobą, która wymaga leczenia u specjalisty, nie jedynie psychiatry, ale wymaga również wsparcia psychologa i osób z otoczenia chorego – dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Szacuje się, na depresję choruje 350 milionów ludzi na całym świecie, z czego 1,5 mln w Polsce. Depresja jest chorobą, którą można i trzeba leczyć. Skutki nieleczonej depresji są dalekosiężne i dotyczą zarówno sfery zdrowotnej, jak i szeroko rozumianego życia społecznego. Globalne koszty nieleczonej depresji liczone są w setkach tysięcy ludzkich istnień i miliardach dolarów rocznie. Najbardziej tragicznym skutkiem nieleczonej depresji są próby samobójcze. Co roku z tego powodu w Polsce życie odbiera sobie około 5 tysięcy osób5.

Przewlekła choroba nerek to obecnie jedno z najczęściej występujących schorzeń cywilizacyjnych. Na całym świecie choruje na nią już prawie 700 mln osób, a w Polsce szacunki mówią nawet o 4,7 mln osób. Choroba ma charakter postępujący – prowadzi do pogarszania się czynności nerek. Kiedy nerki przestają pracować, pacjent wymaga leczenia nerkozastępczego: przeszczepienia nerki lub dializoterapii. Dializy są zabiegiem ratującym życie. W Polsce dializowanych jest regularnie ponad 20 tys. osób.

 
Przypisy
[1] – Prevalence of depression in chronic kidney disease: systematic review and meta-analysis of observational studies, DOI: 10.1038/ki.2013.77.
​[2] – The prevalence and treatment of depression among patients starting dialysis, DOI: 10.1053/ajkd.2003.50029.
[3] – A Longitudinal Study on the Prevalence and Risk Factors for Depression and Anxiety, Quality of Life, and Clinical Outcomes in Incident Peritoneal Dialysis Patients, DOI: 10.3747/pdi.2017.00168.
[4] – Depression (who.int).
[5] – Samobójstwa w Polsce w perspektywie farmakoterapii depresji – Lekarz POZ – Termedia.

źródło: DaVita

Według badań depresja dotyczy 23 proc. pacjentów dializowanych. Jej objawy niełatwo jest rozpoznać i różnicować z tymi występującymi podczas innych somatycznych chorób przewlekłych1. Pacjenci z chorobami nerek mają utrudniony dostęp do specjalistycznych świadczeń zdrowotnych. Specjalistyczna opieka psychologiczna powinna być elementem nefrologicznej opieki koordynowanej.
Depresja jest najczęstszym zaburzeniem psychicznym występującym u pacjentów chorujących na przewlekłą chorobę nerek leczonych dializami. Początek depresji może wystąpić przed lub w momencie rozpoczęcia dializ u około 40-45 proc. pacjentów2,3. W dzisiejszym systemie opieki pacjenci nefrologiczni mają utrudniony dostęp do potrzebnych świadczeń zdrowotnych, w tym do specjalistycznej opieki psychologicznej.
 
 Ważnym elementem leczenia chorych dializowanych powinna stać się również szeroko rozumiana opieka i wsparcie psychologiczne. Od lat postuluje o to środowisko nefrologiczne, m.in. składając projekt opieki koordynowanej do Ministerstwa Zdrowia. W praktyce klinicznej, zauważamy realny problem ze zdrowiem psychicznym osób dializowanych, co znajduje także odzwierciedlenie w badaniach – wyjaśnia dr hab. n. med. Szymon Brzósko, nefrolog dyrektor medyczny DaVita Polska.

Badacze uważają, że nie ma pojedynczej przyczyny odpowiedzialnej za powstanie depresji, a choroba ta uwarunkowana jest różnymi czynnikami, które działają równocześnie. Jako główne przyczyny wymienia się konkretne wydarzenia w życiu pacjenta, w tym między innymi chorobę somatyczną nerek, która go dotknęła.

– Zdiagnozowanie przewlekłej choroby nerek (PChN) inicjuje wiele zmian w dotychczasowego stylu życia i rytmie dnia pacjenta. Osoba hemodializowana musi wygospodarować 4-6 godzin trzy razy w tygodniu, aby poddać się zabiegowi, który ratuje jej życie. Może to się wiązać z koniecznością rezygnacji lub zmiany pracy w dotychczasowym wymiarze lub formie. Często przewlekła choroba nerek, szczególnie jej schyłkowa postać, oznacza dla pacjenta również rezygnację z wcześniej uprawianej, ulubionej aktywności fizycznej czy konieczność przestrzegania specyficznej diety – dodaje dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z 2021 roku 5 proc. światowej populacji dorosłych choruje na depresję i 5,7 proc. osób starszych, po ukończeniu 60. roku życia4. To właśnie osoby w wieku emerytalnym najczęściej są pacjentami dializowanymi.

– Pacjenci dializowani mają zróżnicowane potrzeby i wymagają ponadstandardowej opieki. W dzisiejszym systemie w przypadku skorzystania z usług, które nie wchodzą ściśle w skład opieki nefrologicznej, pacjent ma ogromny problem z ich dostępnością. Rozwiązaniem, które sprawdza się w Stanach Zjednoczonych, jest prowadzenie opieki koordynowanej. Im choroba jest bardziej zaawansowana, tym pacjent więcej czasu spędza w stacji dializ, której personel medyczny doskonale go zna i wie, jakie leczenie jest najbardziej odpowiednie, jakiej pomocy wymaga. Idealnym rozwiązaniem byłaby sytuacja, w której stacje dializ mogłyby koordynować proces leczenia i zabezpieczać szerzej potrzeby pacjentów dializowanych oraz tych z późnymi etapami PChN – mówi dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Pomimo postępu medycyny w wielu przypadkach depresja nie zostaje rozpoznana i odpowiednio leczona. Objawy depresji, takie jak przygnębienie, utrata apetytu, zmniejszona aktywność czy problemy ze snem bywają mylone z dolegliwościami związanymi z inną chorobą przewlekłą.

 Osobom, które dowiadują się o chorobie nerek, towarzyszą niepokój, strach, lęk. Objawy depresji, zaburzeń nastroju zawsze powinny budzić czujność i zainteresowanie otoczenia. Warto codziennie interesować się życiem pacjentów, dla których stacja dializ jest jak drugi dom. Depresja jest poważną chorobą, która wymaga leczenia u specjalisty, nie jedynie psychiatry, ale wymaga również wsparcia psychologa i osób z otoczenia chorego – dr hab. n. med. Szymon Brzósko.

Szacuje się, na depresję choruje 350 milionów ludzi na całym świecie, z czego 1,5 mln w Polsce. Depresja jest chorobą, którą można i trzeba leczyć. Skutki nieleczonej depresji są dalekosiężne i dotyczą zarówno sfery zdrowotnej, jak i szeroko rozumianego życia społecznego. Globalne koszty nieleczonej depresji liczone są w setkach tysięcy ludzkich istnień i miliardach dolarów rocznie. Najbardziej tragicznym skutkiem nieleczonej depresji są próby samobójcze. Co roku z tego powodu w Polsce życie odbiera sobie około 5 tysięcy osób5.

Przewlekła choroba nerek to obecnie jedno z najczęściej występujących schorzeń cywilizacyjnych. Na całym świecie choruje na nią już prawie 700 mln osób, a w Polsce szacunki mówią nawet o 4,7 mln osób. Choroba ma charakter postępujący – prowadzi do pogarszania się czynności nerek. Kiedy nerki przestają pracować, pacjent wymaga leczenia nerkozastępczego: przeszczepienia nerki lub dializoterapii. Dializy są zabiegiem ratującym życie. W Polsce dializowanych jest regularnie ponad 20 tys. osób.

 
Przypisy
[1] – Prevalence of depression in chronic kidney disease: systematic review and meta-analysis of observational studies, DOI: 10.1038/ki.2013.77.
​[2] – The prevalence and treatment of depression among patients starting dialysis, DOI: 10.1053/ajkd.2003.50029.
[3] – A Longitudinal Study on the Prevalence and Risk Factors for Depression and Anxiety, Quality of Life, and Clinical Outcomes in Incident Peritoneal Dialysis Patients, DOI: 10.3747/pdi.2017.00168.
[4] – Depression (who.int).
[5] – Samobójstwa w Polsce w perspektywie farmakoterapii depresji – Lekarz POZ – Termedia.

źródło: DaVita