Medicalpress
W Szczecinie ruszyła nowa pracownia rezonansu magnetycznego w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 2 PUM – zainstalowano pierwszy w Polsce (i jeden z niewielu na świecie) aparat 1,5 T z technologią BioMatrix, który automatycznie dostosowuje się do budowy i stanu pacjenta. Inwestycja przekroczyła 15 mln zł, z czego niemal 9,38 mln zł pochodziła z dofinansowania z Ministerstwo Zdrowia.
Nowe urządzenie — zgodnie z informacjami ze szpitala — to prawdziwa rewolucja w diagnostyce obrazowej: dzięki technologii BioMatrix aparat rozpoznaje indywidualne cechy pacjenta, takie jak anatomia, ruch oddechowy czy puls, a następnie optymalizuje parametry badania, co pozwala na wysoko jakościowe obrazy nawet u osób, które dotąd były wykluczone z MR-a. 

Komfort pacjenta również został wzięty pod uwagę — urządzenie posiada szerszy otwór (70 cm), pracuje ciszej oraz umożliwia słuchanie muzyki podczas badania, co szczególnie docenią osoby z klaustrofobią. 

Wspierający system diagnostyczny oparty o oprogramowanie Syngo.via oraz elementy sztucznej inteligencji skraca czas analizy obrazów, co przekłada się na szybsze postawienie rozpoznania i większą dokładność badania. 

Zakres i znaczenie dla pacjentów

Nowa pracownia umożliwia wykonywanie badań całego spektrum obrazowania MR – m.in. głowy, kręgosłupa, stawów, jamy brzusznej, miednicy, a także specjalistycznych procedur: angiografii MR, spektroskopii serca, badań oczodołów czy piersi. 

Dzięki takiemu wyposażeniu pacjenci regionu zyskują dostęp do jednej z najbardziej zaawansowanych technologii diagnostycznych w kraju, co może prowadzić do wcześniejszego wykrycia schorzeń oraz skrócenia ścieżek diagnostycznych. Szpital podkreśla, że to inwestycja w przyszłość medycyny na Pomorzanach – „dowód zaufania do kierunku, w jakim rozwija się nasz szpital”, jak mówił dyrektor Marcin Sygut. 

Otwarcie nowej pracowni rezonansu w U S K 2 P U M to znak, że diagnostyka obrazowa w Polsce zmierza w stronę nie tylko większej mocy aparatury, ale także lepszego dopasowania do pacjenta i jego komfortu. Technologia BioMatrix, wsparcie AI oraz znaczące dofinansowanie tworzą warunki dla bardziej precyzyjnej, szybszej i przyjaznej pacjentowi diagnostyki. Dla mieszkańców Szczecina i regionu to realna korzyść – dostęp do światowej klasy aparatury bliżej domu.

Źródło: PUM

Według najnowszych danych PMR Market Experts tylko w 2023 roku w Polsce wykonano ponad 60 milionów badań z zakresu diagnostyki obrazowej, co –  zgodnie z wyliczeniami – daje to średnio 1,7 tego typu świadczenia na pacjenta. Mimo że rentgen, tomografia komputerowa, ultrasonografia czy rezonans magnetyczny są nieodłącznym i stale rosnącym elementem współczesnej medycyny, to wielu Polaków wciąż boryka się z dostępem do tych technologii.
Polacy coraz chętniej korzystają z diagnostyki obrazowej
Dane NIK (Najwyższej Izby Kontroli) wskazują, że aktualnie blisko 80% decyzji klinicznych jest podejmowana na podstawie wyników badań obrazowych, jak RTG (rentgen), TK (tomografia komputerowa), RM (rezonans magnetyczny) czy USG (ultrasonografia). Tego typu diagnostyka pomaga w szybkim postawieniu trafnej diagnozy, monitorowaniu leczenia czy profilaktyce zdrowotnej.

Z takich usług korzysta coraz więcej Polaków. Według naszej najnowszej analizy jednym z kluczowych czynników wpływających na rozwój tego rynku jest rosnąca świadomość dotycząca bezpośrednich korzyści dla pacjentów. Wskazało na niego 47% spośród ankietowanej kadry zarządzającej pracowniami diagnostyki obrazowej w Polsce – mówi Marta Marszałek, główny analityk rynku farmaceutycznego i ochrony zdrowia w PMR Market Experts. Jak dodaje: Polacy są coraz lepiej wyedukowani. Wiedzą, że takie badania pomagają we wcześniejszym wykryciu chorób, co zwiększa szansę na skuteczne leczenie i minimalizuje ryzyko powikłań.

Starzejące się społeczeństwo jednym z czynników wpływających na rynek
Jak wskazują eksperci, rynek diagnostyki obrazowej ma duży potencjał wzrostu. Z roku na rok rośnie liczba placówek wyposażonych w nowoczesny sprzęt – i to zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym. To naturalnie przekłada się na coraz większą liczbę wykonywanych badań. Na rozwój tego sektora wpływa także starzejące się społeczeństwo. Osoby w zaawansowanym wieku najczęściej wymagają stałej opieki lekarskiej. Kontrola przewlekłych schorzeń jak choroby serca, układu oddechowego czy narządu ruchu przekłada się na zwiększenie średniej liczby wykonywanych badań obrazowych.

Problem z dostępnością do badań. Gdzie należy szukać przyczyny?
Powiaty miast: Katowice, Szczecin, Konin, Warszawa, Kielce czy Poznań – to regiony, gdzie znajduje się najwięcej placówek diagnostyki obrazowej w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Jednak mimo rozwoju rynku w Polsce wciąż są obszary, w których dostęp do specjalistycznej diagnostyki jest mocno utrudniony.

Jak wyjaśnia Marta Marszałek: Infrastruktura zdrowotna w obszarach wiejskich oraz miastach o mniejszej liczbie mieszkańców jest często niedofinansowana, a inwestycje – zarówno te publiczne, jak i prywatne – są skoncentrowane w bogatszych regionach Polski. To jednak niejedyny czynnik, który przekłada się na nierówności w dostępie do badań. Problemem jest także brak odpowiednio wykwalifikowanej kadry, szczególnie w mniejszych ośrodkach – lekarzy radiologów i techników obsługujących nowoczesne urządzenia. Pacjenci pozbawieni możliwości wykonywania skomplikowanych badań diagnostycznych na miejscu, zmuszeni są dojeżdżać do większych miast.
 
O raporcie
Materiał został przygotowany na podstawie raportu PMR Market Experts ,,Rynek usług diagnostyki obrazowej w Polsce 2024. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2024-2029”. Eksperci przeprowadzili badanie ankietowe na losowo-warstwowej próbie 200 pracowni diagnostyki obrazowej. Badanie zostało zrealizowane w dniach 15 lipca-8 sierpnia 2024 r. wykorzystując miks technik CAPI (Computer Assisted Personal Interview) oraz CATI (Computer Assisted Telephone Interview).

źródło:PMR Markert Experts

Od 2021 roku czas oczekiwania na badanie rezonansem magnetycznym i tomografią komputerową regularnie się wydłuża. W ciągu ostatnich 3 lat kolejki do badań wraz z opisem wzrosły dwukrotnie, a w niektórych województwach nawet pięciokrotnie! Obecnie, najgorsza sytuacja jest na Pomorzu i w Małopolsce. Dane Onkofundacji Alivia pokrywają się z terminami udostępnionymi przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
W kwietniu 2019 roku uwolnione zostały limity finansowania badań rezonansem magnetycznym i tomografią komputerową, co przyczyniło się do skrócenia czasu oczekiwania w kolejkach. Niestety nie na długo, bo już od 2021 roku obserwujemy odwrócenie trendu. 3 lata temu na badanie rezonansem magnetycznym w trybie normalnym wraz z opisem pacjenci w Polsce czekali średnio 58 dni. Teraz jest to 121 dni. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku tomografii komputerowej. W 2021 pacjenci oczekiwali na badanie wraz z opisem 34 dni, a w tym roku to już 60 dni. 

Dlaczego dostęp do szybkiej diagnostyki obrazowej stale się pogarsza?
Coraz więcej skierowań na badania, zbyt mała dostępność lekarzy radiologów oraz trudności w skontaktowaniu się z placówkami, a co za tym idzie nieodwoływanie umówionych terminów przez pacjentów, to główne przyczyny problemu.

„Wydłużenie czasu oczekiwania na badania, szczególnie rezonansem magnetycznym, ma kilka obiektywnych przyczyn. Uwolnienie limitów NFZ – badań tomografii komputerowej (TK) i rezonansu magnetycznego (RM) spowodowało olbrzymi napływ skierowań na te procedury, co w sposób automatyczny wydłużyło czas oczekiwania zarówno na badania jak i opisy. Po drugie, zgodnie z informacją Najwyższej Izby Kontroli z 2022 roku, ponad 80% rozpoznań klinicznych stawianych jest na podstawie badań obrazowych. Tym samym gros wszystkich chorych z określonym podejrzeniem klinicznym musi przejść przez szereg badań takich jak: USG, TK, czy RM. Mimo olbrzymiego wysiłku radiologów pracujących obecnie w Polsce, a także uruchomienia systemu teleradiologii w wielu szpitalach i mimo rekordowego napływu do specjalności radiologia i diagnostyka obrazowa młodych lekarzy, nie jesteśmy w stanie w sposób wystarczający poprawić obecnej sytuacji” – mówi prof. dr hab. n. med. Jerzy Walecki, krajowy konsultant w dziedzinie radiologii i diagnostyki obrazowej. 

Na trudności w kontakcie z placówkami zwracają uwagę konsultanci Onkofundacji Alivia, którzy regularnie dzwonią do ośrodków medycznych, jako “tajemniczy pacjenci”, w celu umówienia badań obrazowych czy pierwszej wizyty onkologicznej. Wiele połączeń kończy się niepowodzeniem. 

“Dodzwonienie się do placówki medycznej jest dla pacjenta nie lada wyzwaniem. Jest wiele ośrodków, gdzie niezależnie od pory dnia linia jest zajęta lub nikt nie odbiera. Z doświadczeń naszych konsultantów wynika, że najłatwiej dodzwonić się do placówek na początku tygodnia – w poniedziałek i wtorek. Już od połowy tygodnia, a w szczególności w piątki, każda próba połączenia kończy się niepowodzeniem. Najłatwiej skontaktować się z placówkami prywatnymi posiadającymi kontrakt z NFZ, a najtrudniej z większymi szpitalami i centrami onkologii” – mówi Aleksandra Ciompała, Koordynatorka ds. programów pomocowych w Onkofundacji Alivia.

W kolejkach pacjenci czekają nawet pół roku
Najdłużej na rezonans magnetyczny w trybie normalnym czekają pacjenci w województwie pomorskim – aż 169 dni, a najkrócej w województwach: opolskim i łódzkim – 44 dni. Ze skierowaniem na “cito” najdłuższa kolejka jest w województwie lubuskim – 120 dni, a najkrótsza w łódzkim – 29 dni.

Na tomografię komputerową w trybie normalnym w województwie małopolskim czeka się 92 dni, a w podlaskim – 12. W trybie pilnym najdłuższa kolejka jest w województwie małopolskim – 69 dni, a najkrótsza w świętokrzyskim – 9 dni.

Badanie PET-CT w województwie śląskim może być wykonane za 79 dni w trybie zwykłym oraz za 49 dni w trybie “na cito”. Najkrótsza kolejka do tego badania jest w województwie lubelskim – w trybie normalnym 11, a w trybie pilnym – 5 dni.

Na pierwszą wizytę onkologiczną bez skierowania najtrudniej jest się umówić w województwie zachodniopomorskim. Pacjenci zmuszeni są czekać w kolejce aż 151 dni, czyli ponad 5 miesięcy! Najkrótsze terminy na taką wizytę są w województwie warmińsko-mazurskim – 8 dni. Z kartą DILO najszybciej do lekarza onkologa można dostać się w województwie lubuskim (6 dni), a najdłużej czeka się w świętokrzyskim (45 dni).
Powyższe dane dotyczą czasu oczekiwania w lutym 2024 roku.

A co z opisem?
Wykonanie badania obrazowego to jednak dopiero połowa sukcesu. Do tego dochodzi jeszcze uzyskanie opisu. Tylko w nielicznych ośrodkach pacjenci czekają na wynik od kilku do kilkunastu dni roboczych. W praktyce, wiele placówek medycznych nie jest w stanie zapewnić płynności wykonywania badań oraz ich opisów, co skutkuje wielomiesięcznym oczekiwaniem na postawienie diagnozy.

“Kolejki na badanie diagnostyczne długie… na opis trzeba czekać powyżej 10 tygodni, pomimo że na CITO. Jak ominąć kolejki, skoro nie mam czasu tyle czekać?” – pisze pan Maciek z woj. wielkopolskiego.

Wg danych Onkofundacji Alivia, średni czas oczekiwania na opis w ciągu ostatnich 3 lat wzrósł ponad dwukrotnie. W 2021 roku pacjenci czekali na opis rezonansu magnetycznego w trybie normalnym 14 dni, a tomografii komputerowej 11 dni. Obecnie, czas oczekiwania na opis rezonansu wydłużył się aż do 31 dni, a tomografii do 22 dni. A to średnie krajowe. W niektórych regionach pacjenci zmuszeni są oczekiwać znacznie dłużej np. w województwie małopolskim – nawet 53 dni. 

“Za tymi liczbami stoją przecież pacjenci i ich rodziny, którzy w napięciu czekają na diagnozę. W takich momentach kilkanaście dni oczekiwania na opis wydaje się wiecznością. Aż ciężko sobie wyobrazić co czują chorzy, którzy na wynik czekają kilka tygodni. A przecież w chorobie nowotworowej liczy się przede wszystkim czas – jak najszybsze rozpoznanie i rozpoczęcie leczenia. Niestety przez taką organizację systemu wielu pacjentów onkologicznych, już na samym starcie zmagania się z chorobą, może zostać pozbawionych szansy na powrót do zdrowia. Oczekujemy, że Ministerstwo Zdrowia oraz Narodowy Fundusz Zdrowia podejmą działania, które w obliczu znacznego wzrostu zapotrzebowania na badania obrazowe, doprowadzą do skrócenia kolejek do badań oraz uzyskania ich opisów, a co za tym idzie diagnozy” – mówi Aleksandra Ciompała z Onkofundacji Alivia.

źródło: Alivia

Nawet 75% pacjentów z urządzeniami wszczepialnymi, przynajmniej raz w życiu, będzie wymagać badania MRI. Nadal w wielu ośrodkach bezwzględnym przeciwwskazaniem do wykonania MRI jest obecność CIEDs, a w części warunkiem wykonania badania jest obecność kardiologa z doświadczeniem w programowaniu CIEDs. Może to skutkować odstąpieniem od wykonania MRI, znaczącym wydłużeniem czasu do jego wykonania, problemami logistycznymi dla pacjentów oraz lekarzy – zwraca uwagę dr hab. n. med. Mateusz Tajstra z III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.
Rocznie na świecie wykonuje się blisko 100 mln badań rezonansem magnetycznym (MRI). Jest to badanie z wyboru w wielu sytuacjach klinicznych. Szacuje się, że globalnie wykonuje się u 1,5 miliona pacjentów implantację urządzeń do elektroterapii (CIEDs) rocznie. 

Komentarz eksperta

Obrazowanie za pomocą MRI jest często wymagane u pacjentów ze wszczepionym CIEDs. W trakcie badania może dochodzić do niekorzystnych interakcji, między innymi takich jak: reset urządzenia, nagłe wyczerpanie baterii, zaburzenia sensingu, zmiany parametrów stymulacji prowadzących do jej braku czy nagrzewania elementów elektrody. Obecnie większość producentów oferuje urządzenia, które mogą być warunkowo stosowane w środowisku MRI (MRI conditional). Cały system danego CIED (tj. połączenie generatora i elektrod, które muszą pochodzić od tego samego producenta) a nie poszczególne jego elementy, warunkuje spełnienie definicji CIED MRI conditional. Jest wiele danych pokazujących możliwość i bezpieczeństwo wykonania MRI u chorych z CIEDs, co ma swoje odzwierciedlenie w aktualnych wytycznych ESC dotyczących stymulacji serca i terapii resynchronizującej serca wysoką klasą zaleceń (klasa I i IIa odpowiednio dla układów MRI conditional i MRI non-conditional).

Co do zasady MRI powinno być zawsze wykonywane z zastosowaniem ściśle przestrzeganej organizacji pracy w ośrodku, z zachowaniem odpowiednich protokołów (w tym możliwości programowania i kontroli CIED) wykonania procedury. Taki protokół został również wprowadzony w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach we współpracy z III Katedrą i Oddziałem Klinicznym Kardiologii Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Na łamach „Kardiologii Polskiej” ukazało się właśnie podsumowanie naszych doświadczeń, pokazujące możliwość i bezpieczeństwo wykonania MRI u chorych z CIEDs bez żadnych istotnych zdarzeń niepożądanych (Tajstra M., Dyrbuś M., Wojtynek E., Wojtaszczyk A., Rutkowski T., Niedziela J.T., Błachut A., Jarząb M., Blamek S., Kurek A., Gorol J., Witek M., Składowski K., Gąsior M., Bobek-Bilewicz B., Magnetic resonance imaging in patients with cardiac implantable electronic devices in the cardiooncology center. Kardiol Pol. 2023 Mar 31. doi:10.33963/KP.a2023.0080. Epub ahead of print. PMID: 36999722).
 
Pomimo zaleceń towarzystw naukowych, takich jak konsensus HRS oraz wspomniane wyżej wytyczne ESC, badanie MRI jest nadal rzadko wykonywane u pacjentów z CIED, a często czas od wstępnej oceny przez lekarza do MRI jest wydłużony, co może być szczególnie krytyczne u pacjentów z chorobą nowotworową wymagających szybkiej i dokładnej diagnostyki. Ponadto, już zakwalifikowany chory wymaga kontroli i przeprogramowania urządzenia zgodnie z zaleceniami często w tryb asynchronicznej stymulacji oraz z wyłączeniem detekcji i terapii antyarytmicznej. Po MRI wymaga kolejnej kontroli urządzenia i zaprogramowania do parametrów wyjściowych. Może to być znaczne obciążenie kliniczne szczególnie dla chorych ze słabą tolerancją stałej stymulacji oraz wydłużonym czasem trybu z wyłączoną detekcją i terapią ICD. To wszystko wiąże się również z niemałym wyzwaniem logistycznym dla pacjentów i lekarzy.

Pragmatycznego i bardzo pomocnego rozwiązania adresującego wspomniane powyżej ograniczenia dostarcza firma Biotronik. W urządzeniach MRI conditional wprowadzono łatwy w obsłudze algorytm MRI AutoDetect. MRI AutoDetect ma na celu poprawę jakości przygotowania chorego do badania MRI poprzez umożliwienie programowania przed badaniem, a także wyeliminowanie wymogu przeprogramowania po skanowaniu MRI. Aktywacja wbudowanego dedykowanego czujnika w urządzeniu uruchamia okno czasowe (do 14 dni), w którym pacjent może wykonać dowolną liczbę skanów MRI. Pacjent może również przełożyć wizytę na MRI w ciągu 14 dni bez dodatkowej koordynacji z kardiologiem. Po aktywacji czujnik będzie szukał pola rezonansu magnetycznego o natężeniu 10 militesli (mT), które można znaleźć tylko w pobliżu sprzętu magnetycznego o dużej mocy do zastosowań komercyjnych lub medycznych. Czujnik MRI AutoDetect przełączy się do trybu programowania MRI tylko wtedy, gdy zostanie spełnione kryterium minimalnego pola 10 mT. Po zakończeniu badania MRI urządzenie wykryje brak pola 10 mT i powróci do ustawień urządzenia sprzed skanowania w ciągu jednej minuty od wyjścia z pola magnetycznego MRI. Nie jest wymagane rutynowe przeprogramowanie po MRI, a automatyczny raport zostanie przesłany zdalnie za pośrednictwem funkcji zdalnego monitorowania (HomeMonitoring).
 
źródło: SCCS