Medicalpress
Ministerstwo Zdrowia ogłosiło najnowszą listę refundacyjną, która wprowadza do systemu ochrony zdrowia 24 nowe leki i terapie. To jedna z najbogatszych aktualizacji w ostatnich latach, wśród nich znalazło się aż 9 terapii onkologicznych, 15 leków nieonkologicznych, 8 na choroby rzadkie. Ministerstwo podkreśla, że w obecnej odsłonie refundacji znalazło się także wiele pierwszych odpowiedników kluczowych leków, co może przełożyć się na dostępność i obniżenie kosztów terapii dla pacjentów.
„Koniec roku to dobra okazja do podsumowania polityki lekowej. Pojawiło się wiele nowych terapii, zwiększył się istotnie budżet. Nakłady na politykę lekową i refundację leków systematycznie wzrastają” – powiedziała wiceminister Katarzyna Kacperczyk. Wiceminister zaznaczyła, że od ostatniego, październikowego ogłoszenia wydano 585 decyzji dotyczących kontynuacji refundacji terapii, które znalazły się na liście w ramach wcześniejszych ogłoszeń. „Kontynuacja refundacji nie jest procesem technicznym – to wydanie nowej decyzji, wiążące się z zabezpieczeniem kosztów na 2-3 lata, w zależności od rodzaju leku. Robimy to tak, aby ocenić efektywność kosztową i skuteczność terapii, tak aby środki były wykorzystywane rozsądnie, a pacjenci mieli dostęp do nowych terapii” powiedziała wiceminister.

Na liście znalazło się 17 terapii realizowanych w programach lekowych i 7 nowości dostępnych w aptece, wśród nich jedna terapia o wysokim poziomie innowacyjności (TLI). Jednocześnie resort zdrowia zwraca uwagę, że aż 60 proc. wydatków na refundację apteczną stanowią leki dla pacjentów 65+, i zapowiada działania mające na celu ich bardziej racjonalne stosowanie, także poprzez kampanię edukacyjną skierowaną do seniorów.

Nowości w refundacji, czyli co trafia do pacjentów?

Wśród najważniejszych zmian znalazły się pierwsze odpowiedniki leków, które dotąd były trudno dostępne lub kosztowne:

Stanowią one odpowiedzi na potrzeby pacjentów z wieloma przewlekłymi i ostrymi schorzeniami, których wcześniej dostęp do terapii bywał ograniczony przez koszty lub brak refundacji odpowiedników.

Onkologia: nowe perspektywy leczenia

Nowa lista przynosi istotne rozszerzenia w leczeniu nowotworów, w tym:

To rozszerzenie ofert terapeutycznych stawia Polskę w gronie krajów, które systematycznie poprawiają dostęp do nowoczesnych terapii onkologicznych, co może zarówno wydłużyć życie pacjentów, jak i poprawić jego jakość. Leki te pojawiają się w refundacji w różnych liniach leczenia i różnych kombinacjach, co daje lekarzom większą elastyczność w leczeniu zaawansowanych nowotworów.

Refundacja nieonkologiczna: choroby rzadkie i powszechne

Poza leczeniem onkologicznym lista wprowadza istotne zmiany w obszarze chorób rzadkich:

Lista ta pokazuje, jak szerokie spektrum chorób obejmują zmiany refundacyjne, od chorób bardzo rzadkich po te powszechne i przewlekłe, które wymagają długotrwałej terapii i wsparcia systemowego.

Zmiany w aptece – wygoda i profilaktyka

Na poziomie aptecznym pojawiły się nowe produkty, które mogą ułatwić terapię powszechnie występujących schorzeń:

Jest to kolejny krok w kierunku kompleksowej terapii chorób przewlekłych, łączącej leki z wygodą stosowania i szeroką dostępnością.

Wysokospecjalistyczne terapie

Refundacja została przedłużona dla szeregu wysoko specjalistycznych terapii, które w ostatnich latach stały się standardem w leczeniu rzadkich i ciężkich schorzeń:

Utrzymanie tych terapii w refundacji to sygnał, że system jest w stanie zapewnić ciągłość leczenia również w najtrudniejszych przypadkach klinicznych.

Co to oznacza dla pacjentów i systemu?

Nowa lista refundacyjna to nie tylko katalog leków. To sygnał, że refundacja w Polsce jest dynamiczna i stara się nadążać za postępem medycznym. Szczególnie widoczne jest to w obszarze onkologii i chorób rzadkich – tam, gdzie nowoczesne terapie mogą zmieniać rokowania i poprawiać jakość życia.

Równocześnie jednak lista stawia przed systemem i środowiskiem medycznym wyzwania:
Styczniowa lista refundacyjna to krok naprzód zarówno w onkologii, jak i w obszarach medycyny przewlekłej czy chorób rzadkich. Jej siła tkwi w szerokim spektrum nowości, dostosowanych do potrzeb pacjentów na różnych etapach choroby. Wprowadzenie pierwszych odpowiedników, rozszerzenie dostępu do terapii i włączenie innowacyjnych rozwiązań do systemu refundacji pokazują, że Polsce zależy na nowoczesnej i dostępnej medycynie.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

W ostatnich dniach Ministerstwo Zdrowia opublikowało komunikat dotyczący produktów leczniczych niepodlegających finansowaniu w ramach procedury Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowych (RDTL). W komunikacie wskazano, że „pacjenci, którzy rozpoczęli leczenie produktem leczniczym niepodlegającym finansowaniu … mają prawo do kontynuacji leczenia pod warunkiem udowodnienia skuteczności dotychczasowego leczenia”. Jednocześnie ogłoszono, że „na liście znalazło się aż 85 pozycji”.
Znaczenie tej decyzji dla pacjentów i systemu ochrony zdrowia nie może być bagatelizowane. Procedura RDTL była dotychczas mechanizmem umożliwiającym finansowanie terapii dla pacjentów w najbardziej dramatycznych sytuacjach klinicznych – gdy standardowe programy lekowe nie obejmowały danego leku lub gdy nie było innych opcji. Usunięcie aż 85 produktów z finansowania w tym trybie oznacza, że w nowych przypadkach te leki nie będą dostępne z refundacją w ramach tego mechanizmu.

W komunikacie wskazano przykładowe nazwy leków objętych zmianą, m.in.: Adynovi stosowany w zapobieganiu krwawieniom u dzieci z hemofilią A i B, Afinitor w leczeniu zaawansowanego raka piersi, Aimovig w migrenie przewlekłej, Brineura w leczeniu lipofuscynozy neuronalnej typu 2, Lynparza w leczeniu raka endometrium oraz gruczolaka trzustki z mutacją BRCA1/2, Zolgensma w terapii SMA oraz Yervoy w raku przełyku i czerniaku w II linii leczenia. 

Dla pacjentów, którzy już rozpoczęli terapię objętą wykazem przed wejściem zmian w życie, komunikat przewiduje możliwość kontynuowania leczenia. Warunkiem jest jednak: „udowodnienie skuteczności dotychczasowego leczenia” oraz przekazanie przez świadczeniodawcę informacji o kontynuacji terapii do właściwego oddziału Narodowy Fundusz Zdrowia.

Z drugiej strony, dla nowych pacjentów lub w przypadku nowych wskazań tych leków oznacza to konieczność skierowania się na inne ścieżki dostępu do terapii – np. programy lekowe lub inne procedury finansowania. To rodzi poważne pytania o równość dostępu, o skuteczność mechanizmów gwarantujących dostęp do innowacyjnych terapii oraz o kondycję budżetu ochrony zdrowia.

Zmiany te odbywają się w kontekście polityki lekowej państwa, która coraz częściej wymaga weryfikacji koszt-efektywności, efektywności klinicznej i dalszego monitorowania terapii. W literaturze dotyczącej RDTL podkreśla się, że procedura pełniła funkcję pomostu między badaniami klinicznymi a standardową refundacją, ale jednocześnie stanowiła obciążenie dla budżetu.

Dla lekarzy i koordynatorów terapii oznacza to również konieczność weryfikacji, czy stosowane leki znajdują się na liście nowych wyłączeń, oraz przygotowania dokumentacji umożliwiającej kontynuację leczenia tam, gdzie to możliwe. W praktyce klinicznej konieczna będzie komunikacja z pacjentami, wyjaśnienie zmiany sytuacji finansowania oraz rozważenie alternatywnych ścieżek terapeutycznych.

Warto podkreślić, że choć lista dotyczy wyłącznie procedury RDTL, to skala i zróżnicowanie wskazań – od hemofilii przez nowotwory po choroby rzadkie – pokazuje, że zmiana może mieć szeroki zasięg. Dla pacjentów oznacza to konieczność większej czujności i współpracy z lekarzem prowadzącym, a dla systemu ochrony zdrowia – konieczność adaptacji i monitorowania konsekwencji tych zmian.

Źródło: Gov.pl

Miastenia, nazywana najczęstszą z chorób rzadkich, to schorzenie, które dotyka około 9 tysięcy Polaków. Choć w ostatnich latach w leczeniu tej przewlekłej choroby autoimmunologicznej dokonał się przełom, a nowoczesne terapie biologiczne są już częściowo refundowane w Polsce, wielu pacjentów nadal nie może z nich skorzystać. Jak pokazują dane, realny dostęp do innowacyjnych leków w ramach programu lekowego B.157 jest nadal mocno ograniczony. Eksperci podkreślają, że skuteczne leczenie miastenii nie tylko poprawia jakość życia chorych, ale także zmniejsza obciążenia dla systemu ochrony zdrowia i całego społeczeństwa.
Dowody kliniczne wskazują, że stosowanie innowacyjnych leków może diametralnie poprawić stan zdrowia oraz jakość życia osób z miastenią. Terapia tymi lekami może też obniżyć koszty hospitalizacji oraz zmniejszyć bardzo wysokie koszty związane z utratą produktywności pacjentów i ich opiekunów. Co ważne, pierwsze z tych terapii są już w Polsce refundowane w ramach programu lekowego. Niestety realny dostęp do nich wciąż jest ograniczony, mimo że program „na papierze” funkcjonuje już ponad rok. O wyzwaniach i szansach w leczeniu pacjentów z miastenią mówi prof. dr hab. n. med. Anna Kostera-Pruszczyk, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, przewodnicząca Rady do spraw Chorób Rzadkich przy Ministerstwie Zdrowia.
 
Pani Profesor, mówi się, że miastenia to najczęstsza wśród neurologicznych chorób rzadkich. Czym właściwie jest miastenia i z czym zmagają się osoby, które na nią chorują?
Miastenia, a dokładniej miastenia rzekomoporaźna, to przewlekła choroba autoimmunologiczna o podłożu nerwowo-mięśniowym. Charakteryzuje się przede wszystkim nadmierną męczliwością mięśni, która może dotyczyć zarówno pojedynczych mięśni – na przykład powiek czy poruszających naszymi oczami (tzw. gałkoruchowych) – lub innych niż oczne grup mięśniowych, w tym mięśni odpowiedzialnych za mówienie, połykanie, oddychanie czy poruszanie się. Wówczas mówimy o miastenii uogólnionej. W skrajnych przypadkach może dojść do tzw. przełomu miastenicznego związanego z zajęciem przez chorobę mięśni oddechowych. Jest to bardzo poważny stan zagrażający życiu pacjenta i wymagający intensywnej terapii prowadzonej w warunkach hospitalizacji.

Jak miastenia wpływa na codzienne życie pacjentów?

W bardzo różnym stopniu. Ponad 60% pacjentów z miastenią choruje łagodnie, a połowa osiąga stan remisji nawet bez stosowania żadnych leków. U niektórych do dobrej kontroli objawów wystarcza podawanie leków objawowych. U wielu innych niestety choroba w dużym stopniu zaburza codzienne funkcjonowanie. Pacjenci mają trudności z wykonywaniem podstawowych czynności, takich jak chodzenie po schodach, podnoszenie się z łóżka, a nawet przygotowanie posiłku czy ubranie się. Szacujemy, że połowa chorych jest zmuszona do rezygnacji z pracy zawodowej, nie z wyboru, lecz z powodu niemożności jej wykonywania. A trzeba podkreślić, że około połowa z ok. 9 tys. pacjentów z miastenią to osoby w wieku produkcyjnym. Miastenia to choroba, która u wielu chorych bardzo znacząco ogranicza ich samodzielność. Co trzeci chory potrzebuje stałej pomocy opiekuna. To ogromne obciążenie – nie tylko dla pacjenta, ale i dla jego najbliższych, a co za tym idzie – dla całego społeczeństwa.

Czy coś się zmienia w leczeniu tej choroby?

Na szczęście, zmienia się bardzo dużo. Można wręcz powiedzieć, że w ostatnich latach dokonał się prawdziwy przełom w leczeniu miastenii. Do tej pory dominowało leczenie objawowe i immunosupresyjne – skuteczne u niektórych chorych, ale niosące ze sobą przy wieloletnim stosowaniu poważne skutki uboczne. Od 2024 roku w Polsce działa program lekowy B.157 dedykowany dla chorych na uogólnioną miastenię, w ramach którego refundowane są obecnie trzy leki biologiczne, w tym dwie nowoczesne, spersonalizowane terapie ukierunkowane na przyczynę choroby. Są to leki znacznie skuteczniejsze i lepiej tolerowane przez pacjentów. Dla osób, dla których życie z miastenią oznacza codzienne zmaganie się z niezwykle uciążliwymi objawami oraz całkowite wyłączenie z aktywności społecznej, rodzinnej i zawodowej, te leki stanowią szansę na odmianę ich losu i powrót do normalności. Chcielibyśmy leczyć ich skutecznie, bezpiecznie i nowocześnie, redukując działania niepożądane.

Czy pacjenci rzeczywiście mają dostęp do tych nowoczesnych terapii?

I tu niestety pojawia się pewien problem. Program lekowy formalnie działa, ale realny dostęp do leczenia jest wciąż bardzo ograniczony. Z danych wynika, że do tej pory włączono do programu około 60 pacjentów, podczas gdy spełniających kryteria kwalifikacji jest szacunkowo około 150 chorych. To oznacza, że dwie trzecie pacjentów nadal nie może skorzystać z leczenia, które może im uratować życie lub bardzo znacząco poprawić jego jakość – zapewnić im samodzielność i bezpieczeństwo, a także pozwolić ich opiekunom na powrót do swoich codziennych aktywności.

Dlaczego tak się dzieje?

Powodów jest kilka. Proces kontraktowania tego programu w poszczególnych województwach był rozłożony w czasie, podobnie proces zakupu innowacyjnych leków – procedury przetargowe wciąż trwają. Mam nadzieję, że wchodzimy okres realnej realizacji tego programu i że barier administracyjnych już nie będzie. Nadal jednak nowych włączeń pacjentów do tego programu lekowego jest bardzo mało. Warto też zwrócić uwagę na postulaty środowiska neurologicznego zgłaszane od wielu lat. To konieczność retaryfikacji tzw. obsługi programów lekowych, a więc pracy ludzkiej. Programy lekowe są bardzo wymagające w realizacji, związane z licznymi obciążeniami administracyjnymi, czasochłonne dla lekarzy. Prowadzenie kolejnych programów powinno pozwalać na zatrudnianie pracowników niezbędnych dla realizacji tych niezwykle ważnych świadczeń, powinno być powodem dumy i zadowolenia dyrektorów naszych placówek. Dumy z tego, ze leczymy nowocześnie najbardziej potrzebujących pacjentów, ale także zadowolenia, że są to procedury rentowne dla szpitala.

Jakie są Pani oczekiwania wobec przyszłości leczenia miastenii w Polsce?
Chciałabym, aby każdy pacjent z miastenią, który kwalifikuje się do leczenia nowoczesnymi lekami, faktycznie miał do niego dostęp. Dziś często stoimy przed dramatycznym wyborem: dać pacjentowi przestarzały lek z licznymi skutkami ubocznymi, czy nie dać mu nic. A przecież mamy dostępne nowoczesne terapie, które mogą przywrócić tym ludziom normalne życie – możliwość pracy oraz bycia aktywnym członkiem rodziny i społeczeństwa. Wierzę, że krok po kroku będziemy się do tego zbliżać – w tempie, które wyznacza współczesna medycyna i standardy leczenia miastenii na świecie.

Miastenia to choroba, która – choć rzadka – w wielu przypadkach drastycznie obniża jakość życia pacjentów. Dzięki nowoczesnym lekom refundowanym w Polsce od 2024 roku pojawiła się realna szansa na poprawę zdrowia i funkcjonowania chorych. Niestety, bariery administracyjne, niedostateczne finansowanie i ograniczenia kadrowe sprawiają, że dostęp do terapii nadal jest zbyt mały. Eksperci apelują o usprawnienie programu lekowego, który może stać się narzędziem skutecznej i nowoczesnej opieki nad osobami z miastenią. Tylko pełna realizacja potencjału tych terapii pozwoli pacjentom na odzyskanie samodzielności, a ich opiekunom – na powrót do normalnego życia.

Źródło: Komunikat Prasowy

Trwająca reforma systemu refundacyjnego w ochronie zdrowia wywołuje coraz większe napięcia w środowisku lekarskim. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) ostro skrytykowało część propozycji zawartych w projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej. W opinii lekarzy planowane zmiany zagrażają dostępowi pacjentów do terapii oraz niepotrzebnie komplikują codzienną praktykę kliniczną. Czy ustawodawca weźmie pod uwagę głos środowiska medycznego?
W swoim stanowisku z 18 czerwca 2025 r. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) odniosło się do projektu ustawy o zmianie przepisów dotyczących refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. Zdaniem samorządu lekarskiego niektóre zapisy mogą realnie ograniczyć dostęp pacjentów do leczenia refundowanego, a także zwiększyć obciążenia administracyjne dla lekarzy.

Szczególną krytykę środowiska medycznego wzbudził projektowany art. 6 ust. 2b ustawy refundacyjnej. Zgodnie z nim minister zdrowia mógłby wskazać specjalizacje lekarskie uprawnione do wystawiania recept na leki refundowane. W praktyce oznaczałoby to, że np. lekarz POZ mógłby nie być uprawniony do wypisania recepty na lek refundowany stosowany w leczeniu chorób specjalistycznych.

Refundacja to prawo pacjenta, nie przywilej lekarza – podkreśla Prezydium NRL, ostrzegając, że zmiany mogą wymusić na pacjentach konieczność umawiania wielu wizyt tylko po to, by uzyskać refundowaną receptę od lekarza konkretnej specjalizacji.

NRL przypomina również, że podobne ograniczenia obowiązywały w przeszłości w odniesieniu do recept na darmowe leki dla seniorów i dzieci, jednak po licznych protestach środowiska zostały zniesione w grudniu 2024 roku. Powrót do takiego modelu jest – zdaniem lekarzy – niezrozumiały.

Dodatkowe wątpliwości budzi planowane wprowadzenie obowiązku weryfikacji danych pacjenta i jego wcześniejszych recept w systemie informatycznym (art. 96a ust. 5a ustawy Prawo farmaceutyczne). Lekarze alarmują, że przepis ten nie uwzględnia specyfiki wystawiania recept dla siebie i najbliższej rodziny, a także może prowadzić do sytuacji, w której niemożność połączenia z systemem narazi lekarza na odpowiedzialność, mimo że działa w interesie pacjenta.

Samorząd podkreśla, że projekt ustawy pomija jeden z kluczowych postulatów lekarzy: automatyzację procesu refundacji i zdjęcie z lekarzy obowiązku oznaczania poziomu odpłatności. To – jak zauważa NRL – uprościłoby system i wyeliminowało błędy oraz nieporozumienia w codziennej praktyce.

Środowisko lekarskie apeluje do ustawodawcy o uwzględnienie zgłoszonych zastrzeżeń. Prezydium NRL wskazuje, że nadrzędnym celem powinno być uproszczenie procedur refundacyjnych i zapewnienie pacjentom równego, nieskrępowanego dostępu do terapii. W dobie cyfryzacji ochrona zdrowia potrzebuje systemowych rozwiązań, które wspierają – a nie obciążają – lekarzy i pacjentów.

Źródło: Naczelna Izba Lekarska (NIL)

Od 1 lipca 2025 r. zacznie obowiązywać nowa, rekordowa lista leków refundowanych. Ministerstwo Zdrowia zapowiada objęcie refundacją aż 41 nowych wskazań – 18 terapii onkologicznych, w tym 7 w chorobach rzadkich i 23 terapie w chorobach nieonkologicznych – 5 w chorobach rzadkich.
Lipiec przyniesie ważne zmiany w dostępie do leczenia – zarówno dla pacjentów onkologicznych, jak i tych cierpiących na choroby rzadkie czy przewlekłe. Jak wynika z zapowiedzi resortu zdrowia, na nowej liście refundacyjnej znajdzie się łącznie 101 cząsteczkowskazań – 41 z nich to wskazania onkologiczne i 60 nieonkologicznych.
 
Na szczególną uwagę zasługuje refundacja bardzo mocno oczekiwana przez środowisko onkologów i kobiety z rakiem piersi leku trastuzumab derukstekan, który będzie refundowany w leczeniu chorych z nieoperacyjnym lub przerzutowym rakiem piersi, z niską ekspresją HER2, po niepowodzeniu wcześniejszego leczenia przeciwnowotworowego. To istotna decyzja, oczekiwana przez środowiska pacjenckie i kliniczne.

Po raz pierwszy na liście pojawiły się także terapie dla pacjentów z rakiem wątrobowokomórkowym, pęcherza moczowego oraz we wczesnym stadium raka płuca – dając realne szanse na wyleczenie.

Wśród nowych decyzji refundacyjnych w obszarze onkologii znalazło się m.in. objęcie finansowaniem ripretynibu – terapii przeznaczonej dla dorosłych pacjentów z pierwotnym, zaawansowanym lub nawrotowym nowotworem podścieliskowym przewodu pokarmowego (GIST).

Rozszerzeniu uległy także wskazania dla pembrolizumabu. Od 1 lipca lek ten będzie mógł być stosowany:

Refundacją objęto również nowe wskazanie dla ozymertynibu – będzie on dostępny jako leczenie pierwszej linii w połączeniu z chemioterapią u chorych na miejscowo zaawansowanego lub przerzutowego NDRP z mutacją EGFR.

W przypadku erdafitynibu refundacja została rozszerzona na leczenie drugiej i trzeciej linii u pacjentów z miejscowo zaawansowanym rakiem urotelialnym.

Na liście znalazła się również nowa opcja terapeutyczna z użyciem niwolumabu – lek będzie refundowany w terapii pierwszej linii raka urotelialnego w skojarzeniu z cisplatyną i gemcytabiną.

Luspatercept uzyskał rozszerzoną refundację u pacjentów z zespołami mielodysplastycznymi i niedokrwistością wymagającą transfuzji – zarówno jako terapia pierwszego rzutu, jak i dla chorych bez syderoblastów pierścieniowatych w drugiej linii leczenia.

Do grona refundowanych opcji terapeutycznych dołączyły również bosutynib i nilotynib – obydwa z rozszerzeniem wskazania na leczenie pierwszego rzutu u dorosłych pacjentów z nowo rozpoznaną przewlekłą białaczką szpikową w fazie przewlekłej i wysokim ryzykiem według skali ELTS.

Jeśli chodzi o dazatynib, złożono wnioski o jego refundację w dwóch wskazaniach pediatrycznych:

Kolejnym lekiem, który znalazł się na liście, jest nab-paklitaksel – refundowany zarówno w monoterapii przerzutowego raka piersi, jak i w leczeniu pierwszej linii niedrobnokomórkowego raka płuca w połączeniu z karboplatyną.

Ważnym dodatkiem do listy jest także ramucyrumab, który będzie dostępny w leczeniu monoterapeutycznym nieoperacyjnego, przerzutowego lub miejscowo zaawansowanego raka wątrobowokomórkowego.

Natomiast regorafenib został dopuszczony do refundacji w dwóch lokalizacjach nowotworowych:

Od lipca 2025 roku refundacją objęte zostaną również nowe terapie stosowane w leczeniu schorzeń nieonkologicznych, w tym wielu o charakterze rzadkim lub ciężkim przewlekłym przebiegu.

Wśród nich znalazł się omaweloksolon – pierwsza zarejestrowana opcja terapeutyczna w leczeniu ataksji Friedreicha. Jak podkreślił wiceminister Marek Kos, to długo oczekiwany lek przez środowisko neurologiczne i samych pacjentów.

Nową refundacją zostanie objęty także maraliksybat – lek stosowany u pacjentów z zespołem Alagille’a w leczeniu świądu towarzyszącego cholestazie u dzieci już od 2. miesiąca życia.

W zakresie innych ważnych terapii refundowanych od lipca znalazły się:

Rozszerzeniu ulegnie również dostępność terapii z użyciem okrelizumabu – refundacją objęto podskórną postać leku, stosowaną w leczeniu pierwszej linii RRSM.

Wśród nowo refundowanych preparatów znalazła się także druga immunoglobulina podskórna, przeznaczona dla pacjentów z przewlekłą zapalną demielinizacyjną polineuropatią (CIDP).

Dodatkowo na liście znalazł się eptynezumab – monoklonalne przeciwciało wykorzystywane jako terapia drugiej linii profilaktyki przewlekłej migreny.

„Z rozszerzenia wskazań refundacyjnych dostępnych w aptece terapii nieonkologicznych skorzystają m.in. pacjenci z cukrzycą typu 2., przewlekłą niewydolnością serca i przewlekłą chorobą nerek. To ważne zmiany nie tylko dla setek tysięcy, ale może już nawet miliona osób” – wylicza wiceminister Kos.

Jak zaznaczył wiceminister Marek Kos, od 1 lipca refundacją zostanie objęta długo wyczekiwana epinefryna w dwóch wersjach: EpiPen Junior i EpiPen Senior. Leki te będą stosowane w leczeniu nagłych, ciężkich reakcji alergicznych – m.in. po użądleniach owadów, a także w przypadku anafilaksji idiopatycznej lub wywołanej wysiłkiem fizycznym.

W zakresie refundacji aptecznej przewidziano również inne istotne zmiany:

Wiceminister Kos zwrócił szczególną uwagę na decyzję dotyczącą empagliflozyny, która zyska trzy nowe wskazania refundacyjne:

  1. dla pacjentów z cukrzycą typu 2, stosujących co najmniej jeden lek hipoglikemizujący, z hemoglobiną glikowaną ≥ 7 oraz bardzo wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym (dotychczas wymagane były dwa leki i HbA1c ≥ 7,5),

  2. w leczeniu pacjentów z przewlekłą niewydolnością serca z zachowaną frakcją wyrzutową lewej komory,

  3. u pacjentów z przewlekłą chorobą nerek, poprzez obniżenie kryterium filtracji kłębuszkowej (eGFR).

Wśród kolejnych nowości refundacyjnych w aptekach znalazły się m.in.:

Ponadto w wykazie refundacyjnym znalazło się nowe wskazanie dla rywaroksabanu w dawce 2,5 mg – będzie on mógł być stosowany w profilaktyce zdarzeń zakrzepowych związanych z miażdżycą.

Nowe opcje pojawiły się także w zakresie leczenia nadciśnienia – refundacją objęto dwa preparaty złożone:

Celem Ministerstwa Zdrowia jest systematyczne skracanie czasu procedowania wniosków o refundację. Liczba dni aktywnego procedowania wniosku od 2022 do 2025 r. (do lipca) spadła z 479 do 229 dni. „Procedowanie po naszej stronie wniosków refundacyjnych mocno przyspieszyło i chcemy, żeby te okresy były jeszcze krótsze” – podkreślał wiceminister Kos.

Projekt obwieszczenia Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, który wejdzie w życie 1 lipca 2025 r.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia
Foto: Ministerstwo Zdrowia

W Polsce osoby dorosłe z cukrzycą typu 2 wciąż czekają na dostęp do refundowanych pomp insulinowych. Zdaniem przedstawicielek dwóch największych organizacji pacjenckich, ich wprowadzenie to nie wydatek, lecz inwestycja – w zdrowie, niezależność i aktywność zawodową tysięcy obywateli.

Jak podkreśla Monika Kaczmarek, prezeska Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków, w XXI wieku leczenie cukrzycy typu 2 nie powinno ograniczać się wyłącznie do podawania insuliny, ale powinno opierać się na nowoczesnych technologiach – takich jak pompy insulinowe i systemy ciągłego monitorowania glikemii.

„Pompa insulinowa to narzędzie, które naśladuje fizjologiczne wydzielanie insuliny przez trzustkę. Ułatwia pacjentom codzienne funkcjonowanie i chroni przed powikłaniami” – tłumaczy.

Ekspertka zaznacza, że choć pompy mogą mieć pewne ograniczenia techniczne (np. konieczność stałego noszenia), korzyści terapeutyczne są nieporównywalnie większe – zwłaszcza w przypadku nowoczesnych modeli hybrydowych, które współpracują z glukometrami i automatycznie regulują dawkowanie insuliny.

Równe szanse dla dorosłych pacjentów

Dr Monika Zamarlik, prezeska Federacji Diabetyków, zwraca uwagę na potrzebę równego traktowania wszystkich pacjentów z cukrzycą typu 2 – niezależnie od wieku.

„Dzieci i młodzież do 26. roku życia już dziś korzystają z refundacji. Dorośli również na nią zasługują – w przeciwnym razie pogłębia się wykluczenie społeczne i zdrowotne” – podkreśla.

Dzięki pompom hybrydowym możliwe jest uzyskanie tzw. time in range, czyli czasu, w którym poziom cukru we krwi utrzymuje się w normie – wcześniej osiągalnego jedynie u wyjątkowo zdyscyplinowanych pacjentów. Przekłada się to bezpośrednio na mniej powikłań, mniej hospitalizacji i lepszą jakość życia.

Refundacja to nie koszt – to inwestycja

Zdaniem ekspertek, pompy insulinowe dla dorosłych pacjentów powinny być nie tylko dostępne, ale i refundowane. „To inwestycja w zdrowie publiczne, która przynosi realne oszczędności – mniej absencji w pracy, mniej rent, mniej dializ, mniej amputacji” – mówi dr Zamarlik.

Koszty leczenia powikłań cukrzycy w Polsce sięgają miliardów złotych rocznie. Tymczasem – jak zauważa Monika Kaczmarek – dzięki nowoczesnej terapii osoby z cukrzycą mogą pracować, wychowywać dzieci i prowadzić aktywne życie, zamiast stawać się beneficjentami świadczeń rentowych.

Obie liderki organizacji pacjenckich z nadzieją oczekują na pozytywną decyzję Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT), która w kwietniu 2025 r. została ponownie poproszona przez Ministerstwo Zdrowia o ocenę zasadności refundacji pomp dla osób po 26. roku życia.

Dostęp do nowoczesnych terapii nie powinien zależeć od wieku. Wprowadzenie refundacji pomp insulinowych dla dorosłych pacjentów z cukrzycą typu 1 to decyzja, która ma potencjał nie tylko poprawić jakość życia tysięcy chorych, ale też przynieść realne korzyści systemowi ochrony zdrowia i gospodarce. To test dla państwa – czy stawia na profilaktykę i odpowiedzialną politykę zdrowotną.

Źródło: Pap Mediaroom