Medicalpress
Blisko 1/3 dorosłych Polaków choruje na nadciśnienie tętnicze, przy czym ponad 20% kobiet i 40% mężczyzn nie zdaje sobie z tego sprawy.  Problem nasila się wraz z wiekiem i po 64. roku życia dotyczy już 2/3 mężczyzn i 80% kobiet. Rozpoznanie nadciśnienia tętniczego nie jest trudne, ale to dopiero połowa sukcesu. Konieczne jest skuteczne leczenie –  takie, które pozwala osiągnąć prawidłowe wartości ciśnienia tętniczego. Jak walczyć z nadciśnieniem oraz jakie konsekwencje niesie za sobą ta choroba mówi dr n. med. Tomasz Deptuch, kardiolog American Heart of Poland, w Światowym Dniu Świadomości Nadciśnienia Tętniczego.
U 90% pacjentów nadciśnienie tętnicze ma charakter samoistny, a więc nie wynika z jednej konkretnej przyczyny (np. zaburzeń hormonalnych czy zwężenia tętnicy nerkowej). – Wtedy lekarz zaleca modyfikację stylu życia (aktywność fizyczna, prawidłowe odżywianie i redukcja masy ciała pozwalają obniżyć codzienne wartości ciśnienia) oraz farmakoterapię adekwatną do wartości ciśnienia. Krótko mówiąc, leki i ich docelowe dawki muszą być dobrane tak, żeby wartości ciśnienia tętniczego wróciły do normy – mówi kardiolog American Heart of Poland.

Zmiana stylu życia wpływa nie tylko na wartości ciśnienia jakie widzimy podczas codziennych pomiarów RR, ale także pozwala zmniejszyć ryzyko powikłań, np. udaru mózgu. O ile nie mamy wpływu na nasz wiek, czy płeć, to jest szereg modyfikowalnych czynników ryzyka udaru. Oprócz nadciśnienia tętniczego należą do nich: otyłość, siedzący tryb życia, choroby serca, palenie papierosów, zaburzenia lipidowe, cukrzycę, nadużywanie alkoholu oraz zespół bezdechu sennego.

– Nadciśnienie tętnicze przez długie lata i dekady może przebiegać bezobjawowo lub dawać objawy tak niecharakterystyczne, że zostaną zlekceważone przez pacjenta. Niestety im dłużej taki stan trwa, tym większe spustoszenie w organizmie jest w stanie zrobić. Niekontrolowane NT leży u podstaw wielu chorób przewlekłych, które – gdy się rozwiną – znacznie ograniczają jakość życia i skracają jego długość. Należą do nich np. miażdżyca, niewydolność serca, migotanie przedsionków oraz niewydolność nerek. Leczenie tych chrób jest dla pacjenta uciążliwe, wymaga częstych hospitalizacji, leczenia interwencyjnego, a w przypadku niewydolności nerek może prowadzić do dializoterapii – przestrzega dr n. med. Tomasz Deptuch.

Powikłania nadciśnienia tętniczego to nie tylko choroby przewlekłe, należą do nich także zawał serca i udar mózgu, które zagrażają nagłą śmiercią, a w przypadku udaru także ciężką niepełnosprawnością i wymagają natychmiastowej interwencji medycznej w specjalistycznych ośrodkach.

Nadciśnienie tętnicze zwiększa ryzyko wystąpienia udaru 3 do 6 razy, wraz ze wzrostem wartości ciśnienia to ryzyko dalej rośnie. Zależność ta jest najsilniej wyrażona u pacjentów młodych, do 45 r.ż. Na szczęście istnieje też odwrotna zależność, a więc redukcja wartości ciśnienia skurczowego o 10-12 mmHg i rozkurczowego o 5-6 mmHg powoduje redukcję ryzyka udaru o  37%.

– Naturalna historia nieleczonego nadciśnienia tętniczego jest zwykle taka: podwyższone ciśnienie uszkadza ściany tętnic prowadzących krew do serca, mózgu, nerek, kończyn dolnych i ułatwia powstawanie miażdżycy. Mięsień sercowy jest zmuszony do pracy pod zwiększonym obciążeniem i przerasta. Z czasem narastają zmiany miażdżycowe, które zawężają tętnice i powodują niedokrwienie narządów. Przerost lewej komory zwiększa opór jej napełniania, dochodzi do zalegania krwi w przedsionku serca i jego powiększenia. Progresja miażdżycy prowadzi do pęknięcia którejś ze zmian, co powoduje zawał serca lub udar mózgu. Postępujący przerost serca prowadzi do jego niewydolności, a w powiększonym przedsionku dochodzi do arytmii – migotania przedsionków. O bezpośrednich następstwach zawału i udaru już wspominałem. Migotanie przedsionków prowadzi do powstania skrzeplin i zatoru, np. udaru (to kolejny mechanizm, w jakim NT zwiększa ryzyko uszkodzenia mózgu); niewydolność serca powoduje ograniczenie tolerancji wysiłku i znacznie zmniejsza komfort życia – wyjaśnia ekspert American Heart of Poland.

Tę kaskadę zdarzeń, która zwykle trwa wiele lat, można przerwać w każdym momencie, rozpoznając i skutecznie lecząc nadciśnienie tętnicze. Im szybciej to się stanie, tym lepiej.

– Jeżeli nie uda się ustrzec powikłań NT, trzeba pamiętać, na co zwracać uwagę. Zawał serca charakteryzuje się bólem w klatce piersiowej promieniującym do ramion, dusznością i osłabieniem. Natomiast udar mózgu manifestuje się zaburzeniami mowy, asymetrią twarzy i osłabieniem mięśni po jednej stronie ciała. W obu przypadkach, szybkie działanie ratunkowe jest kluczowe – wyjaśnia doktor Tomasz Deptuch. Tutaj naprawdę liczy się każda minuta, mówimy o „złotej godzinie“, w czasie której pacjent powinien trafić do specjalistycznego ośrodka w celu leczenia interwencyjnego. Im szybciej to się stanie, tym większa szansa na powodzenie leczenia i przywrócenie pacjenta do normalnego życia. 

Warto zauważyć, że wczesne wykrycie nadciśnienia tętniczego jest kluczowe dla dalszego postępowania. Niestety, często choroba ta rozwija się bezobjawowo lub objawy są tak niespecyficzne, że łatwo je bagatelizować. Jednakże ignorowanie ich może prowadzić do poważnych konsekwencji, włącznie z zawałem serca lub udarem mózgu.
źródło: AHOP
Wszystkie 194 państwa członkowskie Światowej Organizacja Zdrowia (ang. World Health Organization, WHO) zobowiązały się do 2030 roku zmniejszą spożycia sodu o 30%, co może w tym okresie zredukować liczbę zgonów w skali świata o 7 milionów.
W 2023 roku WHO po raz pierwszy opublikowała raport analizujący postępy krajów wdrażających politykę ograniczania spożycia sodu i ich wpływ na spożycie sodu w diecie i choroby układu krążenia. Z raportu WHO wynika, że ​​jedynie 5% państw członkowskich WHO jest chronionych obowiązkowymi i kompleksowymi politykami dotyczącymi redukcji sodu. 

Sód jest niezbędnym składnikiem odżywczym, który spożywany w nadmiarze zwiększa ryzyko chorób serca, udaru mózgu i przedwczesnej śmierci. Głównym źródłem sodu w diecie jest sól kuchenna (chlorek sodu), ale występuje on również w przyprawach zawierających glutaminian sodu, oraz w wielu produktach przetworzonych.
WHO wskazała 4 działania, które powinny być podejmowane, takie jak:
  • Zmiana składów recepturowych tak, aby żywność zawierała mniej soli i ustalanie docelowych ilości sodu które muszą być osiągnięte
  • Ustanowienie polityki zamówień publicznych w celu ograniczenia spożycia żywności bogatej w sól lub sód w instytucjach publicznych
  • Etykieta z przodu opakowania (ang. front-of-package), która pomaga konsumentom wybrać produkty o niższej zawartości sodu
  • Komunikacja dotycząca zmiany zachowań i kampanie w środkach masowego przekazu mające na celu zmniejszenie spożycia soli/sodu
Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW) już od lat kształci specjalistów z zakresu żywienia i dietetyki, którzy są gotowi do odpowiedzi na nowe wyzwania, w tym także w ramach Studiów Podyplomowych ‘Poradnictwo żywieniowe i dietetyczne’ prowadzonych na Wydziale Żywienia Człowieka. To jedne z najdłużej realizowanych w SGGW studiów podyplomowych – w tym roku prowadzona jest rekrutacja na jubileuszową 25 edycję.

Przez te lata SGGW wspomogło wiedzą dietetyczną dziesiątki lekarzy, dietetyków i innych specjalistów z zakresu ochrony zdrowia, oraz żywieniowców, technologów żywności, ale także innych osób, które chciały na własny użytek zdobyć wiedzę dietetyczną.

Absolwenci studiów podyplomowych posiadają nie tylko wiedzę teoretyczną, ale przede wszystkim praktyczną z zakresu m.in. planowania i oceny żywienia przy wykorzystaniu technik komputerowych, profilaktyki i terapii schorzeń dietozależnych, praktycznych aspektów organizacji poradnictwa dietetycznego i edukacji żywieniowej, preparatów dietetycznych i suplementów diety, psychologii klinicznej, czy etnodietetyki.

Więcej informacji o Studiach Podyplomowych Poradnictwo żywieniowe i dietetyczne.
Więcej informacji o rekrutacji oraz o ofercie innych studiów podyplomowych w SGGW.
Autorka tekstu: prof. dr hab. Dominika Głąbska, kierownik studiów podyplomowych „Poradnictwo żywieniowe i dietetyczne”

źródło: SGGW

Według statystyk Narodowego Funduszu Zdrowia w Polsce w 2020 roku na nadciśnienie tętnicze chorowało 9,94 mln dorosłych osób. Ta jednostka chorobowa, niekontrolowana przez lekarza, poza nieprzyjemnymi dolegliwościami takimi jak męczliwość, szumy uszne, ból głowy czy klatki piersiowej, może prowadzić do poważnych powikłań. Zawał mięśnia sercowego, udar mózgu, niewydolność serca i przerost lewej komory to tylko kilka z nich. Jakie codzienne nawyki mogą pomóc nam w profilaktyce pierwotnej i wtórnej nadciśnienia tętniczego?
W 2021 roku na łamach czasopisma „The New England Journal of Medicine” opublikowano wyniki 5-letniego badania chińskich naukowców dotyczącego wpływu stosowania zamienników soli na częstość zachorowalności na nadciśnienie tętnicze.
 
Do pierwszej fazy badania zakwalifikowano 20 995 osób, powyżej 60 roku życia, którzy chorowali wcześniej na nadciśnienie tętnicze albo przeszli udar niedokrwienny mózgu. Grupa badana miała spożywać wraz ze stałą dietą zamienniki soli o zawartości 75% chlorku sodu i 25% chlorku potasu, grupa kontrolna natomiast przez cały okres badania stosowała sól o zawartości 100% chlorku sodu.  
 
Punktem końcowym badania było wystąpienie udaru mózgu lub incydentu sercowo-naczyniowy lub zgon. Wyniki badań ukazały znaczącą różnicę między osobami spożywającymi zamienniki soli a stosującymi sól. Grupa badana odznaczała się niższym procentem zachorowalności na udar niedokrwienny lub ostry incydent sercowo-naczyniowy, a także niższym prawdopodobieństwem przedwczesnego zgonu. Wartość prawdopodobieństwa p<0.05 w określonych parametrach świadczy o istotnym statystycznie wyniku i o przełomowości tej metody prewencji nadciśnienia tętniczego.
 
Mechanizm wpływu spożycia soli opiera się na wzroście stężenia jonów sodowych i zaburzeniu równowagi osmotycznej krwi, a w konsekwencji wzroście ciśnienia. Powyższe badania mogą sugerować, iż odpowiednia dieta może być rozwiązaniem zdrowotnych problemów niejednej osoby. Jednak, jak wynika z przeglądu literatury, „tylko” połowa osób nadużywających soli jest narażona na rozwinięcie wysokich wartości ciśnienia skurczowego i rozkurczowego. Najprawdopodobniej związane jest to z osobniczą wrażliwością organizmu na sód. Przyczyną tego stanu jest rożny stopień aktywności układu renina-angiotensyna-aldosteron, kontrolującego objętość krążącej krwi i stężenia jonów sodowych i potasowych w płynach ustrojowych.
 
Niemniej jednak, przedstawione powyżej publikacje naukowe ewidentnie powinny zachęcać nas do ograniczenia spożycia soli sodowych albo stosowania zamienników soli z zawartością potasu. Takie postępowanie wydaje się być jednym ze skuteczniejszych sposobów na prewencję nadciśnienia tętniczego, a w konsekwencji także udaru niedokrwiennego i zgonu.
 
Julia Dźwinacka, redakcja Medicalpress, SKN Kardiologii przy I Katedrze i Klinice WUM
 
Źródła:
Analiza spożycia soli kuchennej u pacjentów z nadciśnieniem tętniczym | Łazarczyk | Forum Zaburzeń Metabolicznych
Według statystyk Narodowego Funduszu Zdrowia w Polsce w 2020 roku na nadciśnienie tętnicze chorowało 9,94 mln dorosłych osób. Ta jednostka chorobowa, niekontrolowana przez lekarza, poza nieprzyjemnymi dolegliwościami takimi jak męczliwość, szumy uszne, ból głowy czy klatki piersiowej, może prowadzić do poważnych powikłań. Zawał mięśnia sercowego, udar mózgu, niewydolność serca i przerost lewej komory to tylko kilka z nich. Jakie codzienne nawyki mogą pomóc nam w profilaktyce pierwotnej i wtórnej nadciśnienia tętniczego?
W 2021 roku na łamach czasopisma „The New England Journal of Medicine” opublikowano wyniki 5-letniego badania chińskich naukowców dotyczącego wpływu stosowania zamienników soli na częstość zachorowalności na nadciśnienie tętnicze.
 
Do pierwszej fazy badania zakwalifikowano 20 995 osób, powyżej 60 roku życia, którzy chorowali wcześniej na nadciśnienie tętnicze albo przeszli udar niedokrwienny mózgu. Grupa badana miała spożywać wraz ze stałą dietą zamienniki soli o zawartości 75% chlorku sodu i 25% chlorku potasu, grupa kontrolna natomiast przez cały okres badania stosowała sól o zawartości 100% chlorku sodu.  
 
Punktem końcowym badania było wystąpienie udaru mózgu lub incydentu sercowo-naczyniowy lub zgon. Wyniki badań ukazały znaczącą różnicę między osobami spożywającymi zamienniki soli a stosującymi sól. Grupa badana odznaczała się niższym procentem zachorowalności na udar niedokrwienny lub ostry incydent sercowo-naczyniowy, a także niższym prawdopodobieństwem przedwczesnego zgonu. Wartość prawdopodobieństwa p<0.05 w określonych parametrach świadczy o istotnym statystycznie wyniku i o przełomowości tej metody prewencji nadciśnienia tętniczego.
 
Mechanizm wpływu spożycia soli opiera się na wzroście stężenia jonów sodowych i zaburzeniu równowagi osmotycznej krwi, a w konsekwencji wzroście ciśnienia. Powyższe badania mogą sugerować, iż odpowiednia dieta może być rozwiązaniem zdrowotnych problemów niejednej osoby. Jednak, jak wynika z przeglądu literatury, „tylko” połowa osób nadużywających soli jest narażona na rozwinięcie wysokich wartości ciśnienia skurczowego i rozkurczowego. Najprawdopodobniej związane jest to z osobniczą wrażliwością organizmu na sód. Przyczyną tego stanu jest rożny stopień aktywności układu renina-angiotensyna-aldosteron, kontrolującego objętość krążącej krwi i stężenia jonów sodowych i potasowych w płynach ustrojowych.
 
Niemniej jednak, przedstawione powyżej publikacje naukowe ewidentnie powinny zachęcać nas do ograniczenia spożycia soli sodowych albo stosowania zamienników soli z zawartością potasu. Takie postępowanie wydaje się być jednym ze skuteczniejszych sposobów na prewencję nadciśnienia tętniczego, a w konsekwencji także udaru niedokrwiennego i zgonu.
 
Julia Dźwinacka, redakcja Medicalpress, SKN Kardiologii przy I Katedrze i Klinice WUM
 
Źródła:
Analiza spożycia soli kuchennej u pacjentów z nadciśnieniem tętniczym | Łazarczyk | Forum Zaburzeń Metabolicznych
Sód to pierwiastek potrzebny w organizmie człowieka. Zarówno jego nadmiar, jak i niedobór może być groźny dla zdrowia – także dla pacjentów z niewydolnością serca. W tej grupie chorych wszelkie zaburzenia poziomu pierwiastków we krwi mogą mieć jednak znacząco bardziej niebezpieczne konsekwencje dla stanu zdrowia i rokowań niż dla osób z populacji ogólnej. Ograniczać sól w diecie z pewnością warto, ale obsesyjne „tropienie” sodu w każdym daniu i produkcie może być równie szkodliwe, co dosalanie, dlatego warto zachować zdrowy rozsądek – mówi dr hab. n. med. Ewa Jędrzejczyk-Patej, z Pracowni Elektrofizjologii i Stymulacji Serca Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, specjalistka Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Jak wykazała metaanaliza dziewięciu randomizowanych badań klinicznych[1], w przypadku osób z niewydolnością serca ograniczenie spożycia sodu w diecie do poniżej 2,3 grama dziennie nie przynosi dodatkowych korzyści zdrowotnych. Co więcej, może zwiększyć ryzyko zgonu.

– Wyniki nowej metaanalizy są ciekawe, jednak nie powiedziałabym, że zupełnie zaskakujące. Już od kilku lat w doniesieniach pojawiają się informacje sugerujące, że całkowita, restrykcyjna eliminacja soli z diety nie jest korzystna dla pacjentów z niewydolnością serca – zaznacza dr hab. n. med. Ewa Jędrzejczyk-Patej.

Hyponatremia, czyli niski poziom sodu we krwi, u pacjentów z niewydolnością serca jest czynnikiem złego rokowania i mówi wiele o zaawansowaniu niewydolności serca. Autorzy metaanalizy zaznaczają, że w świetle dostępnej wiedzy w codziennej diecie sól u chorych z niewydolnością serca powinniśmy ograniczać, ale dalszej oceny wymaga stopień tych ograniczeń.

– Trzeba zauważyć, że omawiane badanie dotyczyło pacjentów z niewydolnością serca. To inna grupa chorych niż pacjenci z nadciśnieniem tętniczym, których zwykle dotyczą podobne badania i analizy i u których obniżenie spożycia soli prowadzi do istotnej redukcji ciśnienia tętniczego krwi i ma korzystny wpływ na zdrowie. Warto wiedzieć, że pacjenci z niewydolnością serca stosują leki diuretyczne, które mają działanie odwadniające. Poprzez działanie tych leków pacjenci tracą między innymi sód i obniżają jego poziom we krwi. Gdy dodatkowo restrykcyjnie wyeliminują sód z diety, mogą wywołać u siebie dyselektrolitemię czyli zaburzenia elektrolitowe poprzez nadmierne usunięcie z organizmu potrzebnych pierwiastków. Wydalanie wody z organizmu może nie przebiegać prawidłowo, mogą pojawić się obrzęki. Dodatkowym możliwym zagrożeniem w opisywanej sytuacji jest zbyt duże obniżenie wartości ciśnienia tętniczego krwi. To wszystko może spowodować zaostrzenie niewydolności serca i pogorszenie stanu pacjenta – zamiast sobie pomóc, pacjent może sobie niechcący poważnie zaszkodzić, a co więcej pogorszyć swoje rokowania.

Jak zatem komponować codzienną dietę?
– Sód to pierwiastek potrzebny w organizmie człowieka. Zarówno jego nadmiar, jak i niedobór może być szkodliwy dla zdrowia, szczególnie dla pacjentów z niewydolnością serca, u których zaburzenia poziomu pierwiastków we krwi mogą mieć znacząco bardziej niekorzystne konsekwencje dla zdrowia niż w innych grupach chorych – zaznacza dr hab. n. med. Ewa Jędrzejczyk-Patej i proponuje dwa kluczowe zalecenia:
  1. Nie dosalajmy potraw i unikajmy wysoko przetworzonej żywności oraz gotowych produktów. Jedzenie typu fast food to prawdziwa bomba sodowa. Także dosalanie zdrowych co do zasady dań nie jest korzystne dla zdrowia – zarówno dla osób z populacji ogólnej, jak i dla pacjentów z niewydolnością serca. Sód jest obecny w produktach spożywczych i nie jest potrzebne dodatkowe dosalanie potraw.
  1. Jednocześnie nie ma potrzeby obsesyjnego „tropienia” i całkowitego eliminowania sodu z diety u chorych z niewydolnością serca – takie postępowanie może być równie szkodliwe, jak dosalanie, ponieważ sód to ważny i potrzebny pierwiastek w organizmie człowieka!
 
 
 
 
[1]https://www.acc.org/About-ACC/Press-Releases/2023/02/22/20/42/Too-Little-Sodium-Can-be-Harmful-to-Heart-Failure-Patients?fbclid=IwAR2UyHcY7AukofWRG72eWtQE56Ab2md60b90NKK9uPw_P2jf6sBGFKMMihk
źródło: SRS PTK
Sód to pierwiastek potrzebny w organizmie człowieka. Zarówno jego nadmiar, jak i niedobór może być groźny dla zdrowia – także dla pacjentów z niewydolnością serca. W tej grupie chorych wszelkie zaburzenia poziomu pierwiastków we krwi mogą mieć jednak znacząco bardziej niebezpieczne konsekwencje dla stanu zdrowia i rokowań niż dla osób z populacji ogólnej. Ograniczać sól w diecie z pewnością warto, ale obsesyjne „tropienie” sodu w każdym daniu i produkcie może być równie szkodliwe, co dosalanie, dlatego warto zachować zdrowy rozsądek – mówi dr hab. n. med. Ewa Jędrzejczyk-Patej, z Pracowni Elektrofizjologii i Stymulacji Serca Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, specjalistka Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Jak wykazała metaanaliza dziewięciu randomizowanych badań klinicznych[1], w przypadku osób z niewydolnością serca ograniczenie spożycia sodu w diecie do poniżej 2,3 grama dziennie nie przynosi dodatkowych korzyści zdrowotnych. Co więcej, może zwiększyć ryzyko zgonu.

– Wyniki nowej metaanalizy są ciekawe, jednak nie powiedziałabym, że zupełnie zaskakujące. Już od kilku lat w doniesieniach pojawiają się informacje sugerujące, że całkowita, restrykcyjna eliminacja soli z diety nie jest korzystna dla pacjentów z niewydolnością serca – zaznacza dr hab. n. med. Ewa Jędrzejczyk-Patej.

Hyponatremia, czyli niski poziom sodu we krwi, u pacjentów z niewydolnością serca jest czynnikiem złego rokowania i mówi wiele o zaawansowaniu niewydolności serca. Autorzy metaanalizy zaznaczają, że w świetle dostępnej wiedzy w codziennej diecie sól u chorych z niewydolnością serca powinniśmy ograniczać, ale dalszej oceny wymaga stopień tych ograniczeń.

– Trzeba zauważyć, że omawiane badanie dotyczyło pacjentów z niewydolnością serca. To inna grupa chorych niż pacjenci z nadciśnieniem tętniczym, których zwykle dotyczą podobne badania i analizy i u których obniżenie spożycia soli prowadzi do istotnej redukcji ciśnienia tętniczego krwi i ma korzystny wpływ na zdrowie. Warto wiedzieć, że pacjenci z niewydolnością serca stosują leki diuretyczne, które mają działanie odwadniające. Poprzez działanie tych leków pacjenci tracą między innymi sód i obniżają jego poziom we krwi. Gdy dodatkowo restrykcyjnie wyeliminują sód z diety, mogą wywołać u siebie dyselektrolitemię czyli zaburzenia elektrolitowe poprzez nadmierne usunięcie z organizmu potrzebnych pierwiastków. Wydalanie wody z organizmu może nie przebiegać prawidłowo, mogą pojawić się obrzęki. Dodatkowym możliwym zagrożeniem w opisywanej sytuacji jest zbyt duże obniżenie wartości ciśnienia tętniczego krwi. To wszystko może spowodować zaostrzenie niewydolności serca i pogorszenie stanu pacjenta – zamiast sobie pomóc, pacjent może sobie niechcący poważnie zaszkodzić, a co więcej pogorszyć swoje rokowania.

Jak zatem komponować codzienną dietę?
– Sód to pierwiastek potrzebny w organizmie człowieka. Zarówno jego nadmiar, jak i niedobór może być szkodliwy dla zdrowia, szczególnie dla pacjentów z niewydolnością serca, u których zaburzenia poziomu pierwiastków we krwi mogą mieć znacząco bardziej niekorzystne konsekwencje dla zdrowia niż w innych grupach chorych – zaznacza dr hab. n. med. Ewa Jędrzejczyk-Patej i proponuje dwa kluczowe zalecenia:
  1. Nie dosalajmy potraw i unikajmy wysoko przetworzonej żywności oraz gotowych produktów. Jedzenie typu fast food to prawdziwa bomba sodowa. Także dosalanie zdrowych co do zasady dań nie jest korzystne dla zdrowia – zarówno dla osób z populacji ogólnej, jak i dla pacjentów z niewydolnością serca. Sód jest obecny w produktach spożywczych i nie jest potrzebne dodatkowe dosalanie potraw.
  1. Jednocześnie nie ma potrzeby obsesyjnego „tropienia” i całkowitego eliminowania sodu z diety u chorych z niewydolnością serca – takie postępowanie może być równie szkodliwe, jak dosalanie, ponieważ sód to ważny i potrzebny pierwiastek w organizmie człowieka!
 
 
 
 
[1]https://www.acc.org/About-ACC/Press-Releases/2023/02/22/20/42/Too-Little-Sodium-Can-be-Harmful-to-Heart-Failure-Patients?fbclid=IwAR2UyHcY7AukofWRG72eWtQE56Ab2md60b90NKK9uPw_P2jf6sBGFKMMihk
źródło: SRS PTK