Medicalpress

Polscy naukowcy pracują nad robotycznym systemem do podawania leków do oka i wykonywania biopsji. Ma on wspomagać okulistów przy zabiegach wymagających bardzo dużej precyzji, m.in. w terapiach genowych, w których lek trzeba dostarczyć w ściśle określone miejsce siatkówki. Rozwiązanie rozwijane w Międzynarodowym Centrum Badań Oka jest obecnie na etapie badań przedklinicznych. Docelowo ma wspierać rozwój nowych metod leczenia chorób oczu.

– W tej chwili mamy bardzo wiele nowych sposobów leczenia oka i wzroku, które wymagają wsparcia najnowszych technologii, między innymi tego, żeby leki były dostarczane bardzo precyzyjnie do miejsca, w którym mają zadziałać. Od wielu wieków rozwijano metody chirurgiczne oka, ale dopiero w XX wieku mogły się one bardzo silnie rozwinąć. Takie zrobotyzowane, bardzo zaawansowane systemy pomagają ograniczyć uszkodzenia oka przy zastosowaniu terapii – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria prof. dr hab. Maciej Wojtkowski, kierownik Międzynarodowego Centrum Badań Oka i kierownik projektu Międzynarodowe Agendy Badawcze.

Projekt Międzynarodowego Centrum Badań Oka (ICTER) jest realizowany w ramach działania Międzynarodowe Agendy Badawcze, prowadzonego przez Fundację na rzecz Nauki Polskiej i finansowanego ze środków pochodzących z Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG).

Projekt zakłada stworzenie platformy wspierającej rozwój nowych terapii okulistycznych. Zautomatyzowany system do podawania leków i wykonywania biopsji ma być połączony z obrazowaniem, które pozwoli określać położenie narzędzia w oku. W pracach wykorzystywane są także kompetencje z zakresu terapii genowej, genomiki pojedynczych komórek i bioinformatyki.

– To jest projekt absolutnie innowacyjny, ponieważ takich produktów jeszcze nie ma na rynku. Lekarze okuliści bardzo potrzebują takich instrumentów, które pomogą im w testowaniu i wprowadzaniu nowych metod leczenia. Te metody leczenia są bardzo skomplikowane i często możliwe do zastosowania tylko raz, na przykład terapie genowe, ponieważ nasz układ odpornościowy uczy się tych wirusów, które przenoszą geny, i nie można powtórzyć takiego zabiegu. Ten zabieg musi więc być zrobiony perfekcyjnie. Skuteczność leczenia bardzo mocno zależy od sposobu podania leku – wyjaśnia prof. Maciej Wojtkowski.

– Największy potencjał robotyki i automatyki we wspomaganiu okulistów i zabiegów chirurgicznych widzę w tych elementach, które wymagają zwiększonej precyzji, niekoniecznie tam, gdzie istotne są wiedza i doświadczenie operatora. Pewne końcowe fragmenty zabiegu, które wymagają precyzyjnego podejścia lub podejścia wzdłuż wyznaczonej osi, możemy wykonać za pomocą robota, ale to okulista czy operator decyduje np. o kącie podejścia i ma też możliwość zatrzymania procedury w trakcie jej trwania – mówi dr Karol Karnowski, biofizyk z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, kierownik grupy IDoc w projekcie ICTER.

Przykładem takiego podziału zadań może być podawanie leku do struktur oka. Lekarz wybiera miejsce i kąt wprowadzenia igły, a robot może wspomagać jej precyzyjny ruch wzdłuż wyznaczonej osi. Wyposażony w czujniki system ma również pomóc określić moment, w którym narzędzie znajdzie się w odpowiednim miejscu do podania leku.

– W tej chwili możliwość podawania leków w przypadku terapii genowej jest bardzo ograniczona. To bardzo skomplikowany zabieg, w którym trzeba dostarczyć lek w konkretne miejsce na siatkówce z precyzją pojedynczych mikrometrów, czyli milionowych części metra. Taka precyzja jest w tej chwili osiągana tylko przez bardzo wyspecjalizowanych operatorów, a w przyszłości chcielibyśmy, żeby te zabiegi były możliwe do przeprowadzenia wszędzie. Dlatego to urządzenie jest kluczowe – mówi prof. Maciej Wojtkowski.

Nowe rozwiązania mają być testowane m.in. w pracach nad terapią optogenetyczną ślepoty, badaniach pojedynczych komórek związanych z rozwojem czerniaka błony naczyniowej oka oraz nad metodami wczesnego wykrywania retinopatii cukrzycowej.

Prace nad robotyką i automatyką prowadzone w Międzynarodowym Centrum Badań Oka są obecnie na etapie badań przedklinicznych. Pierwsze testy prowadzono na modelach ex vivo, czyli tkankach poza żywym organizmem. Naukowcy przygotowują się do badań in vivo, czyli prowadzonych na żywych organizmach.

– Pierwsze testy robi się na modelach ex vivo, bo są one łatwiej dostępne. Ustawia się wszystkie parametry, testuje się wszystkie procedury i wtedy możemy wykonywać dalsze kroki. Jeżeli chodzi o zastosowania u ludzi, to już jest zupełnie inna bajka. To nie są do końca rzeczy naukowe, to bardziej temat dla przemysłu, który mógłby przejąć technologie i narzędzia, które wytwarzamy. Na dalszym etapie wymagałoby stosowania się do wszelkich regulacji pozwalających na stosowanie u ludzi – mówi dr Karol Karnowski.

Nad projektem pracuje pięć grup badawczych o różnych specjalizacjach. Ich współpraca ma umożliwić rozwój i testowanie całej platformy oraz jej wykorzystanie w badaniach nad nowymi terapiami okulistycznymi.

– Połączenie robotyki z genetyką, biologią oka, bioinformatyką i obrazowaniem daje nam unikatowe możliwości opracowania platformy do wprowadzania leków i nowych terapii w okulistyce. Bez współpracy grup z różnych dziedzin nie byłoby możliwe przetestowanie takiego nowego urządzenia robotycznego i jego dalsze wprowadzenie. Takie połączenie doświadczeń i wiedzy z różnych dziedzin jest unikatowe w skali światowej i oferowane tylko przez nasz instytut – podkreśla prof. Maciej Wojtkowski.

Jednym z elementów rozwijanej platformy jest obrazowanie, które ma pozwalać na śledzenie położenia narzędzia względem struktur oka. Zespół IDoc pracował już wcześniej nad integracją manipulatora robotycznego z optyczną tomografią koherencyjną (OCT), umożliwiającą obrazowanie tkanek oka.

Projekt Międzynarodowe Agendy Badawcze jest realizowany w ramach programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki. Jego całkowite finansowanie wynosi 30 mln zł. W ramach projektu naukowcy zakładają rozwój technologii od poziomu TRL 4 do TRL 7, czyli od rozwiązania zweryfikowanego w warunkach laboratoryjnych do demonstracji prototypu w warunkach zbliżonych do rzeczywistych.

Źródło: Newseria

Środowe zaćmienie Słońca przyciągnęło miliony obserwatorów w całej Europie. Dla części z nich zakończyło się jednak wizytą na okulistycznym oddziale ratunkowym. Berlińskie szpitale odnotowały wzrost liczby pacjentów z zaburzeniami widzenia po obserwowaniu zjawiska bez certyfikowanych filtrów ochronnych. Specjaliści ostrzegają, że uszkodzenie siatkówki może rozwijać się bez bólu, a pierwsze objawy pojawiają się dopiero po kilku godzinach, a nawet dniach. To właśnie dlatego osoby, które podczas zaćmienia patrzyły bezpośrednio na Słońce, powinny zachować szczególną czujność.

Jeszcze kilka dni po zaćmieniu Słońca do okulistów mogą zgłaszać się kolejni pacjenci z uszkodzeniem wzroku. Takie ostrzeżenie płynie z berlińskich klinik, które już w pierwszej dobie po zjawisku przyjęły kilkadziesiąt osób z zaburzeniami widzenia po obserwowaniu Słońca bez odpowiedniej ochrony. Sama Charité udzieliła pomocy dziesięciu pacjentom, podobną liczbę zgłoszeń odnotował szpital Vivantes, a kolejni chorzy trafili do Kliniki Okulistycznej Berlin-Marzahn. Lekarze podkreślają, że nie jest to koniec, ponieważ część objawów rozwija się z opóźnieniem.

To zjawisko znane okulistom od wielu lat. Nosi nazwę retinopatii słonecznej (solar retinopathy) i polega na fotochemicznym uszkodzeniu plamki żółtej, czyli centralnej części siatkówki odpowiedzialnej za ostre widzenie. Problem nie wynika z wysokiej temperatury promieniowania, lecz z intensywnego światła widzialnego i promieniowania podczerwonego, które uszkadzają komórki fotoreceptorów oraz nabłonek barwnikowy siatkówki. Uszkodzenie może pojawić się nawet po stosunkowo krótkiej obserwacji Słońca, zwłaszcza podczas zaćmienia, kiedy zmniejszona jasność tarczy słonecznej daje złudne poczucie bezpieczeństwa.

Najbardziej podstępne jest to, że siatkówka nie posiada receptorów bólowych. W przeciwieństwie do oparzenia skóry czy urazu rogówki człowiek nie odczuwa bólu w momencie uszkodzenia. Dlatego wiele osób wychodzi z założenia, że skoro po obserwacji zaćmienia „nic się nie stało”, to wzrok nie ucierpiał. Tymczasem pierwsze objawy mogą pojawić się dopiero następnego dnia lub nawet po kilku dniach.

Na jakie sygnały należy zwrócić uwagę? Okuliści wymieniają przede wszystkim nagłe pogorszenie ostrości widzenia, trudności z czytaniem, pojawienie się ciemnej lub szarej plamy w centrum pola widzenia, falowanie prostych linii (metamorfopsje), pogorszenie rozpoznawania kolorów oraz zwiększoną wrażliwość na światło. Objawy mogą dotyczyć jednego lub obu oczu.

Jeżeli którykolwiek z tych objawów wystąpi po obserwacji zaćmienia Słońca, nie należy czekać, aż samoistnie ustąpi. Specjaliści zalecają pilną konsultację okulistyczną lub zgłoszenie się do okulistycznego oddziału ratunkowego. W diagnostyce wykorzystuje się m.in. badanie dna oka oraz optyczną koherentną tomografię (OCT), która pozwala uwidocznić uszkodzenia plamki żółtej.

Czy uszkodzenie można wyleczyć? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. U części pacjentów dochodzi do stopniowej poprawy ostrości wzroku w ciągu kilku tygodni lub miesięcy, jednak niektórzy zachowują trwałe ubytki widzenia centralnego. Obecnie nie istnieje leczenie, które odwracałoby uszkodzenie siatkówki wywołane patrzeniem na Słońce. Opisy przypadków wskazują, że poprawa jest możliwa, ale nie można jej zagwarantować.

Eksperci przypominają, że jedyną bezpieczną metodą obserwacji częściowego zaćmienia Słońca są certyfikowane okulary spełniające normę ISO 12312-2 lub pośrednie metody projekcyjne. Zwykłe okulary przeciwsłoneczne, przyciemniane szyby, klisze fotograficzne czy płyty CD nie chronią siatkówki przed szkodliwym promieniowaniem.

Berlińskie doświadczenia pokazują, że mimo wieloletnich kampanii edukacyjnych problem wciąż pozostaje aktualny. Lekarze spodziewają się, że kolejni pacjenci będą zgłaszać się jeszcze przez kilka najbliższych dni. Dla osób, które podczas zaćmienia choć przez chwilę patrzyły na Słońce bez odpowiedniej ochrony, najważniejszym zaleceniem jest dziś uważna obserwacja własnego wzroku. Nawet niewielka ciemna plama w centrum pola widzenia czy trudności z czytaniem powinny być sygnałem do pilnej konsultacji okulistycznej.

Ochrona przeciwsłoneczna coraz częściej staje się elementem codziennej troski o zdrowie. Regularnie sięgamy po kremy z filtrem UV, zwracamy uwagę na wpływ promieniowania słonecznego na skórę i unikamy nadmiernej ekspozycji na słońce. Znacznie rzadziej pamiętamy jednak, że promieniowanie UV oddziałuje również na nasze oczy – i to przez cały rok, nie tylko podczas letnich miesięcy.
 
Ochrona oczu nadal bywa bagatelizowana

Świadomość wpływu promieniowania ultrafioletowego na wzrok pozostaje ograniczona, a wiedza na temat skutecznych metod ochrony jest nadal niewystarczająca. Wiele osób kojarzy okulary przeciwsłoneczne głównie z modnym dodatkiem lub sezonowym trendem, a nie z elementem profilaktyki zdrowotnej. Tymczasem oczy są szczególnie wrażliwe na promieniowanie UV, a skutki wieloletniej ekspozycji na słońce mogą kumulować się przez lata.

Wciąż bardzo często spotykamy się z przekonaniem, że oczy wymagają ochrony wyłącznie podczas intensywnego, letniego słońca. Nic bardziej mylnego! Promieniowanie UV oddziałuje na wzrok przez cały rok, podczas codziennych aktywności na zewnątrz, kiedy często nie odczuwamy bezpośrednio intensywności światła. Zrozumienie tego, że ochrona oczu powinna być elementem codziennej profilaktyki, nadal pozostaje niewystarczające – podkreśla Sylwia Kijewska, optometrystka, ekspertka Hoya Lens Poland.

Problemem pozostaje również sposób wybierania okularów przeciwsłonecznych. Wiele osób kupuje okulary w przypadkowych miejscach, kierując się przede wszystkim wyglądem oprawek, kolorem lub stopniem przyciemnienia soczewek. Takie podejście sprawia, że możemy sobie jeszcze bardziej zaszkodzić niż w przypadku, kiedy nie nosimy okularów przeciwsłonecznych wcale.

Iluzja bezpieczeństwa, czyli dlaczego niewłaściwe szkła mogą być ryzykowne?

Noszenie okularów przeciwsłonecznych bez odpowiedniego filtra UV może prowadzić do fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Przyciemnione soczewki oszukują mechanizm widzenia, ponieważ redukują intensywność światła widzialnego, co sprawia, że źrenica rozszerza się w odpowiedzi na „ciemniejsze” warunki. W efekcie do wnętrza oka może docierać większa ilość promieniowania ultrafioletowego, jeśli soczewki nie posiadają skutecznej ochrony UV.

W takich sytuacjach ekspozycja na promieniowanie UV może być paradoksalnie wyższa niż w przypadku braku okularów. Wynika to z faktu, że naturalny odruch mrużenia oczu, który ogranicza ilość światła docierającego do oka, zostaje osłabiony. W rezultacie oko pozostaje szerzej otwarte i bardziej narażone na działanie promieniowania UVA i UVB, szczególnie w warunkach silnego nasłonecznienia oraz przy obecności powierzchni odbijających światło, takich jak woda, piasek czy beton.

Jakie rozwiązania wspierają ochronę oczu?

Współczesna optyka proponuje dziś różne rozwiązania oferujące ochronę wzroku przed intensywnym światłem i promieniowaniem UV. Dobór odpowiednich soczewek okularowych powinien być uzależniony od stylu życia użytkownika oraz warunków, w jakich najczęściej przebywa.

Soczewki barwione zapewniają nie tylko ochronę przed słońcem, ale także poprawiają komfort w różnych warunkach oświetleniowych. Soczewki okularowe polaryzacyjne redukują odblaski pojawiające się m.in. na mokrych nawierzchniach, wodzie czy szybach samochodowych, co może zwiększać kontrast widzenia i komfort podczas prowadzenia auta lub aktywności na zewnątrz.

Coraz większą popularnością cieszą się również soczewki okularowe fotochromowe, które automatycznie dostosowują poziom zabarwienia do warunków oświetleniowych.

Soczewki fotochromowe reagują na promieniowanie UV i dostosowują stopień przyciemnienia do natężenia światła. Dzięki temu mogą wspierać komfort widzenia zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz pomieszczeń, bez konieczności zmieniania okularów w ciągu dnia – tłumaczy Sylwia Kijewska, optometrystka, ekspertka Hoya Lens Poland.

Ekspertka podkreśla jednak, że niezależnie od rodzaju soczewek najważniejsze pozostaje świadome podejście do ochrony wzroku oraz konsultacja z profesjonalistą.

Wybór odpowiednich soczewek warto dopasować do codziennych nawyków i warunków, w jakich funkcjonujemy. Innych rozwiązań mogą potrzebować osoby spędzające dużo czasu za kierownicą, a innych osoby aktywne na zewnątrz czy pracujące w zmiennym oświetleniu. Dlatego tak ważna jest konsultacja ze specjalistą, który pomoże dobrać rozwiązanie wspierające zarówno komfort widzenia, jak i ochronę oczu przed promieniowaniem UV – podsumowuje Sylwia Kijewska.

Źródło: inf pras