Medicalpress
Rok 2024 zapisze się na kartach historii polskiej medycyny jako przełomowy moment dla chirurgii robotowej. Liczba zabiegów przeprowadzanych z użyciem systemów robotycznych wzrosła aż o 70 procent w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Na czele tej rewolucji znajduje się Centrum Onkologii im. prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy, które nie tylko osiągnęło najwyższą liczbę operacji, ale również wyznacza kierunki rozwoju i standardy dla całego kraju.
 
W 2024 roku w Polsce wykonano 17,1 tysiąca operacji z użyciem systemów robotycznych. To nie tylko imponująca statystyka, ale również dowód na szybko postępującą transformację w podejściu do leczenia chirurgicznego. Kluczowym impulsem do tego wzrostu była refundacja zabiegów przez Narodowy Fundusz Zdrowia, obejmująca urologię, ginekologię i chirurgię onkologiczną.

Najwięcej operacji wykonano w Centrum Onkologii im. prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy. W 2024 roku tamtejszy zespół chirurgiczny przeprowadził 838 zabiegów robotowych, korzystając z trzech systemów da Vinci. W tym 512 zabiegów urologicznych, w tym aż 468 prostatektomii, 190 operacji raka jelita grubego, 78 zabiegów torakochirurgicznych i 58 ginekologicznych.
Centrum Onkologii w Bydgoszczy jako pierwsza placówka w Polsce wdrożyła trzy systemy robotyczne do codziennej praktyki klinicznej.

Wśród liderów chirurgii robotowej znalazł się także dr n. med. Bartłomiej Małkowski z Oddziału Klinicznego Urologii Onkologicznej tego samego ośrodka. W 2024 roku przeprowadził aż 274 operacje z użyciem robota. W zestawieniu liczby operacji wykonanych przez jednego operatora w jednej placówce zajął drugie miejsce w kraju – tuż po prof. Tomaszu Drewie z bydgoskiego Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. A. Jurasza.

Z raportu Modern Healthcare Institute wynika, że najczęściej wykonywaną procedurą pozostaje prostatektomia – stanowi 61% wszystkich zabiegów robotowych w Polsce. Jednak rośnie też liczba operacji raka jelita grubego (13%), raka trzonu macicy (12%) oraz zabiegów w obrębie głowy i szyi, trzustki czy żołądka.

Prof. Tomasz Drewa, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego, mówi wprost: „Odrabiamy teraz 20 lat opóźnienia względem tego, co się wydarzyło na świecie w chirurgicznym leczeniu chorób”. Podkreśla również rosnącą liczbę zastosowań robotyki poza obecnie refundowanymi wskazaniami. „Wreszcie obserwujemy szeroko zakrojone próby zastosowania systemów robotycznych do leczenia innych schorzeń, nie tylko tych „refundowanych”. Doskonałym przykładem jest chirurgia dziecięca, chirurgia wątroby, głowy i szyi czy też chirurgia nerek w urologii”.

Zdaniem prof. Wojciecha Zegarskiego, krajowego konsultanta w dziedzinie chirurgii onkologicznej oraz kierownika Katedry Chirurgii Onkologicznej Collegium Medicum UMK, aż 97% operacji z użyciem robota dotyczyło leczenia onkologicznego. „To jest dobry sygnał, że następuje zrównoważony rozwój technik robotycznych w innych specjalnościach” – zauważa prof. Zegarski. Zwraca uwagę na rosnącą liczbę operacji robotowych w dziedzinach innych niż urologia, które stanowiły już 33% wszystkich 17 tysięcy zabiegów wykonanych w Polsce w 2024 roku.
Choć wzrost liczby operacji robotowych napawa optymizmem, eksperci zwracają uwagę na braki systemowe. Wciąż nie powstał centralny rejestr takich zabiegów, a dostęp do chirurgii robotowej jest nierówny geograficznie. Kujawsko-Pomorskie jest liderem, osiągając wskaźnik 99 zabiegów robotowych na 100 tysięcy mieszkańców.

Autor raportu, Krzysztof Jakubiak, prezes Modern Healthcare Institute, ostrzega jednak, że zmiany w polityce refundacyjnej NFZ mogą w przyszłości zahamować rozwój robotyki chirurgicznej. Redukcja różnic w wycenie operacji klasycznych, laparoskopowych i robotowych może zniechęcić szpitale do inwestowania w nowoczesne rozwiązania.

Pomimo tych wyzwań, kierunek jest jasny: chirurgia robotowa nie jest chwilową modą ani luksusem. To realna zmiana standardu leczenia – bardziej precyzyjna, mniej inwazyjna i szybciej przywracająca pacjentów do zdrowia. A Centrum Onkologii im. prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy pozostaje niekwestionowanym liderem tej zmiany.

Zródło: Centrum Onkologii Bydgoszcz
Foto: Centrum Onkologii Bydgoszcz

W Polsce temat nietrzymania moczu oraz innych schorzeń układu moczowo-płciowego wciąż pozostaje w cieniu debaty publicznej, choć dotyczy milionów pacjentów – głównie kobiet po porodach, osób starszych i przewlekle chorych. Z okazji Światowego Tygodnia Kontynencji 2025 eksperci, lekarze i organizacje pacjenckie spotkali się na ogólnopolskiej konferencji, by wspólnie mówić jednym głosem: inkontynencja to nie wstydliwa przypadłość, a poważne wyzwanie zdrowotne, które wymaga systemowego podejścia, rzetelnej edukacji i skutecznego leczenia. Wydarzenie było także momentem symbolicznej zmiany pokoleniowej w Stowarzyszeniu „UroConti”.
Światowy Tydzień Kontynencji to globalna inicjatywa Międzynarodowego Towarzystwa Kontynencji (International Continence Society, ICS), realizowana przez World Federation of Incontinence and Pelvic Problems (WFIPP). Stowarzyszenie „UroConti” jako członek-założyciel WFIPP od lat aktywnie działa na rzecz podnoszenia świadomości społecznej, wspierania pacjentów oraz rzecznictwa systemowych zmian w leczeniu inkontynencji w Polsce.

Tegoroczne obchody rozpoczęła ogólnopolska konferencja, która odbyła się 16 czerwca 2025 roku w Hotelu Novotel Warszawa Centrum. Spotkanie zgromadziło szerokie grono lekarzy, fizjoterapeutów, dietetyków, pacjentów, przedstawicieli organizacji społecznych oraz osób reprezentujących środowisko naukowe i kliniczne. Możliwość udziału online sprawiła, że przekaz wydarzenia dotarł do jeszcze szerszego grona odbiorców.

Wiodącym tematem spotkania było uświadamianie społecznych, medycznych i psychologicznych skutków nietrzymania moczu oraz stolca – problemów, które dotykają miliony osób, lecz wciąż pozostają tematami tabu. Jak wskazywali eksperci, inkontynencja to nie tylko problem zdrowotny, ale także poważne wyzwanie społeczne i systemowe, zbyt często marginalizowane zarówno w debacie publicznej, jak i w praktyce klinicznej.

Prezes Stowarzyszenia „UroConti”, Anna Sarbak, otwierając wydarzenie, podkreśliła wagę edukacji i równego dostępu do nowoczesnych metod leczenia. – Inkontynencja to nie wstydliwa przypadłość – to realny problem medyczny, który może i powinien być skutecznie leczony. Naszą misją jest wspieranie pacjentów, walka o refundację skutecznych terapii i promowanie wiedzy, która ratuje jakość życia. Potrzebujemy silnego, zintegrowanego głosu – pacjentów, ekspertów i decydentów – zaznaczyła.

Szczególną uwagę podczas wydarzenia zwrócono na potrzebę zrozumienia złożonego charakteru inkontynencji. Eksperci medyczni przedstawili wnikliwą analizę anatomicznych, neurologicznych i funkcjonalnych przyczyn nietrzymania moczu i stolca. Zwracali uwagę na fakt, że choć obie dolegliwości bywają leczone rozdzielnie, często mają wspólną przyczynę: uszkodzenia mięśni dna miednicy, zwieraczy, nerwów – zwłaszcza nerwu sromowego – oraz zaburzenia mechanizmów czucia i odruchów.

Wskazywano także, że nawet połowa kobiet po porodach drogami natury może mieć w przyszłości objawy nietrzymania – zarówno moczu, jak i stolca. Urazy okołoporodowe – często nierozpoznane lub zignorowane – są główną przyczyną inkontynencji u kobiet po 50. roku życia. Na konferencji omówiono także najnowsze kierunki leczenia chirurgicznego. Szczególnym zainteresowaniem cieszyła się prezentacja dr Piotra Kani, specjalisty chirurgii ogólnej i urologicznej z Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach, który przedstawił postępy w zakresie robotyki chirurgicznej z wykorzystaniem Robota Chirurgicznego da Vinci. Dzięki tej technologii możliwe staje się przeprowadzanie ultraprecyzyjnych operacji urologicznych z minimalną inwazyjnością, co znacząco skraca czas rekonwalescencji i poprawia wyniki terapii.

 Robot da Vinci to narzędzie, które pozwala zrewolucjonizować podejście do leczenia nietrzymania moczu – zwłaszcza w przypadkach wymagających rekonstrukcji tkanek lub zabiegów radykalnych w obrębie prostaty czy pęcherza. Kluczowe jest jednak, by dostęp do tej technologii nie był przywilejem nielicznych, lecz systemowym standardem – zaznaczył dr Kania.

Szczególne miejsce poświęcono także zagadnieniu edukacji diabetologicznej. Beata Stepanow, Prezes Stowarzyszenia Edukacji Diabetologicznej i wiceprezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”, wskazała na dramatyczny związek między cukrzycą a rozwojem inkontynencji. – Pacjenci diabetologiczni bardzo często cierpią na zaburzenia przewodnictwa nerwowego, co wpływa bezpośrednio na zdolność utrzymania moczu czy stolca. Z drugiej strony brak edukacji żywieniowej i kontroli glikemii prowadzi do nieodwracalnych uszkodzeń. Potrzebujemy interdyscyplinarnego podejścia – diabetolog, urolog, fizjoterapeuta i pacjent muszą działać razem – apelowała.

Podkreślono również znaczenie profilaktyki obejmującej odpowiednią edukację okołoporodową, regularną aktywność fizyczną, ćwiczenia mięśni dna miednicy, masaż krocza oraz – co najważniejsze – wczesną diagnostykę i odwagę w mówieniu o objawach. Wielokrotnie podkreślano, że temat inkontynencji w Polsce wciąż jest „niewidzialny” – zarówno w systemie ochrony zdrowia, jak i w społecznej świadomości.

O stylu życia i aktywności fizycznej, jako wsparciu terapii chorób dna miednicy mówiła Magdalena Floriańska, fizjoterapeutka uroginekologiczna z Centrum Medycznego MCC w Warszawie. Wykład rozpoczęła od podkreślenia, że choroby – a dokładniej dysfunkcje – dna miednicy to szerokie spektrum problemów, które można pogrupować na trzy główne kategorie: nietrzymanie moczu, stolca lub gazów (czyli inkontynencję), obniżenia narządów miednicy mniejszej oraz zespoły bólowe. Każda z tych dolegliwości wymaga kompleksowego podejścia terapeutycznego, obejmującego zarówno interwencje medyczne, jak i wsparcie fizjoterapeutyczne oraz zmiany w codziennym stylu życia.

Prelegentka zwróciła także uwagę, że istnieją czynniki ryzyka wspólne dla wszystkich trzech grup schorzeń – zarówno niemodyfikowalne, jak wiek czy płeć, jak i te, na które pacjent ma realny wpływ: sposób odżywiania, aktywność fizyczna, nawodnienie, nawyki toaletowe, jakość snu czy zarządzanie stresem. – Nie mamy wpływu na nasz PESEL, ale mamy wpływ na to, co jemy, jak się poruszamy i czy potrafimy odpoczywać – zauważyła. Podkreśliła też, że dieta oddziałuje nie tylko na masę ciała, ale również na pasaż jelitowy, stany zapalne, jakość tkanek oraz gospodarkę hormonalną – a więc na wiele mechanizmów powiązanych z występowaniem i nasileniem objawów nietrzymania moczu czy bólu miednicy.

Wydarzenie zakończył apel uczestników do decydentów o pilne włączenie leczenia inkontynencji do priorytetów zdrowia publicznego. Wskazano konieczność rozszerzenia refundacji środków chłonnych, dostępu do fizjoterapii uroginekologicznej i rehabilitacji poporodowej oraz objęcia refundacją nowoczesnych form terapii, w tym elektrostymulacji i biofeedbacku. Uczestnicy wezwali również do prowadzenia ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej, która pozwoliłaby odczarować temat inkontynencji jako wstydliwej przypadłości i uznać go za realny problem medyczny, wymagający empatii, diagnostyki i leczenia.

Konferencja „Razem dla skutecznego leczenia” otworzyła oficjalnie Światowy Tydzień Kontynencji 2025 w Polsce. Jak podkreślali organizatorzy, celem tygodnia jest nie tylko uświadamianie skali problemu, lecz także tworzenie przestrzeni do wspólnego działania – pacjentów, specjalistów i instytucji.

Bezpośrednio po zakończeniu konferencji odbyło się Walne Zebranie Delegatów Stowarzyszenia „UroConti”, które przyniosło ważne zmiany organizacyjne oraz symboliczne zakończenie pewnego etapu w historii Stowarzyszenia. Było nim zakończenie kadencji prezes Anny Sarbak, która pełniła tę funkcję nieprzerwanie od 2013 roku.  Delegaci dokonali wyboru nowego Zarządu Głównego na kolejną kadencję. Prezesem została Elżbieta Żukowska, dotychczasowa sekretarz Zarządu, która przez ostatnie lata aktywnie współtworzyła strategię działań i reprezentowała głos pacjentów w kontaktach z instytucjami ochrony zdrowia. Do zarządu dołączyły również Anna Goch, która objęła funkcję sekretarza, oraz Aniela Rogowska jako skarbnik. Jednocześnie dotychczasową prezes, Annę Sarbak, powołano na stanowisko Pełnomocnika Zarządu ds. współpracy z administracją państwową.

Obchody Światowego Tygodnia Kontynencji 2025 w Polsce rozpoczęły się z mocnym przekazem: inkontynencja wymaga natychmiastowych działań systemowych. Konferencja „Razem dla skutecznego leczenia” unaoczniła, jak ogromny wpływ na jakość życia mają problemy nietrzymania moczu i stolca, a także jak wiele możemy zrobić, by poprawić sytuację pacjentów – poprzez dostęp do nowoczesnej terapii, refundację środków i wprowadzenie edukacji zdrowotnej. Zmiana w zarządzie „UroConti” oznacza nowy etap dla organizacji, ale misja pozostaje ta sama: walka o godność, zdrowie i skuteczne leczenie.

Źródło: Uroconti.pl

Uniwersyteckie Centrum Chirurgii Robotycznej otwarto uroczyście we Wrocławiu w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym. Od lipca w asyście robota da Vinci przeprowadzono tam 52 zabiegi prostatektomii. W ośrodku będzie też się odbywać szkolenie specjalistów.

Rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu prof. Piotr Ponikowski podczas oficjalnego otwarcia centrum w środę podkreślił, że operacje z udziałem robota to obecnie absolutny standard w opiece medycznej.

– Poza leczeniem pacjentów będziemy rozwijać edukację i naukę, co również jest standardem dla naszego uniwersytetu medycznego i szpitala klinicznego. Chcemy kształcić specjalistów – powiedział rektor.

Wiceminister edukacji i nauki Wojciech Murdzek podkreślił, że jesteśmy świadkami momentu istotnego w rozwoju uczelni i szpitala.

– Dziś nowoczesne technologie, a roboty do takich technologii należą, wspierają wiedzę i zdolności człowieka, bo to jest punkt kluczowy. I piękne połączenie polega na tym, że również studenci, młodzi naukowcy mogą na tym najnowocześniejszym sprzęcie robić doświadczenia, wzbogacać swoją wiedzę, ten warsztat praktyczny udoskonalać. To jest szczególna ścieżka – powiedział Murdzek.

Podkreślił, że to wzorowy przykład synergii, dlatego należy sobie życzyć, by polscy studenci uczyli się tam, gdzie technologia jest na najwyższym światowym poziomie, bo przekłada się później na jakość i szybkość zabiegów oraz operacji.

– Gratuluję. Życzę państwu, aby wasze plany i marzenia były zawsze na najwyższym poziomie. Wiem też, że tutaj na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu i w szpitalu klinicznym poprzeczka postawiana jest tu wysoko przez pana profesora Ponikowskiego – powiedział Murdzek.

We wrocławskim Uniwersyteckim Centrum Chirurgii Robotycznej od lipca tego roku w asyście robota da Vinci przeprowadzono 52 zabiegi prostatektomii. Już teraz lekarze szkolą się w tej technice operacyjnej, nabierając doświadczenia.

– Od początku założenie było takie, by działalność centrum nie ograniczała się tylko do obszaru klinicznego, ale by stał się on interdyscyplinarnym ośrodkiem naukowo-dydaktycznym, unikatowym w skali kraju – powiedział dr hab. Bartosz Małkiewicz. Dodał, że zaczęto to od operacji radykalnego usunięcia prostaty (prostatektomia), bo do niedawna była to jedyna procedura robotyczna w Polsce refundowana przez NFZ.

– Równolegle prowadziliśmy szkolenia urologów operatorów i lekarzy asystujących, anestezjologów oraz pielęgniarek. Teraz dołączą do nich operatorzy innych specjalizacji m.in. chirurdzy onkologiczni i ginekolodzy. To konieczność, by dostosować zasoby wykwalifikowanej kadry medycznej do rosnącej liczby refundowanych procedur robotycznych – powiedział Małkiewicz.

W Polsce od kwietnia 2022 roku refundacji przez NFZ podlegają zabiegi prostatektomii u pacjentów z rakiem stercza. W sierpniu br. w koszyku świadczeń gwarantowanych znalazły się dwa kolejne zabiegi robotowe: w leczeniu raka endometrium oraz raka jelita grubego.

– Obecnie roboty chirurgiczne pracują w ok. 40 szpitalach w Polsce, ale to się szybko zmienia, bo systemy te są montowane w kolejnych ośrodkach z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień – powiedział prof. Tomasz Szydełko, kierownik Uniwersyteckiego Centrum Urologii UMW i krajowy konsultant w dziedzinie urologii. Jego zdaniem, tak dynamiczny rozwój krajowej robotyki stawia przed lekarzami pewne wyzwania.

– Tzw. robot chirurgiczny tak naprawdę nie jest robotem, a jedynie narzędziem chirurgicznym. Brakuje mu przecież autonomicznej inteligencji i możliwości samodzielnego operowania. Nie ma operacji robotycznej bez dobrze wykształconego chirurga – powiedział Szydełko.

Według niego, wszystkie specjalności zabiegowe powinny mieć w programie kształcenia robotykę. Dokonało się to już w urologii, w której w programie specjalizacyjnym, obowiązującym od tego roku, zostały wprowadzone obowiązkowe staże w ośrodkach zajmujących się chirurgią robotową.

– W moim przekonaniu idealnie się do tego nadają ośrodki uniwersyteckie, które mają jednocześnie doświadczenie w dydaktyce i chirurgii robotowej. Dzięki temu potrafią tak zaplanować kształcenie, by chirurg już po kilku kursach mógł samodzielnie przeprowadzać zabiegi. Tego rodzaju szkolenie powinni przechodzić nie tylko lekarze operatorzy, ale także asystenci, anestezjolodzy i pielęgniarki – ocenił konsultant krajowy w dziedzinie urologii.

Prowadzenie specjalistycznych szkoleń według najwyższych standardów w UCCR zapewnia doświadczona kadra medyczna i dydaktyczna, dysponująca sprzętem z górnej półki. Poza samym robotem da Vinci Xi, sala robotyczna UCCR wyposażona jest w nowoczesny system multimedialny, który umożliwia transmisję na żywo z prowadzonych operacji i dwukierunkowy kontakt pomiędzy zespołem operacyjnym a słuchaczami.

źródło: (PAP)
Fot. USK we Wrocławiu

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu ruszyło centrum chirurgii robotycznej. W czwartek wykonano w nim dwie pierwsze operacje urologiczne z użyciem robota da Vinci. Centrum ma służyć pacjentom, ale będzie też wykorzystywane do kształcenia i edukacji studentów.
Służby prasowe Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu poinformowały w komunikacie, że w czwartek odbyły się dwie pierwsze operacje urologiczne z wykorzystaniem robota da Vinci i w ten sposób zainaugurowano funkcjonowanie Uniwersyteckiego Centrum Chirurgii Robotycznej w tym szpitalu.

„Dla wrocławian i mieszkańców naszego regionu to ważny moment, bo to właśnie z myślą o nich utworzyliśmy Uniwersyteckie Centrum Chirurgii Robotycznej i właśnie dziś rozpoczynamy operacje. Bardzo się cieszę, że możemy w naszym szpitalu wdrożyć najnowszą technikę operacji w postaci prostatektomii radykalnej w asyście systemu robotycznego da Vinci” – powiedział cytowany w komunikacie dr hab. Bartosz Małkiewicz, kierownik Uniwersyteckiego Centrum Chirurgii Robotycznej i Kliniki Urologii Małoinwazyjnej i Robotycznej USK we Wrocławiu.

Pierwszy zabieg operacyjny przeprowadzał kierownik Uniwersyteckiego Centrum Urologii prof. dr hab. Tomasz Szydełko, który ocenił, że dzięki robotowi da Vinci w tej placówce będzie można przeprowadzić kilkaset operacji rocznie.

USK dysponuje najbardziej zaawansowanym systemem robotycznym da Vinci Xi firmy Intuitive. Platforma robotyczna 4 generacji da Vinci Xi z czterema ramionami roboczymi ma funkcję zsynchronizowanego ruchu stołu operacyjnego. Nowoczesny tor wizyjny 3D z systemem Iris pozwala na percepcję głębi, lepsze widzenie płaszczyzny tkanek i na dokładniejsze identyfikowanie struktur anatomicznych. Główną zaletą operacji z zastosowaniem robota jest wysoka precyzja, jakiej nie można uzyskać przy żadnej innej technice. Operator widzi pole operacyjne w trzech wymiarach, dodatkowo w 16-krotnym powiększeniu. System eliminuje ludzkie niedoskonałości: drżenie rąk, ograniczony zakres ruchu nadgarstka. Dzięki temu każde cięcie może być niezwykle dokładne.

„Mniejsza inwazyjność zabiegu skraca czas rekonwalescencji, więc pacjent szybciej wraca do domu. Wyniki badań z ostatnich kilku dekad dowodzą, że operacje zrobotyzowane mają wyraźną przewagę nad innymi pod względem korzyści zdrowotnych dla pacjenta i łatwości pracy operatora w wielu przypadkach. Są to m.in.: radykalna prostatektomia, resekcje w raku odbytnicy, częściowa nefrektomia, operacje guzów śródpiersia czy raka endometrium” – czytamy w komunikacie.

Podczas czwartkowych zabiegów obecny był prof. dr. hab. Marcin Szajewski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, jednego z pierwszych ośrodków w Polsce, gdzie zaczęto operować za pomocą robota da Vinci.

„Sercem systemu jest chirurg siedzący w konsoli. Da Vinci to zaawansowany, bardzo precyzyjny manipulator, który pozwala nam na uzyskanie znacznie lepszych wyników głównie w sferze funkcjonalnej. Pacjent po operacji prostaty ma większe szanse na zachowanie np. potencji czy zdolności do erekcji. Po zabiegu wychodzi bez szwanku z korzyścią onkologiczną” – powiedział prof. Szajewski.

„Bardzo się cieszę, że zabiegi z użyciem robota da Vinci w końcu stały się możliwe w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym. Operacje za pomocą robota da Vinci będą stałym elementem tego, co dzieje się w USK. Nie wyobrażam sobie, aby nasz szpital uniwersytecki nie miał możliwości operacji robotem” – powiedział rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu prof. Piotr Ponikowski.

Oprócz procedur zabiegowych UCCR będzie pełnić również funkcję naukowo-dydaktyczną. W centrum będą odbywać się szkolenia teoretyczne i praktyczne na różnych poziomach kształcenia kadr medycznych, także o zasięgu międzynarodowym z udziałem ekspertów w chirurgii robotycznej. Sala robotyczna jest wyposażona w system multimedialny, który umożliwia transmisję na żywo z prowadzonych operacji i dwukierunkowy kontakt zespołu operacyjnego z kursantami.

„Dzięki temu, że w naszym szpitalu rozpoczynamy zabiegi z wykorzystaniem robota da Vinci, będziemy mogli również wykorzystywać go do działalności edukacyjnej naszych studentów oraz prowadzić innowacyjne kierunki badań i prac rozwojowych z wykorzystaniem techniki robotycznej” – powiedział dyrektor USK Marcin Drozd.

„Zapraszamy pacjentów zakwalifikowanych do leczenia chirurgicznego do zgłaszania się do nas. Od dziś wykonujemy zabiegi urologiczne i pacjenci mają możliwość skorzystania z najnowocześniejszej formy leczenia. Kontakt dla pacjentów: e-mail: centrum.robotyki@usk.wroc.pltel. Tel. +48-516-844-347” – napisano w komunikacie szpitala.(PAP)

Autor: Roman Skiba

źródło: Nauka w Polsce, USK Wrocław

Mimo rosnącej świadomości na temat równowagi płci chirurgia wciąż jest domeną mężczyzn. Wśród lekarzy chirurgów w Polsce chirurżki stanowią zaledwie 13,4 proc., a operatorki robota da Vinci są w kraju tylko trzy. Jak pokazują badania fundacji „Kobiety w chirurgii”, co czwarta lekarka nie jest zadowolona z możliwości rozwoju w swojej pracy, a co trzecia twierdzi, że realizuje program swojej specjalizacji w stopniu mniejszym niż lekarze mężczyźni. Jednym ze sposobów na zmniejszanie tych nierówności i pobudzenie rozwoju zawodowego kobiet w chirurgii w Polsce są warsztaty dla lekarek organizowane przez Szpital Medicover, fundację „Kobiety w chirurgii” i firmę Synektik, dystrybutora systemu da Vinci.

 
Szpital Medicover, wraz z fundacją „Kobiety w chirurgii” i firmą Synektik, dystrybutorem systemu chirurgii robotycznej da Vinci w Polsce, 1 i 2 grudnia współorganizował trzecią edycję nieodpłatnych warsztatów dla lekarek pod hasłem „Kobiety w chirurgii”.

Głównym celem tego szkolenia było zachęcenie kobiet pracujących w specjalnościach zabiegowych do pracy z wykorzystywaniem zaawansowanych technologii, które są korzystne zarówno dla pacjenta, jak i operatora. Program szkolenia obejmował obserwację na żywo operacji wykonanej w asyście systemu chirurgii robotycznej da Vinci. Omówiona zostały specyfika, wyzwania i korzyści zabiegów wykonywanych tą metodą. Ginekolożki i specjalizantki ginekologii, uczestniczki warsztatów, mogły też wziąć udział w praktycznych ćwiczeniach przy konsoli, poznając specyfikę przeprowadzania operacji w asyście robota.

Wymiana know-how między kobietami

Mentorką tej edycji warsztatów „Kobiety w chirurgii” była dr n. med. Joanna Bubak-Dawidziuk, ginekolog-położnik, ekspertka w zakresie operacyjnego leczenia endometriozy, certyfikowana operatorka robota da Vinci.

– To, co widzę po stronie uczestniczek warsztatów, to ogromna determinacja i chęć samodoskonalenia się. Potrzeba im po prostu mądrego prowadzenia, platformy do swobodnej wymiany wiedzy i doświadczeń oraz wolnej od stereotypów przestrzeni do rozwijania swoich umiejętności. Każda kobieta chirurg ma analogiczne możliwości rozwoju, co mężczyźni i w przypadku każdej z nich można mówić o tych samych predyspozycjach do wykonywania zawodu, co u mężczyzn. Niezbędne są ciężka praca, szukanie najlepszych dla siebie rozwiązań i nieuleganie presji otoczenia czy szkodliwym przekonaniom  – komentuje dr n. med. Joanna Bubak-Dawidziuk.

Równolegle do szkolenia w Szpitalu Medicover 2 grudnia odbyła się konferencja prasowa z udziałem wszystkich współorganizatorów. Spotkanie było okazją do prezentacji możliwości systemu da Vinci, rozmowy o roli podmiotu medycznego we wspieraniu rozwoju zawodowego kobiet i w dążeniu do równowagi płci, a także o barierach, które wciąż blokują kobietom karierę w chirurgii.
 

– Chirurgia jest dziedziną silnie zdominowaną przez mężczyzn, w Polsce w tym zawodzie pracuje 6,5 tysiąca osób, w tym tylko 876 kobiet. Kobiety są zniechęcane do pracy w specjalizacjach zabiegowych, często ich rola w zespole jest umniejszana, są traktowane niepoważnie lub wręcz obrażane. Fundacja przeprowadziła w 2020 roku badanie „Liczymy się”, w którym 57 proc. ankietowanych kobiet zgłosiło, że spotkało się w pracy z mobbingiem, a 39 proc., że było dyskryminowane ze względu na płeć  – tłumaczy dr n. med. Magdalena Wyrzykowska, chirurżka, członkini zarządu fundacji „Kobiety w chirurgii”.

Jak wynika z doświadczeń i danych fundacji „Kobiety w chirurgii”, do czynników, które zniechęcają lekarki do kariery chirurga, należą: kojarzenie zawodu chirurga z cechami, które są normatywnie męskie, doświadczenia związane z mobbingiem lub dyskryminacją ze względu na płeć oraz nieotrzymywanie wystarczającego wsparcia w kształceniu zawodowym. Nie bez znaczenia są wyzwania związane z wymagającym stylem życia związanym z pracą lekarza chirurga i kwestie urlopu rodzicielskiego lub opieki nad dziećmi.
Dr n. med. Magdalena Wyrzykowska mówi – Wsparcie kobiet w rozwoju zawodowym przekłada się na polepszenie kondycji całego systemu ochrony zdrowia. Ponad połowa studentów medycyny to kobiety, jeśli więcej z nich będzie traktowało wybór specjalizacji zabiegowej jako naturalny, być może zniweluje to kryzys kadrowy w polskiej chirurgii. Należy kłaść nacisk na równy dostęp do kształcenia zawodowego, nieograniczanie możliwości pracy na bloku operacyjnym i na edukację osób zajmujących kierownicze stanowiska. Tylko w atmosferze równości można budować zespoły, które są zaangażowane, profesjonalne i empatyczne, i dzięki temu dają pacjentom najlepszą możliwą opiekę.

Szpital inkluzywny

Zdaniem Szpitala Medicover odpowiedzialna rola podmiotu medycznego jako pracodawcy obejmuje wspieranie rozwoju zawodowego kobiet i dążenie do równowagi płci. W wilanowskim szpitalu 46 proc. wszystkich lekarzy stanowią kobiety, w tym: co piąty chirurg jest… chirurżką (tych jest łącznie 13), 70 proc. pracowników szpitala to kobiety, a zorientowanie na walkę ze stereotypami dotyczącymi płci widać też w strukturze zarządczej. Na stanowiskach dyrektorskich aż pięć kobiet (w tym m.in.: Dyrektor Szpitala) przypada na jednego mężczyznę (Dyrektora Medycznego), w gronie managerów 36 pracowniczek przypada na 23 pracowników, a co czwarty kierownik oddziału to kobieta.
 

– W Szpitalu Medicover stawiamy na gender balance na stanowiskach kierowniczych, wśród ordynatorów oddziałów i bardzo zależy nam również na tym, by wspierać kobiety lekarki w rozwoju w specjalnościach, w których do tej pory przodowali mężczyźni – mówi Anna Nipanicz-Szałkowska, dyrektor Szpitala Medicover.

– W naszej kadrze lekarskiej czy pielęgniarskiej, cenimy przede wszystkim kompetencje i chęć dalszego rozwoju zawodowego – dodaje.

Szpital Medicover w swoim podejściu zapewnia równy dostęp do leczenia wszystkim pacjentom, niezależnie od płci, 56 proc. wszystkich hospitalizacji dotyczy pacjentek. Tu również przyjmuje jedyna w Polsce operatorka da Vinci lecząca endometriozę i jedna z trzech krajowych operatorek da Vinci w ogóle – dr n. med. Joanna Bubak-Dawidziuk. W szpitalu, w asyście robota da Vinci, w 2022 roku wykonała kilkadziesiąt operacji tej groźnej dla zdrowia i życia choroby dotykającej w naszym kraju około miliona kobiet w wieku rozrodczym. Natomiast łącznie (włączając laparoskopię z obrazowaniem 3D) w tym roku odbyło się w szpitalu 265 zabiegów leczenia endometriozy. Szpital Medicover jest krajowym liderem w wykorzystaniu robota da Vinci, jak również wiodącym ośrodkiem w diagnozowaniu i leczeniu endometriozy oraz kompleksowej opiece nad pacjentkami ginekologicznymi w Polsce.

Jak zwraca uwagę dr Bubak-Dawidziuk, endometrioza nie jest jedyną „kobiecą” chorobą, którą skutecznie leczy się w szpitalu za pomocą tej technologii: – Obok leczenia zaawansowanej endometriozy w szpitalu przeprowadzamy pełen zakres operacji ginekologicznych, m.in. operujemy mięśniaki macicy, wyłuszczamy torbiele, wycinamy macicę, zarówno w przypadku zmian łagodnych czy też chorób onkologicznych, np. raka trzonu macicy. W przypadku raka endometrium duże korzyści obserwowane są u pacjentek z podwyższonym BMI, nawet ze skrajną otyłością, które po operacji bardzo szybko się uruchamiają i wracają do zdrowia. Jednakże istnieje szereg korzyści zabiegów z robotem da Vinci, które przekładają się na znakomite efekty lecznicze u pacjentek we wszelkiego rodzaju zabiegach.

Siła robota – wsparciem dla kobiet

Organizatorzy warsztatów „Kobiety w chirurgii” zwracają uwagę, że jeszcze inną, potencjalną barierą stojącą przed kobietami, które chcą rozwijać się w zawodzie chirurga, do niedawna były kwestie związane z ergonomią pracy, czy sprawnością fizyczną, konieczną do wykonywania wielogodzinnych operacji. Tymczasem realnym wsparciem chirurżek są najnowsze urządzenia, takie jak wspomniany robot da Vinci – zaprojektowany tak, by odciążać fizycznie operatora, zwiększyć możliwości przeprowadzenia operacji i zmniejszyć urazowość dla pacjenta.
 

– System robotyczny da Vinci likwiduje wszelkie bariery w dostępie do zawodu chirurga: poprawia ergonomię pracy, zmienia postrzeganie pracy chirurga jako uciążliwej i stojącej pracy fizycznej  – wyjaśnia Artur Ostrowski, dyrektor zarządzający ds. systemów robotycznych da Vinci, Synektik S.A.

Przyszłość w rękach chirurżek

– Mimo że liczba chirurżek w Polsce wciąż jest relatywnie mała, to wierzymy, że będzie szybko przyrastać, tak jak ma to miejsce na świecie. Dedykowane warsztaty dla kobiet, które chcą zostać operatorkami da Vinci, to ważny krok na drodze do wyrównania szans w zawodzie i dostępie do nowoczesnych technologii w medycynie. Dlatego tak ważna jest systemowa współpraca – taka jak ta pomiędzy Szpitalem Medicover, fundacją „Kobiety w chirurgii” i firmą Synektik – która umożliwia młodym lekarkom rozwój i spełnianie swoich zawodowych ambicji – komentuje Anna Nipanicz-Szałkowska, dyrektor Szpitala Medicover.

Grudniowa edycja warsztatów „Kobiety w chirurgii”, która po raz pierwszy odbyła się w Szpitalu Medicover, jest już trzecią okazją dla młodych lekarek do poszerzenia swoich kompetencji chirurgicznych. Wcześniej warsztaty z udziałem fundacji „Kobiety w chirurgii” i przedstawicieli Synektik odbywały się w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym Nr 2 PUM w Szczecinie (w czerwcu br.) i w Szpitalu na Klinach Grupa NEO w Krakowie (w lutym br.).

W planach są kolejne warsztaty i inne inicjatywy wspierające inkluzywność w świecie chirurgii.

źródło: Medicover

Mimo rosnącej świadomości na temat równowagi płci chirurgia wciąż jest domeną mężczyzn. Wśród lekarzy chirurgów w Polsce chirurżki stanowią zaledwie 13,4 proc., a operatorki robota da Vinci są w kraju tylko trzy. Jak pokazują badania fundacji „Kobiety w chirurgii”, co czwarta lekarka nie jest zadowolona z możliwości rozwoju w swojej pracy, a co trzecia twierdzi, że realizuje program swojej specjalizacji w stopniu mniejszym niż lekarze mężczyźni. Jednym ze sposobów na zmniejszanie tych nierówności i pobudzenie rozwoju zawodowego kobiet w chirurgii w Polsce są warsztaty dla lekarek organizowane przez Szpital Medicover, fundację „Kobiety w chirurgii” i firmę Synektik, dystrybutora systemu da Vinci.

 
Szpital Medicover, wraz z fundacją „Kobiety w chirurgii” i firmą Synektik, dystrybutorem systemu chirurgii robotycznej da Vinci w Polsce, 1 i 2 grudnia współorganizował trzecią edycję nieodpłatnych warsztatów dla lekarek pod hasłem „Kobiety w chirurgii”.

Głównym celem tego szkolenia było zachęcenie kobiet pracujących w specjalnościach zabiegowych do pracy z wykorzystywaniem zaawansowanych technologii, które są korzystne zarówno dla pacjenta, jak i operatora. Program szkolenia obejmował obserwację na żywo operacji wykonanej w asyście systemu chirurgii robotycznej da Vinci. Omówiona zostały specyfika, wyzwania i korzyści zabiegów wykonywanych tą metodą. Ginekolożki i specjalizantki ginekologii, uczestniczki warsztatów, mogły też wziąć udział w praktycznych ćwiczeniach przy konsoli, poznając specyfikę przeprowadzania operacji w asyście robota.

Wymiana know-how między kobietami

Mentorką tej edycji warsztatów „Kobiety w chirurgii” była dr n. med. Joanna Bubak-Dawidziuk, ginekolog-położnik, ekspertka w zakresie operacyjnego leczenia endometriozy, certyfikowana operatorka robota da Vinci.

– To, co widzę po stronie uczestniczek warsztatów, to ogromna determinacja i chęć samodoskonalenia się. Potrzeba im po prostu mądrego prowadzenia, platformy do swobodnej wymiany wiedzy i doświadczeń oraz wolnej od stereotypów przestrzeni do rozwijania swoich umiejętności. Każda kobieta chirurg ma analogiczne możliwości rozwoju, co mężczyźni i w przypadku każdej z nich można mówić o tych samych predyspozycjach do wykonywania zawodu, co u mężczyzn. Niezbędne są ciężka praca, szukanie najlepszych dla siebie rozwiązań i nieuleganie presji otoczenia czy szkodliwym przekonaniom  – komentuje dr n. med. Joanna Bubak-Dawidziuk.

Równolegle do szkolenia w Szpitalu Medicover 2 grudnia odbyła się konferencja prasowa z udziałem wszystkich współorganizatorów. Spotkanie było okazją do prezentacji możliwości systemu da Vinci, rozmowy o roli podmiotu medycznego we wspieraniu rozwoju zawodowego kobiet i w dążeniu do równowagi płci, a także o barierach, które wciąż blokują kobietom karierę w chirurgii.
 

– Chirurgia jest dziedziną silnie zdominowaną przez mężczyzn, w Polsce w tym zawodzie pracuje 6,5 tysiąca osób, w tym tylko 876 kobiet. Kobiety są zniechęcane do pracy w specjalizacjach zabiegowych, często ich rola w zespole jest umniejszana, są traktowane niepoważnie lub wręcz obrażane. Fundacja przeprowadziła w 2020 roku badanie „Liczymy się”, w którym 57 proc. ankietowanych kobiet zgłosiło, że spotkało się w pracy z mobbingiem, a 39 proc., że było dyskryminowane ze względu na płeć  – tłumaczy dr n. med. Magdalena Wyrzykowska, chirurżka, członkini zarządu fundacji „Kobiety w chirurgii”.

Jak wynika z doświadczeń i danych fundacji „Kobiety w chirurgii”, do czynników, które zniechęcają lekarki do kariery chirurga, należą: kojarzenie zawodu chirurga z cechami, które są normatywnie męskie, doświadczenia związane z mobbingiem lub dyskryminacją ze względu na płeć oraz nieotrzymywanie wystarczającego wsparcia w kształceniu zawodowym. Nie bez znaczenia są wyzwania związane z wymagającym stylem życia związanym z pracą lekarza chirurga i kwestie urlopu rodzicielskiego lub opieki nad dziećmi.
Dr n. med. Magdalena Wyrzykowska mówi – Wsparcie kobiet w rozwoju zawodowym przekłada się na polepszenie kondycji całego systemu ochrony zdrowia. Ponad połowa studentów medycyny to kobiety, jeśli więcej z nich będzie traktowało wybór specjalizacji zabiegowej jako naturalny, być może zniweluje to kryzys kadrowy w polskiej chirurgii. Należy kłaść nacisk na równy dostęp do kształcenia zawodowego, nieograniczanie możliwości pracy na bloku operacyjnym i na edukację osób zajmujących kierownicze stanowiska. Tylko w atmosferze równości można budować zespoły, które są zaangażowane, profesjonalne i empatyczne, i dzięki temu dają pacjentom najlepszą możliwą opiekę.

Szpital inkluzywny

Zdaniem Szpitala Medicover odpowiedzialna rola podmiotu medycznego jako pracodawcy obejmuje wspieranie rozwoju zawodowego kobiet i dążenie do równowagi płci. W wilanowskim szpitalu 46 proc. wszystkich lekarzy stanowią kobiety, w tym: co piąty chirurg jest… chirurżką (tych jest łącznie 13), 70 proc. pracowników szpitala to kobiety, a zorientowanie na walkę ze stereotypami dotyczącymi płci widać też w strukturze zarządczej. Na stanowiskach dyrektorskich aż pięć kobiet (w tym m.in.: Dyrektor Szpitala) przypada na jednego mężczyznę (Dyrektora Medycznego), w gronie managerów 36 pracowniczek przypada na 23 pracowników, a co czwarty kierownik oddziału to kobieta.
 

– W Szpitalu Medicover stawiamy na gender balance na stanowiskach kierowniczych, wśród ordynatorów oddziałów i bardzo zależy nam również na tym, by wspierać kobiety lekarki w rozwoju w specjalnościach, w których do tej pory przodowali mężczyźni – mówi Anna Nipanicz-Szałkowska, dyrektor Szpitala Medicover.

– W naszej kadrze lekarskiej czy pielęgniarskiej, cenimy przede wszystkim kompetencje i chęć dalszego rozwoju zawodowego – dodaje.

Szpital Medicover w swoim podejściu zapewnia równy dostęp do leczenia wszystkim pacjentom, niezależnie od płci, 56 proc. wszystkich hospitalizacji dotyczy pacjentek. Tu również przyjmuje jedyna w Polsce operatorka da Vinci lecząca endometriozę i jedna z trzech krajowych operatorek da Vinci w ogóle – dr n. med. Joanna Bubak-Dawidziuk. W szpitalu, w asyście robota da Vinci, w 2022 roku wykonała kilkadziesiąt operacji tej groźnej dla zdrowia i życia choroby dotykającej w naszym kraju około miliona kobiet w wieku rozrodczym. Natomiast łącznie (włączając laparoskopię z obrazowaniem 3D) w tym roku odbyło się w szpitalu 265 zabiegów leczenia endometriozy. Szpital Medicover jest krajowym liderem w wykorzystaniu robota da Vinci, jak również wiodącym ośrodkiem w diagnozowaniu i leczeniu endometriozy oraz kompleksowej opiece nad pacjentkami ginekologicznymi w Polsce.

Jak zwraca uwagę dr Bubak-Dawidziuk, endometrioza nie jest jedyną „kobiecą” chorobą, którą skutecznie leczy się w szpitalu za pomocą tej technologii: – Obok leczenia zaawansowanej endometriozy w szpitalu przeprowadzamy pełen zakres operacji ginekologicznych, m.in. operujemy mięśniaki macicy, wyłuszczamy torbiele, wycinamy macicę, zarówno w przypadku zmian łagodnych czy też chorób onkologicznych, np. raka trzonu macicy. W przypadku raka endometrium duże korzyści obserwowane są u pacjentek z podwyższonym BMI, nawet ze skrajną otyłością, które po operacji bardzo szybko się uruchamiają i wracają do zdrowia. Jednakże istnieje szereg korzyści zabiegów z robotem da Vinci, które przekładają się na znakomite efekty lecznicze u pacjentek we wszelkiego rodzaju zabiegach.

Siła robota – wsparciem dla kobiet

Organizatorzy warsztatów „Kobiety w chirurgii” zwracają uwagę, że jeszcze inną, potencjalną barierą stojącą przed kobietami, które chcą rozwijać się w zawodzie chirurga, do niedawna były kwestie związane z ergonomią pracy, czy sprawnością fizyczną, konieczną do wykonywania wielogodzinnych operacji. Tymczasem realnym wsparciem chirurżek są najnowsze urządzenia, takie jak wspomniany robot da Vinci – zaprojektowany tak, by odciążać fizycznie operatora, zwiększyć możliwości przeprowadzenia operacji i zmniejszyć urazowość dla pacjenta.
 

– System robotyczny da Vinci likwiduje wszelkie bariery w dostępie do zawodu chirurga: poprawia ergonomię pracy, zmienia postrzeganie pracy chirurga jako uciążliwej i stojącej pracy fizycznej  – wyjaśnia Artur Ostrowski, dyrektor zarządzający ds. systemów robotycznych da Vinci, Synektik S.A.

Przyszłość w rękach chirurżek

– Mimo że liczba chirurżek w Polsce wciąż jest relatywnie mała, to wierzymy, że będzie szybko przyrastać, tak jak ma to miejsce na świecie. Dedykowane warsztaty dla kobiet, które chcą zostać operatorkami da Vinci, to ważny krok na drodze do wyrównania szans w zawodzie i dostępie do nowoczesnych technologii w medycynie. Dlatego tak ważna jest systemowa współpraca – taka jak ta pomiędzy Szpitalem Medicover, fundacją „Kobiety w chirurgii” i firmą Synektik – która umożliwia młodym lekarkom rozwój i spełnianie swoich zawodowych ambicji – komentuje Anna Nipanicz-Szałkowska, dyrektor Szpitala Medicover.

Grudniowa edycja warsztatów „Kobiety w chirurgii”, która po raz pierwszy odbyła się w Szpitalu Medicover, jest już trzecią okazją dla młodych lekarek do poszerzenia swoich kompetencji chirurgicznych. Wcześniej warsztaty z udziałem fundacji „Kobiety w chirurgii” i przedstawicieli Synektik odbywały się w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym Nr 2 PUM w Szczecinie (w czerwcu br.) i w Szpitalu na Klinach Grupa NEO w Krakowie (w lutym br.).

W planach są kolejne warsztaty i inne inicjatywy wspierające inkluzywność w świecie chirurgii.

źródło: Medicover