Medicalpress

Krajowa Sieć Onkologiczna poprawi jakość leczenia pacjentów, a terapia będzie się odbywać według określonych standardów – mówili w poniedziałek medycy uczestniczący w ogólnopolskiej konferencji poświęconej ewidencji świadczeń zdrowotnych.

 
Funkcjonowanie Krajowej Sieci Onkologicznej (KSO) jest jednym z tematów dwudniowej VII Ogólnopolskiej Konferencji „Ewidencja świadczeń zdrowotnych podstawą bezpieczeństwa prawno-finansowego placówki medycznej”, organizowanej w Kielcach.

Prezes Zarządu Polskiego Towarzystwa Koderów Medycznych Michał Chrobot zwracał uwagę, że jednym z głównych argumentów oponentów Krajowej Sieci Onkologicznej było to, że będą mogły z niej korzystać tylko wybrane podmioty. W jego ocenie ten zarzut nie jest trafiony.
 
Sieć jest otwarta, ale reguły wejścia są wyższe, niż było to dotychczas. Podmioty muszą odrobić lekcję, poprawić jakość, organizację pracy, a wszystko po to, aby pacjent w każdym miejscu w Polsce dostał ten sam proces diagnostyczny i to samo leczenie w tym samym stopniu zaawansowania. To jest kluczowe założenie powstania sieci – zaznaczył.
Zwrócił uwagę, że obecnie pacjent w małym szpitalu powiatowym „jest niestety leczony tak, jak ten szpital potrafi go leczyć”.
W momencie wejścia Krajowej Sieci Onkologicznej szpital powiatowy, będzie musiał ustalić z podmiotem wielospecjalistycznym plan leczenia. Skonsultować działania ze specjalistami, radioterapii i onkologii dzięki temu pacjent dostanie lepszą sekwencję leczenia, optymalną dla stopnia zaawansowania choroby i sytuacji zdrowotnej. To dzisiaj niestety nie działało, a każdy szpital ratował pacjenta na tyle, na ile potrafił. Założenie sieci jest takie, że leczenie ma się odbywać według określonych standardów. Niezależnie od miejsca zamieszkania pacjenta – zaznaczył.
Dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Onkologii prof. Stanisław Góźdź zaznaczył, że Krajowa Sieć Onkologiczna sprawi, że pacjent stanie się podmiotem w procesie leczenia, a na drodze diagnostyki i terapii będzie miał przypisanego koordynatora, który przeprowadzi go przez cały proces leczenia.
 
Jednolite standardy leczenia mają sprawić, że dostępność do nowoczesnych metod terapii będzie powszechna, niezależenie do miejsca zamieszkania, tego, czy pochodzi się z małej miejscowości, czy z metropolii. Do tej pory był to problem – zaznaczył prof. Góźdź.
Dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach Renata Wachowicz zwracała uwagę, że obawy budzi m.in. brak aktów wykonawczych, rozporządzeń dotyczących finansowania podmiotów będących w sieci.
Obawy budzi również to, czy ośrodki poziomu trzeciego, które będą prowadzić konsylia i merytoryczny nadzór nad mniejszymi szpitalami: miejskimi i powiatowymi, będą wytypowane do tego przez płatnika (Narodowy Fundusz Zdrowia – PAP). Pytanie, czy tak powinno być? Czy być może dotychczasowe mechanizmy współpracy z ośrodkami, z którymi realizujemy te świadczenia, nie powinny być wzięte pod uwagę – dodała.
Organizatorami VI Ogólnopolskiej Konferencji Naukowo-Informacyjnej są Świętokrzyskie Centrum Onkologii, Collegium Medicum Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, Świętokrzyski Oddział Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego i Polskie Towarzystwo Koderów Medycznych.

W ramach dwudniowej konferencji zaplanowano panele dyskusyjne z udziałem ekspertów ochrony zdrowia, przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, Narodowego Funduszu Zdrowia, samorządów, podmiotów leczniczych czy uczelni medycznych. We wtorek w panelu poświęconym krajowej sieci onkologicznej ma uczestniczyć wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.

źródło: PAP

Sepsa to bez wątpienia jeden z największych problemów współczesnej medycyny. Pomimo rosnącej edukacji pracowników służby zdrowia oraz świadomości społeczeństwa, wciąż zbiera żniwa w postaci ludzkiego życia. Aby skutecznie zidentyfikować sepsę, pracownicy służby zdrowia powinni nie tylko posiadać umiejętności oceny, które umożliwią im przeprowadzenie dokładnego i ukierunkowanego wywiadu z pacjentem, ale także stosować się do standardów, które – stosowane powszechnie i automatycznie – pomogą ocalić ludzkie życie.

Polska, w kwestii sepsy nadal pozostaje w tyle na tle innych państw europejskich. Eksperci zgodnie ubolewają, że w naszym kraju nie stanowi ona nawet osobnej jednostki chorobowej w Krajowym Rejestrze. Lekarze od dawna apelują do kolejnych ministrów zdrowia o utworzenie zespołu ds. opracowania narodowej strategii walki z sepsą oraz utworzenia rejestru przypadków sepsy, który wynika choćby z niedawno opublikowanej Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-11, która jeszcze nie jest upowszechniona. Brakuje także oficjalnych procedur rozpoznawania i leczenia sepsy. To z kolei doprowadziło do oddolnego opracowania „Zasad diagnostyki zakażeń krwi”, rekomendacji grupy ekspertów pod redakcją prof. dr hab. n. med. Marzenny Bartoszewicz, ekspertki w dziedzinie mikrobiologii i kierownik Katedry i Zakładu Mikrobiologii Farmaceutycznej i Parazytologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, która pełni także funkcję wiceprezes Towarzystwa Mikrobiologii Klinicznej oraz sekretarza Stowarzyszenia Naukowego Leczenia Ran. 

Upowszechnienie standardów pobierania krwi na posiew jest kluczowe w leczeniu sepsy
Należy podkreślić, że blisko 70 proc. przypadków sepsy to przypadki poza szpitalne, czyli takie, które rozwijają się u pacjenta, zanim uda się on po pomoc lekarską. Sepsa to niewydolność wielonarządowa na skutek czynnika zakaźnego, więc nie dotyczy jedynie pacjentów szpitalnych, ale każdego – podkreśla prof. Bartoszewicz. – W związku z tym standardy rozpoznania sepsy są właśnie po to, żeby każdy lekarz, nie tylko ten szpitalny, nauczył się działać poniekąd „z automatu”, aby ratować pacjentom życie – dodaje.
Dobrym przykładem takiego działania jest brytyjski model rozpoznania „Sepsis six”, czyli sześć głównych kroków – trzech diagnostycznych i trzech terapeutycznych, które prowadzą do rozpoznania sepsy. Wszystkie należy wykonać w ciągu godziny od wstępnego rozpoznania sepsy. Są to:
Niestety w naszych realiach dzieje się to zupełnie odwrotnie. Czyli pacjent dostaje antybiotyk, często w ogóle nie taki, jaki powinien. Konieczne jest branie pod uwagę, że wstępna terapia empiryczna polega na wiedzy, ale nie ogólnej, a wynikającej m.in. z mapy mikrobiologicznej oddziału, z danych epidemiologicznych regionu. Każdy lekarz powinien mieć wiedzę, jakie czynniki etiologiczne zakażeń najczęściej mają w swoim rejonie. I wtedy ta terapia empiryczna jest zdecydowanie racjonalna – tłumaczy ekspertka.

Ostateczną odpowiedź zawsze daje diagnostyka mikrobiologiczna
 
Ponieważ sepsa wiąże się z wysokim poziomem zachorowalności i śmiertelności, wszyscy pracownicy służby zdrowia mają obowiązek upewnić się, że posiadają wystarczającą wiedzę, aby skutecznie badać pacjentów pod kątem oznak i objawów sepsy. Ale sama wiedza nie wystarczy, bo ostateczną odpowiedź daje diagnostyka. 
Patrzenie całościowo na pacjenta to jedno, ale standardy pobierania materiałów mikrobiologicznych w przypadku sepsy to drugie, a to właśnie w naszym kraju kuleje. Nie każdy lekarz zleca pobranie krwi na posiew, co jest niedopuszczalne. Drugim poważnym problemem jest brak wiedzy, jak takiego pacjenta przygotować do badań mikrobiologicznych – zaznacza profesor. – Ono musi być specjalne, czyli pacjent musi być przygotowany, tak samo, jak i osoba pobierająca. Sprzęt musi być jałowy, przygotowane specjalne podłoża. Tu nic nie może być przypadkowe. Moje wieloletnie obserwacje pokazują, że można było uratować niejednego pacjenta, gdyby materiał po pierwsze został pobrany oraz gdyby został on pobrany prawidłowo i nie został np. skontaminowany – wyjaśnia ekspertka.
 
Krew powinna być pobrana do minimum dwóch kompletów próbek, aby zmniejszyć ryzyko kontaminacji
 
Przygotowanie pacjenta i przygotowanie osoby dorosłej jest takie samo. Różni się tylko podłoże, bo dziecko ma jedno podłoże pediatryczne, a dorośli mają dwa podłoża tlenowe i beztlenowe. U dorosłych pobiera się zgodnie ze standardem 10 mililitrów krwi do każdej butelki, a od dzieci między 3-5 mililitrów do jednej butelki pediatrycznej. Im więcej krwi, tym większa jest możliwość wyhodowania drobnoustrojów. Każdy mililitr pobranej krwi zwiększa szanse na wyhodowanie patogenu, dlatego tak istotne jest stosowanie przynajmniej dwóch kompletów próbek u osób dorosłych.
To kluczowe, bowiem w Polsce mamy bardzo dużo próbek fałszywie ujemnych. Czyli krew jest dodatnia, ale przez to, że nie została prawidłowo pobrana, jest ujemna. A takie błędy niestety decydują o życiu pacjenta, dlatego tak ważne jest zachowanie standardów w przypadku sepsy – podsumowuje mikrobiolożka.
Świadomość, jakim zagrożeniem jest sepsa oraz potrzeb polskich mikrobiologów w tym roku zostały nagłośnione między innymi przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Rozmowy o sepsie obudziły także potrzebę jeszcze większego budowania świadomości zagrożeń wśród organizacji takich jak Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” wspierającej dobro dbania o zdrowie pacjenta. Wspólnie podjęte wysiłki to wielka szansa na pomoc, wyeliminowanie wspomnianych błędów, a co za tym idzie ocalenie życia ludzkiego.
 
źródło: Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym”
 

Sepsa to bez wątpienia jeden z największych problemów współczesnej medycyny. Pomimo rosnącej edukacji pracowników służby zdrowia oraz świadomości społeczeństwa, wciąż zbiera żniwa w postaci ludzkiego życia. Aby skutecznie zidentyfikować sepsę, pracownicy służby zdrowia powinni nie tylko posiadać umiejętności oceny, które umożliwią im przeprowadzenie dokładnego i ukierunkowanego wywiadu z pacjentem, ale także stosować się do standardów, które – stosowane powszechnie i automatycznie – pomogą ocalić ludzkie życie.

Polska, w kwestii sepsy nadal pozostaje w tyle na tle innych państw europejskich. Eksperci zgodnie ubolewają, że w naszym kraju nie stanowi ona nawet osobnej jednostki chorobowej w Krajowym Rejestrze. Lekarze od dawna apelują do kolejnych ministrów zdrowia o utworzenie zespołu ds. opracowania narodowej strategii walki z sepsą oraz utworzenia rejestru przypadków sepsy, który wynika choćby z niedawno opublikowanej Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-11, która jeszcze nie jest upowszechniona. Brakuje także oficjalnych procedur rozpoznawania i leczenia sepsy. To z kolei doprowadziło do oddolnego opracowania „Zasad diagnostyki zakażeń krwi”, rekomendacji grupy ekspertów pod redakcją prof. dr hab. n. med. Marzenny Bartoszewicz, ekspertki w dziedzinie mikrobiologii i kierownik Katedry i Zakładu Mikrobiologii Farmaceutycznej i Parazytologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, która pełni także funkcję wiceprezes Towarzystwa Mikrobiologii Klinicznej oraz sekretarza Stowarzyszenia Naukowego Leczenia Ran. 

Upowszechnienie standardów pobierania krwi na posiew jest kluczowe w leczeniu sepsy
Należy podkreślić, że blisko 70 proc. przypadków sepsy to przypadki poza szpitalne, czyli takie, które rozwijają się u pacjenta, zanim uda się on po pomoc lekarską. Sepsa to niewydolność wielonarządowa na skutek czynnika zakaźnego, więc nie dotyczy jedynie pacjentów szpitalnych, ale każdego – podkreśla prof. Bartoszewicz. – W związku z tym standardy rozpoznania sepsy są właśnie po to, żeby każdy lekarz, nie tylko ten szpitalny, nauczył się działać poniekąd „z automatu”, aby ratować pacjentom życie – dodaje.
Dobrym przykładem takiego działania jest brytyjski model rozpoznania „Sepsis six”, czyli sześć głównych kroków – trzech diagnostycznych i trzech terapeutycznych, które prowadzą do rozpoznania sepsy. Wszystkie należy wykonać w ciągu godziny od wstępnego rozpoznania sepsy. Są to:
Niestety w naszych realiach dzieje się to zupełnie odwrotnie. Czyli pacjent dostaje antybiotyk, często w ogóle nie taki, jaki powinien. Konieczne jest branie pod uwagę, że wstępna terapia empiryczna polega na wiedzy, ale nie ogólnej, a wynikającej m.in. z mapy mikrobiologicznej oddziału, z danych epidemiologicznych regionu. Każdy lekarz powinien mieć wiedzę, jakie czynniki etiologiczne zakażeń najczęściej mają w swoim rejonie. I wtedy ta terapia empiryczna jest zdecydowanie racjonalna – tłumaczy ekspertka.

Ostateczną odpowiedź zawsze daje diagnostyka mikrobiologiczna
 
Ponieważ sepsa wiąże się z wysokim poziomem zachorowalności i śmiertelności, wszyscy pracownicy służby zdrowia mają obowiązek upewnić się, że posiadają wystarczającą wiedzę, aby skutecznie badać pacjentów pod kątem oznak i objawów sepsy. Ale sama wiedza nie wystarczy, bo ostateczną odpowiedź daje diagnostyka. 
Patrzenie całościowo na pacjenta to jedno, ale standardy pobierania materiałów mikrobiologicznych w przypadku sepsy to drugie, a to właśnie w naszym kraju kuleje. Nie każdy lekarz zleca pobranie krwi na posiew, co jest niedopuszczalne. Drugim poważnym problemem jest brak wiedzy, jak takiego pacjenta przygotować do badań mikrobiologicznych – zaznacza profesor. – Ono musi być specjalne, czyli pacjent musi być przygotowany, tak samo, jak i osoba pobierająca. Sprzęt musi być jałowy, przygotowane specjalne podłoża. Tu nic nie może być przypadkowe. Moje wieloletnie obserwacje pokazują, że można było uratować niejednego pacjenta, gdyby materiał po pierwsze został pobrany oraz gdyby został on pobrany prawidłowo i nie został np. skontaminowany – wyjaśnia ekspertka.
 
Krew powinna być pobrana do minimum dwóch kompletów próbek, aby zmniejszyć ryzyko kontaminacji
 
Przygotowanie pacjenta i przygotowanie osoby dorosłej jest takie samo. Różni się tylko podłoże, bo dziecko ma jedno podłoże pediatryczne, a dorośli mają dwa podłoża tlenowe i beztlenowe. U dorosłych pobiera się zgodnie ze standardem 10 mililitrów krwi do każdej butelki, a od dzieci między 3-5 mililitrów do jednej butelki pediatrycznej. Im więcej krwi, tym większa jest możliwość wyhodowania drobnoustrojów. Każdy mililitr pobranej krwi zwiększa szanse na wyhodowanie patogenu, dlatego tak istotne jest stosowanie przynajmniej dwóch kompletów próbek u osób dorosłych.
To kluczowe, bowiem w Polsce mamy bardzo dużo próbek fałszywie ujemnych. Czyli krew jest dodatnia, ale przez to, że nie została prawidłowo pobrana, jest ujemna. A takie błędy niestety decydują o życiu pacjenta, dlatego tak ważne jest zachowanie standardów w przypadku sepsy – podsumowuje mikrobiolożka.
Świadomość, jakim zagrożeniem jest sepsa oraz potrzeb polskich mikrobiologów w tym roku zostały nagłośnione między innymi przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Rozmowy o sepsie obudziły także potrzebę jeszcze większego budowania świadomości zagrożeń wśród organizacji takich jak Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” wspierającej dobro dbania o zdrowie pacjenta. Wspólnie podjęte wysiłki to wielka szansa na pomoc, wyeliminowanie wspomnianych błędów, a co za tym idzie ocalenie życia ludzkiego.
 
źródło: Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym”