Medicalpress
W Senacie RP zaprezentowano dwa nowe raporty Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, które szczegółowo opisują przyczyny niskiej zgłaszalności na mammografię i przedstawiają gotowe do wdrożenia rozwiązania systemowe. Eksperci, administracja publiczna oraz organizacje pacjenckie podkreślili, że Polska znajduje się wśród krajów UE o najwyższej umieralności z powodu raka piersi, a wykorzystanie potencjału medycyny pracy oraz narzędzi cyfrowych i personalizowanych zaproszeń może odwrócić ten trend.
 
25 listopada 2025 r. w Senacie RP odbyło się posiedzenie Senackiej Komisji Zdrowia poświęcone analizie dwóch nowych raportów Polskiego Towarzystwa Onkologicznego, które obejmują dogłębną analizę epidemiologiczną, ocenę efektywności dotychczasowych działań, przegląd barier organizacyjnych i prawnych oraz propozycje integracji działań POZ, medycyny pracy, systemów cyfrowych i mobilnej diagnostyki. Dokumenty przedstawiają pełen pakiet rekomendacji – od przywrócenia imiennych zaproszeń na badania przesiewowe, przez wykorzystanie narzędzi mObywatel i IKP, po włączenie profilaktyki do rutynowych badań pracowniczych – tworząc najbardziej kompleksową wizję modernizacji profilaktyki raka piersi w Polsce.

W obradach uczestniczyli reprezentanci administracji publicznej, środowiska medycznego i organizacji pacjenckich, m.in. wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka, dyrektor Centrum e-Zdrowia Adam Konka, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa Dominika Janiszewska-Kajka, prezes PTO prof. Piotr Rutkowski, dr hab. Paweł Koczkodaj, dr Artur Fałek, dr Janusz Meder. Spotkanie poprowadziła przewodnicząca Komisji, Senator Beata Małecka-Libera. 

Dyskusję otworzył prof. Piotr Rutkowski, przedstawiając najważniejsze założenia obu raportów oraz skalę wyzwań związanych z rakiem piersi, który pozostaje najczęstszym nowotworem kobiet i odpowiada za około 15 procent zgonów onkologicznych. Podkreślił, że kluczowym problemem jest nadal zbyt późne wykrywanie choroby, co przekłada się na niższe wskaźniki przeżyć w porównaniu z krajami Unii Europejskiej. Wskazał również, że roczne koszty leczenia raka piersi przekraczają 250 milionów euro, natomiast inwestycje w mammografię przesiewową przynoszą wielokrotny zwrot społeczno-ekonomiczny.

Najszersza diagnoza systemu od lat: co pokazują raporty PTO?

Pierwszy raport pt. „Profilaktyka raka piersi. Zwiększenie uczestnictwa w mammografii: diagnoza problemu i propozycje działań, przygotowany przez dr. hab. Pawła Koczkodaja, przedstawia aktualne dane epidemiologiczne oraz analizuje bariery uczestnictwa kobiet w programie przesiewowym. Według danych GLOBOCAN 2022 w Polsce w 2022 roku odnotowano ponad 21,5 tysiąca nowych zachorowań, a kraj znajduje się w grupie państw UE o najwyższej umieralności. Zgłaszalność na mammografię wynosi obecnie zaledwie 33,8 proc., podczas gdy minimalny poziom konieczny dla osiągnięcia efektu populacyjnego to 70 proc. W raporcie wskazano, że kluczowe bariery obejmują brak imiennego systemu zaproszeń, który został zawieszony w 2017 roku, niską świadomość potrzeby regularnych badań oraz niedostateczne kierowanie pacjentek przez lekarzy. Załączona do raportu opinia prawna potwierdza, że przepisy RODO nie stanowią przeszkody do ponownego uruchomienia systemu imiennych zaproszeń. Zwrócono także uwagę, że ograniczona skuteczność kampanii medialnych nie pozwala przełamać negatywnych trendów. Dr hab. Koczkodaj zaakcentował również szczególną rolę medycyny pracy jako niewykorzystanego dotąd narzędzia mogącego istotnie podnieść zgłaszalność na badania przesiewowe. Lekarz medycyny pracy, dysponując wiedzą o wieku pacjentki, mógłby każdorazowo zweryfikować aktualność mammografii i wystawić skierowanie podczas rutynowych badań. W jego ocenie, połączenie tego potencjału z pełną integracją cyfrową oraz wykorzystaniem mammobusów, które realizują ponad połowę badań w Polsce, mogłoby znacząco zwiększyć uczestnictwo w programie.

Drugi raport „Ekspertyza w zakresie dysfunkcjonalności systemu oraz rozwiązań prawnych i zmian organizacji udzielania świadczeń prowadzących do wzrostu ilości wykonywanych badań i poprawy koordynacji udzielania świadczeń w profilaktyce raka piersi, opracowany przez dr. Artura Fałka, skupia się na praktycznych rozwiązaniach dotyczących włączenia badań profilaktycznych do systemu medycyny pracy. Autor ocenia, że obecny stan uczestnictwa kobiet w badaniach – około 35 procent – jest niewystarczający, a populacja pracownicza charakteryzuje się dużą niejednorodnością w zakresie gotowości do udziału w profilaktyce. Zwrócił uwagę, że po zmianach Kodeksu Pracy w 2023 roku kierowanie pracownic na mammografię wymaga ich zgody, co w jego ocenie ogranicza możliwości systemowe. Raport rekomenduje usunięcie wymogu zgody oraz zrównanie skierowania na mammografię z obowiązkowymi badaniami okresowymi wykonywanymi w godzinach pracy, wraz z zachowaniem wynagrodzenia i możliwością zwrotu kosztów dojazdu.

Dr Artur Fałek podkreślił, że obowiązujące przepisy już dziś nakładają na medycynę pracy konieczność sprawozdawania świadczeń profilaktycznych do systemu P1 – problemem pozostają jedynie zaniedbania organizacyjne. Wskazał też na szersze bariery systemowe, takie jak niski poziom edukacji zdrowotnej, niewystarczająca rola POZ w profilaktyce onkologicznej, zbyt wysoki próg nagród motywacyjnych dla lekarzy rodzinnych oraz wyjątkowo niskie finansowanie działań profilaktycznych w Polsce, które wynosi 1,9 procent wydatków zdrowotnych wobec prawie 8 procent w Niemczech. W raporcie zaproponowano m.in. wzmocnienie narzędzi motywujących lekarzy, rozwój współpracy z Krajową Siecią Onkologiczną oraz wykorzystanie doświadczeń krajów o wysokiej zgłaszalności, takich jak Słowenia, Estonia czy Czechy.

Piętnaście kroków do naprawy systemu – bez zmiany ustaw

Podsumowując oba raporty, prof. Rutkowski przedstawił zestaw piętnastu działań możliwych do wdrożenia bez konieczności zmian ustawowych, w tym pełne wykorzystanie Internetowego Konta Pacjenta, aplikacji mObywatel i platformy „Moje Zdrowie”, a także integrację medycyny pracy z systemami P1 i SIM. Podkreślił, że spójne raportowanie danych profilaktycznych oraz większe zaangażowanie pracodawców w działania prozdrowotne stanowi warunek poprawy obecnej sytuacji. Zwrócił także uwagę na konieczność optymalizacji mobilnej sieci mammobusów, które pozostają filarem dostępności badań w wielu regionach kraju.

Senat: czas skończyć z równoległymi systemami ochrony zdrowia

W trakcie dyskusji senator Beata Małecka-Libera zaznaczyła, że mimo wieloletnich zapowiedzi integracja medycyny pracy z podstawową opieką zdrowotną wciąż nie została wdrożona. Odwołała się do wcześniejszych prób powiązania badań okresowych z cytologią, które nie zostały utrzymane ze względu na obawy części kobiet. W jej ocenie Ministerstwo Zdrowia powinno przejąć inicjatywę i wykorzystać potencjał medycyny pracy w szeroko rozumianej profilaktyce, zwłaszcza że obecny model funkcjonuje całkowicie odrębnie od POZ. Senator zapowiedziała również projekt „Moja Profilaktyka”, zakładający spersonalizowany plan badań na całe życie oraz indywidualną edukację zdrowotną.

Milion SMS-ów wystarczyło, by ruszyć statystyki

Przedstawiciele administracji publicznej podkreślili gotowość do współpracy i wdrażania rozwiązań proponowanych w raportach. Dyrektor Adam Konka wskazał, że cyfryzacja systemu zdrowia jest jednym z priorytetów rządu, a prace nad narzędziami onkologicznymi – w tym rozwój e-DILO oraz rozbudowa funkcjonalności aplikacji mObywatel – są realizowane zgodnie z harmonogramem. Z kolei Dominika Janiszewska-Kajka poinformowała, że wysyłka blisko miliona wiadomości SMS i ponad 650 tysięcy powiadomień PUSH z linkiem do rejestracji na mammografię przyniosła wyraźny wzrost zgłaszalności. Wskazała również, że barierą dla większego udziału medycyny pracy pozostają społeczne obawy kobiet dotyczące potencjalnych reakcji pracodawców na wyniki badań, mimo że pracodawcy nie mają do nich dostępu.

Kluczowe decyzje przed Ministerstwem Zdrowia. Raporty PTO jako plan naprawczy

W końcowej części posiedzenia podkreślono, że raporty PTO stanowią najbardziej aktualny i kompletny materiał analityczny dotyczący profilaktyki raka piersi i powinny zostać wykorzystane jako kierunkowy dokument dla Ministerstwa Zdrowia oraz Narodowego Funduszu Zdrowia. Komisja zapowiedziała powrót do tematu na początku 2026 roku, aby przedstawić efekty wdrażania rekomendacji. Zwrócono również uwagę na konieczność dogłębnej analizy różnic w zgłaszalności – nie tylko między regionami, ale także w obrębie dużych miast.

Posiedzenie zakończono podkreśleniem, że poprawa profilaktyki raka piersi wymaga jednoczesnych działań systemowych, legislacyjnych i organizacyjnych, w tym pełnego wykorzystania narzędzi cyfrowych, integracji medycyny pracy z POZ oraz kontynuacji skutecznych działań komunikacyjnych kierowanych bezpośrednio do kobiet. Raporty PTO mają w tym procesie pełnić rolę strategicznego drogowskazu.

Źródło: PTO

W polskim systemie ochrony zdrowia trwa spór, który z pozoru dotyczy przepisów technicznych, a w rzeczywistości dotyka samego fundamentu bezpieczeństwa pacjentów. Naczelna Rada Lekarska od miesięcy alarmuje, że tzw. „uproszczone tryby” dostępu do zawodu lekarza i lekarza dentysty – wprowadzone w czasie wojny w Ukrainie – nie gwarantują rzetelnej weryfikacji kwalifikacji medyków z zagranicy. Teraz, po decyzji Sejmu o utrzymaniu tych przepisów, samorząd lekarski mówi wprost: to skandal, a pełna odpowiedzialność za skutki spoczywa na rządzących.
Już 1 sierpnia 2025 r. Prezydium NRL domagało się uchylenia przepisów pozwalających na dostęp do zawodu w trybach warunkowych i ograniczonych, przypominając, że zostały one wprowadzone „wbrew wyraźnemu sprzeciwowi samorządu lekarskiego” i że „uproszczone zasady dostępu nie zapewniają rzetelnej weryfikacji kwalifikacji osób, które ubiegają się w Polsce o uprawnienia zawodowe”.

Stanowisko NRL jest konsekwentne: oba tryby powinny zostać „niezwłocznie uchylone, a nie doprecyzowane czy uszczelniane”. W praktyce bowiem pozwalają one na leczenie pacjentów osobom, których dyplomy i programy kształcenia nie są badane pod kątem zgodności z minimalnymi standardami unijnymi. Co więcej – w przypadku warunkowego prawa wykonywania zawodu – nie wymaga się nawet legalizacji dyplomu przez konsula RP ani apostille. Samorząd podkreśla również, że tryby te uniemożliwiają sprawowanie właściwego nadzoru nad lekarzami dopuszczonymi do pracy w ten sposób.

NRL ostrzega również przed konsekwencjami prawnymi. Osoby dopuszczone do leczenia w trybie uproszczonym mogą „pozostawać poza lekarskim samorządem zawodowym”, co oznacza brak obowiązku przestrzegania Kodeksu Etyki Lekarskiej i brak odpowiedzialności przed sądem lekarskim. „Udzielanie świadczeń zdrowotnych przez osoby ‘zwolnione’ od nakazów i zakazów etyki zawodowej jest nie do zaakceptowania dla środowiska lekarskiego, a przede wszystkim jest ogromnym zagrożeniem dla pacjentów” – podkreśla NRL.

Oprócz krytyki samych trybów uproszczonych, Rada wskazuje też na wady legislacyjne nowych przepisów – od błędnie wskazanych organów właściwych do rozpatrywania wniosków, przez nieprecyzyjne terminy, po brak jasnych kryteriów dla decyzji odmownych. Zwraca uwagę na paradoks: osoby, których wnioski budzą wątpliwości i trafiają do sądów administracyjnych, mogą w praktyce wykonywać zawód nawet 8–10 lat, podczas gdy ci, którzy przeszli procedurę bez zastrzeżeń, mają prawo wykonywania zawodu tylko przez 5 lat.

NRL stanowczo sprzeciwiła się też przepisowi, który – w jej ocenie – „należy odczytywać jako próbę kolejnego przedłużania możliwości wydawania warunkowego prawa wykonywania zawodu lekarza obywatelom Ukrainy”. Przypomina, że możliwość ta wygasła 24 października 2024 r., a nowy zapis w praktyce omija wcześniejsze prawo.

W tle sporu toczy się jeszcze jedna batalia – o znajomość języka polskiego przez lekarzy. W odrębnym apelu NRL zażądała uchylenia punktu w obwieszczeniu Ministra Zdrowia, który uznaje za dowód znajomości języka polskiego dokumenty wydane w innych krajach UE. „Tymczasem pkt 3 ww. obwieszczenia dopuszcza potwierdzenie spełnienia wymogu odpowiedniej znajomości języka polskiego (…) za pomocą dokumentu wydanego przez bliżej nieokreślone zagraniczne podmioty, bez uprzedniej weryfikacji takiego dokumentu” – czytamy w dokumencie. Lekarze wskazują, że takie rozwiązanie stoi w sprzeczności z polskimi przepisami oraz z prawem unijnym (dyrektywy 2005/36/WE i 2013/55/UE), które wprost przewidują możliwość weryfikacji języka w przypadku zawodów mających wpływ na bezpieczeństwo pacjentów. Ich zdaniem brak rzetelnej weryfikacji może prowadzić do sytuacji, w której lekarz w Polsce będzie leczył pacjentów, nie znając ani języka, ani fachowej terminologii w stopniu wymaganym prawem.

Kulminacja konfliktu nastąpiła 6 sierpnia, dzień po tym, jak Sejm w ekspresowym tempie przyjął nowelizację, nie uwzględniając ani stanowiska NRL, ani uwag zgłaszanych w ogóle w konsultacjach – bo tych formalnie nie było. „Za absolutnie niedopuszczalny przyjmujemy upór rządzących dążących do utrzymania tzw. uproszczonych trybów wykonywania zawodu. Samo zaistnienie i utrzymywanie innych niż właściwe prawo wykonywania zawodu lekarza uprawnień (…) traktujemy jako skandaliczne” – napisało Prezydium. I dodało, że „rządzący, utrzymując tzw. tryby uproszczone, biorą pełną odpowiedzialność za zdrowie i życie pacjentów, którzy trafią pod opiekę lekarza (…) często o niższych kwalifikacjach i braku wystarczającej znajomości języka polskiego”.

Sprawa jest już w Senacie, do którego ustawa trafiła w trybie ekspresowym. Tempo procedowania – jak alarmuje NRL – wskazuje, że rząd chce zamknąć temat jak najszybciej. Pytanie tylko, czy w tej pośpiechowej legislacji ktoś jeszcze pamięta, że w medycynie każde uproszczenie procedur naboru lekarzy ma swoją cenę.

Cytowane wypowiedzi pochodzą z komunikatów opublikowanych na stronie internetowej Naczelnej Rady Lekarskiej. Linki do pełnych treści dostępne poniżej.
(***)

W murach Auli Magna Pałacu Branickich odbyła się 10 czerwca 2025 r. ogólnopolska konferencja zatytułowana „Pozyskiwanie wysokiej jakości danych na potrzeby zdrowia publicznego. Współpraca nauki i samorządu w kształtowaniu polityki zdrowotnej”. Wydarzenie, współorganizowane przez Uniwersytet Medyczny w Białymstoku (UMB) i Senat RP, przyciągnęło liczne grono ekspertów, polityków, przedstawicieli uczelni, instytucji publicznych oraz samorządów.
Tematyka konferencji koncentrowała się wokół wykorzystania danych wysokiej jakości w medycynie prewencyjnej, nowoczesnych programach profilaktycznych oraz edukacji zdrowotnej. Dyskusje prowadzone były w ramach trzech sesji: o potencjale danych w zdrowiu publicznym, o roli edukacji zdrowotnej oraz o praktycznym zastosowaniu danych w profilaktyce.

Wiemy jak edukacja i profilaktyka są niezmiernie ważnym tematem. Tematem, który jest zbyt poważny, by pozostawał tylko w rękach medyków. Żeby był dobrze zagospodarowany, by trafiał do swoich odbiorców, musi odbywać się w ścisłej, w dobrej i przyjaznej współpracy pomiędzy medykami, naukowcami, ale również pomiędzy decydentami – zarówno na szczeblu centralnym, jak i lokalnym. Powinno się to odbywać w oparciu właśnie o wysokiej jakości dane – podkreślił podczas spotkania prasowego prof. Marcin Moniuszko, Rektor UMB.

Wydarzenie odbyło się w ramach Roku Edukacji Zdrowotnej i Profilaktyki. Wśród gości znaleźli się m.in. senator dr n. med. Beata Małecka-Libera – przewodnicząca Komisji Zdrowia Senatu RP oraz posłanka Joanna Wicha – przewodnicząca podkomisji stałej ds. zdrowia publicznego. Udział wzięli również przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, NFZ, NIZP PZH, ABM, CeZ oraz uczelni medycznych z całej Polski.

Jestem dumna, że ten temat tak się niesie. Konferencje organizowane są w różnych częściach Polski, m.in. w Katowicach i Poznaniu – tam poświęcone były odpowiednio czynnikom ryzyka i szczepieniom – mówiła senator Małecka-Libera. – Białostocka edycja koncentruje się przede wszystkim na badaniach naukowych jako fundamencie decyzji w polityce zdrowotnej.

Zgodnie z zapowiedzią organizatorów, konferencja miała charakter roboczy, a jej celem było nie tylko dzielenie się wiedzą, ale też stworzenie impulsu do realnych zmian legislacyjnych i systemowych.

Badania, badania, badania – to hasło, które powinno nam przyświecać – podsumowała senator. – Zapamiętam także inne ważne zdanie: edukować o edukacji zdrowotnej.

Ważnym tematem konferencji była wchodząca od września 2025 r. do szkół edukacja zdrowotna jako nowy przedmiot. UMB jako pierwsza uczelnia podpisała umowę z MEN na kształcenie nauczycieli tego przedmiotu. Głos w tej sprawie zabrał m.in. prof. Zbigniew Izdebski, współtwórca programu nauczania.

Prof. Karol Kamiński, prorektor ds. medycyny prewencyjnej UMB, zwrócił uwagę na problem braku integracji danych i konieczność budowy systemów, które realnie wspierają procesy decyzyjne w zdrowiu publicznym. – Danych mamy dużo, są to dane różne, ale mamy problem z ich integracją i z tym, aby te dane funkcjonowały skutecznie, żeby uzupełniały się przy podejmowaniu decyzji – podkreślił.

Konferencję objęli honorowym patronatem Wojewoda Podlaski Jacek Brzozowski oraz Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski. Obaj wskazywali na przykład projektu Białystok PLUS jako modelowego wykorzystania danych w działaniach samorządowych.

Mieszkańcy Białegostoku mają realną korzyść z udziału w takich projektach. To nie tylko szansa na poprawę zdrowia i ratowanie życia, ale też oszczędność dla systemu – bo zapobieganie kosztuje mniej niż leczenie – powiedział prezydent Truskolaski.

Konferencja miała wymiar praktyczny, pokazując dobre praktyki z Białegostoku, Wrocławia i innych miast. Była także okazją do nawiązania współpracy między środowiskiem akademickim, instytucjami państwowymi i samorządami. Jak podkreśliła prof. Irina Kowalska – Na co dzień jako lekarze przede wszystkim leczymy, ale dziś chcemy zrobić krok wstecz – spojrzeć na to, co możemy zrobić, by do choroby w ogóle nie dopuścić.

Wnioski z obrad posłużą nie tylko jako materiał do kolejnych działań naukowych, ale także – jak zapowiadają organizatorzy – jako wkład w nowelizację ustawy o zdrowiu publicznym i kolejny etap prac nad Narodowym Programem Zdrowia.

Retransmisja konferencji dostępna jest na YouTube: obejrzyj nagranie
Pełna relacja: umb.edu.pl/aktualnosci/31285

Źródło: Uniwersytet Medyczny w Białymstoku, Biuro Komunikacji i Popularyzacji Nauki