Medicalpress

Każdego roku mieszkańcy Europy samodzielnie leczą ok. 1,2 mld drobnych dolegliwości, stosując leki bez recepty, co przynosi blisko 36,7 mld euro oszczędności rocznie. Sam system ochrony zdrowia w UE oszczędza na tym 26,3 mld euro, a w Polsce – 1 mld zł. Starzenie się społeczeństwa i jego rosnące potrzeby zdrowotne sprawiają, że takie podejście będzie zyskiwać na znaczeniu, ale potrzeba do tego podnoszenia kompetencji zdrowotnych pacjentów – przypominają eksperci z okazji Międzynarodowego Dnia Samoleczenia.

 Odpowiedzialne samoleczenie to element każdego nowoczesnego systemu opieki zdrowotnej. Oznacza to, że pacjent samodzielnie podejmuje decyzje o leczeniu drobnych dolegliwości przy użyciu leków bez recepty (OTC) – mówi w rozmowie z agencją Newseria Ewa Jankowska, prezeska PASMI – Polskiego Związku Producentów Leków Bez Recepty.

Samoleczenie jest elementem szerszej koncepcji samoopieki (self-care), którą Światowa Organizacja Zdrowia definiuje jako zdolność do zapobiegania chorobom, utrzymywania zdrowia oraz radzenia sobie z dolegliwościami. Według raportu Uczelni Łazarskiego „Rola samoleczenia w systemie opieki zorientowanym na wartość zdrowotną” w Unii Europejskiej każdego dnia ok. 3,3 mln drobnych dolegliwości zdrowotnych można leczyć przy użyciu leków OTC. To głównie infekcje wirusowe, ból gardła, kaszel, alergie, dolegliwości układu pokarmowego, bóle głowy czy niewielkie urazy. Bezpieczne samoleczenie dotyczy wyłącznie mniejszych dolegliwości, a w przypadku utrzymywania się lub nasilenia objawów konieczna jest konsultacja z lekarzem.

– Samoleczenie jest dzisiaj benefitem nie tylko dla pacjenta, ale również dla całego systemu opieki zdrowotnej – ocenia Łukasz Marynowski, country head Poland w Opella Healthcare, członek zarządu PASMI. – W obliczu starzejącego się społeczeństwa, rosnącej liczby pacjentów, ale też ograniczonych zasobów kadrowych to właśnie odpowiedzialne samoleczenie powinno być niezbędnym uzupełnieniem opieki medycznej. Pozwoli to efektywnie wykorzystać zasoby całego systemu ochrony zdrowia.

Według raportu AESGP Study „Self-Care in Europe: Economic and Social Impact on Individuals and Society” każde 1 euro wydane przez pacjenta na samoleczenie przynosi średnio 6,7 euro korzyści ekonomicznych – 4,6 euro dla systemu ochrony zdrowia oraz 2,1 euro dla gospodarki. Przytaczane w raporcie wyliczenia ekspertów szacują, że gdyby pacjenci zgłaszali się ze wszystkimi drobnymi dolegliwościami, w całej UE potrzebnych byłoby dodatkowo 120 tys. lekarzy pierwszego kontaktu lub obecna kadra musiałaby pracować dodatkowe 144 minuty dziennie. Większe wykorzystanie odpowiedzialnego samoleczenia mogłoby ograniczyć liczbę wizyt u lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej o kolejne 10–25 proc. i przynieść 17,6 mld euro oszczędności rocznie (12,5 mld dla systemu i 5,1 mld dla gospodarki).

W Polsce obecnie nieco ponad połowa drobnych dolegliwości leczona jest w ramach odpowiedzialnego samoleczenia, co pokazuje, że model ten odgrywa istotną rolę w funkcjonowaniu krajowego systemu ochrony zdrowia. Tak szerokie wykorzystanie samoleczenia wymaga jednak odpowiednich kompetencji zdrowotnych oraz świadomego i bezpiecznego stosowania produktów leczniczych dostępnych bez recepty.

– Kompetencje te buduje się poprzez uważne czytanie ulotek. Ważne również, aby w trakcie procesu samoleczenia obserwować reakcję organizmu i w przypadkach wątpliwych skonsultować się z farmaceutą i lekarzem – mówi Ewa Jankowska.

Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że kompetencje zdrowotne obejmują umiejętność wyszukiwania, rozumienia i wykorzystywania informacji dotyczących zdrowia przy podejmowaniu codziennych decyzji. Oznacza to m.in. umiejętność właściwego stosowania leków zgodnie z ulotką, rozpoznania objawów wymagających konsultacji z lekarzem oraz korzystania z wiedzy farmaceutów.

– Odpowiedzialne samoleczenie zaczyna się od rzetelnej i sprawdzonej wiedzy. Dzisiaj pacjenci mają bardzo szeroki dostęp do informacji i trudno jest dokonać wyboru pomiędzy faktem a niesprawdzoną poradą. Dlatego bardzo ważną rolę odgrywa środowisko medyczne – podkreśla Ewa Królikowska, dyrektor generalna Teva Pharmaceuticals Polska, członkini zarządu PASMI.

Jak wynika z przytoczonego w raporcie badania Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej, 62,5 proc. pacjentów jako główne źródło wiedzy o stosowanych lekach wskazuje lekarza. Również farmaceuci odgrywają ważną rolę w budowaniu ich kompetencji zdrowotnych i wspieraniu w bezpiecznym zażywaniu leków bez recepty. Właśnie promowaniu takich postaw służy obchodzony 24 lipca Międzynarodowy Dzień Samoleczenia.

– W tym dniu przypominamy, jak ważne społecznie jest odpowiednie stosowanie leków bez recepty. Symbol 24/7 oznacza, że o zdrowie powinniśmy dbać odpowiedzialnie przez całą dobę, siedem dni w tygodniu – podkreśla Ewa Jankowska.

Źródło: Newseria

Wraz z początkiem stycznia, wracamy do dobrze znanego rytuału: spisywania postanowień noworocznych. Obiecujemy sobie, że będziemy jeść zdrowiej, więcej się ruszać i wreszcie „dbać o siebie”. Ponad 80% takich planów upada jednak w ciągu pierwszych sześciu tygodni. Zupełnie inaczej wygląda codzienność osób z chorobami przewlekłymi, dla których self-care nie jest sezonową deklaracją, ale stałym elementem ich życia. Jak pokazuje editorial opublikowany w Advances in Clinical and Experimental Medicine, samoopieka to proces, który można świadomie kształtować, rozwijać i skutecznie wspierać.
Postanowienia noworoczne zwykle opierają się na założeniu, że wystarczy silna wola i chęć zmiany, by wytrwać w wyznaczonych sobie celach. Jednak same chęci w dłuższej perspektywie rzadko wystarczają , entuzjazm szybko słabnie, a codzienność przywraca stare nawyki. Dlatego w chorobach przewlekłych potrzebne jest zupełnie inne podejście. W ujęciu naukowym self-care to złożony system zachowań, oparty na wiedzy, doświadczeniu pacjenta, obserwacji organizmu i konsekwencji. Często staje się też procesem, który pacjent realizuje wspólnie z opiekunem i z pomocą technologii.

Trzy filary skutecznej samoopieki

Naukowcy podkreślają, że skuteczna samoopieka składa się z trzech elementów. Razem tworzą solidną i spójną podstawę, która wspiera realizację długofalowych celów. Pierwszym z nich jest tzw. self-care maintenance, czyli codzienne działania mające na celu utrzymanie dobrego stanu zdrowia. Jest to zwykła rutyna obejmująca aktywność fizyczną, troskę o dietę i sen oraz regularne przyjmowanie leków. Właśnie powtarzalność, a nie chwilowy entuzjazm, stanowi fundament skutecznej samoopieki.

Drugim elementem jest self-care monitoring, związany z obserwacją sygnałów wysyłanych przez organizm. Chodzi tu zarówno o kontrolę objawów, jak i pomiar podstawowych parametrów takich jak ciśnienie czy poziom glukozy.

– Największym wyzwaniem nie jest sama obserwacja, lecz właściwa interpretacja jej wyników – podkreśla prof. Izabella Uchmanowicz, dziekan Wydziału Pielęgniarstwa i Położnictwa UMW, jedna
z autorek edytorialu. – Pacjenci często wiedzą, co teoretycznie powinni robić, ale nie potrafią jasno rozpoznać momentu, w którym dany sygnał powinien skłonić ich do działania.

Trzecim filarem jest self-care management, czyli reagowanie na sytuacje, w których zdrowie ulega pogorszeniu. Obejmuje to wiedzę o tym, jakie kroki podjąć, do kogo zwrócić się po pomoc oraz kiedy konieczny jest kontakt z lekarzem. To element, który buduje poczucie bezpieczeństwa na co dzień.

Jakość relacji ma znaczenie

Coraz częściej badacze zwracają uwagę na relacyjny charakter samoopieki. Pacjent i jego opiekun tworzą system, w którym emocje oraz kondycja psychiczna jednej osoby wpływają na zachowania drugiej. Jeśli opiekun jest obciążony, zmęczony lub wycofany, trudniej mu realnie wspierać chorego. Z kolei obniżona jakość relacji prowadzi do spadku skuteczności samoopieki.

– Sygnałem, że opiekun potrzebuje wsparcia, jest spadek jego dostępności emocjonalnej — zmęczenie, wycofanie, drażliwość. To moment, w którym zagrożona jest również samoopieka pacjenta – mówi prof. Uchmanowicz. Jednym z najlepszych rozwiązań w takich przypadkach jest prosta praktyka – regularna, cotygodniowa rozmowa o tym, co działa dobrze, a co przestaje przynosić efekty.

Nowa era self-care

Według autorów editorialu self-care wchodzi obecnie w nową fazę. Wsparciem stają się narzędzia technologiczne, w tym rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Aplikacje potrafią analizować objawy i podpowiadać, kiedy potrzebna jest interwencja. Zdalne systemy monitorują parametry zdrowotne, a wirtualni asystenci przypominają o lekach, porządkują zadania i służą edukacją. Teleinterwencje oraz technologie wykorzystujące wirtualną rzeczywistość wspierają proces rehabilitacji i ułatwiają pacjentom codzienne funkcjonowanie. Jak zauważa prof. Uchmanowicz, największy potencjał mają te narzędzia, które łączą personalizację z realną użytecznością w życiu codziennym, zdejmując z pacjenta część odpowiedzialności a interpretację sygnałów z ciała.

Polska perspektywa

W Polsce wciąż istnieje wiele barier utrudniających rozwój samoopieki. Pacjenci często nie otrzymują wystarczającej wiedzy praktycznej, a system zdrowotny jest rozczłonkowany i brakuje w nim koordynacji opieki nad pacjentem. W sferze społecznej mocno zakorzenione jest przekonanie, że chory powinien „radzić sobie sam”, co ogranicza gotowość do zwracania się o wsparcie. Dodatkowym wyzwaniem jest ograniczone zaufanie do rozwiązań technologicznych.

Profesor Uchmanowicz podkreśla, że kluczową barierą pozostaje brak praktycznej edukacji pacjentów, ponieważ bez niej nawet najlepsze zalecenia nie przekładają się na realne zachowania.

Ten materiał powstał na podstawie artykułu:

Self-care: An effective strategy to manage chronic diseases,  Paolo Iovino, Izabella Uchmanowicz, Ercole Vellone

Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu